Kominek rozmawia z Dorotą Kamińską

Nie zapomniałem, że miało być więcej rozmów. Po Jacku Gadzinowskim oraz Iwonie Burzyńskiej zostaję przy płci piękniejszej i czas na blogerkę. Kulinarną. Dorota jest jedną z moich ulubionych, nie tylko dlatego, że zawsze była do mnie nastawiona pozytywnie, ale i należy do nie tak szerokiego przecież grona osób bardzo profesjonalnie podchodzących do tworzenia treści.


Poznajmy zatem jak wygląda prowadzenie bloga kulinarnego… od kuchni.

Na przystawkę pytanie, którego nie może nam zabraknąć. Powiedz, jakie strony prowadzisz?
Prowadzę pozytywnakuchnia.pl, dorota.in, dorotakaminska.com. Dwie ostatnie od niedawna, ale jest już trochę ciekawego materiału do obejrzenia i poczytania.

A od kiedy jesteś blogerką?

Od 31 stycznia 2009 r.

A jak trafiłaś do mnie?

Pracowałam kiedyś w pewnej agencji PR, w której miałam zrobić dla klienta kampanię reklamową na blogach i jeden ze znajomych powiedział, że powinnam zajrzeć do Ciebie. Zajrzałam i zostałam na dłużej.

Pamiętam, że jak ja zaczynałem pisanie to nie miałem sprecyzowanej tematyki. Mniej więcej wiedziałem o czym chcę pisać, ale dzisiejsze teksty znacznie różnią się od tych 6 lat temu. Czy od początku wiedziałaś, że chcesz pisać o kulinariach?
Pomysł na bloga chodził mi po głowie już dużo wcześniej, gotować lubiłam zawsze, a pewnego dnia różne okoliczności, mniej lub bardziej szczęśliwe, sprawiły, że nagle miałam bardzo dużo wolnego czasu i zaczęłam pisać, żeby móc szybko wypełnić tę lukę. Wiedziałam, że będzie to blog z filmami, co w tamtym czasie nie było jeszcze popularne, ale powoli można było dostrzec trend. Zaczęłam gotować, fotografować i z niecierpliwością czekałam na moment, w którym będę mogła sobie kupić kamerę.

Inspirowałaś się kimś?
Znałam Kwestię Smaku, ale nie postrzegałam jej jako bloga i nie byłam stałą czytelniczką. Częściej trafiałam do niej przez Google, szukając przepisów na określone dania. Zagranicznych blogów też nie obserwowałam, ale już po założeniu Pozytywnej Kuchni zaczęłam się kilkoma inspirować. Wiedziałam, że nie chcę, jak inni, kręcić filmów, w których będą występować tylko moje dłonie, od samego początku chciałam nagrywać samą siebie i krótkie zapowiedzi, opowiadać o tym, co ugotuję, co mi smakuje i co gotowało się w moim rodzinnym domu. W pierwszej kolejności, kiedy jeszcze nie miałam kamery, zależało mi na robieniu bardzo ładnych zdjęć. Pamiętam, jak bardzo byłam dumna z mojej pierwszej fotografii pokazanej na blogu, a dziś, kiedy porównuję stare zdjęcia z aktualnymi, wydają mi się brzydkie.

Jakie było pierwsze zdjęcie?
Toritilla z farszem warzywnym:

Nie no jakość tej fotki jest porównywalna do jakości najlepszych zdjęć na moim blogu. Też kochałaś funkcję „auto”. Dlaczego większość blogerek kulinarnych robi obiad z lotu ptoka, a nie jak geniusz kulinarny, czyli ja  – z rzutu izometrycznego?
A nie wiem. Wbrew pozorom trudno jest zrobić takie zdjęcie. Ja teraz też robię ujęcia z rzutu izometrycznego, ale wykonując tego typu fotografie trzeba pamiętać o dobrym doświetleniu tła, wysprzątaniu go z niepotrzebnych rzeczy, o odpowiedniej aranżacji… Sporo blogerek, zwłaszcza początkujących, dopiero się uczy i robi zdjęcia jedzenia z takiej perspektywy, z jakiej ogląda je podczas gotowania i nakrywania do stołu. To chyba naturalne i kiedy nie znasz się jeszcze na fotografii, nie zwracasz na to uwagi.

Wielu blogerów pisze bloga na zasadzie „mam pomysł, piszę, publikuję” i nie dba o szczegóły. Zwracasz uwagę np. na tytuły tekstów?
Tak. Kiedyś lubiłam nietypowe tytuły, ale szybko pojęłam, ze ludzie szukają w Google konkretnych nazw potraw.

A podczas pisania kierujesz się jakimiś regułami? Na przykład pierwsze zdanie jest ważne, długość tekstu, odpowiednie zakończenie, podziały na akapity?
Nie potrafię pisać długich tekstów (które złośliwi nazywają natchnionymi) jak kilka blogerek, np. Liska albo moja dobra koleżanka, Olga Smile. Im to przychodzi bardzo naturalnie i przyjemnie mi się ich opisy czyta, ale moje “dzieła” wzorowane na ich stylu brzmiały śmiesznie i nienaturalnie, dlatego staram się pisać krótko, treściwie i bez zbędnego upiększania.

