Rejestracja
Regulamin serwisu

 

 

1. Polityka prywatności na blogu.


Nie istnieje. Ja tu jestem od pisania tekstów i na tym będę się koncentrował. Jeśli obawiasz się o wyciek swoich danych, podaj fałszywego nicka, imię, datę urodzin, maila, itd... Nie ma obowiązku podawania prawdziwych danych. Nie używaj haseł z twojej prywatnej poczty.

 

2. Wulgaryzmy.


Staraj się ich nie używać. To nie jest miejsce dla prostaków. Ale nie bądź też hipokrytą i jeśli już musisz napisać "kurwa", to napisz "kurwa", a nie "k...a".

 

3. Wolność słowa.


Nie istnieje. Moderatorki bloga (zwane "iwonkami") dbają, aby komentarze obraźliwe, wulgarne, negatywnie oceniające poziom tekstów i niezgodne z moim poczucie estetyki, były kasowane. Jeśli masz potrzebę odreagowania, proszę bardzo - zrób to na priv.
Nie trać czasu na pisanie, że twój komentarz został skasowany, bo zostanie ponownie, a ty dostaniesz bana.
To jest mój teren i ja decyduję kto i co może tu pisać. Tak było, jest i będzie. 

 

4. Zwyczaje.


Nie można stawiać emotikonki ":P", ponieważ tylko plebs wystawia język podczas rozmowy. Nie można pisać "sex", tylko "seks", a prawidłowa pisownia słów "Bóg" i "Boże" to "buk" i "borze". Do tej ostatniej reguły nie trzeba się stosować.

 

5. Reklamy


Wszystkie reklamy produktów, za które otrzymałem wynagrodzenie są wyraźnie oznaczone. Jeśli zachwalam jakiś produkt, a ty nie wiesz czy jest to płatna reklama to znaczy, że nią nie jest.

Na obu blogach Kominka panuje zwyczaj pisania o pełnych nazw firm i bardzo niemile widziany jest tu gatunek piszący "nazwy nie wymienię, bo mi nie płacą".

Jest całkowicie dozwolone chwalenie firm i ich produktów i analogicznie - oczernianie ich jeśli na to zasługują. Na blogu nie ma zabawy w owijanie w bawełnę i nie ma świętych krów.
Pisząc, miej jednak na uwadze, że każdy komentarz z tego bloga jest indeksowany w wyszukiwarkach - często na wysokich pozycjach.

 

 

6. Uwagi końcowe.


Najczęstsze przyczyny skasowania komentarza to:

  • wulgaryzmy,
  • czepialstwo, złośliwe uwagi,
  • zarzucanie komuś wazeliniarstwa i braku własnego zdania,
  • wrzucenie linku do prywatnej strony,
  • zapytanie "dlaczego mój komentarz został skasowany?",
  • wyróżnianie swoich komentarzy poprzez pogrubianie czcionki,
  • głupota, ignorancja - także tak wynikająca z braku znajomości zwyczajów bloga.


Na blogu panuje całkowity zakaz mówienia o priv. Niedozwolony jest nawet komentarz w rodzaju "hej, odbierz pocztę".


Nie podoba Ci się regulamin? No cóż.Na szczęście nie jest to mój problem :-)


Przejdź do rejestracji
Rejestracja
twój login
twój e-mail
twoje hasło
powtórz hasło
Dane z pól "opcjonalne" nie zostaną podane do publicznej wiadomości
imię (opcjonalnie)
nazwisko (opcjonalnie)
zawód (opcjonalnie)
płeć
data urodzenia
gdzie mieszkasz ? (opcjonalnie)
nr gadu-gadu (opcjonalnie)
telefon komórkowy (opcjonalnie)
adres twojej strony (opcjonalnie)
Potwierdź rejestrację
Rejestracja
Na podany przez Ciebie adres e-mail została wysłana wiadomość z instrukcją, jak aktywować konto
Zaloguj się
Jeśli posiadasz już swoje konto na tym blogu zaloguj się:
twój login
twoje hasło
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?

Zresetuj hasło


Jeśli nie masz jeszcze konta to możesz je założyć, tylko nie wiem po co ...
Rejestracja
Resetuj hasło
Wpisz swój adres e-mail w celu zresetowania hasła:
twój e-mail
Resetuj
Resetuj hasło
Na wpisany adres e-mail została wysłana wiadomość z opisem, co należy zrobić, aby zresetować hasło.
Podgląd komentarza
Powiadom znajomego o artykule
Twoje imię*:
Twój adres e-mail*:
E-mail odbiorcy*:
Treść powiadomienia*:

Uwaga! Link do tekstu został dodany automatycznie i odbiorca go zobaczy. Nie musisz wklejać adresu :-)
 
Wyślij powiadomienie
Ostrzeżenie

BLOGERZY I PROSTYTUTKI

poniedziałek, 03.08.2009 21:31:02 | Kategoria: PLEBS
Ilość odwiedzin: 30695
Tagi: reklamy, adtaily, blogvertising.pl, sponsorzy, widget, prostytutki, oszusci
144
BLOGERZY I PROSTYTUTKI
Co jest ambicją współczesnych blogerów? Sprzedać się jak tania szmata.





Ze dwa lata temu byłem na wykładzie o prostytutkach. 

Podobno te najtańsze, takie niedomyte dworcówy, biorą za godzinę mniej niż 10 zł. Czasami wystarczy dać im tanie wino i też się pochylą. Wolą zarobić cokolwiek niż nic.
To prawie jak polscy blogerzy. Prawie, bo współczesny polski bloger jest tańszy nawet od dziwki.




PROSTYTUCJA NA BLIPIE


Tam jest ich najwięcej. Pobieżna lektura tagu #AdTaily wystarczy, aby pojąć, że coś złego dzieje się z blogosferą. Nikt się nie ceni. Wręcz przeciwnie - trwają nieustanne wyścigi na pozyskiwanie sponsorów. Kto tańszy ten lepszy. Kto nie ma sponsora, ten gorszy.

Co zrobiłbyś, gdyby ktoś obcy wręczył ci 20 groszy?
Ja w najlepszym wypadku uznałbym to za żart.
Bloger, który w takiej właśnie cenie sprzedaje reklamę, potrafi wycałować do białości dupę sponsora, który właśnie taką kwotę mu wpłacił na konto.
Statystycznie rzecz biorąc - najdrożsi są ci, którzy biorą po 2 zł za dobę. Oni potrafią co godzinę zakomunikować całej społeczności blipa, że mają oto nowego sponsora i po prostu nie posiadają się ze szczęścia.
Czujecie to?
Wyobraźcie sobie, że ktoś wam za cały dzień pracy płaci 2 zł, a wy szczerze jesteście mu za to wdzięczni...




PŁACZ NA BLIPIE


Są też blogowe prostytutki, które ciągle płaczą. To blogerzy, których nie czytają nawet boty google. Tęsknym wzrokiem wypatrują wielkich możnych sponsorów, gotowych wyłożyć całe 50 groszy za dzień reklamy.
Płaczki płaczą, bo wydaje im się, że jak będą manifestowały swój żal, to ktoś się zlituje i wrzuci im reklamę.
Wtedy płaczki zaczynają lizanie sponsorskiego rowa, o czym pisałem wyżej.

Kiedyś zastanawiano się, czy reklamy na blogach wpłyną na wiarygodność blogerów, czy reklamodawcy nie będą naciskać, szantażować i wykorzystywać słabości blogerów?
Nie muszą tego robić. Blogerzy sami się sprzedają za darmo i są z tego powodu szczęśliwi.




JAK FIRMA BLOGVERTISING PRÓBOWAŁA OKRAŚĆ BLOGERÓW


Celowo daję w środku ten akapit, choć doskonale wiem, że fragment ten powinien obiec całą sieć, jako ostrzeżenie dla blogerów.
Blogvertising.pl działa na podobnej zasadzie jak AdTaily. Masz na blogu ich widget i wrzucają ci reklamy, gdy jakaś firma sypnie im groszem.
W lipcu reklamowała się Coca-cola. Wydawać by się mogło - bogata firma, dobra marka, żadnych cyrków nie będzie.
A tymczasem pod koniec ubiegłego tygodnia do blogerów dotarł mail tej treści...
Nadawcą była kobieta (nazwisko usunąłem na prośbę firmy, ponieważ jedna osoba nie powinna ponosić  odpowiedzialności za cały zespół), pracownik firmy Brand New Media, która pewnie jakoś jest powiązana z Blogvertising.pl. Nie wnikałem.


(zachowana wierność oryginału, nie dokonałem żadnych skrótów oprócz wycięcia  adresu mailowego ww. autorki)


"Otrzymałam właśnie informację od klienta odnośnie kampanii Coli Light. Zasięg jakiego wymagał na blogach po waszym udziale w tej akcji nie został w tym miesiącu osiągnięty. Po szczegółowym przeliczeniu lipcowych statystyk na podstawie Gemiusa, którym była zliczana kampania, okazało się że są one dużo niższe niż te przez nas zakładane, stąd też automatyczne stawki również były dużo wyższe niż powinny.
W związku z tym aby zrealizować kampanie i otrzymać wynagrodzenie wymaga od nas przedłużenia kampanii o kolejne cztery tygodnie bez zwiększenia budżetu na nią.
Klientowi bardzo zależy na tym aby osiągnąć założenia kampanii, więc musimy ją przedłużyć aby wykonać jej cel.
Pierwszy raz mamy do czynienia z tego typu sytuacją więc prosiłabym bardzo o wyrozumiałość. Mamy nadzieję, że zadowolony klient będzie realizował kolejne kampanie na Waszych blogach.
Jeżeli mimo wszystko nie chcesz przedłużać kampanii Coli na swoim blogu możemy wypłacić prowizję proporcjonalną do zrealizowanego na nim zasięgu. W tym celu proszę o kontakt ze mną
".


Jeśli po przeczytaniu powyższego zrozumieliście, że blogerzy muszą ponosić koszt błędów firmy to bardzo dobrze zrozumieliście.
Ciekawe, ilu frajerów się zgodzi na coś takiego, bo jak dla mnie to cała sprawa powinna trafić do prokuratury i stać się dobitnym przykładem, jak nie należy okradać blogerów z ich uczciwie zarobionych pieniędzy.
No zabiłbym śmiechem reklamodawcę, który by mi powiedział: słuchaj Kominek, za dużo ci płacimy. Teraz albo będziesz nas reklamował za darmo albo oddawaj kasę :)
Ciekawe, jaki będzie finał tej sprawy i czy coca-cola wiedziała o tym przekręcie? Napisałem do nich. Poczekamy na odpowiedź.

Stanowisko firmy blogvertising.pl opublikowałem w kominotce.



ARCABIT TEŻ KUPUJE.


Świetny pomysł mieli. Pewnie to wyglądało tak...
- Kochany szefie firmy Arcabit, nikt nie chce kupować naszego programu antywirusowego.
- Dziwisz się?
- Może zrobimy poważną kampanię i wciśniemy kit, że jesteśmy najlepsi?
- Kto nam uwierzy?
- Blogerzy?
- Mhm...mów dalej.
- Damy im na miesiąc za darmo do testowania nasz pakiet antywirusowy...
- Mhm...mów dalej.
- Dla nas to żadna strata, bo i tak nikt by tego nie kupił, a zysk ogromny, bo każemy im wstawić nasz baner.
- I oni będą mieli nasz program, a my u nich darmową reklamę?
- Tak, szefie. To idioci. Nasz program kosztuje 240 zł. Jak im to wstawimy na miesiąc, wyjdzie, że kupujemy reklamę za 8 zł doba. To jak za darmo!
- Dobry pomysł...
- Hura!
- ...z jednym drobnym wyjątkiem. Nie wstawimy im banera na miesiąc i nie wyjdzie nam 8 zł doba, tylko na cały rok i wyjdzie nam 66 groszy doba.
- Aż takimi frajerami nie są...
- Som, som.

Tak, są. Widziałem na kilku blogach baner Arcabit.
Czy któryś z tych blogerów choć przez moment zastanowił się, po co mu średniej marki program antywirusowy, który w dodatku musi reklamować przez cały rok?
Premia dla marketingowców Arcabit!
Reszta jest milczeniem.




6 SPOSOBÓW BY NIE ZOSTAĆ FRAJEREM


Reklamodawcy są zazwyczaj uczciwi. Na pewno wszystkie firmy, które reklamowałem były uczciwe i jakimś cudem z większością moich byłych reklamodawców do dziś mam kontakt na priv. Powiedzmy, że miałem szczęście nie trafiać na cwaniaczków w garniturkach, ale zauważyłem, że w ostatnich miesiącach wzrasta ich ilość.
Jak ich rozpoznać? Może inaczej - czego się wystrzegać, aby nie paść ich ofiarą?

1. Szanuj siebie i swoją pracę. Jeśli nawet twój blog nie jest popularny, nigdy przenigdy nie schodź poniżej 10 zł za dobę. Każdy bloger, który daje niższe stawki to blogowa dziwka. Takie dziwki twierdzą, że liczy się każdy pieniądz, że więcej nie zarobią i jeśli już mogą cokolwiek dostać, to chcą choćby i parę groszy.
To jest myślenie dziwki. Każda prostytutka kieruje się jakimiś motywami, każda tłumaczy się mniej lub bardziej racjonalnymi intencjami.
Ale nigdy nie zmienia to faktu, że pozostaje dziwką.

2. Nigdy nie zgadzaj się na zapłatę po skończonej kampanii (chyba, że jesteś w AdTaily, to oczywiste). Nigdy nie zgadzaj się na żadne raty. Raty zawsze stanowią pretekst do szantażu. Zresztą powyższy przykład blogvertising.pl tylko to potwierdza.

3. Nie bądź frajerem jak kilku znanych blogerów, którzy łaszą się do sponsorów i cieszą mordki gdy dostaną do testowania sprzęt, który później MUSZĄ oddać czytelnikom w ramach jakiegoś konkursu. Ja też dostałem propozycje "testowania" sprzętu, a gdy zapytałem, co jest moim zyskiem, otrzymałem odpowiedź:
- No.... będziesz mógł się trochę pobawić naszym sprzętem. To mało dla ciebie?
Nie odpowiedziałem. Od razu dałem ignora. Zyskiem zawsze jest pieniądz lub dobro materialne, które nigdy nie podlega zwrotowi.

4. Nie obiecuj zaangażowania, nie obiecuj efektów. Do cholery jasnej - jesteś blogerem, a nie biznesmenem. Bierz przykład ze mnie. Ja zawsze mówię: wstawiam baner i zapominam o was. A jeśli wspomnę czytelnikom o reklamodawcy, jeśli was pochwalę, to tylko z przekonania i szczerej sympatii, a nie z konieczności dotrzymania warunków umowy.
Spławiam każdego, kto rozmowy ze mną zaczyna od słów: Damy ci tyle i tyle, jeśli tylu a tylu czytelników kliknie w nasz baner...

5. Nie dziękuj sponsorom. To ty im robisz łaskę. Bądź pewny, że nie byłoby ich u ciebie, gdyby nie dojrzeli w Tobie potencjalnego zysku. No chyba, że oni podziękują tobie, wtedy też grzecznie podaj łapkę.

6. Bądź drogi! Przyzwyczajaj czytelników, że reklama na Twoim blogu to luksus, na który nie stać wszystkich. Wtedy i czytelnicy będą szanowali takich reklamodawców.


Pamiętaj
: każdy bloger sprzedający u siebie reklamę poniżej 9.99 zł za dobę jest tanią szmatą.
Przekażcie to im w moim imieniu. Swoim też, jeśli myślicie podobnie.




