
1. Polityka prywatności na blogu.
Nie istnieje. Ja tu jestem od pisania tekstów i na tym będę się koncentrował. Jeśli obawiasz się o wyciek swoich danych, podaj fałszywego nicka, imię, datę urodzin, maila, itd... Nie ma obowiązku podawania prawdziwych danych.
2. Wulgaryzmy.
Staraj się ich nie używać. To nie jest miejsce dla prostaków. Ale nie bądź też hipokrytą i jeśli już musisz napisać "kurwa", to napisz "kurwa", a nie "k...a".
3. Wolność słowa.
Nie istnieje. Moderatorki bloga (zwane "iwonkami") dbają, aby komentarze obraźliwe, wulgarne, negatywnie oceniające poziom tekstów i niezgodne z moim poczucie estetyki, były kasowane. Jeśli masz potrzebę odreagowania, proszę bardzo - zrób to na priv.
4. Zwyczaje.
Nie można stawiać emotikonki ":P", ponieważ tylko plebs wystawia język podczas rozmowy. Nie można pisać "sex", tylko "seks", a prawidłowa pisownia słów "Bóg" i "Boże" to "buk" i "borze". Do tej ostatniej reguły nie trzeba się stosować.
5. Kryptoreklamy.
Są zabronione i dotyczy to także autora bloga. Na tym blogu, pisząc o produktach, wymieniamy ich pełną nazwę. Jest dozwolona i nawet wskazana rzeczowa krytyka produktów pozytywnie opisywanych przez Kominka.
6. Uwagi końcowe.
Najczęstsze przyczyny skasowania komentarza to:
Na blogu panuje całkowity zakaz mówienia o priv. Niedozwolony jest nawet komentarz w rodzaju "hej, odbierz pocztę".
Nie podoba Ci się regulamin? No cóż.Na szczęście nie jest to mój problem :-)
Nie wiem, jakie zdanie ma na ten temat Lech Kaczyński, obawiam się, że żadne, ale skoro sam Barack Obama stwierdził, że popularyzacja blogów może się bardzo ale to bardzo źle dla nas skończyć, to coś jest na rzeczy. 
TERROR
I ma chłop trochę racji.
Pewnie przeczytał Kominka "Blogi: nowa forma terroru" i się przestraszył :-)
Ale akurat tam pisałem o wpływie na wizerunek firm, a nie mniej ważną kwestią jest rosnący wpływ blogerów na otaczającą nas rzeczywistość, precyzując - informowanie o niej.
OBIEKTYWIZM NIE ISTNIEJE
Taki dajmy na to Kominek, jego nie interesuje "czyste", obiektywne opisywanie rzeczywistości. To nudne. Sami w ankietach groziliście mi, że jak pójdę drogą innych blogerów-nudziarzy, to zaczniecie wysyłać fotki z rudymi trzydziestkami.
Blogerzy z definicji nie sa obiektywni, a ja w szczególności. Rzeczywistość, jaką wam przekazuję jest zniekształcona przez moje subiektywne przekonania, choć nigdy nie przekraczam granicy dzielącej prawdę od kłamstwa.
CHROŃ KUPER
Jestem przy tym wyrachowany, bo wiem, że rację ma Obama - blogi, twittery, facebooki już teraz pełnią nierzadko funkcję małych agencji informacyjnych i nasza rola nie ogranicza się do pośredniczenia w przepływie informacji, lecz sami stajemy się jej źródłem. Moje wyrachowanie zaś polega na tym, że buduję sobie opinię wyrazistego blogera, bawiącego się słowem, ale zawsze prawdomównego. To stąd przy każdym k-linczu nie idę na żywioł i nie piszę, kto jest głupi a kto głupszy, tylko uderzam wpierw do jednego rzecznika, do drugiego i dopiero uzbrojony w taki dupochron, sprzedaję wam temat.
Co nie znaczy, że kiedyś nie poddam się emocjom albo nie będę miał ochoty słuchać tłumaczeń winnych.
