Rejestracja
Regulamin serwisu

 

 

1. Polityka prywatności na blogu.


Nie istnieje. Ja tu jestem od pisania tekstów i na tym będę się koncentrował. Jeśli obawiasz się o wyciek swoich danych, podaj fałszywego nicka, imię, datę urodzin, maila, itd... Nie ma obowiązku podawania prawdziwych danych. Nie używaj haseł z twojej prywatnej poczty.

 

2. Wulgaryzmy.


Staraj się ich nie używać. To nie jest miejsce dla prostaków. Ale nie bądź też hipokrytą i jeśli już musisz napisać "kurwa", to napisz "kurwa", a nie "k...a".

 

3. Wolność słowa.


Nie istnieje. Moderatorki bloga (zwane "iwonkami") dbają, aby komentarze obraźliwe, wulgarne, negatywnie oceniające poziom tekstów i niezgodne z moim poczucie estetyki, były kasowane. Jeśli masz potrzebę odreagowania, proszę bardzo - zrób to na priv.
Nie trać czasu na pisanie, że twój komentarz został skasowany, bo zostanie ponownie, a ty dostaniesz bana.
To jest mój teren i ja decyduję kto i co może tu pisać. Tak było, jest i będzie. 

 

4. Zwyczaje.


Nie można stawiać emotikonki ":P", ponieważ tylko plebs wystawia język podczas rozmowy. Nie można pisać "sex", tylko "seks", a prawidłowa pisownia słów "Bóg" i "Boże" to "buk" i "borze". Do tej ostatniej reguły nie trzeba się stosować.

 

5. Reklamy


Wszystkie reklamy produktów, za które otrzymałem wynagrodzenie są wyraźnie oznaczone. Jeśli zachwalam jakiś produkt, a ty nie wiesz czy jest to płatna reklama to znaczy, że nią nie jest.

Na obu blogach Kominka panuje zwyczaj pisania o pełnych nazw firm i bardzo niemile widziany jest tu gatunek piszący "nazwy nie wymienię, bo mi nie płacą".

Jest całkowicie dozwolone chwalenie firm i ich produktów i analogicznie - oczernianie ich jeśli na to zasługują. Na blogu nie ma zabawy w owijanie w bawełnę i nie ma świętych krów.
Pisząc, miej jednak na uwadze, że każdy komentarz z tego bloga jest indeksowany w wyszukiwarkach - często na wysokich pozycjach.

 

 

6. Uwagi końcowe.


Najczęstsze przyczyny skasowania komentarza to:

  • wulgaryzmy,
  • czepialstwo, złośliwe uwagi,
  • zarzucanie komuś wazeliniarstwa i braku własnego zdania,
  • wrzucenie linku do prywatnej strony,
  • zapytanie "dlaczego mój komentarz został skasowany?",
  • wyróżnianie swoich komentarzy poprzez pogrubianie czcionki,
  • głupota, ignorancja - także tak wynikająca z braku znajomości zwyczajów bloga.


Na blogu panuje całkowity zakaz mówienia o priv. Niedozwolony jest nawet komentarz w rodzaju "hej, odbierz pocztę".


Nie podoba Ci się regulamin? No cóż.Na szczęście nie jest to mój problem :-)


Przejdź do rejestracji
Rejestracja
twój login
twój e-mail
twoje hasło
powtórz hasło
Dane z pól "opcjonalne" nie zostaną podane do publicznej wiadomości
imię (opcjonalnie)
nazwisko (opcjonalnie)
zawód (opcjonalnie)
płeć
data urodzenia
gdzie mieszkasz ? (opcjonalnie)
nr gadu-gadu (opcjonalnie)
telefon komórkowy (opcjonalnie)
adres twojej strony (opcjonalnie)
Potwierdź rejestrację
Rejestracja
Na podany przez Ciebie adres e-mail została wysłana wiadomość z instrukcją, jak aktywować konto
Zaloguj się
Jeśli posiadasz już swoje konto na tym blogu zaloguj się:
twój login
twoje hasło
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?

