Rejestracja
Regulamin serwisu

 

 

1. Polityka prywatności na blogu.


Nie istnieje. Ja tu jestem od pisania tekstów i na tym będę się koncentrował. Jeśli obawiasz się o wyciek swoich danych, podaj fałszywego nicka, imię, datę urodzin, maila, itd... Nie ma obowiązku podawania prawdziwych danych. Nie używaj haseł z twojej prywatnej poczty.

 

2. Wulgaryzmy.


Staraj się ich nie używać. To nie jest miejsce dla prostaków. Ale nie bądź też hipokrytą i jeśli już musisz napisać "kurwa", to napisz "kurwa", a nie "k...a".

 

3. Wolność słowa.


Nie istnieje. Moderatorki bloga (zwane "iwonkami") dbają, aby komentarze obraźliwe, wulgarne, negatywnie oceniające poziom tekstów i niezgodne z moim poczucie estetyki, były kasowane. Jeśli masz potrzebę odreagowania, proszę bardzo - zrób to na priv.
Nie trać czasu na pisanie, że twój komentarz został skasowany, bo zostanie ponownie, a ty dostaniesz bana.
To jest mój teren i ja decyduję kto i co może tu pisać. Tak było, jest i będzie. 

 

4. Zwyczaje.


Nie można stawiać emotikonki ":P", ponieważ tylko plebs wystawia język podczas rozmowy. Nie można pisać "sex", tylko "seks", a prawidłowa pisownia słów "Bóg" i "Boże" to "buk" i "borze". Do tej ostatniej reguły nie trzeba się stosować.

 

5. Reklamy


Wszystkie reklamy produktów, za które otrzymałem wynagrodzenie są wyraźnie oznaczone. Jeśli zachwalam jakiś produkt, a ty nie wiesz czy jest to płatna reklama to znaczy, że nią nie jest.

Na obu blogach Kominka panuje zwyczaj pisania o pełnych nazw firm i bardzo niemile widziany jest tu gatunek piszący "nazwy nie wymienię, bo mi nie płacą".

Jest całkowicie dozwolone chwalenie firm i ich produktów i analogicznie - oczernianie ich jeśli na to zasługują. Na blogu nie ma zabawy w owijanie w bawełnę i nie ma świętych krów.
Pisząc, miej jednak na uwadze, że każdy komentarz z tego bloga jest indeksowany w wyszukiwarkach - często na wysokich pozycjach.

 

 

6. Uwagi końcowe.


Najczęstsze przyczyny skasowania komentarza to:

  • wulgaryzmy,
  • czepialstwo, złośliwe uwagi,
  • zarzucanie komuś wazeliniarstwa i braku własnego zdania,
  • wrzucenie linku do prywatnej strony,
  • zapytanie "dlaczego mój komentarz został skasowany?",
  • wyróżnianie swoich komentarzy poprzez pogrubianie czcionki,
  • głupota, ignorancja - także tak wynikająca z braku znajomości zwyczajów bloga.


Na blogu panuje całkowity zakaz mówienia o priv. Niedozwolony jest nawet komentarz w rodzaju "hej, odbierz pocztę".


Nie podoba Ci się regulamin? No cóż.Na szczęście nie jest to mój problem :-)


Przejdź do rejestracji
Rejestracja
twój login
twój e-mail
twoje hasło
powtórz hasło
Dane z pól "opcjonalne" nie zostaną podane do publicznej wiadomości
imię (opcjonalnie)
nazwisko (opcjonalnie)
zawód (opcjonalnie)
płeć
data urodzenia
gdzie mieszkasz ? (opcjonalnie)
nr gadu-gadu (opcjonalnie)
telefon komórkowy (opcjonalnie)
adres twojej strony (opcjonalnie)
Potwierdź rejestrację
Rejestracja
Na podany przez Ciebie adres e-mail została wysłana wiadomość z instrukcją, jak aktywować konto
Zaloguj się
Jeśli posiadasz już swoje konto na tym blogu zaloguj się:
twój login
twoje hasło
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?

Zresetuj hasło


Jeśli nie masz jeszcze konta to możesz je założyć, tylko nie wiem po co ...
Rejestracja
Resetuj hasło
Wpisz swój adres e-mail w celu zresetowania hasła:
twój e-mail
Resetuj
Resetuj hasło
Na wpisany adres e-mail została wysłana wiadomość z opisem, co należy zrobić, aby zresetować hasło.
Podgląd komentarza
Powiadom znajomego o artykule
Twoje imię*:
Twój adres e-mail*:
E-mail odbiorcy*:
Treść powiadomienia*:

Uwaga! Link do tekstu został dodany automatycznie i odbiorca go zobaczy. Nie musisz wklejać adresu :-)
 
Wyślij powiadomienie
Ostrzeżenie

PRASA NA ŁOŻU ŚMIERCI

poniedziałek, 14.12.2009 17:27:35 | Kategoria: MEDIA
Ilość odwiedzin: 13983
Tagi: prasa, upadek prasy, trybuna, polityka, wprost, newsweek, blogi, blogerzy, eclicto, czytniki, murdoch
46
PRASA NA ŁOŻU ŚMIERCI
Umiera? Owszem, ale tylko dlatego, że nikt nie chce podać jej lekarstwa.



"TRYBUNA" UMARŁA







Umierała już od dawna, bo jej choroba była nieuleczalna, ale gdy odeszła, mało kto nawet zwrócił na to uwagę. Pewnie wielu z was o tym pozoronie mało znaczącycm wydarzeniu dowiaduje się z tego miejsca.
Umarła gazeta, którą w latach jej świetności czytało półtora miliona Polaków. Jak ogromną rzeszę czytelników miała nich posłuży wam porównanie, że wzięte razem 3 największe dzienniki: "Fakt", "Gazeta Wyborcza" i "Super Express" nie mają takiego nakładu.

W sumie to zdziwiło mnie, że umarła dopiero teraz. Gdy jakieś 6 lat temu miałem przyjemność spędzić dwa dni w jej redakcji, odniosłem wrażenie, że obserwuję powolną agonię. Cała redakcja mieściła się w jednym nawet niezbyt dużym pomieszczeniu, było ciemno, ponuro, komputery pamiętały czasy napoleońskie, a stawki za tekst były wręcz złodziejskie. Nie było mowy, aby jakiś stażysta piszący codziennie 1 artykuł uzbierał choćby połowę średniej krajowej, a i etatowcy żyli o chlepie i wodzie.

Czy "Trybuna" musiała umrzeć, odpowiecie sobie sami, bo przecież sami doskonale wiecie, ile razy zdarzyło się wam czy waszym rodzicom ją kupić. 20 lat temu, gdy jeszcze wolałem oglądać obrazki niż czytać, była w moim domu. Później już nigdy się nie pojawiła, a jedyny numer, jaki posiadam to ten z jedynym moim tekstem napisanym dla nich. Krótką, jałową informacją z jakiejś bzdurnej konferencji prasowej w Sejmie. Jeszcze za czasów, gdy Tusk lubił Kaczyńskich i chodził za rączkę z Rokitą.

Nic dziwnego, że zdechła, skoro od kilku lat miała tylko dwóch naczelnych i to takich, którzy co jakiś czas zamieniali się miejscami. Raz jeden był na górze, raz dostawał stanowisko zastępcy naczelnego. Absurd? Głupota? Bezradność? Wszystko po trochu, a najbardziej brak przystosowania do obecnych realiów. Być może lewica potrzebuje lewicowej prasy, ale czy aby na pewno potrzebuje dziennika? Trybuna tygodnikiem stać się nie mogła, bo nie miala szans rywalizować z Przeglądem czy "Tygodnikiem Nie", notabene ten pierwszy też chyba długo już nie pociągnie, a ten drugi - ku zdziwieniu  oponentów - od lat utrzymuje wysoką sprzedaż i oby to się nie zmieniło.
Dla "Trybuny" nie było już miejsca. Nie w tej formie, w jakiej trwała przez ostatnie lata.

Nie miała szans na przeżycie i utopi kasę ten, kto tylko spróbuje przywrócić ją do życia. Wcześniej musiałaby przejść gruntowne zmiany na każdej płaszczyźnie - od wywalenia przeżutych dziennikarzy, przez inwestycje w całą infrastrukturę redakcji po - co najważniejsze - zmianę profilu. Może i kupowałbym ją, gdyby jej treść kontrastowała z treścią innych dzienników, np. była bardziej dosadna, kontrowersyjna, satyryczna, sprawiała wrażenie niezależnej, bo takiej gazety codziennej w Polsce nie ma.



Coraz głośniej mówi się o wprowadzeniu opłat za czytanie treści w internecie. Mają one być ratunkiem dla części upadającej prasy, ale także zwyczajną potrzebą wyciągnięcia gotówki tam, gdzie jeszcze się da ją wyciągnąć.
Wyobraźcie sobie płatnego Kominka. Wchodzicie na stronę, a tu bum:


WRZUĆ MONETĘ, WRZUĆ MONETĘ


Pytanie, ile bym musiał wziąć od was, aby mi się to opłaciło? Powiedzmy, że tych stałych, powracających czytelników na obu blogach mam 20 tys. Może jest ich więcej, może mniej. Trudno powiedzieć.
Niech co setna osoba zapłaci, to zostaje mi was 200.
Wziąć od każdego 10 zł miesięcznie to daje mi 2 tys zł.
W zamian za co? Za to, że czyta mnie sto razy mniej osób? W zamian za to, że czułbym większe zobowiązanie do sprzedawania tzw. dobrej treści?
No chyba że dalibyście 100 zł za miesiąc, co dałoby mi 20 tys zł miesięcznie.
Ale to musielibyście być frajerami, co nie?
Zatem temat płatnych blogów raczej nie przejdzie, choć mógłby się sprawdzić u tych, którzy sprzedają naprawdę wartościową treść i piszą dla specyficznej grupy np. managerów i innych sprząteczek.



KTO PIERWSZY TEN STRACI



Taki brzydki i bogaty pan Murdoch z News Co. , który zamiata w największym koncernie medialnym na świecie i jego macki sięgają wszędzie, także w Polsce, powiedział niedawno, że prawdopodobnie w 2010 r. czytanie jego serwisów będzie płatne i znikną one z google.
Baran?
I tak i nie.
Według badań połowa amerykanów chce płacić za treści w sieci. Tylko 3 dolary miesięcznie, ale jednak.
Ale Włosi na ten przykład są jeszcze bardziej chętni, bo zgodziliby się na 7 dolarów.
Nie wiem czy Wall Street Journal wprowadził już opłaty, ale miał brać za dostęp do swych archiwów stówę zielonych za rok.
Swoją drogą - płatny dostęp do archiwów blogów to mógłby być znakomity pomysł na dorobienie do chlebka, bo stali czytelnicy nic by na tym nie tracili, a potencjalnym daje się wybór: płacisz albo spadasz. 99 proc. przypadkowych odwiedzaczy blogów i tak nie wraca po przeczytaniu jednego tekstu.

