Rejestracja
Regulamin serwisu

 

 

1. Polityka prywatności na blogu.


Nie istnieje. Ja tu jestem od pisania tekstów i na tym będę się koncentrował. Jeśli obawiasz się o wyciek swoich danych, podaj fałszywego nicka, imię, datę urodzin, maila, itd... Nie ma obowiązku podawania prawdziwych danych. Nie używaj haseł z twojej prywatnej poczty.

 

2. Wulgaryzmy.


Staraj się ich nie używać. To nie jest miejsce dla prostaków. Ale nie bądź też hipokrytą i jeśli już musisz napisać "kurwa", to napisz "kurwa", a nie "k...a".

 

3. Wolność słowa.


Nie istnieje. Moderatorki bloga (zwane "iwonkami") dbają, aby komentarze obraźliwe, wulgarne, negatywnie oceniające poziom tekstów i niezgodne z moim poczucie estetyki, były kasowane. Jeśli masz potrzebę odreagowania, proszę bardzo - zrób to na priv.
Nie trać czasu na pisanie, że twój komentarz został skasowany, bo zostanie ponownie, a ty dostaniesz bana.
To jest mój teren i ja decyduję kto i co może tu pisać. Tak było, jest i będzie. 

 

4. Zwyczaje.


Nie można stawiać emotikonki ":P", ponieważ tylko plebs wystawia język podczas rozmowy. Nie można pisać "sex", tylko "seks", a prawidłowa pisownia słów "Bóg" i "Boże" to "buk" i "borze". Do tej ostatniej reguły nie trzeba się stosować.

 

5. Reklamy


Wszystkie reklamy produktów, za które otrzymałem wynagrodzenie są wyraźnie oznaczone. Jeśli zachwalam jakiś produkt, a ty nie wiesz czy jest to płatna reklama to znaczy, że nią nie jest.

Na obu blogach Kominka panuje zwyczaj pisania o pełnych nazw firm i bardzo niemile widziany jest tu gatunek piszący "nazwy nie wymienię, bo mi nie płacą".

Jest całkowicie dozwolone chwalenie firm i ich produktów i analogicznie - oczernianie ich jeśli na to zasługują. Na blogu nie ma zabawy w owijanie w bawełnę i nie ma świętych krów.
Pisząc, miej jednak na uwadze, że każdy komentarz z tego bloga jest indeksowany w wyszukiwarkach - często na wysokich pozycjach.

 

 

6. Uwagi końcowe.


Najczęstsze przyczyny skasowania komentarza to:

  • wulgaryzmy,
  • czepialstwo, złośliwe uwagi,
  • zarzucanie komuś wazeliniarstwa i braku własnego zdania,
  • wrzucenie linku do prywatnej strony,
  • zapytanie "dlaczego mój komentarz został skasowany?",
  • wyróżnianie swoich komentarzy poprzez pogrubianie czcionki,
  • głupota, ignorancja - także tak wynikająca z braku znajomości zwyczajów bloga.


Na blogu panuje całkowity zakaz mówienia o priv. Niedozwolony jest nawet komentarz w rodzaju "hej, odbierz pocztę".


Nie podoba Ci się regulamin? No cóż.Na szczęście nie jest to mój problem :-)


Przejdź do rejestracji
Rejestracja
twój login
twój e-mail
twoje hasło
powtórz hasło
Dane z pól "opcjonalne" nie zostaną podane do publicznej wiadomości
imię (opcjonalnie)
nazwisko (opcjonalnie)
zawód (opcjonalnie)
płeć
data urodzenia
gdzie mieszkasz ? (opcjonalnie)
nr gadu-gadu (opcjonalnie)
telefon komórkowy (opcjonalnie)
adres twojej strony (opcjonalnie)
Potwierdź rejestrację
Rejestracja
Na podany przez Ciebie adres e-mail została wysłana wiadomość z instrukcją, jak aktywować konto
Zaloguj się
Jeśli posiadasz już swoje konto na tym blogu zaloguj się:
twój login
twoje hasło
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?

Zresetuj hasło


Jeśli nie masz jeszcze konta to możesz je założyć, tylko nie wiem po co ...
Rejestracja
Resetuj hasło
Wpisz swój adres e-mail w celu zresetowania hasła:
twój e-mail
Resetuj
Resetuj hasło
Na wpisany adres e-mail została wysłana wiadomość z opisem, co należy zrobić, aby zresetować hasło.
Podgląd komentarza
Powiadom znajomego o artykule
Twoje imię*:
Twój adres e-mail*:
E-mail odbiorcy*:
Treść powiadomienia*:

Uwaga! Link do tekstu został dodany automatycznie i odbiorca go zobaczy. Nie musisz wklejać adresu :-)
 
Wyślij powiadomienie
Ostrzeżenie

LANIE WODY

wtorek, 09.02.2010 15:01:10 | Kategoria: REKLAMY
Ilość odwiedzin: 12442
Tagi: cisowianka, zywiec, kropla beskidu, coca cola, woda, gazowana, mineralna, butelki
78
LANIE WODY
Przekonany irytującą reklamą z Robertem Makłowiczem, sięgnąłem po butelkę nowej Cisowianki.


Tej z szampańskimi bąbelkami. Wchodzi gładko, nie jest niesmaczna, ale pijąc ją, nie mogłem wyzbyć się wrażenia, że ktoś tu próbuje nabić mnie w butelkę.





Zdradzę wam teraz mały sekret. Metoda perlage, którą szczycą się producenci Cisowianki jest możliwa do zrobienia w domu.

Oto przepis:
1. Weź dowolną wodę gazowaną.
2. Mocno wstrząśnij butelką.
3. Otwórz butelkę.
4. Wytrzyj się.
5. Zamkniij, ponownie wstrząśnij i otwórz. Znowu się wytrzyj.
6. Czynność powtarzaj aż do otrzymania efektu Perflage, czyli wody, w której już prawie nie ma gazu.

Jeśli dysponujesz większą liością czasu możesz po prostu otworzyć dowolną butelkę z gazem i zostawić ją gdziekolwiek, aby "dojrzała". Po kilku godzinach z pewnością gazu w niej będzie niewiele.


Nie rozróżniam smaku wód. Poza skrajnymi tanimi butelkami za 70 groszy/litr w Tesco, nie widzę różnicy między Cisowianką a Kroplą Beskidu czy Żywcem. Woda jest wodą. Nie przekonują mnie hasła "nasza woda ma takie a takie minerały" czy "ciągniemy ją z polskich źródeł". Ani nie znam się na minerałach i nie wiem, jaka ilość jest właściwa, ani nie jestem przekonany, czy polskie źródła są lepsze od ukraińskich czy albańskich.
Nie działają na mnie słowa, że dana woda płynie z gór, jest krystalicznie czysta, orzeźwiająca, najlepsza w smaku. Każda taka jest.

Co zatem sprawia, że kupuję zazwyczaj właśnie Żywca lub Kroplę Beskidu?
Nie mam pojęcia. Pewnie ulegam wpływowi reklam, ale gdyby nalać mi do szklanki obie wody, różnicy bym nie zauważył.
Tak się zastanawiam, co jeszcze można wymyślić, aby sprzedać wodę?
Mamy bez gazu i z gazem.
Mocno i słabo gazowane.
Małe i duże butelki.
Mniej lub bardziej poręczne.
Czyste lub aromatyzowane.
Jak będą wyglądały reklamy wody za 20 lat?
Może się wcale nie zmienią. Jak proszki do prania. Jak ten Chajzer, co to do usranej śmierci będzie latał z Vizirem po podwórkach i prał dzieciakom skarpetki. Jak kobiety, które od 20 lat piorą w zwykłych proszkach. Chyba tak właśnie będzie. Jesteśmy skazani na nudne reklamy wód oraz coraz to głupsze pomysły na przekonanie ludzi, że woda wodzie nierówna.



CAŁY NARÓD ZDYCHA
A i ja się słabiej czuję, to z samego rana postanowiłem obejrzeć reklamy leków, a następnie wywołać dyskusję: który jest ten najlepszy?
139
SPRAWA: CAPRIO - MINERADO
Spór o zawartość bez cukru w bez cukru.
152
78
Dodaj komentarz
 
 
09.02.2010 15:11:56
woda ze szklanej 0,33 kapslowanej butelki smakuje inaczej. i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. w spiżarni zawsze musi stać pełna skrzynka. na kaca ,)
 
09.02.2010 15:15:34
No tak. Sam chyba kiedyś pisałem, ale to przy koka koli, że kola ze szklanej butelki smakuje lepiej niż z plastikowej. Coś w tym jest.
Ale nie jestem przekonany czy odczułbym różnicę, gdybym nalał do szklanki oba rodzaje koli.
 
Gość: torum, 77-255-30-5.adsl.inetia.pl
09.02.2010 15:21:20
Ja odróżniam smak wód. Np kropla beskidu smakuje gorzej (serio) niż moja woda z kranu, którą mam z własnego ujęcia.
Swoją drogą to byłby ciekawy test z tą wodą i kolą z butelki plastikowej i szklanej.
 
Gość: asiek, acia80.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.02.2010 15:22:21
Aaaa czy chodzi Ci o to, Kominku, że nie rozróżnisz koli od pepsi ? Aaaa.. Jak możesz!
Co do wód: ja rozróżnię muszyniankę, bo jest gorzka. I żywca, bo aż mam łzy w oczach od gazu ;)
 
Gość: TakiSobieBartek, 77-254-212-44.adsl.inetia.pl
09.02.2010 15:25:21
A jednak została (ta właśnie Perlage) uznana za jedną z najlepszych wód butelkowanych na świecie ;> Z całej Polski w serwisie Fine Waters (http://www.finewaters.com/Bottled_Water/Poland/Cisowianka_Perlage.asp) dostępna jest tylko ona. Sam uważam ją za "wodę jak każdą inną", ale smakoszem wody znowu nie jestem.
 
09.02.2010 15:25:53
A mi smakuje bardzo Piwniczanka. Jest mocno zmineralizowana dzięki czemu ma swój charakterystyczny smak.
 
Gość: DrAgo, host-87-116-221-55.debica.mm.pl
09.02.2010 15:26:02
Ja nie odczuwam zasadzniczo różnicy w wodach czy koli, chociaż nie zawsze raz jak mi kuzyn nalał koli za 60 gr to go oplułem i kazałem pić samemu...
 
09.02.2010 15:26:49
ja też rozróżniam wody, ale na podobnym poziomie co kominek. cenowym. im droższa woda, tym gorzej dla mnie smakuje, choć to pewnie kwestia autosugestii, bo mam wrażenie że przepłaciłem.

piję cisowiankę. gazowaną. nie metodą perlage. normalna, z gazem. i nie narzekam.

a co do coli to prawda, ze szkła lepsza niż z plastiku, ale to kwestie chemiczne, najwyraźniej plastik wchodzi w reakcję z gazem ortofosforowym zawartym w tym napoju bogów, ale to tylko moje przypuszczenia.
 
