
1. Polityka prywatności na blogu.
Nie istnieje. Ja tu jestem od pisania tekstów i na tym będę się koncentrował. Jeśli obawiasz się o wyciek swoich danych, podaj fałszywego nicka, imię, datę urodzin, maila, itd... Nie ma obowiązku podawania prawdziwych danych. Nie używaj haseł z twojej prywatnej poczty.
2. Wulgaryzmy.
Staraj się ich nie używać. To nie jest miejsce dla prostaków. Ale nie bądź też hipokrytą i jeśli już musisz napisać "kurwa", to napisz "kurwa", a nie "k...a".
3. Wolność słowa.
Nie istnieje. Moderatorki bloga (zwane "iwonkami") dbają, aby komentarze obraźliwe, wulgarne, negatywnie oceniające poziom tekstów i niezgodne z moim poczucie estetyki, były kasowane. Jeśli masz potrzebę odreagowania, proszę bardzo - zrób to na priv.
Nie trać czasu na pisanie, że twój komentarz został skasowany, bo zostanie ponownie, a ty dostaniesz bana.
To jest mój teren i ja decyduję kto i co może tu pisać. Tak było, jest i będzie.
4. Zwyczaje.
Nie można stawiać emotikonki ":P", ponieważ tylko plebs wystawia język podczas rozmowy. Nie można pisać "sex", tylko "seks", a prawidłowa pisownia słów "Bóg" i "Boże" to "buk" i "borze". Do tej ostatniej reguły nie trzeba się stosować.
5. Reklamy
Wszystkie reklamy produktów, za które otrzymałem wynagrodzenie są wyraźnie oznaczone. Jeśli zachwalam jakiś produkt, a ty nie wiesz czy jest to płatna reklama to znaczy, że nią nie jest.
Na obu blogach Kominka panuje zwyczaj pisania o pełnych nazw firm i bardzo niemile widziany jest tu gatunek piszący "nazwy nie wymienię, bo mi nie płacą".
Jest całkowicie dozwolone chwalenie firm i ich produktów i analogicznie - oczernianie ich jeśli na to zasługują. Na blogu nie ma zabawy w owijanie w bawełnę i nie ma świętych krów.
Pisząc, miej jednak na uwadze, że każdy komentarz z tego bloga jest indeksowany w wyszukiwarkach - często na wysokich pozycjach.
6. Uwagi końcowe.
Najczęstsze przyczyny skasowania komentarza to:
Na blogu panuje całkowity zakaz mówienia o priv. Niedozwolony jest nawet komentarz w rodzaju "hej, odbierz pocztę".
Nie podoba Ci się regulamin? No cóż.Na szczęście nie jest to mój problem :-)

Kto wie o co chodzi ten wie.
I też wie, że żadnego większego komentarza nie trzeba.
nadesłał: robsonio
Nagrody Emmy rozdane, ale dopiero dziś miałem czas nadrobić prasówkę i przyjrzeć się, kto i za co dostał.
Przeczytałem listę i jak głupi byłem tak pozostałem, bo większości tych seriali to ja nie znam. Z nich oglądałem tylko Dextera.
Co to za filmy? Warto je obejrzeć?
Na czerwono zaznaczyłem te moje wielkie niewiadome.
(lista skopiowana (z lenistwa) z Popcorner)
Najlepszy serial dramatyczny:
Mad Men
Najlepszy serial komediowy:
Modern Family
Najlepszy miniserial:
The Pacific
Najlepszy aktor pierwszoplanowy w serialu dramatycznym:
Bryan Cranston za rolę w Breaking Bad
Najlepsza aktorka pierwszoplanowa w serialu dramatycznym:
Kyra Sedgwick za rolę w The Closer
Najlepszy aktor pierwszoplanowy w serialu komediowym:
Jim Parsons za rolę w The Big Bang Theory
Najlepsza aktorka pierwszoplanowa w serialu komediowym:
Edie Falco za rolę w Nurse Jackie
Najlepszy aktor pierwszoplanowy w miniserialu:
Al Pacino za You Don't Know Jack
Najlepsza aktorka pierwszoplanowa w miniserialu:
Claire Danes za Temple Grandin
Najlepszy aktor drugoplanowy w serialu dramatycznym:
Aaron Paul za rolę w Breaking Bad
Najlepsza aktorka drugoplanowa w serialu dramatycznym:
Archie Panjabi za rolę w The Good Wife
Najlepszy aktor drugoplanowy w serialu komediowym:
Eric Stonestreet za rolę w Modern Family
Najlepsza aktorka drugoplanowa w serialu komediowym:
Jane Lynch za rolę w Glee
Najlepszy aktor drugoplanowy w miniserialu:
David Strathairn za rolę w Temple Grandin
Najlepsza aktorka drugoplanowa w miniserialu:
Julia Ormond za rolę w Temple Grandin
Najlepsza męska rola gościnna w serialu dramatycznym:
John Lithgow za rolę w Dexterze
Najlepsza kobieca rola gościnna w serialu dramatycznym:
Ann-Margret za rolę w Law & Order: Special Victims Unit
Najlepsza męska rola gościnna w serialu komediowym:
Neil Patrick Harris za występ w Glee
Najlepsza kobieca rola gościnna w serialu komediowym:
Betty White za występ w Saturday Night Live
Chyba nie jest ze mną tak źle. Zaledwie 5 pasuje do mnie. 