O ile płatne treści w internecie są nieuniknione to z nimi jest podobnie jak z Blu Ray. Od lat wszyscy wiedzą, że zastąpi DVD, wszyscy to przepowiadają, wszyscy twierdzą, że w końcu kupią, ale też wszyscy mają Blu Ray w pompie.
Dlaczego? Bo za drogi. Bo DVD wystarcza.
I tak samo będzie z płatną prasą. Murdoch może i zaryzykuje, ale straci większość(tak, większość) czytelników, bo po co mają płacić mu za coś, co gdzie indziej jest za darmo? Wprowadzenie płatności jest ratunkiem dla prasy, ale jeszcze nie w dzisiejszych czasach.


JAK PRZEŻYĆ?



Wydaje mi się, że dziś każdy wydawca powinien całą mocą uderzyć w sieć, ale nie tak, jak to robi każdy, czyli otwiera sobie stronkę www, wrzuca codziennie aktualności, a ty weź to czytaj i chwal nas za postępowość.
Dlaczego sprzedaż on-line poczytnego polskiego tygodnika wynosi dziś zaledwie 7 proc. całości sprzedanego numeru?
Odpowiedź jest prosta: bo nikt mi go nie wciska do łapy.
Bo jak kupowałem 2 miesiące temu Politykę przez sieć to zanim ją kupiłem musiałem namęczyć się z jakimiś  rejestracjami, przebijaniem przez setki stron, kwadrans szukałem możliwości zapłaty smsem, której - o ile pamiętam - nawet nie było i przelewałem kasę przez konto.
NIGDY więcej.


Wydawcy muszą przyzwyczaić czytelników do kupowania przez internet.


Dlaczego żadne wydawnictwo nie szuka taniej reklamy na blogach? Dlaczego na blogi dla gospodyń domowych albo ludzi interesujących się technologiami, marketingiem itp... nie wrzucają za złotówkę reklam kolejnego numeru? Dlaczego nie przysyłają darmowych wersji on-line do poczytania?
Nie wiem, czy ja, dostając co tydzień Politykę, Wprost czy Newsweeka, publikowałbym choćby Kominotkę dotyczącą jakiegoś artykułu. Raczej nie, ale na pewno wspominałbym o tych ciekawszych, godnych polecenia a już na pewno tych, które są dostępne w sieci.
Obecnie tego nie robię, bo nie zawsze mam w łapach każdy numer i raczej piszę o tym, co jest w sieci, aby czytelnicy także mogli to przeczytać.
Pomnożyć takich Kominków razy tysiąc, bo wziąć pod skrzydła można setki blogerów i np. reklamować u nich artykuły ściśle powiązane z tematyką bloga i za marny grosz jest znakomita reklama.

 

Można też przyzwyczaić cyztelników do wersji on-line obniżając jej cenę o połowę.
Wydawcy muszą już teraz przygotować się na czasy, kiedy upowszechnią się czytniki w rodzaju Eclicto, bo koniec końców one właśnie będą zabawieniem dla tych, którzy tych czasów dożyją. Nie internet jako taki, nie prasa on-line na monitorze, ale właśnie na takich czytnikach, telefonach komórkowych albo netbookach.
Zwycięży ten, kto pierwszy przyzwyczai czytelników do wersji on-line i ten... kto pierwszy da swoim czytelnikom taki czytnik za darmo.
To jeszcze nie teraz, ale za 2 lata będzie to technicznie wykonalne. Już teraz warto o tym pomyśleć.

Wydawcy muszą zmienić strategię i przestać marudzić, że prasa zdycha i muszą zwalniać etatowców, ciąć koszta, oszczędzać na papierze i wypełniać pismo reklamami. Nie zwyciężą będąc w defensywie, a taką postawę przyjęli wszyscy, co pewnie wynika z tego, że na dyrektorskich stanowiskach są ludzie wychowani w epoce papieru i choć dostrzegają potęgę internetu, to jej nie pojmują.
Gdyby było inaczej, nie mówiliby, że prasa umiera, a że jest w okresie przejściowym między ciężkim a najlepszym okresem w swej historii, bo zapotrzebowanie na informację nie będzie spadało, tylko wzrastało. Największą kasę wyciągną wtedy, gdy zdechną kioskarze, a każdy Kowalski będzie mógł nosić w kieszeni wszystkie czasopisma, jakie są na rynku.
Czekanie na te czasy to samobójstwo. Je po prostu trzeba dogonić.



Czy płaciłbyś za dostęp do informacji na stronach publikujących treści związane z twoim hobby/zawodem ?







JAK NIE ZOSTAŁEM DZIENNIKARZEM
...i zostałem blogerem.
240
DZIENNIK GAZETA PRAWNA
Kominek recenzuje pierwszy numer DGP
48
BLOGI: NOWA FORMA TERRORU
Kominek o blogosferze, blogerach, branżowcach i jednym, uroczym szczurku. Krótko, zwięźle i treściwie.
106
KARCZMA NA MONITORZE
"Będziemy mieli karczmę na monitorze" - rzekł Jacek Żakowski na podsumowanie audycji o kulturze wypowiedzi w internecie. Internet rzucił się do ataku.
166
46
Dodaj komentarz
 
 
Gość: Fakkir, 77-253-20-48.adsl.inetia.pl
14.12.2009 18:01:31
Płacenie za dostęp do treści dzienników to będzie dla nich czyste samobójstwo. O ile jeszcze płatne archiwum może przejdzie i ktoś za to zapłaci, o tyle płatna treść już nie, bo gdzieś ktoś napisze niusa o tym samym i będzie on dostępny za darmo.
Ratunkiem dla gazet może być jedynie reklama.
 
Gość: Spheros, ip-218-205.ists.pl
14.12.2009 18:06:53
@Fakkir
Bzdura. Nie chodzi o krótkie newsy. Chodzi o porządne artykuły a to zasadnicza różnica. Za naprawdę ciekawe treści mógłbym płacić. I podoba mi się na przykład idea wyborczej z jej blogami chociażby sportowymi. Przykładowo Stec komentujący tudzień zapowiadający jakiś swój artykuł w papierowej wersji Wyborczej.

Enyłej sam płacę za dostęp do naprawdę świetnych materiałów/tekstów/tutków do mojego zawodu (jestem grafikiem).
 
14.12.2009 18:16:15
Zaznaczyłem tak. Myślę, że jakby powstał naprawdę świetny portal zajmujący się tematyką gry komputerowe, technologie ( a póki co takiego nie widzę, choć najbardziej lubię strone CHIPa) to byłbym w stanie zapłacić. Właściwie to ja lubię płacić za dobry produkt:) Póki co nie kupuję e wydan magazynów ,z podobnego powodu co Kominek. Nie chce mi sie brnąć przez te procedury.
 
Gość: Zychu, droid.ds10.agh.edu.pl
14.12.2009 18:35:05
jesli istnialyby profesjonalne blogi/serwisy z dobrymi(!) informacjami na temat mojej (przyszlej) pracy, to bylbym w stanie placic za dostep do takich informacji. Szczegolnie ze ksztalce sie w dosc specyficznej dziedzinie, jaka jest robotyka, wiec ilosc potencjalnych czytelnikow bylaby niewielka, a malo komu chcialo by sie pisac skomplikowane wywody dla kilku osob za darmo i jestem w stanie to zrozumiec.
 
14.12.2009 19:46:40
Nie zapłacił bym nawet za najbardziej profesjonalny tekst w internecie! A dlaczego? A bo jak coś jest serią ukazujących się artykułów to najkrótsze nie jest. A siedzenie i wlepianie gał w monitor, byle by przeczytać, bo zapłaciłem za to, jest niezdrowe! Wole stare dobre gazety papierowe.
 
14.12.2009 19:55:37
Za cholerę nie! Nigdy nie pozwolę umrzeć Tygodnikowi NIE, ostatniej ostoi socjalistycznej myśli piętnującej w stylu kominkowym (no wiadomo, że Kominkowi nikt nie ma prawa dorównywać, więc NIE stoi na drugim miejscu ;). I żaden polityk z muchą nie będzie mówił 'wrogim' dziennikom, co mają pisać. Uch.. A tak poważniej, to samo NIE przeżywało długi okres nędzy i rozpaczy. Głównie dlatego, że zatraciło swoją "lewacką" siłę, gdyż 'ideologia' nie miała odbicia w żadnej współczesnej opcji politycznej. No nie trzeba mówić, że nie istnieje coś takiego jak polska lewica, czy prawdziwa lewica, a jedynie martwa grupa biznesmenów, czy niepojętnych dzieciaków z Młodych Socjalistów, do których wstyd przyznawać się jako socjalista. NIE zatem musiało skupić się na antyklerykalizmie przybierającym formę onetowską, skrajnego 'wolnomyślącego' racjonalisty.pl, durnego kabaretu pięcioligowego. Ostatnio jednak wróciło jednak nieco jej siły. Nie powiela widzenia polityki w ramach partii, a jasno określa relacje biznesowe i gierki salonowe hajlajfa. Poliwarstwowe cyniczne teksty Urbana zawsze zasługiwały na uwagę i kilkukrotną lekturę z analizą i interpretacją. Nie można zapomnieć o kilku stałych świetnych dziennikarzach, o charakterystycznym, odznaczającym się specyficznym języku publicystycznym (pozostaję wiernym fanem Wołk-Łoniewskiej, bo jest gorącą kobietą). I.. i.. i no.
 
14.12.2009 19:59:33
Aha. I słuszna uwaga z internetem. Forum NIE może nie wrze, ale zyskało własną rubryczkę w gazecie, gdzie znajdują się najciekawsze wypowiedzi. W dodatku Urban dobrze widzi wszelkie wrzuty na temat kierunku w jakim porusza się tygodnik. Między innymi tak było ze skrajnym antyklerykalizmem. Może 'czarna mafia' nie znikła oczywiście, bo kościół polski jest ulubieńcem pana Jurka, ale ponownie począł trzymać fason.
 
Gość: kirikirikiri, 0x5da27692.vbynqu2.dynamic.dsl.tele.dk
14.12.2009 20:04:17
nie ma szans, jeśli kazaliby mi zapłacić na polskim portalu, to bym ich wyśmiała i szukała na angielskojęzycznych stronach.. nie nieeee..
 
Gość: ZjemTwojChleb, z037087.its-s.tudelft.nl
14.12.2009 20:18:53
Tak swoją drogą, w świecie matematyki dostęp do wielu artykułów jest odpłatny. I to za całkiem spore pieniądze. W innych dziedzinach nauki jest podobnie. Także marudzenie o niechęci do płacenia za informację jest z lekka spóźnione, bo już od lat to się dzieje i jakoś nie słyszałem o rzeszach naukowców biadolących o cenach papierów naukowych.
 
14.12.2009 20:37:40
zgadzam się z tezą tekstu. przyszło mi też do głowy, że w końcu ludzie chcą płacić za to co posiadają. myślę, że rozwinięciem tego tekstu jest stwierdzenie że jak da się ludziom możliwość dokonania jakościowego zakupu on-line to oni to zrobią. tak jak można to było zrobić z iTunes.
 
