Rejestracja
Regulamin serwisu

 

 

1. Polityka prywatności na blogu.


Nie istnieje. Ja tu jestem od pisania tekstów i na tym będę się koncentrował. Jeśli obawiasz się o wyciek swoich danych, podaj fałszywego nicka, imię, datę urodzin, maila, itd... Nie ma obowiązku podawania prawdziwych danych. Nie używaj haseł z twojej prywatnej poczty.

 

2. Wulgaryzmy.


Staraj się ich nie używać. To nie jest miejsce dla prostaków. Ale nie bądź też hipokrytą i jeśli już musisz napisać "kurwa", to napisz "kurwa", a nie "k...a".

 

3. Wolność słowa.


Nie istnieje. Moderatorki bloga (zwane "iwonkami") dbają, aby komentarze obraźliwe, wulgarne, negatywnie oceniające poziom tekstów i niezgodne z moim poczucie estetyki, były kasowane. Jeśli masz potrzebę odreagowania, proszę bardzo - zrób to na priv.
Nie trać czasu na pisanie, że twój komentarz został skasowany, bo zostanie ponownie, a ty dostaniesz bana.
To jest mój teren i ja decyduję kto i co może tu pisać. Tak było, jest i będzie. 

 

4. Zwyczaje.


Nie można stawiać emotikonki ":P", ponieważ tylko plebs wystawia język podczas rozmowy. Nie można pisać "sex", tylko "seks", a prawidłowa pisownia słów "Bóg" i "Boże" to "buk" i "borze". Do tej ostatniej reguły nie trzeba się stosować.

 

5. Reklamy


Wszystkie reklamy produktów, za które otrzymałem wynagrodzenie są wyraźnie oznaczone. Jeśli zachwalam jakiś produkt, a ty nie wiesz czy jest to płatna reklama to znaczy, że nią nie jest.

Na obu blogach Kominka panuje zwyczaj pisania o pełnych nazw firm i bardzo niemile widziany jest tu gatunek piszący "nazwy nie wymienię, bo mi nie płacą".

Jest całkowicie dozwolone chwalenie firm i ich produktów i analogicznie - oczernianie ich jeśli na to zasługują. Na blogu nie ma zabawy w owijanie w bawełnę i nie ma świętych krów.
Pisząc, miej jednak na uwadze, że każdy komentarz z tego bloga jest indeksowany w wyszukiwarkach - często na wysokich pozycjach.

 

 

6. Uwagi końcowe.


Najczęstsze przyczyny skasowania komentarza to:

  • wulgaryzmy,
  • czepialstwo, złośliwe uwagi,
  • zarzucanie komuś wazeliniarstwa i braku własnego zdania,
  • wrzucenie linku do prywatnej strony,
  • zapytanie "dlaczego mój komentarz został skasowany?",
  • wyróżnianie swoich komentarzy poprzez pogrubianie czcionki,
  • głupota, ignorancja - także tak wynikająca z braku znajomości zwyczajów bloga.


Na blogu panuje całkowity zakaz mówienia o priv. Niedozwolony jest nawet komentarz w rodzaju "hej, odbierz pocztę".


Nie podoba Ci się regulamin? No cóż.Na szczęście nie jest to mój problem :-)


Przejdź do rejestracji
Rejestracja
twój login
twój e-mail
twoje hasło
powtórz hasło
Dane z pól "opcjonalne" nie zostaną podane do publicznej wiadomości
imię (opcjonalnie)
nazwisko (opcjonalnie)
zawód (opcjonalnie)
płeć
data urodzenia
gdzie mieszkasz ? (opcjonalnie)
nr gadu-gadu (opcjonalnie)
telefon komórkowy (opcjonalnie)
adres twojej strony (opcjonalnie)
Potwierdź rejestrację
Rejestracja
Na podany przez Ciebie adres e-mail została wysłana wiadomość z instrukcją, jak aktywować konto
Zaloguj się
Jeśli posiadasz już swoje konto na tym blogu zaloguj się:
twój login
twoje hasło
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?

Zresetuj hasło


Jeśli nie masz jeszcze konta to możesz je założyć, tylko nie wiem po co ...
Rejestracja
Resetuj hasło
Wpisz swój adres e-mail w celu zresetowania hasła:
twój e-mail
Resetuj
Resetuj hasło
Na wpisany adres e-mail została wysłana wiadomość z opisem, co należy zrobić, aby zresetować hasło.
Podgląd komentarza
Powiadom znajomego o artykule
Twoje imię*:
Twój adres e-mail*:
E-mail odbiorcy*:
Treść powiadomienia*:

Uwaga! Link do tekstu został dodany automatycznie i odbiorca go zobaczy. Nie musisz wklejać adresu :-)
 
Wyślij powiadomienie
Ostrzeżenie

GÓWNOPRAWDA O LUDZIACH STĄD

poniedziałek, 28.12.2009 18:48:11 | Kategoria: MEDIA
Ilość odwiedzin: 19536
Tagi: dgp, dziennik gazeta prawna, internauci obnazaja sie w sieci, prywatnosci w sieci
69
GÓWNOPRAWDA O LUDZIACH STĄD
Są takie tematy, które aż proszą się o tytuł z wulgarnym zabarwieniem. Bez obaw, to nie stanie się normą.


Czy znacie choćby jeden portal informacyjny
, jedną poważną stronę z codziennymi newsami, która NIE pisała dziś o WIELKIM SKANDALU, jaki wykrył dzisiejszych Dziennik Gazeta Prawna?

Bo ja nie znam.
Ten temat jest dziś wałkowany wszędzie i wszystkie media cytują rewelacje tego artykułu:





A ja mam do tych wszystkich dziennikarzyn internetowych jeszcze jedno pytanie: czy ktokolwiek z was przeczytał choć raz ze zrozumieniem ten tekst?
Wiem, że nie. Zresztą ponad wasze siły było wpleść w w artykuły choćby parę zdań własnych przemyśleń. Potraficie tylko bezmyślnie kopiować cudze materiały. Zresztą temat z Dziennika też jest kopią zagranicznego pomysłu.




Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej założył fikcyjny profil na kilku serwisach społecznościowych i wysłał zaproszenia do 100 losowo wybranych osób.

Efekt był taki, że:

  • dodały go 24 osoby na Naszej-Klasie
  • dodało go 30 osób na Facebooku


Wśród nich:

 

Podzielili się swoimi: datami urodzin (30 osób), adresem mailowym (35 osób), numerem telefonu komórkowego (5 osób), numerem telefonu domowego (3 osoby), numerem Gadu Gadu lub Skype'a (5 osób), pełnym adresem domowym (2 osoby), adresem pracy (3 osoby), zdjęciami dzieci, mieszkań i samochodów (10 osób) a nawet zdjęciem siebie samego zażywającego narkotyki (2 osoby)


...i już jest afera na cały kraj. To wystarczyło, aby wszystkie liczące się media w tym kraju jednym głosem krzyknęły: Polacy obnażają się w sieci!




A MOGLI PRZYJŚĆ DO KOMINKA



i Kominek powiedziałby im, że na Blipie do dziś dodało go 2131 kompletnie obcych mu osób, na Naszej - Klasie 1056, a na Facebooku 585. Mam ich zdjęcia, numery telefonów, adresy, miejsca pracy. Co tylko chcę.
Tak, kompletnie obcych mi osób, bo tych, których znam reala móglbym policzyć na palcach dwóch rąk.
No tak po prawdzie przyznam, że większości z was nawet nie zajrzałem na profil, ale chyba mnie rozumiecie? Jesteście dla mnie nikim, nawet do mnie się nie odezwaliście, a mnie guzik obchodzi wasze prywatne życie.


O co ta cała afera?
Ja nie wiem, bo dla mnie to jest tak, jakby nagle odkryć, że 100 proc. ludności tego świata musi robić siusiu i kupę.

Że 30 osób udostępniło dziennikarzom swój adres mailowy? Wielkie nieba! A przepraszam, od czego są maile? Od tego, aby ich adres był znany tylko właścicielom?

Że gro osób udostępnia swoją datę urodzenia i nazwisko na NK? A czy szanowni dziennikarze czytali regulamin? Nasza-Klasa zmienia na "fikcyjne" konta wszystkich osób, które mają je bez nazwiska lub daty urodzenia, bo - uwaga teraz będzie wielkie odkrycie - Nasza-Klasa wręcz ze swojej definicji jest portalem, na którym udostępnia się swoje dane.
Znacie jakąś szkołę, klasę, w której wszyscy posługują się pseudonimami?
To już wygodniej byłoby zrobić materiał o fotka.pl i walnąć szokujący tytuł: 100 proc. użytkowników tego serwisu udostępnia zdjęcie!

Absolutnym skandalem jest to, że na 100 osób aż 5 (!!!) udostępniło im swój numer GG. 5 osób! Słownie: PIĘĆ!
No przeczytajcie ten artykuł albo choćby fragment, który zacytowałem wyżej.
Jeszcze nie chce się wam śmiać z tej afery?

A teraz poważniej.
2 osoby udostępniły im adres domowy a 3 miejsce pracy. Na 100 osób.
Łapiecie? 2 osoby na 100!
Czy 2 osoby na 100 to powód do jakiegokolwiek zmartwienia? To powód dla wrzucenia tematu na pierwszą stronę?
Otóż tak.
A wiecie dlaczego?
Tak właśnie poznaje się słabe redakcje i słabych dziennikarzy. Wymyślają sobie temat afery, robią aferę, w międzyczasie okazuje się, że z afery wyszło gówno (2 osoby na 100!!) i co z tym teraz zrobić?
Ano zróbmy aferę! Ciemny lud to kupi.
No i ciemny lud to kupił.



W GŁUPICH CZASACH PRZYSZŁO NAM ŻYĆ



Tradycyjne media wciąż nie rozumieją społeczności internetowych i patrzą na nie już nawet nie przez pryzmat realnego świata, ale przez pryzmat wymyślonej przez siebie rzeczywistości, która nijak ma się i do świata prawdziwego i do wirtualnego.

Co z tego, że mamy czyjeś numery telefonów, co z tego, że wiemy, kiedy się urodzili, co z tego, że wiemy, jakie plany mają na sylwestra?
Przed erą internetu było tak samo, a nawet gorzej, bo teraz to ja adresu domowego nie mam do większości osób, które znam z sieci, a jeszcze 15 lat temu miałem wyłącznie ich miejsca zamieszkania oraz telefony stacjonarne. Czy ktoś wtedy robił z tego problem?

To jest tak absurdalne jak absurdalne są artykuły straszące przed zboczeńcami w sieci. Potem głupie matki bronią dzieciakom dostępu do netu w obawie przed gwałcicielami, ale już na dyskotekę - gdzie ryzyko spotkania takiego jest tysiąckrotnie większe - nie boją się puścić.
Gdzie tu logika?