Gdyby coś takiego zrobili w Polsce, w ciągu godziny ustawiłoy się tam 100 gapiów, z czego 90 w zgorszeniu modliłoby się o duszę grzesznej modelki i nawoływało do linczu.
Następnego dnia postawiliby krzyż.
To był taki piękny spokojny wieczór. Grałem sobie w Mafię az tu nagle pociemniało mi przed oczami.
Komputer mi zgasł. Próbowałem go włączyć ponownie, ale lekko wiatraczkiem poruszył i wyzionął ducha.
Zasilacz? Procek? Płyta? Buk jeden raczy wiedzieć. Dramat tym większy, że jest weekend i dając do naprawy musiałem przyłożyć komuś pistolet do głowy, aby zrozumiał, że komputer musi być na dziś.
Czekam teraz na wyrok. Jeśli padła jedna konkretna część, stać mnie będzie na naprawę. Jeśli stało się coś poważniejszego, do zobaczenia za kilka lat aż uzbieram kasę na nowego kompa.
PS Dobrą stroną tego wszystkiego jest to, że w obudowie znalazłem mój stary telefon, a pod nią - kartę z kodami do konta bankowego.
Tytuł wystarczy za komentarz.
Kilka znakomitych reklam. Aż dziwne, że nie widziałem ich wcześniej.
A jeśli nie chcesz bym wiedział to lepiej wejdź w ustawienia swojego konta i wywal ptaszki, które widzisz na fotkach.
W Polsce ta usługa jeszcze nie działa. Póki co testują ją Amerykanie, ale dziwi mnie, że Facebook w ustawieniach konta domyślnie ustawia nam, że chcemy, by inni wiedzieli, gdzie w danej chwili jesteśmy i co robimy.
Nie chcę, by moja była wiedziała, że w tej chwili właśnie zabawiam się z jej najlepszą koleżanką albo, żeby moi starzy ujrzeli iż właśnie trzecią noc z rzędu nie wychodzę z klubu dla prawiczków.
Jakkolwiek nie mam nic przeciwko takim usługom, są one zresztą nieuchronną przyszłością, to jednak na miejscu FB unikałbym kłopotów i domyślnie pozostawiał "facebook places" jako nieaktywne.
No chyba, że czegoś tu nie załapałem i te opcje służą do czego innego, to proszę o wyprostowanie mnie.
Tak czy inaczej, brzmią na tyle podejrzanie, że wolę mieć je odhaczone:)
Ciekawe zestawienie najważniejszych i najgorszych ról aktorów z obsady najnowszego filmu Stallone. 
Ostatnio mało chodziłem do kina, ale na ten film się wybiorę. Się łza w oku kręci, toż to moje dzieciństwo! Rambo II znałem prawie na pamięć. Terminator II był moim ulubionym flmem jeszcze zanim wszedł do kina. Szklana pułapka 3 do dziś pozostaje jedynym dziełem, na które poszedłem 5 razy, a później jeszcze z 10 razy oglądałem na kompie.
Expendables z tego co wiem wybitnym kinem nie jest, ale ww. aktorzy nigdy w wybitnych filmach nie grali. Stallone zapowiedział, że w drugiej części widziałby Van Damme czu Dudikoffa - dwóch bardzo ciekawych aktorów, którzy z jakichś powodów nie przetrwali do dziś. A przecież kilkanaście lat temu ten pierwszy wisiał na ścianach pokojów co drugiego nastolatka, a ten drugi robił mi dobrze za każdym razem gdy oglądałem Amerykański Ninja. Zresztą sam chciałem zostać ninja, ale się nie udało. Nigdzie nie mogłem kupić stroju.