Sakramentalne pytanie, które każdy mi zadaje: ile czasu dziennie poświęcasz na blogowanie?

Taki typowy dzień z życia Doroty.

Jednego dnia w tygodniu siadam i robię plan na cały tydzień. Teraz np. jest sezon na bób, to zastanawiam się co zrobić z bobem.

O widzisz. Ja ostatnio miałem z bobem problem, bo nie wiedziałem co z nim zrobić. Dajże mi, dobra kobieto, jakiś pomysł.
Ugotować go w wodzie z dodatkiem curku i soli, którą dodać dopiero pod koniec. Gdy już zmięknie, przełożyć go masłem i posypać koperkiem. To taki podstawowy przepis na bób, ale można zrobić pierogi z bobem, roladki z kurczaka z bobem, pesto z bobu z makaronem…

Stop, stop aż tak bobu nie lubię! Wracamy do tematu.
Po zrobieniu wstępnego planu czas na zakupy. Ja robię raz w miesiącu zakupy rzeczy, które się nie psują i zawsze mam ich duży zapas. Świeże produkty kupuję kilka razy w tygodniu w sklepie osiedlowym, na targu, a czasem przywożę od babci, która mieszka na wsi. Kiedy składniki są kupione, zaczyna się proces filmowania i wielkie przestawianie wszystkiego co stoi w kuchni, a całość dzieje się na kilkunastu metrach…

…co widzimy na filmie…

Wieczorem siadam do montażu filmu, który może zająć bardzo dużo czasu. Potem wrzucam plik na YouTube i w czasie oczekiwania na zakończenie przesyłania zaczynam obróbkę zdjęć, co nie zajmuje wiele czasu, bo nauczyłam się maksymalnie wykorzystywać ustawienia w moim aparacie i potem, na komputerze, robię już tylko ewentualne wyostrzenie i wrzucam znak wodny. Potem publikuję nowy wpis i linkuję go na moich profilach społecznościowych.

Ile czasu zajmuje nakręcenie filmu?
Tyle ile przygotowanie potrawy plus “zabawy” z ustawianiem sprzętu. Gotowanie obiadu połączone z filmowaniem trwa dwa razy dłużej.

Jakim sprzętem to robisz?
Aparatem cyfrowym z możliwością filmowania Full HD, z obiektywem typowym do fotografii kulinarnej (ładnie rozmywa tło), mam też trzy lampy ze światłem o odpowiedniej temperaturze barwowej dającej imitację światła dziennego…

Ale ja jestem głupi.
A dlaczego?

Bo od lat robię ciemne fotki, bo mam w domu ciemno i nigdy nie pomyślałem o czymś takim oczywistym jak kupno takiej lampy! Muszę to mieć. Za wszelką cenę. No ale mów dalej.
Warto dodać, że są różne szkoły trafiania w gust czytelnika. Jedni lubią zdjęcia zrobione komórką, inni profesjonalne. Nie trzeba mieć od razu w pełni wyposażonego studia fotograficznego w kuchni i, pomimo tego, że osobiście wstydzę się swoich starych prac, miło jest widzieć postępy, jakie się poczyniło przez ostatnie dwa lata.

To trochę jak z filmami na YouTube. Tu nie ma przepisu na udany film.

Wymyślając nazwę, chciałam pokazać, że gotowanie to nie przykry obowiązek ograniczający się do wymyślenia byle czego na obiad. Gotowanie to przyjemność, odkrywanie nowych smaków, powrót do tych z czasów dzieciństwa, o których, w ferworze codziennych zajęć, czasem zapominamy.

Kiedyś bardzo przejmowałam się tym, że komuś może nie podobać się mój film, zdjęcie czy nawet cały mój blog. Wiele osób ma podobne dylematy, często obniża to ich motywację do dalszego pisania. Trzeba zrozumieć, że nie da się tworzyć tak, żeby wszystko podobało się każdemu i chociaż czasem poniosą mnie jeszcze emocje przy odpowiadaniu na złośliwe komentarze, nie zniechęcam się i wiem, że jest sporo osób, które doceniają moją pracę i włożone w nią serce. W biznesie internetowym można wyróżniać się na wiele sposobów, ale warto pamiętać, że o sukcesie, oprócz ciężkiej pracy, decyduje często czynnik, na który nie mamy wpływu: odrobina szczęścia i dobry czas.

Nad którym tekstem najbardziej się męczyłaś?
Już nie pamiętam, ale to był jakiś wpis przed Bożym Narodzeniem, bodajże z przepisem na barszcz. Miałam bardzo dużo krótkich plików filmowych do zmontowania, a oprogramowanie, które zawierało fabryczne błędy, co chwilę się zawieszało i montowałam kilkuminutowy film przez 14 godzin. Dziś czas montażu skrócił się do jednej godziny, ale nadal jest to “wąskie gardło” w procesie produkcji kulinarnego wideo.


Powiedz Ty mi, czemu masz takie brzydkie fotki profilowe?