Do niedawna przez wiele lat pracowałem jako dziennikarz i mogę was zapewnić, że w tym kraju jedynymi osobami, do których nie udałoby mi się zdobyć w pół godziny numeru telefonu do prezydent i premier RP. Do każdej innej osoby, każdego celebryty i polityka zdobywałem numer albo poprzez jego znajomych albo sztuczkami socjotechnicznymi. W przypadku polityków polecam tlefon do ich biur, podać się jako pracownik sejmu, IPN lub... dziennikarza, a numer dostaniecie od razu. NIGDY nikt nie poprosił mnie o legitymację dziennikarską.
Jeśli bandzior chce was dopaść, to was dopadnie. Jeśli chce was okraść, to - na Boga - nie założy sobie fikcyjnego profilu, aby przeczytać czy w sylwka będzieci w domu, bo to tak jakby chcąc dorwać wasz adres... podał własny.


Nie mówiię, że macie obnażać się dowoli. Nic z tych rzeczy. Zdaję sobie sprawę z niebezpieczeństw wynikających ze zbytniej otwartości. W sieci jest wielu debili, którzy rajcują się grzebaniem w waszej prywatności. Ja sam się z takimi wiele razy stykałem.
Publikowanie wszystkich danych o sobie to głupota, a ja sam do dziś cierpię choćby dlatego, że kiedyś napisałem o sobie prawdę: jestem niski, gruby i łysy.  Od tej pory żadna kobieta mnie nie chce. Wiele kobiet naiwnie dało mi swój numer telefonu i do dziś w środku nocy budzę je sapaniem do słuchawki.

Po prostu miejcie dystans do takich artykułów, do palantów, którzy karmią was strachem i bzdurnymi rewelacjami, a dziennikarzom portali, które codziennie czytam, życzę byście od czasu do czasu używali własnego mózgu, bo jeśli będziecie ciągle bezmyślnie pisać to, co piszą wszyscy, to stracicie czytelników.
W dzisiejszych czasach nie jest sztuką być powielaczem agencyjnych newsów. Sztuką jest tworzyć nową myśl.  Spróbujcie kiedyś...

A ja tymczasem idę na portale zmienić swoją datę urodzenia, bo przecież miałem urodziny, a na NK wciąż mam 90 lat :-)

 


NASZA KLASA
Kominek tu był.
27
BLOGI JAKO ŹRÓDŁO INFORMACJI
Jakby co, to od dziś jestem zagrożeniem demokracji.
62
POGODA DLA SPAMERÓW
Aby przeczytać ten tekst trzeba przebrnąć przez spam.
26
69
Dodaj komentarz
 
 
28.12.2009 19:13:22
jak 5 osób na 100 podało swoje gg to można zrobić z tego artykuł jak to ludzie nie chcą udostępniać swoich danych.
 
28.12.2009 19:16:33
Udostępniłam swoje dane sąsiadom...
Muszę wyjąć kartkę przy guziku od domofonu...bo zrobi się afera.
 
28.12.2009 19:17:57
"welcome to the jungle" jak śpiewali guns'n roses
 
28.12.2009 19:17:58
generalnie to pokazuje to samo co w zyciu, nie tylko przez internet. taka sama jest szansa po "zagadaniu" do kogos z prośbą o nr telefonu albo zapytaniu o jakiekolwiek sprawy, nie do konca jakies bardzo prywatne, bo data urodzenia albo adres to nie jest chyba jakas tajna sprawa, ktorej sie obsesyjnie broni przed ujawnieniem w zyciu codziennym
 
28.12.2009 19:20:04
Hehe :) Internetowy ekshibicjonizm może być problematyczny, ale to zalicza się w ramy "głupoty", którą można przejawiać w dowolny inny sposób (nie tylko podając adres na portalu społecznościowym).
A to że na N-K istnieją konta fikcyjne... które mają rzesze [setki, tysiące...] "przyjaciół", to faktycznie nie nowość.
 
28.12.2009 19:26:58
To chyba znak czasów. Media w walce o czytelnika, może o wyższy zysk, może o coś innego, co w duszy gra właścicielowi, przesuwają granicę między zdrowym rozsądkiem i realizmem, a chwytliwą sensacją w stronę sensacji.
Wiele medialnych przekazów "grzeszy" przesadą. Jeśli zjawisko jakieś występuje, można o nim pisać, a nawet należy, ale zachowując proporcje i przede wszystkim realność zagrożenia czy wprost naprzeciwnie - realność sukcesu.
Kiedyś (hehe, nie mówię że w PRLu, ale to była dobra szkoła na takie sytuacje) informację czerpałam z prasy (mediów). Teraz nawet newsy, nie tylko artykuły, traktuje z dozą nieufności, bo niestety...
Szanowni dziennikarze. Nierzetelność to pętla na wasze własne szyje.
Ale ja tak ogólnie bajam, bo powyższego artykułu nie czytałam.
Strachy z powodu ujawniania w sieci pewnych informacji o sobie dzielę na 4. Albo i 8.
A Kominek wie, jako osoba znana głównie z sieci (i to jak znana!;), co mówi.
 
28.12.2009 19:33:05
Ban tabliczkom na drzwiach!


starlit:
Wiele medialnych przekazów "grzeszy" przesadą.

He he przypomniało misie, jak kiedyś w szkole uczniowie wyrzucili kolegę przez okno. Owszem, z pierwszego piętra na daszek klatki wejściowej go "zsunęli". Przyjechał TVN i już wieczorem oglądałam, jak to gimnazjaliści wyrzucają siebie na zmianę przez okna szkoły, a poszkodowany walczy o życie w szpitalu. Szkoda, że nikt na drugi dzień nie przyjechał i nie sfilmował poszkodowanego grającego ze swoimi oprawcami w piłkę na boisku obok szkoły.
 
28.12.2009 19:33:44
Spodobały mi się dwa przedostatnie zdania. Takie niekominkowe. Tworzenie nowej myśli wydaje się być niemalże niemożliwe bez czerpania ze wzorców, klasyków, czegoś.. Ale ta krytyka mediów była za krótka, choć widzę zalążek, zaczątek nowego tekstu na blogu.
 
28.12.2009 19:43:00

samjestesmisiek:
Ban tabliczkom na drzwiach!

He he przypomniało misie, jak kiedyś w szkole uczniowie wyrzucili kolegę przez okno. Owszem, z pierwszego piętra na daszek klatki wejściowej go "zsunęli". Przyjechał TVN i już wieczorem oglądałam, jak to gimnazjaliści wyrzucają siebie na zmianę przez okna szkoły, a poszkodowany walczy o życie w szpitalu. Szkoda, że nikt na drugi dzień nie przyjechał i nie sfilmował poszkodowanego grającego ze swoimi oprawcami w piłkę na boisku obok szkoły.


Takie m.in. sytuację miałam na myśli. Jest tego tak dużo, że naprawdę trudno jakąkolwiek informację, a zwłaszcza sensacyjną, brać na serio, bo na drugi dzień się okazuje, że nie umarł, tylko właśnie się urodził i że nie miał 4 nóg, tylko to były bliźnięta (haha! mogłabym być dziennikarzyną! takiego newsa wymyślić:).
Gorzej, gdy jest pełno nieprawd w sprawach dość poważnych. Gdy rzutuje to później na życie, czy karierę różnych ludzi.
 
28.12.2009 20:02:10
Od dziś przestanę wychodzić z domu.
Wszyscy w odległości paruset metrów ode mnie znają mój numer buta, numer miseczki mojego stanika i numer telefonu stacjonarnego którego nie mam.
Czuję sie obserwowana teraz. Zamknę sie w sobie! Aaa... i co ja mam teraz robić? :(
 
28.12.2009 20:05:30

cacko_z_dziurka:
Od dziś przestanę wychodzić z domu.
Wszyscy w odległości paruset metrów ode mnie znają mój numer buta, numer miseczki mojego stanika i numer telefonu stacjonarnego którego nie mam.
Czuję sie obserwowana teraz. Zamknę sie w sobie! Aaa... i co ja mam teraz robić? :(


Zdziwiona?
Błękitny Grom lata nad nami od końca lat osiemdziesiątych. Twój numer buta to pikuś, znają Twoją ulubioną pozycję ;-)
 
28.12.2009 20:09:22

samjestesmisiek:
znają Twoją ulubioną pozycję ;-)


Oops.
Teraz, to już nawet nie otworzę okna.

 
28.12.2009 20:19:40

starlit:
Gorzej, gdy jest pełno nieprawd w sprawach dość poważnych. Gdy rzutuje to później na życie, czy karierę różnych ludzi.

Taaa. Zawsze można kogoś pozwać :-)
Swoją drogą, przestałam śledzić nowelę "Olewnicy".
Muszę nadrobić zaległości. Co z tym pozwem, ktoś wie?
 
Gość: Koni, aeia33.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.12.2009 20:40:45
Wróciłam po nieudanie spędzonych świętach, usiadłam do kompa, odpaliłam Kominka i...?
Jak można nie kochać Kominka? Uwielbiam te pełne ironii teksty, po których nawet kompletny idiota musi być odrobinę mądrzejszy...

Love Kominek i trzeba jakiś międzynarodowy funclub założyć... :)
 
28.12.2009 20:43:19

Koni:


Love Kominek i trzeba jakiś międzynarodowy funclub założyć... :)


Nie trzeba. Mnie wystarczą nagie fotki z numerami kobiet.
 
Gość: nigdyniezapamietam, host-80.54.173.72.tvksmp.pl
28.12.2009 20:46:49

Publikowanie wszystkich danych o sobie to głupota, a ja sam do dziś cierpię choćby dlatego, że kiedyś napisałem o sobie prawdę: jestem niski, gruby i łysy.


Ja to rozumiem. Byłam jedną z tych osób, które podały swoje numery gg. Napisałam prawdę o tym, że mam małe cycki.
I już więcej mi nie odpisali.

Nie wiem jak to jest teraz z książkami trelefonicznymi (bo na telefon mnie nie stać, to mie niepotrzebna), ale czy w nich nie ma adresu, nazwiska i numeru telefonu? To dopiero niebezpieczne.
 
28.12.2009 20:52:15

starlit:

Gorzej, gdy jest pełno nieprawd w sprawach dość poważnych. Gdy rzutuje to później na życie, czy karierę różnych ludzi.

Pytanie co to jest prawda? Słowa tracą znaczenie. Przemielona papka informacyjna dostarczana przez media jest wygodna :) Siadasz przed TV/bierzesz gazetę/czytasz wiadomości na portalu i jesteś zwolniona/y z myślenia. A ludzie o tym podobnych[chciałoby się rzec, że o większości nawet] aferach szybko zapominają.
Należy ubolewać nad tym, że często ofiarami afer są niewinni ludzie, których media potem nie raczą oczyścić z zarzutów, czy nawet wspomnieć że jednak ktoś tam był nie winny.
 