Zmieniły się nieco czasy. Dawniej wykańczało się ruskich, pakiństańczyków, dziś wrogami są roboty-samochody czy inne spiderman_i_kill_you. Czuję się chyba staro, bo mnie wciąż bardziej jarają twardzi faceci ze spluwami, niż wyżelowani modele robiący wielkie oczy przed komiksowymi stworami.
W ramach akcji "poznaj swego wroga" postanowiłem bliżej przyjrzeć się najbardziej spamerskiej aplikacji na Facebook - Farmville.
Setki milionów graczy nie mogą się mylić - pomyślałem - w tej grze musi być coś interesującego. Z wielkimi obawami wszedłem na swoją farmę, bo w pamięci mam miesiąc zmarnowanego życia na Tibię w 2005 r. i od tego czasu jak ognia unikam wszelkich gierek online.
Przede wszystkim już na samym początku zrozumiałem na czym polega spamerski urok tej aplikacji. Dosłownie na każdym kroku próbowała wmówić mi, że chcę powiadomić moich znajomych o tym, czego mi brak, co robię, jaki mam lvl i czy fajną miałem kupę z rana.Teraz pojmuję, skąd tyle spamu w mojej skrzynce, może nabrałem nieco wyrozumiałości dla farmerów, ale nie usprawiedliwiam ich, bo spam to spam. Jak się go nie chce wysyłać to się po prostu nie wysyła.
Godzina grania i jak widać na załączonym obrazku - posadziłem se truskawki, coś tam rozkopałem, coś wykopałem, zdobyłem parę punktów, wskoczyłem na 2 lvl i nawet poczułem już ten klimat. No jest w Farmville ta magia, która już na początku cię wciąga i każe wrócić na farmę następnego dnia. To jak z papierosami - jeśli nie porzygasz się za pierwszym razem, zapalisz drugiego. A potem idziesz prostą drogą w kierunku raka płuc.
No to ja wybieram przeciwny kierunek i nie wracam na farmę.
Czyżby?

W Stanach właściciele centrów handlowych tak się zawstydzili, że usunęli te reklamy. Wydały się im zbyt seksowne.
Patrzę na nią. Patrzę. Patrzę.
I nic nie czuję. Nie dostrzegam seksu.
Wzruszam ramionami. Amerykanie są dziwni.
Często byłem pytany, ile zarabia się na reklamach kontekstowych, czy można w ogóle coś na nich zarobić i dziś odpowiem na to pytanie.
A odpowiedź jest prosta: nie można.
Przynajmniej u mnie.
Początkowo byłem nastawiony optymistycznie: blisko milion odsłon, dobre statsy kliknięć w AdTaily, nieinwazyjne reklamy. Czemu nie spróbować? No kto ma na czymś takim zarobić jak nie ja? Jeśli mnie się uda, to komuś, kto ma 100 razy mniej czytelników na blogu tym bardziej się uda.
Rozczarowanie przyszło już po pierwszym miesiącu. Zarobiłem 170 zł. Trzeba było działać. Dodałem nową kategorię reklam, dodałem reklamy banerowe przecinające tekst:
Drugi miesiąc: 130 zł.
A potem było jeszcze gorzej. Po odejściu z kominek.blox.pl na kominek.in statystyki na tym pierwszym zmalały trzykrotnie (na drugim nie wbijałem reklam). Zarobki tym samym też zmalały. Bez wdawania się w szczególy, obecnie za cały dzień zarabiam na adkontekst nieco ponad 1 zł.
Biorąc pod uwagę, że ceny w Adtaily za dzień są stukrotnie wyższe, a kampanie banerowe jeszcze droższe, nie możemy tu mówić o czymś takim jak zarobek. Złotówka za reklamę przy 300 tys. odsłon to poniżej mojej godności.
Przyczyn porażki nie znam, dajmy na to, że treść reklam nie dopasowała się do treści bloga i wina jest po mojej stronie. To nie ma dla mnie znaczenia, bo liczą się fakty.
Pod koniec lipca postanowiłem wypłacić kasę. Jest to trochę niewygodne, bo aby tego dokonać trzeba dwukrotnie udawać się na pocztę i wysyłać firmie dokumenty. A później czekasz aż 3 tygodnie na wypłatę. Kolejne porównanie z AdTaily - tu wystarczy nacisnąć "wypłać kasę" i leci ona prosto na konto w PayPal.