Zresetuj hasło


Jeśli nie masz jeszcze konta to możesz je założyć, tylko nie wiem po co ...
Rejestracja
Resetuj hasło
Wpisz swój adres e-mail w celu zresetowania hasła:
twój e-mail
Resetuj
Resetuj hasło
Na wpisany adres e-mail została wysłana wiadomość z opisem, co należy zrobić, aby zresetować hasło.
Podgląd komentarza
Powiadom znajomego o artykule
Twoje imię*:
Twój adres e-mail*:
E-mail odbiorcy*:
Treść powiadomienia*:

Uwaga! Link do tekstu został dodany automatycznie i odbiorca go zobaczy. Nie musisz wklejać adresu :-)
 
Wyślij powiadomienie
Ostrzeżenie

RECENZJA: AVATAR

czwartek, 31.12.2009 11:11:11 | Kategoria: REKLAMY
Ilość odwiedzin: 42380
Tagi: Avatar, imax, 3d. James Cameron, kino, recenzja, ocena, nota, kominek
84
RECENZJA: AVATAR
Spełniłem obywatelski obowiązek i obejrzałem "Avatar". Oczywiście w IMAX, bo nasłuchałem się, że tylko w takim kinie możliwa jest pełnia doznań.

Nieprzyzwyczajonych do moich recenzji informuję, że u mnie recenzje nie są opisem lub co gorsza streszczeniem filmu, do czego przyzwyczają ciemny lud recenzenci portalowi.





Wstyd przyznać, ale prawdopodobnie byłem jedynym facetem, który  przed wejściem do kina nie rozumiał, po co ktoś mu daje okulary.
- Mam ci za to zapłacić?- zapytałem ciecia.
- Film w tym będziesz oglądał.
- Nie będę.
- Będziesz.
Miał rację. Dożyliśmy ciekawych czasów. Filmy trzeba oglądać w okularach.

O tym, że powstanie "Avatar" przeczytałem pierwszy raz w zajawce w miesięczniku "Film" około 1999 r. Miał to być pierwszy film zrobiony całkowicie za pomocą komputerów i bez jakichkolwiek żywych aktorów. Życzyłem Cameronowi porażki, bo nie chciałem pozwolić, aby należne mi w przyszłości miejsce wśród gwiazd zajęła maszyna. Wiele wskazuje na to, że na te czasy jeszcze długo przyjdzie nam poczekać.



Gdy już opadło mi podniecenie po pierwszej styczności z efektami 3D, gdy już przestałem podskakiwać na krześle na widok lecących w moją stronę kamieni i nie próbowałem dotknąć po cyckach głównej bohaterki, rozpoczęła się pierwsza godzina nudów.
Obudziłem się, gdy oczom moim ukazał się najbardziej zaskakujący widok.
 

 

 

KOMINKOWY AKCENT W AVATARZE!


Uważni czytelnicy przysyłali mi screeny już od tygodnia, za co im bardzo dziękuję i domyślam się, że fotki robiliście w kinie:)
To wcale nie był niesamowity zbieg okoliczości. Ja po prostu mam wszędzie wtyki. Patrzcie na to:



Główny bohater prowadził swojego bloga, a wpis robił o godzinie 21:32.
Kto czyta drugiego bloga Kominka ten wie, że dokładnie co do minuty jest to zwyczajowa pora publikacji nowych tekstów. Od lat, gdy zapowiadam, że wrzucę tekst wieczorem lub w "kominkowej porze" wszyscy wiedzą, że mam na myśli właśnie 21:32 i większość tekstów opublikowanych na blogu w ostatnich 3 latach pojawiła się o tej porze.



CO POETA MIAŁ NA MYŚLI?


Nie wiem, czy James Cameron osiągnął to, co zamierzał. Wydaje mi się, że on sam jest trochę zawiedziony.

