
1. Polityka prywatności na blogu.
Nie istnieje. Ja tu jestem od pisania tekstów i na tym będę się koncentrował. Jeśli obawiasz się o wyciek swoich danych, podaj fałszywego nicka, imię, datę urodzin, maila, itd... Nie ma obowiązku podawania prawdziwych danych.
2. Wulgaryzmy.
Staraj się ich nie używać. To nie jest miejsce dla prostaków. Ale nie bądź też hipokrytą i jeśli już musisz napisać "kurwa", to napisz "kurwa", a nie "k...a".
3. Wolność słowa.
Nie istnieje. Moderatorki bloga (zwane "iwonkami") dbają, aby komentarze obraźliwe, wulgarne, negatywnie oceniające poziom tekstów i niezgodne z moim poczucie estetyki, były kasowane. Jeśli masz potrzebę odreagowania, proszę bardzo - zrób to na priv.
4. Zwyczaje.
Nie można stawiać emotikonki ":P", ponieważ tylko plebs wystawia język podczas rozmowy. Nie można pisać "sex", tylko "seks", a prawidłowa pisownia słów "Bóg" i "Boże" to "buk" i "borze". Do tej ostatniej reguły nie trzeba się stosować.
5. Kryptoreklamy.
Są zabronione i dotyczy to także autora bloga. Na tym blogu, pisząc o produktach, wymieniamy ich pełną nazwę. Jest dozwolona i nawet wskazana rzeczowa krytyka produktów pozytywnie opisywanych przez Kominka.
6. Uwagi końcowe.
Najczęstsze przyczyny skasowania komentarza to:
Na blogu panuje całkowity zakaz mówienia o priv. Niedozwolony jest nawet komentarz w rodzaju "hej, odbierz pocztę".
Nie podoba Ci się regulamin? No cóż.Na szczęście nie jest to mój problem :-)

krzysztoflis:
Obserwowanie licytacji "kto sprzeda się taniej przez AdTaily" na blipie jest smutne.
popydo:
Czy ja wiem? Pamiętajmy, że nie każdy jest Kominkiem i ma popularny, "klikalny" blog.
Ammara_Nesi:
wiele jest osób w Polsce, które dałyby radę żyć tylko z bloga?
rudazouza:
to ja kliknę w bannerek, żeby napędzić rynek.
a masz, jakleci.pl!

Zapewniam cię, że większość kobiet wybiera zazwyczaj tę pierwszą opcję.
Zapewniam cię, że nie każdy bloger musi mieć reklamy i być tanią dziwką.
popydo:
Dostaje od rodziców kieszonkowe 30 zł miesięcznie. Instaluje sobie AdTaily za 2zł, i zarabia 10 razy tyle na miesiąc - nawet nie "własną pracą", tylko przy okazji swojej zabawy.
popydo:
Nazwiesz go dziwką, bo nie ustala sobie stawki 20zł dziennie, przy której nikt by tej reklamy nie kupił?
popydo:
Czy ja wiem? Pamiętajmy, że nie każdy jest Kominkiem i ma popularny, "klikalny" blog.
choć na pewno dałbym radę żyć bogato, gdybym się tanio sprzedawał :)
popydo:
Robi to "po szkole", więc nie czyta go wiele osób.
kominek:
Tak. Właśnie takiego szczeniaka nazwę tanią dziwką.
gregthebest:
Przekształcenie hobby w sposób na zarabianie ma jednak swoje wady :-)
reklama na blogach jest dużo więcej warta, bo spersonalizowana.
popydo:
P.S. Kominek, offtopując - czy Ciebie nie bawią niektórzy komentujący
popydo:
Wszystko zależy od tego, jak liczysz.
kominek:
Nie. Bawią mnie tacy jak ty, bo od 4 lat wyciągają te same wnioski. A ja wespół z Iwonkami ciągle takie komentarze kasujemy i kasujemy, bo co jak co, ale przypierdalać się do czytelników tego bloga mogę tylko ja.
popydo:
Wszystko zależy od tego, jak liczysz. Jak zaczniesz liczyć stawkę od kliknięcia, albo od odsłony, to wyjdzie na to, że masz tę reklamę taniej niż dzieciak, który wrzuca ją za złotówkę. Wtedy Ty jesteś dziwką? ;)
lone:
Osoby zaniżające ceny powinny być opierdzielane równo - oni zarobią grosze, a osoby, które mają teksty na odpowiednim poziomie zostaną olane.