Już Maciek Budzich po SMD we Wrocławiu też ci mówił, że na żywo wyglądasz lepiej. Na tych fotach masz kilka kilogramów więcej, a na żywo w porządku. Przecież nawet wedle moich kryteriów ty jesteś szczupła.
O tak, mieszczę się nawet w kryteriach wagowych Kominka :). Według BMI to mam chyba nawet jakąś niedowagę…

Dobra, dobra, nie przesadzajmy już. Niedowaga to się zaczyna tuż przed zgonem jak sam szkielet z kobiety zostaje :-)
Mam drobną sylwetkę, ale pyzatą buzię, a jak się uśmiechnę to w ogóle wtedy mamy księżyc w pełni. Kamera dodaje kilka kilogramów i oto przepis na bycie nierozpoznawalnym w tzw. realu :). Przywykłam do tego, że nawet znajomi ze szkoły nie poznają mnie, kiedy mówię im “cześć” na ulicy. Maciek też mnie nie poznał na SMD, a przecież wcześniej długo znaliśmy się “z internetu” i widzieliśmy wielokrotnie swoje zdjęcia i filmy.

No dobrze, ale powiedz mi, jak to jest, że tyle gotujesz i wcale nie tak zdrowo, bo nie jesteś z tych oszołomów, co jadają to co spadnie z drzewa, ale masz w porządku figurę.
W każdym z nas drzemie grubas, tylko trzeba się trochę postarać, żeby go obudzić :). To nie jest tak, że szczupłe osoby mogą jeść co chcą (a często słyszę takie komentarze adresowane do mnie). Jem to co lubię, ale nie przesadzam. Nie chodzę głodna, ale też nie mam nawyku podjadania czy zaglądania do lodówki celem sprawdzenia czy nie pojawiło się w niej coś nowego :). Gotuję w domu i nawet kiedy nie jest to gotowanie i zjadanie tylko tego, co samo spadło z drzewa, wiem co jem i ile kalorii tam “włożyłam”. Tyję od ciast i innych słodkości, dlatego nie pojawiają się zbyt często na Pozytywnej Kuchni. W zeszłym roku pofolgowałam sobie w trakcie Bożego Narodzenia i jeszcze długo po nim, a na wiosnę przestałam mieścić się w moje ulubione spodnie. Zapisałam się do klubu fitness, wieczorami zaczęłam chodzić na długie spacery, odstawiłam słodkie wypieki, przyszedł sezon na moje ukochane warzywa i schudłam. Staram się nie gotować tłusto, chociaż kuchnia polska, którą się aktualnie zajmuję, nie należy do najlżejszych. Smażę na minimalnej ilości tłuszczu, a kiedy przepis wymaga smażenia na głębokim oleju, a do tego np. w panierce, zawsze po usmażeniu odciskam nadmiar tłuszczu ze smażonej potrawy na papierowym ręczniku lub serwetce. Ale każdy z nas jest inny i powinien dostosować sposób odżywiania do swojego stylu życia, a odchudzać się – najlepiej pod okiem lekarza.

Jaka jest filozofia twojej kuchni. No jest pozytywna, ale to pusty slogan. Co Cię wyróżnia na tle innych blogerek?
Nie do końca zgodzę się z tym pustym sloganem. Wymyślając nazwę, chciałam pokazać, że gotowanie to nie przykry obowiązek ograniczający się do wymyślenia byle czego na obiad. Gotowanie to przyjemność, odkrywanie nowych smaków, powrót do tych z czasów dzieciństwa, o których, w ferworze codziennych zajęć, czasem zapominamy. Chcę, żeby moje potrawy cieszyły oko i podniebienie. Często stawiam na prostotę: prosty opis potrawy, łatwy przepis krok po kroku, do tego film. W przeciwieństwie do wielu twórców na YouTube, a nie mówię tu tylko o branży kulinarnej, stawiam na poprawność słowa mówionego i pisanego, chociaż, niestety, czasem zdarzają mi się małe wpadki. Cały czas pracuję nad swobodą i naturalnością, której, zwłaszcza na początku, bardzo mi brakowało.


Czego powinny unikać początkujące blogerki kulinarne?


Na pewno nie powinny, a niestety się to zdarza, zaczynać od kopiowania na swojego bloga cudzych zdjęć i tekstów, nawet podając źródło. O ile lista składników nie jest chroniona prawem autorskim i na blogu można zamieścić przepis np. z książki kucharskiej, o tyle instrukcja wykonania, wstęp osobisty od autora oraz, przede wszystkim, fotografia są chronione prawem autorskim. Niestety, przepisy ze zdjęciami są masowo wykorzystywane wbrew temu prawu i co jakiś czas walczymy o usuwanie naszych materiałów z miejsc, w których ukazały się bez naszej wiedzy i zgody – a czasem, o zgrozo, są publikowane pod cudzymi nazwiskami nawet w gazetach! Moja rada to pisanie regularnie, przynajmniej dwa razy w tygodniu, samodzielne wykonywanie fotografii, dzielenie się swoim doświadczeniem i spostrzeżeniami z innymi blogerkami i blogerami w miejscach skupiających blogi kulinarne i gotowanie tego, co samemu najbardziej się lubi – wtedy łatwiej o motywację. Dobrze wyrobić sobie pewną systematyczność i schemat: wyjmuję wszystkie naczynia i składniki na blat przed przystąpieniem do gotowania, gotuję, w trakcie gotowania, o ile to możliwe, przygotowuję sobie całą dekorację stołu (obrus, serwetka, talerz, sztućce, szklanki itp.), układam gotowe danie na talerzu i robię zdjęcie. Na początku może być ciężko, ale wszystko “przyjdzie z czasem”.