A WSZYSTKIEMU WINNE JEST ADTAILY


Tytuł może nieco zmylić tych, którzy mnie znają, bo powszechnie wiadomo, że kocham tę firmę, jak kobietę, której nie mam. Firmę w całości i każdego ich pojedynczego pracownika z osobna też. To dzięki reklamom z AdTaily nie tylko zacząłem zarabiać poważniejsze pieniądze na blogu, ale też wiele firm w końcu zrozumiało, że współpraca z Kominkiem przynosi same korzyści. Jeśli kiedyś będę chciał zatrudnić agenta, poszukam go w tej firmie :)

Ale... są jak producenci pistoletów. Dają narzędzie, które może służyć zarówno słusznym jak i niecnym celom. Zazwyczaj pistoletami czyni się krzywdę. Podobnie jest z ich reklamami.
Tani blogerzy, dla których reklama jest wartością samą w sobie, bo daje im trochę punktów do lansu zaczęli zwyczajnie psuć rynek obniżając ceny.




KTO NA TYM ZYSKUJE?


Faktycznie - nikt.
Z reklamy za złotówkę, do kieszeni blogera idzie jakieś 60 gr. Resztę stanowi prowizja AdTaily. Kasy na tym nie robią. Bloger, aby starczyło mu na waciki musiałby oplakatować reklamami całego bloga, swój pokój, swoją starą, a i wtedy pewnie więcej wydałby na utrzymanie konta bankowego niż miał zysku z reklam.
Tani blogerzy nie rozumieją dwóch zasadniczych faktów.
Wyceniając siebie poniżej poziomu godnego nawet dworcowej prostytutki już NA ZAWSZE wchodzą do klasy niższej. Żaden poważny reklamodawca nie da im 100 razy więcej kasy, czyli tyle, ile warta jest doba reklamy na popularnych blogach. Taki bloger na zawsze zostanie zapamiętany jak tani szczeniak.
Wyceniając siebie poniżej poziomu godnego nawet dworcowej prostytutki bloger pokazuje, ile de facto jest wart on sam. No sorry, ale jeśli wchodzę na jakiegoś bloga i widzę w nim cenę np. 3 zł, to nawet nie przeglądam tematów. Ja wiem, że ten człowiek jest niepoważny, nie szanuje ani siebie, ani swoich czytelników, a jego "sponsorzy" to małe, tanie firemki, które 90 proc. budżetu pochłaniają koszta utrzymania domeny.

Żeby było jasne - nie mam nic przeciwko promocjom, sam przecież się w to bawiłem, ale nie bądźmy hipokrytami. Promocje nie trwają całymi tygodniami i miesiącami. Promocje nie służą lizaniu tyłków tanich sponsorów. Nie wiem też, co to jest za lans, gdy ma się choinkę reklam na blogu, a już w ogóle nie rozumiem, dlaczego ten tekst nie dotyczy marginesu. Jakiejś mniejszośći, patologicznych przypadków głupich licealistów, dla których każdy grosz się liczy.
Nie. Za darmo sprzedaje się praktycznie cała blogosfera. Dziś pewnie nie wszyscy zrozumieją ten tekst, niektórzy powiedzą, że mniejsze ceny = więcej sponsorów, a to przekłada się na napędzanie rynku i tak dalej. Bzdura, bzdura, bzdura. Tak samo jak gadanie, że ma tanio, bo nie potrzebuje zarabiać na blogu. A jednak zarabia. 
Jak ktoś ma charakter prostytutki to nią po prostu jest i nie w głowie mu jakieś napędzanie rynku. Tani bloger nie wie, że to co robi, jest prostytucją XXI wieku. Co za różnica, komputer czy ulica? Liczy się lans, bo ma sponsorów, liczy się łatwy pieniądz, bo jest nieudacznikiem i większej kasy zarabiać nie potrafi. Ważne, by tanio się sprzedać. Teraz to przecież takie modne.

6 GATUNKÓW ZAMIESZKUJĄCYCH BLIPA
...czyli kilka słów o tym, co udało mi się zauważyć podczas kilku tygodni przebywania w tym środowisku.
303
144
Dodaj komentarz
1 2 
 
03.08.2009 21:55:19
Obserwowanie licytacji "kto sprzeda się taniej przez AdTaily" na blipie jest smutne. Ale długo potrwa zanim blogerzy zrozumieją, że robią sobie tym sami krzywdę.
 
03.08.2009 21:55:37
(nie mogę się za nic zalogować, Safari 4 na Mac OS - musiałem się przesiąść na Firefoxa)

Czy ja wiem? Pamiętajmy, że nie każdy jest Kominkiem i ma popularny, "klikalny" blog. Reklama za 2zł dziennie dla blogera = 60zł/miesiąc. 6 miejsc x 60zł wychodzi 360zł, jak dobrze liczę. Na mało popularny blog, który dopiero się rozkręca, to chyba w sam raz - zwłaszcza, że takie "promocyjne" ceny zachęcają klientów. Lepiej zarobić 360zł miesięcznie, nie robiąc nic ponad to, co dotąd, niż ustalić cenę 30zł dziennie i przez miesiąc mieć dwa dni reklamy.

Dla mnie o wiele ważniejsza jest sprawa, żeby ustalić sobie konkretną stawkę i jej się trzymać (ew. podnosić, raz na jakiś czas, wraz ze wzrostem popularności). O wiele bardziej "psuje rynek" ciągłe robienie promocji, coraz taniej, 10groszy, 5 groszy, jeszcze taniej... Ok, niech będzie tanio, na małych blogach, ale przynajmniej cena stała.
 
Gość: paveu, azg32.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.08.2009 21:55:50
no to ostro pojechałeś ... brawo i tak trzymać.
 
03.08.2009 21:59:45

krzysztoflis:
Obserwowanie licytacji "kto sprzeda się taniej przez AdTaily" na blipie jest smutne.

Ale też trzeba przyznać, że ten tag bywa równie zabawny co #fail , #lol itp :)



popydo:
Czy ja wiem? Pamiętajmy, że nie każdy jest Kominkiem i ma popularny, "klikalny" blog.

Wiedziałem, że nie zrozumiesz, ale wyjaśnię ci to na przykładzie.
Kobieta, trójka dzieci, mąż pijak. Traci pracę i nie ma za co żyć.
Ma wybór - żyć godnie lub stać się dziwką.

Zapewniam cię, że większość kobiet wybiera zazwyczaj tę pierwszą opcję.
Zapewniam cię, że nie każdy bloger musi mieć reklamy i być tanią dziwką.
O tym jest ten tekst. Reklama nie za wszelką cenę.
Ja całe lata czekałem, aby zarabiać godne pieniądze na blogu i dziś mam czyste sumienie. Nigdy tanio się nie sprzedałem.

 
03.08.2009 21:59:55
to ja kliknę w bannerek, żeby napędzić rynek.
a masz, jakleci.pl!
 
Gość: Ammara_Nesi, host-89-229-78-99.szczecin.mm.pl
03.08.2009 22:02:36
Kominku:

Dużo jest w Polsce osób, które dałyby radę żyć (czyli zarabiać, powiedzmy, średnią krajową) z bloga?
 
03.08.2009 22:04:18

Ammara_Nesi:
wiele jest osób w Polsce, które dałyby radę żyć tylko z bloga?

Teoretycznie każdy, kto wie jak uprawiać miłość z google.
Ale tak całkiem uczciwie i bez żadnych kombinacji to chyba jeszcze nikt, a na pewno nie ja, choć na pewno dałbym radę żyć bogato, gdybym się tanio sprzedawał :)

 
03.08.2009 22:05:05

rudazouza:
to ja kliknę w bannerek, żeby napędzić rynek.
a masz, jakleci.pl!


Dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję ...w imieniu swoim i reklamodawcy!
 
03.08.2009 22:11:55
Dębski ostatnio ciekawy tekst popełnił w "Tempus Fugit" wieszcząc przyszłość, w ktorej reklama jest wszędzie, zawsze, na każdym kroku i na każdym. Na każdym, bo ludzie z własnej woli oddają powierzchnię ciał pod reklamowe hasła i obrazki. Krotko- i długoterminowe. Dają się zaprogramować na chwalenie towarów własną osobą i głosem.
Ludzie kupują samochody za same reklamy i jingle, pol życia chodzą z holo swojego wozu na twarzy i co godzinę wybuchają śmiechem:
ALEŻ JESTEM SZCZĘŚLIWY! MÓJ FLEW-MAC ZAWIEZIE MNIE, DOKĄD CHCĘ. PO PROSTU JESTEM W CZEPKU URODZONY!
Takie raty mogą zabić całą przyjemność z posiadania nowej fury. Ale nie wszystkim.


Nie wszystkim, więc są już dziś ludzie, co się wytatuować dadzą.
http://current.com/items/89033846_mom-gets-ad-tattoo-on-her-forehead-for-10-000.htm


Wrzucenie jakiegoś szitu na bloga to przy tym żadne dziwkarstwo. To niewinny buziak w policzek.
 
03.08.2009 22:15:37

Zapewniam cię, że większość kobiet wybiera zazwyczaj tę pierwszą opcję.
Zapewniam cię, że nie każdy bloger musi mieć reklamy i być tanią dziwką.


To ja podam inny przykład - na pewno bardziej odpowiadający sytuacji.

Wyobraź sobie nastolatka - powiedzmy 16 na karku - który prowadzi sobie blog. Robi to "po szkole", więc nie czyta go wiele osób. Dostaje od rodziców kieszonkowe 30 zł miesięcznie. Instaluje sobie AdTaily za 2zł, i zarabia 10 razy tyle na miesiąc - nawet nie "własną pracą", tylko przy okazji swojej zabawy. Nazwiesz go dziwką, bo nie ustala sobie stawki 20zł dziennie, przy której nikt by tej reklamy nie kupił?
 
03.08.2009 22:16:37
A swoją drogą to lepsze:
http://www.msnbc.msn.com/id/21979076/

Ma ankietkę, gdzie co trzeci badany kliknął, ze za kasę da się wydziarać.
 
03.08.2009 22:19:44
Jak dobrze mieć płytkie przemyślenia i nieciekawe spostrzeżenia, wtedy nawet jak się pisze bloga, to i tak nikt go nie czyta, a co za tym idzie nie ma się problemów z chętnymi do reklamowania się :-) Tytanom blogosfery życzę powodzenia w godnym sprzedawaniu powierzchni swoich blogów, ale jednocześnie cieszę się, że do nich nie należę. Przekształcenie hobby w sposób na zarabianie ma jednak swoje wady :-)
G.
 
Gość: Ravicious, apn-77-115-92-148.dynamic.gprs.plus.pl
03.08.2009 22:20:45

popydo:
Dostaje od rodziców kieszonkowe 30 zł miesięcznie. Instaluje sobie AdTaily za 2zł, i zarabia 10 razy tyle na miesiąc - nawet nie "własną pracą", tylko przy okazji swojej zabawy.


Wychodzisz z założenia, że na jego mało poczytnym blogu stale będą wykupione wszystkie boksy reklamowe. A tak na pewno nie będzie.
 
03.08.2009 22:20:50

popydo:
Nazwiesz go dziwką, bo nie ustala sobie stawki 20zł dziennie, przy której nikt by tej reklamy nie kupił?

Tak. Właśnie takiego szczeniaka nazwę tanią dziwką.
Tak samo jak nazwałbym tanią dziwkę bezrobotną matkę, która daje dupy, by wykarmić dzieci.
KAŻDA dziwka czymś się usprawiedliwia. Jedna powie, że 2 zł. to dużo, inna nigdy nie da ci buzi w usta, bo to przecież nie uczucia, tylko praca.
Ale pozostanie tanią dziwką.
NIE dla reklam za wszelką cenę.
 
03.08.2009 22:21:28
Tani bloger=Szmata,dziwka
To w takim razie kim ty jesteś kominku? Luksusową prostytutką dla milionerów ;)
 
03.08.2009 22:22:36

popydo:
Czy ja wiem? Pamiętajmy, że nie każdy jest Kominkiem i ma popularny, "klikalny" blog.



ta, dobra, tak samo mogą się usprawiedliwiać bezrobotni, którzy żerują na państwie, nie mówiąc o takich przypadkach jak w Anglii, gdzie wystarczy narobić sobie dzieci i 'pensja' od państwa umożliwia całkiem dogodne życie bez żadnego wykształcenia i wysiłku zawodowego.
tak jak w kraju rozwój gospodarki psują nieaktywni zawodowo, pracujący na czarno, prostytutki, tak blogowe dziwki psują wąsko zakrojony, ale jednak rozwijający się przecież świat blogowego marketingu. to trochę uniemożliwia wybicie się jednostkom, kiedy większość bierze same grosze. chociaż te grosze to im zostają bo całą pulę zgarnia kominek ; )
 
Gość: Ammara_Nesi, host-89-229-78-99.szczecin.mm.pl
03.08.2009 22:22:45


choć na pewno dałbym radę żyć bogato, gdybym się tanio sprzedawał :)



Ale wtedy reklama nie w tym miejscu nie byłaby tak prestiżowa - tym bardziej, że nie tylko pieniądze są barierą ;-)

Zarabianie przyzwoitych pieniędzy (czyli takich, żeby móc zrezygnować z etatowej pracy) na blogu jest całkiem ciekawą sprawą, ale zdaje się, że to na razie melodia przyszłości. W każdym razie jak ktoś chce zarabiać pisząc taki blog, to musi być cierpliwym człowiekiem. Bo złotówka dziennie to nie jest pieniądz, a czasem drożej nie wypada - albo człowiek jest wart tej kominkowej dychy, albo nie jest. A jeśli nie jest, to nie powinien się wygłupiać.
 
03.08.2009 22:24:05

popydo:
Robi to "po szkole", więc nie czyta go wiele osób.

Kominek tez prowadzi blog po szkole. i po calanetics. i po jodze. pisze w trakcie jedzenia, zmazuje sos z klawiatury i dlatego czasami takie a nie inne zdania wychodzą :) i co.
rozumiem Twoj tok rozumowania ale to co podałeś jako powód ktory zacytowałem jest marne bo nie trzeba calymi dniami siedziec na blogu aby go dobrze prowadzic i aby miał wartosciowe teksty. to nie od tego czy pisze go po szkole czy przed zalezy ile osob bedzie go czytało.
dobry bloger z tego co sie zdążyłem zorientowac, pisze notke w pol godziny-godzine. 15 minut jak ma wene ;)
kazdy ma tyle czasu wieczorem.
nawet 16 letni Romek po szkole i sks'ie. i jeszcze mu troche czasu starczy zeby odpisac na te siedem komentarzy jakie mu ktos z rodziny napisze.
 
03.08.2009 22:25:14

kominek:
Tak. Właśnie takiego szczeniaka nazwę tanią dziwką.


Wszystko zależy od tego, jak liczysz. Jak zaczniesz liczyć stawkę od kliknięcia, albo od odsłony, to wyjdzie na to, że masz tę reklamę taniej niż dzieciak, który wrzuca ją za złotówkę. Wtedy Ty jesteś dziwką? ;)
 
03.08.2009 22:25:36
Zgadzam się w 100% z opinią o AdTaily. Jak widzę reklamę za złotówkę albo za 7 zł na gazeta.pl/lodz(!) to aż nie chce mi się wierzyć, że komuś chce się w to bawić.
Nie jestem w stanie zrozumieć, co kieruje ludźmi licytującymi się o najniższe stawki. Może jeszcze dopłacać ktoś będzie?

Reklamodawców można przyzwyczajać. Z tym, że nie do cen rzędu złotówek, a do tego, że reklama na blogach jest dużo więcej warta, bo spersonalizowana.

 
03.08.2009 22:25:39

gregthebest:
Przekształcenie hobby w sposób na zarabianie ma jednak swoje wady :-)


niby jakie? dla mnie zastanawianie się nad wysokością kasy za reklamy na własnym blogu jest średnim problemem.
 
03.08.2009 22:28:00
Tak mnie naszło: tania dziwka nie oznacza wcale zlej dziwki :D Może babina cale serce czy co tam jeszcze wkładać w swój zawód. Ba, może być dziwką ideologiczną, jak prostytutki świątynne.