Gość: katia, staticline18666.toya.net.pl
14.12.2009 21:07:18
Zaznaczyłam TAK w ankiecie. Płacenie za fachową wiedzę w danej dziedzinie wydaje mi się naturalne. Natomiast nie płaciłabym za dostęp do czegokolwiek, co podpada pod kulturę masową, rozrywkę i nadaje się do czytania bez angażowania więcej niż 5% uwagi między pomalowaniem paznokci, sprawdzeniem poczty i wypiciem herbaty.

Ten sposób zdaje się kiedyś przerobiły funiaste - pewnego dnia serwis stał się dostępny wyłącznie po uiszczeniu opłaty. Była to kwota naprawdę niewielka, ale sam fakt że musiałabym włączyć stronę banku, zalogować się, wypełnić dane przelewu, tudzież wysyłać jakieś smsy czego nie znoszę sprawił, że po prostu zamknęłam stronę i przestałam tam wchodzić. Stracili wtedy chyba wielu czytelników, ponieważ po jakimś czasie ten serwis stał się znów bezpłatny.


 
14.12.2009 21:25:56
Również zaznaczyłam tak. Właśnie katia - opłata jak i podejmowane działania muszą być wprostproporcjonalne do treści.
Tak sobie myślę, że jednak wszystko odbędzie się na drodze selekcji naturalnej: gazety, które są wystarczająco dobre, by mieć stałych czyteliników i tak przetrwają. Inne albo się przystosują do nowego, internetowego środowiska (i naszej, Internautów, mentalności), albo zemrą i już.
 
Gość: katia, staticline18666.toya.net.pl
14.12.2009 22:33:40
Niezupełnie miałam na myśli jakość oferowanej treści - raczej jej użyteczność, zastosowanie.

Są serwisy, których przeglądanie jest jak przeglądanie gazet czekając u fryzjera czy lekarza. Czytam wtedy leżące tam pod ręką czasopisma kobiece, których normalnie nigdy w życiu nie kupowałam i nie kupię. Czytam je bo mam chwilę wolnego czasu i leżą pod ręką - jednocześnie zbyt mało, żeby skupić się na się czymś poważniejszym. Jeśli takich gazet dla oczekujących nie ma, to nie idę do sklepu ich kupić, tylko będę czytać certyfikaty na ścianach albo ulotki.

Analogicznie do tego typu serwisów internetowych - kiedy ktoś postawi mi jakąś trudność na drodze (nie musi to być opłata, wystarczy np. konieczność rejestracji) - to najprawdopodobniej zrezygnuję.

Są również gazety, których czytanie to znalezienie godziny wolnego czasu, wyłożenie się na kanapie, kubek herbaty, coś słodkiego - po takie gazety tylko po to żeby je kupić mogę specjalnie iść do sklepu.
 
Gość: Xynio, chello089075123235.chello.pl
14.12.2009 22:46:09
Ha, może przedwczoraj czytałem podobny tekst:
http://www.bookznami.pl/?p=384
i puenta ta sama: wygra ten, kto zaoferuje czytnik za złotówkę w abo. Ciekawe, czy znowu spory kawał rynku zagarnie Apple ? gdyby wypuścili MacTableta o możliwościach zbliżonych do komputera, ale z odpowiednim wyświetlaczem i obszernym sklepem, to ja to kupuję. Nawet jeśli miałbym przestać czytać po polsku. :)
 
14.12.2009 23:11:26
Wg mnie nie ma co się oszukiwać. Przyszłość będzie dokładnie tak wyglądać. Wszelkie czytniki są przyszłością i to wcale nie daleką.
Niemniej dla mnie papier do papier. Próbowałam już wielokrotnie przerzucić się na wersje elektroniczne. Nie potrafię na stałe i nie chcę. Płatny dostęp do archiwów oczywiście, ale wtedy szukam konkretnego artykułu. Ale nie oszukujmy się, ja akurat tak często potrzebuję coś z archiwum, że nikt by się z tego nie utrzymał.
A poza tym papier. Nieekologicznie i cudnie. Jak skórzane buty. Żadnego dziennika nie czytam systematycznie, a przy pismach branżowych czy tygodnikach/miesięcznikach, nie widzę powodu, żeby sobie odebrać właśnie przyjemność przekładania stron. Tak samo mam z książkami. Niemniej strony internetowe pism mają pewną cechę, która jest nie do uniknięcia, a mnie przytłacza nadmiarem informacji. Zniechęca mnie to do zaglądania codziennie do każdej jednej gazety, bo musiałabym rzucić pracę, żeby się doskonale orientować we wszystkim i jeszcze wyłapywać kto o czym pierwszy i gdzie napisał. A jeszcze do tego dochodzą portale, które same z siebie selekcjonują wiadomości i informacje wg wszelkich kategorii.
Kominek, ja się jednak obawiam, że prasa umiera przede wszystkim dlatego, że ludzie coraz mniej czytają. Po prostu. Wszystkiego. Kiedyś ktoś chwilę zapłakał nad książkami. Jak widać nie jest tak źle, skoro księgarnie prosperują. Ludzie książki piszą. A wiele można dostać we wszelkich formach audiobooków itp (to jest wersja zamiast "poczytaj mi mamo" to "poczytaj mi panie Żebrowski") Może z gazetami będzie podobnie? Tylko jeśli redakcje, wydawcy nie wezmą się za promowanie czytania jako takiego, to za kilkadziesiąt lat, czytanie będzie mitem i umiejętnością elit. Historia zatoczy koło. Mimo powszechnej dostępności nauki.
Ja jednak zawsze będę wolała przynajmniej kilka tytułów mieć w ręku i do herbaty.
A teraz zapalam świeczkę dla "Marie Claire", "Świerszczyk", "Dziennik Bałtycki", "Płomyczek", "Świat Młodych", "Ja, Ty, My".
 
15.12.2009 00:15:12
Wiecie co, mojego ojca pochowano z ostatnim numerem NIE, który czytał. Nie chcę, aby ktokolwiek to komentował, chyba pierwszy raz o tym wspominam w swoim życiu gdziekolwiek.

Mam do tego pisma jakiś dziwny - sam nigdy nie czytałem - sentyment. Pamiętam takie wierszyk:
Ciągnie Buzek wózek
Pocą mu się jaja

i coś tam dalej.
A zaznaczyłem nie, bo coś czuję, że zawsze obok płatnego, znajdzie się bezpłatny - z moim hobby, blogowym także - trudno sobie wyobrazić, aby ktoś nagle za czytanie treści o piłce nożnej kazał sobie płacić. Jakby kazał, to sam bym sobie coś napisał. Lepiej. Po swojemu.
 
Gość: Kamagaziste, chello089079028078.chello.pl
15.12.2009 00:15:26
Widzę że pierwszy risercz poszedł :)
Generalnie z czytnikami na abonament to nie głupi pomysł, na pewno wielu by się skusiło na zakup urządzenia w którym wybierze tytuł i kliknięciem kupi dostęp, a z wcześniej zdefiniowanego numeru konta kilka ubędzie kilka złotych.
 
15.12.2009 00:30:34

angamoss:
Wiecie co, mojego ojca pochowano z ostatnim numerem NIE, który czytał. Nie chcę, aby ktokolwiek to komentował, chyba pierwszy raz o tym wspominam w swoim życiu gdziekolwiek.


Dlaczego masz do tego taki dystans? Jeśli takie było jego życzenie to tylko szacunek dla rodziny, że uszanowała to.
 
15.12.2009 00:44:44
Nie przypuszczałem, że tutaj będzie tylu miłośników pisma "Nie". Ja sam, mimo że mam prawicowe poglądy szanuje to pismo, a p. red. Urbana uważam , ze mega inteligentnego obserwatora i publicystę. Choć dla mnie "Nie" = Urban i tak długo jak On żyje tak długo ten dziennik cotygodniowy będzie się utrzymywał. Potrzebna jest taka pozycja na rynku:)

angamoss napisał:

A zaznaczyłem nie, bo coś czuję, że zawsze obok płatnego, znajdzie się bezpłatny - z moim hobby, blogowym także - trudno sobie wyobrazić, aby ktoś nagle za czytanie treści o piłce nożnej kazał sobie płacić. Jakby kazał, to sam bym sobie coś napisał. Lepiej. Po swojemu.


Jako miłośnik kopanej, zacząłem sie zastanawiać czy byłbym w stanie placić za dostęp do strony o tematyce piłkarskiej. Jak już wcześniej wspomniałem mógłbym płacić za dostęp do dobrego serwisu o tematyce gry komputerowe/ technologie. Tylko, że tutaj istotny wplyw na to miałby dział związany z możliwościami ściagania dobrych i legalnych wersji programów. Przy stronach o tematyce sportowej tego nie ma. Myslę jednak, że dla takich dziennikarzy jak Paweł Zarzeczny, Kmiecik ,tekstów jak z weszlo.com bylbym gotowy zapłacić. A i jakby Kominek do czasu do czasu coś napisał...;)
 
15.12.2009 01:46:46

kominek:
Dlaczego masz do tego taki dystans? Jeśli takie było jego życzenie to tylko szacunek dla rodziny, że uszanowała to.


Nie, to nie było jego życzenie, przynajmniej nie bezpośrednio. Sami - tzn. starsi ode mnie, ja nie miałem na to wpływu - tak postanowili(takie obrazy zapadają w pamięć bardzo mocno, NIE i okulary w trumnie, tego nigdy nie zapomnę). Ale dobrze widziałem, jak regularnie czytał(czyli wbrew jego woli się nie stało w gruncie rzeczy), a ja strasznie lubiłem cycki tam oglądać, które dumnie sterczały na reklamach seks telefonów ;)

Dziś nie czytam NIE, choć cycków nadal głodnym i lewicowe poglądy pozostały.

A dystans, cholera, to słowo nic mi nie mówi w sprawie, która tako mocno zaważyła na moim życiu, strasznie ciężko o tym się dyskutuje. To jak chęć obnażenia i jednoczesny wstyd, że się to robi. Chcesz wiedzieć, jak zareagują, ale nieodpowiednie opinie cholernie drażnią. A zresztą! Skoro napisało się A...