Współpraca z Adkontekst okazała się porażką, aczkolwiek bardzo chwalę sobie kontakt z pracownikami firmy (zwłaszcza panem Łukaszem). Błyskawicznie odpowiadają na maile, na wszystkie pytania, pomagają w każdej najdrobniejszej sprawie.
Na dziś kończę tę przygodę, ale nie wykluczam, że w przyszłości spróbuję ponownie szczęścia.
Coraz częściej widzimy pseudoreklamy - najczęściej kręcone amatorskimi kamerami - z różnymi trikami, które wyglądają na rzeczywiste, a są ściemą.
Mamy kolejny, tym razem z Rogerem Federerem.
Fake?
Jaja se robią. Za kilka dni do kina trafia wydłużona o 8 minut wersja Avatara. 8 minut? Przy 3-godzinnym filmie?
Czy jest tu ktoś, kto pójdzie na to coś dla tych 8 minut? Niech się przyzna, od razu sprezentuję dożywotni zakaz wjazdu na bloga, bo meganaiwniaków to mi tu nie trzeba.
8 minut! Co będzie dalej?
Może wersje reżyserskie dłuższe o dodatkowe napisy końcowe? Może dołożą więcej reklam przed projekcją?
Pomocy, bom głupi!
Kojarzycie sprawę tej zaginionej Iwony? No tej, za którą szedł przystojniak z ręcznikiem w łapie?
Sprawa ta jest przepięknym przykładem wpływu mediów na słabe umysły. Zaginięcie jakich wiele, właściwie niczym nie różni się od tysięcy innych zaginięć, o których nigdy nie słyszeliśmy, ale dzięki mediom tłumy rozpoczęły festiwal współczucia, poszukiwań i zadawania pytań bez odpowiedzi.
A dziś ruszyli w marszu. W Sopocie.
Zaraz, zaraz. Marsze milczenia są dla tych, którzy już nie żyją.
Więc to nie jest marsz milczenia.
To po co ten marsz?
Co on ma uzmysłowić?
Wyborcza daje odpowiedź:
Uczestnicy marszu mówili, że nie jest to marsz milczenia tylko demonstracja niezgody na to, aby młoda dziewczyna ginęła bez śladu i żadnych wieści.
Buk mi świadkiem - jeśli teraz będzie moda na tak sensowne marsze, to sam zorganizuję kilka swoich.
Marsz niezgody na to, by młode osoby rozbijały się samochodami. Może marsz niezgody na to, by starsze osoby umierały śmiercią naturalną? Albo marsz niezgody na to, by latem było ciepło.
Macie jakieś swoje propozycje?
Świat głupieje. Ale to dobrze. Będzie śmieszniej.
Nie miałem okazji obejrzeć wcześniej dodatkowych 12 minut serialu. Wiele nie straciłem, aczkolwiek jakoś tak milej się na sercu zrobiło na widok dwóch, trzech znanych postaci. I nostalgicznie, bo co by nie gadać o Lost, to jednak się go oglądało.
Z tych 12 minut można wyciągnąć jeden wniosek - choćby nie wiem jak bardzo chcieli udobruchać widzów wyjaśnieniem kolejnych zagadek, nigdy nie pozbędą się maniery tworzenia kolejnych. Mnie do wydania blu-ray przekonywać nie trzeba. Ale niech już niczego nie wymyślają, bo na wyspie brakowało już tylko smerfów i kosmitów.
Niezbadane są wyroki boskie, ale i ścieżki umysłu, jakimi podróżują myśli komentatorów tego bloga.
Wczoraj pisałem o Evernote - programie służącym do edytowania, gromadzenia notatek, robienia screenów, przechowywania i edytowania dokumentów, a co drugi komentarz brzmiał "a ja używam i polecam dropboksa!".
No ludzie, no! Co ma jeden program do drugiego?
Dropbox jest wirtualnym dyskiem, na którym możemy przechowywać pliki i synchronizować je z innymi komputerami!
Aż sprawdziłem logując się na www czy nie można przypadkiem edytować danych, no i nie można.
A skoro już o nim piszę, bo i tak kiedyś miałem - kto jeszcze nie zna Dropboksa, a wkurza go przenoszenie plików na pendrive między jednym kompem a drugim, niech szybko sobie zainstaluje to cudo. Zakochałem się w nim od pierwszego wejrzenia, a było to dobre rok temu i od tego czasu zaliczam Dropbox do jednego z sześciu programów, które zmieniły moje życie.
Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale czy Dropbox nie jest jedynym bezpłatnym (lub oferującym co najmniej 1GB darmowej przestrzenii)programem z wirtualnym dyskiem, który działa z poziomu systemu? Bo wszystkie, jakie przeglądałem oferują składowanie/korzystanie ze staffu tylko przez www.