I klient usługę dostanie taniej, a podobnej jakości. Nic dziwnego, że drogie dziwki (a raczej call-girls) oczy by takowej wydrapały za psucie rynku.
 
03.08.2009 22:28:15
popydo, cytuj śmiało.
 
03.08.2009 22:30:55

reklama na blogach jest dużo więcej warta, bo spersonalizowana.


Raz, że nie ma nic wspólnego z personalizacją.

Dwa, że temat rzekomej zajebistości reklamy na blogach, to materiał na zupełnie inną dyskusję. Owszem, blogi i reklama w "ogonie" ma swoje ogromne plusy, ale wzajemne klepanie się po plecach i powtarzanie "reklama na blogach jest taka super, kontent na blogach jest taki świetny, blogerzy zjadają dziennikarzy na śniadanie!" jest trochę śmiesznawe :)

Chociaż, oczywiście, rozwój reklamy "blogowej" czy AdTaily w pełni popieram i wspieram ;)
 
Gość: Ammara_Nesi, host-89-229-78-99.szczecin.mm.pl
03.08.2009 22:36:38
Ad. mój komentarz wyżej:

Bo jeśli idzie o reklamę, to cena bywa ważniejsza od jakości. Zwłaszcza, jak fundusze są ograniczone.
 
03.08.2009 22:38:31

popydo:
P.S. Kominek, offtopując - czy Ciebie nie bawią niektórzy komentujący

Nie. Bawią mnie tacy jak ty, bo od 4 lat wyciągają te same wnioski. A ja wespół z Iwonkami ciągle takie komentarze kasujemy i kasujemy, bo co jak co, ale przypierdalać się do czytelników tego bloga mogę tylko ja.
 
03.08.2009 22:41:06

popydo:

Wszystko zależy od tego, jak liczysz.

Nie. Wszystko zależy od cen i charakteru.

Jeśli ten sam dzieciak wstawi sobie na blogu reklamy google to słowem pisnę.

 
03.08.2009 22:41:50

kominek:
Nie. Bawią mnie tacy jak ty, bo od 4 lat wyciągają te same wnioski. A ja wespół z Iwonkami ciągle takie komentarze kasujemy i kasujemy, bo co jak co, ale przypierdalać się do czytelników tego bloga mogę tylko ja.


Ależ ja się nie przypierdalam, gdyż gówno mnie to obchodzi, ale pierwszy raz czytam komentarze, więc pytam. Rozumiem, że tak.

Bardziej mnie jednakowoż ciekawi odpowiedź na:

popydo:
Wszystko zależy od tego, jak liczysz. Jak zaczniesz liczyć stawkę od kliknięcia, albo od odsłony, to wyjdzie na to, że masz tę reklamę taniej niż dzieciak, który wrzuca ją za złotówkę. Wtedy Ty jesteś dziwką? ;)

 
03.08.2009 22:42:25
OK, wchodzimy w świat tego bękarta z gimnazjum. Szrajbnie coś od czasu do czasu, znajomi wejdą na bloga, może ktoś od wielkiego dzwonu kliknie w bannerek. Wszystko OK.
Czyżby?
Ma tego laptopa, maka czy pieca, na którym pisze. Ma połączenie z Internetem, choćby nie wiem jak tanie i wolne. I w ten sposób chce zarabiać? Kryste, to już chyba więcej satysfakcji daje ciułanie w, nie wiem, choćby punkcie gram.pl, niż pisanie, co się robiło ciekawego w szkole.
Osoby zaniżające ceny powinny być opierdzielane równo - oni zarobią grosze, a osoby, które mają teksty na odpowiednim poziomie zostaną olane. Nie wiem, jak Wy, ale gdyby się okazało, że zarabiam mniej przez jakiegoś gnoja, który opisuje kolejną imprę, na której się zrzygał po jednym piwie, nieziemsko bym się wkurzył.
Pomijam fakt, że ja sam, pomimo dennego poziomu moich raczkujących blogów, nie myślałem jeszcze o reklamach. I oby ten stan trwał jak najdłużej.
 
03.08.2009 22:42:39
Odpowiedziałeś w trakcie mojego pisania - ale to nie była odpowiedź na moje pytanie ;)
 
03.08.2009 22:43:53
Nie tylko blogosfera. Najbardziej popularny (wedlug mnie), polski serwis P2M sprzedaje reklamy za... 5 złotych dziennie. To jest, wedlug mnie, zalosne. "Aktualnie Aktywni Użytkownicy: 432". Ich wlasna reklama to "190 000 odsłon za 5 PLN na dobę".
 
03.08.2009 22:44:46

lone:
Osoby zaniżające ceny powinny być opierdzielane równo - oni zarobią grosze, a osoby, które mają teksty na odpowiednim poziomie zostaną olane.


Każdy kij ma dwa końce. Równie dobrze możesz napisać, że osoby zawyżające ceny powinny być opierdzielane, bo potem reklamodawca stwierdzi, że mimo lepiej stargetowanej reklamy woli iść do portalu, gdzie po odjęciu klików od niezainteresowanych wyjdzie mu taniej, bo jeden z drugim mali blogerzy dali ceny 10x większe, niż opłacalne dla klienta.
 
03.08.2009 22:49:30
P.S. Kominek, żeby nie było, ja jakby rozumiem Twoje racje i sposób myślenia, a nawet popieram. Z tym, że trudno komukolwiek cokolwiek narzucać, a każdy kij ma dwa końce - jak wszyscy tylko będą się "cenić", albo nie będzie małych blogów z tanią reklamą, to zasięgowy system, jakim ma być AdTaily, chuj strzeli. Dla dużych klientów w AdTaily tak naprawdę najważniejsze jest kupowanie zasięgowe, a nie pojedyncze bloczki "ręcznie" kupowane na blogach. A dla kupowania zasięgowego liczy się dużo tanich form, a nie mało drogich.
 
Gość: Ammara_Nesi, host-89-229-78-99.szczecin.mm.pl
03.08.2009 22:50:09
Popydo:

Weź pod uwagę, że to NIŻSZĄ kwotę łatwiej jest zapłacić, niż wyższą. Tym bardziej, że czasem taniej wyjdzie nawet 50 kiepskich blogów, jak jeden dobry.
 
03.08.2009 22:50:24
Dałem dupy. Popydo przypomniał mi o reklamach google. Aj, miałem wstawić kominotkę razem z tekstem. No nic. Spóźnię się, ale pewnie błyskotliwość jutrzejszych komentatorów nie zawiedzie mych oczekiwań, hehe.
 
03.08.2009 22:55:13
Komentarz do kominotki: TYSIĄC


popydo:
Każdy kij ma dwa końce. Równie dobrze możesz napisać, że osoby zawyżające ceny powinny być opierdzielane, bo potem reklamodawca stwierdzi, że mimo lepiej stargetowanej reklamy woli iść do portalu, gdzie po odjęciu klików od niezainteresowanych wyjdzie mu taniej, bo jeden z drugim mali blogerzy dali ceny 10x większe, niż opłacalne dla klienta.


Zauważ różnicę:
Pacjent daje zbyt wysoką cenę w stosunku do innych - olewamy go.
Pacjent daje zdecydowanie niższą cenę w stosunku do innych - idziemy do niego, olewając resztę.
Ja wyciągam taki wniosek - kto stosuje swoisty dumping, powinien zostać wykluczony z grona szanowanych blogerów. I taka jest prawda. Już lepiej nic nie zarabiać, niż zarabiać marne grosze, zabierając innym chleb.
Że to niby się nie opłaca? To już zostawiam do przemyśleń własnych, czy patrzymy na własny garnuszek, czy interesuje nas społeczność jako taka.
 
03.08.2009 22:55:47
Oj Kominku, tyle za reklamę sobie liczysz a nawet nie ma Cię na liście 33 najpopularniejszych blogów wg Przekroju! To dopiero skandaliczne! ;)


Myślę że najlepszą wymówką będzie teraz kryzys. Kryzys najlepszy na wszystko.
"Przecież przy dzisiejszym kryzysie ekonomicznym firmy pierwsze co robią to tną środki przeznaczone na reklamy! To dlatego musimy się sprzedawać za grosze! To nie nasza wina!"
 
03.08.2009 22:56:14

gregthebest:
Przekształcenie hobby w sposób na zarabianie ma jednak swoje wady :-)

Racja. I mało komu to wychodzi. Są wyjątki.

Swoją drogą Kominek ma dużo racji, chociaż jak czytam komentarze, to widzę, że ile blogerów, tyle będzie stanowisk i wytłumaczeń. Ja wiem jedno, dopóki piszę bloga dla przyjemności, a reklamy są zajefajnym, ale dodatkiem, a nie źródłem dochodu i ich obecność nie ma wpływu na nic, to będę podchodzić do tego z przymrużeniem oka, co nie zmienia faktu, że ten tekst daje po nerkach. Nie powiem :>
Nie zmienia to też faktu, że blogi zawalone bannerami, reklamami, wyskakującymi reklamami (zgroza netu chyba) wyglądają paskudnie, jak każda strona, portal, serwis, łotewer. Skoro nikomu to nie przeszkadza, to ok. Ja unikam zapaćkanych tablic ogłoszeń.
 
03.08.2009 22:56:52

lone:
Że to niby się nie opłaca? To już zostawiam do przemyśleń własnych, czy patrzymy na własny garnuszek, czy interesuje nas społeczność jako taka.

Otóż to.
Zaniżanie cen jest psuciem rynku. Wszyscy na tym stracą. Jak sobie ktoś zawyża to w najgorszym wypadku - tylko on na tym straci.
 
03.08.2009 22:58:17

Ammara_Nesi:
Weź pod uwagę, że to NIŻSZĄ kwotę łatwiej jest zapłacić, niż wyższą. Tym bardziej, że czasem taniej wyjdzie nawet 50 kiepskich blogów, jak jeden dobry.


Nie bardzo rozumiem :)

W każdym razie - mam to szczęście, że z racji wykonywanego zawodu mogę na to patrzeć zarówno okiem blogera, jak i klienta. Możemy na to narzekać, ale dla klienta liczy się konkret.

Przykład: klient ma sklep, chce sprzedać 10 rowerów. Może kupić reklamę na portalu, dotrze do 1000 userów, z których 10 kliknie i kupi rower. Może też, za tę samą cenę, kupić reklamę na blogach rowerowych - dotrze do 100 userów, z których też 10 wejdzie i kupi rower.

Od strony blogera wygląda to tak: "wow, jestem fajny, mam super stargetowaną reklamę i 10% konwersji!". A od strony klienta? No cóż, jemu jest to obojętne - za tę samą cenę zareklamował i sprzedał 10 rowerów.

To smutne jest, ale prawdziwe :) Blogerzy póki co nie muszą konkurować między sobą. Muszą konkurować z wielkimi sieciami reklamowymi na portalach.
 
03.08.2009 22:59:30

ml76:
ich obecność nie ma wpływu na nic

No jak nie? A cot z Heyah? Oboje wiemy, że każdy cot ma na ciebie wpływ.
 
03.08.2009 23:01:14

kominek:
Zaniżanie cen jest psuciem rynku. Wszyscy na tym stracą. Jak sobie ktoś zawyża to w najgorszym wypadku - tylko on na tym straci.


Kominek, nie broniąc, ale pewnie większość myśli, że lepiej mieć te 2zł za coś, co i tak robią, niż nie mieć nic. Nie patrzą w tym momencie na blogi jako nośniki reklam ogólnie. Mają gdzieś całokształt, bo to ich blogasek. Zakładam, że zmienisz ich myślenie ;)

Akcja z kolą lajt: Nobezżartów :/
 
03.08.2009 23:02:52

kominek:
No jak nie? A cot z Heyah? Oboje wiemy, że każdy cot ma na ciebie wpływ.


O rany, właśnie! Zabrali mi cota! Po co mi przypomniałeś :(
Ale cot z heya to miłość idealna. Wrzucili coś, co i tak koffam, a jeszcze mi za to płacili. Eh.
 
03.08.2009 23:03:00

ml76:
Ja wiem jedno, dopóki piszę bloga dla przyjemności, a reklamy są zajefajnym, ale dodatkiem, a nie źródłem dochodu i ich obecność nie ma wpływu na nic[...]

Dziwka, która lubi seks nadal jest dziwką...


Warto wchodzić w reklamy google, te adwordsy, adsensy i inne takie?

W google jest to bodajże 10 gr. od kliknięcia...
 
03.08.2009 23:17:17

ascarib:
Dziwka, która lubi seks nadal jest dziwką...

Dla porównania: zastanów się, ile zarabiasz za swoją pracę (nie ważne, czy fizyczną, czy psychiczną), i czy ją przy tym lubisz i dodatkowo czy skala przyjemności odpowiada kasie. W takim odniesieniu wszyscy są dziwkami. Różni się skala wartościowania i przyjemności i jak w życiu: Zależy na ile się wyceniasz/ jesteś wyceniany. A blog przy tym i reklamy na nim, nawet nie są pracą. Proste, prawda?
 
03.08.2009 23:19:11

ml76:
Dla porównania: zastanów się, ile zarabiasz za swoją pracę (nie ważne, czy fizyczną, czy psychiczną)

Umysłową. Łotewer.
 
03.08.2009 23:20:11
Bardzo ciekawe, że kilka dni temu sobie pomyślałem, że jeśli kiedykolwiek założę bloga, a do tego miałbym do czynienia z reklamodawcami, to Kominek byłby pierwszą personą, do której zwróciłbym się z pytaniem, jak zrobić, żeby mnie nie wydymali.

Najwyraźniej Kominek nie chciałby ze mną gadać i stąd ta notka.

Dziękuję ;)
 
03.08.2009 23:32:18
bardzo często zgadzam się z tezami zamieszczanymi na tym blogu, ale nijak nie idzie zgodzić się czasami z wyciągniętymi wnioskami.

reklama na blogach rządzi sie tymi samymi prawami jak reklama w telewizji, radiu, prasie. i tam też są dziwki, które sprzedają się tanio, psując rynek. są gazetki osiedlowe, które rozdają reklamę półdarmo i organizują nieustające promocje. są lokalne stacje radiowe, których właściciele w zamian za barterowe reklamy wybudowali domy. jest telewizja ogólnopolska, które dzięki wpływom z abonamentu, obniża ceny reklam, aby ograniczyć rozwój prywatnych stacji. puszczanie się za grosze jest wszędzie i do tego miejsca zgadzam się całkowicie w kwestii dostrzegania problemu. ale,?

no właśnie ale, ? nie tędy droga. nie można iść na skróty i opierdalać gówniarzy, że psują rynek. trzeba edukować reklamodawców. wiem, to ciężka praca, praca u podstaw. ale jest to jedyny skuteczny sposób. blogerów jest cała masa, ciągle ich przybywa i będzie przybywać bardzo szybko. a reklamodawców ilość jest ograniczona i będzie się zwiększać nieproporcjonalnie wolniej. i tylko poprzez przekonywanie ich do lepszego produktu, a co za tym idzie droższego, buduje się świadomość reklamy. bo od ceny, ważniejsze jest precyzyjne targetowanie, otoczenie w jakim pojawia się nasz reklama, wizerunek firmy jaki nią kreujemy.

Polska pod tym względem nadal jest w powijakach, a firm świadomie podejmujących decyzje reklamowe stosunkowo niewiele. dotyczy to również agencji reklamowych, które potrafią wmawiać tak wierutne bzdury swoim klientom, że osobny elaborat można na ten temat napisać. zamiast więc zawracać rzekę kijem, lepiej ostrzec tych, którzy próbują do niej wejść.
 
Gość: Pomyslmy, t07-15.opera-mini.net
03.08.2009 23:33:45
Reklama jest warta tyle ile ktoś jest gotów za nią zapłacić. "psują rynek" -Kominek tempi tańsza konkurencję?
 