A czy jest jakaś nisza, którą można wypełnić? Brakuje na rynku blogerek kulinarnych specjalizujących się w danej tematyce?
Są różne możliwości, bo można się zamknąć np. w kuchni wegetariańskiej, orientalnej. Można pisać bloga kulinarno-podróżniczego albo bloga poświęconego określonej diecie, którą się stosuje (np. dla alergików, cukrzyków). Doskonałym pomysłem na bloga jest blog przyszłej mamy, choć tutaj trafia się na problem czasu ograniczonego do 9 miesięcy, a później trzeba “przerzucić się” na blog mamy karmiącej, blog mamy gotującej dla małego dziecka itd…


Wtedy jeszcze nie miałam żadnej polityki reklamowej, nie myślałam o tym, co będzie w przyszłości i po prostu “brałam co dawali”. Dziś trochę się tego wstydzę

Fantastyczny pomysł. Za oceanem bardzo popularne są takie „rodzinne” blogi i one zarabiają bardzo duże pieniądze. A skoro już wspomniałem o pieniądzach, to kiedy zarobiłaś swoje pierwsze?

To chyba było jeszcze podczas mojej współpracy z Blogvertising. Wydaje mi się, że napisałam dla nich jakiś tekst sponsorowany. Wtedy jeszcze nie miałam żadnej polityki reklamowej, nie myślałam o tym, co będzie w przyszłości i po prostu “brałam co dawali”. Dziś trochę się tego wstydzę, ale przyznaję bez bicia, że taka byłam i wyciągnęłam odpowiednie wnioski. Zarobiłam wtedy kilkadziesiąt złotych. Później pojawiły się kampanie banerowe i byłam przeszczęśliwa, kiedy zaproponowano mi reklamę bulionetki Knorra. Dziś absolutnie bym się na to nie zgodziła.

Dlaczego?
Czytelnicy się buntowali. Że jak to tak może być, blog kulinarny, domowe gotowanie, a tu takie produkty… Mieli trochę racji, ale wyznawałam wtedy zasadę, że, z braku czasu można zastąpić domowy wywar warzywny takim z kostki. Problem w tym, że w reklamach często do przesady wmawia nam się ten brak czasu, a produkty z kostek i torebek opakowuje w rodzinne, domowe, smaczne gotowanie: ona, on i trójka dzieci, jak to kiedyś sam określiłeś, wsadzających głowy do piekarnika. Na szczęście znam już kilka zastępczych produktów ekologicznych, szkoda że ich producenci nie mają budżetu na reklamę.

…mnie kiedyś skrytykowano za używanie Vegety.

Nie polecam natomiast współpracy z właścicielem marki Kühne, który wykazał się wyjątkowym brakiem profesjonalizmu

W zasadzie tego pierwszego, większego zarobku aż tak nie żałuję, bo kupiłam za te pieniądze kamerę i dzięki niej mogłam rozwijać bloga i zacząć kręcić moje upragnione filmy. Ale z reklamami trzeba uważać, zwłaszcza jeśli chodzi o współpracę, która wymaga od blogera dużego zaangażowania i użyczenia wizerunku. Wyznaję zasadę reklamowania przez blogera produktów, których sam używa i chciałabym, o ile dojdę kiedyś do tego samego poziomu sławy i rozpoznawalności, uniknąć efektu Pascala Brodnickiego. On do końca życia będzie twarzą Knorra, choć już dawno skończył mu się kontrakt. W miarę możliwości, nie dajmy się zaszufladkować.

U mnie też było takie ryzyko przy współpracy z Burger Kingiem, ale na szczęście dziś ludzie pamiętają, że z nimi współpracowałem, natomiast nie utożsamiają mnie z tą marką. Tutaj stajemy przed problemem – czy bloger daje pole na reklamę czy reklamuje filozofię życia?
Nie jesteś z tą marką utożsamiany, bo wypracowałeś sobie wizerunek blogera, który dzięki dużej marce pojechał do USA, a nie blogera, który codziennie jadł burgery i wrzucał 7 wpisów sponsorowanych w tygodniu. Jestem za filozofią życia i reklamowaniem tego, czego się używa, co się samemu sprawdziło, przetestowało, pod czym można się podpisać.


Ja mam trochę inne podejście. Niedawno reklamowałem Axe, mimo że nie używam Axe, ale podoba mi się filozofia tej firmy, jej reklamy…

Uwielbiam reklamy Axe!

No właśnie. Kazdy lubi. I te nowe i te stare z Szycem. Ta marka dobrze się kojarzy. Reklamowałem Axe mimo, że go nie używałem, bo miałem do tej firmy pozytywny stosunek. Wyznaję za to zasadę, że nie reklamuję czegoś, czego nie lubię lub nie polubię. Gdyby to nie było Axe tylko wody rozlewane przez panią Krysię w Pruszkowie, to nie zgodziłbym się na żadną kampanię.

Reklamowanie tego czego sama nie lubię też absolutnie nie wchodzi w grę.