28.12.2009 21:15:34
W najnowszym CD Actionie jest felieton, w którym autor odnosi sie do kolejnego artykulu na temat szkodliwosci gier komputerowych. Mianowicie: chlopak lat 11, ojciec alkoholik i narkoman, matka go porzuciła. Na codzień niby normalny, ale widać ze ma problemy ze soba. Tatus w prezencie kupuje mu giwerke, w koncu dochodzi do tragedii i dzieciak pif paf zastrzelil macoche cieżarną. Kto winny? Oczywiscie gry komputerowe. Nie ojciec,nie otoczenie, nie zabita, tylko gry. Oczywiscie poproszono szereg "ekspertow" o opinie (glownie panie psycholog) i wszyscy jednym chorem zaczeli krzyczec jak to gry sa szkoda dla tego swiata.

To jest ten sam poziom dziennikarstwa. Wlasciwie jedyny dziennik jaki czytuję to Rzeczpospolita (glownie dla Ziemkiewicza i Wildsteina) i...cotygodniowy dziennik NIE(tak,nawet prawicowcy to czytuja hehe:))
 
28.12.2009 21:16:50
Taka ochrona danych osobowych jest denerwująca.
Nie wkurza Was, że znajomych nawet na domofonie nie można znaleźć i trzeba dzwonić i zadawać debilne pytania pod klatką, przy której właśnie stoisz: "Tyyyy, który ty masz numer mieszkania, bo nie pamiętam?". I stoją takie rzesze delikwentów i dzwonią. A komórki na podsłuchach. I już wszystko wiadomo. I po kij Wam pustak przy domofonie?
Najlepsza jest ochrona danych pracowników niektórych zakładów pracy. Jak poprosisz o numer telefonu kolegi, bo się gdzieś zapodział - nie udostępnią, bo ochrona; pytasz o adres - ochrona; nie odpowiedzą na żadne pytanie dotyczące szukanej przez nas osoby, bo może mieć to negatywny wpływ na buk wie co, ale w internecie walną plan dnia i spis działów z nazwiskami i godzinami pracy.
Taaa, nic tylko podjeżdżać i wrzucać do bagażnika.
 
28.12.2009 21:23:16

Polacy obnażają się w sieci!

Aż chce się krzyknąć "nie o taką Polskę walczyliśmy"!


W dzisiejszych czasach nie jest sztuką być powielaczem agencyjnych newsów. Sztuką jest tworzyć nową myśl. Spróbujcie kiedyś...

Oj Kominek, już się nie czepiaj maluczkich. Gdyby wszyscy czekali na nową myśl, to ta przeważająca cisza w eterze byłaby nieznośna.
;)
 
28.12.2009 22:00:19

nigdyniezapamietam:
Nie wiem jak to jest teraz z książkami trelefonicznymi (bo na telefon mnie nie stać, to mie niepotrzebna), ale czy w nich nie ma adresu, nazwiska i numeru telefonu? To dopiero niebezpieczne

Z TPSA, żeby nie było tak bardzo niebezpiecznie;-), to dzwonią do swoich abonentów i pytają, czy klient ma życzenie się w książce telefonicznej na 2010 r. znaleźć. Jeśli sobie nie życzy, to się ponoć nie znajduje. A jak ksiażkę za trzy dychy od nich zamówi, to sobie sprawdzi, czy się wywiązali jak należy.
 
28.12.2009 22:39:33
pamiętam, jak około rok temu tvn24 tropił kryzys przed świętami. rozesłał reporterów po całej polsce do hipermarketów, by na żywo relacjonowali jak polacy zaciskają pasa. niestety każde kolejne łączenie kończyło się stwierdzeniem, że wpływy danego centrum będą rekordowe. niczym nie zrażony dream team tvn swój kryzys znalazł i triumfalnie ogłosił. biedna, zmarznięta reporterka informowała śmiertelnie poważnym głosem, że na giełdzie narciarskiej nie ma prawie wogóle kupujących. nic to, że nie było śniegu i nie zanosiło się, że szybko spadnie ważne, że kryzys został odnaleziony.
 
28.12.2009 22:47:56
apropos zboków:
http://www.dokumentalne.pl/pedofile-2005-sylwester-latkowski.html
polecam.

na nk podane imię, nazwisko i miasto zamieszkania, tyle styka. w sumie mógłbym podać połczyn zdrój ale oryginalne są lepsze.
 
28.12.2009 22:53:36

Potem głupie matki bronią dzieciakom dostępu do netu w obawie przed gwałcicielami, ale już na dyskotekę - gdzie ryzyko spotkania takiego jest tysiąckrotnie większe - nie boją się puścić.


Powiedziałbym więcej - samo ryzyko gwałtu na dyskotece jest jeszcze większe. Internet jest w sumie bezpieczny...

- Witaj dziewczynko, jestem złym, okrutnym, podstarzałym gwałcicielem. Chcesz zobaczyć małe kotki?
- Tak! Tak! Och zły okrutny, podstarzały gwałcicielu, pokaż mi kotki.
- To chodźmy do piwnicy... małe kotki są w piwnicy.
- Do jakiej piwnicy? Przecież jesteśmy na czacie.
- Tak? Kurwa...
 
28.12.2009 23:04:08
sesja_ty_kurwo:
zobacz film który podałem wyżej to może przestanie Ci być do śmiechu, sprawa poważna, zajebiście istotna.

http://www.dokumentalne.pl/pedofile-2005-sylwester-latkowski.html

chyba wupe nie podawało tych podniet, choć nie odświerzałem co 5 sekund , być może coś ominąłem.
 
28.12.2009 23:04:30
wielkie halo o małe gówno- jak zawsze. przerost formy nad treścią.
 
28.12.2009 23:30:14
bart,
Zestawianie nazwiska Latkowski ze słowem poważny jest niepoważne.
Tak jak z resztą niepoważne jest to, że nie należy się z czegoś śmiać... bo to poważna sprawa. Poważnie.
 
28.12.2009 23:35:25
Tak na pewno tylko w sieci walają się nasze dane osobowe;) A te wszystkie zaśmiecające moją zwykła skrzynkę pocztową bon prixy , czy inne badziewie adresowane na konkretny adres i do konkretnej osoby , to pewnie nic takiego. ;))) nie ważne że nie zamawiane, skądś jednak mają nasze dane :) pfff
 
29.12.2009 00:16:22
nie wiem czy to będzie na temat co powiem, ale apropos ochrony danych to moja mama jak do mnie nieraz dzwoni że zapomniała pinu i krzyczy do mnie "tylko nie mów przez telefon na głos, bo rozmowy na podsłuchach, napisz mi w smsie!"
 
29.12.2009 00:32:01
Dla mnie ta kwestia jest tak oczywista jak to że zaraz będę się masturbował (mam tu na myśli nonsens tego artykułu). Kolejny wypychacz, który masy łatwo przyjmą i mózgu nie wysilą w rozmowach między sobą czy konto usunąć, "uprywatnić", czy też zastanowić się z dwa razy zanim dodam kolejne konto "najpiękniejsze kobiety świata".

A co do pedofilów i innych paskud czyhających na nasze pociechy w internecie.
Świat nie jest ani mniej ani bardziej bezpieczny niż n lat temu. Kiedyś jak Stefan ze Świnkowa dmuchnął córkę brata to nikt nie leciał do tabloidów sprzedawać tą świeżutką informacjię tylko dostał wpierdol od brata a rodzina się modliła w jego intencji, aby na ludzi wyszedł i przestał małe dziewczynki molestować.

 
Gość: qwerty, bvf234.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.12.2009 01:14:03
Siedzi dziadek przy stole i przeglada nekrologi w dzienniku.
Wchodzi wnuczek i mowi: "czesc dziadek, widze, ze przegladasz facebooka".
 
29.12.2009 01:19:46

poliglutka:
nie ważne że nie zamawiane, skądś jednak mają nasze dane

Skądś...
Z wysypisk i kontenerów na śmieci.
To prawdziwa skarbnica poufnych danych. Podobno w co trzecim worku na śmieci są jakieś ważne dokumenty. Większość pochodzi z biur, ale jakieś 10% to nasze własne wyniesione z domu dane. Wyrzucamy przeróżne informacje dotyczące nas lub naszych rodzin, narażając się na kradzież tożsamości. Ludzie reagują "histerią" kiedy media przekazują wiadomości o łamaniu ustawy o ochronie danych osobowych, a sami dostarczają pożywki przeróżnym cwaniaczkom wynosząc w workach na śmieci listy, wezwania, stare rachunki, powiadomienia itp. Sami podpisują na siebie wyrok.
 
29.12.2009 01:26:51

100 proc. ludności tego świata musi robić siusiu i kupę.

Oglądałam kiedyś tokszoł z ludzmi, którzy 'żywią się energią świata niematerialnego', czyli nie jedzą, wieć z tą kupką to chyba niepewne.
 
Gość: chce-moj-login-, afhy29.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.12.2009 02:06:00
Uuu, no to niezła ta afera ;) Widać że całodzienne odcięcie od świata mi nie zaszkodziło, bo o tym wszystkim dowiaduję się właśnie od Kominka. O ile przedstawione tutaj wyniki szeroko zakrojonej akcji to jeden wielki pic na wodę, o tyle idea jest niezła. Lata temu, gdy jeszcze byłam mniej piękna i mniej młoda, miałam problem z kolesiem, który wyszukał na mój temat chyba wszystko co się dało w sieci. Chyba cierpiał na jakiś syndrom odrzucenia. Na szczęście dał mi w końcu spokój. Świat jest pełen idiotów. Dlatego warto jednak porządnie kryć się pod pseudonimem, a w kontaktach na forach itd posługiwać się właśnie tylko i wyłącznie nickami.
 
29.12.2009 02:24:14
Daaawno nie pisałam nic o mojej kochanej Szwecji.
Dajmy na to, że wpadł mi w oko Sven Svensson. Mieszka gdzieś w Hasslo... Co robię. Odpalam hitta.se i mam:
http://www.hitta.se/ViewDetailsWhite.aspx?Vkiid=u6QROWfq%252fnFx1sEQ8zmvsw%253d%253d&vad=sven+svensson&var=hassl%f6
W zasadzie wszystko, co mi potrzeba. Telefony, adres domowy (wraz z mapką niżej, żebym się nie przemęczyła za bardzo), urodziny, imieniny... Czasem nawet wyskakuje zdjęcie frontowego wejścia do budynku. Mogę już biec z magnetofonem na baterię i śpiewać mu serenady. Z sapaniem w środku nocy do słuchawki też nie ma problemu.
Mnie to przeraziło. Cieszę się, że mam jeszcze jakiś wpływ na to, co udostępnione jest o mnie w sieci (szwedzi nie mają [wpływu]). Ale z drugiej strony, jakoś ich życie od tego szczególnie nie ucierpiało. Ale i tak lubię swoją anonimowość i miło mi się w niej taplać do dziś.
 
Gość: blat, chello089073009182.chello.pl
29.12.2009 11:12:31
Niech nikt im nie mowi o mozliwosci zrobienia strony www fikcyjnej firmy(4h) wpisania tam fikcyjnego regonu, nipu, lokalizacji. Wystawienie ogloszen w najwiekszych INTERNETOWYCH portalach o prace.. Alez afera ze tysiace ludzi przesyla caly swoj zyciorys.
 
29.12.2009 12:11:25
Kominek, trafiłeś w sedno.
Wart Kominek piwa, a piwo Kominka.