Gość: Lesmian, rtr-0-13.interkar.pl
09.02.2010 15:27:00
Tak naprawde w składzie wody ważny jest tylko procent sodu. Czym więcej tym gorzej,wtedy taka woda nie jest ani smaczna ani specjalnie zdrowa. A propos walorów zdrowotnych mineralek to żadne badanie nie potwierdziły tego iż są one zbawienne dla naszego organizmu. Tylko kamieni nerkowych można sie nabawić ;)
 
09.02.2010 15:27:58
Przepis heheheh. Wytrzyj się. heh.
Wszystko ok, ja rozumiem, że są różnice, chociażby w warunkach, w jakich tą wodę się przetwarza, jak się mineralizuje itp. Bo w czystość dzisiejszych źródeł jednak nie wierzę. Chociaż te wody zdrowotne z np. Szczawnicy przemawiają do mnie. Mają zupełnie inny smak, są niesmaczne, a wiadomo, że jak niesmaczne, to pewnie zdrowe, dlatego co jakiś czas kupuję dla samoszpanu :)
Ale wracając, to reklamy wody są dla mnie wyrzucaniem pieniędzy, które i tak pokrywamy w cenie butelki. Reklamy wody mają to do siebie, że przynajmniej są nieszkodliwe. Są jak placebo. Mój małż pije Żywca gazowanego bo mu smakuje, bo odpowiada mu nagazowanie. Cokolwiek to znaczy. Ja piję niegazowane i nie mam pojęcia czym się kieruję przy wyborze, bo je też wybiera małż. Nie muszę we wszystkim mieć ostatniego zdania, a ponieważ czytam etykietki wszystkiego, czytanie i wybieranie wody by mnie wykończyło :)
Absurdem i rozrzutnym snobizmem jest dla mnie natomiast ściąganie wody z chociażby Francji. Ukłon z uśmieszkiem w stronę fanów Perriera. A tak na marginesie polecam:
http://serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51220,3571274.html stary tekst, ale chyba nic się nie zmienia w klasyfikacji wód. Mi i tak obojętne. Mam litr czystej wody na tydzień, bo wolę soki i herbaty, kawy :)
 
09.02.2010 15:30:37

torum:
torum, 77-255-30-5.adsl.inetia.pl
09.02.2010 15:21:20
Ja odróżniam smak wód. Np kropla beskidu smakuje gorzej (serio) niż moja woda z kranu,

To cię pocieszę, że ilość chloru w mojej kranówce jest chyba efektem działania producentów balsamów i kremów, bo bez nich się nie da przywrócić równowagi skórze :> mi nawet kwiatów żal i podlewam je niegazowaną. Nałęczowianką ostatnio.
 
Gość: krolowamarysienka, 77-253-191-78.adsl.inetia.pl
09.02.2010 15:30:50
niby wszystkie wody takie same, ale jak mam kupić, to zawsze wybieram krople beskidu. aqua minerale jest straszna, tak samo jurajska jakis dziwny smak ma. pije dużo wody i wydaje mi sie, że potrafię je odróżnić. chociaż gdyby ktoś pozamieniał wode w butelkach pewnie nic bym się nie odezwała
 
Gość: kedzior, 213-92-199-37.pio-net.pl
09.02.2010 15:39:36
Hmm ja piję wodę z biedronki za 60gr / butelka. Nie widzę różnicy gdy piję żywca.
 
Gość: panda, bartlomiej2.net.autocom.pl
09.02.2010 15:41:27
ja też wyczuwam różnicę, np po niektórych chce mi się jeszcze bardziej pić... co jest zabawne biorąc pod uwagę że piję po prostu wodę.
 
Gość: ciatek, babilon.nat.student.pw.edu.pl
09.02.2010 15:43:55
a jeszcze kilka lat temu dziwiliśmy się, po co ktoś sprzedaje wodę w butelkach. przecież każdy miał w domu wodę w kranie ;)
 
09.02.2010 15:52:55
Dla mnie różnice między niegazowanymi wodami sprowadzają się zwykle do ilości osadu/kamienia, który pozostawiają po sobie w czajniku, ekspresie do kawy, w kubku. Żywiec pozostawia mniej niż Nałęczowianka, z kolei Aquarel zatyka sobą dysze w ekspresie :)
 
Gość: tno, ip-49-202.zax.pl
09.02.2010 15:53:47
Muszynianka zielona vel "Napój Świra".
Jest różnica.
Nie jest gazowana jak tania oranżada, że bąbelki idą nosem.
Po Żywcu, czy Kropli Beskidu czuć suchość w ustach zaraz po wypiciu - ich bym od siebie nie odróżnił. Ani od wody z Tesco. A Muszyniankę, tudzież Muszynę - odróżnić łatwo.

Łatwo też odróżnić Krystynkę, ale ona ma dość nieliczne grono fanów.
 
09.02.2010 16:04:34
Ja nie pijam wód gazowanych. Ponoć szkodzą, nie wiem. Nawet jeśli to bujda, to i tak wody gazowanej do ust nie wezmę, bo mi nie smakuje. Obojętnie, czy to Muszynianka czy Kropla bez kitu.
Z niegazowanych piję Żywca cytrynowego, bo pasuje mi ten lekko kwaśny smaczek.
Kiedyś kupowałem Nałęczowiankę (bodajże Sprint się nazywała) w wersji 0,75l - była relatywnie tania i miała fajną butelkę.
 
Gość: b3liar, host-89-229-193-5.gizycko.mm.pl
09.02.2010 16:42:54
nie wiem, ale moj oranizm nie przyjmuje zywca i chce sie go pozbyc jak najszybciej, wole cisowianke :)
 
09.02.2010 17:03:45
Z wodami to jest tak, że taka żywiec jest polecana przez Instytut Matki i Dziecka dlatego, że jest wodą dla berbeci, ma mniej substancji mineralnych niż kranówa. Dorosłe osoby nie powinny jej pić, bo to prawie jak destylat. Kropla beskidu też nie jest wiele lepsza. Jak chcemy by woda była dla nas zdrowa to powinna być jak najlepiej zmineralizowana, a dobór minerałów powinien zostać uzależniony od naszego wewnętrznego środowiska - kwaśne/zasadowe. To samo jeśli chodzi o piwa, dlatego tak różnie na nas działają.

Tak mówią przynajmniej starzy mądrzy ludzie, na których się tutaj powołuję.
 
09.02.2010 17:11:16
Ja w ogóle ostatnio nie kupuję wody. Jest tańszy sposób. Nalewam wodę do butelki (taką z kranu), zakręcam, wkładam do zamrażalnika, jak już się zamrozi ładnie to wyciągam i odmrażam. Nie ma bakterii, wychodzi taniej.
 
09.02.2010 17:11:47
Kupuję niegazowaną nałęczowiankę, bo jako jedyna z tych, które testowałam, nie zostawia osadu w czajniku. Zużywam kilka litrów dziennie, piję, podlewam nią kwiaty, myję twarz, gotuję. Kranówa do kąpieli i do sprzątania.
Kolę z butelki rozpoznaję z zawiązanymi oczami. Przeszłam kiedyś test, zaliczyłam 100% trafień (4 trafienia/4 próby)
Możecie się ze mnie nabijać, swoje se wiem.
 
09.02.2010 18:02:04
To, że nie czujemy różnicy między jedną wodą a drugą nie wynika z faktu, że jej nie ma. Nie wszyscy potrafią rozróżniać tak subtelne różnice. Każdy z nas ma inną wrażliwość na smaki, zaapachy itd. dlatego jedni z nas są w stanie wyczuć smaki różnych wód a inni nie.
 
Gość: macin, 77-253-249-8.adsl.inetia.pl
09.02.2010 18:03:21
ja tam wolę Żywca ;] hmm, wiecie... :>
 
09.02.2010 18:32:53
Podobnie jak ktoś piszący wyżej mam wodę z przydomowego ujęcia; niechlorowaną, odżelazianą jedynie, tylko badać ją czasem trzeba, czy się co nie zalęgło. ;) Dobrą na tyle, że w zasadzie Żywiec może się schować. Ale już niedługo, bo cywilizacja nie chce nas zostawić w spokoju- ciągną do lasu wodociąg z tym syfem chlorowanym i ponoć nie ma wyboru, trza się podłączyć i płacić.
W Gdańsku kupuję biedronkową, wprawdzie Żywiec smakuje mi bardziej, ale w kawie tego i tak nie poczuję.
 
09.02.2010 18:38:48
Pewnie tego nie wiecie, ale współczesne wody mineralne to długi proces produkcyjny. Kiedyś wodę z ujęcia głębinowego po prostu poddawało się gazowaniu a potem butelkowano. Dziś proces produkcyjny obejmuje ozonowanie, demineralizację, napowietrzanie, filtrowanie, a na końcu dodawanie koncentratu mineralnego a potem mniejsze lub większe "gazowanie". Dzięki temu każdy rodzaj wody (wysoko zmineralizowana, nisko zmineralizowana, z bąbelkami lub bez) choć pobierane z tego samego ujęcia wody mają zawsze ten sam smak, skład jakościowy i ilościowy. A przecież woda może zmieniać swój skład ilościowy np w zależności od pór roku. Koszt produkcji takiej wody to kilka - kilkanaście groszy. Jaki z tego morał ? Ano tai, że z każdej wody nawet kiepskiej jakości można zrobić smaczną i zdrowa wodę, dorzucić marżę, trochę reklamy i marketingu i sprzedawać rocznie za kilka miliardów złotych rocznie. Czysty biznes. Jak woda, która produkują.
 
Gość: katia, staticline18666.toya.net.pl
09.02.2010 18:47:04
Ja piję Cisowiankę, świadomie pod wpływem reklamy (czy raczej działań promocyjnych - sponsorowania Air Show w Radomiu).

Pokazy lotnicze to coś pięknego i niezapomnianego, co na zawsze zostawia swoją cząstkę w duszy. No i jakoś tak czuję z tego tytułu sympatię do Cisowianki, mając do wyboru całą masę tak samo smakujących i podobnych cenowo wód :)
 
09.02.2010 19:11:39
Jak się chce pić to wszystko jedno jaka woda. Dla mnie przesadą jest wydawać ponad 2 zł za butelkę wody. Nie kupuję tej najtańszej ale na pewno nie dam się nabierać, że jak kupię te droższą to da mi ona jakieś magiczne właściwości.
 
09.02.2010 19:12:25
Ja pijam wodę sporadycznie. Częściej smakową, bo tylko taką daję radę przełknąć. Nie mam pojęcia czemu tak mam, ale gdy tylko napiję się trochę mineralnej, to parę minut później chce mi się cholernie. Ten sam efekt praktycznie jak po tanich supermarketowych sokach gazowanych. Mógłbym wychlać całą butlę wody, a i tak za chwilę polecę po sok, żeby zgasić pragnienie. Po za tym woda mi nie smakuje. :)
Jedyna różnica jaką wyczułem między wodami to, np Magnevitą i Żywcem.

Jak będą wyglądały reklamy wody za parę lat? Myślę, że tak jak reklamy Maxi Kinga. I ewentualnie tak jak sieci komórkowych. Tzn, taka Cisowianka i Kropla Beskidu i inne będą się nawzajem podsrywały.
"Nasza woda pochodzi z nieskazitelnych górskich potoków, przez ma wyborny i czysty smak. Nie tak jak ci od Augustowianki co ciągną z Wisły".
 
09.02.2010 19:26:25
do m08tl
Woda nie smakuje Ci zapewne dlatego, że nie jesteś przyzwyczjony a warto ją polubić i pić :)
 
09.02.2010 19:38:26
Kiedyś piłem wodę mineralną, która była... sucha. Wiem, jak to brzmi, ale nikt mi nie wmówi, że piłem wtedy wodę, to cholerstwo nie zaspokajało pragnienia w najmniejszym stopniu. Nie pamiętam, co to dokładnie było, ale raczej z tych tańszych.
Z innej "beczki" - miałem okazję pić wodę z pijalni w Nałęczowie. Z trzy rodzaje bodaj i każda smakowała o coś tam inaczej. Ale daleko przeca im było do wpakowania w butelkę, no nie?
 