A jaką współpracę wspominasz najmilej?
Bardzo przyjemnie współpracuje mi się z moim aktualnym klientem, Makro Cash & Carry. Miło trafić na osoby, które znają się na rzeczy i wiedzą czego chcą, ale nie narzucają z góry własnej, niepodważalnej wizji, a raczej koncentrują się na dialogu. Nie polecam natomiast współpracy z właścicielem marki Kühne, który wykazał się wyjątkowym brakiem profesjonalizmu podczas organizacji konkursu powiązanego z akcją kulinarną Wielkie Grillowanie, którą prowadziłam rok temu na Pozytywnej Kuchni. Współpracując z kimkolwiek, dobrze jest podpisać umowę, żeby uniknąć późniejszych nieprzyjemności.

Często pada pytanie:

Czy można w Polsce żyć z blogowania?

Ja zawsze odpowiadam, że nie.

Ja także tak odpowiadam, bo utrzymuję się z kilku różnych źródeł. Kiedy prowadzi się serwis kulinarny, trzeba przygotować profesjonalną ofertę i aktywnie uderzyć do reklamodawców, szczególnie jeśli chce się znaleźć tych większych. W blogosferze panuje przekonanie, że przy dobrej jakości wpisów, rozpoznawalności i wysokich statystykach odwiedzin reklamodawcy znajdą się sami. Niestety nie zawsze i nie do końca jest to prawdą. Znając wartość swojego bloga, mając określoną ofertę i odrobinę umiejętności negocjacyjnych, można liczyć na lepsze kontrakty reklamowe, nawet jeśli statystyki mamy niższe niż konkurencja. A ponieważ nie samą reklamą człowiek żyje, utrzymuję się też m. in. z wykonywania fotografii kulinarnej i filmów kulinarnych na zlecenie.

Jaka jest skuteczność?
Jeśli masz już wypracowaną markę i masz się czym pochwalić – są efekty. Dużo zależy od tego, na kogo trafisz w danej firmie, czy ma ona w planie działania w blogosferze, jak długo trwa proces decyzyjny i jak dużo osób bierze w nim udział.

Ja nigdy tego nie robiłem, nawet nie wiedziałbym jak i reklamodawcy sami się zgłaszali, ale pomyślę nad tym rozwiązaniem. Faktycznie z samych reklam ciężko jest wyżyć, ale można czerpać korzyści będąc marką „Dorota Kamińska”. Masz w planach coś takiego?
Marzy mi się projekt, do którego chciałabym znaleźć sponsora – cykl odcinków promujących kuchnię polską regionalną. Nawet nakręciłam już odcinek pilotażowy, który wytrwale czeka na montaż. Oczywiście teraz wszystko bym w nim zmieniła :).

Taki Makłowicz w spódnicy?
Trochę tak, ale mam sporo pomysłów, by to wyglądało jeszcze ciekawiej. Chciałabym w takich materiałach mówić o miejscach, które warto zobaczyć i co warto w nich zjeść, a jednocześnie, tak jak on, gotować w plenerze lub np. w nadmorskiej greckiej restauracji, razem z lokalnym kucharzem. Ale w pierwszej kolejności pomyślałam o Polsce, bo nasza kuchnia regionalna, choć kultywowana w domach, w restauracjach powoli odchodzi w zapomnienie. Chciałabym pokazać ludziom, że jadąc do Zakopanego czy nad morze, możemy zjeść mnóstwo rzeczy ciekawszych i smaczniejszych od pizzy, hamburgerów i kebabów.

A powiedz mi, kiedy w końcu w księgarniach zobaczę twoją książkę. Gdzie ona jest?
W mojej głowie.

Zgaduję, ze nic nie robisz w tym kierunku. No dlaczegóż to? Blogerki kulinarne z całego swiata i polski wydają książki. Przecież możesz wydać dokładnie to, o czym piszesz na blogu.
To prawda, w zasadzie materiały już są, ale bliżej mi do kuchennych dekoracji niż przepisów, bo w tym widzę swój zapał i potencjał sprzedażowy. A jeśli już zdecyduję się na wydanie książki to raczej uderzę przede wszystkim w wersje elektroniczne.

To tak jak ja. Nie samą kuchnią żyjesz. Po co ci dorota.in. Przy okazji – gratuluję domeny. Najlepsza na świecie końcówka.
Prawda? :) Mnie też się podoba. Fajnie brzmi. Dorota.in to taki poradnik pani domu. Pozytywna Kuchnia nie pasuje do tematyki makijażu, zwierząt domowych, prania, sprzątania i podróży.

Dobry pomysł. Zresztą od jakiegoś czasu do znudzenia powtarzam i w mediach i znajomym blogerkom, że lifestylowe blogi, nieco tabloidyzowane to przyszłość blogosfery. Nie można zamykać się w jednej tematyce, jeśli chce się odnieść sukces. No ale opowiedz o tym swoim projekcie.
To blog kobiety, która pracuje, nie ma czasu chodzić po galeriach handlowych… Albo takiej, która zajmuje się domem i chce zostać perfekcyjną panią domu.

Polska Martha Stewart! Podoba mi się. Jedne szafiarki ubierają się w to co znajdą na śmietniku, inne lubią markowe ciuchy. A jaka będzie twoja filozofia?
To nie będzie tematyka luksusowa, tylko coś dla typowej pani domu, z budżetem nie za niskim, ale jednak ograniczonym.

