Rejestracja
Regulamin serwisu

 

 

1. Polityka prywatności na blogu.


Nie istnieje. Ja tu jestem od pisania tekstów i na tym będę się koncentrował. Jeśli obawiasz się o wyciek swoich danych, podaj fałszywego nicka, imię, datę urodzin, maila, itd... Nie ma obowiązku podawania prawdziwych danych. Nie używaj haseł z twojej prywatnej poczty.

 

2. Wulgaryzmy.


Staraj się ich nie używać. To nie jest miejsce dla prostaków. Ale nie bądź też hipokrytą i jeśli już musisz napisać "kurwa", to napisz "kurwa", a nie "k...a".

 

3. Wolność słowa.


Nie istnieje. Moderatorki bloga (zwane "iwonkami") dbają, aby komentarze obraźliwe, wulgarne, negatywnie oceniające poziom tekstów i niezgodne z moim poczucie estetyki, były kasowane. Jeśli masz potrzebę odreagowania, proszę bardzo - zrób to na priv.
Nie trać czasu na pisanie, że twój komentarz został skasowany, bo zostanie ponownie, a ty dostaniesz bana.
To jest mój teren i ja decyduję kto i co może tu pisać. Tak było, jest i będzie. 

 

4. Zwyczaje.


Nie można stawiać emotikonki ":P", ponieważ tylko plebs wystawia język podczas rozmowy. Nie można pisać "sex", tylko "seks", a prawidłowa pisownia słów "Bóg" i "Boże" to "buk" i "borze". Do tej ostatniej reguły nie trzeba się stosować.

 

5. Reklamy


Wszystkie reklamy produktów, za które otrzymałem wynagrodzenie są wyraźnie oznaczone. Jeśli zachwalam jakiś produkt, a ty nie wiesz czy jest to płatna reklama to znaczy, że nią nie jest.

Na obu blogach Kominka panuje zwyczaj pisania o pełnych nazw firm i bardzo niemile widziany jest tu gatunek piszący "nazwy nie wymienię, bo mi nie płacą".

Jest całkowicie dozwolone chwalenie firm i ich produktów i analogicznie - oczernianie ich jeśli na to zasługują. Na blogu nie ma zabawy w owijanie w bawełnę i nie ma świętych krów.
Pisząc, miej jednak na uwadze, że każdy komentarz z tego bloga jest indeksowany w wyszukiwarkach - często na wysokich pozycjach.

 

 

6. Uwagi końcowe.


Najczęstsze przyczyny skasowania komentarza to:

  • wulgaryzmy,
  • czepialstwo, złośliwe uwagi,
  • zarzucanie komuś wazeliniarstwa i braku własnego zdania,
  • wrzucenie linku do prywatnej strony,
  • zapytanie "dlaczego mój komentarz został skasowany?",
  • wyróżnianie swoich komentarzy poprzez pogrubianie czcionki,
  • głupota, ignorancja - także tak wynikająca z braku znajomości zwyczajów bloga.


Na blogu panuje całkowity zakaz mówienia o priv. Niedozwolony jest nawet komentarz w rodzaju "hej, odbierz pocztę".


Nie podoba Ci się regulamin? No cóż.Na szczęście nie jest to mój problem :-)


Przejdź do rejestracji
Rejestracja
twój login
twój e-mail
twoje hasło
powtórz hasło
Dane z pól "opcjonalne" nie zostaną podane do publicznej wiadomości
imię (opcjonalnie)
nazwisko (opcjonalnie)
zawód (opcjonalnie)
płeć
data urodzenia
gdzie mieszkasz ? (opcjonalnie)
nr gadu-gadu (opcjonalnie)
telefon komórkowy (opcjonalnie)
adres twojej strony (opcjonalnie)
Potwierdź rejestrację
Rejestracja
Na podany przez Ciebie adres e-mail została wysłana wiadomość z instrukcją, jak aktywować konto
Zaloguj się
Jeśli posiadasz już swoje konto na tym blogu zaloguj się:
twój login
twoje hasło
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?

Zresetuj hasło


Jeśli nie masz jeszcze konta to możesz je założyć, tylko nie wiem po co ...
Rejestracja
Resetuj hasło
Wpisz swój adres e-mail w celu zresetowania hasła:
twój e-mail
Resetuj
Resetuj hasło
Na wpisany adres e-mail została wysłana wiadomość z opisem, co należy zrobić, aby zresetować hasło.
Podgląd komentarza
Powiadom znajomego o artykule
Twoje imię*:
Twój adres e-mail*:
E-mail odbiorcy*:
Treść powiadomienia*:

Uwaga! Link do tekstu został dodany automatycznie i odbiorca go zobaczy. Nie musisz wklejać adresu :-)
 
Wyślij powiadomienie
Ostrzeżenie

JAK SIĘ ŚCIEMNIA W BIURACH PODRÓŻY

środa, 21.07.2010 19:25:34 | Kategoria: K-LINCZ
Ilość odwiedzin: 11604
64
JAK SIĘ ŚCIEMNIA W BIURACH PODRÓŻY
Wygląda smakowicie. Smakowało jak kupa. Ale nic lepszego nie było.

 

Trochę mnie tu nie było. Kto czyta drugiego bloga ten wie, że byłem sobie na wakacjach w Turcji. Wróciłem już pod koniec ubiegłego tygodnia, ale nic nie pisałem, bo po takim wypoczunku, jaki tam miałem, musiałem trochę wypocząć w domu.

Wiecie, człowiek to się do wszystkiego przyzwyczai. Większość Polaków jeździ do tanich, maks. 3-gwiazdkowych hoteli i czasami byłem zdziwiony jak niewiele im trzeba do szczęścia. Ja byłem przzwyczajony do nieco wyższego standardu i w efekcie w rozmowach z Polakami wychodziłem na największą marudę.

No ale jak tu być zadowolonym, gdy się zostało z lekka zrobionym w trąbę.
Leciałem z Itaki.
Wybrałem te ofertę.
http://www.itaka.pl/wczasy/turcja/kusadasi/hotel_grand_ozcelik_684.php



Czytamy tam o hotelu:


Miły i sympatyczny, rewelacyjnie położony przy piaszczystej plaży, z łagodnym zejściem do wody, w pobliżu centrum Kusadasi. Idealny dla osób pragnących korzystać z uroków słynnego kurortu. Piękna plaża, wygodne pokoje, miła obsługa i wakacyjna atmosfera sprawią, że pobyt w tym hotelu będzie miłym wspomnieniem letniej przygody.


Hotel faktycznie był przy plaży i miał bardzo łagodne zejście do wody, bo od schodów do morza było jakieś 10 metrów. Morze brudne jak cholera, bałtyk to przy nim źródło czystości, plaża zasyfiona gałęziami, glonami i kamieniami. Nie da się chodzić inaczej jak przy brzegu, bo całą powierzchnię zajmowały leżaki. Nazywać coś takiego "pięknem" to kpina. Ja tylko raz zamoczyłem nogi. I uciekłem pod prysznic.

 

 

POKÓJ: 2-os. (możliwość 1 lub 2 dostawek), ok. 17-20 m², funkcjonalnie urządzony, klimatyzowany, łazienka (prysznic, wc; suszarka), telewizja satelitarna, mini-lodówka, telefon; łóżeczko dla dziecka do 2 lat gratis; balkon.

 

Taaa... Itaka nie pokwapiła się przyznać, że dla Polaków są pokoje na 1 piętrze z widokiem na drugi budynek, jakiś śmietnik i drzewo. Łazienki stare i brudne, balkon tak duży, że nie da się na nim nóg wyciągnąć. No ale przynajmniej miałem suszarkę do moich bujnych włosów.



SPORT I ROZRYWKA: basen, powierzchnia ok. 100 m², słodka woda, głębokość 1,60-1,80 m; wydzielony brodzik dla dzieci, głębokość 0,50 m; basen kryty, powierzchnia ok. 55 m², słodka woda, głębokość 1,60-2 m; tenis stołowy, łaźnia turecka, rzutki, mini-klub dla dzieci, animacje wieczorne; za opłatą: salon gier komputerowych, masaż, sporty wodne na plaży.

 

Perfidna ściema. 100 metrów to tam nawet plaża nie miała. Basen to był brodzik. Dosłownie. An razu tam nie wszedłem, bo jak pływało w nim kilka osób to już się nie dało zmieścić. Kryty basen za to był użytkowany wyłącznie przeze mnie i to tylko wtedy, gdy wychodziłem z sauny (temperatur w saunie - 35 stopni). Żadnych tenisów, rzutek, gier komputerowych nie ma i nie było. Animacji wieczornych także nie.

 

ALL INCLUSIVE: śniadanie (7.00-10.00), obiad (12.30-14.00), kolacja (19.00-21.00), przekąski w ciągu dnia (15.00-17.00), popołudniowa kawa, herbata i ciastko (17.00-18.00), nielimitowana ilość lokalnych napojów chłodzących oraz lokalnych napojów alkoholowych (11.00-23.00); wymagane noszenie opasek all inclusive.

 

O jedzeniu pisałem dużo na drugim blogu. Było skandaliczne. Przekąski w ciągu dnia to też ściema. Raz poszedłem. Czekałem 40 minut. Dostałem zimne frytki z bułką i kotletem mielonym. Nigdy już nie zaryzykowałem. Nie było żadnej popołudniowej kawy i ciastek.


Ale Polacy byli zadowoleni.
No dobra - na pokoje wszyscy narzekali, bo to wręcz poniżenie zaserwować nam coś takiego. Ale jak pytałem:

- No jak wam jedzenie smakuje? Przecież od tygodnia nie jedliśmy nic ciepłego. Tu jest wszystko zimne!
- Ale dobre...
- No jak wam się morze podoba? Czarne i zimne.
- E tam, fajne jest.
- Co takiego fajnego było w organizacji lotu, skoro za bułkę z szynką trzeba było zapłacić 12 zł?
- A my wzięliśmy jedzenie ze sobą.
- Co ci tu smakuje, skoro od tygodnia jadasz tylko arbuzy, ryż i kurczaka?
- A co ty byś chciał więcej?

I tak dalej, i tak dalej. Aż przestałem w końcu narzekać, bo czułem, że nie zostanę zrozumiany. Pochwalić natomiast mogę organizację wycieczki. Od rezerwacji, przez opiekę rezydentów po wszelkie formalności organizacyjne było perfekcyjne. Straszono mnie Itaką, ale pod tym względem było to najlepsze biuro turystyczne, z jakiego udało mi się gdzieś polecieć. No gdyby tylko tak nie naściemniali w ofercie to bym był nawet szczęśliwi, a tak to miałem całkiem spieprzony urlop.
Czy wy jak gdzieś jeździcie to wybieracie 3-gwiazdkowe i jesteście szczęśliwi? Może to ja jestem jakiś dziwny i mam za duże wymagania :-)









64
Dodaj komentarz
 
 
Gość: Leniu, chello089072208089.chello.pl
21.07.2010 20:00:28
na 3 gwiazki to tylko w polsce czyli najlepiej wynajac sobie dom nie jakis tam domek w osrodku.
za granica 4 gwiazdki lub wynajem domku :) a wycieczki sam sobie organizuje wynajem auta i jazda :)
 
21.07.2010 20:14:28
Nie bój się Kominku, nie jesteś odosobniony. Cała społeczność bloga śmiała się z sałatko-zapiekanki frytkowej, a zdjęcie kupy basenowej sugeruje, że jeżeli basen ma 100m kw. to kupę musiałby zrobić słoń.
Szkoda, że ściemnianie w biurach podróży to nadal powszechna praktyka, jedyne pochlebne opinie czytałem w Forbes o Exim Tours, ale i tak wiadomo że różnie to bywa.
Co do Itaki... raz byłem, i najpierw nam zrobili zmianę hotelu (po wylądowaniu) bo niby był remont basenu. Wysadzają nas 2km linią prostą od morza, przy wielkiej rozdzielni telegraficznej i bye. Mohery zaczęły burzyć się, że linie energetyczne psują ich wewnętrzną czakrę, i domagały się zmiany. Po dwóch godzinach odwieziono nas taksówkami do hotelu, w którym w ciągu tygodnia zmienialiśmy czterokrotnie pokój, i nie były to zmiany na lepsze. Ostatni tydzień spędziliśmy w "wyremontowanym hotelu". 4 piętra, bez windy i ten nowoczesny basen, który tak wyglądał, że nie chciałem go widzieć przed domniemanym remontem. Od tamtej pory z Itaki to co najwyżej katalog obejrze.
 