To gdzie mam słać wielopak?
 
29.12.2009 12:28:57

samjestesmisiek:
Skądś... Z wysypisk i kontenerów na śmieci. To prawdziwa skarbnica poufnych danych. Podobno w co trzecim worku na śmieci są jakieś ważne dokumenty. Większość pochodzi z biur, ale jakieś 10% to nasze własne wyniesione z domu dane.

U nas w mieście była afera związana z dokumentami znalezionymi na śmietniku za magistratem. Znalazła się tam m.in. cała teczka z danymi osobowymi byłego pracownika urzędu. A najśmieszniejsze jest to, że gazeta podała imię i nazwisko nieszczęśnika, którego dane się tam znalazły. Nie rozumiem, po kiego grzyba.
 
29.12.2009 14:02:00
Użyłem katalogu publicznego w gg. Znalazłem gg do 100 osób. Teraz zrobię z tego artykuł z wielką aferą. Zaraz zaraz... To by było za proste... A tak, przepraszam, to trzeba się najpierw do takiej gazety chyba wkupić jakoś, wprosić, wepchnąć. Ja nie wiem skąd oni tych ludzi biorą, ale z pośredniaka na pewno nie.

Z innej mańki, bycie pedofilem w tym kraju jest trudne. Nie żebym z autopsji, ale raczej z obserwacji. Bo dzieci nie są już chyba takie głupie że na cukierka... Raczej za dwie stówy, ale w łapę dostanie to gówniarz spieprzy, i dwie stówy psu w budę.
 
29.12.2009 14:37:31
No tak, artykuł jest głupi, bez dwóch zdań.
Zastanawiam się, po co w ogóle to całe dodawanie znajomych na FB czy NK, skoro na fotce wystarczy (a przynajmniej kiedyś wystarczyło) założyć konto i mogło się oglądać wszystkich zdjęcia czy jakiekolwiek dane, które udostępniają.
Tak było, jest i będzie, a artykuły nic tu nie zmienią, nie ma czym się gorączkować.

Poza tym, co z tego, że ktoś zna mój e-mail czy gadu? Chce ze mną pogadać?
Telefon? No, jak bardzo chce mi wysłać sms, to proszę.
Zdjęcie? Aha, rozpozna mnie na ulicy i.. no właśnie, co dalej? Napadnie mnie bo pozna, że jestem Jasiu20cm z facebook'a?
Jedyna rzecz, z którą tu się zgodzę to adres. Nie sądzę, żeby powinno się go upubliczniać. Choć tak naprawdę, widząc na zdjęciach bogaty dom i jego adres, złodziej może równie dobrze przejechać się po mieście rowerem i znaleźć 10 takich samych..
No, ale rzeczywiście, 2% ludzi udostępniło by adres domowy. Strasznie dużo.

Zresztą, licząc się z takimi danymi, jestem o Ciebie, Kominku, starszy 9 lat, będąc pewnie jednym z najstarszych ludzi w Polsce..
 
29.12.2009 14:58:53

ajkjuponinzejzera:
dzwonią do swoich abonentów i pytają, czy klient ma życzenie się w książce telefonicznej na 2010 r. znaleźć. Jeśli sobie nie życzy, to się ponoć nie znajduje.

Do mnie nie dzwonili, więc mnie w książce nie ma. Jest za to mój mąż, do którego dodzwonić się nie mogli, bo od kilku lat nie żyje.
Ajajaj, wygadałam się i teraz wiecie o mnie za dużo.

Dziennikarzowi z Dz. G. P. może warto by było uświadomić coś jeszcze - nie on pierwszy założył fikcyjny profil ;)
 
29.12.2009 15:20:34
Czytając wczoraj te gówniane niusy zamieszczane na każdym z portali, pomyślałam, że dziennikarze masowo musieli załapać wirusa, który ogranicza im możliwość liczenia do więcej niż 100. Już dawno nie było gorszej informacji wypychanej na pierwsze strony, nawet na sforze i o2.

aha...i właśnie kasuję GG bo jeszcze mi ktoś zaklika!!!
 
29.12.2009 15:34:47

serv:
Z innej mańki, bycie pedofilem w tym kraju jest trudne. Nie żebym z autopsji, ale raczej z obserwacji. Bo dzieci nie są już chyba takie głupie że na cukierka... Raczej za dwie stówy, ale w łapę dostanie to gówniarz spieprzy, i dwie stówy psu w budę.


Co Ty też gadasz?
Z doświadczenia (tzn. obserwacji oczywiście), wiem że najlepiej schodzą karty doładowań do telefonów. Za 100 zł masz wszystko co chcesz, no ale za pięćdziesiątki też nie najgorzej idą.
Ewentualnie szminka czy perfuma, co też może zmieścić się w granicach 100 zł. Także kwotę 200 pelenów uważam za wyssaną z palca. Veto.

Szanowny Kominku, coś kiepsko z redakcją - tekst jak zwykle 'beyond godlike' ale takie bajery jak

tym kraju jedynymi osobami, do których nie udałoby mi się zdobyć w pół godziny numeru telefonu do prezydent i premier RP.



Absolutnym skandalem jest to, że na 100 osób aż 5 (!!!) udostępniło im swój numer GG. 5 osób! Słownie: PIĘĆ!

A to znowuż trochę delikatna maniuplacja lub też pewna niejasność - na 100 osób, 30 przyjęło zaproszenie, a z tych 30 pięć dostało numer gg. Gdyby wszystkie 100 osób zostało znajomymi Gazetki, to liczba znanych numerów gadu gadu byłaby zapewne jeszcze większa (statystycznie 16 numerów).


 
29.12.2009 15:35:21

anonymous:
Szanowny Kominku, coś kiepsko z redakcją - tekst jak zwykle 'beyond godlike' ale takie bajery jak

...psują obraz doskonałości.
 
Gość: hurr, chello089077036216.chello.pl
29.12.2009 16:01:07
Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że dużo gorsze od ujawnienia ich adresu domowego, numeru telefonu czy nazwiska jest to, co bez zastanowienia wypisują tu i tam, na forach internetowych, blogach itp. Nieraz tych informacji nie da się już usunąć, wszystkich nieprzemyślanych opinii, głupich postów, świadczących o braku wiedzy, kultury i ogólnie pustce w głowie.

 
29.12.2009 18:39:03
Komentarz do kominotki: WYGRAŁEM BMW


Tylko jakie dokumenty oni sporządzili, skoro ten numer mam na kartę i nie rejestrowałem go pod nazwiskiem?
Ci marketingowcy z Orange to mają łeb.


Kominku, sam o tym pisałeś - wyśledzili Cię na naszej-klasie ;)
 
Gość: Lopez, 94.254.133.103
29.12.2009 18:53:42
Komentarz do kominotki: WPŁYWOWI

Wszędzie te same wiadomości,te same sensacje. Tak wygląda polskie tzw. dziennikarstwo. W każdym news roomie te same końcówki agencyjne, PAP,AFP,Reuters, to i te same informacje. Brak ludzi twórczych to i nawet sensacje lokalne są te same,bo wystarczy tylko powielić,wkleić i już jest news. Wszedzie to samo i tak samo zredagowane,czyli byle jak. To i sensacje z DGP też są powielane,bo tłuszcza mieniąca się dziennikarzami nie jest w stanie czegoś samego wymyślić. Miernota ot co.

Wg mnie przyszłość mediów jest w internecie. Weszło.com jest genialnym tego przykładem,niezależny, piszący w miarę obiektywnie zespól ludzi. Znających się na tym co robią i wiedzących o czym piszą. A z tym różnie w Polsce bywa. Tak samo Kominek,kawał dobrej roboty. Kawał dobrego czytadła. Wyszło wg mnie to już dawno poza ramy bloga. Tak więc ludzie mający krytyczne spojrzenie na świat,mają już co czytać. Inni czyli większość jest skazana na to co pokazują i mówią im w radio. Najgorsze jest to ,że w tzw demokracji większość ma rację. I to jst straszne patrząc sięna ten bezkrytyczne plebs łykający wszytko jak kura ziarno.

Życzę wszystkiego najlepszego i żeby nie daj Boże nie wpadł Pan na pomysł pracy w jakiś mediach. Wyrazy szacunku dla he,Wańkowicza internetu.
 
29.12.2009 18:56:51

do dziś w środku nocy budzę je sapaniem do słuchawki

Komi, więc od dziś wiemy już o Tobie nie tylko tyle, że jesteś niski, łysy i gruby, ale w dodatku masz astmę.
 
29.12.2009 20:32:30
Jaka płaca taka praca,przecież Polska to nudny kraj,niema u nas pedofilów,bezdomnych,bezrobotnych,głodujących,wszyscy żyjemy w luksusach,a władze trzymie kominek,więc taka "bomba" jak ten artykuł-to tylko nominacja do oskara
nie kupuje takich gazet,i teraz żałuje,że omineła mnie taka afera,ale dziękuję kominkowi za pokazanie trochę świata...
 
Gość: mrugacz, 77-254-18-13.adsl.inetia.pl
29.12.2009 20:33:14
dobry tekst. O aferze obiło mi się o uszy ale nie czytałam tego artykułu bo wydawał mi się sztucznie nakręcanym medialnym szumem, Kominek to udowodnił i pokazał palcem wszystkie błędy :)
 
29.12.2009 20:37:29
a tak pozatematem,to fajnie byłoby mieć w ręce gazete"kominek",aby dziadki też sobie poczytały,i pokiwali w uznaniu głowami,
 
29.12.2009 22:01:44
Witam. Jestem tu nowy, dlatego chciałbym zapytać, czy numer widniejący obok Kominiotki jest prawdziwy >tu powinien znajdować się znak zapytania<
Dziękuje.
 
30.12.2009 12:49:40
Komentarz do kominotki: WYGRAŁEM BMW

Kominku, nie zasłoniłeś swojego numeru! Przygotuj się na serię telefonów od fanów!
 
30.12.2009 13:35:54

freddie:


Kominku, nie zasłoniłeś swojego numeru! Przygotuj się na serię telefonów od fanów!


Dlatego zawsze mówię - czytajcie bloga zanim zaczniecie komentować...
 
Gość: Nypela, cm-84.208.89.105.getinternet.no
30.12.2009 22:40:00
W Norwegii podawanie danych osobowych nie jest nielegalne, bo te dane sa juz publicznie ujawnione...
Mozne sobie wszystko sparwdzic. Kto i ile zarobil. Wstukujesz nr telefonu, wyskakuje adres i mapka jak dojechac. Da sie tez sprawdzic nr konta. Jedynym moim dowodem jest karta kredytowa. Nie potrzebuje zadengo innego dokumentu. Na tej karcie znajduje sie fodsel taki moj pesel i wszedzie wszystko co trzeba o mnie wiedza.
Na poczatku troche nieswojo sie z tym czulam.
Ale tu nikt nie robi z tego halo.
Tak jest i nigdy nie slyszlam o przypadkach wykorzystywania przez przestepcow tych danych.
Raz tylko moja kuzynka znalazla w jakis taki dziwny sposob faceta, ktory jej sie podobal. Miala chyba tylko nazwisko. Chociaz probowalam jej wytlumaczyc, ze jak kobieta lazi za facetem, to raczej nic z tego nie bedzie. No i nie wyszlo...

http://skatt.budstikka.no/details.php?id=968788

To jest link gdzie mozna sobie sparwdzic dochody kazdego mieszkanca No. Jak macie jakiegos znajomego w No wystarczy wpisac w etternavn nazwisko, a w fornavn imie i wcisnac zielone s?k.