LATA Z CYCKAMI
To jest dla mnie opłacalne, bo w cenie będę właśnie tacy, co do których jest jako taka pewność, że nie_kłamią i jeśli w 23 października 2015 roku napiszę, że na podwórku, którego nie mam, wylądowała cycata kosmitka, to pozostałe media nie będą czekały aż fakt ten potwierdzi na swoim Blipie czy Twitterze pan Zdzisiu spod jedynki i pani Jadzia spod czwórki, tylko podadzą to jako informację pochodzącą z wiarygodnego źródła.
A że kosmitka nie będzie cycata, to szczegół. To jest ten rodzaj naginania rzeczywistości, który blogerom trzeba wybaczyć.
KTO TAM? SWÓJ!
Właśnie dlatego, że tradycyjne lub nazwijmy je potoczniej "pozostałe_media" nauczą się odsiewać ziarno od plew, nie zgadzam się z Obamą. Nieudokumentowane i pochodzące z nieznanych źródeł informacje nie podważą wiarygodność mediów i nie zagrożą demokracji. Ten okres właśnie przeżywamy. Ciągle mamy do czynienia z różnymi internetowymi "faktami", które - podchwycone przez media - po paru godzinach okazują się niewinnym żartem lub prowokacją. Na drugiego podszywanego Kaczyńskiego na Twitterze nikt już się nie nabierze.
ING BANK ŚLĄSKI :-)
Tak mi ładnie podpasowali do tematu. Fajni są, nie?
Blog kominek.tv był źródłem pewnej informacji - o wstydliwym problemie banku.
Informację tę dwukrotnie próbowałem zweryfikować u rzecznika. Teoretycznie bez skutku.
Mimo tego zdecydowałem się poruszyć sprawe na blogu.
Tradycyjne media przechwyciły temat i opublikowały u siebie. Zaufały mi, jako blogerowi, ponieważ nie zdecydowały się sprawdzić, czy jakiekolwiek moje slowa są kłamstwem.
I dobrze na tym wyszły, bo panowie z ING zareagowali natychmiast przysyłając w końcu i im i mnie jako tako brzmiące wyjaśnienie, potwierdzające "zarzuty".
Jestem zagrożeniem? Owszem. Dla tych, którzy nie traktują poważnie blogerów.
Ale nauczą się. Co ciekawe, tradycyjne media okażą się tu bardzo pomocne...
Ale o tym innym razem.
C.D.N.
Dziś zaledwie nadgryzam temat, bo to wielowątkowy problem, zwłaszcza, że Obama przy okazji morałów o blogerach zapowiedział ulgi podatkowe dla upadającej prasy. Widać czyta Jacka Żakowskiego, bo przed paroma tygodniami on coś takiego sugerował w Polityce.
Też ciekawy temat, ale na inną dyskusję, bo dziś do kwestii uczciwości blogerów, jako źródeł informacji aktualna sprawa.
Nie bloger, ale internauta, choć to szczegół, bo my wszyscy z jednego miotu jesteśmy i jak ktoś robi prywatną stronę to prawie tak jakby miał swojego bloga.
MORDERCY
Sprawa jest mocna. nawet bardzo mocna.
Dziś zablokowano stronę mordercy.com
Stronę prowadził facet, który uważał, że został skrzywdzony przez mieleckich lekarzy.
31-latek oskarża ich i o to, że nie pomogli mu w walce z chorobą, na którą cierpi od dziewięciu lat.
Jak im się odwdzięczył?
Podał ich adresy domowe, numery komórkowe, nazywa ich "bandytami", "mordercami w kitlach", "gestapowskimi ryjami". 31-latek z Mielca stworzył stronę mordercy.com, na której atakuje lekarzy. (...)
O wszystkich ponad 20 lekarzach napisał, że przez tych "bandytów starzeje się w przyspieszonym tempie". Na stronie znalazło się nazwisko także Stanisława Skowrona, chirurga z Mielca. Jest podany jego numer telefonu komórkowego, adres domowy, zdjęcie domu, są również fotografie jego twarzy. Nie tylko jego.