21.07.2010 20:19:35
to chyba zależy od państwa - u Arabów raczej poniżej 4 gwiazdek nie, ale Hiszpania , Majorka 3 gwiazdki to już prawie luksus ;)
 
21.07.2010 20:20:20
Hehe, pracowałam w Itace w wakacje x lat temu i mam nadzieję, że to, co tam wtedy odchodziło, dziś już należy do przeszłości. W każdym razie przeszłam krótkie szkolenie przed obsługą klienta i wiem, jak się te kity wciska. Kiedyś było tak, że jak najwięcej trzeba było wcisnąć werbalnie, pewnych sformułowań nie było w katalogach, bo stanowiłyby podstawę roszczeń, ale mówić należało jak najwięcej i kwieciście. 10 lat temu ludzie w ogóle nie wiedzieli, jak dochodzić swoich praw, jak odzyskać pieniądze, jak żądać zamiany hotelu itp. I to były złote czasy polskich biur.
 
Gość: cattina, 84-38-25-250.metrolink.pl
21.07.2010 20:20:38
Weź nie strasz, ja w sierpniu z Itaką lecę do Tunezji. Ale fakt zawsze wybieram hotele co najmniej 4 gwiazdkowe. Dwa lata temu byłam w Turcji z Rainbowtours i byłam mega zadowolona, Hotel dokładnie jak w opisie w folderze, jedzenie pycha, alkoholu wbród. Rezydent się mocno nie udzielał, ale wszytsko było dobrze zaplanowane i wykonane. Nawet katering na pokładzie samolotu.
 
21.07.2010 20:22:30
Trzeba też pamiętać, że nierzadko ludzie, któzy lądują w takiej Turcji, wcześniej jeździli na przykład do Jastrzębiej "na kwatery", więc dla nich te 3 gwiazdki, czy nawet naciągane 3 gwiazdki, to pełen luksus. A te opowieści o niezadowolonych, roszczeniowych Polakach to bzdura ;)
 
21.07.2010 20:25:10
Nie wiem dlaczego, ale dla mnie najważniejsze jest jedzenie, jak jest niedobre, to tragedia. Bliskość morza też, na drugim miejscu. Warunki pokojowe najmniej ważne, bo w pokoju i tak nie siedzę, wystarczy bez robali, czysto i klimatyzowano.
 
21.07.2010 20:37:17
Ja w ogóle nie rozumiem idei podróżowania z biurem podróży. Byłam tylko raz na takich wakacjach i to był jakiś dramat:
1. dwa tygodnie nudów na jakimś zadupiu szumnie nazwanym "popularnym kurortem" ,w którym nie było nic poza knajpami, bazarem z tantedą i brudną plażą. (nie wszyscy lubią na wakacjach chlać i leżeć plackiem na plaży)
2. walka o każdą usterkę w pokoju (z tego co widzę , to standard) itd.

Czy nie lepiej poprostu :
1.kupić bilet na samolot
2.na miejscu samemu wynająć sobie pokój
3.mieć możliwość zmiany miejsca pobytu w każdej chwili
A najśmieszniejsze jest to, że taka samodzielna podróż wcale nie musi być droższa od ceny podanej na stronie Itaki.
 
21.07.2010 20:54:26

czaroiwni:
Ja w ogóle nie rozumiem idei podróżowania z biurem podróży.

Czy nie lepiej poprostu :
1.kupić bilet na samolot
2.na miejscu samemu wynająć sobie pokój
3.mieć możliwość zmiany miejsca pobytu w każdej chwili
A najśmieszniejsze jest to, że taka samodzielna podróż wcale nie musi być droższa od ceny podanej na stronie Itaki.


ależ popieram w 100%. poświęcenie własnego czasu na zorganizowanie wakacji zdecydowanie się opłaca, na pewno finansowo. kiedyś sama zorganizowałam wyjazd za 400 zł w bieszczady na 10 dni, było fantastycznie:)
chociaż przyznaję, że coraz bardziej skłaniam się ku opcji: 4-5 osób w samochód, zrzuta na paliwo (bez problemu też mogłabym podróżować stopem), zatrzymujemy się gdzie chcemy, jak mamy problem z zakwaterowaniem w czyjejś stodole, to wyciągamy z bagażnika namiot/namioty i już mamy gdzie spać. zresztą, wakacje, wyjazd, to ma być przygoda, a przygody raczej zaplanować się nie da, więc biura podróży odpadają.
 
Gość: Kubitron, c61-203.icpnet.pl
21.07.2010 20:55:14
Bardzo często te ich oferty są pisane po załóżeniu strony np. i po kilku latach to co kiedyśbyło nowe, teraz jest stare...
 
Gość: kolorowewakacjepl, apn-77-114-139-12.dynamic.gprs.plus.pl
21.07.2010 21:05:21
Najpierw się przedstawię, Paweł Paprocki, przedstawiciel agencji turystycznej.
*sprzedaje różne biura, nie jestem przedstawicielem tylko Itaki, starałem się być obiektywny*

K-LINCZ
Lekko nietrafiony, obwinianie touroperatora o to, że w różowych barwach przedstawia swoją ofertę to jak winienie reklamodawców telewizyjnych za to, że kłamią albo tygrysa, że poluje. Organizator jak najlepiej przedstawia swoją ofertę, zwłaszcza, że dla jednego Kominka hotel będzie komfortowy a dla innego nie, każdy interpretuje opis trochę inaczej.
Zlinczowana powinna być agencja turystyczna która sprzedała Ci wycieczkę. Pani Kasia która siedziała po drugiej stronie biurka nie wykonała swojej pracy rzetelnie tylko po prostu wcisnęła Ci kit. Każdy z branży wie, że Grand Ozelik to kondom jakich mało. Nadaje się tylko dla samobójców którym jest wszystko jedno. Przez całą swoją karierę nigdy nie sprzedałem tego hotelu nikomu nawet jeśli bardzo chciał, a mam tytuł prestiżowego agenta Itaki i trochę ich ofert już opchnąłem.
Wiem, że kryteria wyjazdu miałeś dość wyśrubowane jednak można było zaproponować lepszą ofertę. Jednak na to potrzeba czasu, minimum 30 min., jeśli Pani Kasi się spieszyło to sprzedała to co było wolne i miało ptaszek "Internet", powiedziała pewnie "To taki ładny hotel z dobrego biura, proszę spojrzeć na opis, na pewno będzie Pan zadowolony.

ITAKA
Muszę jej bronić, jest to aktualnie najlepsze biuro na rynku, zarówno pod względem organizacyjnym jak i oferty. Oczywiście miewają wpadki, jak wszyscy, to aktualnie największe polskie biuro. To, że mają w ofercie kiepski hotel to nie ich wina, muszą mieć w katalogu ofertę "dla każdego", także dla bardzo mało wymagających dla których jedynym kryterium jest cena. TYLKO agent sprzedający powinien o tym uprzedzić kupującego, tak się zdobywa klientów na lata, a nie raz 130 zł które agencja zarobiła na Kominku.

LAST MINUTE
Winny niestety też jest turysta. Po pierwsze wierzy, że za 799, 1199zł będzie miał raj na ziemi, nic z tych rzeczy. Po drugie myśli, że jak rok temu był w Egipcie za 1899zł w dobrym standardzie z all incl. to w Hiszpanii będzie miał to samo, nic z tych rzeczy.
Czy istnieją tanie i dobre hotele? Tak! ale sprzedają się 3-4 miesiące przed sezonem, na last minute zostają tylko same zgniłe śliwki, tak jak na bazarze po 13 godzinie. Wyjątkiem są bardzo drogie hotele które nigdy nie są pełne, wtedy czasem można je trafić taniej. W tym roku dobre last minute było raptem 3 razy, kilkanaście miejsc zniknęło w minutę. Przytomni agenci w takiej sytuacji robią rezerwację opcjonalną i dzwonią po swoich klientach którzy zostawili zlecenie lub sprzedają ofertę przez net. Te kartki które wiszą na szybach biur podróży to tylko lep który ma przyciągnąć hasłem Last Minute, to żadna dobra promocja, zwykła oferta.

TURCJA
I jeszcze jedno jest tyle biur które specjalizują się w Turcji, ale niestety nie jest nim Itaka, jeszcze nie w tym sezonie. Wyjątkiem jest katalog Itaka&Gala który jest naprawdę dobry. Itaka ma dobrą Hiszpanię, ale nie Turcję. Tu po raz kolejny kłania się nieudolność agencji która sprzedała ofertę Kominkowi.
 
21.07.2010 21:08:56
nigdy nie schodziłem poniżej 5 * w krajach arabskich. skutkuje to najczęściej brakiem rodaków i wyjazdami do hoteli obsadzonych przez niemców, francuzów, anglików i włochów (coraz częściej również rosjan). standard na który nie da się narzekać. z plażami jest różnie, ale to już zależy od miejsca. morze morzu nierówne. kamieniste plaże, rafy, płytowe dno raniące stopy to już kwestia wyboru i świadomości jak jest tam gdzie się wybieramy, a nie tego co piszą w folderach.
ze swej strony mogę jedynie poradzić by nie wybierać tunezji jako kolejnego wyjazdu, na pierwszy będzie ok. później porównanie z innymi krajami arabskimi, o innych krajach besenu morza śródziemnego nie wspominając, będzie drastyczne.
 
21.07.2010 21:24:29
To ma być naleśnik, który wygląda smakowicie? Oh please... ;) Smakowity naleśnik wygląda tak: http://www.pozytywnakuchnia.pl/wp-content/uploads/2009/05/rabarbar_jablko_mieta_truskawki.jpg :).
To co widać na zdjęciu to jakaś kompletna pomyłka, która udaje naleśnika. Współczuję męczących wakacji - chociaż ja swoje w Turcji wspominam dobrze - pokoje hotelowe może nie były jakieś rewelacyjne, ale czyste, z działającą klimą. Do plaży 50 m, plaża Kleopatry (miejscowość Alanya) długa, szeroka i piaszczysta, codziennie dokładnie sprzątana, nawet piasek zagrabiali :). Morze ciepłe, woda czysta. I jedzenie w hotelu bardzo smaczne (lokalne potrawy albo coś bardziej "po naszemu" - do wyboru). Do złej miejscowości po prostu pojechałeś ;).
 
21.07.2010 21:38:41
kominek, wczoraj lub przedwczoraj na jedynce chyba nawet dgp byl tekst o odszkodowaniach za wyjazd niezgodny z ofertą. możesz ich podać do sądu, podobno wszyscy na ugodę idą. w tekście było wyszczególnione ile procent za co zwracają
 
21.07.2010 22:00:46
m.matylda,
chodzi Ci pewnie o "tabelę frankfurcką", faktycznie na jej podstawie można uzyskać czasem odszkodowanie. Jednak ta oferta nigdzie nie mija się z prawdą, np przekąski w ciągu dnia są, choćby były to wczorajsze frytki, a powierzchnia basenu jest liczona razem z podejściem. W sądzie nie wygrasz.
Faktycznie wszyscy idą na ugodę czyli nie dostaje nic, 99% skarżących macha ręką i nie doprowadza do procesu bo boją się zaczynać z "większym przeciwnikiem".
Pozwy zbiorowe mogą to zmienić. Już widzę na rynku kilka biur do odstrzału, jeśli tylko jakiś prawnik pojedzie na ich wycieczkę. To co spotkało Kominka to pikuś. Słyszałem o przypadkach gdzie w żarciu były robaki, gdy klienci chcieli wezwać rezydenta by się poskarżyć lub zrobić zdjęcie, hotel wzywał ochronę i siłą im tego zabraniał.
 
Gość: bambucha, brzeziny.lewandow.net.pl
21.07.2010 23:03:45
Kominku, ja moge polecic Exim tours, w zeszlym roku polowalismy na lasta, chcielismy do turcji, napisalismy maila do goscia z exim tours w wawie przy hali mirowskiej podalismy kryteria jakie nas interesuja, gosc zadzwonil po 4 godzinach z pytaniem czy koniecznie sie uparlismy na Turcje, i czy mozemy jutro wyleciec o 6 rano a nie pojutrze tak jak byly wyloty do Turcji. bo ma dla nas dobra oferte do Egiptu - do hotelu Domina Coral Bay w sharmie.
3 razy bylam z Exim i moge smialo polecic na przyszlosc.

chociaz pewnie po tym tekscie i rosnacej ilosci czytelnikow agenci beda sami walic do Kominka drzwiami i oknami ;)
 
21.07.2010 23:14:12
W Egipcie w 5gwiazdkach była rdza przy baterii łazienkowej i zimna woda w basenie bo gościu który był odpowiedzialny za włączenie podgrzewania nie wrócił jeszcze z ramadanu. Na sztućce w restauracji hotelowej czekałam wieczność. Ale poza tym OK. Ogólnie czym dalej na południe tym większa konieczność brania 5*
 
21.07.2010 23:17:35
Wiecie co, jedzenie wygląda wyjątkowo paskudnie.
Uważam że to skandal płacić tyle i mieć jedzenia, które wygląda gorzej od tego które zapamiętałam z dziecięcych kolonii.
A jak wiecie, nie ma nic gorszego od jedzenia na koloniach. Krażyła legenda, że myjąc garnek po spaghetti kucharka nalała wody, spojrzała, powiedziała " O, pomidorówka!" i dała ją na następny dzień.