Prasa, prasa umiera... przeraża to Was tak w ogóle? Mnie jakoś nie. Nie tylko dlatego, że nie czytam, że nie mam czasu i wszystko "ciągnę" z netu. Myślę, że papier i tak się obroni. Wprawdzie w Polsce bardzo powoli dochodzi do tego, co na Zachodzie - gdzieś czytałem, że popularne angielskie dzienniki zaczęły się rozdawać za free jak Metro, żeby ludzie cokolwiek czytali, a ci z drukarni mieli robotę. Niemniej - jeszcze nam daleko do upadku tej sfery, ale masz rację Kominku - jak ktoś teraz nie pomyśli o nowych mediach i sposobach dystrybucji, to za kilka lat zginie i przepadnie. Coś nadchodzi, ale nikt nie powie, co i jak.

michald:
Paweł Zarzeczny

O nie! temu panu podziękuję. jedzie po bandzie, język niezły ma, ale jest brzydki i mi się nie podoba, co wypisuje, w futbolu taka całkowita bezkompromisowość(może poza takiej wobec PZPN) odbiera coś temu sportu. Już wolę Cafe Futbol :)
 
Gość: lukaszos, 89.174.215.181
15.12.2009 11:25:15
no i co powiesz na dzisiejszego newsa na antywebie? moim zdaniem Grzesiek sam będzie czytał swój blog za trochę... beznadziejna komercha...
 
15.12.2009 12:33:25
należę i piszę do pewnej półzamkniętej społeczności internetowej, ale nie zapłaciłabym za dostęp do tego co tam jest publikowane.

za dostęp do tego bloga mogłabym zapłacić, do tego drugiego kominka - nie.
 
Gość: DPunisher, host-142-222.hstl5.put.poznan.pl
15.12.2009 13:44:36
Odpowiedź na pytanie z ankiety:
Tak, jeśli miałbym możliwość wcześniejszego przekonania się o jakości sprzedawanych treści, poprzez np. darmowe mailowe próbki.
 
15.12.2009 15:23:34

lukaszos:
beznadziejna komercha...


Na tym blogu lubi się komercję, dlatego życzę sobie, abyś zrobił szybki wypad.
 
Gość: maniooo, emg230.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.12.2009 16:29:25
Witam,

nie wiem, czy płatne treści to przyszłość, ale bez wątpienia taki trend jest widoczny. Przykładowo w mojej dość hermetycznej branży zdobywanie wiedzy (a nie czytanie newsów, jak ktoś wyżej wspomniał) bywa kłopotliwe. Jest masa chłamu, setki powielanych w nieskończoność tekstów (często kopiowanych bez żadnych zmian oraz choćby kawałka własnego komentarza), i w tym całym bagienku pojawiają się ludzie (na razie na zachodzie), którzy za swoje teksty biorą kilkaset dolarów za rok. Dużo? Mało? Nie mnie oceniać, jednakże wartościowa treść, która nas wzbogaca i pozwala rozwinąć swoje umiejętności (również zawodowe) warta jest (prawie) każdych pieniędzy. Im szybciej się to dostrzeże, tym szybciej wyciągnie się z tego korzyści, co zresztą czynią koledzy na zachodzie, a o czym świadczyć może ilość komentarzy pod kolejnymi publikacjami.

A wracając do prasy - tak to już jest na tym świecie. Postęp wiąże się z umieraniem kolejnych form publikacji. I znów przytyk do mojej branży: są u nas ze 3 czasopisma na krzyż nią się zajmujące. Z prenumeraty jednej już zrezygnowałem (newsy branżowe producenci publikują za darmo, czytać się więc jej nie dało), drugą testuję kupując numery wyrywkowo i czasem coś ciekawego się tam trafi, jednakże większość rzeczy dostępna jest od dawna w sieci...

Pozdrawiam,

Marian
 
15.12.2009 16:33:10
Kominku, zrobiłbyś aferę o realizację polskiej edycji Got Talent - Mam Talent? Ten program ma ogromny potencjał, ale przez takich ludzi jak pan Iwański (reżyser), oświetleniowcy, itp. odechciewa się go oglądać. Realizacja prościej mówiąc ssie.

Nie ma dla porównania polskiego klipu, bo jak wiadomo TVN wszystko usuwa, ale jest z wersji brytyjskiej: http://www.youtube.com/watch?v=6kRrXVvaKNQ - chyba nie potrzeba do tego komentarza?
 
15.12.2009 17:17:44

thermalcake:
Kominku, zrobiłbyś aferę o realizację polskiej edycji Got Talent - Mam Talent?


Nie, bo tego programu już nie ma.
 
15.12.2009 20:56:45

angamoss:
Wiecie co, mojego ojca pochowano z ostatnim numerem NIE, który czytał. Nie chcę, aby ktokolwiek to komentował, chyba pierwszy raz o tym wspominam w swoim życiu gdziekolwiek.

Orany. To ja poproszę o coś podobnego. I jeszcze zdjęcie Jaruzela, jedynego autorytetu polityka, który nie obrócił się w pył. Nie dał się zjechać, poniżyć, wmówić i zakłamać łatwo żadnemu Sekielskiemu, czy Morozowskiemu w ich tanim prowokacyjnym programiku klasy sprostytuowanego pana Lisa. Nie na niego bzdury blondi prezenterek o wolności i demokracji.
Wracając. Nie masz się czego angamoss wstydzić, wręcz przeciwnie, tyle.

angamoss:
Prasa, prasa umiera... przeraża to Was tak w ogóle?

Prasa nigdy nie była godna zaufania, więc bardziej mnie niepokoi co może zająć miejsce tej obecnej. Technopol i kapitalizm. Witkacy miał cholerną rację, kto będzie władał światem, informacją i myślą.. Technokracja.
Płacić? Jestem przyzwyczajony do WOLNEJ INFORMACJI. Komercjalizacja internetu nieubłagalnie podzieli go na kawałki, aż wreszcie darmowe będą jedynie strony-programy TVP1, TVP2, POLSAT i TVN. A żeby poczytać jakieś mądre anarchistyczne treści, trzeba będzie zapłacić 200% więcej abonamentu, by mieć dostęp do stron klasy V-ątej. Cenzura nie z tej ziemi, ale takie projekty dzielenia tortu internetowego na kawałki w UE już są. Nie odpuszczą. To jest kasa. Mogę płacić za papier, gazetę i publicystyczny wyraz tygodnika NIE, bo mogę mieć ze sobą wszędzie. Nie będę kurna wysyłał SMS'a, aby móc przeczytać artykuł. Bo do kogo to ma niby trafiać. Darmowe będzie propagandowe gówno, a za 7 złotych + VAT będzie się płacić za mniejszości, które chcą zaprezentować swoją rację?
Kto by wtedy czytał Kominka, jeśliby jego 'zajebiste teksty' i wstęp był za wysłanie smsa pod numer..
Nastąpiłoby przemycanie tekstów Kominka w pdf'ach po stronach, forach, mailach i komunikatorach. Piractwo istnieje nie bez przyczyny. WOLNA INFORMACJA jest jednym z podstawowych dóbr, skoro żyjemy już w uzależnionym od niej społeczeństwie. Wszelkie inne zakłamanie ociera się o nową odmianę totalitaryzmu.
 
15.12.2009 21:56:58
Kurczę, po fakcie się zorientowałem, że źle sformułowałem pierwsze zdanie mojego pierwszego komentarza. Nie chodziło mi o to, że się wstydzę gazety, z którą mojego ojca pochowano. Bardziej chodzi o samą śmierć, pisanie o niej w necie, straciłem go jak miałem 12 lat, kupa emocji się z tym wiąże i czasem przesadzam w jakiejś dziwnej dbałości o to, że ktoś na temat śmierci(a nie gazety) powie nie tak, jak sobie wyobrażam, mnie więcej.

Sam lewicowość mojego ojca nigdy nie była dla mnie jakimś powodem do żenady, ale zgadza się, że pierwszy raz o tym publicznie-prywatnie napisałem.


lunar:
Nastąpiłoby przemycanie tekstów Kominka w pdf'ach po stronach, forach, mailach i komunikatorach. Piractwo istnieje nie bez przyczyny. WOLNA INFORMACJA jest jednym z podstawowych dóbr, skoro żyjemy już w uzależnionym od niej społeczeństwie. Wszelkie inne zakłamanie ociera się o nową odmianę totalitaryzmu.


Świetnie to ująłeś. Tak samo jak Ty, tez sobie wyobrażam, że Kominka i tak by ktoś spiracił, włamał się na serwer, no cokolwiek. A może mała sonda? Kto byłby skłonny płacić za treści kominkowych blogów? I ile? ;)
 
15.12.2009 22:00:03
Komentarz do kominotki: DEXTER

Odnosnie Dexterowej kominotki.


Spoiler! [?]

Kominku, wiadomo kto popelnil morderstwo, na forum glownym ludzie mowili, ze sa bledy, ze to niemozliwe, ze to on, pan trojkowy, je popelnil ze wzgledow czasowych etc. Czesc tych zarzutow okazala sie bledna, ale mniejsza.

W kazdym razie- to ten zly pan zrobil, autorzy serialu to przyznali w wywiadach.
 
15.12.2009 23:37:20
Komentarz do kominotki: DEXTER


r4m3:

W kazdym razie- to ten zly pan zrobil, autorzy serialu to przyznali w wywiadach.


Zaraz zaraz. To nie ma żadnych wątpliwości, że to Trójkowy?
Ale zjebali.
 
16.12.2009 00:01:16
Komentarz do kominotki: DEXTER

Hm, ja czekam na święta, związane z nimi wolne i zjadam Dextera 4 w całości. Szczególnie po takich recenzjach :).

Co do tematu prasy, nie będę się tu szerzej wypowiadał bo należę właśnie do tej grupy społecznej, która się do śmierci prasy przyczynia - nie kupuje, nie mam zamiaru bo w necie mam za darmo.
Natomiast jeśli chodzi o płacenie za przeglądanie stron związanych z moim zawodem/hobby/etc.
Tak, jeśli:
a) będzie to proste w obsłudze, w stylu wysłania smsa na jakiś numer. Żadnych dziesiątek rejestracji z poczwórnym podawaniem hasła i dwoma mailami..
b) będę miał pewność, że znajdę tam wartościowe informacje. Niestety atm większość blogów nie daje takiej gwarancji, nie wiem czy dlatego, że sami są sobie szefami i nie mają nikogo nad sobą kto dbałby o poziom, czy po prostu nie mają tej motywacji żeby postarać się za każdym razem..
 
16.12.2009 08:56:12
Komentarz do kominotki: DEXTER



Zaraz zaraz. To nie ma żadnych wątpliwości, że to Trójkowy?
Ale zjebali.


http://ausiellofiles.ew.com/2009/12/14/dexter-boss-confirms-timeline-goof/
 
Gość: edek, host-195-117-90-200.net.brewet.pl
16.12.2009 14:38:38
Jest już cała masa serwisów, w których trzeba płacić za treść: ekonomiczne, prawne, biznesowe, edukacyjne - w tych ostatnich trochę się orientuję i jest ich sporo.

Z tym, że to nie są gazety. Gazety oferują zbyt ogólną wiedzę, a ludzie są skłonni płacić za wiedzę specjalistyczną. Wtedy gdy np. potrzebują porady prawnej albo pomocy przy wypełnieniu jakiegoś ważnego wniosku (np. o dotację z Unii). Albo kiedy mają jutro klasówkę i potrzebują na gwałt opracowanego tematu. W przypadku gazet ma sens niewielki abonament, ale kupowanie osobno e-wydań w formie zbliżonej do wydania papierowego jest pomyłką. Kupowanie Wprost czy Polityki w wersji e-booka i czytanie tego jak wydania papierowego to porażka.
 