"Avatar" nie jest dobrym filmem. Dobór aktorów uważam za nieudany, bo poza główną zła postacią (wiecie, tym z ranami na twarzy) reszta bohaterów miała trudność z przedstawieniem tzw. głębi granej przez siebie postaci. Rola Worthingtona nie była wtórna wobec Terminatora, ale tylko dlatego, że tu zagrał nudziarza. Sigourney Weaver kojarzy się z Obcym i od klimatu obcych wcale daleko nie wylądowała, a Michelle Rodriguez w każdym filmie gra tę samą postać - twardą kobietę ze spluwę. No  ile można? W sumie to byłem zdziwiony, że ona żyje. Z tego co pamiętam zginęła w "Lost".

Fabularnie film plasuje się między "Pocahontas" a "Złotopolskimi". Jeśli ktoś bardzo chce - doszuka się drugiego dna, ponadczasowych przesłań, ale wszystko to będzie miało poziom niecy wyższy od kiczu. Widz praktycznie od początku do końca jest prowadzony za rączkę, jest dużo akcji, ale brakuje zwrotów akcji, wątki drugoplanowe nie istnieją, a końcówka dłuży się niemiłosiernie i na 20 minut przed końcem widz zastanawia się nad jednym: kto zginie? Ona czy on?

Jestem też przekonany, że marzyło mu się, aby ta główna bohaterka kosmitka (wyleciało mi jej imię) stała się pierwszą - nieistniejącą w realnym świecie i niebędącą rasy ludzkiej - postacią wywołującą podniecenie u mężczyzn. Obiektem pożądania. Był blisko. Ale nie udało się. Jest interesującą postacią, ale ma za małe cycki. I ogon.

Nie bardzo też rozumiem, o jakiej szczegółowości świata mówią recenzenci i widzowie "Avatara", bo film sam w sobie był potwierdzeniem, że technologicznie nie da się obecnie wykreować szczegółowego świata. Nie bardziej niż w bajkach Disneya i produkcjach rodzju "Shrecka".

"Avatar" powstał o 20 lat za wcześnie. Tak, co najmniej 20. Planeta trąciła sztucznością, znaną graczom z gier komputerowych. Jeśli porównamy te smoczki, na których latał główny bohater z choćby z dinozaurami Spielberga z 1994 r. zrozumiemy, że Cameron musiał pójść na łatwiznę i nie był w stanie zrobić nawet w połowie tak szczegółowych zwierzątek, jakie mogliśmy oglądać w "Parku Jurajskim" 16 lat temu.


3D URATUJE KINO?



Na pewno przed piratami, bo oglądanie "Avatara" na nędznej pirackiej kopii nie miałoby najmniejszego sensu. Nadaje nowe znaczenie przebrzmiałemu już mniemaniu, że "niektóre filmy można oglądać tylko w kinie". Dotychczas były to pozycje katastroficzne z doskonałymi efektami specjalnymi, ale jestem zdania, że kino efektów już się skończyło. No sorry, ale w moim marnym życiu widziałem tylko trzy filmy, których efekty wgniotły mnie w fotel: "Głębokie gardło", "Terminator 2" oraz "Dzień Niepodległości".
Wszystko później było ewolucją. Więcej, szybciej, mocniej, głośniej, ale nigdy - inaczej. Ile można oglądać walące się wieżowce, walczące roboty, latające samochody czy bullet time?

"Avatar" wychodzi obronną ręką tylko dzięki 3D. I to 3D, które nawet debiutantowi Kominkowi wydało się w tym filmie niedopracowane. Jestem zdania, że w tym gatunku jest jeszcze wiele do zrobienia, a panu Cameronowi życzę, aby następnym razem uważniej przyjrzał się gałkom ocznym bohaterów, którzy co najmniej trzykrotnie - mówiąc do bohatera, patrzyli obok niego.