Jak byłam małą dziewczynką to przeglądałam katalogi i marzyłam żeby pojechać do ktoregoś z tych wypasionych hoteli. ALe zawsze jeździliśmy do prywatnych kwater, i chociaż warunki nie były jakieś ekstra, to przynajmniej wiedzieliśmy z góry w co jedziemy i się nie szykowaliśmy na ekstrasy.
 
21.07.2010 23:21:50

zielony.szalik:

czaroiwni:Ja w ogóle nie rozumiem idei podróżowania z biurem podróży.

chociaż przyznaję, że coraz bardziej skłaniam się ku opcji: 4-5 osób w samochód, zrzuta na paliwo (bez problemu też mogłabym podróżować stopem), zatrzymujemy się gdzie chcemy, jak mamy problem z zakwaterowaniem w czyjejś stodole, to wyciągamy z bagażnika namiot/namioty i już mamy gdzie spać. zresztą, wakacje, wyjazd, to ma być przygoda, a przygody raczej zaplanować się nie da, więc biura podróży odpadają.


Hehe, ja tak chciałam jechać do Palermo podbić tamtejszą mafię, ale dziewczyny się wykruszyły. I teraz paczę pierwszy raz w życiu na biura podróży i się załamuję. A po tej notce to już mam wszystkiego dość.

To mnie ciekawi. http://www.spiritofadventure.co.uk/
 
21.07.2010 23:22:51

Ha to co oni robią to kpina tylko raz byłem w 3 gwiazdkowym hotelu i od tego czasu nie wybieram mniejszych niż 4 gwiazdki. Oni to nazywają chwytem marketingowym a to podobno jest legalne a tak naprawdę plują nam w twarz!!!
 
21.07.2010 23:29:42
Ty to masz wymagania. Wodę czystą by chciał, pokój z widokiem na morze a kobiety czyste i zadbane... We łbach się wam w tej stolycy poprzewracało, że czyste baby, pfff.
 
Gość: najlepszejsza, host143-181.tvk.torun.pl
21.07.2010 23:39:54
Pan Paprocki z kolorowychwakacji.pl ma 100% racji!! wszystko co napisał to najszczersza prawda. Ja nie jestem co prawda przedstawicielem Itaki, pracuje u konkurencji i mam jednego touroperatora ;) ale siedzę już trochę w tym i ten pan napisał wszystko co bym ja chciała napisać!


kolorowewakacjepl:
LAST MINUTE
Winny niestety też jest turysta. Po pierwsze wierzy, że za 799, 1199zł będzie miał raj na ziemi, nic z tych rzeczy. Po drugie myśli, że jak rok temu był w Egipcie za 1899zł w dobrym standardzie z all incl. to w Hiszpanii będzie miał to samo, nic z tych rzeczy.
Czy istnieją tanie i dobre hotele? Tak! ale sprzedają się 3-4 miesiące przed sezonem, na last minute zostają tylko same zgniłe śliwki, tak jak na bazarze po 13 godzinie. Wyjątkiem są bardzo drogie hotele które nigdy nie są pełne, wtedy czasem można je trafić taniej. W tym roku dobre last minute było raptem 3 razy, kilkanaście miejsc zniknęło w minutę. Przytomni agenci w takiej sytuacji robią rezerwację opcjonalną i dzwonią po swoich klientach którzy zostawili zlecenie lub sprzedają ofertę przez net. Te kartki które wiszą na szybach biur podróży to tylko lep który ma przyciągnąć hasłem Last Minute, to żadna dobra promocja, zwykła oferta.


u nas w ofercie jest(był) hotel 3*bradzo tani, nie szedł prawie w ogóle. Potem do Turcji pojechali przedstawiciele na tzw stady tour (żeby obejrzeć faktyczne warunki i zorientować się, które hotele faktycznie polecać, żeby klient był zadowolony i wrócił do ich biura). Po tej wycieczce ten hotel sprzedał się na całe lato!! hotel 3*AI ale nowiuteńki, remont 2010, łazienki lepsze niż w 4*, pokoje również. Poszedł jak woda...
Kominku istnieją dobre hotele 3* nawet w Turcji, ale to zależy czy Twojemu agentowi zależy na Tobie :)
 
21.07.2010 23:50:10
zielony.szalik:
wyjazd, to ma być przygoda, a przygody raczej zaplanować się nie da, więc biura podróży odpadają

Zdarzyło mi się jechać za granicę autokarem (nigdy więcej!). Kierowcy 30km przed celem skończył się czas jazdy (bo kierowca może jechać tylko ileś tam godzin dziennie), "no bo korki były". Wylądowaliśmy o 20 na jakimś włoskim zadupiu bez transportu. Kto powiedział, że biura podróży nie zapewniają przygód? :)
 
21.07.2010 23:54:37

kolorowewakacjepl:
Lekko nietrafiony, obwinianie touroperatora o to, że w różowych barwach przedstawia swoją ofertę to jak winienie reklamodawców telewizyjnych za to, że kłamią albo tygrysa, że poluje.


Mylisz się.
Po pierwsze to pisałeś coś o agentach, a ja z żadnym agentem nie gadałem, tylko wziąłem ofertę z www i zrobiłem rezerwację, więc żaden agent w balona mnie nie zrobił.
Po drugie - jeśli ktoś mi pisze, że basen ma 100 m2 to ja żądam, aby basen miał 100 m2. Jeśli pisze, że plaża jest piękna, to wymagam, aby była co najmniej brzydka. A ta była po prostu obrzydliwa.
Po trzecie - skoro Itaka korzysta z prawa pisania nieprawdy, to ja korzystam z prawa robienia im antyreklamy.

Wpis już się ładnie indeksuje w googlach, komentarze też i dzięki takim jak ja, biura może nie nauczą się nie ściemniać, ale nauczą się nie kłamać.
 
21.07.2010 23:58:27

najlepszejsza:
. Ja nie jestem co prawda przedstawicielem Itaki, pracuje u konkurencji i mam jednego touroperatora ;)


Delikatnie upominam, że na blogu mamy zwyczaj, że podajemy nazwy firm, które reprezentujemy i marek, które chwalimy lub ganimy.
 
22.07.2010 00:14:44
Pomijając całą resztę, to o ile nie myli mnie pamięć, ten basen wyglądał na nie mniejszy niż rzeczone 100 m2. Chciałem skonfrontować swoje impresje - bo fotki szalonego basenu widziałem jakiś czas temu - ze stanem faktycznym, ale zdjęcia basenu - i tylko one - jakby przestały się wczytywać ;)
 
Gość: xian, cpc2-seac1-0-0-cust73.7-2.cable.virginmedia.com
22.07.2010 00:17:42

Po drugie - jeśli ktoś mi pisze, że basen ma 100 m2 to ja żądam, aby basen miał 100 m2.


Ech, coś cienko z matematyką - 100m2 to np. 12 x 8.5m, więc to malutki basenik. Basen pływacki o wymiarach olimpijskich ma 1250m2
 
22.07.2010 00:58:43
Moze ktos mnie poprawi - ale te "gwiazki", jakie sa w ofertach biur podrozy to przeciez sa tworzone przez same biuro, prawda? Czyli teoretycznie mozesz miec same 5* w swojej ofercie, a te na prawde DO BANI hotele oznaczac 3*... chyba, ze ostatnio to sie zmienilo?
 
Gość: tatatat, public55638.xdsl.centertel.pl
22.07.2010 01:18:54
Wystarczy wpisać "itaka oszuści" w google i już mamy trochę opinii które sami musimy zweryfikować bo nie zawsze są prawdziwe, jeśli firma jest duża to konkurencja będzie smarować w internecie i robi się to coraz powszechniejsze. Za jakiś czas Internet będzie taki jak telewizja czyli gówno się dowiemy bo nawet jeśli szukamy opinii na temat elektroniki to już nawet na forach siedzą pierdolone głąby które piszą posty na zamówienie i tak samo będzie z jakimikolwiek firmami. Będziemy zdani na siebie i kupując towar lub usługę będziemy po prostu strzelać w ciemno.

A co do wycieczek to jak macie odwagę to można spróbować stopem, ale najlepiej w kilka osób http://www.wykop.pl/link/406150/skuteczny-sposob-na-nude/
 
Gość: Zgredaktor, chello089074216099.chello.pl
22.07.2010 01:36:54
Itaka i Triada, to biura dla plebsu, jak to lubisz określać. Oferują wszystko taniej niż konkurencja, ale zawsze znajdą gorsze (czyt. tańsze) pokoje dla swoich klientów.

Byłem na wakacjach z Triadą i z Itaką. Za każdym razem było coś nie tak, więc odpuściłem (składałem reklamację i dostałem kilka marnych stów zwrotu). Od kilku sezonów latam wyłącznie z TUI, od czasu do czasu ze Scan Holiday i Neckermannem. Różnica jest spora - nie tylko w standardzie, ale także w cenie. Jestem jednak przekonany, że lepiej zapłacić te 30-40 % więcej i mieć udany wypoczynek, niż „przyjudajczykować” kilka stów i potem sarkać na prawo i lewo…

Komin, nie oczekuj „wodotrysków” na zagranicznych wakacjach z ALL za 2 tys. zł. Policz ile kosztuje przelot, hotel, wyżywienie, alkohol itp. Porównaj to np. z cenami w Polsce, która nie jest przecież przesadnie drogim krajem…

To oczywiste, że taki urlop musi kosztować więcej! Biura tną w prącia jak mogą. Oferują spartańskie warunki za niewielkie pieniądze, a jelenie to łykają, bo potem pochwalą się w robocie, że byli w Tunezji, Turcji, Egipcie itp. Wielu z nich robi pod siebie na widok głupiej palmy, więc nie dziwota, że nie narzekają. Im się podoba, wydali niecałe 2 koła, pojedli, popili, wystawili ryj na słońcu i jest git. W Polsce za to pojechaliby na kilka dni do Sopotu, kupili nocleg ze śniadaniem w pensjonacie z kocami w kratkę, poszli 3 razy zjeść rybę i kupili kilka piw w pubie ;) Ostatnie 3 z 5 dni będzie im lało...

Oczekujesz dobrych warunków (4-5 gwiazdek), dobrego hotelu (znana marka, dobra lokalizacja), urozmaiconego jedzenia i uczciwego „All”, to w basenie Morza Śródziemnego musisz zapłacić na tydzień co najmniej 4 tys. na osobę. Polowanie na last minute w tanich biurach zwykle kończy się frustracją…

Pozdrawiam
Zgredaktor
www.pruchniewicz.pl
 
22.07.2010 02:02:57
Będąc we Włoszech miałem okazję porównać dwa hotele: jeden, 3gwiazdkowy w okolicach Rzymu, drugi 5gwiazdkowy w samym Neapolu. Ktoś tu chyba pomylił gwiazdki.

Na dodatek począwszy od każdego elementu. Jedzenie w 3gwiazdkowym było znacznie lepsze - na danie czekaliśmy 5 minut, był darmowy automat, z którego można było sobie nalać herbaty/kawy/czekolady itd. Poza świetnymi dwoma daniami dostawaliśmy ok. 2 przepyszne pomarańcze na głowę (zakładając, że każdy by wziął) oraz deser. Genialny był chrupiący chleb włoski (oni tam chleby do wszystkiego). Na drogę dostawaliśmy różne drożdżówki itd.

W 5 gwiazdkowym poza 2 daniami nie można było liczyć na nic więcej, a na same dania czekaliśmy ok. pół godziny. Chleb wyglądał jak kupiony za złotówkę w biedronce, na podróż dostawaliśmy coś w stylu 7days, tylko bez nadzienia w środku i na dodatek, jak się okazało - przeterminowane.