Gość: skurczybyczek, 239-141-251-94.net.stream.pl
09.02.2010 19:41:10
W cze-wie w Almie są wody za kosmiczne pięniądze z jakiś srilanek czy innych gówien około 10 zł za 330ml
 
09.02.2010 19:48:58
To może się na taką wodę skusimy?
http://www.we-dwoje.pl/nowe;kolekcje;evian;na;2009;r,artykul,10426.html
 
09.02.2010 19:50:27
albo taka

http://www.snobka.pl/artykul/2194/woda_evian_w_butelce_christian_lacroix


swoją drogą ciekawa jestem, czy faktycznie ta "evian" , to taka super woda, bajeczny smak i bla bla inne bajery !
woda jak woda .
 
Gość: jacek, aif205.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.02.2010 20:15:16
Penn i Teller zrobili kiedyś program o wodzie:
http://www.noob.us/miscellaneous/bottled-water-is-bullshit/
Polecam.
 
09.02.2010 20:44:35
Takie wody lanie
podlega naganie.

(ach... tu się nie rymuje ;))

Przestałam kupować wody mineralne i źródlane sprzedawane w plastikowych butelkach. I nie mam żadnych naukowych stwierdzeń na poparcie swoich przekonań. Kieruje mną wyłącznie przeczucie. Takie, że woda sprzedawana w przezroczystych butelkach jest narażona na działanie światła, która przedostając się przez cienkie ścianku plastiku, nagrzewa ją i przez to zubaża. Woda, która jest przechowywana w butelce z ciemnego szkła jest świeża i zachowuje swoje właściwości. Ta w plastkiu się dusi. Szkło przepuszcza więcej powietrza, dlatego kola smakuje z niej lepiej.
No i picie z takiej butelki plastikowej. Maczając w niej swój dziób na gwincie zostawiamy bakterie, resztki jedzenia, ślinę, które mieszają się z wodą w butelce. Pół biedy, jeśli wypije się od razu całą. Ale jeśli ktoś popija na raty i to jeszcze z półtoralitrowej butelki - fuj. Pod światło szczególnie to widać.
canta-loop:
Kupuję niegazowaną nałęczowiankę, bo jako jedyna z tych, które testowałam, nie zostawia osadu w czajniku.

Przekonanie o tym, że o złej jakości wody z wodociągu świadczy kamień osadzający się w czajniku, jest kolejnym stereotypem ? miękka woda wcale nie jest zdrowa. Nie warto wierzyć producentom przekonującym, że w ich wodzie nigdy nie ma bakterii.

http://www.przekroj.pl/cywilizacja_spoleczenstwo_artykul,1296,1.html
 
09.02.2010 20:44:55
Trochę nie na temat, ale co tam. Możemy się spodziewać, Kominku, w najbliższym czasie recenzji gry? Wiem, że zacząłeś BioShocka więc liczę, że w niedługim czasie pojawi się recenzja tejże gry, a co z Mass Efectem? Też zamierzasz ją recenzować? ; ]
 
Gość: agrfsdea, host-72.39.pxs.pl
09.02.2010 21:00:24
najlepsza woda? Kingia Pieninska
 
09.02.2010 21:14:47
Ja piję kranówkę, przegotowaną a później zamrożoną i odmrożoną. Nie pamiętam dokładnie co to zamrażanie robi, ale kiedyś coś mnie widocznie przekonało do robienia tego.

Smaki mineralnych wód rozróżniam, ale poszczególnych smaków nie łączę z producentem.

Myslę, że w przyszłości producenci reklam wody postawią na ekologię (zresztą juz jakaś woda sadzi drzewa). Szkalane, zwrotne butelki będą reklamowana jako super eko, plastikowe pewnie też będą zwrotne (było już, ale widocznie kiepsko zrobione, bo nie przetrwało).
 
09.02.2010 21:43:40

euforia:
Ja piję kranówkę, przegotowaną a później zamrożoną i odmrożoną. Nie pamiętam dokładnie co to zamrażanie robi, ale kiedyś coś mnie widocznie przekonało do robienia tego.


mrożenie też zabija drobnoustroje :).


Widzę, że większość ludzi nie rozróżnia wody mineralnej od źródlanej. Ta pierwsza musi spełniać odpowiednie kryteria dotyczące stężeń mikroelementów, a ta druga - to te pozostałe, które nie spełniają zaleceń. To spory sukces firm sprzedających wodę, że konsument nie widzi różnicy między wodą mineralną a źródlaną - co więcej, traktuje te nazwy zamiennie.

Kilka lat temu pisałem pracę nt stężeń wapnia i magnezu w wodach butelkowych - ok. 60% uzyskanych wyników różniło się (tj. co najmniej 10%) od tych podanych na etykiecie, a co dziesiąta butelka już bardzo się różniła (ponad 50%). Trochę mnie to zdziwiło, że potrafią być aż takie wahania stężeń; ale cóż, czy firmom grożą duże sankcje za wykrycie nieprawidłowości?

Z ciekawostek, z jakich natknąłem się podczas pisania pracy, były zalecenia sporej grupy dietetyków, aby stosunek wapnia do magnezu wynosił między 2:1 a 4:1 (wtedy przyswajalność tych kationów jest największa). Sodem nikt szczególnie się nie przejmował, gdyż w wodach ilości sodu są niewielkie i udział w diecie znikomy.

Osobiście - nie kupuję wody źródlanej (tudzież mineralnej). Wolę warszawską wodę "oligoceńską" (która de facto, niewiele ma z nazwą wspólnego...). Jest tansza i ekologiczniejsza, niż ta z serca gór.
pozdrawiam
 
10.02.2010 01:14:25
ja między wodami sklepowymi czuję subtelną różnicę. ale może to bardziej w głowie mi siedzi. albo kwestia, że zawsze piję cisowiankę i jak kupię inną to coś tam czuć innego.

ale ogromną różnicę czuję w wodzie takiej z kranu. ;] przegotowanej nawet. między tą co mam u siebie, z własnego źródła, ze studni głębinowej, a takiej co ludzie w blokach. no nie jestem w stanie wypić i kogoś w bloku herbaty, bo ta woda jest taka okropna O_O
 
10.02.2010 04:48:43
Daleko za lasami i wodami jest kraj (w ktorym nie ma lasow ani wody), w ktorym woda w kranach jest destylowana, ergo-nie pije jej (jest syfiasta w smaku i nie chce w koncu oslepnac, jak te kury).
Jestem sakzany na wode butelkowana. I musze brac pod uwage jej sklad, zawartosc mineralow. Jedyne wody, ktore "cos w sobie maja", czyli troche wiecej niz destylat to evian, san pelegrino i ta francuska w malych butelkach.

Uwierzcie, nie ma to jak sie napic zywca (gazowanego lub nie-objetnie).
Tylko tak sie zastanawiam , czy znowu nie bierze nade mna gory stara dobra nostalgia :)
 
10.02.2010 08:50:41
cisowianka jest wodą mineralną a żywiec i kropla beskidu to wody źródlane.
i różnią się smakiem. przynajmniej ja czuję różnicę między wodą mineralną a źródlaną. źródlana smakuje jak przegotowana kranówa i jakoś tak ciężko mi po niej w brzuchu. a mineralna smakuje... no... jak mineralna, nie potrafię tego inaczej opisać:)

kominek
jeśli nie czujesz różnicy między wodami to weź żywca i weź staropolankę. i nie mów mi potem, że nie poczułeś różnicy:) ze wszystkich mineralnych wód, jakie znam, staropolanka smakuje najbardziej mineralnie.
 
Gość: vin, aayo76.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.02.2010 09:42:31
najlepszy numer zrobiła coca-cola wypuszczając wodę EVIAN
można poszukać info o tym wybryku w google
generalnie najlepiej zacząć od przeczytania nazwy wspak ;-)
 
10.02.2010 10:48:32

euforia:
Myslę, że w przyszłości producenci reklam wody postawią na ekologię (zresztą juz jakaś woda sadzi drzewa). Szkalane, zwrotne butelki będą reklamowana jako super eko, plastikowe pewnie też będą zwrotne (było już, ale widocznie kiepsko zrobione, bo nie przetrwało).

Na zachodzie jest to od lat normalną praktyką. Butelki mają kaucję, więc każdy Niemiec grzecznie pilnuje, żeby zbierać butelki i je oddawać przy wymianie na nowe. Dodatkowo kaucja jest stosunkowo wysoka, jakieś 1/3 ceny butelki napoju. Każdego. I jeszcze do tego dodam, że wszyscy znani mi obcokrajowcy kupują napoje w butelkach szklanych. Ale co się dziwić? U nas nikt tego nie promuje. Tam dobrze funkcjonuje segregacja śmieci i ich odpowiednia utylizacja/recycling. (A za rzucenie śmieci, niedopałków na ulicę dostaje się słone mandaty. Słodkie marzenia o porządku u nas.)
Też mi się dziwnie zrobiło, gdy kiedyś stałam i czekałam aż wyjedzie śmieciarka, która posegregowane śmieci, z 3 kontenerów wrzucała do jednego zbiornika. A ja tak pilnuję, żeby osobno wyrzucać papier i inne resztki. Heh, to jest dopiero EVIAN ;)
 
Gość: torum, 77-253-197-192.adsl.inetia.pl
10.02.2010 11:24:04

ml76:
Też mi się dziwnie zrobiło, gdy kiedyś stałam i czekałam aż wyjedzie śmieciarka, która posegregowane śmieci, z 3 kontenerów wrzucała do jednego zbiornika. A ja tak pilnuję, żeby osobno wyrzucać papier i inne resztki.

Też takie coś widziałem kiedyś i jest to dla mnie przygnębiające. Sam chciałbym segregować śmieci, ale musiałbym z nimi jechać samochodem jakieś dwa kilometry, bo u mnie nie postawili tych pojemników kolorowych.
 
10.02.2010 11:40:48
ml76.
nie przesadzajmy z tym zachodem, chyba że mowisz o niemcach, im dalej na zachód tym wiekszy burdel.

Tam dobrze funkcjonuje segregacja śmieci i ich odpowiednia utylizacja/recycling , (A za rzucenie śmieci, niedopałków na ulicę dostaje się słone mandaty. Słodkie marzenia o porządku u nas.)

tak, 80 funtów za rzucenie kipa bądz gumy na ziemie, nawet są busy ktore o tym ostrzegają ;)
i co? i nic, 2/3 ludzi ma to w nosie, przeciez nie mozna odbierac pracy sprzątaczom.

Wyjedz z polski na troche dłużej niz urlop i przekonasz sie jak to cudownie jest w tym proekologicznym zachodzie :*
 
10.02.2010 12:34:43

bartman.inc:
Wyjedz z polski na troche dłużej niz urlop i przekonasz sie jak to cudownie jest w tym proekologicznym zachodzie :*

Nie wyrabiałabym sobie opinii po urlopie. I tak, mam na myśli Niemcy ;)
 
10.02.2010 12:56:23
ja uwielbiam wody ze szczawianami i tylko takie rozpoznaję. Dąbrówka, Mieszko, Anka, Staropolanka - to najlepsze wody.
 
10.02.2010 13:07:03
ml76, tak myslalem że chodzi w głownej mierze o niemcy. kilkanascie lat temu bedac w niemczech zobaczylem odkurzacze do lisci, dzis standard, wtedy drapałem sie w głowe.

nigdzie nie ma tak beznadziejnej wody jak w legionowie, jestem wychowany na kranówce, ale to co mają w legionowie jest kompletnie nie pitne, za to perriera i zywca lubie. najbardziej kranówkę.