16.12.2009 15:40:44
Komentarz do kominotki: DEXTER


kominek:


Zaraz zaraz. To nie ma żadnych wątpliwości, że to Trójkowy?
Ale zjebali.

SPOILER



Niestety.
Sam Trinity to mówi podczas gdy Dexter go zabija, mówiąc: "Jesteś jak dziecko. Dziecko z dużym nożem. Marzysz o Niebie, którego nigdy nie ujrzysz." Trinity pogodził się ze swoją śmiercią wiedząc że zemścił się na Dexterze.
Dla mnie ten sezon był najlepszy, bo żaden poprzedni nie sprawił żeby mi serce tak szybko biło (Pomijając ostatni odcinek pierwszego, i dwa ostatnie drugiego).
A po drugie, twórcy coś przebąkują o tym że w piątym sezonie może nie będzie złego pana typu Miguel Prado, lub Trójkowy. Czyżby znowu coś z Dexterem? Przecież w każdym sezonie jest jakiś seryjny morderca.
 
Gość: psychothriller, 79.139.89.96
16.12.2009 18:07:30
Zgadzam się z Kominkiem. Drugi sezon był najlepszy. To było ucieleśnienie najgorszych koszmarów Dextera, który tylko cudem uniknął zdemaskowania. Jeżeli chcą by piąty sezon utrzymał poziom czwartego i drugiego powinni iść chyba w podobnym kierunku. Kolejny seryjny morderca w Miami to zbyt naciągany pomysł. Tak czy inaczej finał czwartej serii wydaje się mi najlepszym z dotychczasowych.
 
16.12.2009 18:20:22
Komentarz do kominotki: DEXTER

ktoś tu czytał książki o Fandorinie? Autorstwa Akunina?
Polecam ;)
 
Gość: marla, host-86-111-112-194.tvk.torun.pl
16.12.2009 21:22:34
Komentarz do kominotki: DEXTER

własnie skonczylam ogladac dextera i zastanawia mnie jedna rzecz. dlaczego wydzial zabojstw nie zainteresowal sie skad wziely sie rzeczy i dna trojkowego w baraku goscia z ciezarowki ktorego dexter chcial wrobic w morderstwa. co do rity, to szkoda mi postaci, ale jej zabojstwo wprowadza pare fajnych watkow, dexter jako samotny ojciec, kolejna rzecz, ktora skomplikuje mu zycie. ;)
 
17.12.2009 15:05:45
Komentarz do kominotki: DANIO I DOBRE

"kształty tej kobiety (widoczne przez kabinę) są zbyt męskie. Mogli dać panią, która ma co najmniej "średnie". "

Może to ta pani z wanny z reklamy Lubelskiego, której piersi bezskutecznie szukaliśmy.
 
17.12.2009 20:46:26
Komentarz do kominotki: HOOP COLĘ

http://www.youtube.com/watch?v=__y8Ph0J3V4&feature=related za to ta reklama jest idealna na święta. (nie znalazłem polskiej wersji) Puszczają ją z dopiskiem - Poczuj święta, czy coś takiego
 
17.12.2009 22:40:31
Komentarz do kominotki: DORWALI AUTO DOKTORA

Wczoraj wracając z roboty widziałem właśnie firmowego Opla Corsę z Dr Oetkera zaparkowanego przy ulicy i pomyślałem o tym samym :). Niestety był czysty, a w środku siedział jakiś typ. Kocham takie zbiegi okoliczności.
 
18.12.2009 18:12:52
hmmm ...
 
18.12.2009 18:36:50
Komentarz do kominotki: KUPA PROBLEMÓW

Nie wierzę. Ten film to jakiś fotomontaż. To nie może być prawda. Przecież kobiety nie robią kupy...
 
21.12.2009 19:03:56
Komentarz do kominotki: HOOP COLĘ

Hoop cola to nie desperacja, tylko ekonomia. Nie tracisz na jakości, bo to też Cola Cola Company. Jak masz wytrzymały żołądek, nie wyżera cię ten Kret i lubisz zgrzytające ząbki to cóż. Na zdrowie.
Czasem warto przeczytać etykietkę zamiast polegać na reklamach ;)
 
27.12.2009 20:03:10
Ale porażka z tymi wynikami ankiety. Co to za hobby na które nie jesteśmy skłonni wydać nawet złotówki by się rozwijać? Tragedia, jestem rozczarowana. Nie spodziewałam się, że jesteśmy tacy prostolinijni i skąpi. Ja jakbym nie miała wyjścia to za każdą informacje bym płaciła, przynajmniej jeśli chodzi o moje hobby i zawód. Co za społeczeństwo.. :-/
 
Gość: SantaTomas, dial-194.elblag.dialog.net.pl
10.05.2010 23:33:51
Zwycięży ten, kto pierwszy przyzwyczai czytelników do wersji on-line i ten... kto pierwszy da swoim czytelnikom taki czytnik za darmo.
To jeszcze nie teraz, ale za 2 lata będzie to technicznie wykonalne. Już teraz warto o tym pomyśleć.

Nie jestem pewien. O rewelacyjnej prasie na e-papieprze czytałem już gdzieś 4-6 lat temu i wówczas również była mowa "za dwa lata".
 
jako Gość
zaloguj się
zarejestruj się
Jeżeli się nie zalogujesz, przy Twoim komentarzu pokaże się adres IP.
twoja nazwa (wymagane)
e-mail
Podgląd
Dodaj komentarz
niedziela, 27.06.2010
TU MOŻE BYĆ MIEJSCE

na Twoją reklamę.

Ale wcale nie musi, bo na blogu jest jeszcze kilka innych miejsc na banery, a i współpraca z blogiem nie musi obejmować wyłącznie banerów.

 


(tak, można klikać w ten obrazek, można)

soonia, na blogu kominka wszyscy jesteśmy ponad 7 godzin starsi! no mój BOŻE
Lisu, przepraszam, jeśli Cię w jakiś sposób dotknęłam. Trochę sie nie zrozumieliśmy. Nie chodziło mi o to, że burakiem jest ten, kto coś sobie nakręci na ulicy, bo akurat zobaczył coś ciekawego. Sama mam fajny aparat z telefonem i czasem coś sobie nakrece, ostatnio teatr uliczny z Japonii w centrum Aten. Odejdzmy też od tego buraka,bo moze zbyt dosadne słowo. Mnie chodziło raczej o to, ze panowie zobaczyli gołą babkę (właściwie jej cienie) i biegiem kręcą. Jakoś dla mnie ta reklama przedstawia mężczyzn w takim powiedzmy to, niekorzystnym świetle, goła babka, więc automatycznie mordy im się śmieją, ślina cieknie z ust i te kamery wszyscy jak na komendę...


Ja się zastanawiam, czy gdybym coś takiego zobaczyła, to też bym chwyciła za swoją nokię i stanęla na środku i kręciła, bo babka się kąpie. No i... chyba jednak nie, naprawdę. Podobnie jak nie pstrykałabym jak oszalała na widok jakiegoś celebryty w centrum miasta. Co nie zmienia faktu, ze wielu by się posikało, żeby sobie pstryknąć taką fotkę, czego ostatnio mielismy przykłądy przy okazji zjazdu Solidarności.

panpremier:
Mad Men.

bardzo dobry, poza jednym małym ale jakże istotnym szczegółem - główny bohater ma w sobie tyle samo ikry i charyzmy co drewniany Vito Scaletta. Nie dałem rady wyjść poza pierwszy sezon, niestety.

dziewczynka_do_bicia:
Dean Winchester

Dean Dean, co wy wszystkie macie z tym Deanem, on nawet nie umie zjeść kanapki nie paprząc się jak dziecko ;)
"Oranżada" Helleny przeszła ostatnio jakiś relaunch, bynajmniej ja ją spotkałam na wielu półkach sklepowych już :) Gdzieś w jakimś artykule (nie pamiętam niestety gdzie, wiem że to było pismo o FMCG :( ) przeczytałam też, że podobno dostała nagrodę Produkt Roku 2009, więc trzyma się jakoś tam. Na ich stronie internetowej hasło brzmi: "Hellena - łączy pokolenia", jest w tym trochę prawdy :) Ale oranżady w szklanych butelkach (0,2 bodajże) to ja już nie pamiętam od czasów gimnazjum :( A lody Bambino były tym, na co mała Angela czekała całą jesień, zimę i wiosnę (aczkolwiek Magnum z orzechami nie pogardzę :)), nie wiem jaki był motyw postępowania grupy ludzi, którzy przyczynili się do ich zniknięcia :( A oprócz gumy Donald pamiętam, że były też takie Barbie - zbierałam te naklejki i namiętnie tapetowałam sobie nimi pokój i ozdabiałam meble ;)



Zastanawiam się, dlaczego producenci oranżady (bodajże Hellena) nie wpadli na pomysł, aby na znanym wszystkim smaku zrobić napój energetyczny o nazwie Oranżada? Co to za problem dorzucić do składu trochę kofeiny i tauryny? Red bulle wszyscy piją litrami, ten rynek dopiero się rozwija. Jestem święcie przekonany, że ze zwykłej oranżady dałoby się stworzyć markę lubianą przez dzisiejszą młodzież.


Masz rację Kominku, rynek się rozwija, ale ile już produktów tego typu weszło na rynek? Ile wchodzi? Całe mnóstwo - a i tak prawo pierwszeństwa sprawiło, że większość postrzegana jest jako "podróbki" i produkty gorsze od Red Bulla (no, może oprócz "Burna", bo jako produkt wychodzący z pod skrzydeł koncernu Coca - Cola miał dobrą oprawę marketingową i plasuje się na podobnej półce cenowej, przez co jest odbierany również jako produkt typu: "premium"), mimo iż w rzeczywistości takimi nie są. Nie twierdzę, że to niewykonalne, ale myślę, że Hellena mimo znanej marki musiałaby jednak zainwestować duże pieniądze w marketing, żeby się wybić na rynku napojów energetycznych.
No, przyznając się, czekałem na tę reckę. I sądze, że wiele nie napisałeś. Nie odbyło się to jak wcześniej z podziałem na wady i zalety wyodrębnione w odpowiednich akapitach. Jeżeli chodzi o Mafię to spodziewałem się czegoś jeszcze. Na głowę bije fakt, że stworzyli to Czesi... Ale my mamy Wiedźmina to i oni coś mają od życia.

Zima
Od czego zacząć ? A tak... Dla mnie, przynajmniej dla mnie absolutnie świetnie został dobrany początek gry do pór roku. Wątek wojskowy dodaje grze smaczku. Ale i tak najbardziej podoba mi się przyjazd do Ameryki. Zima... Szkoda, że trwa tak krótko, ale z pewnością gdyby trwała dłużej, zwyczajnie by mi się przejadła. Z tego co wiem wcześniej jej nie było, a teraz jest to moja ulubiona pora roku w Mafii...
Ślizgający się na chodnikach przechodnie, wszędobylski nastrój świąteczny i bajerancka muzyka w radio, jednym słowem cudo.
Let it snow, let it snow, let it snow...