popydo:
Każdy kij ma dwa końce. Równie dobrze możesz napisać, że osoby zawyżające ceny powinny być opierdzielane, bo potem reklamodawca stwierdzi, że mimo lepiej stargetowanej reklamy woli iść do portalu, gdzie po odjęciu klików od niezainteresowanych wyjdzie mu taniej, bo jeden z drugim mali blogerzy dali ceny 10x większe, niż opłacalne dla klienta.
gregthebest:
Przekształcenie hobby w sposób na zarabianie ma jednak swoje wady :-)
lone:
Że to niby się nie opłaca? To już zostawiam do przemyśleń własnych, czy patrzymy na własny garnuszek, czy interesuje nas społeczność jako taka.
Ammara_Nesi:
Weź pod uwagę, że to NIŻSZĄ kwotę łatwiej jest zapłacić, niż wyższą. Tym bardziej, że czasem taniej wyjdzie nawet 50 kiepskich blogów, jak jeden dobry.
ml76:
ich obecność nie ma wpływu na nic
kominek:
Zaniżanie cen jest psuciem rynku. Wszyscy na tym stracą. Jak sobie ktoś zawyża to w najgorszym wypadku - tylko on na tym straci.
kominek:
No jak nie? A cot z Heyah? Oboje wiemy, że każdy cot ma na ciebie wpływ.
ml76:
Ja wiem jedno, dopóki piszę bloga dla przyjemności, a reklamy są zajefajnym, ale dodatkiem, a nie źródłem dochodu i ich obecność nie ma wpływu na nic[...]
Warto wchodzić w reklamy google, te adwordsy, adsensy i inne takie?
ascarib:
Dziwka, która lubi seks nadal jest dziwką...
ml76:
Dla porównania: zastanów się, ile zarabiasz za swoją pracę (nie ważne, czy fizyczną, czy psychiczną)

trawnik:
nie można iść na skróty i opierdalać gówniarzy, że psują rynek. trzeba edukować reklamodawców. wiem, to ciężka praca, praca u podstaw. ale jest to jedyny skuteczny sposób. blogerów jest cała masa, ciągle ich przybywa i będzie przybywać bardzo szybko. a reklamodawców ilość jest ograniczona i będzie się zwiększać nieproporcjonalnie wolniej. i tylko poprzez przekonywanie ich do lepszego produktu, a co za tym idzie droższego, buduje się świadomość reklamy.
Pomyslmy:
Reklama jest warta tyle ile ktoś jest gotów za nią zapłacić. "psują rynek" -Kominek tempi tańsza konkurencję?
krzysztoflis:
Reklamodawcy na razie zaczęli rozumieć, że ruch pozyskany na blogu będzie bardziej wartościowy, więc za reklamę na blogu można zapłacić drożej.
kominek:Hola, hola. Co to niby za przykład??
Wiedziałem, że nie zrozumiesz, ale wyjaśnię ci to na przykładzie.
Kobieta, trójka dzieci, mąż pijak. Traci pracę i nie ma za co żyć. Ma wybór - żyć godnie lub stać się dziwką.
amjan:
kominek:Wiedziałem, że nie zrozumiesz, ale wyjaśnię ci to na przykładzie.
Kobieta, trójka dzieci, mąż pijak. Traci pracę i nie ma za co żyć. Ma wybór - żyć godnie lub stać się dziwką.
Hola, hola. Co to niby za przykład??