Obsługa - w pierwszym genialna, aż sobie zrobiłem z gościem zdjęcie, gdy był jakikolwiek problem z uśmiechem pomagali klientom.
W drugim wypadku, gdy pomagałem jednemu słabo-po-angielsku polakowi (który zatrzasnął klucz w swoim pokoju), to spotkałem się z wielkimi pretensjami, że w ogóle śmiem przerywać im rozmowę.

A na koniec jeszcze pokoje. Owszem, w 5gwiazdkowym TV był lepszy, ale za to nie dało się na nim uruchomić polonii, w 3gwiazdkowym były już uruchomione dwa programy polskie. Łazienka była dużo większa, owszem, ale jak się okazało podłoga nieco źle wyprofilowana i po wzięciu prysznica w pomieszczeniu była spora sadzawka. Jedna duża szafa na ubrania... postawiona tak blisko łóżka, że nie było możliwe otwarcie jej w koncie większym niż 30.

Dużo bym tu mógł dalej dawać ulgę swojej irytacji, ale późno już i mi się dalej nie chce. Morał z tego jest prosty - wszelkie gwiazdki nic nie mają tak in fact wspólnego z jakością hotelu, a wspaniałe opisy można traktować jako część legend danego regionu ;).
 
Gość: olaf, mail.brandsupport.pl
22.07.2010 10:31:47
http://www.tripadvisor.com/Hotel_Review-g297972-d508190-Reviews-Hotel_Grand_Ozcelik-Kusadasi_Turkish_Aegean_Coast.html

74% of travelers do not recommend

Taki ten kominek zinternetyzowany, a znaleźć opinii o hotelu sobie nie umiał. A potem narzeka...
 
22.07.2010 11:57:41
Ok, jeśli Kominku rezerwowałeś przez internet to faktycznie masz prawo być zły. Dla mnie mocno naciągane opisy to oczywista oczywistość, nawet na nie nie zwracam uwagi. Liczy się dobry agent który ma doświadczenie bo a) dużo sprzedał b) dużo jeździ na study tour i wie co sprzedaje c) nie chce zrobić klienta w bambuko. Kupowanie wycieczek przez internet to jak chodzenie po polu minowym, dziwię się, że ludzie kupują kota w worku. Zwłaszcza, że ceny u agenta są dokładnie takie same jak przez net, a zawsze jest na kogo nakrzyczeć po powrocie.

Organizatorzy są wszyscy (duzi) tacy sami i tak samo oszukują. Pisanie, że Krysia z Międzyrzecza była z Itaką/Triadą/Orbisem...itd i jest zadowolona a potem była z TUI/scan/neckermann i była nie zadowolona to bujda. Jest wiele hoteli dobrych i złych które wszystkie biura mają w swojej ofercie, możecie to potem zaobserwować w lobby gdzie stoją różne segregatory z wiadomościami od różnych biur. Neckermann akurat w Niemczech ma taką renomę jak u nas Wezyr albo inny Pegas, szajs.

Wracając do basenu, 100m2 to niedużo, mógł tyle mieć :)

Gwiazdki! Zwróćcie uwagę, że w każdym opisie jest informacja: "kategoria lokalna" lub "wg naszej oceny", 70% hoteli w ofercie w ogóle nie ma klasyfikacji, wszystkie mają słonie, słoneczka, palemki, nie gwiazdki :)

Życzę wszystkim udanego urlopu! :)
 
Gość: najlepszejsza, iod42.internetdsl.tpnet.pl
22.07.2010 12:17:19

kominek:

najlepszejsza:. Ja nie jestem co prawda przedstawicielem Itaki, pracuje u konkurencji i mam jednego touroperatora ;)


Delikatnie upominam, że na blogu mamy zwyczaj, że podajemy nazwy firm, które reprezentujemy i marek, które chwalimy lub ganimy.



Kominku jestem już już trochę lat i wiem o tym dlatego nie podałam nazwy :)

ps. nie mogę się zalogować, czy loginy z .in nie działają na .tv?
 
22.07.2010 13:23:32
Nie zachwycałabym się tak Exim Tours. Wybrałysmy się z koleżanką do Jordanii i z opisu na stronie wynikało iż malownicza plaża znajduje się 100 metrów od hotelu. Plaża była, być może około 100 ale cóż w końcu nikt nie mówił że ma być tam kąpielisko. Malowniczość plaży polegała na obecności tłumu miejscowych, którzy na widok turystów (w szczególności kobiet) reagowali gwizdami oraz zaczepkami. Spróbujcie w takich warunkach plażować :) , my się na to nie odważyłysmy chociaż z pewnością gwarantowało to niezapomniane wrażenia. Plaża była brudna, pełna pubów dla miejsowych i na maksa obskurna. Na tym własnie polegała chyba jej malowniczość.
 
Gość: jasiu, mail.n-yorks-schools.net
22.07.2010 13:36:02
Basen 100 m2 to 10 na 10 -czyli troche wieksza kaluza. Ja nie wiem czego sie mozna po czyms takim spodziewac.
 
Gość: karolla, 195.85.249.110
22.07.2010 13:44:14
Wszelkie wykryte niezgodności między opisem w broszurach informacyjnych a rzeczywistoscia sa podstawa do reklamacji oraz zwrotu czesci kosztów lub do rekompensaty. W razie watpliwości polecam www.uokik.gov.pl :). wszelkie tego typu "niedopowiedzenia" biur podrózy musza byc zgłaszane inaczej jako Polacy zawsze bedziemy mieli pokoje gorszej kategorii i jedynym wyjsciem bedzie podrozowanie z zagranicznymi biurami podrozy. a ja bym chciała może wspierac polskie firmy?! :)
 
Gość: chrisdiggerr, cpc8-sgyl21-0-0-cust244.sgyl.cable.virginmedia.com
22.07.2010 14:05:09

Najpiekniej jest na plazy w Sopocie
http://www.youtube.com/watch?v=AiI2SEoTMdk&feature=related
ale to kwestia gustu
i smaku zycia
 
22.07.2010 17:29:02
To sobie poczytalam:
http://www.holidaycheck.de/hotel-Reiseangebote-Hotelangebot+Hotel+Grand+Oezcelik-ch_ra-hid_60508.html?agent=hc.aw.05.20&gclid=CLiP4JW1_6ICFcuT3wod63cWaQ
(link trzeba skopiowac w calosci)
Jak widac, kategoria 3,5* a opinii polecajacych 50%. To bardzo malo. Aby nie byc rozczarowanym, warto zaczac powaznie rozpatrywac oferty od 90% pozytywnych opinii. X lat temu bylam w Turcji w hotelu 3* i wszystko sie potwierdzilo: czysta, piekna plaza, zadbane pokoje i smaczne jedzenie. Tylko nie wiem dlaczego chorowalam jeszcze kilka dni po powrocie do domu ;)
W kazdy razie polecam katalogi Tjaereborg.
 
Gość: fallout, 90-156-16-191.as.kn.pl
22.07.2010 17:52:46
najlepiej jechać z niemieckiego biura podróży np. w berlinie lotnisko Schonefeld: pełno ofert ceny jak w Polsce tylko warunki jak dla niemieckiego turysty. Ewentualnie iść w Polszy do jakiegoś TUI i też prosić o oferty zagraniczne.....oba sposoby sprawdzone :-) Czasem zdarzyło się nawet że w jakimś hotelu byli Polacy z polskiego biura....gorsze pokoje i wyższa cena :-) :-)
 
Gość: mag_duh, rrcs-208-105-91-37.nyc.biz.rr.com
22.07.2010 18:21:51
Komin, z tymi pokojami to jest tak, ze kazda firma wykupuje odpowiednia ilosc z hotelu. I od firmy zalezy, jakie pokoje wybierze oraz jaki serwis bedzie oferowany klientom juz na miejscu (dlatego te rozne kolory opasek all inclusive) . Widocznie Itaka wykupila jakies najtansze, wiec sie biedny musiales meczyc z duchami i widokiem na smietniki... Nastepnym razem trzeba sie udac do Exim (jesli chcesz jechac do Egiptu, Turcji, Tunezji) , Tui (Grecja, Majorka, Wyspy Kanaryjskie, no i wszystkie egzotyczne: Kuba, Dominikana, itp) czy neckermann. Oni znajda ci cos lepszego.
PS: nie wiem, czy ja tak sobie moge bezkarnie wymieniac nazwy firm? jesli nie, to prosze wyrzucic!
 
22.07.2010 19:22:19
Ja tam nie znoszę wycieczek zorganizowanych. Organizuję sobie wszystko sama, względnie z kimś kto mi w podróży towarzyszy. Zresztą Turcja, Tunezja czy inna Majorka to dla mnie strata czasu. Lepiej pojechać do Paryża albo do Rzymu i przynajmniej coś przy okazji zobaczyć, a nie leżeć plackiem na plaży czy siedzieć w basenie, bo i baseny i morze mamy też w Polsce. Strata czasu i pieniędzy, człowiek nic z takiego wyjazdu do "kurortu" nie ma. Nie mówię, że w Turcji brakuje atrakcji turystyczno-edukacyjnych, niemniej ludzi wykupujących wycieczki w biurach podróży nie interesuje zazwyczaj nic poza bezczynnym siedzeniem na plaży/w hotelu, a biura podróży swoją ofertę do takich baranów dostosowują.
 
22.07.2010 19:44:56

aleatoria:
niemniej ludzi wykupujących wycieczki w biurach podróży nie interesuje zazwyczaj nic poza bezczynnym siedzeniem na plaży/w hotelu, a biura podróży swoją ofertę do takich baranów dostosowują.

Barany, to jezdza do egzotycznych krajow w sposob niezorganizowany. I czasem z nich nie wracaja.
 
22.07.2010 20:12:04
Nie lubię tzw. "półrozwiązań", jak chcę komfortu, to bukuję hotel z minimum czterema gwiazdkami; z kolei jak chcę po prostu gdzieś jechać i nie stać mnie na drogie opcje wybieram się pod namiot, wyżywiam się sam, marudzę na swoje... Nikogo obwiniać nie muszę :)
 
22.07.2010 22:30:33
To Itaka ma przesrane - dobrze im tak, skoro ludziom kit serwują.
Ale prawda jest taka, że co Kominkowi nie miłe, dla innych było wymarzonymi wakacjami, na które charowali przez 10 wcześniejszych lat. I dla nich było to all inc. i tak będą mówić wszystkim swoim znajomym, zachwalając hotel, żarcie, basen itp - bleah...
Co do tego tam, na górze, to w życiu bym tego do naleśnika nie porównała. Co by to nie było, wygląda jakby już było przez kogoś strawione... Ale są też pewnie plusy takiego wyżywienia, tylko w ofercie powinni napisać, że to opcja dla osób chcących zrzucic parę kilo - bo pewnie Cię ubyło po takich wczasach, co ?
 
Gość: kokolook, aedp19.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.07.2010 22:51:39
ludzią jak owiniesz gówno w papierek i podpiszesz znaną marka powiedzą że pycha..:)
 
Gość: dosieh, 212-106-16-186.adsl.inetia.pl
22.07.2010 23:44:44
tak jak pisze olaf - akurat w tym przypadku sam sobie komin winien
 
23.07.2010 00:44:27
Ja miałam okazje sobie poznać dosłownie od kuchni hotel andels w Łodzi, czterogwiazdkowy on jest i powiem Wam szczerze, że za to jedzenie bym nie zapłaciła tyle ile oni sobie to cenią. Ale marka kosztuje, jak kto woli. Mnie jakoś nie urzekła praca tam. Niezły obóz pracy to jest, a zarobki podobno nie satysfakcjonujące. Nie wspomnę o tym jakim chamstwem było zabranie nam pracującym im za darmo praktykantom obiadów 2 miesiące przed końcem współpracy z nami. Takich rzeczy się nie robi, byłam tym faktem ostro oburzona, a każdy szanujący się człowiek obserwujący to z boku by ich wyśmiał. Śmiech na sali. Najlepsze hotel w Łodzi (i po za Nową Gdynią najlepszy w okolicy) i ich nie stać było jeszcze przez 2 miesiące dać praktykantowi po obiedzie. Było nie dawać od początku, a nie zabierać w trakcie i robić z siebie chamów. Ale kucharze świetni, atmosfera pracy sympatyczna, nawet umieli podziękować, jak im się pomogło więcej niż zwykle. Jakby nie patrzył było to dobre doświadczenie życiowe i w cv będzie dobrze wyglądało. ;?)
 