 
10.02.2010 13:25:38
o, z wodami jest tak, jak z sokami-napojami z kilku notek wstecz. nie każda woda butelkowana jest wodą mineralną, tak jak nie każde owocowe picie w kartonie jest sokiem. i tak samo, jak jest różnica w smaku między napojem i sokiem, choć już między napojami czy między sokami mniejsza, tak jest różnica w smaku między wodą mineralną a wodą źródlaną, choć już między samymi wodami źródlanymi rzeczywiście takiej nie ma. wszystkie są tak samo niedobre:)
 
Gość: sorcer0r, chello089073119211.chello.pl
10.02.2010 14:55:37
Gdzieś tam czytałem czy słyszałem, że niektórzy sprowadzają sobie wodę z lodowca na biegunie po tysiąc baksów za butelkę chyba. To jest jak z zegarkami, ten za 20 tysi i ten za 5 zł mierzą czas tak samo. Woda to woda nie?
 
Gość: lekkie_zycie, acmn199.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.02.2010 15:03:15
Dlatego klucz do sukcesu moze twkic w zaprojektowaniu bardzo porecznej, wygodnej butelki. Mowa o tych 0,5l, bo z 1l to juz raczej sie z gwinta nie pije.
Ja wlasnie za to lubie Zywiec - podswiadomie. Butelka jest bardzo wygodna i lepiej sie z niej leje niz z np. Naleczowianki.

A najlepiej jakby dawali tylko w szkle.
 
10.02.2010 19:16:53
Z rozróżnianiem wód jest tak samo jak z rozróżnianiem innych napojów. Jeżeli często pije się wódkę, to BOLS, Wyborowa, czy inna różnią się smakiem - jeżeli nie, to wszystkie smakują tak samo. Analogiczna sytuacja jest z winami, piwami, sokami, herbatami i niemal każdym innym napojem. Różnice między wodami gazowanymi, a nie gazowanymi zauważa każdy, więc o nich nie trzeba wspominać. Łatwo rozróżnić też wody o różnym stopniu mineralizacji. Te źródlane, nisko zmineralizowane mają zupełnie inny smak niż mineralne wysoko zmineralizowane. Jeżeli jeszcze ktoś spróbuje wód z Krynicy (Jan, Zuber, Słotwinka, Kryniczanka), to już nigdy nie powie, że każda woda smakuje tak samo.
Gdy porównuje się wody z tej samej "kategorii" na przykład wody niskozmineralizowane Żywiec Zdrój (174-232mg/l), Kropla Beskidu (366mg/l), Ustronianka (465mg/l) to już trzeba dobrze znać ich smak, żeby na ślepo je odróżniać. Podobny do nich smak miała też Vitalinea Danon-a (271mg/l), ale chyba jej już nie produkują. Cisowianka (714mg/l) podobnie jak Nałęczowianka (624mg/l) jest wodą średnio zmineralizowaną więc stosunkowo łatwo rozróżnić jej smak w porównaniu do wód nisko zmineralizowanych. To właśnie minerały wpływają na smak wody. Jedna jest bardziej słodka, druga bardziej metaliczna, po innej bardziej chce się pić. Dodatkowo znaczenie ma też ilość bakterii, choć to nie jest wyczuwalne od razu. Nie wiem jak teraz, ale kiedyś jak piłem Arctica, to jeżeli postał 3 dni od otwarcia to po odkręceniu korka czuć było wyczuwalny smrodek. Ustronianka też w miarę szybko się "psuje", a i Żywiec nie jest pod tym względem najlepszy.
Od 8 lat piję butelkę wody dziennie. Najczęściej jest to Żywiec Zdrój. Piję stosunkowo mało innych napojów, dlatego bardzo łatwo odróżnić mi tę wodę od innych nawet w ślepej próbie. Na dowód tego, mogę napisać, że raz gdy kupiłem Żywca smakował mi jakoś inaczej. Miałem rację, to była woda z innego ujęcia - Pilska w Jeleśni koło Żywca (232mg/l). Wcześniej najczęściej można było kupić wodę z ujęcia w Cięcinie (174mg/l) i tamta woda była moim zdaniem najsmaczniejsza. Żywiec ma jeszcze jedno ujęcie w Mirosławcu, które w ogóle nie jest w górach, ale tamta woda jest głównie w butelkach z wodą gazowaną.
Co do tych wód w małych, zielonych buteleczkach, to są to głównie wody średnio lub wysoko zmineralizowane i nasycone dwutlenkiem węgla, więc nie można ich porównywać tak jak Coca-Coli w butelce plastikowej i szklanej. Za to można porównać w ten sposób Kroplę Beskidu, bo ona jest produkowana w butelkach plastikowych jak i szklanych.
Wracając do Cisowianki to "Cisowianka gazowana metodą Perlage", to po prostu ciekawsza nazwa niż "Cisowianka lekko gazowana", którą posługuje się konkurencja.
 
Gość: nal, staticline18754.toya.net.pl
10.02.2010 22:26:55
akurat nie do końca masz rację co do tych wód tanich za 70gr. pracowałem przy produkcji wody (nie podam nazwy, żeby nie reklamować, ale to woda związana z polską ligą siatkówki) i różnica między tą wodą flagową a zwykłą dawaną do kauflanda polegała tylko na tym że trzeba było inne nalepki dać i na chwile linię zatrzymać żeby przeprogramować te nalepki.
 
11.02.2010 14:49:24

blastboy:
Z rozróżnianiem wód jest tak samo jak z rozróżnianiem innych napojów. Jeżeli często pije się wódkę, to BOLS, Wyborowa, czy inna różnią się smakiem - jeżeli nie, to wszystkie smakują tak samo.

Właśnie zaciekawił mnie ten temat. Nie wiecie przypadkiem, coś na temat wody wykorzystywanej w produkcji alkoholi? Wiem, że przy produkcji niektórych gatunków piwa stosuje się wodę źródlaną, ale jak to wygląda w przypadku wódek?
 
11.02.2010 23:15:28
Nie wiedziałam że jestem taka wyrafinowana.
Bardzo często piję wodę perlage, tylko do tej pory o tym nie wiedziałam, ale na szczeście jest Kominek.
W nocy sięgając po butelkę z reguły gubię nakrętki, i już. To takie proste.
 
12.02.2010 02:48:55

landraider:
Właśnie zaciekawił mnie ten temat. Nie wiecie przypadkiem, coś na temat wody wykorzystywanej w produkcji alkoholi? Wiem, że przy produkcji niektórych gatunków piwa stosuje się wodę źródlaną, ale jak to wygląda w przypadku wódek?


W przemysłowej produkcji piwa woda jest najpierw demineralizowana, a następnie rozpuszcza się w niej odpowiednie sole. Pochodzenie użytej wody nie ma więc szczególnego znaczenia, aczkolwiek preferowane są źródlane, bo są niskozmineralizowane i deminaralizacja jest tańsza.

Woda na zacier do wódki nie jest szczególnie modyfikowana; drożdże gorzelnicze nie mają w tym względzie szczególnych wymagań, ani też nie wpływa to na smak (wszak, zacier jest destylowany i wszelkie sole nie przedostają się do destylatu). Jedynie istotne jest, czym destylat jest rozcieńczany - ale na ten temat już nie mogę się wypowiedzieć.

pozdrawiam
 
13.02.2010 09:15:14
Dzięki nuzwidelec. Jak byłem w Czechach w markecie to zawsze przy dziale z piwami się nad tym zastanawiałam, ponieważ to właśnie WODA w nich stosowana była częstym elementem reklamy. Byłem też ciekaw, czy woda ma jakieś znaczenie przy mocniejszych alkoholach, ja czuję tylko, że pali i "sponiewiera", ale mało piję i nie jestem jakimś smakoszem. Teraz, dzięki Tobie będę już bardziej świadomym konsumentem, mniej podatnym na bzdurne reklamy.
 
13.02.2010 20:00:42
Może nie jestem smakoszem ale odróżniam cole od pepsi, żywca od kropli, banana od ananasa... Tak czy inaczej pije Muszynianke... sam nie wiem czemu. Pierdoły rządzą światem... Dziś piję Muszyniankę, jutro wode z kibla, a pojutrze wodę marki woda z biedronki...
 
14.02.2010 07:30:21

abstynent:
Dziś piję Muszyniankę, jutro wode z kibla, a pojutrze wodę marki woda z biedronki...

Właśnie sobie przypomniałem. Kiedyś kupiłem w realu jakąś badziewną wodę (chyba wodę "Tip" - najtańszą). Kiedy stała chwilę dłużej w szklance, na dnie pojawiał się biały osad. Pamiętam jak pewien gość powiedział, że to same "skarby" (dla nie kumatych - miał na myśli minerały) a ja odpowiedziałem: "te skarby to mi kiedyś z nerek będą wyciągać". Woda miała paskudny smak i była sprzedawana w dużym baniaku. Od tego czasu kupuję te trochę droższe.
Woda to jednak temat rzeka! ;) A teraz z zupełnie innej beczki. To zabrzmi może jak reklama, ale te różne wody lecznicze działają, a przynajmniej ZUBER. Robiłem kiedyś z gościem, który miał problemy z żołądkiem i wyleczył się tą wodą, sam kiedyś ją stosowałem razem z rodziną i może to jakaś autosugestia, ale po pewnym okresie jej stosowania lepiej czuliśmy się. Jest dość droga i posiada różne odmiany na różne schorzenia (np jakiś Jan), ja mogę ręczyć tylko za tą zuber, która właśnie reguluje pracę żołądka.
 
Gość: Waterproof, 188.147.33.153.nat.umts.dynamic.eranet.pl
16.02.2010 15:28:03
Fajna dyskusja na temat wody. He he ja rozróżniam wody doskonale . Wolę Cisowiankę od Żywca he he bo można na nią dać większą marżę.Jak tanio to nie kupią a jak ma cenę to znaczy że musi być lepsza.Pozdrawiam i smacznego!
 
Gość: Muneca, net-91-213-255-10.nsystem.pl
16.02.2010 16:17:28
Skoro sam przyznajesz, że nie znasz się na wodach to może nie powinieneś wypowiadać tak kategorycznych sądów. To akurat bardzo ważne, jaką wodę się pije. Żywiec i Kropla to wody źródlane - zawartość minerałów nie różni się w nich od zwykłej wody z kranu (oczywiście z wodą z kranu lepiej nie ryzykować, bo oprócz zawartości minerałów, jest jeszcze kwestia czystości), ich picie nie ma nic wspólnego ze zdrowiem, to po prostu nawadnianie. Poza tym, wody mineralne, a więc takie jak np. Cisowianka muszą spełniać wyższe standardy jakości niż źródlane, co powinno być już wystarczającą rekomendacją. Cisowianka jest średniozmineralizowana, co znaczy, że możemy pić ją ile nam się podoba, w przeciwieństwie do wód wysokozmineralizoanych, z którymi po prostu można przesadzić. Uważam, że jeśli dla Ciebie nie ma znaczenia jakość i zdrowie produktów to w porządku, ale stawiając tak kategoryczne tezy wpływasz na innych chociaż nie masz ku temu przesłanek. (sam przyznajesz, że nie masz na ten temat wiedzy). Jeśli chodzi o Cisowiankę Perlage to z założenia chyba ma to być produkt wyjątkowy, dla koneserów, smakoszów wody, których (co pewnie dla niektórych bardzo dziwne) jest coraz więcej. Ja na przykład nie pokusiłabym się oceniać różnych gatunków win. Wydaje mi się więc, że również ocenę wód należy pozostawić ekspertom. Jestem zdania, że jeśli ktoś kto na tym się zna ocenia dany produkt, jako bardzo dobry to ma ku temu powodu (np. wiedzę, doświadczenie). Trudno, aby każdy z nas znał się na wszystkim, dlatego warto czasem posłuchać ekspertów w kwestiach w których sami nimi nie jesteśmy. Jeśli taki portal jak finewaters umieścił Cisowiankę obok najlepszych wód to ja nie widzę powodów, aby to negować i wolę wybrać właśnie tę wodę, a nie pierwszą lepszą z brzegu. Oczywiście wybór nalezy do każdego z nas z osobna.
 