Pozdrawiam.
 
Gość: krokodyl, afeu108.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.12.2009 23:03:28
tsy w jednym akapicie, a potem w leadzie ;) ale spoko, w sumie calkiem spojnie, daje rade ;)
 
30.12.2009 23:22:54
Mimo wszystko - nadal nie rozumiem. Jestem za głupi.
 
Gość: soczek, epu27.neoplus.adsl.tpnet.pl
31.12.2009 01:00:27
Komentarz do kominotki: WYGRAŁEM BMW

do kominotki wygrałem bmw,
to jeszcze nic, ja dostaje w erze o wiele bardziej perfidne, typu- wróżka shakira wykryła że ktoś rzucił na ciebie klątwę, jesli chcesz dowiedziec się kto to i jak ją zdjąć wyslij sms ....

i miliony innych, którymi starają się wyłudzić odemnie kase na każdy możliwy sposób.
 
31.12.2009 14:20:09
Komentarz do kominotki: WYGRAŁEM BMW

Komentarz do kominotki: WYGRAŁEM BMW

Ja korzystając z chwili mojego cennego czasu, zapoznałem się z regulaminem tego "konkursu". Jest tam ciekawa wzmianka o tym, że aby brać w danym dniu udział w losowaniu, musisz wysłać SMS danego dnia. W skrócie: Jeżeli pierwszego dnia wysłałeś 100 SMS-ów do drugiego i tak musisz wysłać jeszcze jeden. (Przynajmniej wcześniejsze SMS-y się nie anuluja).

Dlatego zawsze czytam regulaminy takich konkursów, aby mnie nie robili w trąbę.
 
Gość: raphael, ip-94-42-15-41.multimo.pl
31.12.2009 18:09:01
Ja pamiętam jak TVN24 podało jako wiadomość z ostatniej chwili, że słyszano strzały na Potomacu. W CNN od razu powiedzieli że to ktoś odpalił petardy na pokładzie promu czy czegoś takiego. W tym czasie TVN24 rozmawiało z ekspertem czy to atak na prezydenta USA czy może łódź podwodna wpłynęła do rzeki ;) "Świńska grypa" też została rozdmuchana przez dziennikarzy. Na palcach jednej ręki możecie policzyć ilu waszych znajomych zachorowało na AH1/N1.

Pozdrawiam i szczęśliwego Nowego Roku :)
 
Gość: tgn, dynamic-78-8-3-155.ssp.dialog.net.pl
31.12.2009 21:53:20

paprykarzoryginale:
Już dawno nie było gorszej informacji wypychanej na pierwsze strony, nawet na sforze i o2.


Dawno? No to z wczoraj z gazeta.pl:
94 latka nie moze wymeldowac syna z mieszkania, jest wielka afera bo ma wyzsze oplaty za meiszkanie.
Czyzby chodzilo o to, ze urzednicy robia jej jakies trudnosci? Czyzby wyrodny syn cos knul niegodziwie? Nic z tych rzeczy. Syn mieszka w niemczech, mamusie ma w dupie a niemoznosc wymeldowania polega na tym, ze babcia jest stara i gupia wiec nie wie jak to sie robi ani kogo spytac o rade.
 
Gość: Pinky, bsm72.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.01.2010 22:32:45
Temat na jutro jest prosty!
Aż 100% osób zapytanych o godzinę odpowiedziało...


Kompromitacja.
 
03.01.2010 16:23:56
Swojego czasu głośno było w Internecie o tzw. Projekcie Kasandra. Stworzono fikcyjny profil na N-K, wstawiono zdjęcie mało mało znanego modela. I zaczęto zawierać znajomości. Osoba która założyła profil często wpisywała chamskie komentarze na innych profilach. Tutaj statystyki były o wiele bardziej porażające.

Strona projektu: http://projekt-kasandra.blogspot.com/?zx=f8a4b537935dfd2

Niestety profil już nie istnieje, ale na powyższej stronie można poczytać o nim. Rozwalają komentarze "pokrzywdzonych kobiet" z boku:)
 
Gość: Barez, elf.4web.pl
03.01.2010 21:30:28
Komentarz do kominotki: WYGRAŁEM BMW


who_is_your_daddy:
Swojego czasu głośno było w Internecie o tzw. Projekcie Kasandra. Stworzono fikcyjny profil na N-K, wstawiono zdjęcie mało mało znanego modela. I zaczęto zawierać znajomości. Osoba która założyła profil często wpisywała chamskie komentarze na innych profilach. Tutaj statystyki były o wiele bardziej porażające.



nie wiem o co Ci młody chodziło ale mnie plecy bolą ...
 
04.01.2010 01:47:39
@Up: Sorry ale nie ogarniam Twojego komentarza i związku z cytowanym fragmentem
 
Gość: Szpadyzor, adkm209.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.01.2010 17:22:22
Ta, Mogli przyjść do Kominka :]
 
Gość: FallenBeer, host-89-167-77-119.nplay.net.pl
21.03.2010 11:06:34
Niech napisza artykuł o tym jak to tepsa udostepnia adresy i numery telefonów swoich abonentów w książkach telefonicznych dostepnych przeciez każdemu obywatelowi nawet nie posiadającemu internetu.
 
jako Gość
zaloguj się
zarejestruj się
Jeżeli się nie zalogujesz, przy Twoim komentarzu pokaże się adres IP.
twoja nazwa (wymagane)
e-mail
Podgląd
Dodaj komentarz
niedziela, 27.06.2010
TU MOŻE BYĆ MIEJSCE

na Twoją reklamę.

Ale wcale nie musi, bo na blogu jest jeszcze kilka innych miejsc na banery, a i współpraca z blogiem nie musi obejmować wyłącznie banerów.

 


(tak, można klikać w ten obrazek, można)

soonia, na blogu kominka wszyscy jesteśmy ponad 7 godzin starsi! no mój BOŻE
Lisu, przepraszam, jeśli Cię w jakiś sposób dotknęłam. Trochę sie nie zrozumieliśmy. Nie chodziło mi o to, że burakiem jest ten, kto coś sobie nakręci na ulicy, bo akurat zobaczył coś ciekawego. Sama mam fajny aparat z telefonem i czasem coś sobie nakrece, ostatnio teatr uliczny z Japonii w centrum Aten. Odejdzmy też od tego buraka,bo moze zbyt dosadne słowo. Mnie chodziło raczej o to, ze panowie zobaczyli gołą babkę (właściwie jej cienie) i biegiem kręcą. Jakoś dla mnie ta reklama przedstawia mężczyzn w takim powiedzmy to, niekorzystnym świetle, goła babka, więc automatycznie mordy im się śmieją, ślina cieknie z ust i te kamery wszyscy jak na komendę...


Ja się zastanawiam, czy gdybym coś takiego zobaczyła, to też bym chwyciła za swoją nokię i stanęla na środku i kręciła, bo babka się kąpie. No i... chyba jednak nie, naprawdę. Podobnie jak nie pstrykałabym jak oszalała na widok jakiegoś celebryty w centrum miasta. Co nie zmienia faktu, ze wielu by się posikało, żeby sobie pstryknąć taką fotkę, czego ostatnio mielismy przykłądy przy okazji zjazdu Solidarności.

panpremier:
Mad Men.

bardzo dobry, poza jednym małym ale jakże istotnym szczegółem - główny bohater ma w sobie tyle samo ikry i charyzmy co drewniany Vito Scaletta. Nie dałem rady wyjść poza pierwszy sezon, niestety.

dziewczynka_do_bicia:
Dean Winchester

Dean Dean, co wy wszystkie macie z tym Deanem, on nawet nie umie zjeść kanapki nie paprząc się jak dziecko ;)
"Oranżada" Helleny przeszła ostatnio jakiś relaunch, bynajmniej ja ją spotkałam na wielu półkach sklepowych już :) Gdzieś w jakimś artykule (nie pamiętam niestety gdzie, wiem że to było pismo o FMCG :( ) przeczytałam też, że podobno dostała nagrodę Produkt Roku 2009, więc trzyma się jakoś tam. Na ich stronie internetowej hasło brzmi: "Hellena - łączy pokolenia", jest w tym trochę prawdy :) Ale oranżady w szklanych butelkach (0,2 bodajże) to ja już nie pamiętam od czasów gimnazjum :( A lody Bambino były tym, na co mała Angela czekała całą jesień, zimę i wiosnę (aczkolwiek Magnum z orzechami nie pogardzę :)), nie wiem jaki był motyw postępowania grupy ludzi, którzy przyczynili się do ich zniknięcia :( A oprócz gumy Donald pamiętam, że były też takie Barbie - zbierałam te naklejki i namiętnie tapetowałam sobie nimi pokój i ozdabiałam meble ;)



Zastanawiam się, dlaczego producenci oranżady (bodajże Hellena) nie wpadli na pomysł, aby na znanym wszystkim smaku zrobić napój energetyczny o nazwie Oranżada? Co to za problem dorzucić do składu trochę kofeiny i tauryny? Red bulle wszyscy piją litrami, ten rynek dopiero się rozwija. Jestem święcie przekonany, że ze zwykłej oranżady dałoby się stworzyć markę lubianą przez dzisiejszą młodzież.


Masz rację Kominku, rynek się rozwija, ale ile już produktów tego typu weszło na rynek? Ile wchodzi? Całe mnóstwo - a i tak prawo pierwszeństwa sprawiło, że większość postrzegana jest jako "podróbki" i produkty gorsze od Red Bulla (no, może oprócz "Burna", bo jako produkt wychodzący z pod skrzydeł koncernu Coca - Cola miał dobrą oprawę marketingową i plasuje się na podobnej półce cenowej, przez co jest odbierany również jako produkt typu: "premium"), mimo iż w rzeczywistości takimi nie są. Nie twierdzę, że to niewykonalne, ale myślę, że Hellena mimo znanej marki musiałaby jednak zainwestować duże pieniądze w marketing, żeby się wybić na rynku napojów energetycznych.
No, przyznając się, czekałem na tę reckę. I sądze, że wiele nie napisałeś. Nie odbyło się to jak wcześniej z podziałem na wady i zalety wyodrębnione w odpowiednich akapitach. Jeżeli chodzi o Mafię to spodziewałem się czegoś jeszcze. Na głowę bije fakt, że stworzyli to Czesi... Ale my mamy Wiedźmina to i oni coś mają od życia.