A to przecie jest przyszłość. Gdybym ja głowił się, jakim startupem ułożyć sobie życie i miałbym bogatego sponsora, założyłbym polskiego odpowiednika Dropbox. Coraz więcej ludzi posiada dwa komputery i program, dzięki któremu jednym kliknięciem myszki sprawiamy, że dany plik pojawia się w magiczny sposób na wszystkich naszych kompach - to murowany przepis na sukces.
Dlaczego wielkie firmy wolą topić kasę w mniej pewne przedsięwzięcia? Za głupi jestem, by zrozumieć.
Anyway - jeśli ktoś chce potestować, niech wbija na dropbox.com.
Nawet nie wiedziałem, że można sobie zwiększyć ilość wolnej przestrzenii poprzez zaproszenie innych, więc jak ktoś chce mi zrobić dobrze, niech rejestruje się przez ten link.
Ale bez musu, ja i tak zużywam 20 proc. a jak będę potrzebował więcej to te parę dolarów zapłacę. Choć wcześniej kupię sobie premium Evernote.
Reasumując - Dropbox to pozycja obowiązkowa.
Jeśli ktoś miałby problemy z oswojeniem się, niech pyta w komentarzach.
PS Na koniec z innej beczki. Zainstalowałem sobie Operę. Naprawdę z ciekawości. Nie chciałem. Broniłem się, walczyłem sam ze sobą, ale w końcu poddałem się. I jestem oczarowany jej szybkością. Opera wymiata. Niestety na moją przygodę z nią jest jeszcze za wcześnie. Po paru godzinach korzystania, zrozumiałem jak bardzo przy Firefoksie trzymają mnie wtyczki, które są niezbędne, a których nie da się zastąpić: Brief, Lazarus, Tab mix plus, Read it later, Adblock plus. Scrapbook.
Gdyby tylko Opera zaczęła wspierać wtyczkarzy, zyskałaby nowego wiernego użytkownika. Może za rok?
Przekonało mnie to, aby przetestować program, o którym słyszałem dużo dobrego i już po paru godzinach zrozumiałem, że zostanie ze mną na bardzo długo.
Evernote to coś, co pozwala nam robić notatki. Możemy je sobie pisać na stronie www serwisu lub w programie, który ściągamy na komputer. Bajer polega na tym, że jak mamy dwa komputery to wszystkie nasze dokumenty będą synchronizowane i dostępne z każdej maszyny, na której się zalogujemy na swoje konto.
Mnie to bardzo ułatwi sprawę, bo dotychczas pomysły na teksty i różne fragmenty stron zapisywałem w notatniku lub wrzucałem screeny do specjalnych katalogów. Trochę upierdliwe było przenoszenie ich na drugiego kompa.
Dodatkowo Evernote pozwala robić screeny, kopiować całe .pdf-y, a w wersji płatnej przechowuje dowolny rodzaj plików.
Program już odniósł sukces, co dowodzi słabości konkurencji, a wiele w nim jest jeszcze do poprawienia. Fatalnie wyglądają zapisane strony, zbyt wiele ważnych opcji (np. import .doc, .mp3) jest płatnych, brakuje funkcji synchronizacji w momencie nanoszenia jakichkolwiek zmian, nie można ustawić kategorii wedle własnego uznania, bo są alfabetyczne, wbudowany edytor jest do przesady skromny i frustruje na Symbianie. Jeśli ktoś testował go na lepszym sprzęcie, niech podzieli się wrażeniami.
Mimo tego Evernote dołącza do mojej listy 6 programów, które zmieniły moje życie i bez których życia już sobie nie wyobrażam.

Tak, kliknąłem w ten znaczek dla niepełnosprawnych.

Dwie marki. Volkswagen i Porshe. O co chodzi w tej reklamie? Ja nie załapałem od razu.
W czasach, gdy agencje reklamowe robią w gacie, gdy tylko kogoś niechcący urażą, trafiają się i tacy, którzy niczego się nie boją. Nawet reklam tuż obok martwego prezydenta.
Był zimny Lech
A teraz trzeba żyć. I zwyciężać.

fot: Michał Lenart
Nawet mnie się wydaje, że granice dobrego smaku zosały przekroczone, ale w czasach politycznej poprawności - świat potrzebuje ludzi z jajami.
Co widzisz? 
Trzeba mieć wyobraźnię, by coś tak pięknego stworzyć.