03.08.2009 23:47:16
Komentarz do kominotki: REKLAMY JAKIE?


trawnik:
nie można iść na skróty i opierdalać gówniarzy, że psują rynek. trzeba edukować reklamodawców. wiem, to ciężka praca, praca u podstaw. ale jest to jedyny skuteczny sposób. blogerów jest cała masa, ciągle ich przybywa i będzie przybywać bardzo szybko. a reklamodawców ilość jest ograniczona i będzie się zwiększać nieproporcjonalnie wolniej. i tylko poprzez przekonywanie ich do lepszego produktu, a co za tym idzie droższego, buduje się świadomość reklamy.

Reklamodawcy na razie zaczęli rozumieć, że ruch pozyskany na blogu będzie bardziej wartościowy, więc za reklamę na blogu można zapłacić drożej. Ale jak chcesz ich przekonać, by reklamowali się na blogach, które AdTaily wyceniają "normalnie", skoro mogą reklamować się tam, gdzie cena jest mocno zaniżona? Jak chcesz ich przekonać, że nie będzie to tylko i wyłącznie przepłacenie za coś, co można mieć taniej?

Pomyslmy:
Reklama jest warta tyle ile ktoś jest gotów za nią zapłacić. "psują rynek" -Kominek tempi tańsza konkurencję?

A więc zaniżanie ceny obniża wartość reklamy -- bo reklamodawca gotów był za nią zapłacić więcej.
 
03.08.2009 23:59:01

krzysztoflis:
Reklamodawcy na razie zaczęli rozumieć, że ruch pozyskany na blogu będzie bardziej wartościowy, więc za reklamę na blogu można zapłacić drożej.


I znów pojawia się mityczna "lepszość" blogów, która - niestety - nie do końca jest prawdą. Żeby reklama masowa (nie mówię o "alternatywnych", wizerunkowych akcjach) na blogach była faktycznie lepsza, musi być tania. Jaka jest dla reklamodawcy różnica, pomiędzy reklamą na blogu za 10zł, gdzie dostanie 100 odsłon i 10% CTR, a reklamą na portalu za 10zł, gdzie dostanie 1000 odsłon i 1% CTR? Żadna. Tyle, że przeciętny bloger za tę reklamę chciałby nie 10, a 50zł. I w tym momencie, mimo swoich plusów, reklama na blogach wcale nie jest fajniejsza.

Oczywiście, nie jest to jedyny sposób mierzenia "opłacalności" reklamy, ale serio - nie ma się co jarać, jacy to my, blogerzy, jesteśmy genialni, opłacalni i zajebiści, a jacy to reklamodawcy są głupi, bo nie potrafią się poznać na tym, jak wspaniała jest reklama na blogach.
 
04.08.2009 00:02:27
kominek:
Wiedziałem, że nie zrozumiesz, ale wyjaśnię ci to na przykładzie.
Kobieta, trójka dzieci, mąż pijak. Traci pracę i nie ma za co żyć. Ma wybór - żyć godnie lub stać się dziwką.
Hola, hola. Co to niby za przykład??
Kobieta straciła pracę, mąż chleje, trójka dzieci nie ma co jeść...
Proszę mi wytłumaczyć na czym polega tutaj opcja "żyć godnie".
 
04.08.2009 00:13:54

amjan:
kominek:Wiedziałem, że nie zrozumiesz, ale wyjaśnię ci to na przykładzie.
Kobieta, trójka dzieci, mąż pijak. Traci pracę i nie ma za co żyć. Ma wybór - żyć godnie lub stać się dziwką.
Hola, hola. Co to niby za przykład??
Kobieta straciła pracę, mąż chleje, trójka dzieci nie ma co jeść...
Proszę mi wytłumaczyć na czym polega tutaj opcja "żyć godnie".


Nie dawać dupy i żyć biednie.
 
04.08.2009 00:16:05
Tania dziwka była, jest i będzie konkurencją dla tej droższej. Droższa, chcąc nie chcąc, wcześniej czy później, pod wpływem konkurencji właśnie, zmuszona jest, albo uelastycznić swój cennik względem panującego rynku, albo podtrzymać dotychczasową cenę, tracąc klientelę. Może też znaleźć inny pomysł na życie i porzucić zawód. To zdarza się szalenie rzadko.

Tak na marginesie, gdyby Polacy bardziej cenili wykonywaną przez siebie pracę, gatunek cwanych pracodawców-dorobkiewiczów trafiłby na listę gatunków zagrożonych wymarciem.


Świat blogów rozwija się w tak zabójczym tempie, że aż dziw bierze, iż są jeszcze jednostki, które nie prowadzą własnego bloga. I potrafią ręcznie pisać ;-)
Czy jeśli ktoś "karmi" szufladę, wkładając doń swoje zapiski, popełniwszy je piórem firmy xyz, na kartkach, wyprodukowanych przez producenta ZYX, to czy przypadkiem, i to całkiem za darmo, nie reklamuje obu tych firm, zamieszkującym szufladę tegoż biurka sosnowego, kornikom?
Może za kilka dni będzie mi dane zrozumieć to, co właśnie napisałam.
 
04.08.2009 00:17:37

lone:
Nie dawać dupy i żyć biednie.
...a dzieci głodują. Co w tym godnego?
 
04.08.2009 00:17:43

lisu:

popydo:Robi to "po szkole", więc nie czyta go wiele osób.

Kominek tez prowadzi blog po szkole. i po calanetics. i po jodze. pisze w trakcie jedzenia, zmazuje sos z klawiatury i dlatego czasami takie a nie inne zdania wychodzą :) i co.
rozumiem Twoj tok rozumowania ale to co podałeś jako powód ktory zacytowałem jest marne bo nie trzeba calymi dniami siedziec na blogu aby go dobrze prowadzic i aby miał wartosciowe teksty. to nie od tego czy pisze go po szkole czy przed zalezy ile osob bedzie go czytało.
dobry bloger z tego co sie zdążyłem zorientowac, pisze notke w pol godziny-godzine. 15 minut jak ma wene ;)
kazdy ma tyle czasu wieczorem.
nawet 16 letni Romek po szkole i sks'ie. i jeszcze mu troche czasu starczy zeby odpisac na te siedem komentarzy jakie mu ktos z rodziny napisze.



Czepiasz się słówek, jakbyś nie wiedział co popydo miał na myśli. Nie jest istotne, czy pisze tego bloga po szkole, przed szkołą, czy w przerwie między faktami a pogodą. Chodzi o powód z jakiego pisze i stopień zaangażowania.

Nie mam i nie miałem swojego bloga, jedyne jakie czytam to te kominkowe, ale potrafię zrozumieć sytuację o jakiej pisze popydo. Pomijając sytuację, gdzie ktoś zakłada bloga obecnie, bo węszy w tym interes, to chyba większość ludzi prowadzi te swoje strony, bo mają taką ochotę, może nawet czerpią z tego przyjemność. Jeżeli pół godziny jakie poświęci na dodanie AdTaily i założenia PayPal ma zaowocować 50zł-100zł miesięcznie, bez żadnego dodatkowego wysiłku to nie widzę w tym nic złego.

Dziwka daje dupy obcym facetom. Człowiek, który ma reklamę na blogu za 2zł dziennie, jest przeważnie zwykłym człowiekiem, który dodał sobie prostą aplikację do strony, którą i tak już prowadził. Jest tu gigantyczna różnica i nie chrzańcie mi o podobnej mentalności, bo rozchylanie nóg przed obcymi, a posiadanie AdTaily to dwie różne rzeczy.

Btw, jeżeli reklama 2zł/dzień robi z kogoś tanią dziwkę, to stawka 100zł/dzień czyni z takiej osoby dziwkę ekskluzywną?
 
04.08.2009 00:26:26

kalashnikov:
Chodzi o powód z jakiego pisze i stopień zaangażowania.

no stary, to jesli ma w dupie bloga to o czym mowa. my tu mówimy o blogerach a nie pokemonach ktorzy robią konkursy gdzie nagrodą jest 100 komcióff.

kalashnikov:
Człowiek, który ma reklamę na blogu za 2zł dziennie, jest przeważnie zwykłym człowiekiem, który dodał sobie prostą aplikację do strony, którą i tak już prowadził.

co mimo wszystko jednak oznacza ze na tyle sie wycenił. cenisz sie tak nisko? nawet mój "blog-jednego-tekstu" zrzygałby sie z niesmakiem na taką stawkę.

kalashnikov:

Btw, jeżeli reklama 2zł/dzień robi z kogoś tanią dziwkę, to stawka 100zł/dzień czyni z takiej osoby dziwkę ekskluzywną?

i kto tu czepia sie słówek :] co wy z tą ekskluzywną dziwką. każdy ma swoją cenę ale każdy powinien mieć też jakieś minimum, które wyznacza szacunek do samego siebie.
jak uwazacie ze jakies migające obce gówno na waszej stronie prywatnej jest warte te 2 zeta to prosze bardzo. mnie tak tanio nie kupią :]
 
04.08.2009 00:28:08

kalashnikov:

Czepiasz się słówek (...)

Btw, jeżeli reklama 2zł/dzień robi z kogoś tanią dziwkę, to stawka 100zł/dzień czyni z takiej osoby dziwkę ekskluzywną?

I kto tutaj się czepia słówek?
Nie, ludzie zarabiający na taniej reklamie na mają zwieraczy wielkości Teksasu - to prawda. IMHO chodzi tylko o komunikat, żeby nie sprzedawali się tanio. No, chyba, że tak lubią.
 
04.08.2009 00:30:06

krzysztoflis:
Jak chcesz ich przekonać, że nie będzie to tylko i wyłącznie przepłacenie za coś, co można mieć taniej?

Wszędzie (w każdym medium) reklamodawcy kupują w pakietach, nie wiedzą wtedy co dostają. W radiu nie mają pojęcia kiedy ukaże się ich reklama. Przy przeładowanych blokach, może pójść nawet i o 5.00 rano. W telewizji jest analogicznie, a w prasie nie wiedzą na której będą stronie. Mogą wylądować na załadowanej małymi reklamami stronie w środku gazety, gdzie zginą w kolorowej plamie. Ale to są pakiety w danym konkretnym tytule, stacji itp.

Drugi rodzaj pakietów to takie które budują zasięg. Wrzucasz do kupy kilka magazynów, klika stacji radiowych (nawet kilkadziesiąt) ale znów razem z takimi, które mają szansę dotrzeć do twoich klientów dostajesz takie, które nie dają ci na to żadnej szansy. Tutaj często płacisz więcej, ale budujesz szeroki zasięg. Czasem to ma sens, jeśli twój produkt ma trafić do masowego odbiorcy, ale nawet w przypadku takich produktów możesz wyznaczyć sobie grupę docelową i przy dobrym targetowaniu zmniejszyć koszt kampanii. Takie działanie jest droższe, bo żeby kampania była skuteczna musisz objąć nią bardzo szerokie spektrum klientów.

Problemem blogerów nie jest sprzedawanie się tanio szerokiej masy nazwijmy to młodych i niedoświadczonych (ewentualnie dziwek trzymając się tutejszej nomenklatury), ale to że bloger najczęściej sam nie pozyskuje klientów. Nie ma więc szansy pokazać potencjalnemu reklamodawcy co dostanie i dlaczego lepiej zainwestować u niego, a nie u kogoś innego.

Na dzień dzisiejszy pośrednicy przekonują klientów zasięgiem kampanii, wrzucając do jednego worka wszystko jak leci (co zresztą ą widać po firmach jakie się reklamują na blogach). Targetowanie będzie praca żmudną, przy tak dużej liczbie powstających i istniejących blogów. Ale blogerzy muszą to wymusić na pośrednikach. Przykład: firma mercedes nigdy nie wykupi pakietu blogów tylko dlatego, że zasięg kampanii będzie duży. Dla wizerunku firmy pokazanie się ich logo na blogu o codziennej depilacji łona, byłoby niszczycielskie. Taka firma wybierze blog tematyczny zrzeszający fanów luksusowych samochodów, albo miłośników jachtingu. Albo obecni pośrednicy się dostosują i zaczną pozyskiwać trudniejszych, ale za to posiadających większe budżety klientów, albo powstaną nowi, którzy to zapewnią.

Można też pokusić się o działanie samodzielne. Poddać szczegółowej ocenie swoich czytelników. Ustalić jaki jest ich profil, kogo może zainteresować, jaką specyficzną wartość będzie niosła reklama na takim blogu. Potem należałoby wytypować firmy, dla których mogłoby się to wydać interesujące i zgłosić się do nich z prezentacją swojego bloga i gotowym pomysłem na reklamę.
 
04.08.2009 00:36:40

amjan:

...a dzieci głodują. Co w tym godnego?

Coś, co się zwie właśnie godność względem siebie. Pomyśl, jaki fuck-up przeżyją dzieci, kiedy okaże się, że jadły chleb i danonki, bo ktoś posuwał mamusię w grubą pupę.
 
04.08.2009 00:43:00
A co, jeśli na swoim blogu chcę udostępnić miejsce na reklamę za darmo? Oczywiście - jestem frajerem. Ale patrząc na kilka 'reklam' u Pana na blogu (kominotki, zakup monitora, tego tamtego), wyglądałoby to na prostą informację: "Lubię ogórki firmy Kiszonex, dlatego pozwalam im się reklamować na moim hołmpejczu". Co jest z tym nie tak?

Poza tym, nigdy nie widziałem prostytuki na dworcu. A podróżuję często.
 
04.08.2009 00:43:12

lisu:
no stary, to jesli ma w dupie bloga to o czym mowa. my tu mówimy o blogerach a nie pokemonach ktorzy robią konkursy gdzie nagrodą jest 100 komcióff.

Ok, nie obradzam się w środowisku blogerów. Zrozumiałem, że to o takich właśnie weekendowych blogerów chodzi - piszą, bo tak lubią, ale nie traktują tego zbyt poważnie. A że nadarza się okazja na łatwy zarobek to wrzucają AdTaily za 2zł.



lisu:i kto tu czepia sie słówek :] co wy z tą ekskluzywną dziwką. każdy ma swoją cenę ale każdy powinien mieć też jakieś minimum, które wyznacza szacunek do samego siebie.
jak uwazacie ze jakies migające obce gówno na waszej stronie prywatnej jest warte te 2 zeta to prosze bardzo. mnie tak tanio nie kupią :]

Jeżeli migające gówno na Twoim blogu wyznacza Ci szacunek do samego siebie, to nie ma znaczenia, czy kosztuje ono 2zł, czy 2000zł. Tak czy siak coś tu jest nie tak.
 
04.08.2009 00:43:23
lone:
Coś, co się zwie właśnie godność względem siebie. Pomyśl, jaki fuck-up przeżyją dzieci, kiedy okaże się, że jadły chleb i danonki, bo ktoś posuwał mamusię w grubą pupę.
Wróć się do mojego pytania i wskaż mi fragment, gdzie pisałem, że dawanie dupy byłoby godnym życiem. Nie kojarzę tego momentu.
 
Gość: Pomyslmy, t08-10.opera-mini.net
04.08.2009 00:46:06
Krzysztoflis
Myślę że to również (a może przedwszystkim) tańsza konkurencja tworzy wolny rynek. Reklama u kominka jest warta dużo więc płacą mu dużo a on bierze tyle ile gotowi są mu dać. A jak już mówić o sprzedawaniu się, to właśnie tutaj widzę ustosunkowywanie się do zamieszczanych tu reklam -jeszcze nie zauważyłem żeby nie było to w pozytywnej formie. Kominek bluzga innych a sam oprócz powierzchni reklamowej sprzedaje też swój "autorytet".
 