Zima
Od czego zacząć ? A tak... Dla mnie, przynajmniej dla mnie absolutnie świetnie został dobrany początek gry do pór roku. Wątek wojskowy dodaje grze smaczku. Ale i tak najbardziej podoba mi się przyjazd do Ameryki. Zima... Szkoda, że trwa tak krótko, ale z pewnością gdyby trwała dłużej, zwyczajnie by mi się przejadła. Z tego co wiem wcześniej jej nie było, a teraz jest to moja ulubiona pora roku w Mafii...
Ślizgający się na chodnikach przechodnie, wszędobylski nastrój świąteczny i bajerancka muzyka w radio, jednym słowem cudo.
Let it snow, let it snow, let it snow...

Samochody
Model jazdy w jedynce był ciężko przyswajalny, zwłaszcza, że przeciętne auto nie wyciągało zazwyczaj więcej niż 100 km/h. No może wyciągało, ale cicho mi tam ! Wrażenie pozostało jakbym jeździł najszybszym ciągnikiem na świecie...
Akcja drugiej części rozgrywa się w latach czterdziestych i pięćdziesiątych. I nikt mi nie wmówi, że samochody potrafiły wtedy wyciągać 245 km/h. Tuning tuningiem, ale to lekka przesada. Głupotą wydaje się też zamieszczanie licznika w milach na godzine, a podawanie informacji w garażu w kilometrach na godzinę. I siedź tu teraz z kalkulatorem, żebyś mógł szpanować koledze ile wyciągnąłeś przedpotopowym gruchotem... Garaż za to jest świetny, ale ten pomysł już był i to nieraz. Po za tym miło popatrzeć jak opony zmieniają kształt podczas np. wjeżdżania na krawężnik. Takie szczegóły cieszą oko. Jest też do wyboru model jazdy zwykły i realistyczny. Jak opanujesz ten drugi będziesz miał satysfakcję, ale niech każdy gra jak uważa.

Realizm
Twórcy ewidentnie poszli w tę stronę. Mandat za przejście nie na pasach, przekraczanie prędkości, przejeżdżanie na czerwonym... Fajne ? Może i tak, ale jak już grasz w grę parę godzin to jest to bardzo denerwujące, że policja goni cię prawie bez przerwy. Kij, że łatwo uciec, ale to i tak wkurza. Otwieranie zamków znane z poprzednich części. Wybijanie szyb. Jak zaczynasz grę to starasz się tego nie robić żeby nie niszczyć auta, ale uwierz mi... Pod koniec będziesz czcić autorów za to. Po za tym przebieranie się, przemalowywanie auta, własna garderoba... Déjà vu ? Ano... To wszystko było już w gta 4. Nie winie za te rzeczy twórców, ale nie ma ich za co wynosić na ołtarz bo to już BYŁO. Jedynym fajnym pomysłem jest zmienianie rejestracji, tak... to mi robi dobrze.
Oby tylko nie zagłębiali się ekstremalnie w tym kierunku. Nikt by przecież nie chciał podczas misji się wkurzać bo Vito zachciało się siusiu...

Klimat
Kłótnia małżonków ? Oczywiście. Robotnik wrzucający węgiel do piwnicy ? Czemu nie. Sprzątająca kobieta ? Cudowny widok, swoją byłą... zaraz, zaraz... To chyba nie ta bajka.
Masa losowych skryptów potrafi cieszyć. Zwłaszcza jak grę się przechodzi pierwszy raz. Producenci zajęli się tym wzorując się na podstawie filmów gangsterskich. Ponoć obejrzeli ich ponad 50. Ja w to nie wierzę. Pewnie obejrzeli Ojca a resztę czasu spędzili przy piwie grając w czołgi na pegazusie. Tak czy inaczej można się wczuć w ten klimat lat pięćdziesiątych. Twórcy gadali coś tam jeszcze o budowie miasta w taki sposób aby budowało ono klimat. Sami stwierdźcie czy się im to udało. Dla mnie odstawili kawał dobrej roboty.

Grafika
Tak, grafika. Począwszy od postaci, skończywszy na cieniach jest świetna. Faktem jest, że wymagania są jednak zawyżone i chyba tym studiom odbija żeby wypuszczać gry o coraz większych wymaganiach. Popatrzcie na zalecane dla jakiegoś Empire, albo Napoleon Total War. Tak są prawdziwe. Nie, to nie jest zmowa i nie zmienili ich w internecie tylko dlatego żeby was robić w bambuko. Żeby nie pisać w samych superlatywach napisze, że jak wspomniał już Komin ściany są płaskie i momentami przypominają te z "Ojca Chrzestnego", części pierwszej gry oczywiście.

Fabuła
No jakaś tam jest, ale byłem zbyt zajęty zabijaniem żeby ją zauważyć. Nie ma się czym podniecać. Jest i tyle. Za to oryginalność misji to już zupełnie inna sprawa. Żeby nie zdradzać, zachęcam do zagrania.

Dźwięk
Według mnie bardzo dobry. Muzyka pasuje do misji. Ponoć wykupili prawa do oryginalnych utworów z tamtego okresu. Na ile to prawda nie wiem. Koneserów muzyki lat powojennych proszę o sprawdzenie cynku :) Za let it snow to podwyżam dźwięk o ocenę (co z tego, że nie ma tu żadnych ocen ?).

Mechanika
Dużo bicia, dużo strzelania, mało pościgów. System walki wręcz jest bardzo efektowny aczkolwiek to taki swoiste 50/50. Nigdy nie wiesz czy wygrasz. System chowania się to już klasyka kina. Kilka kulek i padasz na machę jak ja po wypiciu dwóch browców. Polecam grać od razu na trudnym poziomie trudności.

Długość
W dobie konsol i niedzielnych graczy gry są coraz krótsze co niestety nie ominęło dzisiejszego tytułu. Po tej grze spodziewałem się przynajmniej dwudziestu godzin dobrej zabawy, a dostałem 10h jak robisz na szybkiego, 11 normalnie, 13 jak się bawisz samochodami, a satysfakcjonujące 20 jak nie wyłączasz gry do spania. Co więcej zwiększenie poziomu trudności nie wydłuża zbytnio czasu rozgrywki.

Ocena ogólna
Mafia to piękna gra z mniejszymi lub większymi niedoskonałościami. Nie ma co porównywać jej do produkcji typu GTA 4 (walić to że właśnie to robię). To zupełnie inna gra i denerwuje mnie porównywanie każdej gry akcji z perspektywy trzeciej osoby do w/w tytułu toteż sam tego nie uczynię. Gra ma wiele smaczków, ale też swoje wady. Według was największą jej wadą jest to, że nie jest "jedynką". Takie rozumowanie jest błędne i grę należy oceniać nie jako sequel, a jako inną produkcje. A pod tym względem jest to jeden z najważniejszych tytułów w tym roku i zdecydowanie polecam towar zakupić.


Czytaj spamera
Mafia to taka gra jak Fallout 2. Czego by nie zrobić, jak świetnej grafiki by nie przygotować, jak fajnych pomysłów - tego po prostu NIE POWINNO się kontynuować, bo nie da się doścignąć pierwowzoru. Nie grałem w M2, ale to o czym piszesz pasuje do moich przewidywań.

Jedynka była doskonała. Była DOSKONAŁA - począwszy od menu (ta muzyka! ta animacja! ten klimat!) poprzez filmowy scenariusz, dialogi, postaci, miasto (nawet GTA 4 się chowa), klimatyczne momenty (motyw w kościele z otwartą trumną, walka w muzeum z latającymi wokół kawałkami obrazów i posągów, motyw na stacji benzynowej, akcja w hotelu no i ten jebany parking)...

Ta gra była po prostu doskonała (powtórzyłem sobie ją nawet jakiś rok temu - nadal jest). Takie gry już chyba nie wrócą, bo serio - w co ostatnio grałeś na takim poziomie? Nawet współczesne RPG, mój ukochany gatunek, robią się niemiłosiernie płaskie i proste. Fallout 3, mimo, że bardzo grywalny i klimatyczny, nie umywa się do "dwójki" - toż w F3 interakcja z innymi postaciami jest sprowadzona do zera i nie można nawet żadnej laski przelecieć.

Dziś gra to gra. Bardzo grywalna gra to tylko... bardzo grywalna, ale gra. Kiedyś gra to była przygoda. Grając w Mafię nie czułem, że jestem kolesiem siedzącym przed kompem - czułem, że jestem Tommym i wpadłem po uszy w niezłe gówno. Grając w Fallouta 2 nie czułem, że gapię się w monitor i czytam zielone literki na czarnym tle - czułem, że właśnie wyrwałem się z mojej rodzinnej wiochy i mam przed sobą cały świat i wielką przygodę.

To chyba już nie wróci, bo gry się zmieniły. Albo my już jesteśmy starzy.
Czytaj spamera
Nie wiem czemu tak dużo osób pisało o możliwej awarii dysku. Przecież autor napisał, że komputer mu się nie uruchamia, a na to nie może mieć wpływu dysk twardy. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że dysk twardy to część, która znajduje się w czołówce części, które psują się w komputerze. Zazwyczaj są to jednak uszkodzenia mechaniczne czyli nie od napięć, a od przegrzania, wstrząsów czy po prostu zużycia. Tylko raz miałem szczęście trafić na uszkodzoną elektronikę dysku, ale sam ją zniszczyłem bawiąc się molexem i wiatraczkiem przy włączonym komputerze. Wysokie miejsce w moim rankingu zajmują płyty główne. Odkąd kondensatory elektrolityczne zostały zamienione na polimerowe to już nie ma tylu awarii, ale właśnie ze względu na starego typu kondensatory dosyć często zdarzały się awarie. Szczególnie niektóre płyty główne jak seria MSI K9N miały tendencje do padania. Zasilacze uplasuję na trzecim miejscu. W ich wypadku sytuacja jest o tyle skomplikowana, że czasami uszkodzony zasilacz może działać ale traci na stabilności. Tego typu awarie znacznie utrudniają znalezienie problemu. Następne są karty graficzne. Mają one obecnie wiele zabezpieczeń, ale nadal potrafią się schrzanić. Kiedyś można było je zepsuć podkręcając FSB, gdy szyna była połączona z AGP, ale aktualnie to już daleka przeszłość :) RAM dosyć ciężko uszkodzić tak by komputer w ogóle się nie uruchamiał. Zdarzają się czasami uszkodzone pamięci, które wysypują błędy w testach, a komputer potrafi z taką pamięcią irracjonalnie pracować. Jednak spalić pamięć nie jest łatwo i one same mają różną odporność. Można je spalić złym napięciem (ale od tego jest szereg zabezpieczeń) i kiedyś gdy były gorsze zabezpieczenia, to można było je uszkodzić, jak się źle je wsadziło. Ja sam miałem sytuację, gdy miałem spięcie na płycie głównej, na której był Kingston i Infineon. Infineon wyzionął ducha, a Kingston działał jak zwykle :) Procesory padają niezwykle rzadko. Potrafią być dosyć wrażliwe, ale od wielu lat ilość zabezpieczeń na płytach głównych nie pozwala na ich uszkodzenie. Na starych płytach głównych (jeszcze z Socket A) bez zabezpieczenia termicznego łatwo było spalić procesor podkręcając go lub źle mocując chłodzenie/rozsmarowywując pastę termoprzewodzącą.
A co do pytania o pozostawienie systemu to skoro działa, to na pewno da się go odratować. Pytanie tylko czy autorowi będzie się chciało go naprawiać (większość użytkowników woli format) lub czy nie znajdzie kogoś, kto nie zrobi tego za niego.
Ponowna aktywacja systemu po wymianie płyty głównej jest standardem od Windows Vista.
Czytaj spamera

kominek:

lo_:Tak , jestem pewnie za młoda niektóre sentymenty o których wspominacie, ale do dziś niezapomnianym wspomnieniem jest jak dostałam swojego pierwszego walkmana.