Kończy mi się umowa z Orange. Dziś z ciekawości zadzwoniłem wypytać o ciekawe modele telefonów. Gadałem minutę i aż dwa razy udało im się mnie zirytować. Raz, gdy dowiedziałem się, że BlackBerry nie jest dostępny dla klientów indywidualnych, a dwa, gdy podali mi cenę za starego Iphone (koło 1200 zł).
Nie mam żadnego upatrzonego modelu. Na pewno nie chcę niczego, co jest wypuszczone na rynek dawniej niż przed rokiem, a wolałbym jakiś bardzo świeży model. Z full bajerami dostępu do netu, wszelkimi wodotryskami, no tak, żebym mógł przez niego i rozmawiać i nagrzać parówek.
Z Orange kocham się od 10 lat, ale pewnie nie płakaliby po kimś, kto wydaje miesięcznie 150 zł na rachunek, więc mógłbym i ich zmienić.
Jakie modele telefonów są teraz the best? Pytam tylko o te, które mogę dostać w ramach podpisania nowej umowy.
Tylko pamiętajcie, że polecać będziecie to facetowi żyjącemu od ponad 2 lat w szczęśliwym związku z Nokia N95 8GB.
Są reklamy, które z lekka irytują i taką reklamą jest Altax z gościem, który lubi pieścić się z drewnem. Ale wpada w ucho hasło "Tak napisali na puszcze i tak jest. Bo to Altax".
Ciekawostką jest, że to niezbyt zgrabnie brzmiące w języku polskim hasło, jest od dawna wykorzystywane np. w Anglii przez innych farbko-twórców firmę Ronseal.
I tu brzmi świetnie!
Does exactly what it says on the tin.
Tak pośpiesznie, bez zgłębiania się w szczegóły sprawdziłem, że Altax ma jakieś powiązania z Ronsealem, dlatego użycie podobnego sloganu jest w pełni uzasadnione, ale i tak wolę zachodnią wersję.
Widgety Facebook z lekka spowalniają ładowanie strony, ale okazują się całkiem przydatne. Zwłaszcza ten, który widzicie na niżej na prawej szpalcie.
Od września 2009 do kwietnia 2010 r. fan page zanotował jedynie 800 obserwujących.
W ciągu trzech kolejnych miesięcy ilość ta się potroiła i dziś wynosi 2498 ludziów. Przy okazji Blip został zdetronizowany. Jeden kwartał wystarczył FB na pokonanie liczby 2435 obserwujących, którą Blip zbierał od 14 miesięcy.
Przyszłość, w której każdy będzie na Facebook, tak jak każdy dziś korzysta z google, jest coraz bliższa. Już teraz mam na nim 60 proc. swoich byłych, a połowa z nich jeszcze niedawno pytała mnie, do czego służy komputer.
Wyszedł trailer kolejnego sezonu.
Mam w sumie mieszane uczucia, bo niby dobrze się ogląda zapowiedź, daje ona nadzieję, że kolejny sezon nie będzie gorszy, ale mam obawy czy scenarzyści nie skupią się za bardzo na celebrowaniu dramatu Dextera i wątków rodzinnych. W "House" to się średnio udało przez co wiele odcinków obejrzałem na podglądzie omijając nudne rozterki bohaterów.
W życiu każdego człowieka przytrafia się dramat. Mi się właśnie taki przytrafił. Kto czytał wczoraj parę zdań na kominek.in ten wie, że se nagle wyleciałem i wylądowałem w kraju, w którym internet jest znany wyłącznie turystom.
Potrzebuję pomocy. Od kogoś, kto się zna na sieciach.
Sprawa ma się tak - w baraku, w którym mieszkam jest WI FI. Teoretycznie, bo bez problemu łączy mi się z siecią telefon (n95 8GB) po wpisaniu 5-cyfrowego hasła, które dostałem w zamian za bzyknięcie córki króla plemienia.
Niestety netbook (Asus 1201PN) z siecią mi się łączyć nie chce (jest sprawny na pewno, bo w Polsce używam wifi na co dzień).
System - windows7 home premium. Tubylcy twierdzą, że to wina właśnie tego systemu, bo na ich starych systemach działa. I niestety to prawda, bo sprawdzałem.
Przy próbie połączenia pyta o login i pass. Telefon pyta tylko o pass i po problemie. Tu nikt nie zna loginu. Podawali mi jakieś, ale żadne nie działa.
I teraz tak:
1. Co zrobić, jeśli jest tylko hasło (które wystarcza na telefon) a system woła także o login? Może jest jakiś uniwersalny login do wpisywania gdy loginów ustalonych nie ma?