Niestety także z pozycji widza 3D wymaga dopracować. Oglądanie w niewygodnych okularach nie jest najprzyjemniejsze, a bolące oczy oraz bardzo niewygodne napisy (może za małe, może warto zacząć przyzwyczając widzów do dubbingu albo uczyć się języków?) troszeczkę irytują. Ale też nie wyobrażam sobie oglądania tego filmu nawet na DVD. To bezsensowne, gdyż gro ujęć powstało wyłącznie po to, aby widzowie w tych śmiesznych okularkach mogli czuć na sobie każde kopnięcie. Przypomnijcie sobie jedną z początkowych scen, kiedy bohater - po wejściu w swój avatar - przez ponad minutę ucieka z ośrodka badawczego i widzimy go z poziomu jego pięt. W kinie czuliśmy jak gruz wali nam po oczach, na telewizorze niczego nie poczujemy i to nas znudzi.
Dlatego Avatar polecam oglądać wyłącznie w okularkach.


OCENA: 3/6







"Avatar" jest jak piękna kobieta z wyłączonym mózgiem.

Warto ją poznać, warto bzyknąć, ale po nocy z nią nie staniemy się mądrzejsi, nie pochwalimy kumplom, że oto spotkaliśmy miłość życia, nawet nie umówimy się z nią na następne spotkanie i spławimy prostym 'no to się zdzwonimy".
Niewątpliwie nie należy sobie odmawiać przyjemności jednej nocy, bo druga taka może się nie powtórzyć - wszak pięknych kobiet jest na tym świecie jak nal lekarstwo, ale gdyby przed śmiercią dano mi obejrzeć tylko jeden z dwóch filmów - starą, pomarszczoną "Casablancę" sprzed 70 lat czy bajecznego "Avatara" sprzed chwili - wybrałbym ponowną wizytę w barze u Ricka i poprosił Sama by "zagał to jeszcze raz".
Na Avatara jeszcze raz nie pójdę.



BYŁEM NA MADONNIE
Tak jak nie żałuję pójścia na koncert Madonny, tak nie żałuję, że nigdy nie bylem i nie stanę się jej fanem.
148
POKOLENIE DOBREJ MUZYKI
Jak wyglądało życie w czasach, gdy królowały legendy.
36
84
Dodaj komentarz
 
 
31.12.2009 11:26:07
Kominku... ale ten film jest jeszcze dostępny w 2D (zwykle dają to na dużej sali), więc piractwo i oglądanie na DVD nadal kwitnie :)
 
Gość: f_a_t_e, ip-77-222-236-79.spray.net.pl
31.12.2009 11:32:08

ascarib:
Kominku... ale ten film jest jeszcze dostępny w 2D (zwykle dają to na dużej sali), więc piractwo i oglądanie na DVD nadal kwitnie :)


Ale jak to wyżej masz ładnie wyjaśnione - bez efektów 3D to juz nawet lekko nie kręci. Więc może znajdą się chętni na piracenie, ale to jakby słuchać Pink Floydów z wewnętrznego głośniczka komputera - mozna, ale słabiutko wychodzi.
 
31.12.2009 11:37:25

ascarib:
Kominku... ale ten film jest jeszcze dostępny w 2D


Czytaj ze zrozumieniem.
 
Gość: gitaraisiara, hbi42.internetdsl.tpnet.pl
31.12.2009 11:39:32
Życie jest do dupy.
 
31.12.2009 11:45:31
Film niedopracowany,inflantylny,sredni aktorzy (glowny to tragedia), ale mi sie podobal. Podobalby mi sie nawet w 2D. Choc uwazam ze to najgorszy film Camerona, nie zaluje wydanych pieniedzy.Jakos mnie to wszystko wciagnelo, trzymalo w napieciu, a niektore momenty urzekly. Sigourney Weaver zdecydowanie bardziej podobala mi sie jako niebieski czlowiek, niz w rzeczywistosci. Jak to brak rudych wlosow od razu powoduje,ze kobieta mi sie bardziej podoba:)
 
31.12.2009 11:47:58
Pójdę na to, ale teraz przynajmnej cudów się nie spodziewam. A 3D generalnie nie lubię, mam wrazenie, ze te okulary zmieniają rysy twarzy ciezarem i kształtem :(
 