04.08.2009 01:10:09

kalashnikov:
Jeżeli migające gówno na Twoim blogu wyznacza Ci szacunek do samego siebie, to nie ma znaczenia, czy kosztuje ono 2zł, czy 2000zł

stary, jak ty wszystko bierzesz dosłownie :]
szacunek do samego siebie wyznacza mi czy dam temu 'gównu' pomigać za kefirek czy za kwotę , która jest tego warta.
nie widzę nic złego w reklamowaniu czegoś ale niech to ma sens. obustronny.
nigdy bym też nie przyjął reklamy która kłóci sie z moimi przekonaniami np. papierosów, nawet jesli daliby mi tyle co za 100 reklam Kominka.

mondomg:
Poza tym, nigdy nie widziałem prostytuki na dworcu. A podróżuję często.

a ja nie podrózuję pociągami praktycznie wcale a widziałem, ha :]
to, że czegoś nie widzisz nie oznacza że tego tam nie ma.
 
04.08.2009 01:14:56
Tak wracając do Szyca i jego melodii- przypomina Kayah "Na językach".
A może się mylę?
 
Gość: kashiwaagi, cpe-68-174-214-189.si.res.rr.com
04.08.2009 01:36:31
aktualnie korzystam z z maca i takze nie moge se zalogowac.

kominek nawet pierwsze reklamy wykorzystal do umocnienia swojej elitarnosci i zrobil to po mistrzowsku. wystarczy zorintowac sie w jego cenach, spolecznosci, CTRach(czy jak tam sie to zwalo) zeby zorientowac sie, ze w tej materii to on ma racje:)

a najbardziej mozna mu zazdroscic czytelnikow- nie pamietam, zeby ktokolwiek mu wypominal, ze 'sie sprzedal'. iwonki sa szybkie:)
 
Gość: Kira, 212.109.150.147
04.08.2009 01:47:53
Zejdźmy na moment z blogów i netu i powiedzmy, że organizuję wycieczki do jakiejś Grecji czy na inne Karaiby (lato jest, tematycznie będzie):
* Jeśli przychodzi mi facet i mówi że chce gdzieś pojechać za 5pln, to to nie jest mój "klient docelowy". Nie rozmawiam z nim, bo nie ma o czym.
* Jeśli jednak ten facet pójdzie sobie na przystanek MZK i kupi bilet, którym pojedzie za miasto i zrobi sobie piknik nad strumyczkiem - to nie znaczy, że MZK to dziwka. Po prostu to był "klient docelowy" MZK i tyle.

No to skoro z jednej strony to nie mój klient bo ja za tyle wycieczki nie sprzedam, z drugiej zaś jest ktoś, kto go lubi takiego właśnie z tymi 5pln, to w czym przepraszam problem...? Niech sobie jeździ tym MZK, ono też będzie zadowolone, a ja pogadam z kimś, kto parę kawałków może wyłożyć. I też będziemy zadowoleni, niezależnie od istnienia MZK.
 
04.08.2009 02:14:36
Zainspirowana tekstem kliknęłam w jakleci i z rozpędu się też zarejestrowałam;)

Nie mam bloga, nie zaglądam też na blogi niekominkowe, więc problem reklam jest mi trochę obcy.
Jednak nie widzę nic irytującego w blogerach sprzedających się za 2 złote. Wszędzie rządzi się prawo rynku. Jeżeli ktoś nie ma aspiracji, a blog jest czymś w rodzaju pamiętnika sfrustrowanego nastolatka, to czemu nie? Tacy ludzie pozostaną "blogowymi dziwkami" choćby im płacili nawet 200 zł za dobę reklamy.

Inna sprawa, że z tego co piszesz reklamodawcy powinni faktycznie zacząć rozróżniać blogi dobre od tych złych i zostawić reklamę na tych drugich jakimś pomniejszym, zdesperowanym firmom.
 
04.08.2009 02:16:39

masseusse:
Tak wracając do Szyca i jego melodii- przypomina Kayah "Na językach".
A może się mylę?

O właśnie, parę godzin temu też tak myślałam. Ale puściłam sobie Kayah na youtube i jakoś tak nie do końca.
W każdym razie nie znalazłam nic innego.
 
Gość: rozie, c161-97.icpnet.pl
04.08.2009 08:03:59
Prostytucją może być co najwyżej pisanie bloga dla pieniędzy. W ogóle bloggerzy to pewnie zdaniem dziennikarzy tanie dziwki. Piszą za darmo (a jak nie za darmo, to bez etatu w gazecie, skandal!), dla przyjemności. Chlebuś odbierają.

Pewnie nie zrozumiesz, ale reklamy to dla mnie zabawa, źródło utrzymania mam zupełnie inne. "Praca" związana z zamieszczeniem reklamy to rejestracja w AdTaily (i podobnych), bardziej zabawa, niż praca. Mnie bawi obserwacja cen itd.

Doskonale rozumiem Twój żal, z przyjemnością byś zawiązał kartel i windował ceny w górę, ale sorry, tu (jeszcze) jest wolny rynek. Zresztą, masz możliwość wpływania na ceny. Nie podobają się tanie boksy, "dumping" itp., to je wykup (na rok z góry najlepiej) i się tam reklamuj.

Nawiasem, takim szczekaniem możesz manipulować swoimi czytelniczkami. U mnie masz przyzerowy autorytet i jeszcze sobie grabisz próbując mnie obrazić. 10 gr. In your face.
 
04.08.2009 08:13:34
az mi sie przypomnial stary dobry tekst o monetto, dziwne ze tej kampani nie wrzuciles do "CV" w dziale reklamowym
http://kominek.blox.pl/2008/05/MONETTO.html

wiecie, nie ma idealnego systemu, w kapitalizmie albo wszystko zmierza do monopolu albo dziala na granicy rentownosci. spadki cen wywolane przez idiotow tez juz przerabialem, probowalem walczyc z wiatrakami ale to nie ma sensu, lepiej plynac z pradem i kombinowac jak sprzedawac nie drozej a wiecej, lepiej, szybciej. Kominek jest w komfortowej sytuacji bo jest jedyny w swoim rodzaju, biedni sa wlasnie ci wszyscy blogerzy ktorzy wyniszczaja sie cenowo nawzajem. no ale coz, jak juz wszystkie mikrusy dotra do grosza jest nadzieja ze prawdziwi blogerzy od tego dna sie odbija. moze adtaily powinien sie zabawic w niewidzialna reke rynku i ustalic jakies stawki minimalne? w koncu w ich interesie jest jak najwiekszy zysk z prowizji...
 
04.08.2009 09:01:06

jjejku:
O właśnie, parę godzin temu też tak myślałam. Ale puściłam sobie Kayah na youtube i jakoś tak nie do końca.

Nie, to nie Kajach. Jej to akurat niezbyt lubię słuchać:)



caban_nadbaltycki:
az mi sie przypomnial stary dobry tekst o monetto, dziwne ze tej kampani nie wrzuciles

Monetto rok temu było ok. Teraz się zjebało i nie widzę powodu, by do nich linkować, a co za tym idzie - narażać czytelników na ewentualne straty finansowe, więc zanim kolejny raz cię coś zdziwi, po prostu pomyśl. Na tym blogu to obowiązkowe.




rozie:
Prostytucją może być co najwyżej pisanie bloga dla pieniędzy.

Cieszę się, że nie założyłeś tu konta, bo z takim rozumowaniem szybko byś je stracił.



jjejku:
Zainspirowana tekstem kliknęłam w jakleci i z rozpędu się też zarejestrowałam;)

Dziękuję, to najlepszy dzień w moim życiu i życiu mojego reklamodawcy, który też ci dziękuje. Wszyscy jesteśmy wdzięczni za Twoje kliknięcie. Proszę o więcej! Chociaż raz!:)

 
04.08.2009 09:16:29
Wszystko można zaobserwować na przykładzie kominka. Nie pamiętam, aby przed nowym blogiem, miał jakies reklamy na blogu, napewno jeszcze o tym nie myślał. A inny bloer? gdy teraz ma te dupne 60 groszy i cieszy jak dziecko.. to co będzie, gdy "stanie się" bardziej znanym blogerom i dostanie 50 zł... z drugiej strony to i dobrze dla Ciebie, ze nie podbierają Ci reklamodawcy.
 
Gość: frrua, c-67-171-63-141.hsd1.wa.comcast.net
04.08.2009 09:16:49
Zauważcie, że klikanie w reklamy "przez wzgląd na sympatię do kominka" jest psuciem mu "conversion rate", a jeśli się do tego chwalicie tym w komentarzach, to jeszcze do psujecie percepcję wartości tych reklam w oczach każdego potencjalnego reklamodawcy, który taki komentarz przeczyta. Podsumowując - psujecie rynek, you attention whores!
 
Gość: Marcin, nat-moc6.aster.pl
04.08.2009 09:23:05
@Kominek - kilka razy rozmawialiśmy zanim napisałeś ten txt. Z niektórymi Twoimi przemysleniami się zgadzam z innymi nie.

1. Przede wszystkim sądze, że cena reklamy na blogu zalezy od blogera i nie ma w tym nic zdrożnego jesli zdecyduje się sprzedawać reklamy za 1 grosz. Oczywiście dla nas (AdTaily) nie jest to dobre, ale to jego decyzja i nie nazywałbym tego prostytucją. Możesz iść na obiad do ***** restauracji i zaplacić 500 zł albo do Chinskiej budy i zaplacić 15. Mimo to nikt nie nazywa wlascicieli chiinskich bud prostytutkami ... choć to może kwestia lingwistyczna...

2. Druga sprawa jest taka, że jak juz pisałem kiedy sprzedajesz reklamy to nie zawsze robisz to dla kasy paradoksalnie. Wiele osób jara się z samego faktu, że ktoś wrzucił do nich reklamę, na tej zasadzie na jakiej startując bloga jarasz się pierwszymi komenatarzami i linkami zewnętrznymi. Wiem, że dla Ciebie to nie ma znaczenia, ale ja uważam, że kążdy ma do tego prawo (patrz p.1)

3. Rację ma też Popydo - dzieciak o którym pisze zarobi na AdTaily 200 zł miesięcznie. Dla niego to realne pieniądze i on ma w dupie "psucie rynku". Nie widze nic nieligicznego w jego postepowaniu, zwłaszcza, że pewnie na Google zarobi znacznie mniej.

4. I również rację ma Popydo mówiąc o tym, ze sila blogosfery jesli mowimy o zdolnosci do pozyskiwania duzych budzetów jest niewielka, a w związku z tym reklamy musza być tanie.

Dzięki za wyznanie miłości. My również dażymy Cię gorącym uczuciem :)
 
04.08.2009 10:31:26

frrua:
Zauważcie, że klikanie w reklamy "przez wzgląd na sympatię do kominka" jest psuciem mu "conversion rate",

Jak dobrze być blogerem i nie rozumieć chińskiego :)
 
04.08.2009 10:31:52
Komentarz do kominotki: REKLAMY JAKIE?

Logicznie rzecz biorąc żaden reklamodawca nie podetnie gałęzi, na której siedzi i nie stwierdzi, że zbyt mało wydał na reklamę.
 
04.08.2009 10:37:59
Te, Arkadia, 3 lata na blogu a mi komentujesz jak nowicjusz przez wejście z kominotek?
Wstydź się.

 
04.08.2009 10:47:21
Strasznie sie wstydze. Chcialam pod tekstem, a on mi zapamietal, ze kliknelam w kominotke, glupi. Troche techniki i sie czlowiek gubi. Swoja droga, ciezko jest znalezc ten komentarz, ktory jest spod kominotek, powinno sie zatrzymac na nim, a nie na koncu. Co to ja, po Politechnice jestem?
Jakie 3. Ja sie czuje na conajmniej 10.
 
04.08.2009 10:48:51
Jak będę bogata kupię sobie reklamę u Kominka. Będę bogata, gdy kupię reklamę u Kominka. Błędne koło.
Zacznę zbierać na dzień reklamy, bo jestem pewna, że ze względu na popularność bloga doba na początek wystarczy :)
PS. O ile Kominka interesują jednodniowi reklamodawcy...
 
04.08.2009 11:14:53
A mi przypomniało. Ile pieniędzy na reklamę w tv się wydaje. Pincet osimset razy dziennie widzi się to samo. A jeszcze po podwyżce, za 30 sekund 50 tys., 20 razy dziennie, bańka pęka. Zgroza. Jak można tak marnować pieniądze.
 
04.08.2009 11:24:29
Jak już jesteśmy przy analogiach "okołodziwkowych", to powiedzmy tak.

Mamy dwie prostyttki. Jedna miesięcznie zarabia 1000 zł, a druga 100 000. Tylko, że ta pierwsza ma na miesiąc jednego klienta za 1000zł, a ta druga - 2000 klientów za 50zł. Która z nich jest tanią dziwką?

"Oczywiście ta druga", odpowiecie.

A blogi? Blog blogowi nierówny, więc doba za reklamę na blogu X i blogu Y to dla klienta zupełnie inne sprawy. Liczy się koszt pozyskania użytkownika. A Kominek sam jakiś czas temu chwalił się, że osiąga minimalne kwoty w rodzaju 7 groszy za użytkownika ;)

Czyli mamy w tym momencie gościa, który bierze 2zł za reklamę dziennie, ale ma mało użytkowników, więc koszt pozyskania jednego wynosi np. 30 groszy. Z drugiej strony mamy Kominka, który sprzedawał reklamę za stówę, klikała w nią masa ludzi, w efekcie czego na jednym użytkowniku zarobił 7 groszy. Który z nich jest tanią dziwką? ;]
 
04.08.2009 11:48:41
Kiedyś aby zarobić trochę pieniążków na utrzymanie pewnego serwera (którego jestem użytkownikiem) Administrator sięgnął po reklamy googleAdSense. Trzymaliśmy reklamy na stronie głównej przez miesiąc. Teoretycznie wpływy z reklam zamieszczonych na stronie wynosiły ponad220$. Na konto Administratora miały wpłynąć pieniądze ale.. Dostaliśmy tylko 'wypowiedzenie' ponieważ 'Twoje konto AdSense stanowi poważne ryzyko dla reklamodawców AdWords.'. Że niby jakieś 'NIEPRAWIDŁOWE KLIKNIĘCIA'. Administracja wypełniła formularz w którym odwołuje się od zapadniętej decyzji. Wszystko przecież było w najlepszym porządku. Otrzymaliśmy wiadomość z automatu, która miała nas utwierdzić w tym, że nie wypełniliśmy zasad umowy i że dziękują za wyrozumiałość. Okej nie chcą kontynuować współpracy ale mogli by wypłacić to co zarobiliśmy prawda? NIEPRAWDA. Pieniążki do dnia dzisiejszego nie wpłynęły na konto serwera.
To dopiero jest prostytucja. Ale nie z naszej strony tylko ze strony google.

Co do reklam za 2 zł. Po części nie ma nic w tym złego, że pewne serwisy zajmujące się reklamą dają komuś dorobić (na gumy do żucia??) ale z drugiej strony zgadzam się z Kominkiem. Bo im więcej takich co się za 2zł sprzedadzą tym mniej takich co będą chcieli płacić więcej na ekskluzywne prostytutki.
 
Gość: Kira, 212.109.150.147
04.08.2009 12:12:27
Moja babka mawiała, że jak kupka nie potrafi pływać, to jęczy że jej woda za rzadka.
Skoro już przy najstarszym zawodzie świata jesteśmy, to powiedzcie mi jak to niby jest, że klienci tych luksusowych dziwek za parę kawałków jakoś nie lecą masowo wyłapywać tirówek? Jakieś inne cycki mają tudzież jakimiś elementami anatomii się różnią?
Niby nie, a jednak najwyraźniej różnica istnieje - i klienci o tym jak widać wiedzą.
Brutalna prawda jest niestety taka, że jeśli nikt nie chce ci zapłacić więcej, to widać nie masz do zaoferowania nic, co by to "więcej" uzasadniało.
 