Ale to pani domu piorąca w Dosi czy w Vizirze?
Raczej w Vizirze, ale za to nie pryskająca po praniu ubrań wyłącznie perfumami Diora.

Ja swoje skarpetki sypię płatkami złota. Miałem zapytać jeszcze, co najbardziej motywuje Cię do pisania bloga, ale w sumie o tym będziemy mieli przyjemność porozmawiać wspólnie z dwiema innymi blogerkami w naszym panelu na Blog Forum Gdańsk 2011 i kto chce posłuchać, tego już teraz zapraszamy i zachęcamy do rejestracji.
Chyba nie powinieneś mówić o tym, bo jeszcze nie ma oficjalnego programu imprezy.

Ups, to może lepiej będzie jeśli zakończymy tę rozmowę.
Oj lepiej tak :-)

fot. redenvelope.eu

Chyba zapytałem o wszystko, co potrzeba, ale jeśli mielibyście własne pytania do Doroty, śmiało pytajcie.

 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...


Comments (23)
  • Łukasz Bąk wrz 21 2011 - 12:09 Odpowiedz

    a widzisz, pisałem u niej na fanpage, że to będziesz ty i się twardo zapierała :D

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
  • Maria Rojowska wrz 21 2011 - 12:38 Odpowiedz

    Fajnie, lekko, przyjemnie i porządnie. Nic dodać nic ująć :) Czekam na kolejne rozmowy. Pozdrawiam!

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
  • Avatar

    Lena wrz 21 2011 - 13:44 Odpowiedz

    No pięknie, chyba znalazłam to, czego szukałam. Uwielbiam blogi kulinarne, ale większość, zwłaszcza te z filmami jest okropna. Pół biedy, kiedy można tylko przepis przeczytać, gorzej, jak autor zmusza nas do oglądania swojej twórczości, mówi przy tym bzdury, z fatalnym akcentem, sadzi swoje nieciekawe przemyślenia, a nam zostało jeszcze 10 minut do końca i nie ma odwrotu… Dziewczyna nie tylko jest ładna, ale ma bardzo ładny głos, miło się to razem komponuje. Pozytywnie :-)

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
  • Avatar

    Rafał wrz 21 2011 - 14:08 Odpowiedz

    A tak swoją drogą to Pani Dorota jest przepiękną kobietą. Na prawdę!

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
  • Avatar

    agata wrz 21 2011 - 14:46 Odpowiedz

    Świetny wywiad, przemiła lektura, serio!

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
  • Avatar

    pethi wrz 21 2011 - 15:09 Odpowiedz

    „Chyba zapytałem o wszystko, co potrzeba, ale jeśli mielibyście własne pytania do Doroty, śmiało pytajcie.”

    Jako iż jestem młodszy, lecz chcę aby było przyjemnie będę mówił po imieniu.

    1.Jak by mąż przyszedł kiedyś i powiedział:
    -Dorota ja mam już tego dość! Tych twoich dań, których nie umiem nawet wymówić. Jutro masz mi zrobić zwykłego schaboszczaka, zwykłe ziemniaki, i zwykłe ogórki.
    Zrobiła byś bez marudzenia?

    2.A gdyby powiedział:
    -Dorota moje nerwy już się skończyły! Nie mogę sobie zrobić nawet zwykłej kanapki, jakiś dziwny ten chleb.
    -To jest bagietka z Fra…
    -Nie przerywaj! Zamiast zwykłego masła jest jakiś krem B coś tam
    -B…
    -Cisza! A szynka tu nie ma szynki nawet nie będę zgadywał co to, w dodatku kuchnia jest zagracona jakimiś parasolkami z lampami. Koniec z tym! Albo blog albo ja!
    W sensie, że partnerowi przeszkadza twój blog. Co byś wybrała?

    3.Gdyby zaproponowało Mango, aby reklamowała w telewizji jakiś ich produkt, te co są zazwyczaj jakoś nad ranem, że dwie osoby ze sobą prowadzą poważny dyskus, o produkcie między czasem robiąc, szarlotkę.
    -Zobacz jakie te noże ostre!
    -Tak Doroto, patrz uciąłem sobie nimi nawet kciuka.
    Zgodziła byś się?

    4.Kiedy będziesz całkowicie usatysfakcjonowana z tego co robisz?

    5.Chciałaś kiedyś usunąć bloga? Jak tak to dlaczego?

    6.Z tego co mówisz to przygotowanie notki to trochę roboty, nie nuży cię to, nie chcesz sobie znaleźć innego zajęcia?

    7.Czerpiesz inspirację do dań z programów typu Kuchenne Rewolucję?

    8. Czy PO wygra wybory?

    9. Czy zdarzyło się, że podczas jedzenia przyrządzonej potrawy miałaś ochotę ją wyrzucić.

    10. Jakieś zabawne momenty, podczas kręcenia? Np. kominiarz zadzwoni dzwonkiem?

    11. Ulubione danie?

    12. Jak robisz ziemniaki? Ja je wkładam do worka i w piekarnik.

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
    • Avatar

      Dorota wrz 21 2011 - 15:38 Odpowiedz

      1. Przejrzyj przepisy które publikuję, znajdziesz tam schabowego, puree ziemniaczane, kotlety mielone, marchewkę z groszkiem i wiele innych dań kuchni polskiej. Jest ich w tej chwili więcej niż nietypowych, zagranicznych potraw.

