
1. Polityka prywatności na blogu.
Nie istnieje. Ja tu jestem od pisania tekstów i na tym będę się koncentrował. Jeśli obawiasz się o wyciek swoich danych, podaj fałszywego nicka, imię, datę urodzin, maila, itd... Nie ma obowiązku podawania prawdziwych danych.
2. Wulgaryzmy.
Staraj się ich nie używać. To nie jest miejsce dla prostaków. Ale nie bądź też hipokrytą i jeśli już musisz napisać "kurwa", to napisz "kurwa", a nie "k...a".
3. Wolność słowa.
Nie istnieje. Moderatorki bloga (zwane "iwonkami") dbają, aby komentarze obraźliwe, wulgarne, negatywnie oceniające poziom tekstów i niezgodne z moim poczucie estetyki, były kasowane. Jeśli masz potrzebę odreagowania, proszę bardzo - zrób to na priv.
4. Zwyczaje.
Nie można stawiać emotikonki ":P", ponieważ tylko plebs wystawia język podczas rozmowy. Nie można pisać "sex", tylko "seks", a prawidłowa pisownia słów "Bóg" i "Boże" to "buk" i "borze". Do tej ostatniej reguły nie trzeba się stosować.
5. Kryptoreklamy.
Są zabronione i dotyczy to także autora bloga. Na tym blogu, pisząc o produktach, wymieniamy ich pełną nazwę. Jest dozwolona i nawet wskazana rzeczowa krytyka produktów pozytywnie opisywanych przez Kominka.
6. Uwagi końcowe.
Najczęstsze przyczyny skasowania komentarza to:
Na blogu panuje całkowity zakaz mówienia o priv. Niedozwolony jest nawet komentarz w rodzaju "hej, odbierz pocztę".
Nie podoba Ci się regulamin? No cóż.Na szczęście nie jest to mój problem :-)

Takiego niusa się nie spodziewałem. Rankiem wszystkie czytane przeze mnie portale podały informację:
Z wypowiedzi Weroniki Marczuk-Pazury w rozmowie z dziennikarzami "Teraz my!" w TVN wypadło jedno zdanie – bo jej prawnik skorzystał z prawa do autoryzacji.
Pomyślałem - i co w tym dziwnego?
A następnie zdziwiłem się, że tego samego pytania nie zadali sobie dziennikarze powielający tę infromację.
Otóż wyszli oni sobie z założenia, że program był nadawany na żywo, a tymczasem został nagrany kilka godzin temu.
Podczas emisji nie było znaczka "na żywo", mało tego - jestem przekonany, że kilka godzin przed programem widziałem zajawkę z Weroniką Marczuk - Pazurą, siedząca w studio i do oglądania przystąpiłem doskonale wiedząc, że nie leci to live.
Może też powinienem być zdziwiony? Ale na tej samej zasadzie mogę robić sensację z tego, że np. u Kuby Wojewódzkiego albo pierwszym lepszym teleturnieju też robi się cięcia.
Bo to jest całkowicie normalne, gdy coś nagrywa się wcześniej.
Nieporozumieniem jest dla mnie wypowiedzi Amelii Łukasik, byłej dyrektor programów informacyjnych Puls:
Rolą dziennikarza nie jest chronienie osób zapraszanych do studia, lecz dochodzenie do prawdy i zdobywanie informacji.
Nie można też dostosowywać metod pracy do gościa.
Przecież teraz każdy polityk może poprosić o nagranie rozmowy, a potem wyciąć zdanie, które mogłoby mu zaszkodzić.
Trzy zdania tej pani i trzy zdania ode mnie.
1. Otóż rolą dziennikarza JEST także chronienie osób zapraszanych do studia.
2. Można i często dostosowuje się metody pracy do gości.
3. I tak, każdy polityk może wyciąć szkodzące mu zdania. Teoretycznie ma do tego prawo, tak samo jak dziennikarz może teoretycznie mieć to w pompie i bezkarnie puścić.
Nie jestem zdziwiony, że pani Weronika postawiła warunek autoryzacji. Przecież miała do tego pełne prawo.
O co tu chodzi?