Gość: Waterproof, 188.147.56.102.nat.umts.dynamic.eranet.pl
16.02.2010 16:48:37
Smakosze , koneserzy ha ha . Marketing i tyle to jest to co sprzedaje wodę . W USA robiono testy wód i co ??? Jak ludzie nie wiedzieli co piją to wygrała kranówka. Ale zWsze to super brzmi "smakosz" he he . Bawcie się dobrze i wierzcie w obiecywane cuda.
 
Gość: Muneca, net-91-213-255-10.nsystem.pl
16.02.2010 18:33:09
Waterproof, skoro tak sądzisz to weź pod uwagę, że nie liczy się tylko smak (większość ludzi nie tylko ma problem z rozróżnieniem smaków wód, ale pewnie też zwykłego kotleta), ale to, czy jest zdrowa, czy nie. Dla mnie ma to bardzo duże znaczenie. Interesuję się tematem i wierzę np. takim ekspertom, jak prof. Wojtaszek z towarzystwa magnezlogoicznego. poniżej cytat z artykulu z wyborczej:

Jeszcze bardziej krytyczny wobec moich wyborów jest Tadeusz Wojtaszek z Polskiego Towarzystwa Magnezologicznego: - Jeśli kupi pani butelkę wody źródlanej i ją wypije, w organizmie nie zostanie nic z pożytecznych składników mineralnych. Z butelki wody mineralnej z dużą zawartością minerałów pozostanie ich odpowiednia ilość. Wody źródlane to wody o śladowej ilości składników mineralnych, a im mniej w wodzie minerałów, tym wartość zdrowotna mniejsza. Ba, woda pozbawiona składników mineralnych jest dla zdrowia wręcz szkodliwa. Widziała pani kiedyś rury, którymi płynie woda zdemineralizowana? Są zeżarte od środka. Bo ta woda jest tak chłonna, że zabiera ze sobą wszystko, co się da. Udowodniono, że po wypiciu pięciu litrów wody destylowanej człowiek umiera, bo ona rozrzedza elektrolity, wypłukuje wszystkie potrzebne składniki mineralne.
 
Gość: Waterproof, 188.146.238.180.nat.umts.dynamic.eranet.pl
17.02.2010 16:08:08
A pij co chcesz i wierz komu chcesz to jest twoje prawo. Może to trochę nie na temat ale bym się tak stanowczo nie powoływał na "ekspertów" że przypomnę najbliższy przykład "ekspertów" od pandemi świńskiej grypy i zakupu szczepionek. Prasa i książki są pełne artykułów gdzie w umiejętny sposób przemyca się reklamy w postaci wypowiedzi i porad "ekspertów" którzy mają za to płacone
 
17.02.2010 16:51:37
Ja także odróżniam smak wód... To znaczy... Zależy ile dana wóda ma procent ;)
A jeśli mówimy o wodach:
Ciężko jest dostrzec jakąkolwiek różnicą między tymi wodami w plastikowych butelkach. Jednakże "kranówa", o dziwo, okazuje się być najsmaczniejszą i najmniej "konserwantową" wodą, jaką tylko można mieć. Przynajmniej tak się rzecz ma w Polsce, ale w końcu z kranów Amerykanów leci sos do hamburgerów.
Moim zdaniem to, jaką wodę kupujemy, najczęściej jest uzależnione od jej wyglądu (czyt. etykiety), ilości występowania w reklamach etc.
Bo w końcu kto weźmie pierwszą lepszą wodę ze spożywczo-monopolowego? No nie wiem, chyba zły przykład, ale ja wolę tanią wódkę.
Jeśli zaś chodzi o metodę perlage. Akurat im w to uwierzę. Tak samo jak destylowana, ściekowa Aqua-Pura z Francji miała być przełomem. Po prostu producenci są nastawieni na chwyty marketingowe i niegazowaną wodę sprzedają w podwójnej cenie gazowanej. Chwyten Marketingen.
To wszystko z mojej strony.

pozdrawiam,
Gigsav
 
17.02.2010 19:45:38
eee

Ja tam zawsze piłem i będę pił Staropolankę
 
Gość: muneca, net-91-213-255-10.nsystem.pl
17.02.2010 20:53:24
A ja zawsze Cisowiankę :)
 
19.02.2010 18:05:40
To ja powiem tak!
Ostatnio zrobili badania i okazało się, że wody mineralne wcale nie są takie zdrowe jak je reklamują i jak się o nich mówi, ponieważ jest w nich zbyt duże stężenie związków, soli mineralnych, a jak każdemu wiadomo zarówno niedobór jak i nadmiar składników może być bardzo szkodliwy.

Ja pijam wyłącznie wody niegazowane, raczej ograniczam soki (mam jedynie słabość do tych z marchwią), napoje gazowane to już w ogóle rzadkość. Najczęściej biorę sobie do szkoły, czy gdzie tam sobie idę, zwykłą przegotowaną wodę z czajnika w małej butelce, po muszyniance.

Wyjątkowo lubię muszyniankę, nie wiem czemu, ale zawsze ją kupowałam.
 
Gość: deka87, l-alfa.pai.net.pl
02.03.2010 09:38:03
Komentarz do kominotki: KONIEC

Ja ogólnie też za bardzo nie rozróżniam smaku wód, ale po Cisowiance aż mnie cofa, przecież to smakuje jak woda destylowana, to już kranówa jest lepsza.
 
Gość: Pox, 85-202-210-110.internetia.net.pl
11.03.2010 22:47:02
Tak samo jest z Koka kolą i Pepsi smakują prawie że identycznie a Pepsi jest i tak droższe
 
17.03.2010 00:49:08
no comment...
może jak skończą Ci się polskie reklamy zabierzesz się za angielskie?
te są dopiero zryte w 99%
 
17.03.2010 01:01:41
upsss coś mi się tematy pomyliły
a propos wody...
zapraszam do Uk jak w restauracji dostaniesz zwykłą kranówkę (która tu jest paskudna)
to zaczniesz odróżniać smaki... i doceniać uroki nawet naszej Cisowianki...
 
25.04.2010 12:09:54
jak to jest z tą szkodliwością gazowanej? napychają ja co2 - czyli czymś co człowiek wdycha i wydycha w ilościach przemysłowych. co tu niby ma szkodzić?
 
26.04.2010 05:52:46
woda gazowana nieco podrażnia nabłonek żołądka. Ale z grubsza - jeśli nie masz wrzodów czy innych chorób żołądka/przełyku, to nic się nie stanie :)
 
Gość: cooh, 87-205-178-160.adsl.inetia.pl
03.05.2010 20:57:02
Kominek, świetne logo!
 
13.06.2010 18:19:27
Żywiec niegazowana. Ma ładną butelkę. Smakowe są do bani bo zawierają cukier albo słodziki i zostaje po ich kapeć w dziobie. W usa na ten przykłąd jest tylko jeden popularny rodzaj wody Polish Spring i przynajmniej ludzie nie mają rozterek którą kupić. Rozterki mają trzy regały dalej ze słodkim gazowanym gównem we wszystkich kolorach tęczy.
 
jako Gość
zaloguj się
zarejestruj się
Jeżeli się nie zalogujesz, przy Twoim komentarzu pokaże się adres IP.
twoja nazwa (wymagane)
e-mail
Podgląd
Dodaj komentarz
niedziela, 27.06.2010
TU MOŻE BYĆ MIEJSCE

na Twoją reklamę.

Ale wcale nie musi, bo na blogu jest jeszcze kilka innych miejsc na banery, a i współpraca z blogiem nie musi obejmować wyłącznie banerów.

 


(tak, można klikać w ten obrazek, można)

soonia, na blogu kominka wszyscy jesteśmy ponad 7 godzin starsi! no mój BOŻE
Lisu, przepraszam, jeśli Cię w jakiś sposób dotknęłam. Trochę sie nie zrozumieliśmy. Nie chodziło mi o to, że burakiem jest ten, kto coś sobie nakręci na ulicy, bo akurat zobaczył coś ciekawego. Sama mam fajny aparat z telefonem i czasem coś sobie nakrece, ostatnio teatr uliczny z Japonii w centrum Aten. Odejdzmy też od tego buraka,bo moze zbyt dosadne słowo. Mnie chodziło raczej o to, ze panowie zobaczyli gołą babkę (właściwie jej cienie) i biegiem kręcą. Jakoś dla mnie ta reklama przedstawia mężczyzn w takim powiedzmy to, niekorzystnym świetle, goła babka, więc automatycznie mordy im się śmieją, ślina cieknie z ust i te kamery wszyscy jak na komendę...


Ja się zastanawiam, czy gdybym coś takiego zobaczyła, to też bym chwyciła za swoją nokię i stanęla na środku i kręciła, bo babka się kąpie. No i... chyba jednak nie, naprawdę. Podobnie jak nie pstrykałabym jak oszalała na widok jakiegoś celebryty w centrum miasta. Co nie zmienia faktu, ze wielu by się posikało, żeby sobie pstryknąć taką fotkę, czego ostatnio mielismy przykłądy przy okazji zjazdu Solidarności.

panpremier:
Mad Men.

bardzo dobry, poza jednym małym ale jakże istotnym szczegółem - główny bohater ma w sobie tyle samo ikry i charyzmy co drewniany Vito Scaletta. Nie dałem rady wyjść poza pierwszy sezon, niestety.

dziewczynka_do_bicia:
Dean Winchester

Dean Dean, co wy wszystkie macie z tym Deanem, on nawet nie umie zjeść kanapki nie paprząc się jak dziecko ;)
"Oranżada" Helleny przeszła ostatnio jakiś relaunch, bynajmniej ja ją spotkałam na wielu półkach sklepowych już :) Gdzieś w jakimś artykule (nie pamiętam niestety gdzie, wiem że to było pismo o FMCG :( ) przeczytałam też, że podobno dostała nagrodę Produkt Roku 2009, więc trzyma się jakoś tam. Na ich stronie internetowej hasło brzmi: "Hellena - łączy pokolenia", jest w tym trochę prawdy :) Ale oranżady w szklanych butelkach (0,2 bodajże) to ja już nie pamiętam od czasów gimnazjum :( A lody Bambino były tym, na co mała Angela czekała całą jesień, zimę i wiosnę (aczkolwiek Magnum z orzechami nie pogardzę :)), nie wiem jaki był motyw postępowania grupy ludzi, którzy przyczynili się do ich zniknięcia :( A oprócz gumy Donald pamiętam, że były też takie Barbie - zbierałam te naklejki i namiętnie tapetowałam sobie nimi pokój i ozdabiałam meble ;)



Zastanawiam się, dlaczego producenci oranżady (bodajże Hellena) nie wpadli na pomysł, aby na znanym wszystkim smaku zrobić napój energetyczny o nazwie Oranżada? Co to za problem dorzucić do składu trochę kofeiny i tauryny? Red bulle wszyscy piją litrami, ten rynek dopiero się rozwija. Jestem święcie przekonany, że ze zwykłej oranżady dałoby się stworzyć markę lubianą przez dzisiejszą młodzież.