Gość: chrisdiggerr, cpc8-sgyl21-0-0-cust244.sgyl.cable.virginmedia.com
23.07.2010 01:25:39
do panienki z plagiatem w ustach
"To Itaka ma przesrane - dobrze im tak, skoro ludziom kit serwują.
Ale prawda jest taka, że co Kominkowi nie miłe, dla innych było wymarzonymi wakacjami, na które charowali przez 10 wcześniejszych lat."
harowali jest poprawnie po polsku
H A R O W A L I
 
23.07.2010 03:04:37
Kominek
Ja bym poszła na policję, co sobie będziesz chłopie żałował. :?) Kocham Cię, prawda, że Ty mnie też..?

Ja chcę gwiazdkę do andelsa, bo mnie wkurzyli z tymi obiadami przeokropnie..
 
23.07.2010 12:46:46

aleatoria:
...a biura podróży swoją ofertę do takich baranów dostosowują.


a nie myślałaś, że nie przez całe życie się jest studentem z plecakiem, tylko przychodzi taki czas, że masz ochotę po prostu odpocząć, nie sprzątać, zjeść coś naprawdę dobrego itp. np w takim hotelu w Turcji:
warto zobaczyć: Adam&Eve http://www.adamevehotels.com/

Wiem z doświadczenia, że większość ludzi którzy pracują po 8-10 godzin dziennie, pod wpływem stresu, marzy głównie o czytaniu książki w ciszy na pięknej plaży. A przeważnie tylko takich stać na powyższy hotel.
Na pewno nie marzy im się plecak i autostop autostop, wsiadaj bracie dalej hop...
 
Gość: trib, ekk149.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.07.2010 15:55:08
kiedys ktos doswiadczony w podrozach mi powiedział, ze w turcji n igdy nie bierz hotelu ponizej czterech gwiazdek, co wielokrotnie pozniej potwierdzało sie z opowiesci znajomych, tym razem tez jak widac
 
23.07.2010 16:41:39
Prawda jest taka, że 3 gwiazdkowy hotel w Polsce to luksus, ale tyle samo gwiazdkowy z Turcji, Grecji itp. to prawie, że melina. To po pierwsze.
A po drugie. Tak. Masz za duże wymagania ;)
Jak się jedzie na wakacje do ciepłego kraju to nie po to, żeby leżeć cały dzień w luksusowym hotelu.
Ja np. bywając kiedyś na wakacjach w pokoju byłam ok 4 godzin - od 5 do 9 rano kiedy trzba było odespać ;)
Jedzenie to kwestia sporna bo nie musi nam smakować tamtejsza kuchnia, a żaden tuezyjczyk nie będzie gotował specjalnie dla Polaka schabowego.
Podsumowując: jadę na wakację, żeby zobaczyć kawałek innego świata, poznać ludzi itd. Luksusów być nie musi, byleby było czysto, bez karaluchów i smrodu. A najważniejsze jest dla mnie to z kim jadę - sama bym nie pojechała nigdy :D
 
23.07.2010 17:58:36

(temperatur w saunie - 35 stopni)

WTF ? U nas jest tyle w cieniu...
 
23.07.2010 22:19:32
Nie wszystkie hotele z *** są złe. Pamiętam swoje wczasy w Słonecznym Brzegu w Bułgarii. Wyjechałem z biura podróży Triada i jestem w pełni zadowolony. Hotel Aquamarine. Sprzątaczki latały codziennie i naprawdę się spisywały. W pokojach czyściutko, hotel bardzo fajny, obsługa na portierni miła, jedzenia ogrom i bardzo pyszne. Zawiódł mnie basen, bo na zdjęciu wyglądał na ogromny, a była to w sumie sadzawka (szerokokątny obiektyw potrafi zdziałać cuda), ale w sumie pływałem w nim raz. To nie dla mnie, wolałem biec a plażę niż siedzieć przy basenie z grubymi Niemkami i starymi dziadkami, który nosa nie wystawią na 20 metrów od hotelu.
W tym samym czasie inna grupa była w hotelu Tia Maria. Wracając razem samolotem wiele się nasłuchaliśmy. Hotel też z 3 gwiazdkami, ale nie dość, że żarcie kiepskie, to jeszcze tynki się w pokojach sypały. O działającej klimatyzacji można było zapomnieć.
Jak widać hotel hotelowi nierówny. Będą u znajomych w hotelu o najwyższym standardzie byłem zszokowany. Mój pokój był o wiele lepiej wyposażony i o wiele ładniejszy. Nie wiem, czy to ja obrze trafiłem, czy po prostu pięć gwiazdek z reguły nie stanowi wielkiej rewelacji.
 
24.07.2010 13:08:05

kolorowewakacje:

Wiem z doświadczenia, że większość ludzi którzy pracują po 8-10 godzin dziennie, pod wpływem stresu, marzy głównie o czytaniu książki w ciszy na pięknej plaży. A przeważnie tylko takich stać na powyższy hotel.
Na pewno nie marzy im się plecak i autostop autostop, wsiadaj bracie dalej hop...

Ja tam pracuję po 12 godzin dziennie, a mimo tego czytanie książki na plaży wydaje mi się kompletną stratą czasu.
Autostopem nigdy nie jeździłam, samoloty są dużo szybsze. Chociaż z hotelami to prawda, wolę mieszkać u znajomych, nie dlatego że taniej, ale pewniej i bezpieczniej. Z drugiej strony rozumiem, że ktoś lubi szpanować, na jakie to pięć gwiazdek go nie stać. Widocznie ja do tego jeszcze nie dorosłam.
 
24.07.2010 16:27:16
ja to zawsze jeździłam z hotelem 5*, zielony był: 2 sypialnie - każda z oknem, weranda - składana na noc, (pies spał, gdzie chciał), kibel był troszkę oddalony od części wypoczynkowej, ale tak było najlepiej dla wszystkich, do tego kuchnia - piec z szamotek z 2 fajerkami i rurą, a w menu - świeżo złowione ryby, zebrane grzyby i czasem jakieś mięso ze sklepu;
[ale to w Polsce było, no tak, kurde, w Polsce...]
 
Gość: mailano, 209.168.149.26
25.07.2010 06:50:14
Kominek, przeciez na zdjeciach widac ze plazy to prawie wcale nie ma, a lezaki to wchodza az do wody.
Turcja wspanialym krajem jest, trzykrotnie bylam, w sumie 6 tygodni, zawsze Exim, zawsze 4 gwiazdki, zawsze okolice Antalya/Alanya (zrobilismy sobie sami dwukrotnie wycieczke tureckimi liniami Ulusoy/Varan do Istambulu, super sprawa, nocna jazda, superkomfort). 3 gwiazdki w Europie to zdecydowanie nie to samo na poludnie od niej.
 
Gość: mailano, 209.168.149.26
25.07.2010 07:04:53
a jeszce jedno bo zapomnialam, wielkosc basenu (ilosc basenow) w hotelu mnie po prostu nie dotyczy bo nie przypominam sobie zebym chciala do jakiegokolwiek/gdziekolwiek wejsc, odrzuca mnie na sama mysl.
 
26.07.2010 01:32:35
W zeszłą środę wróciłam z Turcji, konkretnie z Alanyi. Byłam dwa tygodnie z biurem JetTouristic. Hotel taki jak w opisie, 3,5 gwiazdki, a walczy o 4 i myślę, że spokojnie ją dostanie. Przy hotelu mieliśmy 3 baseny w tym jeden z dosyć przyjemną chłodną wodą, bo słońce docierało tam tylko od 15. Dostaliśmy pokój na półpiętrze, zaraz przy ogródku z krzesełkami. Moim zdaniem najlepsza lokalizacja w całym hotelu. Dwa pomieszczenia +kuchnia i łazienka. 10 euro dla recepcjonisty trzeba było dać. Oprócz tego, że przesuneli nam lot powrotny o 3h do tyłu to wszystko przebiegało zgodnie z planem. Rezydenci sympatyczni. A i jeszcze jedzenie w hotelu. Przez 2 tygodnie powtórzył się jedynie kebab, świeżutko opiekany przy ludziach na powietrzu, nawet kucharz mi pozwolił kawałek skroić:) Zawsze na kolacje coś grillowali albo smażyli na bieżąco obok stolików gdzie się siedziało. Do wyboru zawsze makaron, ryż albo frytki, zamiast ryżu czasami była ichnia kasza, też całkiem niezła plus oczywiście pełno sałatek do wyboru do koloru. Na śniadanie świeżo smażone z takiego wielkiego blatu naleśniki albo jajka. Pyszne i do wyboru 10 rodzajów płatków śniadaniowych. Po lunchu zaczynał się snack bar jeśli ktoś miał większe potrzeby żołądkowe to wcinał jeszcze po południu frytki tyle co usmażone albo hamburgera. Ogólnie: jestem bardzo zadowolona.
 
26.07.2010 11:08:37
własnie wróciłem z Sycylii, pojechałem z itaka i jestem zadowolony, moze nie ze wszystkiego, ale jest spoko, rezydentka a wlasciwie jej brak to troche kpina, ale nie naleze do osob ktorymi trzeba sie zajmowac. wieksza recenzje napisze w komentarzu troche pozniej jak znajde czas. powiem tylko ze nie byl to wyjazd za 1500 wiec jakby cos sciemniali ostro to napewno zrobilbym im mala afere.
 
Gość: fiona, aaws235.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.07.2010 22:47:30

kolorowewakacje:
Wiem z doświadczenia, że większość ludzi którzy pracują po 8-10 godzin dziennie, pod wpływem stresu, marzy głównie o czytaniu książki w ciszy na pięknej plaży. A przeważnie tylko takich stać na powyższy hotel.
Na pewno nie marzy im się plecak i autostop autostop, wsiadaj bracie dalej hop...


to ciekawe, ja nie znam nikogo kto by jezdzil na takie wycieczki, wiekszosc moich - pracujacyh po 8-10 godzin dziennie - znajomych sama sobie organizuje wyjazdy, i nikt nie narzeka. jest jeszcze duzo opcji miedzy zorganizowa wycieczka do turcj, z grupa emerytowi, a studenckim autostopem z plecakiem:)
 
27.07.2010 23:51:13
ja siedze własnie w czterogwiazdkowym hotelu na wybrzeżu Lizbońskim. Pokoje na drugą stronę z widokiem na sąsiedni budynek to chyba jakiś standard bo właśnie takowy posiadam :-) Chcieliśmy zmienić na widok na ocean bo hotel jest nad samym brzegiem ale musielibyśmy dopłacić 24 euro za dzien. Nigdzie w folderze nie było takiej informacji.
 
Gość: Ana13, abmd164.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.08.2010 14:26:01
Kominku wstydź się ! Twój artykuł jest nieco śmieszny z uwagi na fakt, iż wybierając hotel o takiej kategorii, a zakładam, że trochę podróżowałeś po świecie, mniemam, iż nie oczekiwałeś standardu 5*. Zapachniało mi polskim podejściem do tematu wakacji pt." wybieram maksymalnie tani wyjazd a potem wszystko mi się nie podoba bo żądam luksusu w 3* w dodatku w kraju arabskim". Aby oszczędzić Tobie dalszych rozczarowań przy wyborze kolejnych ofert - jeżeli będziesz się wybierał do Tunezji, tudzież na wyspy greckie gdzie jak wszyscy wiedzą kategoryzacja jest niższa nie licz na szczególnie wypasione luksusy. Tych możesz oczekiwać w przypadku np. Tunezji od 4* w górę i podobnie w przypadku pozostałych.
Pozdrawiam, nieco rozczarowana Twoim wpisem
 
jako Gość
zaloguj się
zarejestruj się
Jeżeli się nie zalogujesz, przy Twoim komentarzu pokaże się adres IP.
twoja nazwa (wymagane)
e-mail
Podgląd
Dodaj komentarz
niedziela, 27.06.2010
TU MOŻE BYĆ MIEJSCE

na Twoją reklamę.

Ale wcale nie musi, bo na blogu jest jeszcze kilka innych miejsc na banery, a i współpraca z blogiem nie musi obejmować wyłącznie banerów.