Gość: Lorek, d85-226.icpnet.pl
31.12.2009 11:56:18
Mnie też po wyjściu z kina naszła taka myśl że to całe 3d to nic specjalnego. tak naprawdę kilka lat temu byłem w imaxie i też oglądałem jakiś film w niby gorszej technologii a Avatar mnie zupełnie niczym nie zaskoczył. I największy minus wg mnie tego filmu to to że cały czas miałem wrażenie że "gdzieś już to widziałem". Motyw z wielką siecią ludzi ala matrix, motyw 1 smok= 1 jezdziec zerżnięty chyba z co 2 filmu fantasy itd. Szkoda że autor nie postarał się trochę bardziej i nie wykreował tego świata trochę lepiej. Mam nadzieje że jeżeli powstanie sequel to za te 20 lat, z nowymi aktorami, lepszą technologią i z lepszym pomysłem na całe przedsięwzięcie.
 
Gość: Lorek, d85-226.icpnet.pl
31.12.2009 11:57:28
a i zapomniałem: ta laska w niebieskim miała zbyt brzydki nos i za małe cycki żeby być

pierwszą - nieistniejącą w realnym świecie i niebędącą rasy ludzkiej - postacią wywołującą podniecenie u mężczyzn

;)
 
31.12.2009 11:58:44

Na pewno przed piratami, bo oglądanie "Avatara" na nędznej pirackiej kopii nie miałoby najmniejszego sensu.

Kominku, każdy normalnie myślący człowiek przyzna Ci rację, ale na świecie nie brakuje jełopów. Czytałem ostatnio na Antyweb, że 'Avatar' w wersji TS (czyli beznadziejnej jakości) jest przebojem listy TOP 10 Most Pirated Movies. Głupota ludzka nie zna granic.
 
Gość: mirozi, aczt205.neoplus.adsl.tpnet.pl
31.12.2009 12:38:51
kominku, ale to jest fenomen na miare gwiezdnych wojen :) fabula tepa jak u rockiego, ale to jest po prostu krok do przodu.
ale masz racje, galki oczne bola...
 
Gość: olorin, public17532.cdma.centertel.pl
31.12.2009 12:40:41
Czesc,
nie wiem czy są jeszcze jakieś osoby, które na Avatarze nie były, dla nich porównanie efektów 3D z dwóch różnych kin i dwóch różnych systemów projekcji autorstwa Adama Jesionkiewicza z astro-forum (to tak aby nie zrobić błędu i nie wybrać IMAX'a):

"Obejrzałem właśnie drugi raz - tym razem skupiając się na nowych detalach. Warto.

Ale nie o tym chciałem. Zapomnijcie o IMAX analogowym (cyfrowe jest tylko w Łodzi - jedno). Zrobiłem dzisiaj spory research z Sumasem i doszliśmy do wniosku, że najnowsze standardy oferuje Multikino w Złotych Tarasach (mówię o Wawie). Jest tam jedna sala ze specjalnym ekranem (swoją drogą największy w Europie cyfrowy) do DolbyDigital 3D. Avatar nie jest nakręcony z myślą o IMAX i wyraźnie nie daje rady w tych kinach.

Wady IMAX:
- problem z ostrością - prawdopodobnie wypalanie materiału na kliszy nie dało "rady". Avatar kręcony był specjalnymi kamerami do standardu 2K (czyli 2048 pikseli po szerokości) - specjalnie dla projektorów kinowych CYFROWYCH.
- straszny problem z rozmazywaniem się animacji, ghosting - praktycznie nie ma możliwości płynnego śledzenia stałego ruch - w czasie lotu np.
- fatalny kontrast
- wyprane, "mleczne" kolory
- fatalny dźwięk (to zadziwiające), cichy, mało dynamiczny... słaby
- tragicznie dołożone napisy PL - w stałym miejscu, do tego w 2D, co totalnie rozsynchronizowuje stereoskopie za każdym razem, jak na nie zerkniemy
- polaryzacja liniowa oznacza, że trzeba głowę trzymać w idealnie wertykalnej pozycji, bo inaczej efekt 3D znika
- polaryzacja liniowa mocno zabija jasność ekranu przez co obraz jest ciemny