To mój ukochany walkman. Kupiony w 1996 r. Wyświetlacz, radio, przewijanie w obie strony. To był szpan na całą klasę.
http://img823.imageshack.us/img823/6091/p1070804.jpg



Ja pamiętam mojego pierwszego walkmana w roku 1994 , był taki żółty, bez wyświetlacza (zapomniałam producenta i google też nie pamięta) ;)
Poza tym smaki mojego dzieciństwa to andruty, lody w gałkach za 2000 zł lub-- 20 gr za sztukę - to już było po denominacji na obecne złote :) Potem "Śnieżka", "Murzynki". Poza tym wspominaliście o oranżadzie w dużych szklanych zielonych butelkach "Krzyś". Do tego czekoladowe trójkąty (nadal można je dostać w sklepach ale to już nie ten smak).
Jeździłam najpierw na rowerze "Reksio", potem na Wigry 3. Namiętnie wysysałam mleko kondensowane w tubkach i zajadałam się sorbetem.

Cieszę się, że mam takie wspomnienia mimo młodego wieku (rocznik 1985). Cieszę się że w latach 90-tych powtarzali w TV Misia z okienka i program Słodowego. Pozostałe bajki mojego dzieciństwa to pszczółka Maja, Muminki, Miś uszatek etc.

Jestem wyjątkiem wśród swojego pokolenia, którego zawartość pudełka z pamiątkami Tworzą listy mamy z internowania, listy 18-ście lat starszego brata z wojska, który namiętnie rysował w każdym z nich logo Iron Maden, zbierał puszki po piwie (również EB), pierwsze numery "Twojego weekendu" i temu podobnych.

Czasami mam wrażenie, że dzieciaki wychowane na Teletubisiach, Kotopsie itd., nie będą mogły z rozrzewnieniem wspominać swoich dziecięcych lat. Bo co tu wspominać?
Czytaj spamera
Witam wszystkich!
Kominek, na wstępie bardzo dziękujemy, że skorzystałeś z naszego zaproszenia i testowałeś reklamy na swoim blogu. Bardzo miłe są dla nas słowa dotyczące jakości obsługi klienta, zależy nam, aby nasi Wydawcy mieli pełne wsparcie zarówno przy wdrożeniu jak i przy optymalizacji wyników. Spisałeś sporo ciekawych i inspirujących spostrzeżeń, do których chcielibyśmy się odnieść:
• Porównanie Adkontekst do AdTaily – trudno porównywać oba systemy, ponieważ bazują one na różnych modelach rozliczeniowych; w Adkontekst płacimy Wydawcom za kliknięcie w reklamę, natomiast w AdTaily Wydawca ustala cenę za wyłączność danej reklamy (lub kilku reklam) na serwisie na cały dzień.
• Twój „przypadek” jest o tyle szczególny, że Twój blog jest bardzo rozpoznawalny, należy do 5 najpoczytniejszych blogów na platformie Blox.pl i nic dziwnego, że reklamodawcy chętnie i spontanicznie wykupują kampanie na czas lub na CPM. Ale co w przypadku setek tysięcy innych blogów, które mimo dobrej zawartości merytorycznej, są odwiedzane przez wąską grupę odbiorców – ich właścicielom trudno jest znaleźć „własnego” sponsora. Reklama kontekstowa jest dla nich odpowiednim rozwiązaniem, ponieważ działa na zasadzie „O nic się nie martwię, wklejam skrypt i zbieram pojedyncze kliknięcia. W ciągu roku uzbiera się na opłatę serwera, domeny i innych stałych kosztów prowadzenia bloga czy serwisu”
„za cały dzień zarabiam na adkontekst nieco ponad 1 zł. Biorąc pod uwagę, że ceny w Adtaily za dzień są stukrotnie wyższe, a kampanie banerowe jeszcze droższe, nie możemy tu mówić o czymś takim jak zarobek. Złotówka za reklamę przy 300 tys. odsłon to poniżej mojej godności.”
Odnośnie podanych cyfr: czytając ten fragment można wyciągnąć mylny wniosek, że przy 300 tys. odsłon zarobek wyniósł 1 pln. Ilość odsłon wyrażona jest w wymiarze miesięcznym, a nie dziennym jak podane przychody, a w ciągu całego testu naliczyłem 4 dni, gdy przychód dzienny wyniósł poniżej 1 pln.
• Co do wysokości przychodów, też spodziewaliśmy się, że będzie znacznie lepiej :) trudno jednoznacznie powiedzieć , jaka jest tego przyczyna. Może dlatego, że duża część czytelników Twojego bloga to Internauci, którzy po prostu nie klikają w reklamy i je ignorują (aczkolwiek CTR produktów Adkontekst Intertext jest akceptowalny). Być może jest to też kwestia doboru reklam do treści na serwisie, który jest utrudniony ze względu na dużą różnorodność tematyki postów (test notebooka, wakacje, reklamówka z Federerem). Obserwując sytuację z większej perspektywy wydaje się, że faktycznie wyniki są lepsze na serwisach o tematyce skupionej np. wokół motoryzacji, turystyki, rodzicielstwa, wypieków, finansów, czy nowych technologii.
• Co do form rozliczeń, trudny temat, ponieważ i Adkontekst i właściciele serwisów funkcjonujemy w Polsce. A tu prawo wymaga – jeszcze, być może już niedługo – wysyłania rachunków lub faktur tradycyjną pocztą, aby wypłacić zarobione pieniądze. Naszą odpowiedzią na obecny stan rzeczy jest Transfer Środków, który pozwala przeznaczyć zarobione pieniądze na własna reklamę w sieci Adkontekst. Wydawca otrzymuje wówczas bonus: dodatkowe 40% na własną reklamę. Pomysł z PayPal jest bardzo ciekawy. Cały czas jest to jeszcze nowość na rynku, ale zgadzamy się, że coraz więcej osób posiada tam już konta, które pozwalają w wygodny sposób pobierać pieniądze. Analizujemy ten temat od strony prawnej i jeśli tylko będzie zielone światło będziemy ułatwiali blogerom i właścicielom serwisów współpracę z nami.
Podsumowując: po pierwsze zapraszamy do ponownych testów w przyszłości. Sporo się u nas dzieje i ciągle staramy się dostarczać nowych i unikalnych produktów reklamowych. Po drugie zachęcamy blogerów do przeprowadzenia własnych testów. Coś co się sprawdzi (lub nie) u jednego nie musi (albo może) się sprawdzić u 10 innych osób. Reklama kontekstowa pozwala wykorzystywać powierzchnie samych artykułów i generować w pełni dodatkowe strumienie przychodów.
Czytaj spamera

samjestesmisiek:
soonia_p:to ja już nie będę porywał młodych dziewczyn"przerzucę się na te po 30tce".

ha! moja żona jest po 30! pasuje mi to!
Czytaj spamera
a może ten marsz jest po to, żeby ten, kto ją porwał, pomyślał sobie "o jeju, tylu ludzi nie zgadza się na to, żeby młoda dziewczyna ginęła bez śladu i żadnych wieści. no nie sądziłem... to ja już nie będę porywał młodych dziewczyn".
Czytaj spamera
Dobra, to ja się rozwinę troszeczkę z mojego poprzedniego komentarza, żeby nie było tak mało. SugarSync to praktycznie identyczna kopia Dropboxa. Tak jak dropbox działa na komputerze i ma klient via www. Dokładnie tak samo jak Dropbox ma swoją aplikację na iPhone i Android (swoją drogą, na Androida była szybciej niż Dropbox, więc to mnie zmotywowało do tego, aby się tym zainteresować). Tak samo jak Dropbox oferuje 2GB + chyba 250 za każdego poleconego. Tak samo jak Dropbox ma pakiety płatne. Więc jeśli 2GB z dropboxa nie starcza, można założyć SugarSync i mamy drugie 2GB. Możemy też podzielić sobie SugarSync na pliki jakieś, Dropbox na pliki jakieś.
https://www.sugarsync.com/ - strona www.
Czytaj spamera

Wlasnie dlatego mogli sobie pozwolic na taka prowokacje. Bo target jest zupelnie inny.
99% plebsu, ktory pisze ze Porsche kupuja kolesie tylko po to by przedluzyc sobie fiuta, zmieniloby zdanie po przejazdzce 911. Po drugim biegu.
Tylko plebs musi tlumaczyc swoj umiarkowany, nudny styl zycia "normalnym", a wszystko co wychodzi poza, jest skrzywieniem.


Dokładnie tak. Znam faceta który parę lat temu kupił sobie BMW 645Ci (swoją drogą - naprawdę świetne auto i w przeciwieństwie do Porsche 911 jest naprawdę komfortowe) i na tego rodzaju zaczepki o długości fiuta, odpowiedział tylko:
"Huj mnie obchodzi opinia ludzi, których nie stać nawet na felgi do tego auta".
Nic dodać, nic ująć.

Czytaj spamera
Dlatego nie dodałam Cię na facebooku do znajomych.
Spamuję tylko ludziom, którzy odbierają ze mną na tych samej fali spamu i mój spam cenią. Spamowanie to czynność intymna i nie każdego można do niej dopuścić. Trzeba swój spam szanować.
Czytaj spamera
FB w porównaniu z gronem prezentuje się znacznie lepiej. Ale gdy rozebrać różnice na czynniki pierwsze, widzę że zdecydowały szczegóły. Praktyczniejsze szerokości ramek, prostsze wprowadzanie modyfikacji, mniej nachalne reklamy, prosty system powiadomienia, elastyczniejsza możliwość dyskutowania... Grono, mimo wszystko, prezentuje się dobrze, jest funkcjonalne i intuicyjne. Ma kilka funkcji, których brak na FB czy NK - jak "randki" czy cytowania. Widać, to za mało, by dawni użytkownicy (w tym ja) zaglądali tam częściej. No i zasięg FB jest nieporównywalnie większy (choć to słaby argument, np. GG trzyma się dobrze). Zresztą, NK i grono miały trochę inne funkcje w pierwotnym założeniu i reorganizacja tych portali na kształt FB musiała odbić się czkawką... Po co regularnie korzystać z 3 podobnych produktów? Jeden wygra, a podróbki zejdą na margines.

Regulamin FB jest masakryczny. W sumie, prowadząc regularną aktywność, cholernie ciężko jest nie podpaść pod któryś paragraf. No i chat na FB nie działa doskonale... Spamu jest dużo, ale można z nim skutecznie walczyć. Mi pojawia się go niewiele.