Ano o nic. Po prostu tak już bywa, że ktoś sobie przyjmuje jakieś założenie i dorabia do tego ideologię. I dzięki temu na Morozowskiego i Sekielskiego spadły zjebki za cenzurowanie własnego programu.
CO WYCIĘTO Z "TERAZ MY"?
Oto jest pytanie. Bo twórcy nie przyznali się, który fragment poszedł pod nóż.
Na szczęście nagrałem sobie cały program, bo zwykle tak robię, gdy czuję, że może się z tego urodzić temat.
Na potrzeby tego tekstu zmusiłem się by obejrzeć go kilka razy i znaleźć moment cenzury.
Nie było ciężko, bo już w poniedziałek zwróciłem uwage na pewien fragment, który obejrzycie poniżej.
Wrzucam trzyminutowy wycinek, mam nadzieję, że TVN się na to za mnie nie obrazi. Jakby co to korzystam z prawa cytatu i paru innych praw :)
Obejrzyjcie całe 3 minuty, bo później odnoszę się do całości.
Zwróćcie uwagę, jak płynne są przejścia między wypowiedziami Weroniki i pytaniami prowadzących. To oczywiście po to, aby wyglądało jak rozmowa na żywo.
Zgrzyt widać dokładnie w 2 min 35 sek.
Weronika mówi "...kwota, która spowoduje, że taka osoba nie będzie chciała uciec na przykład".
I STOP.
Jej wypowiedź kończy się "na wdechu", tak jakby właśnie w tym momencie coś zostało ucięte, co dodatkowo uwidacznia jej grymas. Najpierw widoczny na telebimie i jeszcze w tej samej sekundzie w zbliżeniu na jej twarz. Choć tu pewności nie mam, bo grymas można zmienić i kilka razy w ciągu sekundy, sprawdzałem przed lustrem :)
W kolejnej sekundzie nie ma już płynnego przejścia, jak to miało miejsce podczas całego programu. Zmiana kadru i prowadzący spokojnie zadaje kolejne pytanie.
Pewności co do mojego spostrzeżenia nie mam. Pozostawiam to waszej ocenie, choć i tak możemy to oceniać jako "prawdopodobne" lub "mało prawdopodobne".
Co zostało wycięte? Trudno powiedzieć, ale pewnie jej domniemania co do zasadności postawionych zarzutów.
Całe "Teraz My" możecie obejrzeć na onet.tv.
PO CO BYŁ TEN PROGRAM?
Nie ma co ukrywać. Rozmowa z Weroniką to porażka. Mieli przed sobą osobę z zarzutami korupcyjnymi, a sprawiali wrażenie, jakby bali się zdać jej trudne pytanie i w efekcie żadnego nie zadali. Mało tego - godzili się na to, by nie uzyskiwać odpowiedzi. Zadali pytanie, skąd miała kasę na kaucję (choc różnie interpretując, można potraktować to jako pytanie, dlaczego była taka wysoka). Odpowiedzi nie uzyskali.
W pytaniu po prawdopodobnie wyciętej wypowiedzi, redaktor ma strach w oczach, gdy pyta o postawione jej zarzuty.
Przykładów można mnożyć. Cały program był zrobiony kompletnie bez jaj. Można zadać sobie pytanie: co, jeśli takie były warunki? Co, jeśli Marczuk - Pazura powiedziała im: albo mnie wybielamy albo ni ma nic.
Ja na ich miejscu zgodziłbym się na to, choć pewnie dogadałbym się na dwa, trzy kłopotliwe pytania.
A oni tylko posadzili Weronikę i dali jej możliwość opowiedzenia własnej wersji, nie poddając w wątpliwość ani jednego jej zdania.
A powinni, bo ja na ten przykład już
NIE WIERZĘ W JEJ NIEWINNOŚĆ
Wiem, że to niemodne, bo CBA jest bee, wszyscy są bee, każdy daje w łapę, a najwięcej ci, którzy wcale nie dają. Lubię Weronikę, mam słabość do kobiet mówiących takim podniecająco poważnym, ale delikatnym tonem. Gdybym był agentem Tomkiem, nie miałbym serca zrobić jej krzywdy.
Weronika mówiła bardzo sensownie, składnie, jej linia obrony wygląda na całkiem solidną, ale...
No właśnie. Wolę wierzyć w jej winę, niż myśleć, że żyję w kraju, w którym CBA podżega niewinne osoby do popełnienia przestępstw, w kraju, w którym niezależna od CBA prokuratura stawia niewinnej osobie zarzuty i co gorsza, w kraju, w którym niezależny sąd uznaje zebrane dowody z mocne i wyznacza niewinnej horrendalnie wysoką kaucję.
No sorry, ale nie wydaje mi się prawdopodobne, aby powstał jeden wielki spisek przeciwko pani Weronice.
Już wystarczy mi, że żyję w kraju, w którym funkcjonariuszowi CBA, który - mimo wszystko - pracuje dla dobra ojczyzny, niszczy się życie publikując wszędzie jego wizerunek. Tak nie powinno być, ale czasami coś się naszym dziennikarzom przestawia w łbach i współczują przestępcom, pastwiąc się na tych, którzy ich łapią. Jestem ciekaw jego historii i zazdroszczę dziennikarzowi, któremu opowie jak to naprawdę było i z Weroniką i z Sawicką. Jestem przekonany, że za uczciwą twarzą tej pierwszej i łzami tej drugiej wcale nie kryją się wyłącznie dobre intencje.
Czy wierzysz, że Weronika Marczuk - Pazura jest niewinna?
gerdzina:
A panowie z programu faktycznie wyglądali na przestraszonych, ech, zadzierać z babką, która bez problemu wykłada pieniądze na kaucję – duże pieniądze...
gerdzina:
Otóż, jeśli facet pracuje dla dobra państwa i tropi przestępców wchodząc w ich świat, to ma od swojego pracodawcy, czyli państwa, zgodę na wszystko – na drogi samochód, drogie perfumy, gajery od Armaniego. Noż, trudno, żeby rozpracowywał wielki świat w tureckim sweterku z bazaru. Ma być wiarygodny.
ml76:
To ciekawe, że w przeciwieństwie do tego, policja musi działać często jak mc gyver, z zestawem "zrób sobie sam".
ml76:
Należysz do tych, którzy uważają, że posiadanie "dużych" pieniędzy w tym kraju jest przestępstwem samym w sobie?
moj_ci_on:
jaki sens, pytam.
coyot:
Ku uciesze gawiedzi? Bo bluzganie CBA jest ostatnio modne?
coyot:
Nie chodzi tylko o same pieniadze, ale o swoista pozycje spoleczna. Nie od dzis wiadomo, ze gorzej traktuje sie (czy to w sadzie, czy to gdziekolwiek indziej) osoby znane, niz "szare myszki".
coyot:
moj_ci_on:jaki sens, pytam.
Ku uciesze gawiedzi? Bo bluzganie CBA jest ostatnio modne?
sesja_ty_kurwo:
Wszędzie to CBA...
tylko_ja:
prostytutki... - a to w związku z czym?
'Tabloid nie jest medium opiniotwórczym, gdyż nie reprezentuje własnego zdania, lecz powiela opinie większości swoich czytelników. Tabloidy bardzo chętnie potępiają pedofilów, w ocenie których opinia publiczna jest negatywna. W Polsce nie poruszają jednak tematyki np. aborcji lub PRL, gdyż w tych tematach opinia publiczna jest podzielona. Tabloidy nie poruszą zagadnień naukowych (np. badań genetycznych), czy polityki międzynarodowej w kontekście innym niż skandalu. Mogłoby to okazać się zbyt nudne dla czytelników nastawionych na tanią sensację'
___Chanel:
Prawda jest taka, że każdy z nas choć 1 raz w życiu dał łapówkę
modelina:
A tak z całkiem innej beczki: czy Wam też to dzisiaj popsuło śniadanie?
modelina:
A tak z całkiem innej beczki: czy Wam też to dzisiaj popsuło śniadanie?
http://www.youtube.com/watch?v=cxJ0rZ2v66g
ghaelis:
Być może właściciele zobaczyli możliwości rozwoju w re-brandzie tej istniejącej już w świadomości marki w ściślejszym powiązaniu ich logotypu z nazwą ING tudzież ING Bank, nie zaś ING bank Śląski. Dlaczego? Powodem może być właśnie chęć odcięcia się od swoistej lokalności, jaką obarczał ich ten sporny człon nazwy i wejście w świadomość nowych grup docelowych już jako ING
kubus69:
bo dla mnie szacunek dla agenta tomka i całego cba plasuję się właśnie w okolicach wielkiego szacunku dla straży miejskiej.
kominek:
Mnie ciekawi, jaka strona jest widoczna na monitorze. Ktoś rozpoznaje?
antek_emigrant:
Nawet można Arku policzyć ile prokuratura zarobi na pani Weronice - ~ 50 tys. złotych rocznie.
A Kluska? On chyba musiał dać kilka milionów kaucji z tego co pamiętam.
A Wieczerzak? Spędził w areszcie kilka lat, stracił zdrowie, majątek, wszystko - i co?
Prokuratura nawet sprawy do sądu nie skieruje, wycofała się z wszystkich zarzutów.
Tak właśnie Kominku wyglądają u nas "twarde dowody".
soonia_p:
agent tomek jest teraz atakowany za wystawne i drogie "życie".
jeżeli mam jakiekolwiek zastrzeżenia do trwonienia pieniędzy podatników, to ogólnie do cba, a nie konkretnie do agenta tomka. przecież on tych pieniędzy nie zdefraudował, ktoś jego wydatki zatwierdzał. a teraz to on zbiera cięgi za to, że jeździł dobrym samochodem, nosił drogie ubrania, kupował kosztowne prezenty.
chciałabym zobaczyć jak ci, którzy tomkowi to wypominają, dostają kasę od zwierzchnika z poleceniem kupienia dobrego, pasującego do roli, w którą mają się wcielić wykonując zadanie, samochodu, odpowiadają "nie, nie, nie trzeba, pojeżdżę tym starym polonezem, który został z wymiany samochodów policji. a garnitur to wezmę ten, który nosił staszek, jak rozpracowywał handlarzy narkotyków 14 lat temu".
a jak komuś żal dupę ściska, że tomek z rozrzutności cba skorzystał, to niech składa podanie o pracę do cba.
nie wiem tylko, czy się tak z możliwości jeżdżenia dobrym samochodem będzie cieszył, jeśli przy zadaniu tego typu jego życie prywatne nie będzie istniało.
niektórzy mówią, że tomek miał fajnie, bo za pieniądze podatników takie luksusowe życie wiódł. a czy pomyśleli przy tym, ile takie zadanie niosło za sobą wyrzeczeń? że taka praca ma nie tylko dobre strony?
yurek55:
W Harvardzie myślą, że w Polsce komuna i Kominek musi ukrywać się pod pseudonimem
Chodzi o reklamę nowego produktu Frosty.
Zbulwersował się kolega mój i wystosował do firmy maila.
Sprawa dotyczy Państwa reklamy w telewizji. Paella czyta się w przybliżeniu "paeja" - bo to z hiszpańskiego.
Po co tworzycie błędy i sprawiacie, że i tak ubogie intelektualnie społeczeństwo będzie je powielać?
Proponuje zmienić wymowę tej nazwy, bo w reklamie niestety uparcie mówicie "paela" - to żenujące.
Pozdrawiam i liczę na poprawę.
Firma stanęła na wysokości zadania i rzeczowo odpowiedziała.
celowo zdecydowalismy sie na taka wymowe - wielu Polakow nie zna ani dania, ani jezyka hiszpanskiego i tym samym wymowa paeja moglaby ich zdezorientować.
Dziękuję za Panską uwagę.
Agata Zielińska
p.o. kierownika marketingu
acting marketing manager
Hehe, skoro wielu Polaków nie zna ani dania, ani języka hiszpańskiego to przypuszczam, że tak samo szybko nauczyliby się wymawiać Paeja co Paella.
Ale to nic. Duży plus dla pani Agaty za poważne traktowanie konsumenta, bo przyznam - ja na ich miejscu olałbym mojego kolegę.
Jeśli coś was irytuje w reklamach, dajcie znać. Zrobi się z tego kominotki. Może być zabawnie.
nadesłał: bluzgacz
Taka ciekawostka - jeśli zmieniasz status związku na Facebook to na tablicy pojawia się stosowna informacja, np.:

Jednakże gdy zmienisz na "wdowiec", taka informacja już się nie pojawi.
Dlaczego? Nie mam pojęcia, co kierowało twórcami Facebook. Że niby jest to informacja, którą można zawrzeć w swoim opisie, ale już nie można się tym pochwalić? Czy ludzie, którzy zmieniają sobie na "wdowca" zgłaszali pretensje, że... nie chcą być wdowcami?
Kompletna głupota.
Lisom.
Ale nie byłbym tego taki pewny, bo redakcja zapowiedziała złożenie apelacji i nie jest wykluczone, że wyrok, przynajmniej częściowo, zostanie zmieniony. Uzasadnienie sądu jest bardzo interesujące:
Sędzia Bożena Jaskuła powiedziała, że to jednostka decyduje, jaką część wiedzy o sobie udostępnić innym, a wolność prasy nie jest absolutna. Choć powodowie są osobami publicznymi, także mają prawo do ochrony prywatności i można pisać o tym tylko jeśli ma to związek z ich zawodowymi obowiązkami - podkreślił sąd. Za naruszenie praw powodów sąd uznał m.in. publikacje zdjęć ich domu, robienie im zdjęć bez ich zgody nawet w miejscach publicznych; artykuły o tym, że "Lis jest kiepski w łóżku"; że jego programy są stronnicze; że Hanna Lis "walczy o alimenty"; że rzekomo "staranowała" auto (którym jechali śledzący ją i dzieci paparazzi). Według sądu, "SE" miał na celu "rozrywkę dla czytelników poprzez ośmieszanie powodów", a "dla celów komercyjnych zasady prawa nie były przez pozwanych przestrzegane".
W sumie to nie znam kontekstu i nie pamiętam, o jakie zdjęcia chodzi, ale zakaz robienia fotek osobom publicznych przebywającym w publicznych miejscach? Karanie za wyrażanie zdania o obiektywizmie Lista? Informowanie o alimentach? Od tego wlaśnie są brukowce i nie powinno się im tego zabierać
Takie coś nie ma szans przejść w apelacji.
Bardzo cieszy mnie natomiast, że sąd dostrzegł tę subtelną różnicę między informowaniem o faktach, a "ośmieszaniem" bohaterów artykułów, a jeszcze bardziej, że 250 tys. to już w najmniejszym stopniu nie jest strata, na jaką może sobie redakcja pozwolić. To bardzo dotkliwa kara.
źródło: Gazeta.pl
"Szklana pułapka III" to jeden z najlepszych filmów akcji, jakie widziałem. Na żadnym innym filmie nie byłem 5 razy w kinie, choć było kilka filmów, które widziałem częściej (jakieś 500 razy "Neverending story").
Fajny teledysk będący kompilacją najciekawszych scen ze wszystkich części "Die Hard".
nadesłał: Talisker
Durna reklama "tata kupaa" nie byłaby taka zła, gdyby ją puścili w tej wersji.
Dzieciak jest świetny.
Durna była ta reklama z "tataaa kupaaa", ale kolejna z tej serii rządzi. Tylko czekać na odzew obrońców praw zwierząt.
ING! Dawajcie więcej takich.
Należę do tego pokolenia, które na video oglądało wielokrotnie wszystkie części Koszmaru z ulicy Wiązów. Spodobała mi się pomysł zrobienia kolejnej części, ale po trailerze już nie jestem tak pozytywnie nastawiony. Siłą Krugera był swoisty humor, a ten tutaj jakoś tak niespecjalnie ma poczucie humoru. Raczej do kina się nie wybiorę.
Posłowie to mają pomysły. Chcą stworzyć strefy ciszy w pociągu, w których nie można będzie nawet słuchać iPoda. Teoretycznie pomysł można pochwalić, bo cisza jest fajna, ale... czy faktycznie rozmawiający ludzie w przedziałąch są takim problemem? Mnie może pare razy się zdarzyło, gdy weszła większa grupa, ale na takich żadna ustawa nie podziała.
Zamiast tego mogliby wymusić na Wars zniesienie zakazu używania laptopow albo zatrudnić atrakcyjniejsze konduktorki.
Pojedziemy w zupełnej ciszy.