      2. Facetów, którzy nie wspierają swoich partnerek i stawiają takie warunki i ograniczenia, należy pogonić gdzie pieprz rośnie :).

      3. Zależałoby to od reklamowanego produktu, czasu trwania kontraktu i częstotliwości emisji – patrz: fragment rozmowy o Pascalu.

      4. Kiedy Kominek zrobi ze mną wywiad ;).
      5. Chciałam przestać pisać i parę razy miałam kryzys twórczy. Na szczęście zdarza się on każdemu i na wspomnianym już Blog Forum Gdańsk 2011 będziemy z Kominkiem i paroma innymi osobami wymieniać się z uczestnikami panelu dyskusyjnego naszymi doświadczeniami w tym temacie.
      6. Nie chcę.
      7. Nie czerpię, aczkolwiek bardzo lubię oglądać.
      8. Specjalizuję się w kulinariach, nie w polityce :).
      9. Niewyrośnięte ciasto drożdżowe trafiło do kosza jeszcze przed trafieniem do czyjegokolwiek żołądka. Ale na Pozytywnej Kuchni publikowane są tylko sprawdzone przepisy na dania, które wszystkim smakowały :).
      10. Dzwonek, szczekanie psa, roboty budowlane za oknem, krzyki sąsiadów, pisk dzieci. Można długo wymieniać. Telefon często dzwoni akurat kiedy wyrabiam ciasto, a miejsce na karcie pamięci kończy się w trakcie nakładania gorącej konfitury do jeszcze bardziej gorącego słoika :).
      11. Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, za dużo jest moich ulubionych dań :).
      12. Na wiele sposobów :).

        (cytuj)

      GD Star Rating
      loading...
  • Avatar

    sajomon wrz 21 2011 - 16:09 Odpowiedz

    To się robi niebezpieczne. Pół roku temu nie czytałem blogów w ogóle. W lipcu nie czytałem w ogóle. Potem przyszedł Kominek…uzależnienie…a teraz blogi Pani Doroty…nie jest dobrze.

    Przybyło trochę koniecznych do odwiedzania stron. Dobrze to i źle, jednocześnie.

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
  • Anka Sikorka wrz 21 2011 - 16:31 Odpowiedz

    Brytyjczycy zachwycają się swoją Nigellą, my mamy Dorotę – piękniejszą! Super wywiad, cieszę się, że nie po łebkach, tylko tłusto, treściwie. Byłam ciekawa jednej z ulubionych blogerek kominka – zaczęłam odwiedzać pozytywną kuchnię po rankingu blogów na tv i tak zostałam. Zdjęcia na blogu są rewelacyjne – bardzo estetyczne, wyraziste, nie jest jednostajnie, to nowoczesny blog.
    „mam sporo pomysłów, by to wyglądało jeszcze ciekawiej. Chciałabym w takich materiałach mówić o miejscach, które warto zobaczyć i co warto w nich zjeść, a jednocześnie, tak jak on, gotować w plenerze lub np. w nadmorskiej greckiej restauracji, razem z lokalnym kucharzem”

    TO jest genialny pomysł!

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
  • Justyna Cichocka wrz 21 2011 - 19:07 Odpowiedz

    piękna z Pani kobieta :)
    bloga nie znałam, ale już poznałam i myślę, że polubię.
    spodobała mi się instrukcja krojenia cebuli :D niby taka prosta sprawa, a jednak patent ciekawy :)

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
  • Avatar

    Justyna25 wrz 21 2011 - 20:11 Odpowiedz

    Farciara:). Znaleźć się na K.tv. Szara masa zazdrości…

    Talentu również:)

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
  • Avatar

    Rado wrz 21 2011 - 21:35 Odpowiedz

    Przydatny dla mnie wywiad.

    Mam parę pytań od siebie:

    1. Jakiego dokładnie oświetlenia używasz i jeśli pamiętasz ile mniej więcej na ten cel przeznaczyłaś funduszy?

    2. Masz jakiś mikrofon (jeśli tak to jaki?) do którego mówisz nagrywając dźwięk czy po prostu do kamery?

    3. Jakiego programu używasz do montażu?

    4. Używasz tylko jednej kamery czy więcej, aby nagrać materiał z różnych ujęć?

    Pytanie do wszystkich:
    5. Czy filmy z iPhona (3 albo 4) przejdą na YT? Filmiki instruktażowe – coś podobne co robi Dorota, ale inna tematyka.

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
    • Avatar

      Dorota wrz 23 2011 - 00:10 Odpowiedz

      Odpowiedzi na pytania nr 1 i 2 są w filmie. Mam dwie lampy panelowe (mniejszą i większą) i jedną parasolkę z żarówką. Koszt mniejszej lampy to ok. 500 zł, większej ok. 1000 zł. Składałam sobie to studio przez 2 lata, ale dobre światło będą też emitować trzy parasolki z trzema żarówkami (tylko nie takimi „na błysk”, do wideo jest potrzebne światło ciągłe), na 3 statywach, do tego jedna srebrna blenda i myślę, że za ok. 500 zł można uzbierać taki zestaw. Mam też od jakiegoś czasu mikrofon krawatowy, ale nie jestem z niego zadowolona – to Sennheiser, jeden z tańszych i niestety słabszych modeli.
      Odpowiedź na pytanie nr 3: Sony Vegas Platinum 11
      Odpowiedź na pytanie nr 4: Używam tylko jednej.
      Odpowiedź na pytanie nr 5: W jakim sensie mają przejść? Podobać się ludziom, czy dać się wgrać i opublikować?