Porównując NK i grono - na tym pierwszym widzę stado odpływających znajomych (w 2010 ilość znajomych spadła o 20%). Na gronie: bez zmian, choć większość to martwe dusze. Gdzie będzie ciężej zaktywizować użytkowników?

Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz: wpływ mody FB na blogosferę. Po swoim przypadku widzę, że czas poświęcany blogom znacznie spadł na rzecz FB. Jakie są przyszłe rokowania? Czy będzie można zaistnieć bez 'ofensywy' na FB?
pozdrawiam
Czytaj spamera

FB ma jeszcze "gorszy" regulamin, jest ciężki w nawigacji, często się sypie, spamu na nim co niemiara, a jednak ich się lubi.

Na początku swojej facebookowej kariery nie mogłam się połapać. Za dużo funkcji, masa zaproszeń, od grup, ludzi aplikacji, ogólny chaos.
Wydawało mi się, że się nie przestawię. Ale jednak prawda jest taka, że jak długo można na nk oglądać cudze zdjęcia? Niezbyt. Nic się tam innego robić nie dało.
Teraz kopiują facebooka w sposób tak oczywisty, że aż uważam że mogliby to robić dyskretniej. NKtalk jest przecież niemal dokładnie skopiowanym czatem facebookowym. A zresztą, moze inaczej nie da się tego zrobić, nie znam się.
Facebook ma jedną wielką przewagę - jest poważnie traktowany przez media. Idealnym rozwiązaniem jest dla mnie to, że mogę sobie przeczytać newsy z Wyborczej czy Przekroju, bo mi wyskakują na głównej stronie. Na dodatek komentarze pod artykułami raczej stały ( teraz powoli to się zmienia) na wysokim poziomie, więc dało się przy okazji też podyskutować.
Facebook bardziej też indywidualizuje użytkownika. Dzięki tym wszystkim "lubię to", dowiaduje się nowych rzeczy o osobach. Nie jest to Bóg wie jaka informacja, ale czasem fajnie dowiedzieć się że ktoś, kogo o to nie podejrzewałeś słucha tej samej co Ty muzyki albo lubi ten sam film.
Co do regulaminu, dziwne że nikt nie podnosi buntu że na facebooku nie da się usunąć konta. Konto może być tylko dezaktywowane, a jak chcesz wrócić to wszystkie Twoje zdjęcia czy posty są, nikt ich z serwerów nie usuwa. Niby to oczywiste, że wszystko co w internecie się zamieści gdzieś tam zostaje, ale jednak to powinno zastanowić tych wszystkich , którzy opieprzali naszą -klasę za regulamin.
Uff, to by było na tyle.
PS. Myślę, że nasza klasa przegapiła swój moment. Teraz nie nadrobi już braków w stosunku do facebooka.
Czytaj spamera
Dobrze, nie strzelam. Ale to drugie logo to też nie Ferrari a Porsche.
Czytaj spamera
Wrzuciłem na playr parę słów od siebie na ten temat w odniesieniu do Twojego tekstu, linka nie daję bo czytałem regulamin, znajdziesz sobie jak chcesz ;)
Czytaj spamera
Ty bandyto!!! Że ja regularnie czytam bloga takiego potwora...
Czytaj spamera
'Ciebie. Mnie nie okrada, bo ja podatków nie traktuję jako moje pieniądze."

No właśnie, nie rozumiem ludzie brzęczących o tym, jakie to podatki są złe. Tak samo nie rozumiem JKM, który by tylko mówił o złodziejach i o tym, że podatek tylko rozkradają. Ja rozumiem, pieniądze nie zawsze są dobrze rozgospodarowywane, ale jeśli ktoś ma manie na punkcie notorycznego okradania państwa przez ludzi u władzy - moim zdaniem przesadza. I ja tu widzę od JKM przesłanie: "ludzie, wy głupi jesteście". Owszem, ludzie bardzo często są głupi, ale jeśli on o tym mówi, nigdy nie zdobędzie władzy. Jest zarozumiały. Po prostu. Stwierdzenie, że "tylko mądrzy na niego głosują, bo głupsi na innych" moim zdaniem jest samo w sobie nieinteligentne. Czy w Polsce z rządzącym Korwinem byłoby lepiej? Prawdopodobnie nie. Choćby dlatego, że ludzie nie przepadają za takim poziomem abstrakcji, który on w swych poglądach prezentuje. Tak, tak, on ma racje, jest plebs, on nie chce głosów masy. Problem w tym, że prezydent (powinien przynajmniej) być dla Polski, a nie dla 5% poparcia ludzi, którzy przeważnie w pełni popierają jego poglądy i dlatego "są inteligentni". Nie wierze, że za JKM byłoby w Polsce lepiej. I podobnie jak Kominek - nigdy go nie poprę, nie zrobię krzywdy jemu (i sobie). MImo tego, że lubie go jako osobę, po prostu trudno mi sobie wyobrazić go jako prezydenta czy kogokolwiek innego "w zarządzie". I to Polsce raczej nie grozi zważywszy na jego dotychczasowe wyniki. Jest raczej marginalną postacią - choć wyjątkową i z tego powodu wazną jako jakąs odskocznie od dotychczas prezentowanego sposobu "bycia politykiem". W każdym razie wywiad mi się jak najbardziej podobał, był ciekawy. Nie byłby taki gdyby nie komentarze, które nadają temu "smaczek". Są celne, dobre. Czyli coraz lepiej.


Ps.: Witajta! Pierwszy mój wpis, razem z pierwsza rejestracją, chociaż bloga czytuje od dosyć dawna. Kiedyś musi być ten pierwszy raz.


Czytaj spamera
Kominek przede wszystkim dzięki że wrzuciłeś to wcześniej a nie o porze kominkowej :) Wieczorem w piatki to raczej unikam siedzenia przed kompem.
Wywiad pozytywnie mnie zaskoczył, pierwsza część spokojna i bez napięć, druga bardziej rozkręcona, widać że podpuściłeś troszeczkę JKM ;) Jest to człowiek stanowczy i mimo że ma szeroka wiedzę to jego poglady na reformy i zmiany sa bardzo proste dlatego trochę się zagalopował z ta pedofilia, nie jest to zarozumiałość ale za wszelka cene broni swoich pogladów, poza tym przyzwyczaił się do mówienia radykalnych stwierdzeń. Jak sam powiedział inaczej nikt by go w polityce nie zauwarzał. Myślę że gdyby dyskusja trwała na ten temat trochę dłużej nie byłoby takich rewelacji, w końcu to tylko pare zdań.
Ten wywiad tylko mnie upewnił w przekonaniu że mimo iż nie ma realnych szans to warto było go poprzeć, będę miał spokojne sumienie jak Kaczyńskiego będziemy się wstydzić albo jak Komorowski będzie kukła Tuska.
Jeśli chodzi o Janosika to został zmiażdżony, podoba mi się światopoglad JKM. To co powiedział na koniec o tym jak się dostać do władzy to jestem pod wrażeniem, nie gada takich głupot jak Lepper, jest spokojny i wywarzony, wie czego, co może zaproponować ludziom, skutecznej polityki z tego nie będzie ale przynajmniej jest ktoś na scenie politycznej kto mi osobiście odpowiada.
Co do samego wywaidu, realizacja świetna, już się przyzwyczaiłem do tego wirtualnego studia mam nadzieję że nie macie zamiaru tego zmieniać. Samolocik w tle rzadzi. Kominek ogólnie full profeska. Czekam na nastepny wywiad. Może jakiś mały konkurs kto będzie następnym gościem ?:)

Lukasz:
Człowieku zastanów się nad tym co napisałeś. Czy to że Państwo wprowadza coraz bardziej idiotyczne i restrykcyjne prawo sprawia według Ciebie że pedofilów jest mniej? Widać dokładnie do której z grup o których mówił Korwin należysz...bo prościej jest ze wszystkich (często bardzo mądrych) wypowiedzi wyciągnąć jakąś "głupotę" i tym przekonywać innych że JKM jest złem wcielonym :/

dokładnie, sam to miałem napisać, ale już nie muszę :)

zxzcxzcxz:
Cos ty mu powiedział? Ze za 3 lata będzie martwy?

żadne nietakt, polityk w tym wieku musi sobie zdawać sprawę z tego co jeszcze może a czego nie, jeśli ma siły na to a z tego co widać po wiecach w wawie i krakowie to ma, to bardzo dobrze. Ja osobiście też bym się o to zapytał. Swoja droga to myślałem że jest jeszcze starszy :)

Kominek, jedno mnie tylko zdziwiło, dobrze Ci się żyje w tym kraju ? Ok teraz może jest ok, ale co później, Państwo legalnie okrada nas na codzien z ciezko zarobionych pieniedzy, o emeryturze osoby w moim wieku moga sobie pomarzyc bo czegos takiego jak zus nie bedzie i sami juz teraz musimy myslec gdzie inwestowac swoje pieniadze, nie wspomne o zlodziejskich podatkach, sporo tego jest co sprawia że to Państwo nie jest takim fajnym miejscem do życia na dłuzsza mete.
Czytaj spamera
Przez chwilkę zastanawiałam się po co Kominkowi podkładka w ręce, ale teraz już wiem - do machania!
Seksowny zarost.
U Janusza Korwin - Mikke oczywiście.. ;-)
Czytaj spamera
wyłączyłem sobie dźwięk, Komorowski wypada lepiej, Kaczyński cały czas oblizuje usta...
Czytaj spamera
Komentarz do kominotki: SMAKOMYK

Dobra, "ikona polskiego rapu/hh" przemówiła .
W internecie zlalezc mozna oficjalne oswiadczenia. Cytuje frakgmenty:
"chciałbym przekazać wyrazy ubolewania nad zaistniałą sytuacją oraz przeprosić opinię publiczną, władze Zielonej Góry, a przede wszystkim uczestników koncertu oraz fanów za moje zachowanie"
A gdzie przeprosiny dla samego poszkodowanego ? ;) Zabrakło odwagi?
"Chciałbym zapewnić, że nie było moją intencją wywoływanie jakichkolwiek negatywnych emocji publiczności, a na pewno nie nawoływanie do przemocy. Moje zachowanie było wynikiem emocji i silnego wzburzenia w skutek prowokacyjnego zachowania jednego z uczestników koncertu. Nie przewidziałem gwałtowności reakcji tłumu oraz tego, iż zdarzenia przybiorą taki obrót"
A komentarze podjudzające tłum do reakcji? Halo? Ktos sie gubi w zeznaniach :)
"Chciałbym zwrócić uwagę, że przez lata mojej działalności artystycznej brałem udział w wielu akcjach charytatywnych i nigdy nie odmawiałem pomocy potrzebującym. Ufam, że to negatywne zdarzenie nie przekreśli tego wszystkiego, co Ryszard Andrzejewski zrobił dobrego."
Dobra zagrywka psychologiczna z ta pomoca charytatywna ;]
Czytaj spamera