 


(tak, można klikać w ten obrazek, można)

soonia, na blogu kominka wszyscy jesteśmy ponad 7 godzin starsi! no mój BOŻE
Lisu, przepraszam, jeśli Cię w jakiś sposób dotknęłam. Trochę sie nie zrozumieliśmy. Nie chodziło mi o to, że burakiem jest ten, kto coś sobie nakręci na ulicy, bo akurat zobaczył coś ciekawego. Sama mam fajny aparat z telefonem i czasem coś sobie nakrece, ostatnio teatr uliczny z Japonii w centrum Aten. Odejdzmy też od tego buraka,bo moze zbyt dosadne słowo. Mnie chodziło raczej o to, ze panowie zobaczyli gołą babkę (właściwie jej cienie) i biegiem kręcą. Jakoś dla mnie ta reklama przedstawia mężczyzn w takim powiedzmy to, niekorzystnym świetle, goła babka, więc automatycznie mordy im się śmieją, ślina cieknie z ust i te kamery wszyscy jak na komendę...


Ja się zastanawiam, czy gdybym coś takiego zobaczyła, to też bym chwyciła za swoją nokię i stanęla na środku i kręciła, bo babka się kąpie. No i... chyba jednak nie, naprawdę. Podobnie jak nie pstrykałabym jak oszalała na widok jakiegoś celebryty w centrum miasta. Co nie zmienia faktu, ze wielu by się posikało, żeby sobie pstryknąć taką fotkę, czego ostatnio mielismy przykłądy przy okazji zjazdu Solidarności.

panpremier:
Mad Men.

bardzo dobry, poza jednym małym ale jakże istotnym szczegółem - główny bohater ma w sobie tyle samo ikry i charyzmy co drewniany Vito Scaletta. Nie dałem rady wyjść poza pierwszy sezon, niestety.

dziewczynka_do_bicia:
Dean Winchester

Dean Dean, co wy wszystkie macie z tym Deanem, on nawet nie umie zjeść kanapki nie paprząc się jak dziecko ;)
"Oranżada" Helleny przeszła ostatnio jakiś relaunch, bynajmniej ja ją spotkałam na wielu półkach sklepowych już :) Gdzieś w jakimś artykule (nie pamiętam niestety gdzie, wiem że to było pismo o FMCG :( ) przeczytałam też, że podobno dostała nagrodę Produkt Roku 2009, więc trzyma się jakoś tam. Na ich stronie internetowej hasło brzmi: "Hellena - łączy pokolenia", jest w tym trochę prawdy :) Ale oranżady w szklanych butelkach (0,2 bodajże) to ja już nie pamiętam od czasów gimnazjum :( A lody Bambino były tym, na co mała Angela czekała całą jesień, zimę i wiosnę (aczkolwiek Magnum z orzechami nie pogardzę :)), nie wiem jaki był motyw postępowania grupy ludzi, którzy przyczynili się do ich zniknięcia :( A oprócz gumy Donald pamiętam, że były też takie Barbie - zbierałam te naklejki i namiętnie tapetowałam sobie nimi pokój i ozdabiałam meble ;)



Zastanawiam się, dlaczego producenci oranżady (bodajże Hellena) nie wpadli na pomysł, aby na znanym wszystkim smaku zrobić napój energetyczny o nazwie Oranżada? Co to za problem dorzucić do składu trochę kofeiny i tauryny? Red bulle wszyscy piją litrami, ten rynek dopiero się rozwija. Jestem święcie przekonany, że ze zwykłej oranżady dałoby się stworzyć markę lubianą przez dzisiejszą młodzież.


Masz rację Kominku, rynek się rozwija, ale ile już produktów tego typu weszło na rynek? Ile wchodzi? Całe mnóstwo - a i tak prawo pierwszeństwa sprawiło, że większość postrzegana jest jako "podróbki" i produkty gorsze od Red Bulla (no, może oprócz "Burna", bo jako produkt wychodzący z pod skrzydeł koncernu Coca - Cola miał dobrą oprawę marketingową i plasuje się na podobnej półce cenowej, przez co jest odbierany również jako produkt typu: "premium"), mimo iż w rzeczywistości takimi nie są. Nie twierdzę, że to niewykonalne, ale myślę, że Hellena mimo znanej marki musiałaby jednak zainwestować duże pieniądze w marketing, żeby się wybić na rynku napojów energetycznych.
No, przyznając się, czekałem na tę reckę. I sądze, że wiele nie napisałeś. Nie odbyło się to jak wcześniej z podziałem na wady i zalety wyodrębnione w odpowiednich akapitach. Jeżeli chodzi o Mafię to spodziewałem się czegoś jeszcze. Na głowę bije fakt, że stworzyli to Czesi... Ale my mamy Wiedźmina to i oni coś mają od życia.

Zima
Od czego zacząć ? A tak... Dla mnie, przynajmniej dla mnie absolutnie świetnie został dobrany początek gry do pór roku. Wątek wojskowy dodaje grze smaczku. Ale i tak najbardziej podoba mi się przyjazd do Ameryki. Zima... Szkoda, że trwa tak krótko, ale z pewnością gdyby trwała dłużej, zwyczajnie by mi się przejadła. Z tego co wiem wcześniej jej nie było, a teraz jest to moja ulubiona pora roku w Mafii...
Ślizgający się na chodnikach przechodnie, wszędobylski nastrój świąteczny i bajerancka muzyka w radio, jednym słowem cudo.
Let it snow, let it snow, let it snow...

Samochody
Model jazdy w jedynce był ciężko przyswajalny, zwłaszcza, że przeciętne auto nie wyciągało zazwyczaj więcej niż 100 km/h. No może wyciągało, ale cicho mi tam ! Wrażenie pozostało jakbym jeździł najszybszym ciągnikiem na świecie...
Akcja drugiej części rozgrywa się w latach czterdziestych i pięćdziesiątych. I nikt mi nie wmówi, że samochody potrafiły wtedy wyciągać 245 km/h. Tuning tuningiem, ale to lekka przesada. Głupotą wydaje się też zamieszczanie licznika w milach na godzine, a podawanie informacji w garażu w kilometrach na godzinę. I siedź tu teraz z kalkulatorem, żebyś mógł szpanować koledze ile wyciągnąłeś przedpotopowym gruchotem... Garaż za to jest świetny, ale ten pomysł już był i to nieraz. Po za tym miło popatrzeć jak opony zmieniają kształt podczas np. wjeżdżania na krawężnik. Takie szczegóły cieszą oko. Jest też do wyboru model jazdy zwykły i realistyczny. Jak opanujesz ten drugi będziesz miał satysfakcję, ale niech każdy gra jak uważa.

Realizm
Twórcy ewidentnie poszli w tę stronę. Mandat za przejście nie na pasach, przekraczanie prędkości, przejeżdżanie na czerwonym... Fajne ? Może i tak, ale jak już grasz w grę parę godzin to jest to bardzo denerwujące, że policja goni cię prawie bez przerwy. Kij, że łatwo uciec, ale to i tak wkurza. Otwieranie zamków znane z poprzednich części. Wybijanie szyb. Jak zaczynasz grę to starasz się tego nie robić żeby nie niszczyć auta, ale uwierz mi... Pod koniec będziesz czcić autorów za to. Po za tym przebieranie się, przemalowywanie auta, własna garderoba... Déjà vu ? Ano... To wszystko było już w gta 4. Nie winie za te rzeczy twórców, ale nie ma ich za co wynosić na ołtarz bo to już BYŁO. Jedynym fajnym pomysłem jest zmienianie rejestracji, tak... to mi robi dobrze.
Oby tylko nie zagłębiali się ekstremalnie w tym kierunku. Nikt by przecież nie chciał podczas misji się wkurzać bo Vito zachciało się siusiu...

Klimat
Kłótnia małżonków ? Oczywiście. Robotnik wrzucający węgiel do piwnicy ? Czemu nie. Sprzątająca kobieta ? Cudowny widok, swoją byłą... zaraz, zaraz... To chyba nie ta bajka.
Masa losowych skryptów potrafi cieszyć. Zwłaszcza jak grę się przechodzi pierwszy raz. Producenci zajęli się tym wzorując się na podstawie filmów gangsterskich. Ponoć obejrzeli ich ponad 50. Ja w to nie wierzę. Pewnie obejrzeli Ojca a resztę czasu spędzili przy piwie grając w czołgi na pegazusie. Tak czy inaczej można się wczuć w ten klimat lat pięćdziesiątych. Twórcy gadali coś tam jeszcze o budowie miasta w taki sposób aby budowało ono klimat. Sami stwierdźcie czy się im to udało. Dla mnie odstawili kawał dobrej roboty.

Grafika
Tak, grafika. Począwszy od postaci, skończywszy na cieniach jest świetna. Faktem jest, że wymagania są jednak zawyżone i chyba tym studiom odbija żeby wypuszczać gry o coraz większych wymaganiach. Popatrzcie na zalecane dla jakiegoś Empire, albo Napoleon Total War. Tak są prawdziwe. Nie, to nie jest zmowa i nie zmienili ich w internecie tylko dlatego żeby was robić w bambuko. Żeby nie pisać w samych superlatywach napisze, że jak wspomniał już Komin ściany są płaskie i momentami przypominają te z "Ojca Chrzestnego", części pierwszej gry oczywiście.

Fabuła
No jakaś tam jest, ale byłem zbyt zajęty zabijaniem żeby ją zauważyć. Nie ma się czym podniecać. Jest i tyle. Za to oryginalność misji to już zupełnie inna sprawa. Żeby nie zdradzać, zachęcam do zagrania.

Dźwięk
Według mnie bardzo dobry. Muzyka pasuje do misji. Ponoć wykupili prawa do oryginalnych utworów z tamtego okresu. Na ile to prawda nie wiem. Koneserów muzyki lat powojennych proszę o sprawdzenie cynku :) Za let it snow to podwyżam dźwięk o ocenę (co z tego, że nie ma tu żadnych ocen ?).

Mechanika
Dużo bicia, dużo strzelania, mało pościgów. System walki wręcz jest bardzo efektowny aczkolwiek to taki swoiste 50/50. Nigdy nie wiesz czy wygrasz. System chowania się to już klasyka kina. Kilka kulek i padasz na machę jak ja po wypiciu dwóch browców. Polecam grać od razu na trudnym poziomie trudności.

Długość
W dobie konsol i niedzielnych graczy gry są coraz krótsze co niestety nie ominęło dzisiejszego tytułu. Po tej grze spodziewałem się przynajmniej dwudziestu godzin dobrej zabawy, a dostałem 10h jak robisz na szybkiego, 11 normalnie, 13 jak się bawisz samochodami, a satysfakcjonujące 20 jak nie wyłączasz gry do spania. Co więcej zwiększenie poziomu trudności nie wydłuża zbytnio czasu rozgrywki.

Ocena ogólna
Mafia to piękna gra z mniejszymi lub większymi niedoskonałościami. Nie ma co porównywać jej do produkcji typu GTA 4 (walić to że właśnie to robię). To zupełnie inna gra i denerwuje mnie porównywanie każdej gry akcji z perspektywy trzeciej osoby do w/w tytułu toteż sam tego nie uczynię. Gra ma wiele smaczków, ale też swoje wady. Według was największą jej wadą jest to, że nie jest "jedynką". Takie rozumowanie jest błędne i grę należy oceniać nie jako sequel, a jako inną produkcje. A pod tym względem jest to jeden z najważniejszych tytułów w tym roku i zdecydowanie polecam towar zakupić.


Czytaj spamera
Mafia to taka gra jak Fallout 2. Czego by nie zrobić, jak świetnej grafiki by nie przygotować, jak fajnych pomysłów - tego po prostu NIE POWINNO się kontynuować, bo nie da się doścignąć pierwowzoru. Nie grałem w M2, ale to o czym piszesz pasuje do moich przewidywań.

Jedynka była doskonała. Była DOSKONAŁA - począwszy od menu (ta muzyka! ta animacja! ten klimat!) poprzez filmowy scenariusz, dialogi, postaci, miasto (nawet GTA 4 się chowa), klimatyczne momenty (motyw w kościele z otwartą trumną, walka w muzeum z latającymi wokół kawałkami obrazów i posągów, motyw na stacji benzynowej, akcja w hotelu no i ten jebany parking)...

Ta gra była po prostu doskonała (powtórzyłem sobie ją nawet jakiś rok temu - nadal jest). Takie gry już chyba nie wrócą, bo serio - w co ostatnio grałeś na takim poziomie? Nawet współczesne RPG, mój ukochany gatunek, robią się niemiłosiernie płaskie i proste. Fallout 3, mimo, że bardzo grywalny i klimatyczny, nie umywa się do "dwójki" - toż w F3 interakcja z innymi postaciami jest sprowadzona do zera i nie można nawet żadnej laski przelecieć.