        (cytuj)

      GD Star Rating
      loading...
  • Avatar

    Tyszkaa wrz 21 2011 - 22:52 Odpowiedz

    Pani Dorotka jest super sympatyczna :)

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
  • Adam Guszczyński wrz 21 2011 - 23:59 Odpowiedz

    A ja zapytam, dlaczego w wywiadzie przyjąłeś że o kulinariach piszą tylko kobiety”blogerki” zawrócę uwagę że najlepszymi kucharzami na świecie są mężczyźni ja też jestem kucharzem i prowadzę swojego malutkiego bloga a nie jestem kobietą:)

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
  • Avatar

    elka wrz 22 2011 - 10:29 Odpowiedz

    Znam kwestię smaku i blog Olgi Smile,jakim cudem umknęła mi ta Dorota?bo znam też Dorotę tę od wypieków.Osobiście,uwielbiam blogi kulinarne:)

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
  • Avatar

    grochZfasola wrz 22 2011 - 15:43 Odpowiedz

    Wypróbuje przepisy, w pierwszej kolejności desery. Pierwszy jutro.
    Cieszy mnie fakt, że na blogu są filmiki instruktażowe:) bardzo pomocne
    I dla mnie niezwykle istotne, składniki podane w przeliczeniu na zastawę domowa a nie jednostkach masy.

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
  • Avatar

    Rado wrz 22 2011 - 20:31 Odpowiedz

    Cierpliwie czekam na odpowiedzi (parę postów wyżej zadane pytania) przesympatycznej Pani Doroty ;)

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
  • Avatar

    szejdi wrz 22 2011 - 20:43 Odpowiedz

    Takiej ładnej to nawet ja bym w kuchni nie zamknął. Masochistka :o

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
  • Avatar

    Dorota wrz 23 2011 - 00:19 Odpowiedz

    Dziękuję Wam wszystkim za miłe słowa :).

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
  • Avatar

    Kacha wrz 23 2011 - 15:28 Odpowiedz

    Witam!Ja również lubię gotować,a przede wszystkim wymyślać nowe potrawy,ale dobrze jest też czasami dowiedzieć się czegoś nowego od drugich osób,a ten wywiad jest przeprowadzony bardzo ciekawie.Pozdrawiam i więcej takich.

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
  • Avatar

    Mirek Połyniak wrz 23 2011 - 20:37 Odpowiedz

    @Kominek:
    Gratulacje za trafny wybór ciekawej interlokutorki i dzięki za tak smakowity wywiad – tutaj będzie koniec cukrowania, bo się nam jeszcze rozpuścisz jak dziadowski bicz i więcej takich frykasów nie dostaniemy…

    @Dorota Kamińska:
    A teraz czas porządnie posłodzić rozmówczyni, bo powodów widzę kilka:
    - jako marketer gratuluję wypracowania własnej i unikalnej koncepcji bloga; sam lubię gotować, bo bardzo mnie to relaksuje ale rzadko odwiedzam blogi kulinarne, bo wiele z nich jest bardzo podobnych – a od dziś PozytywnaKuchnia będzie miała swoją własną szufladkę w mej głowie
    - jako piszący bloga, choć z zupełnie innej dziedziny, gratuluję konsekwencji oraz ciągłego rozwoju – sam doskonale wiem ile czasu i wysiłku to pochłania, a przecież Pani przygotowuje jeszcze zdjęcia i filmy
    - jako fotopasjonat jestem pod wrażeniem wyposażenia (naprawdę małe studio) i aranżacji zdjęć – naprawdę jest na czym „oko zawiesić”; i cieszę się, że w końcu komuś udało się oświecić Kominka w zakresie tzw. bazy (fotografia = światło), może jeszcze krótki wykład nt. kompozycji kadru by się przydał ;-)
    A do tego, jako lokalny patriota, naprawdę cieszę się, że mamy takie utalentowane wrocławianki! :-)

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
  • Avatar

    Atria paź 1 2011 - 14:46 Odpowiedz

    Ja bloga Doroty śledzę od dłuższego czasu i zawsze jestem pod wrażeniem jej profesjonalizmu. Nie jest to może mój ulubiony blog, ale Dorota nie dość że ma dużo pomysłów do przede wszystkim ma pomysł na siebie i pomysł na swoją blogową pracę, który nie dość że konsekwentnie realizuje, to jeszcze ciągle szuka nowych ścieżek rozwoju.

    Sama jestem blogerką kulinarną i dopiero od kilku miesięcy staram się wypracować własną „strategię” i pomysły Doroty (chociaz nie zamierzam pisać o matce karmiącej;)) są inspirujące i co więcej zachęcają do dalszej pracy.

    Podobał mi się także ten fragment o aktywnym poszukiwaniu współpracy:)

      (cytuj)

    GD Star Rating
    loading...
Leave a reply

Connect with Facebook

Name (required)

Website