Kobieta straciła pracę, mąż chleje, trójka dzieci nie ma co jeść...
Proszę mi wytłumaczyć na czym polega tutaj opcja "żyć godnie".
...a dzieci głodują. Co w tym godnego?
lone:
Nie dawać dupy i żyć biednie.
lisu:
popydo:Robi to "po szkole", więc nie czyta go wiele osób.
Kominek tez prowadzi blog po szkole. i po calanetics. i po jodze. pisze w trakcie jedzenia, zmazuje sos z klawiatury i dlatego czasami takie a nie inne zdania wychodzą :) i co.
rozumiem Twoj tok rozumowania ale to co podałeś jako powód ktory zacytowałem jest marne bo nie trzeba calymi dniami siedziec na blogu aby go dobrze prowadzic i aby miał wartosciowe teksty. to nie od tego czy pisze go po szkole czy przed zalezy ile osob bedzie go czytało.
dobry bloger z tego co sie zdążyłem zorientowac, pisze notke w pol godziny-godzine. 15 minut jak ma wene ;)
kazdy ma tyle czasu wieczorem.
nawet 16 letni Romek po szkole i sks'ie. i jeszcze mu troche czasu starczy zeby odpisac na te siedem komentarzy jakie mu ktos z rodziny napisze.
kalashnikov:
Chodzi o powód z jakiego pisze i stopień zaangażowania.
kalashnikov:
Człowiek, który ma reklamę na blogu za 2zł dziennie, jest przeważnie zwykłym człowiekiem, który dodał sobie prostą aplikację do strony, którą i tak już prowadził.
kalashnikov:
Btw, jeżeli reklama 2zł/dzień robi z kogoś tanią dziwkę, to stawka 100zł/dzień czyni z takiej osoby dziwkę ekskluzywną?
kalashnikov:
Czepiasz się słówek (...)
Btw, jeżeli reklama 2zł/dzień robi z kogoś tanią dziwkę, to stawka 100zł/dzień czyni z takiej osoby dziwkę ekskluzywną?
krzysztoflis:
Jak chcesz ich przekonać, że nie będzie to tylko i wyłącznie przepłacenie za coś, co można mieć taniej?

amjan:
...a dzieci głodują. Co w tym godnego?
lisu:
no stary, to jesli ma w dupie bloga to o czym mowa. my tu mówimy o blogerach a nie pokemonach ktorzy robią konkursy gdzie nagrodą jest 100 komcióff.
lisu:i kto tu czepia sie słówek :] co wy z tą ekskluzywną dziwką. każdy ma swoją cenę ale każdy powinien mieć też jakieś minimum, które wyznacza szacunek do samego siebie.
jak uwazacie ze jakies migające obce gówno na waszej stronie prywatnej jest warte te 2 zeta to prosze bardzo. mnie tak tanio nie kupią :]
lone:Wróć się do mojego pytania i wskaż mi fragment, gdzie pisałem, że dawanie dupy byłoby godnym życiem. Nie kojarzę tego momentu.
Coś, co się zwie właśnie godność względem siebie. Pomyśl, jaki fuck-up przeżyją dzieci, kiedy okaże się, że jadły chleb i danonki, bo ktoś posuwał mamusię w grubą pupę.
kalashnikov:
Jeżeli migające gówno na Twoim blogu wyznacza Ci szacunek do samego siebie, to nie ma znaczenia, czy kosztuje ono 2zł, czy 2000zł
mondomg:
Poza tym, nigdy nie widziałem prostytuki na dworcu. A podróżuję często.
masseusse:
Tak wracając do Szyca i jego melodii- przypomina Kayah "Na językach".
A może się mylę?