2. Skoro łapię sieć przez telefon to może mogę podłączyć telefon do netbooka i jechać na połączeniu, które złapał telefon? Ale jak? Mam kabel, pc suite. Ale przy próbie połączenia to samo - pyta o hasło, login. Potem wyrzuca jakiś błąd w konfiguracji.
Sprawa jest poważna, bo jak nikt mi nie pomoże to po mnie. Zapiję się, zacznę bzykać pasztety, rzucę się pod mamuta.
W niedzielę na Blipie (a co za tym idzie zarazem na Facebook i Twitter i Flaker) zadałem jedno pytanie. Pytanie, które może zmienić moje życie. I zostałem jednym z bohaterów artykułu.

To jest doprawdy zaskakujące jak wielką wrażliwość ma plebs na motyw ciszy wyborczej i są tacy, którym chce się wysyłać do mediów informacje "a kominek złamał ciszę!". Chciałoby wam się? Nawet bym nie splunął w kierunku takiego Kominka.
Jest to zaskakujące, bo przecież cisza wyborcza jest nakazem ustawowym, nie mniejszym niż np. nakazy ograniczenia prędkości na drogach. A jednak istnieje przyzwolenie, aby nieco tę prędkość przekroczyć i nikt na nikogo nie donosi, a nawet kierowcy wzajemnie światłami ostrzegają się, gdy wiedzą, że gdzieś za krzakiem czai się patrol policji.
Co wyrządza większą krzywdę - kierowca przekraczający prędkość czy człowiek łamiący ciszę wyborczą? Z jednej strony tak bardzo niektórzy szanują przepisy uchwalone przez prezydenta, a z drugiej - tak wielu łamie dobre obyczaje i nie szanują powagi żałób narodowych. Także podpisywanych przez prezydentów bądź marszałków.
I jeszcze taka ciekawostka - nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy na widok kogoś łamiącego ciszę wyborczą, mówią "a wiesz, że jest cisza wyborcza?", "ej, złamałeś ciszę wyborczą!".
To tak jakby w lipcu mówić, że jest lato. A po ciemnej nocy dzień nastaje.
Wracając zaś do tematu - Kominek oczywiście żadnej ciszy nie złamał. Nie widzę żadnej agitacji w pytaniu czy ktoś zagłosował na jednego z dwóch kandydatów. To już gorszą agitkę uprawiają media pokazując głosujących kandydatów - jednym daje się wtedy więcej czasu antenowego, innym mniej.
Artykuł na alert24.pl podaje nieprawdę i gdybym był pieniaczem, napisałbym do nich sprostowanie, a oni musieliby je zamieścić, ponieważ dopuścili się poważnego przewinienia - zarzucają mi złamanie prawa.
A może ktoś chce mnie wyprowadzić z błędu? Proszę bardzo. Oto niektóre punkty ordynacji wyborczej. Który złamałem?
Art. 86.
Od zakończenia kampanii wyborczej aż do zakończenia głosowania zabronione jest podawanie do wiadomości publicznej wyników przedwyborczych badań (sondaży) opinii publicznej dotyczących przewidywanych zachowań wyborczych i wyniku wyborów.
Art. 87.
1. Od zakończenia kampanii wyborczej aż do zakończenia głosowania zabronione jest zwoływanie zgromadzeń, organizowanie pochodów i manifestacji, wygłaszanie przemówień, rozdawanie ulotek, jak też prowadzenie w inny sposób agitacji na rzecz kandydatów i list kandydatów.
2. Zabronione są wszelkie formy agitacji w lokalu wyborczym oraz na terenie budynku, w którym ten lokal się znajduje.
PS Jakby co to ja nie głosowałem. Nie chciało mi się :-)
Może dlatego, że nie wsłuchiwałem się i nie analizowałem słów tekstu. Nie chwytam za pilota, gdy leci ta reklama. Nawet te kobiety w niej dali takie fajne, pogodne, uśmiechnięte. Ta blondynka szczególnie dobrze pojęła sztukę uśmiechu. Pozytywnie nastraja.
Ale do gry i tak mnie nie przekonają. Jak raz w życiu trafiłem czwórkę to dostałem za to jakieś grosze.
Doniesiono mi, że jeden z programów Onetu - MYTRIBE prezentując możliwości produktu, pokazuje blog Kominka. Jakże miło mi się zrobiło. 