Dziś gra to gra. Bardzo grywalna gra to tylko... bardzo grywalna, ale gra. Kiedyś gra to była przygoda. Grając w Mafię nie czułem, że jestem kolesiem siedzącym przed kompem - czułem, że jestem Tommym i wpadłem po uszy w niezłe gówno. Grając w Fallouta 2 nie czułem, że gapię się w monitor i czytam zielone literki na czarnym tle - czułem, że właśnie wyrwałem się z mojej rodzinnej wiochy i mam przed sobą cały świat i wielką przygodę.

To chyba już nie wróci, bo gry się zmieniły. Albo my już jesteśmy starzy.
Czytaj spamera
Nie wiem czemu tak dużo osób pisało o możliwej awarii dysku. Przecież autor napisał, że komputer mu się nie uruchamia, a na to nie może mieć wpływu dysk twardy. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że dysk twardy to część, która znajduje się w czołówce części, które psują się w komputerze. Zazwyczaj są to jednak uszkodzenia mechaniczne czyli nie od napięć, a od przegrzania, wstrząsów czy po prostu zużycia. Tylko raz miałem szczęście trafić na uszkodzoną elektronikę dysku, ale sam ją zniszczyłem bawiąc się molexem i wiatraczkiem przy włączonym komputerze. Wysokie miejsce w moim rankingu zajmują płyty główne. Odkąd kondensatory elektrolityczne zostały zamienione na polimerowe to już nie ma tylu awarii, ale właśnie ze względu na starego typu kondensatory dosyć często zdarzały się awarie. Szczególnie niektóre płyty główne jak seria MSI K9N miały tendencje do padania. Zasilacze uplasuję na trzecim miejscu. W ich wypadku sytuacja jest o tyle skomplikowana, że czasami uszkodzony zasilacz może działać ale traci na stabilności. Tego typu awarie znacznie utrudniają znalezienie problemu. Następne są karty graficzne. Mają one obecnie wiele zabezpieczeń, ale nadal potrafią się schrzanić. Kiedyś można było je zepsuć podkręcając FSB, gdy szyna była połączona z AGP, ale aktualnie to już daleka przeszłość :) RAM dosyć ciężko uszkodzić tak by komputer w ogóle się nie uruchamiał. Zdarzają się czasami uszkodzone pamięci, które wysypują błędy w testach, a komputer potrafi z taką pamięcią irracjonalnie pracować. Jednak spalić pamięć nie jest łatwo i one same mają różną odporność. Można je spalić złym napięciem (ale od tego jest szereg zabezpieczeń) i kiedyś gdy były gorsze zabezpieczenia, to można było je uszkodzić, jak się źle je wsadziło. Ja sam miałem sytuację, gdy miałem spięcie na płycie głównej, na której był Kingston i Infineon. Infineon wyzionął ducha, a Kingston działał jak zwykle :) Procesory padają niezwykle rzadko. Potrafią być dosyć wrażliwe, ale od wielu lat ilość zabezpieczeń na płytach głównych nie pozwala na ich uszkodzenie. Na starych płytach głównych (jeszcze z Socket A) bez zabezpieczenia termicznego łatwo było spalić procesor podkręcając go lub źle mocując chłodzenie/rozsmarowywując pastę termoprzewodzącą.
A co do pytania o pozostawienie systemu to skoro działa, to na pewno da się go odratować. Pytanie tylko czy autorowi będzie się chciało go naprawiać (większość użytkowników woli format) lub czy nie znajdzie kogoś, kto nie zrobi tego za niego.
Ponowna aktywacja systemu po wymianie płyty głównej jest standardem od Windows Vista.
Czytaj spamera

kominek:

lo_:Tak , jestem pewnie za młoda niektóre sentymenty o których wspominacie, ale do dziś niezapomnianym wspomnieniem jest jak dostałam swojego pierwszego walkmana.


To mój ukochany walkman. Kupiony w 1996 r. Wyświetlacz, radio, przewijanie w obie strony. To był szpan na całą klasę.
http://img823.imageshack.us/img823/6091/p1070804.jpg



Ja pamiętam mojego pierwszego walkmana w roku 1994 , był taki żółty, bez wyświetlacza (zapomniałam producenta i google też nie pamięta) ;)
Poza tym smaki mojego dzieciństwa to andruty, lody w gałkach za 2000 zł lub-- 20 gr za sztukę - to już było po denominacji na obecne złote :) Potem "Śnieżka", "Murzynki". Poza tym wspominaliście o oranżadzie w dużych szklanych zielonych butelkach "Krzyś". Do tego czekoladowe trójkąty (nadal można je dostać w sklepach ale to już nie ten smak).
Jeździłam najpierw na rowerze "Reksio", potem na Wigry 3. Namiętnie wysysałam mleko kondensowane w tubkach i zajadałam się sorbetem.

Cieszę się, że mam takie wspomnienia mimo młodego wieku (rocznik 1985). Cieszę się że w latach 90-tych powtarzali w TV Misia z okienka i program Słodowego. Pozostałe bajki mojego dzieciństwa to pszczółka Maja, Muminki, Miś uszatek etc.

Jestem wyjątkiem wśród swojego pokolenia, którego zawartość pudełka z pamiątkami Tworzą listy mamy z internowania, listy 18-ście lat starszego brata z wojska, który namiętnie rysował w każdym z nich logo Iron Maden, zbierał puszki po piwie (również EB), pierwsze numery "Twojego weekendu" i temu podobnych.

Czasami mam wrażenie, że dzieciaki wychowane na Teletubisiach, Kotopsie itd., nie będą mogły z rozrzewnieniem wspominać swoich dziecięcych lat. Bo co tu wspominać?
Czytaj spamera
Witam wszystkich!
Kominek, na wstępie bardzo dziękujemy, że skorzystałeś z naszego zaproszenia i testowałeś reklamy na swoim blogu. Bardzo miłe są dla nas słowa dotyczące jakości obsługi klienta, zależy nam, aby nasi Wydawcy mieli pełne wsparcie zarówno przy wdrożeniu jak i przy optymalizacji wyników. Spisałeś sporo ciekawych i inspirujących spostrzeżeń, do których chcielibyśmy się odnieść:
• Porównanie Adkontekst do AdTaily – trudno porównywać oba systemy, ponieważ bazują one na różnych modelach rozliczeniowych; w Adkontekst płacimy Wydawcom za kliknięcie w reklamę, natomiast w AdTaily Wydawca ustala cenę za wyłączność danej reklamy (lub kilku reklam) na serwisie na cały dzień.
• Twój „przypadek” jest o tyle szczególny, że Twój blog jest bardzo rozpoznawalny, należy do 5 najpoczytniejszych blogów na platformie Blox.pl i nic dziwnego, że reklamodawcy chętnie i spontanicznie wykupują kampanie na czas lub na CPM. Ale co w przypadku setek tysięcy innych blogów, które mimo dobrej zawartości merytorycznej, są odwiedzane przez wąską grupę odbiorców – ich właścicielom trudno jest znaleźć „własnego” sponsora. Reklama kontekstowa jest dla nich odpowiednim rozwiązaniem, ponieważ działa na zasadzie „O nic się nie martwię, wklejam skrypt i zbieram pojedyncze kliknięcia. W ciągu roku uzbiera się na opłatę serwera, domeny i innych stałych kosztów prowadzenia bloga czy serwisu”
„za cały dzień zarabiam na adkontekst nieco ponad 1 zł. Biorąc pod uwagę, że ceny w Adtaily za dzień są stukrotnie wyższe, a kampanie banerowe jeszcze droższe, nie możemy tu mówić o czymś takim jak zarobek. Złotówka za reklamę przy 300 tys. odsłon to poniżej mojej godności.”
Odnośnie podanych cyfr: czytając ten fragment można wyciągnąć mylny wniosek, że przy 300 tys. odsłon zarobek wyniósł 1 pln. Ilość odsłon wyrażona jest w wymiarze miesięcznym, a nie dziennym jak podane przychody, a w ciągu całego testu naliczyłem 4 dni, gdy przychód dzienny wyniósł poniżej 1 pln.
• Co do wysokości przychodów, też spodziewaliśmy się, że będzie znacznie lepiej :) trudno jednoznacznie powiedzieć , jaka jest tego przyczyna. Może dlatego, że duża część czytelników Twojego bloga to Internauci, którzy po prostu nie klikają w reklamy i je ignorują (aczkolwiek CTR produktów Adkontekst Intertext jest akceptowalny). Być może jest to też kwestia doboru reklam do treści na serwisie, który jest utrudniony ze względu na dużą różnorodność tematyki postów (test notebooka, wakacje, reklamówka z Federerem). Obserwując sytuację z większej perspektywy wydaje się, że faktycznie wyniki są lepsze na serwisach o tematyce skupionej np. wokół motoryzacji, turystyki, rodzicielstwa, wypieków, finansów, czy nowych technologii.
• Co do form rozliczeń, trudny temat, ponieważ i Adkontekst i właściciele serwisów funkcjonujemy w Polsce. A tu prawo wymaga – jeszcze, być może już niedługo – wysyłania rachunków lub faktur tradycyjną pocztą, aby wypłacić zarobione pieniądze. Naszą odpowiedzią na obecny stan rzeczy jest Transfer Środków, który pozwala przeznaczyć zarobione pieniądze na własna reklamę w sieci Adkontekst. Wydawca otrzymuje wówczas bonus: dodatkowe 40% na własną reklamę. Pomysł z PayPal jest bardzo ciekawy. Cały czas jest to jeszcze nowość na rynku, ale zgadzamy się, że coraz więcej osób posiada tam już konta, które pozwalają w wygodny sposób pobierać pieniądze. Analizujemy ten temat od strony prawnej i jeśli tylko będzie zielone światło będziemy ułatwiali blogerom i właścicielom serwisów współpracę z nami.
Podsumowując: po pierwsze zapraszamy do ponownych testów w przyszłości. Sporo się u nas dzieje i ciągle staramy się dostarczać nowych i unikalnych produktów reklamowych. Po drugie zachęcamy blogerów do przeprowadzenia własnych testów. Coś co się sprawdzi (lub nie) u jednego nie musi (albo może) się sprawdzić u 10 innych osób. Reklama kontekstowa pozwala wykorzystywać powierzchnie samych artykułów i generować w pełni dodatkowe strumienie przychodów.
Czytaj spamera

samjestesmisiek:
soonia_p:to ja już nie będę porywał młodych dziewczyn"przerzucę się na te po 30tce".

ha! moja żona jest po 30! pasuje mi to!
Czytaj spamera
a może ten marsz jest po to, żeby ten, kto ją porwał, pomyślał sobie "o jeju, tylu ludzi nie zgadza się na to, żeby młoda dziewczyna ginęła bez śladu i żadnych wieści. no nie sądziłem... to ja już nie będę porywał młodych dziewczyn".
Czytaj spamera
Dobra, to ja się rozwinę troszeczkę z mojego poprzedniego komentarza, żeby nie było tak mało. SugarSync to praktycznie identyczna kopia Dropboxa. Tak jak dropbox działa na komputerze i ma klient via www. Dokładnie tak samo jak Dropbox ma swoją aplikację na iPhone i Android (swoją drogą, na Androida była szybciej niż Dropbox, więc to mnie zmotywowało do tego, aby się tym zainteresować). Tak samo jak Dropbox oferuje 2GB + chyba 250 za każdego poleconego. Tak samo jak Dropbox ma pakiety płatne. Więc jeśli 2GB z dropboxa nie starcza, można założyć SugarSync i mamy drugie 2GB. Możemy też podzielić sobie SugarSync na pliki jakieś, Dropbox na pliki jakieś.
https://www.sugarsync.com/ - strona www.
Czytaj spamera

Wlasnie dlatego mogli sobie pozwolic na taka prowokacje. Bo target jest zupelnie inny.
99% plebsu, ktory pisze ze Porsche kupuja kolesie tylko po to by przedluzyc sobie fiuta, zmieniloby zdanie po przejazdzce 911. Po drugim biegu.
Tylko plebs musi tlumaczyc swoj umiarkowany, nudny styl zycia "normalnym", a wszystko co wychodzi poza, jest skrzywieniem.


Dokładnie tak. Znam faceta który parę lat temu kupił sobie BMW 645Ci (swoją drogą - naprawdę świetne auto i w przeciwieństwie do Porsche 911 jest naprawdę komfortowe) i na tego rodzaju zaczepki o długości fiuta, odpowiedział tylko:
"Huj mnie obchodzi opinia ludzi, których nie stać nawet na felgi do tego auta".
Nic dodać, nic ująć.