jjejku:
O właśnie, parę godzin temu też tak myślałam. Ale puściłam sobie Kayah na youtube i jakoś tak nie do końca.
caban_nadbaltycki:
az mi sie przypomnial stary dobry tekst o monetto, dziwne ze tej kampani nie wrzuciles
rozie:
Prostytucją może być co najwyżej pisanie bloga dla pieniędzy.
jjejku:
Zainspirowana tekstem kliknęłam w jakleci i z rozpędu się też zarejestrowałam;)

frrua:
Zauważcie, że klikanie w reklamy "przez wzgląd na sympatię do kominka" jest psuciem mu "conversion rate",

ArcaBit:
Ale jak widać łatwo sobie dopowiedzieć jak wyglądał sam pomysł niż zapytać organizatorów.
chromosomx:
Pieniążki do dnia dzisiejszego nie wpłynęły na konto serwera.
kominek:
Jest na sali jakiś matematyk, który to lepiej wyliczy?:-)
undek:
A co do minusu tanich reklam, jakim jest jakieś poczucie zeszmacenia - nie sądzę, żeby nastolatek zarabiający 200zł na reklamach przy swoim słabo poczytnym blogu czuł się jak dziwka.
Ktoś dziś ogłąda Adamka?
Lubię to oczekiwanie na poranną walkę. Kiedyś to się czekało na Gołotę, żadnej walki nie przegapiłem. Teraz Adamek, na którego czekam jeszcze bardziej niecierpliwie. Już od tygodni odliczam czas do starcia. Zaopatrzony w czteropak red bulli i kurczaka z rożna spokojnie sobie poczekam.
Smutne jest to, że przez ostatnie kilkanaście lat tylko Gołota i Adamek ciągnęli polski boks. Gdyby ich nie było, to czym mielibyśmy się emocjonować? Pewnie takimi galami jak dzisiejsza wieczorem w Polsat Sport. Dobrze, że tego Kosteckiego lubię. Jemu też dobrze życzę.
Jeśli Adamek przegra, zabiję małpkę Agę.
Ale mnie ta gra nudzi. A tak się na nią napalalem. Tyle dziesiątek dostawała, tyle zachwytów. Jedynka nie była zła i choć mógłbym jej zarzucić wiele, to przekonała mnie grywalnością. Przy dwójce się męczę. Nie wiem, może nie mam klimatu do grania, może wkurza mnie konsolowatość przebijająca się w każdym jej elemencie.
Nie wiem, co jest takiego fajnego w schematycznych walkach, wcale nie tak boskiej grafice, irytującej muzyce i banalnym scenariuszu. Dialogi ratują sytuację, ale też lecą sztywniactwem. Brakuje mi tu czegoś stałego, jakiegoś "domu", miejsca ciszy i spokoju, dokąd mógłbym wracać (jak dawniej do Cytadeli).
Celowo piszę tę kominotkę właśnie teraz, bo doleciałem na jakąś Illos czy Illum (tam, gdzie są asari) i zaczyna mi się gra podobać, więc jest szansa, że w końcu coś zacznie się dziać.
A nawet spodobała mi się ta reklama. Trochę mdła na początku, bo nie wiadomo o co chodzi, ale później się rozkręca. Dobre dialogi i w ogóle...
Nadesłał: zestyk
No i po premierze 1 odcinka szóstego sezonu.
Na początek polecam znakomitą piosenkę:
Gdyby ktoś zapytał mnie, o czym jest ten serial, odpowiedziałbym...
O rozbitkach na bezludnej wyspie, która okazuje się nie być bezludna, bo zamieszkaną przez innych. Inni to tacy, którzy kiedyś walczyli z jeszcze innymi. Gdy inni pokonali innych, pojawili się nowi inni. Oni też zostali pokonani. Potem znowu pojawili się inni, ale jeszcze nie zostali pokonani, jednakże prawdopodobnie inni spotkają jeszcze innych, bo "oni nadchodzą"
Na wyspie można umrzeć, ale nigdy całkowicie. Można być duchem. Można nawet chodzić obok swojego martwego ciała. Czas jest pojęciem względnym, bo wyspa przenosi się w czasie. Czasami znika. Albo zostaje zatopiona. Na wyspie była bomba wodorowa, ogromne bukry, łódź podwodna, prąd, gaz i bieżąca woda.