Mytribe należy do tych produktów, którym wróżę świetlaną przyszłość. Ja sam nawet kilka miesięcy temu próbowałem go używać, ale to była jakaś wczesna wersja i nie przypadła mi do gustu. Coraz częściej jednak dostrzegam niedogodności bycia na kilku serwisach społecznościowych i pewnie w końcu skuszę się by ponownie przetestować mytribe.
Niby jeszcze ostatecznych wyników wyborów nie znamy, ale zakładam, że nic się już nie zmieni. Wynik wyborów to oczywiście porażka Bronka i wielkie zwycięstwo Jarosława Kaczyńskiego, który na ty 50-procentowym poparciu jest w stanie zbudować partię, która w przyszłym roku przejmie władzę w kraju. Musi tylko jeszcze więcej gadać głupot o miłości do komuny oraz uparcie twierdzić, że realizuje testament brata. Tak po prostu trzeba grać, nawet jeśli jest to czysta fałszywość.
Platformie będzie teraz bardzo pod górkę. SLD też, bo media jeszcze wyraźniej zarysują kontrast między PO a PIS, tworząc z tej drugiej jedyną i największą partę opozycyjną. Wiele odpowiedzi przyniosą już jesienne wybory do samorządów. Mogą to być ostatnie wybory w Polsce - kraju o systemie wielopartyjnym. Czyżby za półtora roku na scenie politycznej pozostały tylko dwie partie?
Kończąc - cieszę się, że wygrał Bronisław Komorowski. Jest w porządku. Ma duży dług wdzięczności wobec Donalda Tuska, który na ostatnim zakręcie kampanii włączył się do gry.
PS Hehehe, zapowiada się interesujący poniedziałek.
Zgwałcona przez mężczyznę poznanym przez internet.

Zauważyliście, że media prawie nigdy nie piszą "zabita przez faceta poznanego w kwiaciarni" albo "udusił ją szaleniec ze spożywczaka" albo "Poznali się na przystanku, zabił ją w kiblu".
Takie proste proplebejskie artykuły najmocniej działają na świadomość głupich, zwłaszcza głupich matek i ojców, które potem swoim dzieciom wciskają jakieś paranoiczne bzdury o internecie, w którym nigdy nie wiesz, kto siedzi po drugiej stronie.
panpremier:
Mad Men.
dziewczynka_do_bicia:
Dean Winchester
Zastanawiam się, dlaczego producenci oranżady (bodajże Hellena) nie wpadli na pomysł, aby na znanym wszystkim smaku zrobić napój energetyczny o nazwie Oranżada? Co to za problem dorzucić do składu trochę kofeiny i tauryny? Red bulle wszyscy piją litrami, ten rynek dopiero się rozwija. Jestem święcie przekonany, że ze zwykłej oranżady dałoby się stworzyć markę lubianą przez dzisiejszą młodzież.
kominek:
lo_:Tak , jestem pewnie za młoda niektóre sentymenty o których wspominacie, ale do dziś niezapomnianym wspomnieniem jest jak dostałam swojego pierwszego walkmana.
To mój ukochany walkman. Kupiony w 1996 r. Wyświetlacz, radio, przewijanie w obie strony. To był szpan na całą klasę.
http://img823.imageshack.us/img823/6091/p1070804.jpg
samjestesmisiek:
soonia_p:to ja już nie będę porywał młodych dziewczyn"przerzucę się na te po 30tce".
Wlasnie dlatego mogli sobie pozwolic na taka prowokacje. Bo target jest zupelnie inny.
99% plebsu, ktory pisze ze Porsche kupuja kolesie tylko po to by przedluzyc sobie fiuta, zmieniloby zdanie po przejazdzce 911. Po drugim biegu.
Tylko plebs musi tlumaczyc swoj umiarkowany, nudny styl zycia "normalnym", a wszystko co wychodzi poza, jest skrzywieniem.
FB ma jeszcze "gorszy" regulamin, jest ciężki w nawigacji, często się sypie, spamu na nim co niemiara, a jednak ich się lubi.
Lukasz:
Człowieku zastanów się nad tym co napisałeś. Czy to że Państwo wprowadza coraz bardziej idiotyczne i restrykcyjne prawo sprawia według Ciebie że pedofilów jest mniej? Widać dokładnie do której z grup o których mówił Korwin należysz...bo prościej jest ze wszystkich (często bardzo mądrych) wypowiedzi wyciągnąć jakąś "głupotę" i tym przekonywać innych że JKM jest złem wcielonym :/
zxzcxzcxz:
Cos ty mu powiedział? Ze za 3 lata będzie martwy?