Zalety IMAX:
- ekran ma inne proporcje niż standardowe kina. Inaczej mówiąc, widać więcej na górze i na dole. Te proporcje lepiej wpływają na widzenie przedmiotów "przed ekranem" - czyli tych wyskakujących

A teraz dzisiejszy seans w Złotych Tarasach - Sala nr 1 (premierowa)

Wady Dolby3D:
- pierwszy raz oglądałem film w technologii dolby 3D z okularami innymi, niż polaryzacyjne. Tu technologia bazuje na lekkim przesunięciu widma koloru w każdym źródle stereo, czyli dla każdego oka. Jedno trochę w stronę czerwieni, drugie zieleni. To najnowsza technologia i potwierdzam, że najlepsza (z tych które widziałem). Wadą tego systemu (dla mnie) był czas adaptacji. Przez pierwsze 2 min. mój mózg nie potrafił zbudować stereoskopii. Nie wiem czemu. Może dlatego, że był przyzwyczajony do polaryzacji. Potem z każdą sekundą obraz dostawał głębi, aż w końcu całkowicie się zaadaptowałem. A wtedy - zero uciążliwości, zero dziwnych objawów zmęczenia. Komfort dużo lepszy niż w polaryzacyjnych.

Zalety Dolby3D:
- zdecydowanie większe odczucie głębi. Mniej przed ekranem, więcej w głębi sceny. Wygląda to porażająco. Mamy odczucie oglądania prawdziwego świata. Sceny w maszynach latający, czy drepczących - bezcenne!
- animacja - gładka, płynna, bez ghostingu - nie da się tego nawet porównać do IMAX. Nic nie szarpie, jest dużo, dużo ostrzej w ruchu, wreszcie szybkie akcje nie pokazują klatkowania animacji (prawdopodobnie 60 fps). Loty na "smokach" to naprawdę opad szczęki!
- ostrość!!! Jest dużo ostrzej. Obraz wreszcie wygląda jak przysłowiowa żyleta.
- kolor, jak z trailera - czyli cyfrowy, soczysty - vivid.
- kontrast - jak należy, bez zamglenia, jak w IMAX.
- dźwięk - masakra. Jak waliło się drzewo, to naprawdę wszystko w sali się trzęsło od wibracji. Rewelacja. Zadziwiające jest to, że technologicznie IMAX oferuje lepszy dźwięk. Niestety - ekipa dała ciała i to co słyszałem w IMAX jest żenująco marne - ciche i płaskie.
- komfort i jeszcze raz komfort (w porównaniu do okularów IMAX)

Różnica między tym, co dzisiaj widziałem jest taka, jak między dobrym Divxem na kompie, a Blurayem. Masakra i tyle. Nie wiem, co się stało z wersją IMAX, że zaserwowała taką niedoróbkę. Nie wiem, na ile wynika to ze specyfiki transferu cyfry na analoga, a ile w tym "dania ciała" przez zespół IMAX. Nie ważne... dla mnie ta wersja, po obejrzeniu Dolby3D - jest nieakceptowalna. Potwierdziły to także 2 osoby, które razem ze mną obejrzały obydwie wersje Avatara.

Podsumowując - jeżeli mieszkasz w Warszawie, lub okolicach - zapomnij o IMAX. Idź do Multikina w Złotych Tarasach, koniecznie w Sali nr 1. Wybierz sobie miejsce +/- w środku sali, nie dalej niż rząd "H-I", a będziesz PORAŻONY."