Największą tajemnicą wyspy jest ona sama, bo nikt nie może do niej dotrzeć (oprócz bohaterów, którzy zrobili to dwukrotnie i Innych, którzy robili to wielokrotnie). Można z niej uciec, np. helikopterem.
Ale trzeba wrócić.
Bohaterowie nigdy nie są głodni, choć nie polują i nie jedzą. Nie robią kupy. Żyją w ciągłym stresie, mówią do siebie zagadkami i nawet jeśli coś ich dziwi lub czegoś nie wiedzą, nie czują potrzeby zgłębiania tematu.
Na początku serialu chodziło o to, żeby przeżyć, później, aby poznać wyspę, potem aby poznać Innych, potem aby walczyć z nimi, następnie uciec z wyspy, aby po paru latach na nią wrócić, a w tym sezonie właściwie nie wiadomo o co chodzi, ale z pierwszego odcinka wiemy, że: zmartwychwstanie jest możliwe, życie wieczne też. I są inni. Którzy boją się innych.
Czy tylko ja czuję się dnem intelektualnym, że chce mi się to coś jeszcze oglądać?
Lost to pierwszy serial, który stał się własną parodią.
Od blisko miesiąca z internetem miałem stosunek przerywany, chwilami bardzo przerywany i nie miałem czasu odpowiadać na niektóre maile lub wiadomości. Czasami po prostu je przegapiałem lub ginęły w zalewie spamu.
Jeśli napisałeś/aś mi coś, co wymaga odpowiedzi, a jej nie otrzymałoś, zrób to ponownie. Już na początku tygodnia wracam do wirtualnego życia.
W tygodniu na kominek.tv na pewno coś się pojawi, ale pełną parą i z nowymi pomysłami ruszam za tydzień.
W zeszłym tygodniu na drugim pojawiła się zajawka do programu Rafała Agnieszczaka, w którym to miałem przyjemność gościć. Parę minut z fragmentów, które na dobrą sprawę były do wycięcia, ale daliśmy je, bo Nowy Rok, bo trochę humoru nie zaszkodzi.
I dziś czytam artykuł jakiegoś Jacka Zawadzkiego z biznes.onet.pl w którym on... recenzuje program Rafała na podstawie tych 3 minut, gdzie każda wypowiedź jest wyjęta z kontekstu! W pale mi się to nie mieści. Dwa razy sprawdzałem czy to nie jest jakiś samozwańczy bloger, ale nie.
Gdyby taki materiał napisał dziennikarz choćby do lokalnego tygodnika dla rolników, wyleciałby z roboty z hukiem, bo to tak jakby pisać recenzję filmową na podstawie trailera. Dokładnie to zrobił ten jakiś Zawadzki.
Rynsztokowo o biznesie.
Mam tylko jedną prośbę - nie oceniajcie dziennikarstwa internetowego biorąc go za przykład. W sieci pracuje wielu solidnych pismaków, którzy brzydzą się takimi artykułami.
Po prostu zapamiętajcie stronę, dla której koleś pisze: biznes.onet.pl i ilekroć na nią przypadkiem wejdziecie, będziecie wiedzieli, jaki poziom prezentują ich pracownicy i jak rzetelnie podchodzą do wykonywania swojego zawodu.
Dziewczyny na starym blogu zrobiły plakat:
Faceci niech nie czują się zaproszeni.
wykonała: po.poludnie
Dopiero teraz przeczytałem cały wywiad z Maćkiem Budzichem i... no kurde... ta kobieta (Monika Fiołek) chyba ma pojęcie o blogosferze, bo zadawała nawet ciekawe pytania. Aż się zdziwiłem :-)
W sumie warto przeczytać, bo interesujących wywiadów z blogerami to w sieci za dużo nie ma.
jak_zostaje_sie_wplywowym_blogerem