Pojechał z nimi tak, że nie było co zbierać. Stronę zablokowano, prokuratura się zastanawia, co z nim zrobić.
To i my się zastanówmy, bo to przykład, który znakomicie pasuje do dzisiejszego tematu.
Mamy do czynienia z samosądem, bo bez względu na to, czy lekarze są winni (nie wierzę, że cała 20 spiskowała przeciwko jednemu biedakowi) czy rację ma poszkodowany, strona atakowana jest bezbronna. Podadzą go do sądu i co? Po 2 latach okaże się, że facet nie miał racji. Będzie po grzybach, smród pozostanie.
Właśnie takie sytuacje są ogromnym zagrożeniem dla przyszłości mediów i tych nowych i starych. Okazuje się, że nie trzeba być popularnym blogerem lub znać się na społecznościach. On tych lekarzy zniszczył i wierzę, że zrobił to będąc przekonanym o ich winie.
Co zatem należy zrobić? Stanąć po stronie "wolności słowa" nawet ponosząc taki koszt, czy jednak zacząć myśleć nad jej ograniczeniem?
I tak źle i tak niedobrze. Ale coś zrobić trzeba.
Tylko co?
i jeśli w 23 października 2015 roku napiszę,
ano:
Autor nie narzuca nam swojej opinii, ale podejmuje temat. Nie narzuca nam swoich poglądów, ale pyta nas o zdanie. Skłania do myślenia!
palinka:
Pytanie, czy lincz internetowy przebije się i zastąpi lincz zwykły, np. sztachetami od płota???
Chciał mi przepisać środki nasenne żebym popełnił samobójstwo.
justynides:
Politycy boją się (lub dopiero zaczną) blogów, bo jak wspomniał(a) ano zmuszają ludzi do myślenia (a w każdym razie powinny). A im człowiek więcej myśli, im bardziej jest świadomy otaczającej go rzeczywistości i im bardziej podejrzliwie się jej przygląda, tym trudniej mu ciemnotę wcisnąć. Oni nie boją się o demokrację, oni boją się o swoją władzę.
yplon:
spodziewałbym się, wielu regulacji jakie dosięgną blogerów, oraz innego rodzaju kłód rzucanych im pod nogi przez miłościwie nam władających
orest.tabaka:
Ostatnio naprawiono problem, jakim był obowiązek rejestracji stron internetowych
czapeczkowo:
http://allegro.pl/item774066447_aenay_czapka_z_daszkiem_nike.html
mrrr:
Typy mam prawie takie same, ale myślę, że Kostecki wygra :-)


dawider:
Endrjuuuu... waść pan kończ wstydu oszczędź. Dlaczego w takim stylu ?? Rozumiem, że najmłodszy nie jesteś, lecz biorąc pod uwagę z kim walczyłeś i jakie masz doświadczenie wypadłeś bardzo kiepsko.

Blogerzy z definicji nie sa obiektywni, a ja w szczególności.
tylko podadzą to jako informację pochodzącą z wiarygodnego źródła.
Taka ciekawostka - jeśli zmieniasz status związku na Facebook to na tablicy pojawia się stosowna informacja, np.:

Jednakże gdy zmienisz na "wdowiec", taka informacja już się nie pojawi.
Dlaczego? Nie mam pojęcia, co kierowało twórcami Facebook. Że niby jest to informacja, którą można zawrzeć w swoim opisie, ale już nie można się tym pochwalić? Czy ludzie, którzy zmieniają sobie na "wdowca" zgłaszali pretensje, że... nie chcą być wdowcami?
Kompletna głupota.
Lisom.