Masz rację Kominku, rynek się rozwija, ale ile już produktów tego typu weszło na rynek? Ile wchodzi? Całe mnóstwo - a i tak prawo pierwszeństwa sprawiło, że większość postrzegana jest jako "podróbki" i produkty gorsze od Red Bulla (no, może oprócz "Burna", bo jako produkt wychodzący z pod skrzydeł koncernu Coca - Cola miał dobrą oprawę marketingową i plasuje się na podobnej półce cenowej, przez co jest odbierany również jako produkt typu: "premium"), mimo iż w rzeczywistości takimi nie są. Nie twierdzę, że to niewykonalne, ale myślę, że Hellena mimo znanej marki musiałaby jednak zainwestować duże pieniądze w marketing, żeby się wybić na rynku napojów energetycznych.
No, przyznając się, czekałem na tę reckę. I sądze, że wiele nie napisałeś. Nie odbyło się to jak wcześniej z podziałem na wady i zalety wyodrębnione w odpowiednich akapitach. Jeżeli chodzi o Mafię to spodziewałem się czegoś jeszcze. Na głowę bije fakt, że stworzyli to Czesi... Ale my mamy Wiedźmina to i oni coś mają od życia.

Zima
Od czego zacząć ? A tak... Dla mnie, przynajmniej dla mnie absolutnie świetnie został dobrany początek gry do pór roku. Wątek wojskowy dodaje grze smaczku. Ale i tak najbardziej podoba mi się przyjazd do Ameryki. Zima... Szkoda, że trwa tak krótko, ale z pewnością gdyby trwała dłużej, zwyczajnie by mi się przejadła. Z tego co wiem wcześniej jej nie było, a teraz jest to moja ulubiona pora roku w Mafii...
Ślizgający się na chodnikach przechodnie, wszędobylski nastrój świąteczny i bajerancka muzyka w radio, jednym słowem cudo.
Let it snow, let it snow, let it snow...

Samochody
Model jazdy w jedynce był ciężko przyswajalny, zwłaszcza, że przeciętne auto nie wyciągało zazwyczaj więcej niż 100 km/h. No może wyciągało, ale cicho mi tam ! Wrażenie pozostało jakbym jeździł najszybszym ciągnikiem na świecie...
Akcja drugiej części rozgrywa się w latach czterdziestych i pięćdziesiątych. I nikt mi nie wmówi, że samochody potrafiły wtedy wyciągać 245 km/h. Tuning tuningiem, ale to lekka przesada. Głupotą wydaje się też zamieszczanie licznika w milach na godzine, a podawanie informacji w garażu w kilometrach na godzinę. I siedź tu teraz z kalkulatorem, żebyś mógł szpanować koledze ile wyciągnąłeś przedpotopowym gruchotem... Garaż za to jest świetny, ale ten pomysł już był i to nieraz. Po za tym miło popatrzeć jak opony zmieniają kształt podczas np. wjeżdżania na krawężnik. Takie szczegóły cieszą oko. Jest też do wyboru model jazdy zwykły i realistyczny. Jak opanujesz ten drugi będziesz miał satysfakcję, ale niech każdy gra jak uważa.

Realizm
Twórcy ewidentnie poszli w tę stronę. Mandat za przejście nie na pasach, przekraczanie prędkości, przejeżdżanie na czerwonym... Fajne ? Może i tak, ale jak już grasz w grę parę godzin to jest to bardzo denerwujące, że policja goni cię prawie bez przerwy. Kij, że łatwo uciec, ale to i tak wkurza. Otwieranie zamków znane z poprzednich części. Wybijanie szyb. Jak zaczynasz grę to starasz się tego nie robić żeby nie niszczyć auta, ale uwierz mi... Pod koniec będziesz czcić autorów za to. Po za tym przebieranie się, przemalowywanie auta, własna garderoba... Déjà vu ? Ano... To wszystko było już w gta 4. Nie winie za te rzeczy twórców, ale nie ma ich za co wynosić na ołtarz bo to już BYŁO. Jedynym fajnym pomysłem jest zmienianie rejestracji, tak... to mi robi dobrze.
Oby tylko nie zagłębiali się ekstremalnie w tym kierunku. Nikt by przecież nie chciał podczas misji się wkurzać bo Vito zachciało się siusiu...

Klimat
Kłótnia małżonków ? Oczywiście. Robotnik wrzucający węgiel do piwnicy ? Czemu nie. Sprzątająca kobieta ? Cudowny widok, swoją byłą... zaraz, zaraz... To chyba nie ta bajka.
Masa losowych skryptów potrafi cieszyć. Zwłaszcza jak grę się przechodzi pierwszy raz. Producenci zajęli się tym wzorując się na podstawie filmów gangsterskich. Ponoć obejrzeli ich ponad 50. Ja w to nie wierzę. Pewnie obejrzeli Ojca a resztę czasu spędzili przy piwie grając w czołgi na pegazusie. Tak czy inaczej można się wczuć w ten klimat lat pięćdziesiątych. Twórcy gadali coś tam jeszcze o budowie miasta w taki sposób aby budowało ono klimat. Sami stwierdźcie czy się im to udało. Dla mnie odstawili kawał dobrej roboty.

Grafika
Tak, grafika. Począwszy od postaci, skończywszy na cieniach jest świetna. Faktem jest, że wymagania są jednak zawyżone i chyba tym studiom odbija żeby wypuszczać gry o coraz większych wymaganiach. Popatrzcie na zalecane dla jakiegoś Empire, albo Napoleon Total War. Tak są prawdziwe. Nie, to nie jest zmowa i nie zmienili ich w internecie tylko dlatego żeby was robić w bambuko. Żeby nie pisać w samych superlatywach napisze, że jak wspomniał już Komin ściany są płaskie i momentami przypominają te z "Ojca Chrzestnego", części pierwszej gry oczywiście.

Fabuła
No jakaś tam jest, ale byłem zbyt zajęty zabijaniem żeby ją zauważyć. Nie ma się czym podniecać. Jest i tyle. Za to oryginalność misji to już zupełnie inna sprawa. Żeby nie zdradzać, zachęcam do zagrania.

Dźwięk
Według mnie bardzo dobry. Muzyka pasuje do misji. Ponoć wykupili prawa do oryginalnych utworów z tamtego okresu. Na ile to prawda nie wiem. Koneserów muzyki lat powojennych proszę o sprawdzenie cynku :) Za let it snow to podwyżam dźwięk o ocenę (co z tego, że nie ma tu żadnych ocen ?).

Mechanika
Dużo bicia, dużo strzelania, mało pościgów. System walki wręcz jest bardzo efektowny aczkolwiek to taki swoiste 50/50. Nigdy nie wiesz czy wygrasz. System chowania się to już klasyka kina. Kilka kulek i padasz na machę jak ja po wypiciu dwóch browców. Polecam grać od razu na trudnym poziomie trudności.

Długość
W dobie konsol i niedzielnych graczy gry są coraz krótsze co niestety nie ominęło dzisiejszego tytułu. Po tej grze spodziewałem się przynajmniej dwudziestu godzin dobrej zabawy, a dostałem 10h jak robisz na szybkiego, 11 normalnie, 13 jak się bawisz samochodami, a satysfakcjonujące 20 jak nie wyłączasz gry do spania. Co więcej zwiększenie poziomu trudności nie wydłuża zbytnio czasu rozgrywki.

Ocena ogólna
Mafia to piękna gra z mniejszymi lub większymi niedoskonałościami. Nie ma co porównywać jej do produkcji typu GTA 4 (walić to że właśnie to robię). To zupełnie inna gra i denerwuje mnie porównywanie każdej gry akcji z perspektywy trzeciej osoby do w/w tytułu toteż sam tego nie uczynię. Gra ma wiele smaczków, ale też swoje wady. Według was największą jej wadą jest to, że nie jest "jedynką". Takie rozumowanie jest błędne i grę należy oceniać nie jako sequel, a jako inną produkcje. A pod tym względem jest to jeden z najważniejszych tytułów w tym roku i zdecydowanie polecam towar zakupić.


Czytaj spamera
Mafia to taka gra jak Fallout 2. Czego by nie zrobić, jak świetnej grafiki by nie przygotować, jak fajnych pomysłów - tego po prostu NIE POWINNO się kontynuować, bo nie da się doścignąć pierwowzoru. Nie grałem w M2, ale to o czym piszesz pasuje do moich przewidywań.

Jedynka była doskonała. Była DOSKONAŁA - począwszy od menu (ta muzyka! ta animacja! ten klimat!) poprzez filmowy scenariusz, dialogi, postaci, miasto (nawet GTA 4 się chowa), klimatyczne momenty (motyw w kościele z otwartą trumną, walka w muzeum z latającymi wokół kawałkami obrazów i posągów, motyw na stacji benzynowej, akcja w hotelu no i ten jebany parking)...

Ta gra była po prostu doskonała (powtórzyłem sobie ją nawet jakiś rok temu - nadal jest). Takie gry już chyba nie wrócą, bo serio - w co ostatnio grałeś na takim poziomie? Nawet współczesne RPG, mój ukochany gatunek, robią się niemiłosiernie płaskie i proste. Fallout 3, mimo, że bardzo grywalny i klimatyczny, nie umywa się do "dwójki" - toż w F3 interakcja z innymi postaciami jest sprowadzona do zera i nie można nawet żadnej laski przelecieć.

Dziś gra to gra. Bardzo grywalna gra to tylko... bardzo grywalna, ale gra. Kiedyś gra to była przygoda. Grając w Mafię nie czułem, że jestem kolesiem siedzącym przed kompem - czułem, że jestem Tommym i wpadłem po uszy w niezłe gówno. Grając w Fallouta 2 nie czułem, że gapię się w monitor i czytam zielone literki na czarnym tle - czułem, że właśnie wyrwałem się z mojej rodzinnej wiochy i mam przed sobą cały świat i wielką przygodę.