Gość: ArcaBit, iji162.internetdsl.tpnet.pl
04.08.2009 12:16:58
Uważam, że niesłusznie trafiliśmy do tej listy pojazdu po komunikacji marketingowej z blogerami. Założyliśmy z góry jasny regulamin, którego się trzymamy http://www.arcabit.pl/content/view/485/207/ i każdy zainteresowany może się z nim zapoznać przed zgłoszeniem. Zdażały się wręcz ułatwienia z naszej strony, np. przy problemie z grafiką. Poza tym u nas nie ma mowy o wyświetleniach i nie wymagamy żadnych progów. Nie mamy norm zasięgowych. Przy tym linkujemy blogi biorące udział w programie, co dla nie tak wypromowanych jak Ty Kominku blogerów może być atutem. W nowej odsłonie strony postaramy się ich bardziej wypozycjonować. Nie jest to też żadna forma samplingu, chociaż pojawiła się jedna recenzja, która była inicjatywą blogera. Dodatkowo sam baner to skaner antywirusowy online udostępniany przez naszą firmę bezpłatnie. Czytelnicy, którzy w niego klikną mogą przeskanować komputer pod kątem zagrożeń.
Ale jak widać łatwo sobie dopowiedzieć jak wyglądał sam pomysł niż zapytać organizatorów. Może nie wszyscy są tego zdania i dla nich dodam, że program cały czas działa.
Pozdrawiam,
Marek Tobota- ArcaBit
 
04.08.2009 12:20:26
Komentarz do kominotki: STANOWISKO BLOGVERTISING.PL

jeszcze tego by brakowało, żeby reklamodawcy uzależniali wysokość opłaty za kampanię od jej skuteczności.
juz to widzę, jak Winiary płacą tylko jedną trzecią za kampanię w tvnie, bo sprzedaż nie wzrosła o 30%, a jedynie o 10%.
kupujemy miejsce na reklamę, a nie określoną liczbę klientów! blog, radio, telewizja, portal czy prasa jest jedynie kanałem komunikacji. To nie sklep spożywczy gdzie możemy zażyczyć sobie 10 ziemniaków. jeśli ktoś kiedyś będzie próbował wam wmówić, że jest inaczej to będzie was chciał oszukać.
 
04.08.2009 12:35:31
Komentarz do kominotki: STANOWISKO BLOGVERTISING.PL


ArcaBit:

Ale jak widać łatwo sobie dopowiedzieć jak wyglądał sam pomysł niż zapytać organizatorów.

Przepraszam, ale niby o co miałem pytać?
Twój komentarz tylko potwierdził, że napisałem prawdę.
Nie zarzucałem wam wyrabiania norm, zmuszania do klikań i celowo pochwaliłem na końcu marketingowców. Faktem jest że TANIM kosztem robicie sobie reklamę i z tym nie warto się kłócić, bo wyliczenia są jasne dla każdego, kto zna podstawy matematyki.
Zatem twój komentarz jest jakby nie na miejscu.

I dlatego - przyznaję, że złośliwie - go wyróżniłem:)

 
04.08.2009 12:38:09

chromosomx:
Pieniążki do dnia dzisiejszego nie wpłynęły na konto serwera.

Tym bardziej pociąga mnie wizja współpracy z google.
Ja jestem uczciwy, jeśli oni są uczciwi, to nie byłoby problemu, a jeśli byliby nieuczciwi, to sprawę załatwiłoby się w sądzie.
To tylko pozorna naiwność z mojej strony:)
 
04.08.2009 14:11:38
Napisałeś prawdę. Przekolorowaną, ale jednak.

Spójrz jednak na to z innej strony.

Każda firma, która nie posiada budżetu na starcie musi zarabiać pieniądze. Dajmy na to, że początkujący to właśnie taka firma. Dla niego male pieniądze, za niewielką pracę (wstawienie bannera wiele czasu nie kosztuje, resztę robi system w którym reklamy się wyświetlają) są łatwym zarobkiem.

Mógłby oczywiście ustalić wyższe ceny reklam, ale dlaczego ma to robić w momencie gdy jego blog nie jest popularny i nie przyciąga czytelników, a co za tym idzie reklamodawców?

I tutaj pojawia się kwestia podstawowa. Po co emitować reklamy by zarabiać na nich jak dziwka?
 
04.08.2009 14:31:19
240 zł / 365 dni = 66 gr/dzień

kominek:
Jest na sali jakiś matematyk, który to lepiej wyliczy?:-)

 
04.08.2009 14:36:40
Czyli w miarę dobrze liczyłem. Uff. Nie ma tematu:)
 
04.08.2009 15:01:23
Taka anegdotka była, bodajże z lordem Byronem - który podczas balu zagadnął damę, czy oddałaby mu się za sto tysięcy funtów. Ta się ochoczo zgodziła. Wtedy padło pytanie, czy oddałaby się za pięć pensów. Na pełne oburzenia "ależ za kogo mnie pan ma!?" padła spokojna odpowiedź - to już ustaliliśmy, teraz targujemy się o cenę.
Zauważcie, że Kominek mówi o tanich dziwkach, podkreślając, że on sam nigdy się tanio nie sprzedał. I tu chyba jest pies pogrzebany. Tak wygląda zarabianie. Dziwka pozostanie dziwką - bez względu na to, czy na blogu zarabiasz tysiąc miesięcznie, czy pięć groszy na dobę, sprzedajesz się. Sprzedajesz to, co robisz na blogu. A tu dodatkowo wchodzi wolny rynek - jedni (bo chcą, bo mogą, bo lubią, bo muszą) sprzedają się tanio, inni drogo. Że ci tani "psują rynek"? Ależ Kominek sam określił, kto do takich chodzi - jakieś biedne firmy. Tak jak z dziwkami - do przydrożnej "grzybiarki" podjedzie każdy, ale na luksusową dziwkę z klasą stać niewielu.
Dlatego Kominku Twoje wyżywanie się na "tanich dziwkach" nic nie da - chcesz uchodzić za tego, który sprzedaje się z klasą (a masz do tego pełne prawo), to sprzedawaj się z klasą. Liczy się poziom usług, selekcja klientów, czystość, schludność i pełne zabezpieczenie.
 
04.08.2009 15:07:38
A przepraszam, do poprzedniej mojej wypowiedzi zapomniałem podpisu: to pisałem ja, tania dziwka, ale z aspiracjami. Korzystam z Google AdWords i nic mi to jeszcze nie dało. Ale zarabiam poza blogiem, to takie moje...hobby:)
 
04.08.2009 15:40:53
Cóż, pozwolę sobie zauważyć, że na bardzo niewielu stronach w ogóle przejmuję się reklamą. Kominek uzyskał w moich oczach opinię taką, że doskonale wiem, że nie będzie reklamował byle czego i zawsze rzucę okiem co to takiego.
Nie ma opcji bym zrobił to na blogu gdzie połowa treści to reklamy po 2zł za dobę.
 
04.08.2009 17:06:47
Sprawa jest prosta, zależy tylko od tego jak kto podchodzi do sprawy.
Jedni mają "dumę", która mówi im, że nie sprzedadzą reklamy za mniej niż xx, bo bardziej się cenią.
Inni, dopiero rozkręcają bloga, lub też robią go dla wąskiej grupy odbiorców, wiedzą, że za drożej niż 2zł nikt jej nie kupi. Mają w dupie, to czy ich teksty są w rzeczywistości warte więcej czy nie, bo liczy się dla nich te 360 zł miesięcznie zysku.

Wiadomo, po pewnym czasie takie coś może zepsuć rynek - choć jak na razie blogów na których warto się reklamować jest na tyle mało, że reklamodawców starczy dla wszystkich. Z drugiej strony, blogi nadal nie są masowym źródłem przekazu, wręcz przeciwnie. A gdy się to zmieni, popularni blogerzy będą najprawdopodobniej na tyle rozsądni, żeby cenić się jak należy, zaś ci mniej popularni będą mieli raczej mały wpływ na wartość reklam w ogóle. Ot, taki podział na blogerów elitarnych i randomowych.
Nie przewidywałbym więc jakichś większych efektów tego obniżania cen, nie ma więc co dramatyzować. A co do minusu tanich reklam, jakim jest jakieś poczucie zeszmacenia - nie sądzę, żeby nastolatek zarabiający 200zł na reklamach przy swoim słabo poczytnym blogu czuł się jak dziwka. Tak jak pisał ^popydo - każdy kij ma dwa końca, każda moneta dwie strony.
 
Gość: cacko, ip-87-204-38-1.trzebinia.msk.pl
04.08.2009 19:08:52
A ja sie zalogować nie mogę.
Pech.
Idę to sprzedać.
 
Gość: maciejo, abqm88.neoplus.adsl.tpnet.pl
04.08.2009 19:30:31

undek:
A co do minusu tanich reklam, jakim jest jakieś poczucie zeszmacenia - nie sądzę, żeby nastolatek zarabiający 200zł na reklamach przy swoim słabo poczytnym blogu czuł się jak dziwka.


Dziwka, która lubi seks wciąż jest dziwką;)
 
04.08.2009 19:49:17
"Dziwka, która lubi seks wciąż jest dziwką;)"

To trochę inna sprawa, bo dziwka jest dziwką przez to co robi. A omawiane przykłady blogerów to "dziwki" nie przez to, że dają miejsce na reklamy, a że dają je tanio.
 
Gość: rozalka, abpo144.neoplus.adsl.tpnet.pl
04.08.2009 20:20:31
a ja mam pytanie; serio przeciętny blog zarobi spokojnie 200 na miesiąc ? ile musi być odsłon?
1 2 
jako Gość
zaloguj się
zarejestruj się
Jeżeli się nie zalogujesz, przy Twoim komentarzu pokaże się adres IP.
twoja nazwa (wymagane)
e-mail
Podgląd
Dodaj komentarz
niedziela, 27.06.2010
TU MOŻE BYĆ MIEJSCE

na Twoją reklamę.

Ale wcale nie musi, bo na blogu jest jeszcze kilka innych miejsc na banery, a i współpraca z blogiem nie musi obejmować wyłącznie banerów.

 


(tak, można klikać w ten obrazek, można)

soonia, na blogu kominka wszyscy jesteśmy ponad 7 godzin starsi! no mój BOŻE
Lisu, przepraszam, jeśli Cię w jakiś sposób dotknęłam. Trochę sie nie zrozumieliśmy. Nie chodziło mi o to, że burakiem jest ten, kto coś sobie nakręci na ulicy, bo akurat zobaczył coś ciekawego. Sama mam fajny aparat z telefonem i czasem coś sobie nakrece, ostatnio teatr uliczny z Japonii w centrum Aten. Odejdzmy też od tego buraka,bo moze zbyt dosadne słowo. Mnie chodziło raczej o to, ze panowie zobaczyli gołą babkę (właściwie jej cienie) i biegiem kręcą. Jakoś dla mnie ta reklama przedstawia mężczyzn w takim powiedzmy to, niekorzystnym świetle, goła babka, więc automatycznie mordy im się śmieją, ślina cieknie z ust i te kamery wszyscy jak na komendę...


Ja się zastanawiam, czy gdybym coś takiego zobaczyła, to też bym chwyciła za swoją nokię i stanęla na środku i kręciła, bo babka się kąpie. No i... chyba jednak nie, naprawdę. Podobnie jak nie pstrykałabym jak oszalała na widok jakiegoś celebryty w centrum miasta. Co nie zmienia faktu, ze wielu by się posikało, żeby sobie pstryknąć taką fotkę, czego ostatnio mielismy przykłądy przy okazji zjazdu Solidarności.

panpremier:
Mad Men.

bardzo dobry, poza jednym małym ale jakże istotnym szczegółem - główny bohater ma w sobie tyle samo ikry i charyzmy co drewniany Vito Scaletta. Nie dałem rady wyjść poza pierwszy sezon, niestety.

dziewczynka_do_bicia:
Dean Winchester

Dean Dean, co wy wszystkie macie z tym Deanem, on nawet nie umie zjeść kanapki nie paprząc się jak dziecko ;)
"Oranżada" Helleny przeszła ostatnio jakiś relaunch, bynajmniej ja ją spotkałam na wielu półkach sklepowych już :) Gdzieś w jakimś artykule (nie pamiętam niestety gdzie, wiem że to było pismo o FMCG :( ) przeczytałam też, że podobno dostała nagrodę Produkt Roku 2009, więc trzyma się jakoś tam. Na ich stronie internetowej hasło brzmi: "Hellena - łączy pokolenia", jest w tym trochę prawdy :) Ale oranżady w szklanych butelkach (0,2 bodajże) to ja już nie pamiętam od czasów gimnazjum :( A lody Bambino były tym, na co mała Angela czekała całą jesień, zimę i wiosnę (aczkolwiek Magnum z orzechami nie pogardzę :)), nie wiem jaki był motyw postępowania grupy ludzi, którzy przyczynili się do ich zniknięcia :( A oprócz gumy Donald pamiętam, że były też takie Barbie - zbierałam te naklejki i namiętnie tapetowałam sobie nimi pokój i ozdabiałam meble ;)



Zastanawiam się, dlaczego producenci oranżady (bodajże Hellena) nie wpadli na pomysł, aby na znanym wszystkim smaku zrobić napój energetyczny o nazwie Oranżada? Co to za problem dorzucić do składu trochę kofeiny i tauryny? Red bulle wszyscy piją litrami, ten rynek dopiero się rozwija. Jestem święcie przekonany, że ze zwykłej oranżady dałoby się stworzyć markę lubianą przez dzisiejszą młodzież.


Masz rację Kominku, rynek się rozwija, ale ile już produktów tego typu weszło na rynek? Ile wchodzi? Całe mnóstwo - a i tak prawo pierwszeństwa sprawiło, że większość postrzegana jest jako "podróbki" i produkty gorsze od Red Bulla (no, może oprócz "Burna", bo jako produkt wychodzący z pod skrzydeł koncernu Coca - Cola miał dobrą oprawę marketingową i plasuje się na podobnej półce cenowej, przez co jest odbierany również jako produkt typu: "premium"), mimo iż w rzeczywistości takimi nie są. Nie twierdzę, że to niewykonalne, ale myślę, że Hellena mimo znanej marki musiałaby jednak zainwestować duże pieniądze w marketing, żeby się wybić na rynku napojów energetycznych.
No, przyznając się, czekałem na tę reckę. I sądze, że wiele nie napisałeś. Nie odbyło się to jak wcześniej z podziałem na wady i zalety wyodrębnione w odpowiednich akapitach. Jeżeli chodzi o Mafię to spodziewałem się czegoś jeszcze. Na głowę bije fakt, że stworzyli to Czesi... Ale my mamy Wiedźmina to i oni coś mają od życia.

Zima
Od czego zacząć ? A tak... Dla mnie, przynajmniej dla mnie absolutnie świetnie został dobrany początek gry do pór roku. Wątek wojskowy dodaje grze smaczku. Ale i tak najbardziej podoba mi się przyjazd do Ameryki. Zima... Szkoda, że trwa tak krótko, ale z pewnością gdyby trwała dłużej, zwyczajnie by mi się przejadła. Z tego co wiem wcześniej jej nie było, a teraz jest to moja ulubiona pora roku w Mafii...
Ślizgający się na chodnikach przechodnie, wszędobylski nastrój świąteczny i bajerancka muzyka w radio, jednym słowem cudo.
Let it snow, let it snow, let it snow...

Samochody
Model jazdy w jedynce był ciężko przyswajalny, zwłaszcza, że przeciętne auto nie wyciągało zazwyczaj więcej niż 100 km/h. No może wyciągało, ale cicho mi tam ! Wrażenie pozostało jakbym jeździł najszybszym ciągnikiem na świecie...
Akcja drugiej części rozgrywa się w latach czterdziestych i pięćdziesiątych. I nikt mi nie wmówi, że samochody potrafiły wtedy wyciągać 245 km/h. Tuning tuningiem, ale to lekka przesada. Głupotą wydaje się też zamieszczanie licznika w milach na godzine, a podawanie informacji w garażu w kilometrach na godzinę. I siedź tu teraz z kalkulatorem, żebyś mógł szpanować koledze ile wyciągnąłeś przedpotopowym gruchotem... Garaż za to jest świetny, ale ten pomysł już był i to nieraz. Po za tym miło popatrzeć jak opony zmieniają kształt podczas np. wjeżdżania na krawężnik. Takie szczegóły cieszą oko. Jest też do wyboru model jazdy zwykły i realistyczny. Jak opanujesz ten drugi będziesz miał satysfakcję, ale niech każdy gra jak uważa.