Samochody
Model jazdy w jedynce był ciężko przyswajalny, zwłaszcza, że przeciętne auto nie wyciągało zazwyczaj więcej niż 100 km/h. No może wyciągało, ale cicho mi tam ! Wrażenie pozostało jakbym jeździł najszybszym ciągnikiem na świecie...
Akcja drugiej części rozgrywa się w latach czterdziestych i pięćdziesiątych. I nikt mi nie wmówi, że samochody potrafiły wtedy wyciągać 245 km/h. Tuning tuningiem, ale to lekka przesada. Głupotą wydaje się też zamieszczanie licznika w milach na godzine, a podawanie informacji w garażu w kilometrach na godzinę. I siedź tu teraz z kalkulatorem, żebyś mógł szpanować koledze ile wyciągnąłeś przedpotopowym gruchotem... Garaż za to jest świetny, ale ten pomysł już był i to nieraz. Po za tym miło popatrzeć jak opony zmieniają kształt podczas np. wjeżdżania na krawężnik. Takie szczegóły cieszą oko. Jest też do wyboru model jazdy zwykły i realistyczny. Jak opanujesz ten drugi będziesz miał satysfakcję, ale niech każdy gra jak uważa.

Realizm
Twórcy ewidentnie poszli w tę stronę. Mandat za przejście nie na pasach, przekraczanie prędkości, przejeżdżanie na czerwonym... Fajne ? Może i tak, ale jak już grasz w grę parę godzin to jest to bardzo denerwujące, że policja goni cię prawie bez przerwy. Kij, że łatwo uciec, ale to i tak wkurza. Otwieranie zamków znane z poprzednich części. Wybijanie szyb. Jak zaczynasz grę to starasz się tego nie robić żeby nie niszczyć auta, ale uwierz mi... Pod koniec będziesz czcić autorów za to. Po za tym przebieranie się, przemalowywanie auta, własna garderoba... Déjà vu ? Ano... To wszystko było już w gta 4. Nie winie za te rzeczy twórców, ale nie ma ich za co wynosić na ołtarz bo to już BYŁO. Jedynym fajnym pomysłem jest zmienianie rejestracji, tak... to mi robi dobrze.
Oby tylko nie zagłębiali się ekstremalnie w tym kierunku. Nikt by przecież nie chciał podczas misji się wkurzać bo Vito zachciało się siusiu...

Klimat
Kłótnia małżonków ? Oczywiście. Robotnik wrzucający węgiel do piwnicy ? Czemu nie. Sprzątająca kobieta ? Cudowny widok, swoją byłą... zaraz, zaraz... To chyba nie ta bajka.
Masa losowych skryptów potrafi cieszyć. Zwłaszcza jak grę się przechodzi pierwszy raz. Producenci zajęli się tym wzorując się na podstawie filmów gangsterskich. Ponoć obejrzeli ich ponad 50. Ja w to nie wierzę. Pewnie obejrzeli Ojca a resztę czasu spędzili przy piwie grając w czołgi na pegazusie. Tak czy inaczej można się wczuć w ten klimat lat pięćdziesiątych. Twórcy gadali coś tam jeszcze o budowie miasta w taki sposób aby budowało ono klimat. Sami stwierdźcie czy się im to udało. Dla mnie odstawili kawał dobrej roboty.

Grafika
Tak, grafika. Począwszy od postaci, skończywszy na cieniach jest świetna. Faktem jest, że wymagania są jednak zawyżone i chyba tym studiom odbija żeby wypuszczać gry o coraz większych wymaganiach. Popatrzcie na zalecane dla jakiegoś Empire, albo Napoleon Total War. Tak są prawdziwe. Nie, to nie jest zmowa i nie zmienili ich w internecie tylko dlatego żeby was robić w bambuko. Żeby nie pisać w samych superlatywach napisze, że jak wspomniał już Komin ściany są płaskie i momentami przypominają te z "Ojca Chrzestnego", części pierwszej gry oczywiście.

Fabuła
No jakaś tam jest, ale byłem zbyt zajęty zabijaniem żeby ją zauważyć. Nie ma się czym podniecać. Jest i tyle. Za to oryginalność misji to już zupełnie inna sprawa. Żeby nie zdradzać, zachęcam do zagrania.

Dźwięk
Według mnie bardzo dobry. Muzyka pasuje do misji. Ponoć wykupili prawa do oryginalnych utworów z tamtego okresu. Na ile to prawda nie wiem. Koneserów muzyki lat powojennych proszę o sprawdzenie cynku :) Za let it snow to podwyżam dźwięk o ocenę (co z tego, że nie ma tu żadnych ocen ?).

Mechanika
Dużo bicia, dużo strzelania, mało pościgów. System walki wręcz jest bardzo efektowny aczkolwiek to taki swoiste 50/50. Nigdy nie wiesz czy wygrasz. System chowania się to już klasyka kina. Kilka kulek i padasz na machę jak ja po wypiciu dwóch browców. Polecam grać od razu na trudnym poziomie trudności.

Długość
W dobie konsol i niedzielnych graczy gry są coraz krótsze co niestety nie ominęło dzisiejszego tytułu. Po tej grze spodziewałem się przynajmniej dwudziestu godzin dobrej zabawy, a dostałem 10h jak robisz na szybkiego, 11 normalnie, 13 jak się bawisz samochodami, a satysfakcjonujące 20 jak nie wyłączasz gry do spania. Co więcej zwiększenie poziomu trudności nie wydłuża zbytnio czasu rozgrywki.

Ocena ogólna
Mafia to piękna gra z mniejszymi lub większymi niedoskonałościami. Nie ma co porównywać jej do produkcji typu GTA 4 (walić to że właśnie to robię). To zupełnie inna gra i denerwuje mnie porównywanie każdej gry akcji z perspektywy trzeciej osoby do w/w tytułu toteż sam tego nie uczynię. Gra ma wiele smaczków, ale też swoje wady. Według was największą jej wadą jest to, że nie jest "jedynką". Takie rozumowanie jest błędne i grę należy oceniać nie jako sequel, a jako inną produkcje. A pod tym względem jest to jeden z najważniejszych tytułów w tym roku i zdecydowanie polecam towar zakupić.


Czytaj spamera
Mafia to taka gra jak Fallout 2. Czego by nie zrobić, jak świetnej grafiki by nie przygotować, jak fajnych pomysłów - tego po prostu NIE POWINNO się kontynuować, bo nie da się doścignąć pierwowzoru. Nie grałem w M2, ale to o czym piszesz pasuje do moich przewidywań.

Jedynka była doskonała. Była DOSKONAŁA - począwszy od menu (ta muzyka! ta animacja! ten klimat!) poprzez filmowy scenariusz, dialogi, postaci, miasto (nawet GTA 4 się chowa), klimatyczne momenty (motyw w kościele z otwartą trumną, walka w muzeum z latającymi wokół kawałkami obrazów i posągów, motyw na stacji benzynowej, akcja w hotelu no i ten jebany parking)...

Ta gra była po prostu doskonała (powtórzyłem sobie ją nawet jakiś rok temu - nadal jest). Takie gry już chyba nie wrócą, bo serio - w co ostatnio grałeś na takim poziomie? Nawet współczesne RPG, mój ukochany gatunek, robią się niemiłosiernie płaskie i proste. Fallout 3, mimo, że bardzo grywalny i klimatyczny, nie umywa się do "dwójki" - toż w F3 interakcja z innymi postaciami jest sprowadzona do zera i nie można nawet żadnej laski przelecieć.

Dziś gra to gra. Bardzo grywalna gra to tylko... bardzo grywalna, ale gra. Kiedyś gra to była przygoda. Grając w Mafię nie czułem, że jestem kolesiem siedzącym przed kompem - czułem, że jestem Tommym i wpadłem po uszy w niezłe gówno. Grając w Fallouta 2 nie czułem, że gapię się w monitor i czytam zielone literki na czarnym tle - czułem, że właśnie wyrwałem się z mojej rodzinnej wiochy i mam przed sobą cały świat i wielką przygodę.

To chyba już nie wróci, bo gry się zmieniły. Albo my już jesteśmy starzy.
Czytaj spamera
Nie wiem czemu tak dużo osób pisało o możliwej awarii dysku. Przecież autor napisał, że komputer mu się nie uruchamia, a na to nie może mieć wpływu dysk twardy. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że dysk twardy to część, która znajduje się w czołówce części, które psują się w komputerze. Zazwyczaj są to jednak uszkodzenia mechaniczne czyli nie od napięć, a od przegrzania, wstrząsów czy po prostu zużycia. Tylko raz miałem szczęście trafić na uszkodzoną elektronikę dysku, ale sam ją zniszczyłem bawiąc się molexem i wiatraczkiem przy włączonym komputerze. Wysokie miejsce w moim rankingu zajmują płyty główne. Odkąd kondensatory elektrolityczne zostały zamienione na polimerowe to już nie ma tylu awarii, ale właśnie ze względu na starego typu kondensatory dosyć często zdarzały się awarie. Szczególnie niektóre płyty główne jak seria MSI K9N miały tendencje do padania. Zasilacze uplasuję na trzecim miejscu. W ich wypadku sytuacja jest o tyle skomplikowana, że czasami uszkodzony zasilacz może działać ale traci na stabilności. Tego typu awarie znacznie utrudniają znalezienie problemu. Następne są karty graficzne. Mają one obecnie wiele zabezpieczeń, ale nadal potrafią się schrzanić. Kiedyś można było je zepsuć podkręcając FSB, gdy szyna była połączona z AGP, ale aktualnie to już daleka przeszłość :) RAM dosyć ciężko uszkodzić tak by komputer w ogóle się nie uruchamiał. Zdarzają się czasami uszkodzone pamięci, które wysypują błędy w testach, a komputer potrafi z taką pamięcią irracjonalnie pracować. Jednak spalić pamięć nie jest łatwo i one same mają różną odporność. Można je spalić złym napięciem (ale od tego jest szereg zabezpieczeń) i kiedyś gdy były gorsze zabezpieczenia, to można było je uszkodzić, jak się źle je wsadziło. Ja sam miałem sytuację, gdy miałem spięcie na płycie głównej, na której był Kingston i Infineon. Infineon wyzionął ducha, a Kingston działał jak zwykle :) Procesory padają niezwykle rzadko. Potrafią być dosyć wrażliwe, ale od wielu lat ilość zabezpieczeń na płytach głównych nie pozwala na ich uszkodzenie. Na starych płytach głównych (jeszcze z Socket A) bez zabezpieczenia termicznego łatwo było spalić procesor podkręcając go lub źle mocując chłodzenie/rozsmarowywując pastę termoprzewodzącą.
A co do pytania o pozostawienie systemu to skoro działa, to na pewno da się go odratować. Pytanie tylko czy autorowi będzie się chciało go naprawiać (większość użytkowników woli format) lub czy nie znajdzie kogoś, kto nie zrobi tego za niego.
Ponowna aktywacja systemu po wymianie płyty głównej jest standardem od Windows Vista.
Czytaj spamera

kominek:

lo_:Tak , jestem pewnie za młoda niektóre sentymenty o których wspominacie, ale do dziś niezapomnianym wspomnieniem jest jak dostałam swojego pierwszego walkmana.


To mój ukochany walkman. Kupiony w 1996 r. Wyświetlacz, radio, przewijanie w obie strony. To był szpan na całą klasę.
http://img823.imageshack.us/img823/6091/p1070804.jpg



Ja pamiętam mojego pierwszego walkmana w roku 1994 , był taki żółty, bez wyświetlacza (zapomniałam producenta i google też nie pamięta) ;)
Poza tym smaki mojego dzieciństwa to andruty, lody w gałkach za 2000 zł lub-- 20 gr za sztukę - to już było po denominacji na obecne złote :) Potem "Śnieżka", "Murzynki". Poza tym wspominaliście o oranżadzie w dużych szklanych zielonych butelkach "Krzyś". Do tego czekoladowe trójkąty (nadal można je dostać w sklepach ale to już nie ten smak).
Jeździłam najpierw na rowerze "Reksio", potem na Wigry 3. Namiętnie wysysałam mleko kondensowane w tubkach i zajadałam się sorbetem.

Cieszę się, że mam takie wspomnienia mimo młodego wieku (rocznik 1985). Cieszę się że w latach 90-tych powtarzali w TV Misia z okienka i program Słodowego. Pozostałe bajki mojego dzieciństwa to pszczółka Maja, Muminki, Miś uszatek etc.

Jestem wyjątkiem wśród swojego pokolenia, którego zawartość pudełka z pamiątkami Tworzą listy mamy z internowania, listy 18-ście lat starszego brata z wojska, który namiętnie rysował w każdym z nich logo Iron Maden, zbierał puszki po piwie (również EB), pierwsze numery "Twojego weekendu" i temu podobnych.

Czasami mam wrażenie, że dzieciaki wychowane na Teletubisiach, Kotopsie itd., nie będą mogły z rozrzewnieniem wspominać swoich dziecięcych lat. Bo co tu wspominać?
Czytaj spamera
Witam wszystkich!
Kominek, na wstępie bardzo dziękujemy, że skorzystałeś z naszego zaproszenia i testowałeś reklamy na swoim blogu. Bardzo miłe są dla nas słowa dotyczące jakości obsługi klienta, zależy nam, aby nasi Wydawcy mieli pełne wsparcie zarówno przy wdrożeniu jak i przy optymalizacji wyników. Spisałeś sporo ciekawych i inspirujących spostrzeżeń, do których chcielibyśmy się odnieść:
• Porównanie Adkontekst do AdTaily – trudno porównywać oba systemy, ponieważ bazują one na różnych modelach rozliczeniowych; w Adkontekst płacimy Wydawcom za kliknięcie w reklamę, natomiast w AdTaily Wydawca ustala cenę za wyłączność danej reklamy (lub kilku reklam) na serwisie na cały dzień.
• Twój „przypadek” jest o tyle szczególny, że Twój blog jest bardzo rozpoznawalny, należy do 5 najpoczytniejszych blogów na platformie Blox.pl i nic dziwnego, że reklamodawcy chętnie i spontanicznie wykupują kampanie na czas lub na CPM. Ale co w przypadku setek tysięcy innych blogów, które mimo dobrej zawartości merytorycznej, są odwiedzane przez wąską grupę odbiorców – ich właścicielom trudno jest znaleźć „własnego” sponsora. Reklama kontekstowa jest dla nich odpowiednim rozwiązaniem, ponieważ działa na zasadzie „O nic się nie martwię, wklejam skrypt i zbieram pojedyncze kliknięcia. W ciągu roku uzbiera się na opłatę serwera, domeny i innych stałych kosztów prowadzenia bloga czy serwisu”
„za cały dzień zarabiam na adkontekst nieco ponad 1 zł. Biorąc pod uwagę, że ceny w Adtaily za dzień są stukrotnie wyższe, a kampanie banerowe jeszcze droższe, nie możemy tu mówić o czymś takim jak zarobek. Złotówka za reklamę przy 300 tys. odsłon to poniżej mojej godności.”
Odnośnie podanych cyfr: czytając ten fragment można wyciągnąć mylny wniosek, że przy 300 tys. odsłon zarobek wyniósł 1 pln. Ilość odsłon wyrażona jest w wymiarze miesięcznym, a nie dziennym jak podane przychody, a w ciągu całego testu naliczyłem 4 dni, gdy przychód dzienny wyniósł poniżej 1 pln.
• Co do wysokości przychodów, też spodziewaliśmy się, że będzie znacznie lepiej :) trudno jednoznacznie powiedzieć , jaka jest tego przyczyna. Może dlatego, że duża część czytelników Twojego bloga to Internauci, którzy po prostu nie klikają w reklamy i je ignorują (aczkolwiek CTR produktów Adkontekst Intertext jest akceptowalny). Być może jest to też kwestia doboru reklam do treści na serwisie, który jest utrudniony ze względu na dużą różnorodność tematyki postów (test notebooka, wakacje, reklamówka z Federerem). Obserwując sytuację z większej perspektywy wydaje się, że faktycznie wyniki są lepsze na serwisach o tematyce skupionej np. wokół motoryzacji, turystyki, rodzicielstwa, wypieków, finansów, czy nowych technologii.
• Co do form rozliczeń, trudny temat, ponieważ i Adkontekst i właściciele serwisów funkcjonujemy w Polsce. A tu prawo wymaga – jeszcze, być może już niedługo – wysyłania rachunków lub faktur tradycyjną pocztą, aby wypłacić zarobione pieniądze. Naszą odpowiedzią na obecny stan rzeczy jest Transfer Środków, który pozwala przeznaczyć zarobione pieniądze na własna reklamę w sieci Adkontekst. Wydawca otrzymuje wówczas bonus: dodatkowe 40% na własną reklamę. Pomysł z PayPal jest bardzo ciekawy. Cały czas jest to jeszcze nowość na rynku, ale zgadzamy się, że coraz więcej osób posiada tam już konta, które pozwalają w wygodny sposób pobierać pieniądze. Analizujemy ten temat od strony prawnej i jeśli tylko będzie zielone światło będziemy ułatwiali blogerom i właścicielom serwisów współpracę z nami.
Podsumowując: po pierwsze zapraszamy do ponownych testów w przyszłości. Sporo się u nas dzieje i ciągle staramy się dostarczać nowych i unikalnych produktów reklamowych. Po drugie zachęcamy blogerów do przeprowadzenia własnych testów. Coś co się sprawdzi (lub nie) u jednego nie musi (albo może) się sprawdzić u 10 innych osób. Reklama kontekstowa pozwala wykorzystywać powierzchnie samych artykułów i generować w pełni dodatkowe strumienie przychodów.
Czytaj spamera

samjestesmisiek:
soonia_p:to ja już nie będę porywał młodych dziewczyn"przerzucę się na te po 30tce".

ha! moja żona jest po 30! pasuje mi to!
Czytaj spamera
a może ten marsz jest po to, żeby ten, kto ją porwał, pomyślał sobie "o jeju, tylu ludzi nie zgadza się na to, żeby młoda dziewczyna ginęła bez śladu i żadnych wieści. no nie sądziłem... to ja już nie będę porywał młodych dziewczyn".
Czytaj spamera
Dobra, to ja się rozwinę troszeczkę z mojego poprzedniego komentarza, żeby nie było tak mało. SugarSync to praktycznie identyczna kopia Dropboxa. Tak jak dropbox działa na komputerze i ma klient via www. Dokładnie tak samo jak Dropbox ma swoją aplikację na iPhone i Android (swoją drogą, na Androida była szybciej niż Dropbox, więc to mnie zmotywowało do tego, aby się tym zainteresować). Tak samo jak Dropbox oferuje 2GB + chyba 250 za każdego poleconego. Tak samo jak Dropbox ma pakiety płatne. Więc jeśli 2GB z dropboxa nie starcza, można założyć SugarSync i mamy drugie 2GB. Możemy też podzielić sobie SugarSync na pliki jakieś, Dropbox na pliki jakieś.
https://www.sugarsync.com/ - strona www.
Czytaj spamera

Wlasnie dlatego mogli sobie pozwolic na taka prowokacje. Bo target jest zupelnie inny.
99% plebsu, ktory pisze ze Porsche kupuja kolesie tylko po to by przedluzyc sobie fiuta, zmieniloby zdanie po przejazdzce 911. Po drugim biegu.
Tylko plebs musi tlumaczyc swoj umiarkowany, nudny styl zycia "normalnym", a wszystko co wychodzi poza, jest skrzywieniem.


Dokładnie tak. Znam faceta który parę lat temu kupił sobie BMW 645Ci (swoją drogą - naprawdę świetne auto i w przeciwieństwie do Porsche 911 jest naprawdę komfortowe) i na tego rodzaju zaczepki o długości fiuta, odpowiedział tylko:
"Huj mnie obchodzi opinia ludzi, których nie stać nawet na felgi do tego auta".
Nic dodać, nic ująć.

Czytaj spamera
Dlatego nie dodałam Cię na facebooku do znajomych.
Spamuję tylko ludziom, którzy odbierają ze mną na tych samej fali spamu i mój spam cenią. Spamowanie to czynność intymna i nie każdego można do niej dopuścić. Trzeba swój spam szanować.
Czytaj spamera
FB w porównaniu z gronem prezentuje się znacznie lepiej. Ale gdy rozebrać różnice na czynniki pierwsze, widzę że zdecydowały szczegóły. Praktyczniejsze szerokości ramek, prostsze wprowadzanie modyfikacji, mniej nachalne reklamy, prosty system powiadomienia, elastyczniejsza możliwość dyskutowania... Grono, mimo wszystko, prezentuje się dobrze, jest funkcjonalne i intuicyjne. Ma kilka funkcji, których brak na FB czy NK - jak "randki" czy cytowania. Widać, to za mało, by dawni użytkownicy (w tym ja) zaglądali tam częściej. No i zasięg FB jest nieporównywalnie większy (choć to słaby argument, np. GG trzyma się dobrze). Zresztą, NK i grono miały trochę inne funkcje w pierwotnym założeniu i reorganizacja tych portali na kształt FB musiała odbić się czkawką... Po co regularnie korzystać z 3 podobnych produktów? Jeden wygra, a podróbki zejdą na margines.

Regulamin FB jest masakryczny. W sumie, prowadząc regularną aktywność, cholernie ciężko jest nie podpaść pod któryś paragraf. No i chat na FB nie działa doskonale... Spamu jest dużo, ale można z nim skutecznie walczyć. Mi pojawia się go niewiele.

Porównując NK i grono - na tym pierwszym widzę stado odpływających znajomych (w 2010 ilość znajomych spadła o 20%). Na gronie: bez zmian, choć większość to martwe dusze. Gdzie będzie ciężej zaktywizować użytkowników?

Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz: wpływ mody FB na blogosferę. Po swoim przypadku widzę, że czas poświęcany blogom znacznie spadł na rzecz FB. Jakie są przyszłe rokowania? Czy będzie można zaistnieć bez 'ofensywy' na FB?
pozdrawiam
Czytaj spamera

FB ma jeszcze "gorszy" regulamin, jest ciężki w nawigacji, często się sypie, spamu na nim co niemiara, a jednak ich się lubi.

Na początku swojej facebookowej kariery nie mogłam się połapać. Za dużo funkcji, masa zaproszeń, od grup, ludzi aplikacji, ogólny chaos.
Wydawało mi się, że się nie przestawię. Ale jednak prawda jest taka, że jak długo można na nk oglądać cudze zdjęcia? Niezbyt. Nic się tam innego robić nie dało.
Teraz kopiują facebooka w sposób tak oczywisty, że aż uważam że mogliby to robić dyskretniej. NKtalk jest przecież niemal dokładnie skopiowanym czatem facebookowym. A zresztą, moze inaczej nie da się tego zrobić, nie znam się.
Facebook ma jedną wielką przewagę - jest poważnie traktowany przez media. Idealnym rozwiązaniem jest dla mnie to, że mogę sobie przeczytać newsy z Wyborczej czy Przekroju, bo mi wyskakują na głównej stronie. Na dodatek komentarze pod artykułami raczej stały ( teraz powoli to się zmienia) na wysokim poziomie, więc dało się przy okazji też podyskutować.
Facebook bardziej też indywidualizuje użytkownika. Dzięki tym wszystkim "lubię to", dowiaduje się nowych rzeczy o osobach. Nie jest to Bóg wie jaka informacja, ale czasem fajnie dowiedzieć się że ktoś, kogo o to nie podejrzewałeś słucha tej samej co Ty muzyki albo lubi ten sam film.
Co do regulaminu, dziwne że nikt nie podnosi buntu że na facebooku nie da się usunąć konta. Konto może być tylko dezaktywowane, a jak chcesz wrócić to wszystkie Twoje zdjęcia czy posty są, nikt ich z serwerów nie usuwa. Niby to oczywiste, że wszystko co w internecie się zamieści gdzieś tam zostaje, ale jednak to powinno zastanowić tych wszystkich , którzy opieprzali naszą -klasę za regulamin.
Uff, to by było na tyle.
PS. Myślę, że nasza klasa przegapiła swój moment. Teraz nie nadrobi już braków w stosunku do facebooka.
Czytaj spamera
Dobrze, nie strzelam. Ale to drugie logo to też nie Ferrari a Porsche.
Czytaj spamera
Wrzuciłem na playr parę słów od siebie na ten temat w odniesieniu do Twojego tekstu, linka nie daję bo czytałem regulamin, znajdziesz sobie jak chcesz ;)
Czytaj spamera
Ty bandyto!!! Że ja regularnie czytam bloga takiego potwora...
Czytaj spamera
'Ciebie. Mnie nie okrada, bo ja podatków nie traktuję jako moje pieniądze."

No właśnie, nie rozumiem ludzie brzęczących o tym, jakie to podatki są złe. Tak samo nie rozumiem JKM, który by tylko mówił o złodziejach i o tym, że podatek tylko rozkradają. Ja rozumiem, pieniądze nie zawsze są dobrze rozgospodarowywane, ale jeśli ktoś ma manie na punkcie notorycznego okradania państwa przez ludzi u władzy - moim zdaniem przesadza. I ja tu widzę od JKM przesłanie: "ludzie, wy głupi jesteście". Owszem, ludzie bardzo często są głupi, ale jeśli on o tym mówi, nigdy nie zdobędzie władzy. Jest zarozumiały. Po prostu. Stwierdzenie, że "tylko mądrzy na niego głosują, bo głupsi na innych" moim zdaniem jest samo w sobie nieinteligentne. Czy w Polsce z rządzącym Korwinem byłoby lepiej? Prawdopodobnie nie. Choćby dlatego, że ludzie nie przepadają za takim poziomem abstrakcji, który on w swych poglądach prezentuje. Tak, tak, on ma racje, jest plebs, on nie chce głosów masy. Problem w tym, że prezydent (powinien przynajmniej) być dla Polski, a nie dla 5% poparcia ludzi, którzy przeważnie w pełni popierają jego poglądy i dlatego "są inteligentni". Nie wierze, że za JKM byłoby w Polsce lepiej. I podobnie jak Kominek - nigdy go nie poprę, nie zrobię krzywdy jemu (i sobie). MImo tego, że lubie go jako osobę, po prostu trudno mi sobie wyobrazić go jako prezydenta czy kogokolwiek innego "w zarządzie". I to Polsce raczej nie grozi zważywszy na jego dotychczasowe wyniki. Jest raczej marginalną postacią - choć wyjątkową i z tego powodu wazną jako jakąs odskocznie od dotychczas prezentowanego sposobu "bycia politykiem". W każdym razie wywiad mi się jak najbardziej podobał, był ciekawy. Nie byłby taki gdyby nie komentarze, które nadają temu "smaczek". Są celne, dobre. Czyli coraz lepiej.


Ps.: Witajta! Pierwszy mój wpis, razem z pierwsza rejestracją, chociaż bloga czytuje od dosyć dawna. Kiedyś musi być ten pierwszy raz.


Czytaj spamera
Kominek przede wszystkim dzięki że wrzuciłeś to wcześniej a nie o porze kominkowej :) Wieczorem w piatki to raczej unikam siedzenia przed kompem.
Wywiad pozytywnie mnie zaskoczył, pierwsza część spokojna i bez napięć, druga bardziej rozkręcona, widać że podpuściłeś troszeczkę JKM ;) Jest to człowiek stanowczy i mimo że ma szeroka wiedzę to jego poglady na reformy i zmiany sa bardzo proste dlatego trochę się zagalopował z ta pedofilia, nie jest to zarozumiałość ale za wszelka cene broni swoich pogladów, poza tym przyzwyczaił się do mówienia radykalnych stwierdzeń. Jak sam powiedział inaczej nikt by go w polityce nie zauwarzał. Myślę że gdyby dyskusja trwała na ten temat trochę dłużej nie byłoby takich rewelacji, w końcu to tylko pare zdań.
Ten wywiad tylko mnie upewnił w przekonaniu że mimo iż nie ma realnych szans to warto było go poprzeć, będę miał spokojne sumienie jak Kaczyńskiego będziemy się wstydzić albo jak Komorowski będzie kukła Tuska.
Jeśli chodzi o Janosika to został zmiażdżony, podoba mi się światopoglad JKM. To co powiedział na koniec o tym jak się dostać do władzy to jestem pod wrażeniem, nie gada takich głupot jak Lepper, jest spokojny i wywarzony, wie czego, co może zaproponować ludziom, skutecznej polityki z tego nie będzie ale przynajmniej jest ktoś na scenie politycznej kto mi osobiście odpowiada.
Co do samego wywaidu, realizacja świetna, już się przyzwyczaiłem do tego wirtualnego studia mam nadzieję że nie macie zamiaru tego zmieniać. Samolocik w tle rzadzi. Kominek ogólnie full profeska. Czekam na nastepny wywiad. Może jakiś mały konkurs kto będzie następnym gościem ?:)

Lukasz:
Człowieku zastanów się nad tym co napisałeś. Czy to że Państwo wprowadza coraz bardziej idiotyczne i restrykcyjne prawo sprawia według Ciebie że pedofilów jest mniej? Widać dokładnie do której z grup o których mówił Korwin należysz...bo prościej jest ze wszystkich (często bardzo mądrych) wypowiedzi wyciągnąć jakąś "głupotę" i tym przekonywać innych że JKM jest złem wcielonym :/

dokładnie, sam to miałem napisać, ale już nie muszę :)

zxzcxzcxz:
Cos ty mu powiedział? Ze za 3 lata będzie martwy?

żadne nietakt, polityk w tym wieku musi sobie zdawać sprawę z tego co jeszcze może a czego nie, jeśli ma siły na to a z tego co widać po wiecach w wawie i krakowie to ma, to bardzo dobrze. Ja osobiście też bym się o to zapytał. Swoja droga to myślałem że jest jeszcze starszy :)

Kominek, jedno mnie tylko zdziwiło, dobrze Ci się żyje w tym kraju ? Ok teraz może jest ok, ale co później, Państwo legalnie okrada nas na codzien z ciezko zarobionych pieniedzy, o emeryturze osoby w moim wieku moga sobie pomarzyc bo czegos takiego jak zus nie bedzie i sami juz teraz musimy myslec gdzie inwestowac swoje pieniadze, nie wspomne o zlodziejskich podatkach, sporo tego jest co sprawia że to Państwo nie jest takim fajnym miejscem do życia na dłuzsza mete.
Czytaj spamera
Przez chwilkę zastanawiałam się po co Kominkowi podkładka w ręce, ale teraz już wiem - do machania!
Seksowny zarost.
U Janusza Korwin - Mikke oczywiście.. ;-)
Czytaj spamera
wyłączyłem sobie dźwięk, Komorowski wypada lepiej, Kaczyński cały czas oblizuje usta...
Czytaj spamera
Komentarz do kominotki: SMAKOMYK

Dobra, "ikona polskiego rapu/hh" przemówiła .
W internecie zlalezc mozna oficjalne oswiadczenia. Cytuje frakgmenty:
"chciałbym przekazać wyrazy ubolewania nad zaistniałą sytuacją oraz przeprosić opinię publiczną, władze Zielonej Góry, a przede wszystkim uczestników koncertu oraz fanów za moje zachowanie"
A gdzie przeprosiny dla samego poszkodowanego ? ;) Zabrakło odwagi?
"Chciałbym zapewnić, że nie było moją intencją wywoływanie jakichkolwiek negatywnych emocji publiczności, a na pewno nie nawoływanie do przemocy. Moje zachowanie było wynikiem emocji i silnego wzburzenia w skutek prowokacyjnego zachowania jednego z uczestników koncertu. Nie przewidziałem gwałtowności reakcji tłumu oraz tego, iż zdarzenia przybiorą taki obrót"
A komentarze podjudzające tłum do reakcji? Halo? Ktos sie gubi w zeznaniach :)
"Chciałbym zwrócić uwagę, że przez lata mojej działalności artystycznej brałem udział w wielu akcjach charytatywnych i nigdy nie odmawiałem pomocy potrzebującym. Ufam, że to negatywne zdarzenie nie przekreśli tego wszystkiego, co Ryszard Andrzejewski zrobił dobrego."
Dobra zagrywka psychologiczna z ta pomoca charytatywna ;]
Czytaj spamera