Ale nie byłbym tego taki pewny, bo redakcja zapowiedziała złożenie apelacji i nie jest wykluczone, że wyrok, przynajmniej częściowo, zostanie zmieniony. Uzasadnienie sądu jest bardzo interesujące:
Sędzia Bożena Jaskuła powiedziała, że to jednostka decyduje, jaką część wiedzy o sobie udostępnić innym, a wolność prasy nie jest absolutna. Choć powodowie są osobami publicznymi, także mają prawo do ochrony prywatności i można pisać o tym tylko jeśli ma to związek z ich zawodowymi obowiązkami - podkreślił sąd. Za naruszenie praw powodów sąd uznał m.in. publikacje zdjęć ich domu, robienie im zdjęć bez ich zgody nawet w miejscach publicznych; artykuły o tym, że "Lis jest kiepski w łóżku"; że jego programy są stronnicze; że Hanna Lis "walczy o alimenty"; że rzekomo "staranowała" auto (którym jechali śledzący ją i dzieci paparazzi). Według sądu, "SE" miał na celu "rozrywkę dla czytelników poprzez ośmieszanie powodów", a "dla celów komercyjnych zasady prawa nie były przez pozwanych przestrzegane".
W sumie to nie znam kontekstu i nie pamiętam, o jakie zdjęcia chodzi, ale zakaz robienia fotek osobom publicznych przebywającym w publicznych miejscach? Karanie za wyrażanie zdania o obiektywizmie Lista? Informowanie o alimentach? Od tego wlaśnie są brukowce i nie powinno się im tego zabierać
Takie coś nie ma szans przejść w apelacji.
Bardzo cieszy mnie natomiast, że sąd dostrzegł tę subtelną różnicę między informowaniem o faktach, a "ośmieszaniem" bohaterów artykułów, a jeszcze bardziej, że 250 tys. to już w najmniejszym stopniu nie jest strata, na jaką może sobie redakcja pozwolić. To bardzo dotkliwa kara.
źródło: Gazeta.pl
"Szklana pułapka III" to jeden z najlepszych filmów akcji, jakie widziałem. Na żadnym innym filmie nie byłem 5 razy w kinie, choć było kilka filmów, które widziałem częściej (jakieś 500 razy "Neverending story").
Fajny teledysk będący kompilacją najciekawszych scen ze wszystkich części "Die Hard".
nadesłał: Talisker
Durna reklama "tata kupaa" nie byłaby taka zła, gdyby ją puścili w tej wersji.
Dzieciak jest świetny.
Durna była ta reklama z "tataaa kupaaa", ale kolejna z tej serii rządzi. Tylko czekać na odzew obrońców praw zwierząt.
ING! Dawajcie więcej takich.
Należę do tego pokolenia, które na video oglądało wielokrotnie wszystkie części Koszmaru z ulicy Wiązów. Spodobała mi się pomysł zrobienia kolejnej części, ale po trailerze już nie jestem tak pozytywnie nastawiony. Siłą Krugera był swoisty humor, a ten tutaj jakoś tak niespecjalnie ma poczucie humoru. Raczej do kina się nie wybiorę.
Posłowie to mają pomysły. Chcą stworzyć strefy ciszy w pociągu, w których nie można będzie nawet słuchać iPoda. Teoretycznie pomysł można pochwalić, bo cisza jest fajna, ale... czy faktycznie rozmawiający ludzie w przedziałąch są takim problemem? Mnie może pare razy się zdarzyło, gdy weszła większa grupa, ale na takich żadna ustawa nie podziała.
Zamiast tego mogliby wymusić na Wars zniesienie zakazu używania laptopow albo zatrudnić atrakcyjniejsze konduktorki.
Pojedziemy w zupełnej ciszy.
Przyzwyczaiłem się, że plebs kradnie moje teksty i zamieszcza na demotywatorach bez podania źródła i jakież było moje zdziwienie, gdy dostałem linka do demota olafa955, który pod cytatem do fotki zamieścił link do mojego bloga - skąd ów cytat pochodzi.
To miło, że moja praca jest szanowana.
http://demotywatory.pl/1031672#comments
Gości z demotów informuję, że cytat jest z tekstu: