Rejestracja
Regulamin serwisu

 

 

1. Polityka prywatności na blogu.


Nie istnieje. Ja tu jestem od pisania tekstów i na tym będę się koncentrował. Jeśli obawiasz się o wyciek swoich danych, podaj fałszywego nicka, imię, datę urodzin, maila, itd... Nie ma obowiązku podawania prawdziwych danych. Nie używaj haseł z twojej prywatnej poczty.

 

2. Wulgaryzmy.


Staraj się ich nie używać. To nie jest miejsce dla prostaków. Ale nie bądź też hipokrytą i jeśli już musisz napisać "kurwa", to napisz "kurwa", a nie "k...a".

 

3. Wolność słowa.


Nie istnieje. Moderatorki bloga (zwane "iwonkami") dbają, aby komentarze obraźliwe, wulgarne, negatywnie oceniające poziom tekstów i niezgodne z moim poczucie estetyki, były kasowane. Jeśli masz potrzebę odreagowania, proszę bardzo - zrób to na priv.
Nie trać czasu na pisanie, że twój komentarz został skasowany, bo zostanie ponownie, a ty dostaniesz bana.
To jest mój teren i ja decyduję kto i co może tu pisać. Tak było, jest i będzie. 

 

4. Zwyczaje.


Nie można stawiać emotikonki ":P", ponieważ tylko plebs wystawia język podczas rozmowy. Nie można pisać "sex", tylko "seks", a prawidłowa pisownia słów "Bóg" i "Boże" to "buk" i "borze". Do tej ostatniej reguły nie trzeba się stosować.

 

5. Reklamy


Wszystkie reklamy produktów, za które otrzymałem wynagrodzenie są wyraźnie oznaczone. Jeśli zachwalam jakiś produkt, a ty nie wiesz czy jest to płatna reklama to znaczy, że nią nie jest.

Na obu blogach Kominka panuje zwyczaj pisania o pełnych nazw firm i bardzo niemile widziany jest tu gatunek piszący "nazwy nie wymienię, bo mi nie płacą".

Jest całkowicie dozwolone chwalenie firm i ich produktów i analogicznie - oczernianie ich jeśli na to zasługują. Na blogu nie ma zabawy w owijanie w bawełnę i nie ma świętych krów.
Pisząc, miej jednak na uwadze, że każdy komentarz z tego bloga jest indeksowany w wyszukiwarkach - często na wysokich pozycjach.

 

 

6. Uwagi końcowe.


Najczęstsze przyczyny skasowania komentarza to:

  • wulgaryzmy,
  • czepialstwo, złośliwe uwagi,
  • zarzucanie komuś wazeliniarstwa i braku własnego zdania,
  • wrzucenie linku do prywatnej strony,
  • zapytanie "dlaczego mój komentarz został skasowany?",
  • wyróżnianie swoich komentarzy poprzez pogrubianie czcionki,
  • głupota, ignorancja - także tak wynikająca z braku znajomości zwyczajów bloga.


Na blogu panuje całkowity zakaz mówienia o priv. Niedozwolony jest nawet komentarz w rodzaju "hej, odbierz pocztę".


Nie podoba Ci się regulamin? No cóż.Na szczęście nie jest to mój problem :-)


Przejdź do rejestracji
Rejestracja
twój login
twój e-mail
twoje hasło
powtórz hasło
Dane z pól "opcjonalne" nie zostaną podane do publicznej wiadomości
imię (opcjonalnie)
nazwisko (opcjonalnie)
zawód (opcjonalnie)
płeć
data urodzenia
gdzie mieszkasz ? (opcjonalnie)
nr gadu-gadu (opcjonalnie)
telefon komórkowy (opcjonalnie)
adres twojej strony (opcjonalnie)
Potwierdź rejestrację
Rejestracja
Na podany przez Ciebie adres e-mail została wysłana wiadomość z instrukcją, jak aktywować konto
Zaloguj się
Jeśli posiadasz już swoje konto na tym blogu zaloguj się:
twój login
twoje hasło
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?

Zresetuj hasło


Jeśli nie masz jeszcze konta to możesz je założyć, tylko nie wiem po co ...
Rejestracja
Resetuj hasło
Wpisz swój adres e-mail w celu zresetowania hasła:
twój e-mail
Resetuj
Resetuj hasło
Na wpisany adres e-mail została wysłana wiadomość z opisem, co należy zrobić, aby zresetować hasło.
Podgląd komentarza
Powiadom znajomego o artykule
Twoje imię*:
Twój adres e-mail*:
E-mail odbiorcy*:
Treść powiadomienia*:

Uwaga! Link do tekstu został dodany automatycznie i odbiorca go zobaczy. Nie musisz wklejać adresu :-)
 
Wyślij powiadomienie
Ostrzeżenie

NIEDOLA NIEUDACZNIKÓW

poniedziałek, 27.07.2009 17:21:44 | Kategoria: PLEBS
Ilość odwiedzin: 20888
Tagi: rzeczpospolita, ziemkiewicz, polonia, emigracja
163
NIEDOLA NIEUDACZNIKÓW
Coraz więcej Polaków jest zdania, że nie powinniśmy się oblizywać, gdy inni plują naszym w twarz.


18 proc. pokopanych


Zgodnie z opublikowanymi w dzisiejszej "Rzeczpospolitej" statystykami - co drugi obywatel twierdzi, że w innych krajach występuje zjawisko antypolonizmu, natomiast 18 proc. twierdzi, że zetknęło się z tym osobiście.
Dużo to czy mało?
Dla "rzepy" dużo, bo jak się robi artykuł pod tezę to inaczej być nie może.
Dla mnie - zaskakująco mało, bo trzeba brać poprawkę na środowiska, w jakim obracali się badani. Na zmywaku każdą obelgę można przyjąć na klatę i tłumaczyć sobie antypolskim nastawieniem szefa.

Pewnie bym nawet o tym nie napisał, gdybym nie napatoczył się na komentarz Rafała Ziemkiewicza, który przyjął dziś rolę podpórki do słabego tekstu na temat przemielony wcześniej wielokrotnie przez wszystkie redakcje. Otóż Rafał uważa m.in. że polski rząd powinien dołożyć większych starań, aby naszym żyło się lepiej za granicą, bla, bla, bla...



A niech zdychają


A guzik!
Nie widzę najmniejszego powodu wspierania ambitnych inaczej.
Antypolonizm nie jest zjawiskiem, które da się załatwić dobrym PR. Dopóki Polacy będą realizować swoje życiowe cele na budowach, zmywakach i tanich burdelach, opinia o nas będzie z roku na rok pogarszała się. Jesteśmy na dobrej drodze, aby zdegradowano nas do roli,jaką dziś pełnią w Polsce (całkiem niesłusznie) Rumuni albo Rosjanie na bazarkach.
Dziwkę możesz umyć, umalować i dobrze ubrać i wpuścić na salony, ale charakter pozostanie. Następnego dnia wróci na ulicę.
Zagranicznym wieprzom można rzucać perły pod nogi, ale pozostaną tym, czym są - tanią siłą roboczą, w znakomitej większości składającą się z  rozgoryczonych, mało ambitnych, ale wybitnie roszczeniowych jednostek, które emigracją sobie i innym udowodniły tylko jedno: chcą być ludźmi drugiej kategorii.

Ja tam do nich nic nie mam. Mnie nie szkodzą.
Niech żyją wedle własnego planu, ktoś musi zamiatać ulice, po których będą jeździły nasze mercedesy, co nie?
Ale nie mam do nich takiego samego szacunku, jakim mam do znajomych, którzy wystają w kolejkach przed urzędami pracy.
Nie mam, bo to właśnie przez tych polaczków, co to za łatwym funtem poleciały, opinia o Polsce leci na łeb Nie przez polityków, nie przez wyimaginowany i jakże często przywoływany "brak perspektyw na rozwój w Polsce". Tania siła robocza wyrabia opinię o naszym kraju, przy czym mam na myśli faktycznie tę tanią siłę, która stanowi większość.
Tych, którzy zarabiają tam naprawdę poważne pieniądze (czyli mocne pięciocyfrówki) jeszcze jestem w stanie zrozumieć. Wielu z nich uczciwie pokończyło studia i wcale im się nie dziwię, że za psie pieniądze nie chcą tutaj pracować. Na zachodzie mogą liczyć na względny szacunek.
No dobra, żeby nie być posądzonym o tanią prowokację - rozgrzeszam też tych, którzy wyjechali na krótko, nie mają żalu do polskiego rządu, że nic nie robi, są patriotami i niedługo mi tu wrócą.
Sam do dziś marzę o pojechaniu na rok do Stanów :)


Przyczyny i skutki


A pozostali?
Nie oszukujmy się - uzdolnione jednostki nie emigrują.
Emigrują ci, którzy w swoim życiu mniej lub bardziej świadomie popełniali błędy.
Czasami wina leży po stronie niewykształconych rodziców, którzy wpajają pociechom, że po szkole średniej idzie się do pracy, a nie na studia.
Czasami wina leży po stronie baranów, którzy szli na studiować zawody dla bezrobotnych.
Czasami wina leży po stronie tych, którzy podczas studiów nie zdobywali doświadczenia.
Jak to jest, że jednym się udaje, a innym nie? Ano tak, że jedni są mądrzejsi, drudzy głupsi. Kiedyś głupszych zabijano, dziś wysyła na zachód.
Czasami, może nawet najczęściej, wina leży w głowie emigranta. Nie patrzy 10 lat do przodu. Woli zarobić więcej, ale teraz. Haniebniej, ale więcej.

Wydaje im się, że wybierają piękniejsze życie. Zamieniają patriotyzm na modny kosmopolityzm, z uśmiechem budują klasę niższą z ambicjami na średnią.
Ich wola. Nie mnie decydować o tym, jak mają żyć, ale pozostanie we mnie żal, że przez takich nieudaczników opinia o Polsce schodzi na psy.
Dlatego nie zgadzam się na żadną pomoc ze strony polskich władz. Jeśli już mają komuś pomagać, to tym, którzy za wszelką cenę zostali w Polsce. Albo tysiącom eurosierot pozostawionych przez wyrodnych rodziców, którzy płodzili potomstwo zapominając, że trzeba je jeszcze wykarmić.
Wybrali życie w łajnie, niech w nim się teraz tarzają. Im bardziej oni będą mieli zgnojone życie, tym mniej ludzi będzie opuszczało nasz kraj. Ktoś, do cholery, musi przecież te autostrady budować.




ZAPLUTE KARŁY REAKCJI 2.0
Co mają ze sobą wspólnego Geremek, łysi z Tybetu, Nasza-Klasa, Howard Webb i Kaczyńscy?
8
163
Dodaj komentarz
1 2 
 
27.07.2009 18:04:57
Ciężko się nie zgodzić. Ci, którzy zostali zdobywają sławę i pieniądze robiąc dobrze kominkowi. Ci co wyjechali robią dobrze czarnuchom. Ci gorsi robią dobrze arabom. Nie ma to jak po 5 latach zarządzania na wypizdkowie wielkim w Wyższej szkole biznesu bez stresu wyjechać i zapierniczać na zmywaku. Ewentualnie jako "dekorator wnętrz" skuwać tynki, zanim pakistańczycy wejdą.
 
27.07.2009 18:06:04
U nas zawsze trzeba równać w dół. Pomagać wykolejonym, nieprzystosowanym, żyjącym na marginesie z wyboru. W statystykach bezrobocia nadal uparcie uwzględnia się trwale bezrobotnych, a ludzi do pracy ciężko znaleźć. Jak wskaźnik był na poziomie 9% to szacowana że tak naprawdę powinien wynosić między 3% a 4%. A to już problem, bo dla gospodarki najlepiej jest jak wacha się między 6% a 7% (tak zwane bezrobocie naturalne - na rynku są tylko ci co zmieniają pracę).
Dzięki za ten tekst, może kiedyś doczekamy czasów, gdy będzie się pomagać tym, którzy chcą coś zrobić ze swoim życiem, którzy chcą coś zmienić. Na razie pozostaje nam patrzeć jak kolejne ulgi i zasiłki, pogłębiają chęć nicnierobienia.
 
27.07.2009 18:12:22
Nie mam do nich nic ,jeżeli lubią parówki. A tak na poważnie, jadą tam ,bo tu nie są w stanie sobie poradzić ,i liczą na "reset". A tak na prawdę ,oni tam tylko szkodzą. A jako ,że nie są znani ,to szkodzą NAM ,w których NAS ONI SAMI się wliczają. Ot co. Potem zaczną nas rozróżniać ,i będą mieli TAM taką samą sytuację TU. Ale są za głupi ,żeby pomyśleć ,że jak się nie wezmą ,za siebie to prędzej czy później spotka ,ich wielka ,szara i głęboka dupa. Na szczęście mamy Kominka i Parówki.
Po co nam chleb i igrzyska?
 
27.07.2009 18:15:12
A emigranci z innych krajów w Polsce z jakim przywitaniem się spotykają? Rasizm i odseparowanie, to niby dlaczego my mamy mieć lepiej w innych krajach? Sami sobie na to zasługujemy.. Podobno traktowanie innego człowieka odzwierciedla sposób w jaki sami chcielibyśmy być traktowani ... idąc tym tropem, myślę, że 18% to bardzo dużo. Zabawne jest to jak ludzie mają wygórowane poczucie własnej wartości i jakimi są egoistami.. u siebie w kraju żądzą (i pokazują emigrantom poprzez rasizm itp. gdzie ich miejsce) a na obczyźnie chcą przywilejów i praw (będąc emigrantem próbują stworzyć swoją społeczność, nagiąć inną kulturę pod siebie). Niechęć do emigrantów, szczególnie gdy jest ich znaczny nadmiar w danym społeczeństwie jest zrozumiały dlatego trzeba pamiętać, że to emigrant ma uszanować kulturę państwa a nie kultura państwa emigranta.
 
27.07.2009 18:15:38
A i jeszcze jedno. Jakiś czas temu przez media przetoczyła się dyskusja o dramatycznej sytuacji Polaków za granicą, oskarżanych o różne przestępstwa (często na tle seksualnym) i mających problemy, żeby skutecznie się bronić.
Ciekawe, że nikt się nie zastanowił, kto wyjechał do pracy za granicę i jaka mentalność musi się zderzyć z zachodnim systemem wartości i kultury. Cóż, nie mam wyrozumiałości dla debila spod Wałkini, wpadającego po pijaku do pokoju koleżanki z pracy i ładującego się jej do łóżka, a następnego ranka już za kratami tłumaczącego się "końskimi zalotami".
Wielu z tych co wyjechało, uciekało również przed wymiarem sprawiedliwości, mając na sumieniu mniejsze bądź większe przestępstwa. Jeśli ktoś wierzy w ich głęboką przemianę, no to z bukiem.

 
27.07.2009 18:21:09
[quote=chyba komin - NIE WIEM KTO TAK NAPRAWDE PISAL TEN TEKST]Czasami wina leży po stronie baranów, którzy szli na studiować zawody dla bezrobotnych.[/quote]

roznie, ja jestem jednym z takich baranow, ktorych pociagaja studia dla bezrobotnych - historia/filozofia, a z polski pomimo tego ni ch...a nie wyjade, nie ma na to bata, nawet, jakby mi ulotki w oczy przez to patrzyly.

(emotka na p)
 
27.07.2009 18:23:42
a bu, bbcode cos nie wszedl jak powinien - zapomnialem, ze tutaj sie inaczej cytuje... a edytowac ne da rady :/
 
Gość: nie_mam_czasu, dynamic-87-105-21-58.ssp.dialog.net.pl
27.07.2009 18:25:27

Nie oszukujmy się - uzdolnione jednostki nie emigrują.
Emigrują ci, którzy w swoim życiu mniej lub bardziej świadomie popełniali błędy.

Nie zgadzam się z tym. Czemu uważasz, że nie ma osób, które chcą mieszkać za granicą po prostu bo chcą? Dlaczego zawsze ma chodzić tylko o kwestię finansową? Piszesz, że "marzysz o pojechaniu na rok do Stanów" - A ja marzę o studiowaniu w UK (tylko dobry uniwersytet - inaczej Polska), o wyjechaniu na rok do np. Niemiec i zostaniu w Stanach do końca życia. I co, jestem przez to gorsza? Na razie nie popełniłam jeszcze żadnego błędu - jeszcze całe liceum przede mną (małolata, nie?), a że coś mi się nie udało poczuję dopiero wtedy jeśli zmuszona będę zostać w Polsce. Bo nie, nie zamierzam pracować w Anglii na zawsze jako sprzątaczka. Aczkolwiek, na żadne "pięciocyfrówki" również nie liczę.

Z całą resztą tego co napisałeś się zgadzam. Tym, którzy wyjechali nie należą się żadne pieniądze od polskiego rządu, które powinny zostać w Polsce. Tak samo nie szanuję tych który wyjechali tam by psuć opinię o nas, Polakach... I tak, sami jesteśmy sobie winni tego co już niedługo będzie się o nas myśleć w krajach, do których tak chętnie emigrujemy by podjąć się prac, których nikt inny nie chce.

PS Czytam już od dłuższego czasu (jestem jeszcze ze starego bloga :), komentuję pierwszy raz, bo temat, że tak powiem, dotyczy mnie osobiście :) I (chyba) po raz pierwszy z czymś się nie zgadzam... :)
 
27.07.2009 18:28:34
Gdyby wszyscy po średniej szkole studiowali, nie miałby kto fachowo naprawić kanalizację czy wyremontować mieszkanie.

Mój dziadek jest murarzem. Połowę swojego życia spędził poza Polską - w Rosji, na Węgrzech, Czechach, Niemczech itd.
Dla mnie więc ten tekst jest obraźliwy. Jestem przeciwnikiem szufladkowania ludzi, przytykania im plakietek i rozdawania chorągiewek.
 
27.07.2009 18:29:39
Hehe nikt nie patrzy na to ze na zachodzie się pracuje a u nas robi popularne "dniówki"... Dlatego ludzie tak tam ciągną i nie raz są rozczarowani że za darmo nie dostają kasy... a prawda jest taka, że mimo "kryzysu" praca u nas jest. Nawet dobrze płatna przy odrobinie wysiłku się znajdzie. Problem jest inny. Robota u nas w kraju jest po znajomości niestety. Dlatego nieudacznicy nie raz są wysoko w hierarchii a ludzie zdolni jadą na zmywak do angli... aby nie pracować w supermarkecie za grosze. a Aż cytat z basha mi sie przypominał:


Artykuł w jednej z francuskich gazet... "Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20lat. Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny (!) trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy (!) Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po niemiecku a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza. Polacy..! Jak wy to robicie..?"
źródło: http://bash.org.pl/42891/
 
27.07.2009 18:30:21
Aha. I gdybym chciał zdobyć zawód, poszedłbym do zawodówki, a nie na studia. Uzdolnieni i ambitni mają szansę na dobrą pracę bez względu na to jakie studia skończą
 
27.07.2009 18:31:40

ktosia:


Artykuł w jednej z francuskich gazet... "Polska.


a wiesz, że to fake? Polacy to napisali. Wymyślili sobie, że to francuska gazeta podała taki artykuł, bo w ten sposób ma wielką siłę przebicia.
 
27.07.2009 18:37:53

Ktoś, do cholery, musi przecież te autostrady budować.

my jesteśmy tanią siłą roboczą na zachodzie, a dla nas wschód pracuje za grosze.
i to jest też "trochę" chore, że narzekając na poziom polskiego bezrobocia wolimy zostawić sprawę tak, jak jest, a zatrudnić jakichś Rumunów czy innych Koreańców... rozumiem, że to wszystko wiąże się z kosztami, ale jak już musimy narzekać na cośkolwiek, to nie narzekajmy na sprawy, do których sami przykładamy ręce.
 
27.07.2009 18:38:48

ktosia:
Robota u nas w kraju jest po znajomości niestety.

Która? Bo zabrzmiało jak każda (sic!)

nie_mam_czasu:
Czemu uważasz, że nie ma osób, które chcą mieszkać za granicą po prostu bo chcą?

Polska edukacja nadal leży, bo uczy jedynie czytać, ale niekoniecznie rozumieć co się przeczytało.

Tych, którzy zarabiają tam naprawdę poważne pieniądze (czyli mocne pięciocyfrówki) jeszcze jestem w stanie zrozumieć. Wielu z nich uczciwie pokończyło studia i wcale im się nie dziwię, że za psie pieniądze nie chcą tutaj pracować. Na zachodzie mogą liczyć na względny szacunek.
No dobra, żeby nie być posądzonym o tanią prowokację - rozgrzeszam też tych, którzy wyjechali na krótko, nie mają żalu do polskiego rządu, że nic nie robi, są patriotami i niedługo mi tu wrócą.
Sam do dziś marzę o pojechaniu na rok do Stanów :)


 
27.07.2009 18:40:11
tak sie sklada, ze jestem wlasnie w stanach w celach zarobkowych. oczywiscie w pazdzierniku wroce.
ale jakos musze zarobic na studia, nie? a jak ma sie wybor: pracowac myjac kible 5,50zl/h(bo innych perspektyw dla ludzi po liceum nie ma, przynajmniej w moim miescie), czy pracowac myjac kible w stanach za 30zl/h(oczywiscie najpierw wylozywszy na bilet), to nie ma co sie zastanawiac.
osobiscie kibli nie myje, ale moja praca tutaj jest wcale nie mniej 'shitty'. jestem jednym z tych zakompleksionych polaczkow(na szczescie krotkoterminowo), ale poki co nie przejmuje sie tym, bo zeby w polsce miec szanse na klase wyzsza, to tutaj musze troche poprzynalezec do tej najnizszej, nie ma rady.
aha, i osobiscie nie spotkalam sie z zadnym 'antypolaczeniem' w ny, moze dlatego, ze to ogromne miasto i wszyscy maja wszystkich w dupie, ale jesli juz sie z kims rozmawia i trzeba wyjawic, skad sie przybylo, to nie ma absolutnie zadnych oznak niecheci czy uprzedzen. dobrze graja.
 
27.07.2009 18:42:39
Byłem w jedne z wakacji popracować trochę w Niemczech (w rolnictwie) żeby przez rok studiowało się przyjemniej ;) i spodziewałem się, że nowych przyjaciół Polaków to ja w tej pracy nie poznam, ale poziom tych osób był po prostu tragiczny (i to bez względu na wiek i płeć). To co mówi się o Polakach zagranicą, a w Niemczech szczególnie, to niestety nie stereotypy a czysta rzeczywistość. Wstyd mi było patrzeć jak moi cudowni kompani z pracowników stawali się wyrobnikami, byle tylko pracodawca, Niemiec rzecz jasna, zauważył jak to oni bardzo się starają... i za każdym razem jak patrzyłem z jakim zapałem zapierdalają oni wszyscy na tym polu u Niemca myślałem sobie "szkoda, że w kraju nie weźmiecie się za pracę łajzy tylko wyciągacie łapę po zapomogi". To, że Polacy to pijacy, wandale i złodzieje to też nie stereotyp. W małej mieścinie, w której mieszkaliśmy 90% samochodów było pozbawionych anten radiowych, lusterek, duża część była porysowana, a wszystkie szkody powodowane były nadmiarem taniego niemieckiego piwa szumiącego w polskich głowach. W ciągu 1,5 miesiąca 4 pobicia, o których słyszałem lub widziałem... pewnie mogło być ich więcej... no ogólnie to niestety cały czas bliżej nam mentalnie na Wschód niż do Europy.
 
27.07.2009 18:44:44
A ja sądzę, że rząd powinien pomóc tym biedakom za granicą. Najlepiej poprzez obłożenie ich dochodów podatkiem(niech się nazywa, no... np. kominkowy) na rzecz wspierani przedsiębiorczości w Polsce, czy dofinansowanie budowy autostrad i stadionów na EURO 2012. Żeby - wspaniałomyślnie im na to pozwólmy - mieli dokąd wracać.

Tak poza tym, te 18% niespecjalnie mnie dziwi. W końcu w UK istnieją wręcz polskie enklawy, gdzie języka znać nie trzeba, sami swoi wokół, więc i o antypolonizm trudno...
 
27.07.2009 18:44:48

coperfield90:
Dla mnie więc ten tekst jest obraźliwy.

Dlaczego jest obraźliwy dla Ciebie? Prędzej dla Twojego dziadka ten tekst powinien być obraźliwy. Jak Twój dziadek był za granicą, domyślam się, że nawet nie liczył na pomoc z Polski...

Mój ch.. wujek pracuje za granicą, szkoda mi go, naprawdę. Niby jest na reni i wyjechał, bo "dają zarobić, hej!", ale tak szczerze, to jakby w Polsce się lepiej rozejrzał, to też "bymudali". No chyba, że lubi męczące podróże, typowo męczące...
 
Gość: kw76, iwu210.internetdsl.tpnet.pl
27.07.2009 18:46:36
Ten problem, na szczęście, nie wydaje się, aż tak wielki. A patrząc historycznie pracujemy na swoją opinię na świecie jeż od wielu stuleci. W naturze polaka leży bycie "na nie". Najpierw przez wieki dominowaliśmy nad ościennymi narodami - w imię obrony wiary i rozszerzania jedynie słusznej cywilizacji europejskiej (bo tamte były złe). Później ponad setka lat bez własnego państwa - (zostaliśmy ubezwłasnowolnieni, więc też źle, choć do dzisiaj najrozleglejsza siatka kolejowa jest w dawnym zaborze pruskim a i drogi przez Bory Tucholskie pamiętają często jeszcze wilusia). Sanacja - no dramat, rozpasanie elit i udręka większości społeczeństwa. Później okupacja hitlerowska, stalinizm, komunizm, socjalizm, quasi-kapitalizm - nie, nie i jeszcze raz nie!
Pozostała jedynie emigracja, no ale tam nas biją - nie tak być nie może! Typowe myślenie polaków. Oczywiście były są i będą zdarzenia czy zjawiska niezależne od naszych działań i często rzeczywiście dramatyczne. Jednak powinniśmy pamiętać, że pozycję kraju buduje się przede wszystkim... w kraju. Dopóki nie było "kryzysu gospodarczego" większość państw tzw. zachodniej europy, aż śliniła się na tanią i wykwalifikowaną siłę roboczą z Polski. Nie stanowiła ona żadnej konkurencji dla rdzennych obywateli a dawała w niektórych przepadkach wzrost PKB nawet o 0,5%. Obecnie jest u nich dużo trudniej i polacy już nie są tak mile widziani. Normalne. Co do pomocy rządu? Niech próbuje budować tą drugą Irlandię w Polsce (nawet Irlandię w czasach kryzysu).
 
27.07.2009 18:46:47

nie_mam_czasu:

Czemu uważasz, że nie ma osób, które chcą mieszkać za granicą po prostu bo chcą?

lol :) tym tekście nie chodzi o tych co chcą po prostu mieszkać za granicą, tylko o bydło które wyjeżdża do GB nie znając języka, nie mając kasy i licząc na cuda :)
Ci co chcą mieszkać za granicą bo tak, zwykle dążą do rozwoju swojej kariery, a nie do końca swoich dni pracuja np. na zmywaku ;-)
Choć moze ktoś ma takie hobby - lubi zmywać talerze. Ba można powiedzieć że u nas w Polsce powinno to być hobby narodowe (co na to producenci zmywarek? chyba u nas nic nie sprzedają skoro j\tak to lubimy;-) ) i że powinniśmy zasłynąć jako najlepsze zmywarki w europie : P


nie_mam_czasu:
A ja marzę o studiowaniu w UK (tylko dobry uniwersytet - inaczej Polska),

Z doświadczenia: w UK dużo się płaci, opłacalnie jest się dostać na jakiś uniwerek u nas, po roku studiowania i wysokiej średniej łatwo dostanie się pożyczę na studiowanie za granicą [w ramach współpracy międzynarodowej uczelni] (czasem jest nawet częściowo bezzwrotna, ale trzeba się zmieścić w n% najlepszych studentów). Polecam kraje skandynawskie bo całkiem przyjemne granty tam są (ale: kierunki techniczne ew. przyrodnicze).


nie_mam_czasu:[br
Na razie nie popełniłam jeszcze żadnego błędu - jeszcze całe liceum przede mną (małolata, nie?), a że coś mi się nie udało poczuję dopiero wtedy jeśli zmuszona będę zostać w Polsce.

W Polsce uczelnie (państwowe) kształcą na wysokim poziomie (wiadomo, nie wszystkie, część jedzie na renomie). Jak wybierzesz dobry kierunek to będą Cie chcieli wszędzie w europie :) Przykład polscy inżynierowie w Niemczech :) Poza tym... u nas taka jak wspomniałam wyżej jest za darmo. Możesz studiować 2 kierunki równolegle, ba nawet trzy : P i to dalej jest gratis (póki co). Uczelnie walczą o współprace międzynarodowe i stypendia zagraniczne dla swoich studentów, więc warto z tego korzystać. Zostanie w Polsce nie musi oznaczać porażki.
 
Gość: polisz_psycho, 111-bi1-8.acn.waw.pl
27.07.2009 18:49:11
Fakty z mojego życia:
- nie jestem ponadprzeciętnie inteligentny
- nie jestem wykształcony (dopiero po 3 roku studiów)
- nie jestem przebojowy
- mam penisa w rozmiarze "K-kominkowy"
- i nie bzykałem szefowej (w ogóle dawno nie bzykałem i Kominku, możemy licytować, kto dłużej)
a mimo to, po 2 roku studiów zarabiałem 2400zł netto za pracę w biurze (u ww. szefowej), gdzie zajmowałem się tłumaczeniem tekstów z angielskiego na polski i odwrotnie (oprócz niezgorszej znajomości angielskiego, to nie miałem żadnego w tym polu doświadczenia). Starczyło
tylko dobrze przeglądać oferty, a potem w pracy starać się (przyszła podwyżka: 1800 na 2400).

W Polsce też można nieźle zarabiać (jak na studenta to całkiem nieźle), tylko trzeba trochę poszukać.
 
27.07.2009 18:53:06

coperfield90:
ktosia:
Artykuł w jednej z francuskich gazet... "Polska.
a wiesz, że to fake? Polacy to napisali. Wymyślili sobie, że to francuska gazeta podała taki artykuł, bo w ten sposób ma wielką siłę przebicia.

Wiem, przecież napisałam że to z bash'a :)

trawnik:

ktosia:Robota u nas w kraju jest po znajomości niestety.
Która? Bo zabrzmiało jak każda (sic!)

Nie wiem czy każda. Na własnym przykładzie przekonałam się że co najmniej "jedna"* tak :)
*sorry że nie po polsku :)
 
27.07.2009 18:55:17
Przez półtora w Londynie roku nie poznałam jeszcze żadnej osoby pracującej na zmywaku albo za psią kasę przy sprzątaniu ulic. Hydraulicy, tłumacze, księgowi, nauczyciele, ludzie prowadzący własne firmy - dokładnie te same zawody które wykonywaliby w kraju. Tych, którzy robią za najniższa kasiutę po 20 godzin na dobę nie jest wcale wielu. Nie wiem skąd ludzie, którzy nigdy nie byli emigrantami i nigdy nie mieli z tym styczności ' na żywo' biorą takie twierdzenia.To po pierwsze.
Po drugie Ci wszyscy 'zmywakowi' nie wyrabiają nam złej opinii- bo nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek przyjeżdzając tu robił z siebie nagle świętoszka, zachowują się tak samo, jak zachowywaliby się będąc w Polsce, to my mamy o sobie jakąś nie wiadomo jaką opinie, jacy to jesteśmy świetni i cudowni i pławimy się w tym zachwycie. Jak ktoś śmie źle zachowywać się za granicą? Przecież powinien zachowywać się dobrze i uczciwie, tak jak cały naród Polski. Nie widzę żadnej różnicy w zachowaniu między Polakami za granica a Polakami w kraju. Nie usprawiedliwia to w żaden sposób złego zachowania czy odwalania szopek, ale prawda jest taka, że my po prostu jesteśmy tacy a nie inni, bez względu na zawód i wykształcenie, po prostu buraczani i tyle.
Ale oglądajcie dalej "Londyńczyków", słuchajcie dalej tego co mówią w IdiotBoxie, daleko zjedziecie :]
To pisałam ja, rolka, pracująca jako sprzątacz psich kup za 2F/godzinę.
 
27.07.2009 18:57:52

ktosia:
Wiem, przecież napisałam że to z bash'a :)


myslisz ze to powstalo na bashu? :)
to jest tak stary tekst że zastanawiam się czy nie napisał go Bolesław Chrobry
 
27.07.2009 18:58:39
Taka sama antypolskość jest za naszymi granicami, jak w Polsce antysemityzm i antyrosyjskość.
W okresie studiów często wyjeżdżałem za granicę. Była i budowa i knajpa, piekarnia. Nie widzę hańby w tym, że za tę sama pracę dostawałem kilka razy więcej niż w Polsce. Nikt mnie nie poniżał i nie gnębił. Poza polakami. Współczuję tym, którzy wyjechali za granicę i zatrudnieni byli przez polskiego biznesmena. Jak to jest, że rosjanie, ukraińcy, cyganie mieszkając w tej samej okolicy co polacy pomagają sobie wzajemnie ? Polak polakowi nie pomaga. Nie chce pomóc, bo jeszcze bardziej komuś się poszczęści. Lepiej więc delikatnie zaszkodzić. Prewencyjnie. To nie antypolskość jest problemem, ale nasza mentalność, mniemanie, że Polska jest Winkelriedem narodów. Wielki romantyczny mit, że cierpimy za miliony i za te cierpienie należy nam się szacunek i uznanie. Narzekamy na antypolskość, ale jednocześnie dość swobodnie mówimy o tym, że żyd to wróg, Niemcy chcą nas wykupić, a Rosjanie zatrzymali się w rozwoju w toku ewolucji.
Ofiary losu... wolą stać pod urzędem pracy i czekać. Zero inicjatywy, by choć trochę przybliżyć się do realizacji własnych planów, marzeń. (O ile je mają) To jest typowa postawa roszczeniowa - "mi się należy". W gospodarce wolnorynkowej nic nikomu się nie należy.
Czy tylko ofiary losu wyjeżdżają? Trochę abstrahując od zmywaków. Jeśli chodzi o sferę naukową, z którą jestem związany wiadomym jest, że w Polsce nie da się wiele osiągnąć. Ze względu na fundusze jakimi dysponuje nauka w Polsce. Nie chce już tutaj opisywać i porównywać bo to temat rzeka. Państwo powinno fundować stypendia, by jak największa liczba ludzi mogła wyjechać. Inaczej ten potencjał się bezpowrotnie zmarnuje.
Uzdolnione jednostki nie emigrują? Gdyby tak spojrzeć w historię (pomijam czasy wojny) to jednak emigrują. Ilu sportowców, piłkarzy wyemigrowało? Ilu gra w zagranicznych klubach ? Ilu naukowców i literatów wyjechało ?
USA --> byłem w NY. Wrażenia ? Bród i smród. Na amerykańskich filmach NY to iluzja. Kalifornia. Tylko Kalifornia.
 
27.07.2009 19:00:18
Jeszcze tylko, lekko na marginesie, odniosę się do osoby R. Ziemkiewicza, bo od lektury jednego z ostatnich numerów Newsweeka mam na faceta uczulenie. Otóż pan Rafał przy okazji koncertu Madonny w Polsce udzielił Newsweekowi ciekawego komentarza jak to katolicy powinni sobie radzić z nagminnym, wg pana Rafała, obrażaniem chrześcijaństwa na każdym niemal kroku... i radzi aby, jak pan Rafał był skłonny to określić, "pójść w ślady braci muzułmanów" i dalej:


Zamiast protestować głośno, należy stworzyć komando z rosłych ministrantów, którzy w każdej takiej sytuacji (obrażania chrześcijaństwa przyp. duszko) będą wobec artystów stosowali właściwą perswazję. Bez rozgłosu, bez reklamy, ale na tyle skutecznie, aby już im się nie chciało takiego numeru powtarzać.


Tego typu komentarze pokazują tylko gdzie my mentalnie grzęźniemy, osoba podobno światła, wykształcona, po UW posunęła by się do kroków rodem z średniowiecza, gdzie liczyło się nie myślenie, a wielkość obucha.
 
27.07.2009 19:04:47
Dodam jeszcze, że większość pracodawców ma dobrą opinie o polskich fachowcach, mieszkańcy odnoszą się przyjaźnie, nie spotkałam sie jeszcze z niemiłym traktowaniem z powodu pochodzenia. Najgorszą opinię o Polakach za granicą maja Polacy w Polsce, a nie obcokrajowcy.
 
27.07.2009 19:44:34

edereleda:



ja później napiszę jakiś sensowny komentarz, ale póki co mam proźbe...
ede zmień ten avatar, błagam, poprzedni był o wiele ładniejszy:D
 
Gość: nie_mam_czasu, dynamic-87-105-21-58.ssp.dialog.net.pl
27.07.2009 19:48:12

trawnik:

nie_mam_czasu:
Czemu uważasz, że nie ma osób, które chcą mieszkać za granicą po prostu bo chcą?


Polska edukacja nadal leży, bo uczy jedynie czytać, ale niekoniecznie rozumieć co się przeczytało.


ktosia:

nie_mam_czasu:

Czemu uważasz, że nie ma osób, które chcą mieszkać za granicą po prostu bo chcą?


lol :) tym tekście nie chodzi o tych co chcą po prostu mieszkać za granicą, tylko o bydło które wyjeżdża do GB nie znając języka, nie mając kasy i licząc na cuda :)
Ci co chcą mieszkać za granicą bo tak, zwykle dążą do rozwoju swojej kariery, a nie do końca swoich dni pracuja np. na zmywaku ;-)
Choć moze ktoś ma takie hobby - lubi zmywać talerze. Ba można powiedzieć że u nas w Polsce powinno to być hobby narodowe (co na to producenci zmywarek? chyba u nas nic nie sprzedają skoro j\tak to lubimy;-) ) i że powinniśmy zasłynąć jako najlepsze zmywarki w europie : P

Tak, zrozumiałam o czym jest ten tekst :) Ale mi chodziło tylko o te 2 zdania "Nie oszukujmy się - uzdolnione jednostki nie emigrują. Emigrują ci, którzy w swoim życiu mniej lub bardziej świadomie popełniali błędy." - Bo to nie do końca musi być prawda, prawda? Ktoś może po prostu chcieć wyjechać, bo może po prostu nie lubi Polski...? I co to przeszkadza, jeśli w kraju do którego wyemigruje będzie zwykłym średniakiem, takim samym, jakim byłby w Polsce? :)

Za rady bardzo dziękuję, nie spodziewałam się :) Ale warto dowiedzieć się co sądzi o tym ktoś kto ma o tym jakieś pojęcie :) Ja właśnie na kierunek ścisły/techniczny (może dlatego umiejętność czytania ze zrozumieniem kuleje...? ;) ale kraje skandynawskie - brr, przeraża mnie ten język niestety... Zresztą, te uni w UK o których myślę są dość konkretne, chociaż i tak sądzę że się nie dostanę... A z finansami to wiem że byłby problem :( Poza tym, napisałam, to takie marzenie tylko, więc na razie nie myślę bardzo poważnie o tym.. (chociaż byłoby miło jeśliby się udało :)
 
27.07.2009 19:59:01

coperfield90:

ktosia:Wiem, przecież napisałam że to z bash'a :)
myslisz ze to powstalo na bashu? :)
to jest tak stary tekst że zastanawiam się czy nie napisał go Bolesław Chrobry

Nie. Ale myślę ze sporo rzeczy tam wrzuconych to "fejki" ;-) czy jak kto woli fake, czy po polsku coś wyssanego z palca. Ogólnie podejrzewam ze tak naprawdę jest tam nie wiele cytatów z IRC'a, ale to mogę już podejrzewać tylko :)

A prawda o polkach pracujących zagranicą pewnie leży gdzieś po środku. Bo aż tak różowo nie jest - nasi rodacy potrafią zrobić wiochę wszędzie. Tak samo jak czasem inne nacje do nas przyjeżdżające robią wiochę (choćby wieczory kawalerskie panów z GB ;-) zachowują się co poniektórzy lekko mówiąc jak świnki : P a potem ma się o wszystkich taką opinię..prosta generalizacja :) ). To jest naturalne dość.
A stwierdzenie, że Polacy potrafią być ordynarni za granicą... no w kraju też potrafią. Tylko tam, buduje to (lub podtrzymuje) stereotyp polaka nieokrzesanego człowieka wschodu, złodzieja czy coś w tym stylu. Pracować jeszcze za granicą nie miałam okazji... ale wyjeżdżałam w celach turystycznych... np. w Austrii jeszcze parę lat temu się dobrze nie kojarzyliśmy. Z budowy na której pracowali Polacy było słychać tylko "kurwa". Teraz ludzie tam tłumnie na narty jeżdżą i zaczęliśmy być też klientami, płacącymi całkiem nie źle więc i stosunek się tam do nas zmienia. Mimo że z budowy na której pracują Polacy dalej słychać "kurwa" ;)
A ja tam i tak uważam, że ludzie którzy jadą na "farta" zagranicę w celach zarobkowych, zawsze jakąś wiochę zrobią. Jest ich może coraz mniej, ale jednak są. Jadą bez znajomości języka, znajomości realiów, zapewnionego mieszkania, czy jakieś forsy... potem kończy się z płaczem w ambasadzie, lub na reportażach jak Polacy śpią w szaletach...
 
Gość: Kita, host-81-190-174-248.gorzow.mm.pl
27.07.2009 20:11:11

co drugi obywatel twierdzi, że w innych krajach występuje zjawisko antypolonizmu...

Ho, ho, to juz 100% obywateli bylo za granica?

... natomiast 18 proc. twierdzi, że zetknęło się z tym osobiście.

To pewnie na takiej samej zasadzie, jak pani kasjerka dzis mi zarzucila, ze sie na nia obrazilam.

Obok zjawiska antypolonizmu, obywatele RP sa wystawiani na zjawisko antykasjerskosci, i to we wlasnym kraju!
 
27.07.2009 20:23:30
Jak na moją starą głowę, kosmopolita to obywatel świata, PODRÓŻUJĄCY. O, Cejrowski na ten przykład, a nie człowiek jeżdżący po świecie za pracą. Ale ok. Mogę się nie znać :)
Niemniej druga strona medalu: obcokrajowcy pracujący w Polsce. Większość z nich marzyła o stażach np. we Francji, albo USA, a firma matka rodzona powiedziała srogim głosem "pojedziesz do Polski". Na nic zdały się płacze, błagania i plany, marzenia i wizje szalonej kariery w N.Y. Trzeba sobie niestety zdać sprawę, że karierę w Polsce często kontynuują ludzie, którzy nie mieli szansy na wybicie się we własnym kraju. Emigracja na całym świecie wygląda tak samo, tylko tutaj oddelegowani emigranci przynajmniej dostają atrakcyjne, mądre i bystre asystentki. Długo jeszcze Polska nie będzie krajem marzeń dla emigracji z zachodu, która bez mieszkania, samochodu i ciężkich pieniędzy, nie zgodziłaby się tu przyjechać. I to jest wg mnie porównywalne, do Polaków jeżdżących po świecie i zmywających naczynia. Tylko inaczej się nazywa. Motywacja wyjazdu jest dla większości takich osób taka sama: Kasa. Lanserska: poznać świat, kraj i obyczaje. A i tak prawie każdy marzy żeby wrócić do domu. Pojedyncze jednostki czują się zagranicą jak w domu, ale tacy ludzie do tego stopnia integrują się ze środowiskiem, że nikomu nie przychodzi do głowy myślenie o nich przez pryzmat polskości. Nie(stety), bo oni akurat często wystawiają najlepsze świadectwo. Jak i obcokrajowcy żyjący w ten sposób w Polsce. BO CHCĄ, bo tu założyli rodziny i czują się Polakami. A tych zawsze będzie mniej. Jak i odpowiedników wśród Polaków zagranicą. (A to i tak duże uproszczenie tematu z mojej strony. Ile ludzi tyle motywacji. A stereotypy i tak ciągle te same)

Kominek, ty Polaku :]
 
27.07.2009 20:34:30


Emigrują ci, którzy w swoim życiu mniej lub bardziej świadomie popełniali błędy.

Lub ci, ktorych Polska ogranicza i szukaja lepszych perspektyw i zarobkow za granica.
 
27.07.2009 20:41:25
polski biznesmen. Ciężko posądzić go o brak patriotyzmu. O swoich korzeniach i skąd pochodzi przypomina co trzecie słowo.
http://www.youtube.com/watch?v=jtAEJs-jVd8
 
27.07.2009 20:48:45
Kominku, opisujesz tylko jeden rodzaj emigrantow, nie zauwazajac innych. Niektorzy po prostu nie chca mieszkac w Polsce. Mam byc skazany na zycie w granicach jakiegos kraju, tylko dlatego, ze sie w nim urodzilem? Phi! Swiat jest ogromny, a ja nie czuje sie patriota w najmniejszym stopniu. Mieszkam w Londynie, bo lubie to miasto, za klimat i wydarzenia kulturalne. Studiuje tu, pracuje, mam znajomych i jest mi dobrze. Przestanie mi sie podobac, to pojade gdzie indziej, a moze i bede mieszkal w Polsce kiedys. Jesli bede chcial.
 
27.07.2009 20:49:29
Hmm. Jak to się mówi..."Pieniądz robi pieniądz".
Ci, którzy nie potrafią znaleźć dla siebie miejsca w kraju, nie potrafią tu zarobić, jadą "nachapać" się za granicę. A nuż się uda i wrócą z kasą, żeby tu robić za 'burżua' i może coś rozkręcić. Nigdy się nie przyznają, że zapierdalali tam dzień i noc w szklarniach przy ogórkach przykładowo, a tu na miejscu im się nie chciało, albo 'bo obciach'. Tam można. Tam jest to normalne. Heh.
Idę zjeść szklarniowego, może nasz rodak go wyhodował?
 
27.07.2009 20:50:37
Temat po części mnie dotyka, bo mieszkam w Wielkiej Brytanii i pracuję niejako "na zmywaku", ale robię to dorabiając sobie do studiów (studiuję Biotechnologię już czwarty rok).

I tak: po pierwsze nie wiem skąd to gadanie o "wyrabianiu Polakom opinii"? Jakiej opinii? Kto i od kogo takie opinie słyszał? Chodzi ktoś po mieście i szuka zagranicznych turystów, czy wchodzi na forum Guardiana i pyta, co myśla o Polaczkach?
Po drugie - są tu ludzie wszelkiego przekroju (żarcik niezamierzony :) - studenci, plastikowe laski, zwykli ludzie w średnim wieku i typowe bydło z blokowisk. Może to ze względu na fakt, że obracam się raczej w środowisku studenckim, nie spotkałem się z wieloma przypadkami z tej ostatniej grupy. Ot, czasem usłyszy się takich w autobusie, czasem w klubie, ale są to przypadki sporadyczne.
I w końcu - nie spotkałem się prawie z żadnym przypadkiem tępienia Polaków, czy to w życiu codziennym (sklep, uczelnia, urząd), czy to u mnie "na zmywaku". Szczerze mówiąc, o wiele częściej słyszę Polaków jadących po Brytyjczykach, niż odwrotnie.
Podsumowując - tekst rzepy to dla mnie jakaś abstrakcja, prawdopodobnie wynik biadolenia tej głupszej części emigrantów, zawsze niezadowolonej i narzekającej na co tylko się da - zarówno na Polskę ("brak perspektyw", "rząd nic dla nas nie robi") jak i kraj, do którego uciekli ("jebane brudasy", "do dupy żarcie", "przecież to debile są").

O Kaliforni też mocno myślę od jakiegoś czasu i już kobinuję, jak się tam ulokować po studiach na jakiś czas. Wyślę Ci pocztówkę :)


duszko:
Tego typu komentarze pokazują tylko gdzie my mentalnie grzęźniemy, osoba podobno światła, wykształcona, po UW posunęła by się do kroków rodem z średniowiecza, gdzie liczyło się nie myślenie, a wielkość obucha.

Podobno też tylko osoba światła i wykształcona nie zauważy w tej wypowiedzi sarkazmu.
 
27.07.2009 20:59:48
Nas traktują tak jak my traktujemy uchodźców ze wschodu i południowego wschodu. Przyjechali do Polski "za lepszym życiem" nie znając polskiego (jak wielu emigrantów z Polski jadą do Anglii mimo, że ani be ani me po angielsku). Jak słyszysz, że ktoś jest Rumunem to masz o nim dobre zdanie? Przecież kiedyś "Ty rumunie jeden" to była jedna z większych obelg. My jesteśmy Rumunami dla Wysp. Ciekawe tylko, że Polacy, którzy kiedyś potępiali widocznie "przyjezdnych" będąc teraz sami "przyjezdnymi" nie rozumie jak to jest. No bo jak? Mnie? Polaka?
 
27.07.2009 21:11:08
"niedola NIEUDACZNIKÓW" czytajcie ze zrozumieniem. Autorowi zapewne chodzi o ludzi bez ambicji, pragnących zarobić szybką kasę i się zbytnio przy tym nie "namyśleć". Wiadomo, że nie wszystkim którzy wyjeżdżają można przypiąć taką etykietę. W życiu różnie bywa, to normalne.

Nawiązując do tematu znam człowieka, który robił na wyspach, wcinał żarcie z puszek a jak wracał do kraju to zgrywał "panicza". Takich pozerów jest u nas sporo.

A tak poza tym to żyjemy w policyjnym państwie gdzie w "trosce" o nasze zdrowie musimy zapinać pasy, włączać światła kiedy świeci słoneczko, i nie mogę odebrać telefonu jak prowadzę bo powinienem mieć słuchawkę bluetooth. A policja i straż miejska zamiast zająć się łapaniem kryminalistów woli ustawiać się z fotoradarem.
 
27.07.2009 21:11:40
Mam nadzieję, że wybór moich studiów jest dobry, wierzę w to. Bo jestem pewna, że jestem dobra w tym co robię i czym chcę sie zajmować zawodowo w przyszłości.
Okej, mam teraz problem, bo żeby opłącić studia musiałam się wybrać na staż do 'jakiegośtambiura', a staz to staż... Stało sie w kolejkach w Pup-ie i rzeczywiście sie tam było. ;-) Status oficjalnie bezrobotnych też powiększyłam...
Ale czego się nie robi dla studiów. ;-)

...i to wszystko po to, żeby nie musieć wyjeżdżać za granicę. Bo tu mi jest dobrze.
 
27.07.2009 21:12:23

nie_mam_czasu:

Za rady bardzo dziękuję, nie spodziewałam się :) Ale warto dowiedzieć się co sądzi o tym ktoś kto ma o tym jakieś pojęcie :) Ja właśnie na kierunek ścisły/techniczny (może dlatego umiejętność czytania ze zrozumieniem kuleje...? ;) ale kraje skandynawskie - brr, przeraża mnie ten język niestety... Zresztą, te uni w UK o których myślę są dość konkretne, chociaż i tak sądzę że się nie dostanę... A z finansami to wiem że byłby problem :( Poza tym, napisałam, to takie marzenie tylko, więc na razie nie myślę bardzo poważnie o tym.. (chociaż byłoby miło jeśliby się udało :)

Głupoty Ci piszą o tym płaceniu za studia. Ja nic nie płacę i mogę robić drugi kierunek bez dopłacania jednego funta. Pracę jako studentka łatwo znajdziesz np. na zmywaku :) Wtedy kwestia utrzymania też nie jest problemem.
Jedyne, co musisz rozważyć przed przyjazdem tutaj, jest kwestia pogody, która doprowadza mnie powoli do szewskiej pasji i jest głównym czynnikiem, który skłania mnie do opuszczenia tego kraju za 1-2 lata.
 
27.07.2009 21:14:40

prowokator:
A tak poza tym to żyjemy w policyjnym państwie gdzie w "trosce" o nasze zdrowie musimy zapinać pasy, włączać światła kiedy świeci słoneczko, i nie mogę odebrać telefonu jak prowadzę bo powinienem mieć słuchawkę bluetooth. A policja i straż miejska zamiast zająć się łapaniem kryminalistów woli ustawiać się z fotoradarem.

Policyjne państwo, heh, dobre sobie. Nie masz żadnej godziny policyjnej, możesz chodzić swobodnie kiedy ci się podoba i jeszcze marudzisz? Bo co? Bo przepisy DBAJĄ O TWOJE ZDROWIE? A ja się bardzo cieszę, że policja ma podział zadań i jedni zajmują się łapaniem kryminalistów a inni takich niemyślących człeków jak Ty, którzy mogą stwarzać zagrożenie na ulicy. Może tobie się nic nie stanie ale taki element jak ty zabił mi kilka dni temu kolegę.
 
27.07.2009 21:17:23

nie_mam_czasu:

Za rady bardzo dziękuję, nie spodziewałam się :) Ale warto dowiedzieć się co sądzi o tym ktoś kto ma o tym jakieś pojęcie :) Ja właśnie na kierunek ścisły/techniczny (może dlatego umiejętność czytania ze zrozumieniem kuleje...? ;) ale kraje skandynawskie - brr, przeraża mnie ten język niestety... Zresztą, te uni w UK o których myślę są dość konkretne, chociaż i tak sądzę że się nie dostanę... A z finansami to wiem że byłby problem :( Poza tym, napisałam, to takie marzenie tylko, więc na razie nie myślę bardzo poważnie o tym.. (chociaż byłoby miło jeśliby się udało :)

Jak się dobrze uczysz to już w liceum się staraj. Jest masa fajnych stypendiów tylko trzeba poszukać. Np. http://www.sapereauso.org/ zwykle więcej info pojawia się na początku września. Ogólnie jak masz to stypendium to możesz się też starać o stypendium burmistrza/prezydenta miasta (zwykle są właśnie dla młodzieży licealnej) lub jest też stypendium ministra (nie orientuje się czy dla licealistów też). Jak się tak te stypendia połączyć (bo te można łączyć) to jest całkiem fajna kasa. A za granicą, inaczej niż w Polsce oceny się liczą. W Polsce liczy się doświadczenie zawodowe/umiejętności.
Z tymi stypendiami to też trzeba uważać bo niektórych nie można łączyć. W każdym razie, na studiach można się całkiem wygodnie ustawić i mieć przyzwoite pieniądze nie pracując.
Nie wiem gdzie Cię cięgnie ;-) ale bezzwrotne pożyczki są udzielane również na studiowanie w Szkocji - u mnie na uczelni program direct entry. Zresztą każda uczelnia ma jakieś tam swoje programy :)
Moim skromnym zdaniem w ojczyźnie która Cię wykształciła na specjalistę (za darmo) warto zostać. Choćby w ramach rekompensaty. Za granicą płaci się krocie za studia np. medyczne - w Polsce jest to gratis. Wiem ze pieniądze które zarabiają oficjalnie lekarze są mniejsze niż za granicą, ale jednak... nie byli by specjalistami gdyby się tu nie wykształcili. Bo to już jest paranoja ze wszyscy dobrze zapowiadający się po studiach od razu wyjeżdżają :( A potem nie ma kto leczyć...

kalashnikov:

Głupoty Ci piszą o tym płaceniu za studia. Ja nic nie płacę i mogę robić drugi kierunek bez dopłacania jednego funta. Pracę jako studentka łatwo znajdziesz np. na zmywaku :) Wtedy kwestia utrzymania też nie jest problemem.

Powiedz co to za uczelnia która nie ma czesnego? Do tej pory widziałam tylko takie które dość ładne sumki mają za semestr :) Ale może źle szukałam :)
 
27.07.2009 21:33:01

ktosia:

Powiedz co to za uczelnia która nie ma czesnego? Do tej pory widziałam tylko takie które dość ładne sumki mają za semestr :) Ale może źle szukałam :)


O ile dobrze pamiętam np. The University of Notthingam, Loughborough University. Szczególnie ten 2 ma dobre stypendia dla zagranicznych studentów, które pokrywają całe czesne i czasem część zakwaterowania. Dodatkowo pomagają znaleźć pracę. Trzeba poszukać a się znajdzie :]
 
Gość: nie_mam_czasu, dynamic-87-105-21-58.ssp.dialog.net.pl
27.07.2009 21:33:29

kalashnikov:
Głupoty Ci piszą o tym płaceniu za studia. Ja nic nie płacę i mogę robić drugi kierunek bez dopłacania jednego funta. Pracę jako studentka łatwo znajdziesz np. na zmywaku :) Wtedy kwestia utrzymania też nie jest problemem.
Jedyne, co musisz rozważyć przed przyjazdem tutaj, jest kwestia pogody, która doprowadza mnie powoli do szewskiej pasji i jest głównym czynnikiem, który skłania mnie do opuszczenia tego kraju za 1-2 lata.

Dziękuję za pocieszenie ;) Czyli jednak jest tak jak myślałam i da się to jakoś zrobić żeby tam studiować :) Z tym zmywakiem to już się dawno pogodziłam, haha. Ale z tym niepłaceniem nie jest chyba tak łatwo, prawda? Nie trzeba przypadkiem starać się wtedy o jakieś stypendium/fundusz, czy coś? I jak to zresztą wygląda ze ścisłymi kierunkami w UK? Są na wysokim poziomie? :)
 
Gość: beaviz, aavf231.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.07.2009 21:39:25
Czytam cię już od kilku lat, ale teraz muszę skomentować. Masz rację.
 
27.07.2009 21:51:38
Sie zgadza. Ale nie wiem co jest haniebnego w pracy na zmywaku. Bylem tam, robilem, wiem, ze to ponizej moich mozliwosci. Wrocilem. Ale czy to haniebne zostac? Wielu tu nie daje rady z bardzo zlozonych powodow. I nie chodzi tylko o edukacje - sprobuj zalozyc w Polsce firme jednosobowa na przyklad. ALe zgadzam sie co do tezy. Niech wracaj. A rzad niech ruszy dupe i stworzy przepisy ktore pozwola ludziom pracowac. "Od tego są oni".
 
27.07.2009 22:00:02

reverof:

O ile dobrze pamiętam np. The University of Notthingam,

Nie bardzo, są nasze ukochane "fees" : http://www.nottingham.ac.uk/fees/2009-10/fees2009-10.htm
Nie chce mi się czytać dokładnie ;-) jakieś tam wyjątki są - że opłaty są mniejsze (dla studentów z UE). Ale jednak zwykle na studiowania na w UK bierze się od ichniejszego rządu pożyczkę (zwrotną lub bezzwrotną).
Swoja pseudo wiedzę (nie byłam w na studiach w GB to mogę tylko wiedzieć to co wyczytam) czerpię stąd:
http://www.direct.gov.uk/en/EducationAndLearning/UniversityAndHigherEducation/StudentFinance/Gettingstarted/DG_171573
Mam nadzieję ze link zadziała :)
W każdym razie pierwsze zdanie które mówi że głownie koszty to poniesienia to czesne (może nie rozumiem dobrze słów: tuition fees) jednak utwierdzają mnie przy opinii że w GB za studia się płaci. A ze są pożyczki rządowe - no to jest fajne :) No ale z tego co wyczytałam - trzeba to oddać kiedyś. Chyba że studiuje się w Szkocji - tam są bezzwrotne (uroszczenie, bo nie wiem czy dotyczy wszystkich szkół wyższych).
Jak się bardzo wygłupiłam to przepraszam :) mi się odechciało studiowania w UK jakiś czas temu ;) Także może mam stare info. Lepiej sobie poczytać samodzielnie. Polecam tą rządową stronę, bo tam jest dużo informacji zebranych w dostępny sposób.
 
27.07.2009 22:37:29
przez dłuższą chwilę zastanawiałam się o co tak naprawdę chodzi w tej notce, ale chyba w ramach komentarza pozostawię ją bez komentarza, w myśl zasady stosowanej przeze mnie od kilku miesięcy, że o emigracji nei rozmawiam z ludźmi, którzy na niej nie byli :)
 
Gość: Fumiko, 83.141.118.61
27.07.2009 22:50:29
No i tyle było z mojego odgrywania duszka w sieci, bo skoro już poruszyłeś temat który mnie osobiście dotyczy...

Aktualnie przebywam w Dublinie, wakacyjna dorywcza robota i takie tam. W każdym razie co do antypolonizmu - już tam kij z tym jak kto zarabia, nie ich wina że urodzili się z predyspozycjami do pracy fizycznej. ALE! Jeśli ktoś po pracy łazi po sklepach w spodniach, cytując Kamila Durczoka "upier... farbą czy czymś" to tak trochę mi się robi wstyd. Słyszeć darcie ryja z przewagą określenia damy negocjowalnego afektu też wstyd. Że nie wspomnę o totalnym braku umiejętności wczucia się w lokalną, powiedzmy, kulturę chodzenia do pubów. Zalanego w czarnoziem Irlandczyka widziałam może ze dwa, trzy razy za to jak już się polactwo wybierze do pubu, to tylko po to żeby skuć ryja do nieprzytomności. I też kurde wstyd.

I tak się tylko zastanawiam, jak to kurde jest, że ze mnie, Polki, zrobiła się antypolonistka? No bo jak można takich sympatią darzyć?
 
Gość: mit, 213.76.172.96
27.07.2009 22:56:48
W sumie nieźle się bronicie. Czytam te komentarze i czytam i nie rozumiem.
Komin dobrze prawi, bo człek ambitny szukać roboty nie u siebie nie musi. Tak naprawdę gówno warte są te wasze studia jak nie potraficie wykorzystać potencjału jaki drzemie w wiedzy, tylko zabawy w głowie. Mam znajomych którzy idą w studiować, są na drugim i ostatnim roku... U żadnej nie widzę perspektyw. Wszyscy będą zasuwać na zagranicznych inwestorów, bo nikomu nie chce się dupy ruszyć i zacząć działać.

Państwo jest dobrze, silne - może brakuje jeszcze kilku elementów układanki, ale gdy tylko stare dziadki wyzdychają Polska będzie zupełnie innym krajem. Ot w tym miejscu zapowiadam wam, że kraj będzie inny, myślenie się zmienia.

Jeżeli teraz nie zaczniesz myśleć ile będziesz zarabiać za 10, czy 20 lat to nigdy nie przeskoczysz nawet klasy średniej. Przepaść się zwiększa, biedni stają się coraz biedniejsi, ratują się stereotypami, naśladują tych ze wschodu co to do nas przyjeżdżają. Głupie kółko się nadal kręci.

Wy z klasy roboli - nawet jak pokończyta studia, nawet jak będzieta meić papierki świstki i inne duperele to na nic wam się to nie przyda jak i tak nie mata jaj żeby stanąć przed wyzwaniem. Znałem już takich ewenementów, co świat wojowali bo oni studia kończą i będą wielkie magistry.

A znam coraz więcej ciężko pracujące osoby, które zamiast samochodu kupiły se młyn, albo tartak i teraz ani dzieciom w głowie wyjazdy za granice, a wnukom to aby wakacje będą w głowie bo im się od przyrostu kasy poprzewraca.

czytajta między wierszami, patrza uważnie a nie boita się przejść przez ulice, bo stoi Pan z nowej bmki.

Też tak mata jak mojego kolegi rodzice? Dla nich każdy kto ma samochód droższy niż 80 tysięcy to złodziej jest i mafiozo, bo twierdzą, że na uczciwej robocie tyle zarobić nie można. Gówno prawda.

Bierzta przykłąd z komina, jak długo budował społęczność, bloga, tworzył coś od zera? Se pomyślta, czy wy dalibyśta rade. Nie? To wy ta klasa niska, robole co to ledwo na chleb mają, a choćby nie wiem ile rząd wam dał podwyżek i premii i tak nie wyrobita na więcej niż pomidory do tego.
 
Gość: xian, client-81-105-72-246.lds-bng-011.adsl.virginmedia.net
27.07.2009 23:04:17
Zdecydowanie nie mogę się zgodzić na takie postawienie sprawy.

Większość Polaków w Anglii (a znam ich sporo), to osoby mało ambitne, duża część to rzeczywiście nieudacznicy. Sporo młodych dziewczyn puszcza się na prawo i lewo, spora część facetów myśli tylko o piątkowej czy sobotniej popijawie. Czyli dokładnie tak samo jak w Polsce! Niczym się to nie różni. Z perspektywy mojej i kominkowej (warszawskiej) to trochę dołujące, ale fakty są takie, że w Anglii mamy piękny przekrój polskiej społeczności.

Znam polskich architeków, inżynierów, techników i informatyków, managerów i właścicieli sporych firm. Ale większość Polaków pracuje w knajpach / magazynach itp. Czyli tak samo jak w Polsce. Znam kilku artystów, ale więcej znam pijaków i imprezowiczów. Jak w Polsce. Znam kilka fajnych dziewczyn, ale większość jest poniżej poziomu. Jak w Polsce.

Osobiście nie czuję się nieudacznikiem. W Polsce miałem małą firmę, pracowałem po 60-70 h/tydzień i jakoś wychodziłem na swoje. Kupiem mieszkanie (klitkę), samochód, jakoś żyliśmy mimo pensji żony (ok. 1k zł, zajebiście odpowiedzialna praca po 7 latach studiów i doktoracie).

Wyjechałem. Po dwóch latach spędzonych na pracy za minimalną stawkę i intensywnej nauce języka otworzyłem podobną firmę. I teraz dopiero poznaję swoje dzieci, mam czas, żeby spędzić z nimi mnóstwo miłych chwil. Wreszcie stać mnie, żeby pojechać na wakacje, nie bać się pierwszego i inwestować w przyszłość dzieci. Żona na pół etatu zarabia 10x więcej niż w Polsce na całym. Jest dobrze.

Nie potępiaj mnie, Kominku...
 
Gość: minka84, cpc1-basf1-0-0-cust416.nott.cable.ntl.com
27.07.2009 23:15:24
Widze tu jak zwykle bardzo duza krytyke, przez duze B pod adresem emigrantow. Sama takim jestem i takie opinie moim zdaniem wyrazaja nieudacznicy, ktorzy wola siedziec na dup... i uzalac sie : Oj jak malo.... Jak ktos woli liczyc kase od pierwszego do pierwszego do pierwszego, jego wola. A wspomniane przez Ciebie Kominek zera "smakuja tak samo jak pachna - cudownie". Pozdrawiam myslacych inaczej.
 
27.07.2009 23:16:57
W Kanadzie poznałem Marka, który malował ściany wałkiem. Przyjechał do dobrego wujka. Zanim wyjechał do Kanady zajmował się malowaniem ścian wałkiem w Białymstoku. Tutaj miał brzydką dziewczynę i starego opla kadeta a tam ma brzydką dziewczynę (w sumie to kwestia gustu) ale za to chevy superczardżed HGW, kawasaki bryndza i czterocyfrowy czek co piątek.
W Kanadzie poznałem również pana Andrzeja, który z Polski przemycił sadzonki pomidorów i ogórków a następnie posadził je w parku miejskim a pewnego dnia (po 4 miesiącach pobytu) zapytał mnie podczas pracy w polu:
- kurna, co tak szumi ?
- to wodospad panie Andrzeju-Niagara
- aaa to tak jak ta wódka z błyszczącą etykietką !
Takich przypadków poznałem wiele...Zabawa w emigranta to bardzo przydatne doświadczenie życiowe.
Zadowoleni emigranci dzielą się na tych, którzy są bałwanami niezależnie od szerokości geograficznej oraz tych, którzy zagłuszają w sobie resztki patriotyzmu wmawiając sobie, że jest fajnie a wieczorami wyją do poduszki recytując po cichu Norwida.





 
Gość: mit, 213.76.172.96
27.07.2009 23:18:07
minka84,
czemu wyemigrowałaś? Bo nie potrafiłaś poradzić sobie w Polsce?
Bo chyba nie z innego powodu co?
 
27.07.2009 23:18:10
Studiuję medycynę na warszawskim uniwersytecie medycznym. Widząc stan polskiej służby zdrowia, to jak lekarze orają za grosze, jaki jest stosunek społeczeństwa do medyków - nie wyobrażam sobie pracy tutaj. No, chyba że, zanim skończę studia, dokonają się w Polsce niewyobrażalne zmiany. Wtedy będę zadowolony mogąc tu zostać i jednocześnie nie będąc frajerem.
 
Gość: mit, 213.76.172.96
27.07.2009 23:20:33
yanbar,
jesteś frajrem bo poszedłeś na medycynę - już rozumiesz, czy jeszcze nie?
 
Gość: minka84, cpc1-basf1-0-0-cust416.nott.cable.ntl.com
27.07.2009 23:21:10

mit:
minka84,
czemu wyemigrowałaś? Bo nie potrafiłaś poradzić sobie w Polsce?
Bo chyba nie z innego powodu co?


Wemigrowalam, bo za duzo czasu stracilam w Polsce, a dokladnie w moim regionie na zrobienie czegokolwiek. Wiatr w oczy i tyle. Znajmosci zrobily swoje. Brak znajmosci w moim regionie rowna sie brak pracy.
 
Gość: mit, 213.76.172.96
27.07.2009 23:23:31
minka8,
brak znajomości = ciapowatość.
Czyli nie dałaś rady, słaba jednostka która się poddaje i idzie służyć obcym. Taka prawda no.
 
27.07.2009 23:25:00

mit:
yanbar,
jesteś frajrem bo poszedłeś na medycynę - już rozumiesz, czy jeszcze nie?


nie, nie rozumiem. Dlaczego medycyna oznacza frajerstwo ?
 
Gość: minka84, cpc1-basf1-0-0-cust416.nott.cable.ntl.com
27.07.2009 23:25:46
A tak poza tym, to nie wiem, kto z emigrantow oczekuje jakiejkolwiek pomocy od polskiego rzadu? Niby dlaczego mialby nam pomagac? W polsce podatkow nie placimy, pracujemy tutaj i tutaj zyjemy. A wiec chyba oczekiwanie jakiejkolwiek pomocy ze strony rzadu polskiego to juz konkretna przesada... :)
 
Gość: mit, 213.76.172.96
27.07.2009 23:27:05
yanbar,
"Widząc stan polskiej służby zdrowia, to jak lekarze orają za grosze, jaki jest stosunek społeczeństwa do medyków - nie wyobrażam sobie pracy tutaj."
Studiujesz medycynę w Polsce i nie widzisz perspektyw - weź powiedz jaka w tym logika?
dla mnie to zwykłe frajerstwo.
 
Gość: minka84, cpc1-basf1-0-0-cust416.nott.cable.ntl.com
27.07.2009 23:27:45
Mit skoro nazywasz brak znajomosci i ukladow ciapowatoscia to i niech tak bedzie. Jakos nie nauczylam sie w zyciu nikomu palcem w D.... wchodzic.
 
27.07.2009 23:30:04

mit:
yanbar,
"Widząc stan polskiej służby zdrowia, to jak lekarze orają za grosze, jaki jest stosunek społeczeństwa do medyków - nie wyobrażam sobie pracy tutaj."
Studiujesz medycynę w Polsce i nie widzisz perspektyw - weź powiedz jaka w tym logika?
dla mnie to zwykłe frajerstwo.


Idąc na studia zakładałem, że po ich skończeniu wyjadę. Widzę perspektywy za granicą, wiem co proponują zagraniczni dyrektorzy szpitali. Jak możesz nie dostrzegać w tym logiki?
 
27.07.2009 23:31:18
Przyjedzie taki młody polaczek na wyspy, pełen typowo polskich, mocno prowincjonalnych nawyków. Pokażę zwierza raz czy dwa i opinia o kraju nad Wisłą leci jak airbus w ocean. Naprawdę smutne, że to Nasi rodacy są robolami w wielkim świecie.
 
Gość: minka84, cpc1-basf1-0-0-cust416.nott.cable.ntl.com
27.07.2009 23:32:24
yanbar... dluga droga przed Toba. Powodzenia. Tutaj nie wejdziesz ot tak sobie z dyplomem zrobionym w Polsce, a drzwi nie beda niestety staly otworem. Nie lepiej od razu bylo wyemigorwac i zaczac cos poza granicami kraju, skoro od razu wychodziles z zalozenia, ze wyjedziesz?
 
Gość: mit, 213.76.172.96
27.07.2009 23:32:59
minka84,
uwierz mi że jak włożysz jednemu palec w dupę, to potem inni będą wkładać Tobie. To coś w rodzaju szkoły przetrwania.

yanbar,
to mnie zgasiłeś, bo ja to inne myślenie miałem. Zły kontekst, sory.
 
Gość: th86, cust-90-215-109-94.dyn.as47377.net
27.07.2009 23:38:28
Warto zwrócić uwagę na drobny szczegół, który pominąłeś i Ty i "Rz": nie wszyscy Polacy na zachodzie są święci. Jakaś część zasługuje na najgorsze traktowanie przed którym uciekła z Polski. Osoby mające wyroki za kradzieże przyjeżdżające na zachód nie przestają być złodziejami. Więlu z nich czeka na kolejną okazję. Znam kilka plotek na ten temat, ale nie będę ich przytaczać, bo nie wiem ile w nich jest prawdy.
Mogę zaryzykować stwierdzenie, że występuje na zachodzie zjawisko antypolonizmu w takim samym stopniu, jak antymarokanizmu, antyislamizmu, antysemityzmu, itd. Tylko nie wiem w jaki sposób to się objawia, bo bluzgania w myślach nie zaliczam. W Belgii (gdzie obecnie jestem) nikt nas nie atakuje personalnie. A może mam szczęście i nie spotykam dupków?
Nie czujmy się pępkiem świata. Jest chyba około 240 państw na świecie, a narodowości jeszcze więcej. Dlaczego akurat nas mają tak nienawidzieć? :)
Eurosieroty, ta. Sama jestem eurosierotą. Nie czuję się źle z tym, że dorastając ja i moi bracia mieliśmy więcej rzeczy materialnych niż rówieśnicy kosztem odizolowania od rodzica. Nie mam porównania - od dzieciństwa moje kontakty z mamą ograniczały się do rozmów przez telefon, wspólnie spędzanych świąt i wakacji. To jest dramat dla pedagogów i socjologów. Rzeczywistość nie prezentuje się tak źle. :)
A osoby, które zostawiły kiedyś dzieciaki nie wrócą. Do czego? Do dorosłych dzieci? Do znajomych, z którymi nic ich już nie łączy? Do emerytury 1200 złotych? Pracują tu legalnie, zarabiają bardzo dobrze, mają tu przyjaciół i własne życie.
Autostrady wybudują nam może i Polacy, ale z niemieckich firm, po czym wrócą do domów w Niemczech. Albo Chińczycy. :)
Sorry, że się odzywam, ale dziś miałam parcie na zabranie głosu. Stosunkowo udanej nocy życzę ;)
 
27.07.2009 23:39:48
Drodzy Wykształceni Nieemigranci, Zgadzający się z Kominkiem, Kominku,
Jak pewnie słyszeliście na wykładzie z demografii (ponieważ jesteście gruntownie wykształceni i wypowiadacie się na temat, który poznaliście od podstaw), każdy kraj rozwijający się, którego system nie zabrania obywatelom swobodnego przemieszczania się poza granice własnego kraju, doświadcza zjawiska emigracji. Jest to rzecz znana wszystkim socjologom i nie budzi wśród specjalistów niepotrzebnych emocji. Nie ma to zjawisko nic wspólnego z brakiem ambicji, a wręcz przeciwnie - badania dowiodły, że tylko jednostki najbardziej zaradne są mobilne - czyli zdolne do zmiany miejsca zamieszkania w celu zapewnienia sobie korzystniejszych warunków bytowych, jeśli nie pozwala im na to dotychczasowe środowisko. Jest to rzecz rozsądna i naturalna. Zjawisko emigracji zarobkowej nie dotyczy tylko Polaków. Poza chłopami przywiązanymi do ziemi, emigrowali wszyscy, ze Słowackim na czele. Polecam przy okazji ciekawe studium emigracji do USA z przełomów XIX/ XX wieku Małgorzaty Szejnert "Wyspa Klucz".



Nie mnie decydować o tym, jak mają żyć, ale pozostanie we mnie żal, że przez takich nieudaczników opinia o Polsce schodzi na psy.



Aż chciałoby się zapytać: "Czym według Kominka jest Polska?" Cóż to za święta idea stojąc ponad Polakami?
Przypomniał mi się czyjś cytat "Kocham ludzkość, tylko nie mogę znieść ludzi". Lol.
 
27.07.2009 23:40:08

minka84:
yanbar... dluga droga przed Toba. Powodzenia. Tutaj nie wejdziesz ot tak sobie z dyplomem zrobionym w Polsce, a drzwi nie beda niestety staly otworem. Nie lepiej od razu bylo wyemigorwac i zaczac cos poza granicami kraju, skoro od razu wychodziles z zalozenia, ze wyjedziesz?


Dyplomy polskich uczelni są honorowane w całej Unii Europejskiej. Problemy mógłbym napotkać w USA, czy Australii, ale nie tu. Polscy lekarze są poszukiwani i wysoko cenieni. Drzwi STOJĄ otworem.
Jeśli chodzi o studia poza granicami kraju, to nie miało to sensu. Studiując na WUM nie płacę za studia (jest to jeden z najdroższych kierunków) i mogę mieszkać ze swoją rodziną.
 
27.07.2009 23:49:14

Ale nie mam do nich takiego samego szacunku, jakim mam do znajomych, którzy wystają w kolejkach przed urzędami pracy.

Ja też nie mam do nich takiego samego szacunku. Mój szacunek wzbudza, że ktoś decyduje się wziąć sprawy w swoje ręce i ruszyć dupe w obce środowisko a nie bezczynnie czekać aż panśtwo (PUP) samo znajdzie mu robote.
Zdawało mi się, że ładnych parę lat temu odsunęliśmy się od systemu który nad wyraz poważnie mieszał wartości narodowe z ekonomią.

Otóż Rafał uważa m.in. że polski rząd powinien dołożyć większych starań, aby naszym żyło się lepiej za granicą, bla, bla, bla...

W którym miejscu "Rafał tak uważa"?

Próba ataku

Ej, dobry jest ten filtr :)
Dwa razy mnie przyciął.
 
28.07.2009 00:06:47

samjestesmisiek:
Idę zjeść szklarniowego, może nasz rodak go wyhodował?

Haha! Dobre! Że Polak wyhodował pomidora! Haha! Borze, jakie to poniżające, hodować pomidory!:)

prowokator:
Autorowi zapewne chodzi o ludzi bez ambicji, pragnących zarobić szybką kasę i się zbytnio przy tym nie "namyśleć".


"Co autor miał na myśli" czyli rozważania o transcendencji tekstu w odniesieniu do wczesnej twórczości Wojaczka.

rolka_termalna:
Przez półtora w Londynie roku nie poznałam jeszcze żadnej osoby pracującej na zmywaku albo za psią kasę przy sprzątaniu ulic.

Ja w Japonii nie widziałam żadnej polskiej kurtyzany, ale to niczego nie dowodzi. Po rpsotu obie mało bywałyśmy.

4wymiar:
o emigracji nei rozmawiam z ludźmi, którzy na niej nie byli :)

To błąd, oni mają najświeższe, obiektywne spojrzenie.

mit:
yanbar,
jesteś frajrem bo poszedłeś na medycynę - już rozumiesz, czy jeszcze nie?

Nie jest. Kiedyś ktoś, kto go nazywał w sieci frajerem, przyjdzie żebrać z kopertą pod jego gabinet o jeszcze jeden, jedniutki, miesiąc życia.
 
28.07.2009 00:16:19
A ja nie chce placic ZUSu.
 
28.07.2009 00:23:19

mgr_makra:

4wymiar:
o emigracji nei rozmawiam z ludźmi, którzy na niej nie byli :)


To błąd, oni mają najświeższe, obiektywne spojrzenie.


A ja o pogodzie rozmawiam jedynie z meteorologami. ;)
 
28.07.2009 00:42:53
miałem w swoim życiu krótki romans na wyspach...
wróciłem, skończyłem studia, dopisałem do CV Londyn i bez problemu dostałem pracę, znaczy pracę miałem od 2 roku, obecną od 4 roku studiów, a kierunek skończyłem raczej dla bezrobotnych... chcieli mnie ściągnąć z powrotem na wyspy ale po podliczeniu zarobiłbym tyle samo... poczekam jak funt będzie po 10zł i wtedy pomyślę ;)

oczywiście w Londynie spotkałem wielu polaków opisanych przez kominka, spotkałem także tych którzy spełniali się w swoich fachu na 150% i byli wizytówką naszego kraju...

może więc przez wyjazdem z Polski dla każdego test IQ? kto będzie miał poniżej 115 to do autostrad!

 
28.07.2009 00:52:54
Bardzo dobry tekst. Juz kiedys pisales na ten temat, teraz ladnie rozwinales. Alabala.
 
Gość: zza_granicy, exit5.anonymous-relay.com
28.07.2009 02:22:49
Witam.
Przeczytalem ten tekst i oczywiscie masz kominku racje, co do pewnych rzeczy. Nawet do wiekszosci pewnie, jak wiadomo, wiekszosc ludzi jest madra inaczej i ida droga na latwizne. Tutaj popracowac 1 dzien i starczy na 2 dni picia, tutaj przerzucic cegly, pozmywac talerze, itd itp.

Ty to podpinasz pod emigracje - dlaczego? W Polsce mieszka tylu mistrzow tego typu, ktorzy nie wyemigrowali. To nie jest w zadnym stopniu problem emigracji. Osmiele sie nawet stwierdzic, ze wsrod emigracji takich ludzi jest procentowo mniej niz w kraju. Dlatego teza, ktora stawiasz, jest lekko zboczona.

Oczywiscie co do zapomog - tu sie zgadzamy - pomyslodawca do gazu, ew. lincz. Glupszej rzeczy w zyciu nie slyszalem, moze ktos ma pomysl na skrecenie jakichs lodow na tych zapomogach. Nic nie dzieje sie przypadkiem prawda?

Ja w zyciu pracowalem w 3 krajach, duzo jezdzilem i widzialem - generalnie ludzie sa tacy sami. W kazdym kraju sa durnie, madrzejsci, matacze i kurwy. Jedyne, czym Polska sie od nich rozni to brak infrastruktury i wieksza chciwosc politykow (dlatego sie autostrady wolno buduja - za duze lapowy). Stopien zaawansowania komuny jest w EU mniej wiecej wszedzie taki sam.
 
28.07.2009 02:41:07
Tak na szybciutko, to chciałabym poprzeć makrę i rolkę. Z ich opiniami najbardziej się zgadzam.
Nie lubię uogólniania - 'wyjechali więc są głupi, zostali więc są mądrzy'. Nigdy nie planowałam, że wyjadę do pracy za granicę, ale też nigdy tego nie wykluczałam. Poza wykształceniem, inteligencją i przywiązaniem do kraju, trzeba jeszcze wyróżnić taki czynnik, jak zwykłe szczęście. Niektórym go po prostu brak.
 
28.07.2009 03:33:33

nie_mam_czasu:

Dziękuję za pocieszenie ;) Czyli jednak jest tak jak myślałam i da się to jakoś zrobić żeby tam studiować :) Z tym zmywakiem to już się dawno pogodziłam, haha. Ale z tym niepłaceniem nie jest chyba tak łatwo, prawda? Nie trzeba przypadkiem starać się wtedy o jakieś stypendium/fundusz, czy coś? I jak to zresztą wygląda ze ścisłymi kierunkami w UK? Są na wysokim poziomie? :)

Tak jak ktoś już napisał - za studia się teoretycznie płaci, ale w Szkocji (siedzę w Edynburgu) całe czesne opłaca Ci agencja SAAS, tak samo z drugim kierunkiem (nie pamiętam dokładnie, czy możesz robić je równolegle, czy w razie gdy ten pierwszy Ci nie podpasuje). Nie musisz praktycznie nic robić, podczas pierwszego dnia, gdy oficjalnie zapisujesz się na uniwerek, dostajesz formularz, który podpisujesz, potem coś się jeszcze chyba wysyła i na tym koniec "załatwiania".
W Anglii jest chyba nieco inaczej, ale tam również nie jest tak ciężko. Mam sporo znajomych z Polski, którzy się tam uczą i nikt nic nie płaci. A nawet jeżeli weźmiesz już pożyczkę studencką, to jest ona na tak korzystnych warunkach, że nawet nie zauważysz kiedy ją zwrócisz (oddajesz tylko, jeżeli zarabiasz minimum 20tys. funtów rocznie, oddajesz około 100 funtów miesięcznie, jeżeli przez 10 lat nie znajdziesz takiej pracy, pożyczka zostaje umorzona, jeżeli urodzisz dziecko - pożyczka umorzona etc. etc.)

Nie mogę Ci powiedzieć z całą pewnością o kierunkach ścisłych na innych uczelniach, bo po prostu tam nie byłem. Mój uniwersytet specalizuje się w tych dziedzinach i zaplecze jak i sam poziom nauczania są wymarzone. Problem pojawia się, jeżeli sama nie potrafisz motywować się do nauki i potrzebujesz bata nad sobą w postaci kolokwiów, zaliczeń itp. w ciągu roku. Tutaj prawie tego nie ma. Egzaminy są banalne i odsiew pojawia się dopiero na 4. roku. Czy robią tak, aby podnieść sobie statystyki, czy z czystej dobroci - tego nie wiem. Wiem natomiast, że jeżeli ma się zapał i chęci do tego, co studiujesz, to możliwości są niemal nieograniczone.
 
Gość: dom_uciech_wujka_heinricha, mirasoft-r.3s.pl
28.07.2009 03:34:30
A tam, dramatyzujesz. Ci mądrzejsi i zdolniejsi, to tak czy siak się Polsce przysłuzą, czy to w kraju z przyczyn oczywistych czy też za granicą, choćby poprzez wystawianie dobrego świadectwa, tudzież za sprawą przelewów walutowych. Jak dla mnie nie ma różnicy pomiędzy zamienianiem Kołobrzegu na Warszawę, a Radomia na Londyn - to bardziej kwestia percepcji... no i zdolności językowych.
 
28.07.2009 03:41:10
Ja wyjezdzam za tydzien na studia do Niemiec. Generalnie z emigracja wiaze swoja przyszlosc. Z tym, ze po studiach mam zamiar piastowac wysokie stanowiska i niczym nie roznic sie od Niemcow. Zgermanizuje sie calkiem, wtopie w otoczenie, bo mysle ze tylko w taki sposob mam szanse na godne zycie. Na zycie, gdzie biorac kredyt na samochod nie musze zrezygnowac z wyjadu na urlop przez 4lata, gdzie nie musze kombinowac, gdy zepsuje sie lodowka, tylko stac mnie na to, aby normalnie isc i kupic nowa, gdzie stac mnie na okazyjny obiad w restauracji i na nowe yyy stringi. Oczywiscie Niemcy nie zarabiaja duzo "bo tak", bo tak super jest w Niemczech i w ogole panstwo DAJE swoim obywatelom. Oni po prostu ciezko haruja od rana do wieczora, robia kawal dobrej roboty. Nie patrza co by tu zrobic, aby sie nie narobic. Pracuja i dostaja pieniadze. A Polak to wiadomo- najchetniej by nic nie robil, albo robil jak najmniej, a kasy chcialby jak najwiecej.
Co do antypolonizmu to nigdy sie z tym zjawiskiem nie spotkalam bedac za granica. "W Niemcach" bywam najczesciej i moge smialo stwierdzic, ze wszyscy sa baaardzo przychylnie nastawieni do Polakow.
 
Gość: zza_granicy, exit5.anonymous-relay.com
28.07.2009 03:45:11

kw76:
A patrząc historycznie pracujemy na swoją opinię na świecie jeż od wielu stuleci. W naturze polaka leży bycie "na nie". Najpierw przez wieki dominowaliśmy nad ościennymi narodami - w imię obrony wiary i rozszerzania jedynie słusznej cywilizacji europejskiej (bo tamte były złe). Później ponad setka lat bez własnego państwa - (zostaliśmy ubezwłasnowolnieni, więc też źle, choć do dzisiaj najrozleglejsza siatka kolejowa jest w dawnym zaborze pruskim a i drogi przez Bory Tucholskie pamiętają często jeszcze wilusia). Sanacja - no dramat, rozpasanie elit i udręka większości społeczeństwa. Później okupacja hitlerowska, stalinizm, komunizm, socjalizm, quasi-kapitalizm - nie, nie i jeszcze raz nie!


Jeszcze raz ja :). Bardzo ciekawy komentarz - ja tez w ten sposob myslalem jak wyjezdzalem z Polski. Zzymalem sie na te polska opozycyjna nature, ktos cos wymysli to trzeba obejsc, narzekanie na wszystko, dla Polaka nie ma kraju na ziemi - zawsze cos bedzie do dupy.

Z drugiej strony patrzac, mamy teraz ciekawa sytuacje, w ktorej elity daza do rozwiazania pewnych spraw - sledzac informacje mozna dojsc do wniosku, ze chodzi o jakis nowy porzadek swiata. Informacji na ten temat coraz wiecej, nie wyglada to dobrze. Inne narody, szanujace prawo i standardy europejskie, ida pod noz jak stado owiec, nie zdajac sobie sprawy co ich na koncu czeka.

Z tego powodu zaczalem doceniac te polska krnabrnosc, moze im sie z nami nie uda, moze jakos damy rade w ciezkich czasach, jesli takowe nadejda. Inni sie konspiracji i mataczenia od nas beda uczyc :).

Oczywiscie glupoty, jumy, malomiasteczkowosci i dresiarstwa nadal nie toleruje ale idealow na swiecie nie ma hehe.
 
28.07.2009 04:18:00
Pracowałam w Atenach, w tamtym roku. Wstyd mi było. Polacy taką wieś robili. Dobrze, że siedziałam tam tylko dwa miesiące żeby na studia było. Nic dziwnego, że mają o Nas taką opinię i nic dziwnego, że moi pracodawcy traktowali mnie jak nieumiejącą się zachować w towarzystwie dziewuchę. Polacy pili pod kościołem, szli się modlić, że niby katolicy, a potem beszczelnie pod samymi drzwiami świątyni piwo pili, jakby nie mogli usiąść w parku kawałek dalej. Polskie dziewczyny szły z Grekami do łóżka, bo miały niby dach nad głową i ładne prezenty. Autentycznie masę takich dziewczyn poznałam. Mówiły mi: "Nie bądź głupia, po co pracować jak można nie pracować, a fajną biżuterię dostać i jeszcze jest gdzie spać". Wstyd mi było, bo Polacy pluli, chodzili po ulicach jakby byli panami świata, robili ogólny rozpierdol. Jak Nas widzą tak Nas piszą. Kiedy wróciłam do Polski poczułam się taka szczęśliwa. Kocham ten kraj. Po tej wycieczce zrozumiałam, że jak skończę studia to będę "karierę" tutaj robić, pracować na polską gospodarkę, płacić polskie podatki i klepać polską biedę ze swoimi biednymi, polskimi znajomymi. Może i w Atenach lepszy pieniądz był, ale w domu najlepiej.
 
28.07.2009 09:03:28
Mam w Anglii braci, szwagrów, przyjaciół, u których bardzo często bywam. Oni nie żyją w polskich gettach,jak nam się to wmawia choćby w serialach. Mają dużo więcej przyjaciół Anglików, niż Polaków. Ostatnio na imprezce wręcz nie mogłam oderwać oczu od parki kumpela-Polka i facet -Angol, ona nim tak 'zarządzała',że faceta zrobiło mi się żal. Mówię do niej,ejjj daj się chociaż chłopu piwa napić, jest taki słodki i grzeczniutki, na co ona : eee spoko,on tak lubi :) To nie odosobniony przypadek i nigdy nie zauważyłam czegoś takiego jak traktowanie Polaków z góry, nie wspominając o pomiataniu nimi. To pomiatanie, to że jesteśmy pod jakimś względem gorsi to taka nasza polska przypadłość. Chyba mamy do tej choroby prawo, bo dostaliśmy ostro po dupie, choćby przez lata komuny i teraz nieco potrwa aż się z tego wykurujemy.
 
28.07.2009 10:05:32
fajny artykul na wykopie znalazlam na temat antypolonizmu...samych Polakow i naszych kompleksach.

http://www.wykop.pl/ramka/215576/nasza-polska-wiocha

Pozniej opisze wlasne doswiadczenia.
 
28.07.2009 10:05:37

shake_that_dick:
Nic dziwnego, że mają o Nas taką opinię i nic dziwnego, że moi pracodawcy traktowali mnie jak nieumiejącą się zachować w towarzystwie dziewuchę.

no skoro uważasz, że mieli powody.

shake_that_dick:
pod samymi drzwiami świątyni piwo pili, jakby nie mogli usiąść w parku kawałek dalej.

I zabrakło Jezusa, żeby ich rozpędził

shake_that_dick:
Polskie dziewczyny szły z Grekami do łóżka, bo miały niby dach nad głową i ładne prezenty.

Zamiast tego powinny iść z Polakami do łóżka, bo Wanda nie chciała Niemca.

lunami:
Co do antypolonizmu to nigdy sie z tym zjawiskiem nie spotkalam bedac za granica. "W Niemcach" bywam najczesciej i moge smialo stwierdzic, ze wszyscy sa baaardzo przychylnie nastawieni do Polakow.

Boski młodzienczy idealizm. Z tego się wyrasta, jak jedzie się do kraju już nie na wycieczkę. A Erika Steinbach to taka baba jaga zmyślona przez polskich liberałów.
 
28.07.2009 11:03:02

mgr_makra:
Drodzy Wykształceni Nieemigranci, Zgadzający się z Kominkiem, Kominku,
Jak pewnie słyszeliście na wykładzie z demografii (ponieważ jesteście gruntownie wykształceni i wypowiadacie się na temat, który poznaliście od podstaw), każdy kraj rozwijający się, którego system nie zabrania obywatelom swobodnego przemieszczania się poza granice własnego kraju, doświadcza zjawiska emigracji. Jest to rzecz znana wszystkim socjologom i nie budzi wśród specjalistów niepotrzebnych emocji. Nie ma to zjawisko nic wspólnego z brakiem ambicji, a wręcz przeciwnie - badania dowiodły, że tylko jednostki najbardziej zaradne są mobilne - czyli zdolne do zmiany miejsca zamieszkania w celu zapewnienia sobie korzystniejszych warunków bytowych, jeśli nie pozwala im na to dotychczasowe środowisko. Jest to rzecz rozsądna i naturalna. Zjawisko emigracji zarobkowej nie dotyczy tylko Polaków. Poza chłopami przywiązanymi do ziemi, emigrowali wszyscy, ze Słowackim na czele. Polecam przy okazji ciekawe studium emigracji do USA z przełomów XIX/ XX wieku Małgorzaty Szejnert "Wyspa Klucz".
Szalenie celna wypowiedź, winszuję.

Wiele osób siedzących sobie wygodnie przed odbiornikami telewizyjnymi padło ofiarą wizerunku wyjezdnych Polaków, który pokutuje w mediach. Chodzi o Polaka, który wyjechał, bo nie miał się gdzieś podzieć, i biedny z tobołkami tuła się po Wyspach, żebrając o suchy chleb. Ale przecież taka prawda o Polaku w równym stopniu dotyczy tego, który wyjechał, jak tego, który o suchy chleb żebra we własnym kraju, we własnym mieście, wiosce, na własnej ulicy. Bo czyż to u nas biedy brakuje?

Tymczasem - opierając się na słusznym wywodzie Makry - wielu naszych wyjazdowiczów to w istocie dzielni śmiałkowie, konkwistadorzy, którzy z bezprecedensowym na kartach historii tupetem najeżdżają obcy kraj, czerpiąc z niego garściami, odbierając pracę tambylcom, bezlitoście pobierając wszelkie możliwe socjały, urządzając sobie prywatę, i w efekcie końcowym pozyskując dla siebie w błyskawicznym tempie ogromne wymierne korzyści materialne i ogólno-życiowe.

Nie oszukujmy się - wielu Polaków ustawiło się na wyspach tak, jak wielu nas w Polsce może tylko marzyć. Byłem tam, widziałem.
 
Gość: purevision, public-gprs71926.centertel.pl
28.07.2009 11:18:22
wiesz Kominku, ja tam wole przez 3 miesiące zarabiać na studia na wyspach, niż przez rok w Polsce - kasa ta sama, wolny czas moge poświecic na nauke. Poza tym, mam do siebie wiekszy szacunek robiąc w szkockim deszczu i błocie, niż pracując w polskiej kawiarni i narażając się na podszczypywanie obleśnych Niemców
 
28.07.2009 11:22:52

mgr_makra:
mgr_makra
28.07.2009 00:06:47


samjestesmisiek:
Idę zjeść szklarniowego, może nasz rodak go wyhodował?


Haha! Dobre! Że Polak wyhodował pomidora! Haha! Borze, jakie to poniżające, hodować pomidory!:)



Nie pomodorka, tylko łogórka.
Nie 'poniżające' tylko 'swojskie', a i pod 'zagramananiczne" podejdzie; politycznie poprawne, bo o ogół nie zahacza. Poniżającego pomodorkoogórka nie wsadziłabym do ust ;-) Makra, znowu ryjesz dziobem w znaczeniach :-)))

Moja siostra chce wyjechać.
Nie ma pomysłu na pracę tutaj i nic jej nie pasuje. Niech jedzie.
Wpadniemy do niej na wakacje :-)
 
28.07.2009 11:51:20

talisker10:
ede zmień ten avatar

da się zrobić.

ktosia:
zachowują się co poniektórzy lekko mówiąc jak świnki : P

a panienka znów przegięła:)

kalashnikov:
Podsumowując - tekst rzepy to dla mnie jakaś abstrakcja, prawdopodobnie wynik biadolenia tej głupszej części emigrantów, zawsze niezadowolonej i narzekającej na co tylko się da

to takie polskie... patriotyczne wręcz.
 
28.07.2009 11:54:13

amjan:
Szalenie celna wypowiedź, winszuję.

Dziękuję, szanowny Kolego za docenienie mojego wkładu w rozwój tutejszej nauki.

amjan:
Tymczasem - opierając się na słusznym wywodzie Makry - wielu naszych wyjazdowiczów to w istocie dzielni śmiałkowie, konkwistadorzy, którzy z bezprecedensowym na kartach historii tupetem najeżdżają obcy kraj, czerpiąc z niego garściami, odbierając pracę tambylcom, bezlitoście pobierając wszelkie możliwe socjały, urządzając sobie prywatę, i w efekcie końcowym pozyskując dla siebie w błyskawicznym tempie ogromne wymierne korzyści materialne i ogólno-życiowe.

Jest to słuszne - tak robili Hunowie, Mongołowie, Kartagińczycy - byli bezwzględnymi barbarzyńcami i dzięki temu ich podbój był skuteczny. Piar mieli zły, ale liczy się efekt końcowy. Nasz kolonializm jest bezkrwawy i ma szansę wyprzedzić inwazję Arabów. Co z tego, że będziemy pracować na zmywakach? Wiadomo że plebs rozmnaża się najszybciej, więc im więcej "hołoty" na wyspach, tym lepiej dla narodu, a niedogodności związane z naszym negatywnych wizerunkiem za granicą snoby będą musiały jakoś przeżyć. Może zamiast jeździć na Hawaje będą wspierać polską turystykę? Za kilkadziesiąt lat może na tronie Anglii zasiądzie Anna z Nowaków Kowalska a funt wyprze złotówka? I obędzie się bez jednego wystrzału.
 
28.07.2009 12:35:46

mgr_makra:
Piar mieli zły, ale liczy się efekt końcowy.
Zły piar świadczy o bezwzględności naszego potopu, jak i jego skuteczności.

Tak na nawiasie, podoba się bardzo ten swojski 'piar'. Będę go promował, ku chwale naszej mowy.

Nasz kolonializm jest bezkrwawy i ma szansę wyprzedzić inwazję Arabów.
Oczywiście, ze bezkrwawy - jesteśmy nowocześni.

Co z tego, że będziemy pracować na zmywakach?
No właśnie - samo się nie pozmywa. Z domu wiem, że zmywały zawsze najgrzeczniejsze i najambitniejsze dzieci.

Wiadomo że plebs rozmnaża się najszybciej, więc im więcej "hołoty" na wyspach, tym lepiej dla narodu, a niedogodności związane z naszym negatywnych wizerunkiem za granicą snoby będą musiały jakoś przeżyć.
Tak mi się skojarzyły te wszystkie plany kolonizacyji marsa, czy innych ciał niebieskich, w celu ratowania gatunku ludzkiego (na ewentualność zagłady ziemi), w których zawsze jest mowa o wysłaniu grupki najwybitniejszych osobników: naukowców, badaczy, księży, pisarzy, modelek. A ja powiadam: wyślijcie polską hołotę, polski plebs, polskich urlopowiczów zarobkowych a gatunek ludzki nie zginie.

Może zamiast jeździć na Hawaje będą wspierać polską turystykę?
Tak też będzie. Za kilka pokoleń, każdy młody Brytyjczyk będzie przyjeżdżał do nas odwiedzić kraj swych przodków.

Za kilkadziesiąt lat może na tronie Anglii zasiądzie Anna z Nowaków Kowalska a funt wyprze złotówka?
Piękne wizje snujesz.
No ale co tu dużo mówić, jeżeli kandydatka do tronu z rodu Windsorów nie będzie znać języka, to nie ma co rywalizować ani z Anną z Nowaków Kowalską, ani z Grażyną z Kowalczyków Szczypiorkowską.

Ekspansję kulturową będziemy w najbliższych latach obserwować coraz wyraźniej. Ja już jeździłem tymi brytyjskimi cholernie wąskimi drogami. Powiadam wam - takie coś zablokować to styknie jeden traktor. Niech Ci Brytyjczycy tylko przejmą od nas bakcyla...

I obędzie się bez jednego wystrzału.
Nie inaczej.
 
Gość: Janusz, dynamic-78-8-23-183.ssp.dialog.net.pl
28.07.2009 13:53:58

kuzu:
USA --> byłem w NY. Wrażenia ? Bród i smród.

Ośmielę się nie zgodzić, nawet staw w Central Parku jest dosyć głęboki
 
28.07.2009 14:09:50
To i ja sobie pozwolę głos zabrać, jako że temat niejako mnie dotyczy. Szczęśliwie należę do tej grupy rozgrzeszonych, którzy 'emigrowali' epizodycznie, wakacyjnie, kiedy brakowało na waciki lub zeszyt A4 na kolejny rok ;) Spostrzeżenia mam, w świetle tego, co już zostało napisane, może niezbyt odkrywcze, ale i tak się podzielę. Po pierwsze zgadzam się z tym, że najbardziej nieprzychylnymi osobami dla Polaków za granicą są... Polacy. Nikt nie podłoży Ci takiej świni 'na zachodzie' jak Polaczek. Przez 3 lata wakacyjnej pracy w Irlandii nie spotkałam się chyba z ani jednym antypolskim zachowaniem Irlandczyka, ale miałam za to nieprzyjemność mieszkania w zeszłym roku z Polakami - złodziejami i prostakami. I byłabym się wówczas wyprowadziła, gdyby nie fakt, że do końca radosnego pobytu został mi niecały miesiąc. Irlandczycy natomiast są w większości życzliwymi, przyjaznymi, czasem może nawet zbyt naiwnymi jednostkami, a przecież wcale nie musieliby tacy być, bo - kwestia druga - tak sobie kiedyś pomyślałam, co ja bym poczuła, gdyby Polskę nagle zalała fala obcokrajowców? Nie pojedyncze sztuki tu i ówdzie, ale dosłownie fala, która zajmowałaby powoli większość obszarów gospodarki? Kiedy poleciałam tam po raz pierwszy w 2006 roku pamiętam jeden czy dwa polskie sklepy i kościół z polskim księdzem. W 2008 było już z 5 czy 6 polskich mini-marketów, polski ksiądz, bank, przychodnia, szkoła, solarium...Rozpanoszyliśmy się tam do tego stopnia, że krążyły żarty o rządowych debatach dotyczących wprowadzenia języka polskiego jako urzędowego w Irlandii. Obserwując polskie 'przekręty' tam (jak jeden z drugim opowiadał z wielką uciechą ile udało mu się zaoszczędzić na ubezpieczeniu auta czy jeszcze innym zasiłku) pomyślałam kiedyś, że przyczynimy się do zniszczenia tej wyspy, zrobimy z niej drugą Polskę, miejsce, w którym 'kto nie kombinuje, ten nie ma'. I zastanawiam się, czy gdybym w kraju 'u siebie' obserwowała taką ekspansję jakiejś innej narodowości, to czy byłoby mi to na rękę? Albo chociaż obojętne?

No i jeszcze na koniec niewybredny żarcik prosto z krypty: (nie trzeba się śmiać)
- Co rzuca Irlandczyk tonącemu Polakowi za burtą?
- Jego żonę i dzieci.
Hooohoho.
Aha, i jeszcze jeden P.S. gdyby nie wyjazd do Irlandii, pewnie nigdy nie trafiłabym na Kominka... ;)
 
Gość: Sena, 217.98.93.73
28.07.2009 14:35:34

nie_mam_czasu:
Poza tym, napisałam, to takie marzenie tylko, więc na razie nie myślę bardzo poważnie o tym.. (chociaż byłoby miło jeśliby się udało :)

Wierz w siebie, ja aplikuję na studia w UK w tym roku. Kierunek który szczerze mnie interesuje w Polsce niestety zaliczono by do grupy "dla bezrobotnych".
 
28.07.2009 15:26:01

shake_that_dick:
Kiedy wróciłam do Polski poczułam się taka szczęśliwa. Kocham ten kraj.


Nareszcie można dawać dupy polskim chłopakom, za polską biżuterię. I ci cholerni Polacy w Atenach, skąd oni się tam wzięli? Bo przecież nie z Polski!


edereleda:

to takie polskie... patriotyczne wręcz.


Rozwiń, bo nie wiem, do kogo ten komentarz.


yamka:

Aha, i jeszcze jeden P.S. gdyby nie wyjazd do Irlandii, pewnie nigdy nie trafiłabym na Kominka... ;)


Hłehłe...
 
Gość: jedrzejzgierz, cpc2-belc1-0-0-cust772.know.cable.virginmedia.com
28.07.2009 16:45:43
Czizas
Czytając tekst Kominka, a później komentarze jestem już przekonany, że antypolskość występuje w 99% ze strony innych polaków, a niechęć do emigrantów uderza falami, ale w większości ze strony innych Polaków, którzy o emigracji wiedzą tyle co powiedzą w serialu na "jedynce", albo w wiadomościach na "ti-vi-enie". Dobrze, że istnieją tacy ludzie jak np. Makra, bo dzięki im, może kiedyś wrócę do Polski. A zapomniałem - jestem emigrantem. Żyje sobie spokojnie w Belfaście i jedyne skurwysyństwo jakie mnie tu spotyka, jedyna niechęć i nieuzasadniona złośliwość + zazdrość pojawia się ze strony innych rodaków. Tubylcy są przychylni, otwarci i raczej bezkonfliktowi. Oczywiście Ci co wiedzą co było w Belfaście parę lat temu muszą być świadomi, że oczywiście są też Ci gorsi, którzy najchętniej zajebaliby Ci kamieniem za niezrozumiałe dla nich frazesy wydobywające się z Twoich ust, które świadczą, żeś katolik, a dla nich katolik = wróg. Ale w gruncie rzeczy, oni to pikuś w porównaniu z naszymi wspaniałymi polaczkami. Na szczęście więcej jest Was w Polsce ;). Zastanawiam się czasem jakie wydarzenie spowodowało, że Polacy tak nienawidzą się nawzajem? Co jest w nas - emigrantach takiego, że dla Was oczywiście jesteśmy nieudacznikami, którzy uciekają za granicę by Wam szkodzić? By się szmacić, ale mimo wszystko tym szmaceniem zarobimy więcej niż Wy w Polsce. To Was boli? Zarobki? Sukces? O co Wam w ogóle chodzi? Patrze tu na inne nacje i nie chcę już być Polakiem. Ciapaci są dla siebie bardzo przyjaźni, oczywiście dla innych (dla mnie, dla mojej dziewczyny) również. Słowacy? Znaliście kiedyś Słowaka? Co oni tacy przyjaźni, tacy szczęśliwi i otwarci na Świat? Przecież mają gorzej niż Polacy, mniejszy kraj, biedniejszy. Dlaczego są tacy przyjaźni?
A Ty Polaku - wyjedziesz? Odważysz się? Eee - lepiej żyć w Polsce przecież mam 1200zł, mieszkam ze starymi, więc mogę się ujebać co sobotę - żyć, nie umierać. A przyszłość? Nie myśle o niej.
A co by było ze mną - myślę czasem - gdybym został w Polsce? Czy moje 2000 miesięcznie zwiększyło by się do tego czasu? A może już bym zdechł, bo wyciągi w lakierni były chuja warte. Może moja dziewczyna znalazła by podobnie płatną pracę po studiach? Wow - mielibyśmy 4 tysie. Za długo tu siedzę, żeby stwierdzić czy to by mi wystarczyło do takiego życia jak tutaj. Niedawno kupiony dom (30 lat rat, a co), dwa samochody, ciepłe kraje raz lub dwa razy w roku. Co to będzię jak moja przyszła żona zrobi 2 "grejd" w pielęgniarstwie i będzie zarabiać 50% więcej niż teraz. Martwić się? Pewnie tak, ale Waszym podejściem do nas. Pewnie myślicie - wracaj frajerze - nieudaczniku na zmywak, a Twoja narzeczona niech robi to razem z Tobą. Nie niszcz naszego podejścia do emigrantów.
Teraz tak się ocknąłem - czy moi znajomi robiliby coś innego w Polsce. Ten stolarz, tamten lakiernik, ona kierownik w banku, on manager w Renault. Kurde - gdzie Ci znajomi pomywacze, Ci robiący za psie pieniądze? A pamiętam. Było ich trochę w zeszłym roku. wszyscy studenci - przyjechali na 3 miechy, to im nie robiło różnicy co będą robić. Ważne by zarobić i wrócić do Polski. Ale cenie ich, bo się odważyli. A gdzie Ci co zasuwają za grosze po parę lat bez perspektyw? Nie ma? Większość siedzących tu dłużej chcę robić coś podobnego co robiliby w Polsce. Paru studiuje, rozwija się. Chyba mój światek jest jakiś wypaczony, bo dookoła mnie nie widzę tych nieudaczników. Ale zaraz - przecież Andrzej z Jolką i Michał lubią się bawić. Co weekend gdzieś są, gdzieś się opijają. Narkotyki? No raczej. Stać ich na to. No to mam - znalazłem tych degeneruchów, których w Polsce ze świecą szukać. Wszyscy tam tacy spokojni i mili. Studenci się nie bawią w akademikach, inni mniej wykształceni nie psują swojego wizerunku. Nie psuja przed innymi Polakami, bo to nie emigranci. to my jesteśmy od niszczenia Waszej opini w oczach innych na całym Świecie...
 
28.07.2009 16:54:11
Mieszkam w Irlandii. W pazdzierniku beda 2 lata. Mam mila, ciepla posadke w "branzy IT", zarabiam nienajgorzej ale bez rewelacji. Dookola mnie mam tez kilku polakow ale glownie "irole".
Nie wiem skad sie bierze ta gadka o niecheci do polakow. Oczywiscie na pewno troche tego jest, jak wszedzie. Polacy w swoim kraju nie lubia nikogo, nawet swoich. Tutaj znacznie bardziej uprzedzeni sa do ludzi z chin czy indii, ktorzy czesto przyjezdzaja z wielka rodzina, gdzie pracuje tylko jedna osoba a reszta ssie zasilki (dosc znaczne).
Nie spotkalem sie z negatywnym nastawieniem jeszcze. Jestesmy chwaleni za nieznana dla nich pracowitosc i punktualnosc (sic!).

Wszedzie znajda sie czarne owce. Widze tutaj takich samych polskich dresiarzy jak w moim kraju. Znaja dokladnie tyle samo angielskiego i robia dokladnie to samo - nic. Ale to jest wszedzie..

To tyle, pozdrawiam.
 
28.07.2009 17:19:13
Komentarz do kominotki: O KOMINKU

Według Mnie to bardzo sztywny ten tekst o tobie Kominku.
 
28.07.2009 17:43:57

kalashnikov:

Rozwiń, bo nie wiem, do kogo ten komentarz.

Miałam na myśli to narzekanie, że zawsze jest źle, strasznie i najgorzej, nawet w chwili, gdy żona ma za chwilę rodzić długo wyczekiwanego potomka, budujemy dom i kupiliśmy nowy samochód. Ta stereotypowa "stara bida" - nie tylko pojęcie, a ZJAWISKO tak polskie, tak typowe dla Polaków...
1 2 
jako Gość
zaloguj się
zarejestruj się
Jeżeli się nie zalogujesz, przy Twoim komentarzu pokaże się adres IP.
twoja nazwa (wymagane)
e-mail
Podgląd
Dodaj komentarz
niedziela, 27.06.2010
TU MOŻE BYĆ MIEJSCE

na Twoją reklamę.

Ale wcale nie musi, bo na blogu jest jeszcze kilka innych miejsc na banery, a i współpraca z blogiem nie musi obejmować wyłącznie banerów.

Korzystając z uroków wakacji oraz zdając sobie sprawę, że coraz częściej nie wystarcza mi na szampana i kawior, zmodernizowałem (jak zwykle przy pomocy Jaskula) dział "Reklama".

 


(tak, można klikać w ten obrazek, można)

Mialem juz kilka smartfonow. Z racji zawodu potrzebuje miec net w kieszeni. Do tego dobry aparat, kamere i odtwarzacz mp3. Pod tym wzgledem najbardziej sobie chwale Samsunga Wave. Wczesniej mialem HTC 2. Samsung bije go na glowe mimo nowego systemu bada. iPhone jest przereklamowany. Zona ma 3gs i o jego wadach moglbym pisac godzinami. Moze czworka jest OK, ale cena powala. Poza tym, ma problem z gubieniem sieci. Bierz chlopie samsunga wave 8500, a nie bedziesz zalowal. Mowi ci to koles, ktory mial juz 4 smartfony, a bawil sie chyba kilkunastoma.
~Oriano, 89.74.216.99

sie_swieci:

Sam smartfon jest genialnie spasowany i jakością wykonania wszelkie samsungi mu nie dorównują - nic nie skrzypi, nic nie cyka. Ma się ochotę nim gwoździe wbijać.

Jeżeli chcesz porównywać hartowane szkło i metal z Wave'a do tego czegoś z HTC to proszę bardzo:D Śmiało wbijaj gwoździe.
Kominku, to chrupanie to najprawdopodobniej jest parkowanie głowicy. Tak jak napisał boli_mnie... to zabezpieczenie przed gwałtownym ruszeniem dysku (choć tak naprawdę, gdyby głowica dotknęła dysku to już nie byłoby co zbierać).

Najlepiej sprawdź czy to występuje na włączonym zasilaniu - powinno być tak, że to się uaktywnia tylko gdy jedziesz na baterii (czyli teoretycznie, gdy możesz ruszać lapkiem) - a przynajmniej tak jest pod Linuksem (ale to tak logiczne, że pewnie w 7 też jest podobnie).

Powinno dać się to trwale wyłączyć (pewnie jakiś magik windowsowy Ci pomoże), ale po coś to jest :), więc lepiej to przemyśleć. Co ciekawe efekt ten jest głośny tylko w niektórych modelach dysków - więc tu po prostu masz pecha (ja też).

Ale największa jazda polega na czym innym - jakiś czas temu stało się o tym głośno ponieważ dyski mają ograniczoną liczbę parkowań głowicy. I teoretycznie sugerowano, że to parkowanie pomału, ale nieuchronnie zmniejsza trwałość dysku. Natomiast to jak często dysk jest parkowany zależny od mało znanych czynników i w SPORADYCZNYCH przypadkach leci bardzo szybko (co nie znaczy, że u Ciebie tak jest - to że jest głośne nie ma związku z szybkością).

Chyba da się to pod 7 sprawdzić programem SpeedFan - szukaj w informacjach dotyczących SMART parametru Load_Cycle_Count i sprawdź jak szybko to rośnie.

I teraz tak: ta informacja dotycząca występującego sporadycznie zmniejszania trwałości dysku nie jest ostatecznie potwierdzona, problem został głównie zauważony przez linuksowców (http://forum.ubuntu.pl/showthread.php?t=57149), ale z informacji, które czytałem wynika, że występować może pod wszystkimi systemami. Odkąd ten problem się pojawił, w dystrybucjach Linuksa wprowadzono łatwą możliwość regulacji częstości tego, ale pod 7 nie mam pojęcia jak się za to zabrać.

Co do używanego przez Ciebie programu to tak na szybko poczytałem, że on właśnie blokuje to parkowanie głowicy - mocno się nad tym zastanów - ten mechanizm chroni dysk podczas gwałtownych ruchów. Możesz też włączać ten program jak nie ruszasz lapkiem.
~hgter, 89.77.160.23
Lepiej by brzmiało w PL wersji "Tak napisali i tak jest"
Wrzuciłem na playr parę słów od siebie na ten temat w odniesieniu do Twojego tekstu, linka nie daję bo czytałem regulamin, znajdziesz sobie jak chcesz ;)
Czytaj spamera
Ty bandyto!!! Że ja regularnie czytam bloga takiego potwora...
Czytaj spamera
'Ciebie. Mnie nie okrada, bo ja podatków nie traktuję jako moje pieniądze."

No właśnie, nie rozumiem ludzie brzęczących o tym, jakie to podatki są złe. Tak samo nie rozumiem JKM, który by tylko mówił o złodziejach i o tym, że podatek tylko rozkradają. Ja rozumiem, pieniądze nie zawsze są dobrze rozgospodarowywane, ale jeśli ktoś ma manie na punkcie notorycznego okradania państwa przez ludzi u władzy - moim zdaniem przesadza. I ja tu widzę od JKM przesłanie: "ludzie, wy głupi jesteście". Owszem, ludzie bardzo często są głupi, ale jeśli on o tym mówi, nigdy nie zdobędzie władzy. Jest zarozumiały. Po prostu. Stwierdzenie, że "tylko mądrzy na niego głosują, bo głupsi na innych" moim zdaniem jest samo w sobie nieinteligentne. Czy w Polsce z rządzącym Korwinem byłoby lepiej? Prawdopodobnie nie. Choćby dlatego, że ludzie nie przepadają za takim poziomem abstrakcji, który on w swych poglądach prezentuje. Tak, tak, on ma racje, jest plebs, on nie chce głosów masy. Problem w tym, że prezydent (powinien przynajmniej) być dla Polski, a nie dla 5% poparcia ludzi, którzy przeważnie w pełni popierają jego poglądy i dlatego "są inteligentni". Nie wierze, że za JKM byłoby w Polsce lepiej. I podobnie jak Kominek - nigdy go nie poprę, nie zrobię krzywdy jemu (i sobie). MImo tego, że lubie go jako osobę, po prostu trudno mi sobie wyobrazić go jako prezydenta czy kogokolwiek innego "w zarządzie". I to Polsce raczej nie grozi zważywszy na jego dotychczasowe wyniki. Jest raczej marginalną postacią - choć wyjątkową i z tego powodu wazną jako jakąs odskocznie od dotychczas prezentowanego sposobu "bycia politykiem". W każdym razie wywiad mi się jak najbardziej podobał, był ciekawy. Nie byłby taki gdyby nie komentarze, które nadają temu "smaczek". Są celne, dobre. Czyli coraz lepiej.


Ps.: Witajta! Pierwszy mój wpis, razem z pierwsza rejestracją, chociaż bloga czytuje od dosyć dawna. Kiedyś musi być ten pierwszy raz.


Czytaj spamera
Kominek przede wszystkim dzięki że wrzuciłeś to wcześniej a nie o porze kominkowej :) Wieczorem w piatki to raczej unikam siedzenia przed kompem.
Wywiad pozytywnie mnie zaskoczył, pierwsza część spokojna i bez napięć, druga bardziej rozkręcona, widać że podpuściłeś troszeczkę JKM ;) Jest to człowiek stanowczy i mimo że ma szeroka wiedzę to jego poglady na reformy i zmiany sa bardzo proste dlatego trochę się zagalopował z ta pedofilia, nie jest to zarozumiałość ale za wszelka cene broni swoich pogladów, poza tym przyzwyczaił się do mówienia radykalnych stwierdzeń. Jak sam powiedział inaczej nikt by go w polityce nie zauwarzał. Myślę że gdyby dyskusja trwała na ten temat trochę dłużej nie byłoby takich rewelacji, w końcu to tylko pare zdań.
Ten wywiad tylko mnie upewnił w przekonaniu że mimo iż nie ma realnych szans to warto było go poprzeć, będę miał spokojne sumienie jak Kaczyńskiego będziemy się wstydzić albo jak Komorowski będzie kukła Tuska.
Jeśli chodzi o Janosika to został zmiażdżony, podoba mi się światopoglad JKM. To co powiedział na koniec o tym jak się dostać do władzy to jestem pod wrażeniem, nie gada takich głupot jak Lepper, jest spokojny i wywarzony, wie czego, co może zaproponować ludziom, skutecznej polityki z tego nie będzie ale przynajmniej jest ktoś na scenie politycznej kto mi osobiście odpowiada.
Co do samego wywaidu, realizacja świetna, już się przyzwyczaiłem do tego wirtualnego studia mam nadzieję że nie macie zamiaru tego zmieniać. Samolocik w tle rzadzi. Kominek ogólnie full profeska. Czekam na nastepny wywiad. Może jakiś mały konkurs kto będzie następnym gościem ?:)

Lukasz:
Człowieku zastanów się nad tym co napisałeś. Czy to że Państwo wprowadza coraz bardziej idiotyczne i restrykcyjne prawo sprawia według Ciebie że pedofilów jest mniej? Widać dokładnie do której z grup o których mówił Korwin należysz...bo prościej jest ze wszystkich (często bardzo mądrych) wypowiedzi wyciągnąć jakąś "głupotę" i tym przekonywać innych że JKM jest złem wcielonym :/

dokładnie, sam to miałem napisać, ale już nie muszę :)

zxzcxzcxz:
Cos ty mu powiedział? Ze za 3 lata będzie martwy?

żadne nietakt, polityk w tym wieku musi sobie zdawać sprawę z tego co jeszcze może a czego nie, jeśli ma siły na to a z tego co widać po wiecach w wawie i krakowie to ma, to bardzo dobrze. Ja osobiście też bym się o to zapytał. Swoja droga to myślałem że jest jeszcze starszy :)

Kominek, jedno mnie tylko zdziwiło, dobrze Ci się żyje w tym kraju ? Ok teraz może jest ok, ale co później, Państwo legalnie okrada nas na codzien z ciezko zarobionych pieniedzy, o emeryturze osoby w moim wieku moga sobie pomarzyc bo czegos takiego jak zus nie bedzie i sami juz teraz musimy myslec gdzie inwestowac swoje pieniadze, nie wspomne o zlodziejskich podatkach, sporo tego jest co sprawia że to Państwo nie jest takim fajnym miejscem do życia na dłuzsza mete.
Czytaj spamera
Przez chwilkę zastanawiałam się po co Kominkowi podkładka w ręce, ale teraz już wiem - do machania!
Seksowny zarost.
U Janusza Korwin - Mikke oczywiście.. ;-)
Czytaj spamera
wyłączyłem sobie dźwięk, Komorowski wypada lepiej, Kaczyński cały czas oblizuje usta...
Czytaj spamera
Komentarz do kominotki: SMAKOMYK

Dobra, "ikona polskiego rapu/hh" przemówiła .
W internecie zlalezc mozna oficjalne oswiadczenia. Cytuje frakgmenty:
"chciałbym przekazać wyrazy ubolewania nad zaistniałą sytuacją oraz przeprosić opinię publiczną, władze Zielonej Góry, a przede wszystkim uczestników koncertu oraz fanów za moje zachowanie"
A gdzie przeprosiny dla samego poszkodowanego ? ;) Zabrakło odwagi?
"Chciałbym zapewnić, że nie było moją intencją wywoływanie jakichkolwiek negatywnych emocji publiczności, a na pewno nie nawoływanie do przemocy. Moje zachowanie było wynikiem emocji i silnego wzburzenia w skutek prowokacyjnego zachowania jednego z uczestników koncertu. Nie przewidziałem gwałtowności reakcji tłumu oraz tego, iż zdarzenia przybiorą taki obrót"
A komentarze podjudzające tłum do reakcji? Halo? Ktos sie gubi w zeznaniach :)
"Chciałbym zwrócić uwagę, że przez lata mojej działalności artystycznej brałem udział w wielu akcjach charytatywnych i nigdy nie odmawiałem pomocy potrzebującym. Ufam, że to negatywne zdarzenie nie przekreśli tego wszystkiego, co Ryszard Andrzejewski zrobił dobrego."
Dobra zagrywka psychologiczna z ta pomoca charytatywna ;]
Czytaj spamera
nie było mnie tu ponad tydzień (tam też prawie), a tu wracam na podwójną nominację :)
Svar - też podoba mi się Twoja fotka ;)

I chciałam podziękować Mamie, Tacie oraz Kominkowi, że dzięki nim mogę być przedstawicielką blogowej, dwudziestoprocentowej mniejszości. Tatowemu kartoflanemu nosu dziękuję zwłaszcza ;-)
Czytaj spamera
nie dalej jak przed wczoraj rozmawiałam z kolegą, że ten serial "naznaczony" kojarzy nam sie z jakimś filmem tylko za cholerę nie mogliśmy przypomnieć sobie tytułu
wiedziliśmy tylko, że grał ten z "pretty woman":)
Czytaj spamera
Plansza graficzna to pikus jest. OStatnie cztery reklamy urzekają mnie przede wszytkim podkładem muzycznym. Więc jak jest katar to tam trzaskają pioruny i ogólnie muzyka jak z horroru przed zaciupaniem głównej bohaterki. I Zmienia się nagle o 180 stopni dokładnie w momencie pokazania planszy z lekiem. Ogólnie leci wtedy energetyzujące disco bądź też sielankowe fleciki i ptaszki. Normalnie kocham reklamy leków na grypy i przeziębienia :)
Czytaj spamera
przez chwilę się zmyliłem :)
bo mimo iż też na to mówię wtyczki, to jak chciałem sprawdzić jakie posiadam, we wtyczkach miałem jakiś bzdury, a kilka powyższych znajdowało się w 'rozszerzeniach'. szczegół ;)

dodałem sobie trzy z powyższych - dzięki :)
a uzupełnić tutaj listę o nowe mogę czymś takim jak:

Download Helper 4.7.1
nieoceniony przy jednoklikowym pobieraniu filmików z YT i innych serwisów gdzie jest teoretycznie brak możliwości zapisu filmików ze stronki.
zapisuje w flv lub wmv, moża w locie konvertować do avi lub mp4.

Download Statusbar 0.9.6.7
Podgląd i zarządzanie pobieranymi plikami z poziomu paska stanu.

reszta już mniej więcej się pokrywa.
Love adblock i blipfox ?
Czytaj spamera
Komentarz do kominotki: ZAGADKA REKLAMOWA

Do zagadki:
Zegarek na prawej ręce.
Czytaj spamera
Ja się przyczepie do pór w jakich dane seriale są puszczane w telewizji. Losty i Doktor House może pojawiają się jeszcze o ludzkiej porze ( choć w ramówce się na siebie nakładają) ale 24 godziny , dexter czy californication pojawiają się w okolicach 23.30, szczytem jest już stary serial doktor WHO puszczany o 3 w nocy. I teraz nasówa się pytanie czemu tak się dzieje? Czy ludzie naprawdę nie chcą oglądać tych seriali? Czy może nie warto zaśmiecać ramówki jak można puścić nasze hity w stylu M jak miłośc itp. Naprawdę nie wiem czy ma to sens aby fan jakiegoś serialu musiał czekać do późnej godziny na swój ulubiony serial? Trochę chore to ździebka
Czytaj spamera
Komentarz do kominotki: WITAJCIE W ŻYCIU

Przyznam, że w tym czymś byłam. Musiałam założyć firmę i sprzedawać różne duperele, głównie sobie, bo nikt nie chciał kupować drogich proszków do prania, które w pralce zostawiały kamienny osad, a na bieliźnie brudne smugi.
Pewnego dnia babka, która mnie w to wciągnęła powiedziała, że będzie meeting i mamy na nim być. Poszłam. Przeżyłam szok, gdy wszyscy wstali i, jak banda oszołomów, zaczęli skakać, klaskać w ręce i krzyczeć ze szczęścia. "Co ja tu, do cholery, robię?" - pomyślałam i szybko wyszłam.
Zlikwidowałam firmę i odetchnęłam z ulgą, bo do sekty zupełnie się nie nadaję.
Czytaj spamera

lisu:

tak właśnie myśle, że moja ciotka polubiłaby blipa. ona uwielbia żyć życiem innych ludzi.

Myślę, że żona nowomianowanego szefa MI6 jeszcze bardziej polubiłaby Blipa.

Ahmed szturchnął Cię, bo się stęsknił.
- Cześć, Shelley.
- Cześć, Ahmed.
- Co u Ciebie słychać, Shelley?
- A nic, nudno. John znowu rozpracowuje al Kaidę. Siedzą z Brownem na Oxford Street 10, wiesz, taka stara kamienica, nikt by nie podejrzewał, że tam MI6 ma bazę. [link] To tu. Fajna, nie?:) Mają tam przejście przez sklep Vuitona:)
-...
-A co u Ciebie, Ahmed?
-...
- Ahmed, jesteś tam jeszcze?
-...
-Ahmed...?


http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6789325,Zona_szefa_wywiadu_zalozyla_konto_na_Facebooku.html
Czytaj spamera

11. (tu miejsce na twój komentarz)


Mam! Mam!
Wszystkie wrzucone przez kominka reklamy mają jedną rzucającą się w oczy cechę wspólną.
Dziwię się, że nikt tego wcześniej nie zauważył.

One mają na początku taki kwadrat z trójkątem w środku, o taki: http://tnij.org/epdl
Czytaj spamera
Dla mnie zdecydowanie Szwedzi i Niemcy stworzyli najbardziej wzruszające pierwsze strony. Chwała im za to.

Kominek zaskakuje. Wszyscy spodziewali się długiego tekstu, ociekającego cynizmem i ironią, który treścią przeciwstawiać się będzie "masówce".

Ja, który czytam blog już długo (szczególnie blox.pl/.in), wiedziałem że mimo wszystko Kominek szanuje autorytety.

Ale ten wpis pokazał, że Kominek potrafi nadal zaskakiwać i wychodzić poza ramy oczekiwań, przewyższać je. To przecież doskonały temat! (tym bardziej, że Polacy uwielbiają przeglądać się w oczach innych, szczególnie jeśli ci inni mówią o nas dobrze/ciepło)

PYTANIE : skąd wziąłeś wszystkie te okładki? Podejrzewam że drogą internetową, ale mimo wszystko ciekawi mnie to?
Czytaj spamera

syrna:

cyt:
"(...) dziewczynka, która przyjęła kulę na klatę i tak pięknie umierała patrząc w obiektyw, "

...a po wszystkim aktorka wstała i poszła do domu, a świat obiega obraz jej "rewolucyjnej" śmierci.


..Zrobiła to dla Iranu, prezydenta i świętej Rewolucji Islamskiej.
-Czasem trzeba kłamać córko, być jak lis i wilk.- mówili jej potem, a ona uśmiechała się swoimi wielkimi oczami, które dla świata Zachodu na zawsze pozostały martwe.


Hehe:) Cool.
Czytaj spamera

miniax:
Nie ma czegoś takiego jak "lubienie palenia". Jeżeli ktoś tak twierdzi, to świadczy o tym, że jest uzależniony, albo ma problemy, z którymi nie może sobie poradzić i szuka ucieczki np. w papierosach.


Powiem więcej. Nie ma czegoś takiego jak lubienie lodów. Jeśli ktoś tak twierdzi to albo jest nienażartym bulimikiem albo erotomanem.
Czytaj spamera
W Stanach są ludzie od wymyślania fabuły, ludzie od wymyślania dialogów, ludzie od pisania żarcików, itp itd
U nas wszystko spada na jednego, czasem dwóch scenarzystów. I co z tego że on będzie miał świetne pomysły na miarę Housa czy Desperatek, jeśli przyjdzie pan producent i powie:" eee toczeń? A czy to przypadkiem nie wywoła protestów środowisk cierpiących na tą przypadłość? No jeśli musi już być toczeń, to może pokażmy jak z tym życ? Nie da się? Na pewno się da!Ja mam pieniądze, ja decyduje co się da, a co nie. Tocznia wycinamy "
Z resztą po drodze jest jeszcze reżyser, aktor który nie chce grać roli negatywnej, no i na końcu ten kto się zdecyduje serial kupić.
Dlatego bohaterowie naszych seriali są tak koszmarnie i do znudzenia poprawni, płascy, jednokierunkowi, czarni, albo biali. Przy czym stosunek białych do czarnych musi wynosić jakieś 15 do 1. Przykładem niech będą Londyńczycy o których nawet w sejmie się mówiło, że to antypolski serial, który nie pokazuje jak żyją normalni ludzie. No bo takie "teraz albo nigdy" to już pokazuje :)
Póki będzie popyt na takie seriale, będzie też takich produkcji wiele.
Ja mam nadzieje że z Naznaczonym będzie jak z Ekipą. Pierwsze dwa odcinki słabe, po czym z każdym kolejnym będzie się rozkręcać. Ekipa niestety tej próby nie przeszła, Naznaczonemu dam szanse. Tak gdzieś do 4 odcinka.
Czytaj spamera