Realizm
Twórcy ewidentnie poszli w tę stronę. Mandat za przejście nie na pasach, przekraczanie prędkości, przejeżdżanie na czerwonym... Fajne ? Może i tak, ale jak już grasz w grę parę godzin to jest to bardzo denerwujące, że policja goni cię prawie bez przerwy. Kij, że łatwo uciec, ale to i tak wkurza. Otwieranie zamków znane z poprzednich części. Wybijanie szyb. Jak zaczynasz grę to starasz się tego nie robić żeby nie niszczyć auta, ale uwierz mi... Pod koniec będziesz czcić autorów za to. Po za tym przebieranie się, przemalowywanie auta, własna garderoba... Déjà vu ? Ano... To wszystko było już w gta 4. Nie winie za te rzeczy twórców, ale nie ma ich za co wynosić na ołtarz bo to już BYŁO. Jedynym fajnym pomysłem jest zmienianie rejestracji, tak... to mi robi dobrze.
Oby tylko nie zagłębiali się ekstremalnie w tym kierunku. Nikt by przecież nie chciał podczas misji się wkurzać bo Vito zachciało się siusiu...

Klimat
Kłótnia małżonków ? Oczywiście. Robotnik wrzucający węgiel do piwnicy ? Czemu nie. Sprzątająca kobieta ? Cudowny widok, swoją byłą... zaraz, zaraz... To chyba nie ta bajka.
Masa losowych skryptów potrafi cieszyć. Zwłaszcza jak grę się przechodzi pierwszy raz. Producenci zajęli się tym wzorując się na podstawie filmów gangsterskich. Ponoć obejrzeli ich ponad 50. Ja w to nie wierzę. Pewnie obejrzeli Ojca a resztę czasu spędzili przy piwie grając w czołgi na pegazusie. Tak czy inaczej można się wczuć w ten klimat lat pięćdziesiątych. Twórcy gadali coś tam jeszcze o budowie miasta w taki sposób aby budowało ono klimat. Sami stwierdźcie czy się im to udało. Dla mnie odstawili kawał dobrej roboty.

Grafika
Tak, grafika. Począwszy od postaci, skończywszy na cieniach jest świetna. Faktem jest, że wymagania są jednak zawyżone i chyba tym studiom odbija żeby wypuszczać gry o coraz większych wymaganiach. Popatrzcie na zalecane dla jakiegoś Empire, albo Napoleon Total War. Tak są prawdziwe. Nie, to nie jest zmowa i nie zmienili ich w internecie tylko dlatego żeby was robić w bambuko. Żeby nie pisać w samych superlatywach napisze, że jak wspomniał już Komin ściany są płaskie i momentami przypominają te z "Ojca Chrzestnego", części pierwszej gry oczywiście.

Fabuła
No jakaś tam jest, ale byłem zbyt zajęty zabijaniem żeby ją zauważyć. Nie ma się czym podniecać. Jest i tyle. Za to oryginalność misji to już zupełnie inna sprawa. Żeby nie zdradzać, zachęcam do zagrania.

Dźwięk
Według mnie bardzo dobry. Muzyka pasuje do misji. Ponoć wykupili prawa do oryginalnych utworów z tamtego okresu. Na ile to prawda nie wiem. Koneserów muzyki lat powojennych proszę o sprawdzenie cynku :) Za let it snow to podwyżam dźwięk o ocenę (co z tego, że nie ma tu żadnych ocen ?).

Mechanika
Dużo bicia, dużo strzelania, mało pościgów. System walki wręcz jest bardzo efektowny aczkolwiek to taki swoiste 50/50. Nigdy nie wiesz czy wygrasz. System chowania się to już klasyka kina. Kilka kulek i padasz na machę jak ja po wypiciu dwóch browców. Polecam grać od razu na trudnym poziomie trudności.

Długość
W dobie konsol i niedzielnych graczy gry są coraz krótsze co niestety nie ominęło dzisiejszego tytułu. Po tej grze spodziewałem się przynajmniej dwudziestu godzin dobrej zabawy, a dostałem 10h jak robisz na szybkiego, 11 normalnie, 13 jak się bawisz samochodami, a satysfakcjonujące 20 jak nie wyłączasz gry do spania. Co więcej zwiększenie poziomu trudności nie wydłuża zbytnio czasu rozgrywki.

Ocena ogólna
Mafia to piękna gra z mniejszymi lub większymi niedoskonałościami. Nie ma co porównywać jej do produkcji typu GTA 4 (walić to że właśnie to robię). To zupełnie inna gra i denerwuje mnie porównywanie każdej gry akcji z perspektywy trzeciej osoby do w/w tytułu toteż sam tego nie uczynię. Gra ma wiele smaczków, ale też swoje wady. Według was największą jej wadą jest to, że nie jest "jedynką". Takie rozumowanie jest błędne i grę należy oceniać nie jako sequel, a jako inną produkcje. A pod tym względem jest to jeden z najważniejszych tytułów w tym roku i zdecydowanie polecam towar zakupić.


Czytaj spamera
Mafia to taka gra jak Fallout 2. Czego by nie zrobić, jak świetnej grafiki by nie przygotować, jak fajnych pomysłów - tego po prostu NIE POWINNO się kontynuować, bo nie da się doścignąć pierwowzoru. Nie grałem w M2, ale to o czym piszesz pasuje do moich przewidywań.

Jedynka była doskonała. Była DOSKONAŁA - począwszy od menu (ta muzyka! ta animacja! ten klimat!) poprzez filmowy scenariusz, dialogi, postaci, miasto (nawet GTA 4 się chowa), klimatyczne momenty (motyw w kościele z otwartą trumną, walka w muzeum z latającymi wokół kawałkami obrazów i posągów, motyw na stacji benzynowej, akcja w hotelu no i ten jebany parking)...

Ta gra była po prostu doskonała (powtórzyłem sobie ją nawet jakiś rok temu - nadal jest). Takie gry już chyba nie wrócą, bo serio - w co ostatnio grałeś na takim poziomie? Nawet współczesne RPG, mój ukochany gatunek, robią się niemiłosiernie płaskie i proste. Fallout 3, mimo, że bardzo grywalny i klimatyczny, nie umywa się do "dwójki" - toż w F3 interakcja z innymi postaciami jest sprowadzona do zera i nie można nawet żadnej laski przelecieć.

Dziś gra to gra. Bardzo grywalna gra to tylko... bardzo grywalna, ale gra. Kiedyś gra to była przygoda. Grając w Mafię nie czułem, że jestem kolesiem siedzącym przed kompem - czułem, że jestem Tommym i wpadłem po uszy w niezłe gówno. Grając w Fallouta 2 nie czułem, że gapię się w monitor i czytam zielone literki na czarnym tle - czułem, że właśnie wyrwałem się z mojej rodzinnej wiochy i mam przed sobą cały świat i wielką przygodę.

To chyba już nie wróci, bo gry się zmieniły. Albo my już jesteśmy starzy.
Czytaj spamera
Nie wiem czemu tak dużo osób pisało o możliwej awarii dysku. Przecież autor napisał, że komputer mu się nie uruchamia, a na to nie może mieć wpływu dysk twardy. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że dysk twardy to część, która znajduje się w czołówce części, które psują się w komputerze. Zazwyczaj są to jednak uszkodzenia mechaniczne czyli nie od napięć, a od przegrzania, wstrząsów czy po prostu zużycia. Tylko raz miałem szczęście trafić na uszkodzoną elektronikę dysku, ale sam ją zniszczyłem bawiąc się molexem i wiatraczkiem przy włączonym komputerze. Wysokie miejsce w moim rankingu zajmują płyty główne. Odkąd kondensatory elektrolityczne zostały zamienione na polimerowe to już nie ma tylu awarii, ale właśnie ze względu na starego typu kondensatory dosyć często zdarzały się awarie. Szczególnie niektóre płyty główne jak seria MSI K9N miały tendencje do padania. Zasilacze uplasuję na trzecim miejscu. W ich wypadku sytuacja jest o tyle skomplikowana, że czasami uszkodzony zasilacz może działać ale traci na stabilności. Tego typu awarie znacznie utrudniają znalezienie problemu. Następne są karty graficzne. Mają one obecnie wiele zabezpieczeń, ale nadal potrafią się schrzanić. Kiedyś można było je zepsuć podkręcając FSB, gdy szyna była połączona z AGP, ale aktualnie to już daleka przeszłość :) RAM dosyć ciężko uszkodzić tak by komputer w ogóle się nie uruchamiał. Zdarzają się czasami uszkodzone pamięci, które wysypują błędy w testach, a komputer potrafi z taką pamięcią irracjonalnie pracować. Jednak spalić pamięć nie jest łatwo i one same mają różną odporność. Można je spalić złym napięciem (ale od tego jest szereg zabezpieczeń) i kiedyś gdy były gorsze zabezpieczenia, to można było je uszkodzić, jak się źle je wsadziło. Ja sam miałem sytuację, gdy miałem spięcie na płycie głównej, na której był Kingston i Infineon. Infineon wyzionął ducha, a Kingston działał jak zwykle :) Procesory padają niezwykle rzadko. Potrafią być dosyć wrażliwe, ale od wielu lat ilość zabezpieczeń na płytach głównych nie pozwala na ich uszkodzenie. Na starych płytach głównych (jeszcze z Socket A) bez zabezpieczenia termicznego łatwo było spalić procesor podkręcając go lub źle mocując chłodzenie/rozsmarowywując pastę termoprzewodzącą.
A co do pytania o pozostawienie systemu to skoro działa, to na pewno da się go odratować. Pytanie tylko czy autorowi będzie się chciało go naprawiać (większość użytkowników woli format) lub czy nie znajdzie kogoś, kto nie zrobi tego za niego.
Ponowna aktywacja systemu po wymianie płyty głównej jest standardem od Windows Vista.
Czytaj spamera

kominek:

lo_:Tak , jestem pewnie za młoda niektóre sentymenty o których wspominacie, ale do dziś niezapomnianym wspomnieniem jest jak dostałam swojego pierwszego walkmana.


To mój ukochany walkman. Kupiony w 1996 r. Wyświetlacz, radio, przewijanie w obie strony. To był szpan na całą klasę.
http://img823.imageshack.us/img823/6091/p1070804.jpg



Ja pamiętam mojego pierwszego walkmana w roku 1994 , był taki żółty, bez wyświetlacza (zapomniałam producenta i google też nie pamięta) ;)
Poza tym smaki mojego dzieciństwa to andruty, lody w gałkach za 2000 zł lub-- 20 gr za sztukę - to już było po denominacji na obecne złote :) Potem "Śnieżka", "Murzynki". Poza tym wspominaliście o oranżadzie w dużych szklanych zielonych butelkach "Krzyś". Do tego czekoladowe trójkąty (nadal można je dostać w sklepach ale to już nie ten smak).
Jeździłam najpierw na rowerze "Reksio", potem na Wigry 3. Namiętnie wysysałam mleko kondensowane w tubkach i zajadałam się sorbetem.

Cieszę się, że mam takie wspomnienia mimo młodego wieku (rocznik 1985). Cieszę się że w latach 90-tych powtarzali w TV Misia z okienka i program Słodowego. Pozostałe bajki mojego dzieciństwa to pszczółka Maja, Muminki, Miś uszatek etc.

Jestem wyjątkiem wśród swojego pokolenia, którego zawartość pudełka z pamiątkami Tworzą listy mamy z internowania, listy 18-ście lat starszego brata z wojska, który namiętnie rysował w każdym z nich logo Iron Maden, zbierał puszki po piwie (również EB), pierwsze numery "Twojego weekendu" i temu podobnych.

Czasami mam wrażenie, że dzieciaki wychowane na Teletubisiach, Kotopsie itd., nie będą mogły z rozrzewnieniem wspominać swoich dziecięcych lat. Bo co tu wspominać?
Czytaj spamera
Witam wszystkich!
Kominek, na wstępie bardzo dziękujemy, że skorzystałeś z naszego zaproszenia i testowałeś reklamy na swoim blogu. Bardzo miłe są dla nas słowa dotyczące jakości obsługi klienta, zależy nam, aby nasi Wydawcy mieli pełne wsparcie zarówno przy wdrożeniu jak i przy optymalizacji wyników. Spisałeś sporo ciekawych i inspirujących spostrzeżeń, do których chcielibyśmy się odnieść:
• Porównanie Adkontekst do AdTaily – trudno porównywać oba systemy, ponieważ bazują one na różnych modelach rozliczeniowych; w Adkontekst płacimy Wydawcom za kliknięcie w reklamę, natomiast w AdTaily Wydawca ustala cenę za wyłączność danej reklamy (lub kilku reklam) na serwisie na cały dzień.
• Twój „przypadek” jest o tyle szczególny, że Twój blog jest bardzo rozpoznawalny, należy do 5 najpoczytniejszych blogów na platformie Blox.pl i nic dziwnego, że reklamodawcy chętnie i spontanicznie wykupują kampanie na czas lub na CPM. Ale co w przypadku setek tysięcy innych blogów, które mimo dobrej zawartości merytorycznej, są odwiedzane przez wąską grupę odbiorców – ich właścicielom trudno jest znaleźć „własnego” sponsora. Reklama kontekstowa jest dla nich odpowiednim rozwiązaniem, ponieważ działa na zasadzie „O nic się nie martwię, wklejam skrypt i zbieram pojedyncze kliknięcia. W ciągu roku uzbiera się na opłatę serwera, domeny i innych stałych kosztów prowadzenia bloga czy serwisu”
„za cały dzień zarabiam na adkontekst nieco ponad 1 zł. Biorąc pod uwagę, że ceny w Adtaily za dzień są stukrotnie wyższe, a kampanie banerowe jeszcze droższe, nie możemy tu mówić o czymś takim jak zarobek. Złotówka za reklamę przy 300 tys. odsłon to poniżej mojej godności.”
Odnośnie podanych cyfr: czytając ten fragment można wyciągnąć mylny wniosek, że przy 300 tys. odsłon zarobek wyniósł 1 pln. Ilość odsłon wyrażona jest w wymiarze miesięcznym, a nie dziennym jak podane przychody, a w ciągu całego testu naliczyłem 4 dni, gdy przychód dzienny wyniósł poniżej 1 pln.
• Co do wysokości przychodów, też spodziewaliśmy się, że będzie znacznie lepiej :) trudno jednoznacznie powiedzieć , jaka jest tego przyczyna. Może dlatego, że duża część czytelników Twojego bloga to Internauci, którzy po prostu nie klikają w reklamy i je ignorują (aczkolwiek CTR produktów Adkontekst Intertext jest akceptowalny). Być może jest to też kwestia doboru reklam do treści na serwisie, który jest utrudniony ze względu na dużą różnorodność tematyki postów (test notebooka, wakacje, reklamówka z Federerem). Obserwując sytuację z większej perspektywy wydaje się, że faktycznie wyniki są lepsze na serwisach o tematyce skupionej np. wokół motoryzacji, turystyki, rodzicielstwa, wypieków, finansów, czy nowych technologii.
• Co do form rozliczeń, trudny temat, ponieważ i Adkontekst i właściciele serwisów funkcjonujemy w Polsce. A tu prawo wymaga – jeszcze, być może już niedługo – wysyłania rachunków lub faktur tradycyjną pocztą, aby wypłacić zarobione pieniądze. Naszą odpowiedzią na obecny stan rzeczy jest Transfer Środków, który pozwala przeznaczyć zarobione pieniądze na własna reklamę w sieci Adkontekst. Wydawca otrzymuje wówczas bonus: dodatkowe 40% na własną reklamę. Pomysł z PayPal jest bardzo ciekawy. Cały czas jest to jeszcze nowość na rynku, ale zgadzamy się, że coraz więcej osób posiada tam już konta, które pozwalają w wygodny sposób pobierać pieniądze. Analizujemy ten temat od strony prawnej i jeśli tylko będzie zielone światło będziemy ułatwiali blogerom i właścicielom serwisów współpracę z nami.
Podsumowując: po pierwsze zapraszamy do ponownych testów w przyszłości. Sporo się u nas dzieje i ciągle staramy się dostarczać nowych i unikalnych produktów reklamowych. Po drugie zachęcamy blogerów do przeprowadzenia własnych testów. Coś co się sprawdzi (lub nie) u jednego nie musi (albo może) się sprawdzić u 10 innych osób. Reklama kontekstowa pozwala wykorzystywać powierzchnie samych artykułów i generować w pełni dodatkowe strumienie przychodów.
Czytaj spamera

samjestesmisiek:
soonia_p:to ja już nie będę porywał młodych dziewczyn"przerzucę się na te po 30tce".