Czytaj spamera
Dlatego nie dodałam Cię na facebooku do znajomych.
Spamuję tylko ludziom, którzy odbierają ze mną na tych samej fali spamu i mój spam cenią. Spamowanie to czynność intymna i nie każdego można do niej dopuścić. Trzeba swój spam szanować.
Czytaj spamera
FB w porównaniu z gronem prezentuje się znacznie lepiej. Ale gdy rozebrać różnice na czynniki pierwsze, widzę że zdecydowały szczegóły. Praktyczniejsze szerokości ramek, prostsze wprowadzanie modyfikacji, mniej nachalne reklamy, prosty system powiadomienia, elastyczniejsza możliwość dyskutowania... Grono, mimo wszystko, prezentuje się dobrze, jest funkcjonalne i intuicyjne. Ma kilka funkcji, których brak na FB czy NK - jak "randki" czy cytowania. Widać, to za mało, by dawni użytkownicy (w tym ja) zaglądali tam częściej. No i zasięg FB jest nieporównywalnie większy (choć to słaby argument, np. GG trzyma się dobrze). Zresztą, NK i grono miały trochę inne funkcje w pierwotnym założeniu i reorganizacja tych portali na kształt FB musiała odbić się czkawką... Po co regularnie korzystać z 3 podobnych produktów? Jeden wygra, a podróbki zejdą na margines.

Regulamin FB jest masakryczny. W sumie, prowadząc regularną aktywność, cholernie ciężko jest nie podpaść pod któryś paragraf. No i chat na FB nie działa doskonale... Spamu jest dużo, ale można z nim skutecznie walczyć. Mi pojawia się go niewiele.

Porównując NK i grono - na tym pierwszym widzę stado odpływających znajomych (w 2010 ilość znajomych spadła o 20%). Na gronie: bez zmian, choć większość to martwe dusze. Gdzie będzie ciężej zaktywizować użytkowników?

Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz: wpływ mody FB na blogosferę. Po swoim przypadku widzę, że czas poświęcany blogom znacznie spadł na rzecz FB. Jakie są przyszłe rokowania? Czy będzie można zaistnieć bez 'ofensywy' na FB?
pozdrawiam
Czytaj spamera

FB ma jeszcze "gorszy" regulamin, jest ciężki w nawigacji, często się sypie, spamu na nim co niemiara, a jednak ich się lubi.

Na początku swojej facebookowej kariery nie mogłam się połapać. Za dużo funkcji, masa zaproszeń, od grup, ludzi aplikacji, ogólny chaos.
Wydawało mi się, że się nie przestawię. Ale jednak prawda jest taka, że jak długo można na nk oglądać cudze zdjęcia? Niezbyt. Nic się tam innego robić nie dało.
Teraz kopiują facebooka w sposób tak oczywisty, że aż uważam że mogliby to robić dyskretniej. NKtalk jest przecież niemal dokładnie skopiowanym czatem facebookowym. A zresztą, moze inaczej nie da się tego zrobić, nie znam się.
Facebook ma jedną wielką przewagę - jest poważnie traktowany przez media. Idealnym rozwiązaniem jest dla mnie to, że mogę sobie przeczytać newsy z Wyborczej czy Przekroju, bo mi wyskakują na głównej stronie. Na dodatek komentarze pod artykułami raczej stały ( teraz powoli to się zmienia) na wysokim poziomie, więc dało się przy okazji też podyskutować.
Facebook bardziej też indywidualizuje użytkownika. Dzięki tym wszystkim "lubię to", dowiaduje się nowych rzeczy o osobach. Nie jest to Bóg wie jaka informacja, ale czasem fajnie dowiedzieć się że ktoś, kogo o to nie podejrzewałeś słucha tej samej co Ty muzyki albo lubi ten sam film.
Co do regulaminu, dziwne że nikt nie podnosi buntu że na facebooku nie da się usunąć konta. Konto może być tylko dezaktywowane, a jak chcesz wrócić to wszystkie Twoje zdjęcia czy posty są, nikt ich z serwerów nie usuwa. Niby to oczywiste, że wszystko co w internecie się zamieści gdzieś tam zostaje, ale jednak to powinno zastanowić tych wszystkich , którzy opieprzali naszą -klasę za regulamin.
Uff, to by było na tyle.
PS. Myślę, że nasza klasa przegapiła swój moment. Teraz nie nadrobi już braków w stosunku do facebooka.
Czytaj spamera
Dobrze, nie strzelam. Ale to drugie logo to też nie Ferrari a Porsche.
Czytaj spamera
Wrzuciłem na playr parę słów od siebie na ten temat w odniesieniu do Twojego tekstu, linka nie daję bo czytałem regulamin, znajdziesz sobie jak chcesz ;)
Czytaj spamera
Ty bandyto!!! Że ja regularnie czytam bloga takiego potwora...
Czytaj spamera
'Ciebie. Mnie nie okrada, bo ja podatków nie traktuję jako moje pieniądze."

No właśnie, nie rozumiem ludzie brzęczących o tym, jakie to podatki są złe. Tak samo nie rozumiem JKM, który by tylko mówił o złodziejach i o tym, że podatek tylko rozkradają. Ja rozumiem, pieniądze nie zawsze są dobrze rozgospodarowywane, ale jeśli ktoś ma manie na punkcie notorycznego okradania państwa przez ludzi u władzy - moim zdaniem przesadza. I ja tu widzę od JKM przesłanie: "ludzie, wy głupi jesteście". Owszem, ludzie bardzo często są głupi, ale jeśli on o tym mówi, nigdy nie zdobędzie władzy. Jest zarozumiały. Po prostu. Stwierdzenie, że "tylko mądrzy na niego głosują, bo głupsi na innych" moim zdaniem jest samo w sobie nieinteligentne. Czy w Polsce z rządzącym Korwinem byłoby lepiej? Prawdopodobnie nie. Choćby dlatego, że ludzie nie przepadają za takim poziomem abstrakcji, który on w swych poglądach prezentuje. Tak, tak, on ma racje, jest plebs, on nie chce głosów masy. Problem w tym, że prezydent (powinien przynajmniej) być dla Polski, a nie dla 5% poparcia ludzi, którzy przeważnie w pełni popierają jego poglądy i dlatego "są inteligentni". Nie wierze, że za JKM byłoby w Polsce lepiej. I podobnie jak Kominek - nigdy go nie poprę, nie zrobię krzywdy jemu (i sobie). MImo tego, że lubie go jako osobę, po prostu trudno mi sobie wyobrazić go jako prezydenta czy kogokolwiek innego "w zarządzie". I to Polsce raczej nie grozi zważywszy na jego dotychczasowe wyniki. Jest raczej marginalną postacią - choć wyjątkową i z tego powodu wazną jako jakąs odskocznie od dotychczas prezentowanego sposobu "bycia politykiem". W każdym razie wywiad mi się jak najbardziej podobał, był ciekawy. Nie byłby taki gdyby nie komentarze, które nadają temu "smaczek". Są celne, dobre. Czyli coraz lepiej.


Ps.: Witajta! Pierwszy mój wpis, razem z pierwsza rejestracją, chociaż bloga czytuje od dosyć dawna. Kiedyś musi być ten pierwszy raz.


Czytaj spamera
Kominek przede wszystkim dzięki że wrzuciłeś to wcześniej a nie o porze kominkowej :) Wieczorem w piatki to raczej unikam siedzenia przed kompem.
Wywiad pozytywnie mnie zaskoczył, pierwsza część spokojna i bez napięć, druga bardziej rozkręcona, widać że podpuściłeś troszeczkę JKM ;) Jest to człowiek stanowczy i mimo że ma szeroka wiedzę to jego poglady na reformy i zmiany sa bardzo proste dlatego trochę się zagalopował z ta pedofilia, nie jest to zarozumiałość ale za wszelka cene broni swoich pogladów, poza tym przyzwyczaił się do mówienia radykalnych stwierdzeń. Jak sam powiedział inaczej nikt by go w polityce nie zauwarzał. Myślę że gdyby dyskusja trwała na ten temat trochę dłużej nie byłoby takich rewelacji, w końcu to tylko pare zdań.
Ten wywiad tylko mnie upewnił w przekonaniu że mimo iż nie ma realnych szans to warto było go poprzeć, będę miał spokojne sumienie jak Kaczyńskiego będziemy się wstydzić albo jak Komorowski będzie kukła Tuska.
Jeśli chodzi o Janosika to został zmiażdżony, podoba mi się światopoglad JKM. To co powiedział na koniec o tym jak się dostać do władzy to jestem pod wrażeniem, nie gada takich głupot jak Lepper, jest spokojny i wywarzony, wie czego, co może zaproponować ludziom, skutecznej polityki z tego nie będzie ale przynajmniej jest ktoś na scenie politycznej kto mi osobiście odpowiada.
Co do samego wywaidu, realizacja świetna, już się przyzwyczaiłem do tego wirtualnego studia mam nadzieję że nie macie zamiaru tego zmieniać. Samolocik w tle rzadzi. Kominek ogólnie full profeska. Czekam na nastepny wywiad. Może jakiś mały konkurs kto będzie następnym gościem ?:)

Lukasz:
Człowieku zastanów się nad tym co napisałeś. Czy to że Państwo wprowadza coraz bardziej idiotyczne i restrykcyjne prawo sprawia według Ciebie że pedofilów jest mniej? Widać dokładnie do której z grup o których mówił Korwin należysz...bo prościej jest ze wszystkich (często bardzo mądrych) wypowiedzi wyciągnąć jakąś "głupotę" i tym przekonywać innych że JKM jest złem wcielonym :/

dokładnie, sam to miałem napisać, ale już nie muszę :)

zxzcxzcxz:
Cos ty mu powiedział? Ze za 3 lata będzie martwy?

żadne nietakt, polityk w tym wieku musi sobie zdawać sprawę z tego co jeszcze może a czego nie, jeśli ma siły na to a z tego co widać po wiecach w wawie i krakowie to ma, to bardzo dobrze. Ja osobiście też bym się o to zapytał. Swoja droga to myślałem że jest jeszcze starszy :)

Kominek, jedno mnie tylko zdziwiło, dobrze Ci się żyje w tym kraju ? Ok teraz może jest ok, ale co później, Państwo legalnie okrada nas na codzien z ciezko zarobionych pieniedzy, o emeryturze osoby w moim wieku moga sobie pomarzyc bo czegos takiego jak zus nie bedzie i sami juz teraz musimy myslec gdzie inwestowac swoje pieniadze, nie wspomne o zlodziejskich podatkach, sporo tego jest co sprawia że to Państwo nie jest takim fajnym miejscem do życia na dłuzsza mete.
Czytaj spamera
Przez chwilkę zastanawiałam się po co Kominkowi podkładka w ręce, ale teraz już wiem - do machania!
Seksowny zarost.
U Janusza Korwin - Mikke oczywiście.. ;-)
Czytaj spamera
wyłączyłem sobie dźwięk, Komorowski wypada lepiej, Kaczyński cały czas oblizuje usta...
Czytaj spamera
Komentarz do kominotki: SMAKOMYK

Dobra, "ikona polskiego rapu/hh" przemówiła .
W internecie zlalezc mozna oficjalne oswiadczenia. Cytuje frakgmenty:
"chciałbym przekazać wyrazy ubolewania nad zaistniałą sytuacją oraz przeprosić opinię publiczną, władze Zielonej Góry, a przede wszystkim uczestników koncertu oraz fanów za moje zachowanie"
A gdzie przeprosiny dla samego poszkodowanego ? ;) Zabrakło odwagi?
"Chciałbym zapewnić, że nie było moją intencją wywoływanie jakichkolwiek negatywnych emocji publiczności, a na pewno nie nawoływanie do przemocy. Moje zachowanie było wynikiem emocji i silnego wzburzenia w skutek prowokacyjnego zachowania jednego z uczestników koncertu. Nie przewidziałem gwałtowności reakcji tłumu oraz tego, iż zdarzenia przybiorą taki obrót"
A komentarze podjudzające tłum do reakcji? Halo? Ktos sie gubi w zeznaniach :)
"Chciałbym zwrócić uwagę, że przez lata mojej działalności artystycznej brałem udział w wielu akcjach charytatywnych i nigdy nie odmawiałem pomocy potrzebującym. Ufam, że to negatywne zdarzenie nie przekreśli tego wszystkiego, co Ryszard Andrzejewski zrobił dobrego."
Dobra zagrywka psychologiczna z ta pomoca charytatywna ;]
Czytaj spamera