To chyba już nie wróci, bo gry się zmieniły. Albo my już jesteśmy starzy.
Czytaj spamera
Nie wiem czemu tak dużo osób pisało o możliwej awarii dysku. Przecież autor napisał, że komputer mu się nie uruchamia, a na to nie może mieć wpływu dysk twardy. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że dysk twardy to część, która znajduje się w czołówce części, które psują się w komputerze. Zazwyczaj są to jednak uszkodzenia mechaniczne czyli nie od napięć, a od przegrzania, wstrząsów czy po prostu zużycia. Tylko raz miałem szczęście trafić na uszkodzoną elektronikę dysku, ale sam ją zniszczyłem bawiąc się molexem i wiatraczkiem przy włączonym komputerze. Wysokie miejsce w moim rankingu zajmują płyty główne. Odkąd kondensatory elektrolityczne zostały zamienione na polimerowe to już nie ma tylu awarii, ale właśnie ze względu na starego typu kondensatory dosyć często zdarzały się awarie. Szczególnie niektóre płyty główne jak seria MSI K9N miały tendencje do padania. Zasilacze uplasuję na trzecim miejscu. W ich wypadku sytuacja jest o tyle skomplikowana, że czasami uszkodzony zasilacz może działać ale traci na stabilności. Tego typu awarie znacznie utrudniają znalezienie problemu. Następne są karty graficzne. Mają one obecnie wiele zabezpieczeń, ale nadal potrafią się schrzanić. Kiedyś można było je zepsuć podkręcając FSB, gdy szyna była połączona z AGP, ale aktualnie to już daleka przeszłość :) RAM dosyć ciężko uszkodzić tak by komputer w ogóle się nie uruchamiał. Zdarzają się czasami uszkodzone pamięci, które wysypują błędy w testach, a komputer potrafi z taką pamięcią irracjonalnie pracować. Jednak spalić pamięć nie jest łatwo i one same mają różną odporność. Można je spalić złym napięciem (ale od tego jest szereg zabezpieczeń) i kiedyś gdy były gorsze zabezpieczenia, to można było je uszkodzić, jak się źle je wsadziło. Ja sam miałem sytuację, gdy miałem spięcie na płycie głównej, na której był Kingston i Infineon. Infineon wyzionął ducha, a Kingston działał jak zwykle :) Procesory padają niezwykle rzadko. Potrafią być dosyć wrażliwe, ale od wielu lat ilość zabezpieczeń na płytach głównych nie pozwala na ich uszkodzenie. Na starych płytach głównych (jeszcze z Socket A) bez zabezpieczenia termicznego łatwo było spalić procesor podkręcając go lub źle mocując chłodzenie/rozsmarowywując pastę termoprzewodzącą.
A co do pytania o pozostawienie systemu to skoro działa, to na pewno da się go odratować. Pytanie tylko czy autorowi będzie się chciało go naprawiać (większość użytkowników woli format) lub czy nie znajdzie kogoś, kto nie zrobi tego za niego.
Ponowna aktywacja systemu po wymianie płyty głównej jest standardem od Windows Vista.
Czytaj spamera

kominek:

lo_:Tak , jestem pewnie za młoda niektóre sentymenty o których wspominacie, ale do dziś niezapomnianym wspomnieniem jest jak dostałam swojego pierwszego walkmana.


To mój ukochany walkman. Kupiony w 1996 r. Wyświetlacz, radio, przewijanie w obie strony. To był szpan na całą klasę.
http://img823.imageshack.us/img823/6091/p1070804.jpg



Ja pamiętam mojego pierwszego walkmana w roku 1994 , był taki żółty, bez wyświetlacza (zapomniałam producenta i google też nie pamięta) ;)
Poza tym smaki mojego dzieciństwa to andruty, lody w gałkach za 2000 zł lub-- 20 gr za sztukę - to już było po denominacji na obecne złote :) Potem "Śnieżka", "Murzynki". Poza tym wspominaliście o oranżadzie w dużych szklanych zielonych butelkach "Krzyś". Do tego czekoladowe trójkąty (nadal można je dostać w sklepach ale to już nie ten smak).
Jeździłam najpierw na rowerze "Reksio", potem na Wigry 3. Namiętnie wysysałam mleko kondensowane w tubkach i zajadałam się sorbetem.

Cieszę się, że mam takie wspomnienia mimo młodego wieku (rocznik 1985). Cieszę się że w latach 90-tych powtarzali w TV Misia z okienka i program Słodowego. Pozostałe bajki mojego dzieciństwa to pszczółka Maja, Muminki, Miś uszatek etc.

Jestem wyjątkiem wśród swojego pokolenia, którego zawartość pudełka z pamiątkami Tworzą listy mamy z internowania, listy 18-ście lat starszego brata z wojska, który namiętnie rysował w każdym z nich logo Iron Maden, zbierał puszki po piwie (również EB), pierwsze numery "Twojego weekendu" i temu podobnych.

Czasami mam wrażenie, że dzieciaki wychowane na Teletubisiach, Kotopsie itd., nie będą mogły z rozrzewnieniem wspominać swoich dziecięcych lat. Bo co tu wspominać?
Czytaj spamera
Witam wszystkich!
Kominek, na wstępie bardzo dziękujemy, że skorzystałeś z naszego zaproszenia i testowałeś reklamy na swoim blogu. Bardzo miłe są dla nas słowa dotyczące jakości obsługi klienta, zależy nam, aby nasi Wydawcy mieli pełne wsparcie zarówno przy wdrożeniu jak i przy optymalizacji wyników. Spisałeś sporo ciekawych i inspirujących spostrzeżeń, do których chcielibyśmy się odnieść:
• Porównanie Adkontekst do AdTaily – trudno porównywać oba systemy, ponieważ bazują one na różnych modelach rozliczeniowych; w Adkontekst płacimy Wydawcom za kliknięcie w reklamę, natomiast w AdTaily Wydawca ustala cenę za wyłączność danej reklamy (lub kilku reklam) na serwisie na cały dzień.
• Twój „przypadek” jest o tyle szczególny, że Twój blog jest bardzo rozpoznawalny, należy do 5 najpoczytniejszych blogów na platformie Blox.pl i nic dziwnego, że reklamodawcy chętnie i spontanicznie wykupują kampanie na czas lub na CPM. Ale co w przypadku setek tysięcy innych blogów, które mimo dobrej zawartości merytorycznej, są odwiedzane przez wąską grupę odbiorców – ich właścicielom trudno jest znaleźć „własnego” sponsora. Reklama kontekstowa jest dla nich odpowiednim rozwiązaniem, ponieważ działa na zasadzie „O nic się nie martwię, wklejam skrypt i zbieram pojedyncze kliknięcia. W ciągu roku uzbiera się na opłatę serwera, domeny i innych stałych kosztów prowadzenia bloga czy serwisu”
„za cały dzień zarabiam na adkontekst nieco ponad 1 zł. Biorąc pod uwagę, że ceny w Adtaily za dzień są stukrotnie wyższe, a kampanie banerowe jeszcze droższe, nie możemy tu mówić o czymś takim jak zarobek. Złotówka za reklamę przy 300 tys. odsłon to poniżej mojej godności.”
Odnośnie podanych cyfr: czytając ten fragment można wyciągnąć mylny wniosek, że przy 300 tys. odsłon zarobek wyniósł 1 pln. Ilość odsłon wyrażona jest w wymiarze miesięcznym, a nie dziennym jak podane przychody, a w ciągu całego testu naliczyłem 4 dni, gdy przychód dzienny wyniósł poniżej 1 pln.
• Co do wysokości przychodów, też spodziewaliśmy się, że będzie znacznie lepiej :) trudno jednoznacznie powiedzieć , jaka jest tego przyczyna. Może dlatego, że duża część czytelników Twojego bloga to Internauci, którzy po prostu nie klikają w reklamy i je ignorują (aczkolwiek CTR produktów Adkontekst Intertext jest akceptowalny). Być może jest to też kwestia doboru reklam do treści na serwisie, który jest utrudniony ze względu na dużą różnorodność tematyki postów (test notebooka, wakacje, reklamówka z Federerem). Obserwując sytuację z większej perspektywy wydaje się, że faktycznie wyniki są lepsze na serwisach o tematyce skupionej np. wokół motoryzacji, turystyki, rodzicielstwa, wypieków, finansów, czy nowych technologii.
• Co do form rozliczeń, trudny temat, ponieważ i Adkontekst i właściciele serwisów funkcjonujemy w Polsce. A tu prawo wymaga – jeszcze, być może już niedługo – wysyłania rachunków lub faktur tradycyjną pocztą, aby wypłacić zarobione pieniądze. Naszą odpowiedzią na obecny stan rzeczy jest Transfer Środków, który pozwala przeznaczyć zarobione pieniądze na własna reklamę w sieci Adkontekst. Wydawca otrzymuje wówczas bonus: dodatkowe 40% na własną reklamę. Pomysł z PayPal jest bardzo ciekawy. Cały czas jest to jeszcze nowość na rynku, ale zgadzamy się, że coraz więcej osób posiada tam już konta, które pozwalają w wygodny sposób pobierać pieniądze. Analizujemy ten temat od strony prawnej i jeśli tylko będzie zielone światło będziemy ułatwiali blogerom i właścicielom serwisów współpracę z nami.
Podsumowując: po pierwsze zapraszamy do ponownych testów w przyszłości. Sporo się u nas dzieje i ciągle staramy się dostarczać nowych i unikalnych produktów reklamowych. Po drugie zachęcamy blogerów do przeprowadzenia własnych testów. Coś co się sprawdzi (lub nie) u jednego nie musi (albo może) się sprawdzić u 10 innych osób. Reklama kontekstowa pozwala wykorzystywać powierzchnie samych artykułów i generować w pełni dodatkowe strumienie przychodów.
Czytaj spamera

samjestesmisiek:
soonia_p:to ja już nie będę porywał młodych dziewczyn"przerzucę się na te po 30tce".

ha! moja żona jest po 30! pasuje mi to!
Czytaj spamera
a może ten marsz jest po to, żeby ten, kto ją porwał, pomyślał sobie "o jeju, tylu ludzi nie zgadza się na to, żeby młoda dziewczyna ginęła bez śladu i żadnych wieści. no nie sądziłem... to ja już nie będę porywał młodych dziewczyn".
Czytaj spamera
Dobra, to ja się rozwinę troszeczkę z mojego poprzedniego komentarza, żeby nie było tak mało. SugarSync to praktycznie identyczna kopia Dropboxa. Tak jak dropbox działa na komputerze i ma klient via www. Dokładnie tak samo jak Dropbox ma swoją aplikację na iPhone i Android (swoją drogą, na Androida była szybciej niż Dropbox, więc to mnie zmotywowało do tego, aby się tym zainteresować). Tak samo jak Dropbox oferuje 2GB + chyba 250 za każdego poleconego. Tak samo jak Dropbox ma pakiety płatne. Więc jeśli 2GB z dropboxa nie starcza, można założyć SugarSync i mamy drugie 2GB. Możemy też podzielić sobie SugarSync na pliki jakieś, Dropbox na pliki jakieś.
https://www.sugarsync.com/ - strona www.
Czytaj spamera

Wlasnie dlatego mogli sobie pozwolic na taka prowokacje. Bo target jest zupelnie inny.
99% plebsu, ktory pisze ze Porsche kupuja kolesie tylko po to by przedluzyc sobie fiuta, zmieniloby zdanie po przejazdzce 911. Po drugim biegu.
Tylko plebs musi tlumaczyc swoj umiarkowany, nudny styl zycia "normalnym", a wszystko co wychodzi poza, jest skrzywieniem.


Dokładnie tak. Znam faceta który parę lat temu kupił sobie BMW 645Ci (swoją drogą - naprawdę świetne auto i w przeciwieństwie do Porsche 911 jest naprawdę komfortowe) i na tego rodzaju zaczepki o długości fiuta, odpowiedział tylko:
"Huj mnie obchodzi opinia ludzi, których nie stać nawet na felgi do tego auta".
Nic dodać, nic ująć.

Czytaj spamera
Dlatego nie dodałam Cię na facebooku do znajomych.
Spamuję tylko ludziom, którzy odbierają ze mną na tych samej fali spamu i mój spam cenią. Spamowanie to czynność intymna i nie każdego można do niej dopuścić. Trzeba swój spam szanować.
Czytaj spamera
FB w porównaniu z gronem prezentuje się znacznie lepiej. Ale gdy rozebrać różnice na czynniki pierwsze, widzę że zdecydowały szczegóły. Praktyczniejsze szerokości ramek, prostsze wprowadzanie modyfikacji, mniej nachalne reklamy, prosty system powiadomienia, elastyczniejsza możliwość dyskutowania... Grono, mimo wszystko, prezentuje się dobrze, jest funkcjonalne i intuicyjne. Ma kilka funkcji, których brak na FB czy NK - jak "randki" czy cytowania. Widać, to za mało, by dawni użytkownicy (w tym ja) zaglądali tam częściej. No i zasięg FB jest nieporównywalnie większy (choć to słaby argument, np. GG trzyma się dobrze). Zresztą, NK i grono miały trochę inne funkcje w pierwotnym założeniu i reorganizacja tych portali na kształt FB musiała odbić się czkawką... Po co regularnie korzystać z 3 podobnych produktów? Jeden wygra, a podróbki zejdą na margines.