ha! moja żona jest po 30! pasuje mi to!
Czytaj spamera
a może ten marsz jest po to, żeby ten, kto ją porwał, pomyślał sobie "o jeju, tylu ludzi nie zgadza się na to, żeby młoda dziewczyna ginęła bez śladu i żadnych wieści. no nie sądziłem... to ja już nie będę porywał młodych dziewczyn".
Czytaj spamera
Dobra, to ja się rozwinę troszeczkę z mojego poprzedniego komentarza, żeby nie było tak mało. SugarSync to praktycznie identyczna kopia Dropboxa. Tak jak dropbox działa na komputerze i ma klient via www. Dokładnie tak samo jak Dropbox ma swoją aplikację na iPhone i Android (swoją drogą, na Androida była szybciej niż Dropbox, więc to mnie zmotywowało do tego, aby się tym zainteresować). Tak samo jak Dropbox oferuje 2GB + chyba 250 za każdego poleconego. Tak samo jak Dropbox ma pakiety płatne. Więc jeśli 2GB z dropboxa nie starcza, można założyć SugarSync i mamy drugie 2GB. Możemy też podzielić sobie SugarSync na pliki jakieś, Dropbox na pliki jakieś.
https://www.sugarsync.com/ - strona www.
Czytaj spamera

Wlasnie dlatego mogli sobie pozwolic na taka prowokacje. Bo target jest zupelnie inny.
99% plebsu, ktory pisze ze Porsche kupuja kolesie tylko po to by przedluzyc sobie fiuta, zmieniloby zdanie po przejazdzce 911. Po drugim biegu.
Tylko plebs musi tlumaczyc swoj umiarkowany, nudny styl zycia "normalnym", a wszystko co wychodzi poza, jest skrzywieniem.


Dokładnie tak. Znam faceta który parę lat temu kupił sobie BMW 645Ci (swoją drogą - naprawdę świetne auto i w przeciwieństwie do Porsche 911 jest naprawdę komfortowe) i na tego rodzaju zaczepki o długości fiuta, odpowiedział tylko:
"Huj mnie obchodzi opinia ludzi, których nie stać nawet na felgi do tego auta".
Nic dodać, nic ująć.

Czytaj spamera
Dlatego nie dodałam Cię na facebooku do znajomych.
Spamuję tylko ludziom, którzy odbierają ze mną na tych samej fali spamu i mój spam cenią. Spamowanie to czynność intymna i nie każdego można do niej dopuścić. Trzeba swój spam szanować.
Czytaj spamera
FB w porównaniu z gronem prezentuje się znacznie lepiej. Ale gdy rozebrać różnice na czynniki pierwsze, widzę że zdecydowały szczegóły. Praktyczniejsze szerokości ramek, prostsze wprowadzanie modyfikacji, mniej nachalne reklamy, prosty system powiadomienia, elastyczniejsza możliwość dyskutowania... Grono, mimo wszystko, prezentuje się dobrze, jest funkcjonalne i intuicyjne. Ma kilka funkcji, których brak na FB czy NK - jak "randki" czy cytowania. Widać, to za mało, by dawni użytkownicy (w tym ja) zaglądali tam częściej. No i zasięg FB jest nieporównywalnie większy (choć to słaby argument, np. GG trzyma się dobrze). Zresztą, NK i grono miały trochę inne funkcje w pierwotnym założeniu i reorganizacja tych portali na kształt FB musiała odbić się czkawką... Po co regularnie korzystać z 3 podobnych produktów? Jeden wygra, a podróbki zejdą na margines.

Regulamin FB jest masakryczny. W sumie, prowadząc regularną aktywność, cholernie ciężko jest nie podpaść pod któryś paragraf. No i chat na FB nie działa doskonale... Spamu jest dużo, ale można z nim skutecznie walczyć. Mi pojawia się go niewiele.

Porównując NK i grono - na tym pierwszym widzę stado odpływających znajomych (w 2010 ilość znajomych spadła o 20%). Na gronie: bez zmian, choć większość to martwe dusze. Gdzie będzie ciężej zaktywizować użytkowników?

Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz: wpływ mody FB na blogosferę. Po swoim przypadku widzę, że czas poświęcany blogom znacznie spadł na rzecz FB. Jakie są przyszłe rokowania? Czy będzie można zaistnieć bez 'ofensywy' na FB?
pozdrawiam
Czytaj spamera

FB ma jeszcze "gorszy" regulamin, jest ciężki w nawigacji, często się sypie, spamu na nim co niemiara, a jednak ich się lubi.

Na początku swojej facebookowej kariery nie mogłam się połapać. Za dużo funkcji, masa zaproszeń, od grup, ludzi aplikacji, ogólny chaos.
Wydawało mi się, że się nie przestawię. Ale jednak prawda jest taka, że jak długo można na nk oglądać cudze zdjęcia? Niezbyt. Nic się tam innego robić nie dało.
Teraz kopiują facebooka w sposób tak oczywisty, że aż uważam że mogliby to robić dyskretniej. NKtalk jest przecież niemal dokładnie skopiowanym czatem facebookowym. A zresztą, moze inaczej nie da się tego zrobić, nie znam się.
Facebook ma jedną wielką przewagę - jest poważnie traktowany przez media. Idealnym rozwiązaniem jest dla mnie to, że mogę sobie przeczytać newsy z Wyborczej czy Przekroju, bo mi wyskakują na głównej stronie. Na dodatek komentarze pod artykułami raczej stały ( teraz powoli to się zmienia) na wysokim poziomie, więc dało się przy okazji też podyskutować.
Facebook bardziej też indywidualizuje użytkownika. Dzięki tym wszystkim "lubię to", dowiaduje się nowych rzeczy o osobach. Nie jest to Bóg wie jaka informacja, ale czasem fajnie dowiedzieć się że ktoś, kogo o to nie podejrzewałeś słucha tej samej co Ty muzyki albo lubi ten sam film.
Co do regulaminu, dziwne że nikt nie podnosi buntu że na facebooku nie da się usunąć konta. Konto może być tylko dezaktywowane, a jak chcesz wrócić to wszystkie Twoje zdjęcia czy posty są, nikt ich z serwerów nie usuwa. Niby to oczywiste, że wszystko co w internecie się zamieści gdzieś tam zostaje, ale jednak to powinno zastanowić tych wszystkich , którzy opieprzali naszą -klasę za regulamin.
Uff, to by było na tyle.
PS. Myślę, że nasza klasa przegapiła swój moment. Teraz nie nadrobi już braków w stosunku do facebooka.
Czytaj spamera
Dobrze, nie strzelam. Ale to drugie logo to też nie Ferrari a Porsche.
Czytaj spamera
Wrzuciłem na playr parę słów od siebie na ten temat w odniesieniu do Twojego tekstu, linka nie daję bo czytałem regulamin, znajdziesz sobie jak chcesz ;)
Czytaj spamera
Ty bandyto!!! Że ja regularnie czytam bloga takiego potwora...
Czytaj spamera
'Ciebie. Mnie nie okrada, bo ja podatków nie traktuję jako moje pieniądze."

No właśnie, nie rozumiem ludzie brzęczących o tym, jakie to podatki są złe. Tak samo nie rozumiem JKM, który by tylko mówił o złodziejach i o tym, że podatek tylko rozkradają. Ja rozumiem, pieniądze nie zawsze są dobrze rozgospodarowywane, ale jeśli ktoś ma manie na punkcie notorycznego okradania państwa przez ludzi u władzy - moim zdaniem przesadza. I ja tu widzę od JKM przesłanie: "ludzie, wy głupi jesteście". Owszem, ludzie bardzo często są głupi, ale jeśli on o tym mówi, nigdy nie zdobędzie władzy. Jest zarozumiały. Po prostu. Stwierdzenie, że "tylko mądrzy na niego głosują, bo głupsi na innych" moim zdaniem jest samo w sobie nieinteligentne. Czy w Polsce z rządzącym Korwinem byłoby lepiej? Prawdopodobnie nie. Choćby dlatego, że ludzie nie przepadają za takim poziomem abstrakcji, który on w swych poglądach prezentuje. Tak, tak, on ma racje, jest plebs, on nie chce głosów masy. Problem w tym, że prezydent (powinien przynajmniej) być dla Polski, a nie dla 5% poparcia ludzi, którzy przeważnie w pełni popierają jego poglądy i dlatego "są inteligentni". Nie wierze, że za JKM byłoby w Polsce lepiej. I podobnie jak Kominek - nigdy go nie poprę, nie zrobię krzywdy jemu (i sobie). MImo tego, że lubie go jako osobę, po prostu trudno mi sobie wyobrazić go jako prezydenta czy kogokolwiek innego "w zarządzie". I to Polsce raczej nie grozi zważywszy na jego dotychczasowe wyniki. Jest raczej marginalną postacią - choć wyjątkową i z tego powodu wazną jako jakąs odskocznie od dotychczas prezentowanego sposobu "bycia politykiem". W każdym razie wywiad mi się jak najbardziej podobał, był ciekawy. Nie byłby taki gdyby nie komentarze, które nadają temu "smaczek". Są celne, dobre. Czyli coraz lepiej.


Ps.: Witajta! Pierwszy mój wpis, razem z pierwsza rejestracją, chociaż bloga czytuje od dosyć dawna. Kiedyś musi być ten pierwszy raz.


Czytaj spamera
Kominek przede wszystkim dzięki że wrzuciłeś to wcześniej a nie o porze kominkowej :) Wieczorem w piatki to raczej unikam siedzenia przed kompem.
Wywiad pozytywnie mnie zaskoczył, pierwsza część spokojna i bez napięć, druga bardziej rozkręcona, widać że podpuściłeś troszeczkę JKM ;) Jest to człowiek stanowczy i mimo że ma szeroka wiedzę to jego poglady na reformy i zmiany sa bardzo proste dlatego trochę się zagalopował z ta pedofilia, nie jest to zarozumiałość ale za wszelka cene broni swoich pogladów, poza tym przyzwyczaił się do mówienia radykalnych stwierdzeń. Jak sam powiedział inaczej nikt by go w polityce nie zauwarzał. Myślę że gdyby dyskusja trwała na ten temat trochę dłużej nie byłoby takich rewelacji, w końcu to tylko pare zdań.
Ten wywiad tylko mnie upewnił w przekonaniu że mimo iż nie ma realnych szans to warto było go poprzeć, będę miał spokojne sumienie jak Kaczyńskiego będziemy się wstydzić albo jak Komorowski będzie kukła Tuska.
Jeśli chodzi o Janosika to został zmiażdżony, podoba mi się światopoglad JKM. To co powiedział na koniec o tym jak się dostać do władzy to jestem pod wrażeniem, nie gada takich głupot jak Lepper, jest spokojny i wywarzony, wie czego, co może zaproponować ludziom, skutecznej polityki z tego nie będzie ale przynajmniej jest ktoś na scenie politycznej kto mi osobiście odpowiada.
Co do samego wywaidu, realizacja świetna, już się przyzwyczaiłem do tego wirtualnego studia mam nadzieję że nie macie zamiaru tego zmieniać. Samolocik w tle rzadzi. Kominek ogólnie full profeska. Czekam na nastepny wywiad. Może jakiś mały konkurs kto będzie następnym gościem ?:)

Lukasz:
Człowieku zastanów się nad tym co napisałeś. Czy to że Państwo wprowadza coraz bardziej idiotyczne i restrykcyjne prawo sprawia według Ciebie że pedofilów jest mniej? Widać dokładnie do której z grup o których mówił Korwin należysz...bo prościej jest ze wszystkich (często bardzo mądrych) wypowiedzi wyciągnąć jakąś "głupotę" i tym przekonywać innych że JKM jest złem wcielonym :/

dokładnie, sam to miałem napisać, ale już nie muszę :)

zxzcxzcxz:
Cos ty mu powiedział? Ze za 3 lata będzie martwy?

żadne nietakt, polityk w tym wieku musi sobie zdawać sprawę z tego co jeszcze może a czego nie, jeśli ma siły na to a z tego co widać po wiecach w wawie i krakowie to ma, to bardzo dobrze. Ja osobiście też bym się o to zapytał. Swoja droga to myślałem że jest jeszcze starszy :)

Kominek, jedno mnie tylko zdziwiło, dobrze Ci się żyje w tym kraju ? Ok teraz może jest ok, ale co później, Państwo legalnie okrada nas na codzien z ciezko zarobionych pieniedzy, o emeryturze osoby w moim wieku moga sobie pomarzyc bo czegos takiego jak zus nie bedzie i sami juz teraz musimy myslec gdzie inwestowac swoje pieniadze, nie wspomne o zlodziejskich podatkach, sporo tego jest co sprawia że to Państwo nie jest takim fajnym miejscem do życia na dłuzsza mete.
Czytaj spamera
Przez chwilkę zastanawiałam się po co Kominkowi podkładka w ręce, ale teraz już wiem - do machania!
Seksowny zarost.
U Janusza Korwin - Mikke oczywiście.. ;-)
Czytaj spamera
wyłączyłem sobie dźwięk, Komorowski wypada lepiej, Kaczyński cały czas oblizuje usta...
Czytaj spamera
Komentarz do kominotki: SMAKOMYK

Dobra, "ikona polskiego rapu/hh" przemówiła .
W internecie zlalezc mozna oficjalne oswiadczenia. Cytuje frakgmenty:
"chciałbym przekazać wyrazy ubolewania nad zaistniałą sytuacją oraz przeprosić opinię publiczną, władze Zielonej Góry, a przede wszystkim uczestników koncertu oraz fanów za moje zachowanie"
A gdzie przeprosiny dla samego poszkodowanego ? ;) Zabrakło odwagi?
"Chciałbym zapewnić, że nie było moją intencją wywoływanie jakichkolwiek negatywnych emocji publiczności, a na pewno nie nawoływanie do przemocy. Moje zachowanie było wynikiem emocji i silnego wzburzenia w skutek prowokacyjnego zachowania jednego z uczestników koncertu. Nie przewidziałem gwałtowności reakcji tłumu oraz tego, iż zdarzenia przybiorą taki obrót"
A komentarze podjudzające tłum do reakcji? Halo? Ktos sie gubi w zeznaniach :)
"Chciałbym zwrócić uwagę, że przez lata mojej działalności artystycznej brałem udział w wielu akcjach charytatywnych i nigdy nie odmawiałem pomocy potrzebującym. Ufam, że to negatywne zdarzenie nie przekreśli tego wszystkiego, co Ryszard Andrzejewski zrobił dobrego."
Dobra zagrywka psychologiczna z ta pomoca charytatywna ;]
Czytaj spamera