Regulamin FB jest masakryczny. W sumie, prowadząc regularną aktywność, cholernie ciężko jest nie podpaść pod któryś paragraf. No i chat na FB nie działa doskonale... Spamu jest dużo, ale można z nim skutecznie walczyć. Mi pojawia się go niewiele.

Porównując NK i grono - na tym pierwszym widzę stado odpływających znajomych (w 2010 ilość znajomych spadła o 20%). Na gronie: bez zmian, choć większość to martwe dusze. Gdzie będzie ciężej zaktywizować użytkowników?

Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz: wpływ mody FB na blogosferę. Po swoim przypadku widzę, że czas poświęcany blogom znacznie spadł na rzecz FB. Jakie są przyszłe rokowania? Czy będzie można zaistnieć bez 'ofensywy' na FB?
pozdrawiam
Czytaj spamera

FB ma jeszcze "gorszy" regulamin, jest ciężki w nawigacji, często się sypie, spamu na nim co niemiara, a jednak ich się lubi.

Na początku swojej facebookowej kariery nie mogłam się połapać. Za dużo funkcji, masa zaproszeń, od grup, ludzi aplikacji, ogólny chaos.
Wydawało mi się, że się nie przestawię. Ale jednak prawda jest taka, że jak długo można na nk oglądać cudze zdjęcia? Niezbyt. Nic się tam innego robić nie dało.
Teraz kopiują facebooka w sposób tak oczywisty, że aż uważam że mogliby to robić dyskretniej. NKtalk jest przecież niemal dokładnie skopiowanym czatem facebookowym. A zresztą, moze inaczej nie da się tego zrobić, nie znam się.
Facebook ma jedną wielką przewagę - jest poważnie traktowany przez media. Idealnym rozwiązaniem jest dla mnie to, że mogę sobie przeczytać newsy z Wyborczej czy Przekroju, bo mi wyskakują na głównej stronie. Na dodatek komentarze pod artykułami raczej stały ( teraz powoli to się zmienia) na wysokim poziomie, więc dało się przy okazji też podyskutować.
Facebook bardziej też indywidualizuje użytkownika. Dzięki tym wszystkim "lubię to", dowiaduje się nowych rzeczy o osobach. Nie jest to Bóg wie jaka informacja, ale czasem fajnie dowiedzieć się że ktoś, kogo o to nie podejrzewałeś słucha tej samej co Ty muzyki albo lubi ten sam film.
Co do regulaminu, dziwne że nikt nie podnosi buntu że na facebooku nie da się usunąć konta. Konto może być tylko dezaktywowane, a jak chcesz wrócić to wszystkie Twoje zdjęcia czy posty są, nikt ich z serwerów nie usuwa. Niby to oczywiste, że wszystko co w internecie się zamieści gdzieś tam zostaje, ale jednak to powinno zastanowić tych wszystkich , którzy opieprzali naszą -klasę za regulamin.
Uff, to by było na tyle.
PS. Myślę, że nasza klasa przegapiła swój moment. Teraz nie nadrobi już braków w stosunku do facebooka.
Czytaj spamera
Dobrze, nie strzelam. Ale to drugie logo to też nie Ferrari a Porsche.
Czytaj spamera
Wrzuciłem na playr parę słów od siebie na ten temat w odniesieniu do Twojego tekstu, linka nie daję bo czytałem regulamin, znajdziesz sobie jak chcesz ;)
Czytaj spamera
Ty bandyto!!! Że ja regularnie czytam bloga takiego potwora...
Czytaj spamera
'Ciebie. Mnie nie okrada, bo ja podatków nie traktuję jako moje pieniądze."

No właśnie, nie rozumiem ludzie brzęczących o tym, jakie to podatki są złe. Tak samo nie rozumiem JKM, który by tylko mówił o złodziejach i o tym, że podatek tylko rozkradają. Ja rozumiem, pieniądze nie zawsze są dobrze rozgospodarowywane, ale jeśli ktoś ma manie na punkcie notorycznego okradania państwa przez ludzi u władzy - moim zdaniem przesadza. I ja tu widzę od JKM przesłanie: "ludzie, wy głupi jesteście". Owszem, ludzie bardzo często są głupi, ale jeśli on o tym mówi, nigdy nie zdobędzie władzy. Jest zarozumiały. Po prostu. Stwierdzenie, że "tylko mądrzy na niego głosują, bo głupsi na innych" moim zdaniem jest samo w sobie nieinteligentne. Czy w Polsce z rządzącym Korwinem byłoby lepiej? Prawdopodobnie nie. Choćby dlatego, że ludzie nie przepadają za takim poziomem abstrakcji, który on w swych poglądach prezentuje. Tak, tak, on ma racje, jest plebs, on nie chce głosów masy. Problem w tym, że prezydent (powinien przynajmniej) być dla Polski, a nie dla 5% poparcia ludzi, którzy przeważnie w pełni popierają jego poglądy i dlatego "są inteligentni". Nie wierze, że za JKM byłoby w Polsce lepiej. I podobnie jak Kominek - nigdy go nie poprę, nie zrobię krzywdy jemu (i sobie). MImo tego, że lubie go jako osobę, po prostu trudno mi sobie wyobrazić go jako prezydenta czy kogokolwiek innego "w zarządzie". I to Polsce raczej nie grozi zważywszy na jego dotychczasowe wyniki. Jest raczej marginalną postacią - choć wyjątkową i z tego powodu wazną jako jakąs odskocznie od dotychczas prezentowanego sposobu "bycia politykiem". W każdym razie wywiad mi się jak najbardziej podobał, był ciekawy. Nie byłby taki gdyby nie komentarze, które nadają temu "smaczek". Są celne, dobre. Czyli coraz lepiej.


Ps.: Witajta! Pierwszy mój wpis, razem z pierwsza rejestracją, chociaż bloga czytuje od dosyć dawna. Kiedyś musi być ten pierwszy raz.


Czytaj spamera
Kominek przede wszystkim dzięki że wrzuciłeś to wcześniej a nie o porze kominkowej :) Wieczorem w piatki to raczej unikam siedzenia przed kompem.
Wywiad pozytywnie mnie zaskoczył, pierwsza część spokojna i bez napięć, druga bardziej rozkręcona, widać że podpuściłeś troszeczkę JKM ;) Jest to człowiek stanowczy i mimo że ma szeroka wiedzę to jego poglady na reformy i zmiany sa bardzo proste dlatego trochę się zagalopował z ta pedofilia, nie jest to zarozumiałość ale za wszelka cene broni swoich pogladów, poza tym przyzwyczaił się do mówienia radykalnych stwierdzeń. Jak sam powiedział inaczej nikt by go w polityce nie zauwarzał. Myślę że gdyby dyskusja trwała na ten temat trochę dłużej nie byłoby takich rewelacji, w końcu to tylko pare zdań.
Ten wywiad tylko mnie upewnił w przekonaniu że mimo iż nie ma realnych szans to warto było go poprzeć, będę miał spokojne sumienie jak Kaczyńskiego będziemy się wstydzić albo jak Komorowski będzie kukła Tuska.
Jeśli chodzi o Janosika to został zmiażdżony, podoba mi się światopoglad JKM. To co powiedział na koniec o tym jak się dostać do władzy to jestem pod wrażeniem, nie gada takich głupot jak Lepper, jest spokojny i wywarzony, wie czego, co może zaproponować ludziom, skutecznej polityki z tego nie będzie ale przynajmniej jest ktoś na scenie politycznej kto mi osobiście odpowiada.
Co do samego wywaidu, realizacja świetna, już się przyzwyczaiłem do tego wirtualnego studia mam nadzieję że nie macie zamiaru tego zmieniać. Samolocik w tle rzadzi. Kominek ogólnie full profeska. Czekam na nastepny wywiad. Może jakiś mały konkurs kto będzie następnym gościem ?:)

Lukasz:
Człowieku zastanów się nad tym co napisałeś. Czy to że Państwo wprowadza coraz bardziej idiotyczne i restrykcyjne prawo sprawia według Ciebie że pedofilów jest mniej? Widać dokładnie do której z grup o których mówił Korwin należysz...bo prościej jest ze wszystkich (często bardzo mądrych) wypowiedzi wyciągnąć jakąś "głupotę" i tym przekonywać innych że JKM jest złem wcielonym :/

dokładnie, sam to miałem napisać, ale już nie muszę :)

zxzcxzcxz:
Cos ty mu powiedział? Ze za 3 lata będzie martwy?

żadne nietakt, polityk w tym wieku musi sobie zdawać sprawę z tego co jeszcze może a czego nie, jeśli ma siły na to a z tego co widać po wiecach w wawie i krakowie to ma, to bardzo dobrze. Ja osobiście też bym się o to zapytał. Swoja droga to myślałem że jest jeszcze starszy :)

Kominek, jedno mnie tylko zdziwiło, dobrze Ci się żyje w tym kraju ? Ok teraz może jest ok, ale co później, Państwo legalnie okrada nas na codzien z ciezko zarobionych pieniedzy, o emeryturze osoby w moim wieku moga sobie pomarzyc bo czegos takiego jak zus nie bedzie i sami juz teraz musimy myslec gdzie inwestowac swoje pieniadze, nie wspomne o zlodziejskich podatkach, sporo tego jest co sprawia że to Państwo nie jest takim fajnym miejscem do życia na dłuzsza mete.
Czytaj spamera
Przez chwilkę zastanawiałam się po co Kominkowi podkładka w ręce, ale teraz już wiem - do machania!
Seksowny zarost.
U Janusza Korwin - Mikke oczywiście.. ;-)
Czytaj spamera
wyłączyłem sobie dźwięk, Komorowski wypada lepiej, Kaczyński cały czas oblizuje usta...
Czytaj spamera
Komentarz do kominotki: SMAKOMYK

Dobra, "ikona polskiego rapu/hh" przemówiła .
W internecie zlalezc mozna oficjalne oswiadczenia. Cytuje frakgmenty:
"chciałbym przekazać wyrazy ubolewania nad zaistniałą sytuacją oraz przeprosić opinię publiczną, władze Zielonej Góry, a przede wszystkim uczestników koncertu oraz fanów za moje zachowanie"
A gdzie przeprosiny dla samego poszkodowanego ? ;) Zabrakło odwagi?
"Chciałbym zapewnić, że nie było moją intencją wywoływanie jakichkolwiek negatywnych emocji publiczności, a na pewno nie nawoływanie do przemocy. Moje zachowanie było wynikiem emocji i silnego wzburzenia w skutek prowokacyjnego zachowania jednego z uczestników koncertu. Nie przewidziałem gwałtowności reakcji tłumu oraz tego, iż zdarzenia przybiorą taki obrót"
A komentarze podjudzające tłum do reakcji? Halo? Ktos sie gubi w zeznaniach :)
"Chciałbym zwrócić uwagę, że przez lata mojej działalności artystycznej brałem udział w wielu akcjach charytatywnych i nigdy nie odmawiałem pomocy potrzebującym. Ufam, że to negatywne zdarzenie nie przekreśli tego wszystkiego, co Ryszard Andrzejewski zrobił dobrego."
Dobra zagrywka psychologiczna z ta pomoca charytatywna ;]
Czytaj spamera