pozdrawiam
 
31.12.2009 13:04:50
Też oglądałem Avatar. Kolejka w kinie była aż do wyjścia, a podobno na miejscówki w drugi dzień świąt bilety trzeba było rezerwować 2 tygodnie wcześniej. Film jest robiony wg. starego schematu, którym posługują się twórcy beznadziejnych filmów akcji puszczanych wieczorem w poniedziałek na Polsacie. Dlatego ma szansę stać się hitem. Ja osobiście oceniam go na słabą czwórkę, bo w sumie nic ciekawego nie było. Gdyby jeszcze główny bohater zginął tak jak w Titanicu, to dałoby się ten film przeboleć, ale tak - jest słabo.
Czekam za to na Sherlocka Holmesa. Nie liczę że to będzie jakiś strasznie głęboki film, tylko film gdzie będzie trochę akcji, trochę humoru i ten deseń. Ludzie mówią że reżyser troszkę przegiął z technologią jak na tamte czasy, ale idą w stronę steampunku, a to może być dobre. Zobaczymy.
 
31.12.2009 13:29:08
Może przyoszczędzili na samym filmie a więcej władowali w promocje? Albo się spieszyli z premierą? Temu wyszedł tak jak wyszedł ;)
 
31.12.2009 13:38:32
Idąc na Avatara nastawiłam się na wykorzystanie wszystkiego, co daje obecnie 3D. Nie czytałam wczesniej żadnych recenzji i wrażeń, bo nie lubię się sugerować. I dobrze na tym wyszłam. Film cudownie poruszył moją wyobraźnię, dopieścił wrazliwość, zamarzyłam, żeby trafić do tego lasu nocą, żeby być dziką kobietą zwinnie skaczącą po drzewach, mającą bliski kontakt z przyrodą, kochającą swój świat i żyjącą w takim społeczeństwie jak ludu na'vi. No i mieć takiego smoka ;) (strasznie mi się podobała poza w jakiej latami. ten przykuc był świetny). Podobały mi się widoki, ale bardzo nie podobała mi sie obecność ludzi z Ziemi. Film genialny.
Oczywiście, że nie odkrywczy w fabule i przesłaniach, ale co z tego? Co z tego, że ma przesłania, które świat i tak ma gdzieś. Nie, nie jestem nawiedzoną ekolożką, ale te idee bardzo do mnie trafiają i mam strasznie zyczeniowe podejście do tego. Jak ludzie na'vi.
A jutro idę jeszcze raz. I jeszcze raz powiem razem z nią "nie powinno cię tu być" z tym fajnym gestem. Niesamowicie idealistyczny świat mają. Kocham takie złudzenia.
A postawienie Casablanki koło Avatara, hm, no można. Wszystko można ze sobą zestawić. Ja bym jednak nie wybierała, bo to zupełnie inne filmy. Będę wracać i do Casablanki i do Avatara. W zależności od nastroju. Dla mnie ten film jest piękny i idealistyczny. Widocznie tak mało trzeba mi do szczęścia. Poczekam na dvd :)
 
31.12.2009 13:59:03
Komin chyba Cie trochę to 3D przeraziło, że musiałeś po filmie trochę golnąć.
 
Gość: Dete, chello089075132238.chello.pl
31.12.2009 14:45:53
Dubbing..? Wybacz Kominku, ale czy wiesz co napisałeś? Mi się film podobał, ale w życiu nie poszedłbym na niego gdyby był zdubbingowany. Ale napisy rzeczywiście mogłyby być wygodniejsze do czytania.
 
31.12.2009 16:10:48
Myślę że to wina marketingu bo chyba za bardzo uwierzyłem w tą rewolucję i spodziewałem się że wyjdę z kina odmieniony jak bym siedział co najmniej 7 lat w Tybecie :)
Nie mówię że film był do bani ale efekty komputerowe to nie wszystko. Jak dla mnie 6/10.
 
31.12.2009 16:20:44

ml76:
Oczywiście, że nie odkrywczy w fabule i przesłaniach, ale co z tego? Co z tego, że ma przesłania, które świat i tak ma gdzieś.

W sumie jeśli chodzi o fabułę, to bardziej mnie zastanawia to co się działo na Ziemi. Film się dzieje w roku 2154 (tak było na ekranie videologu), a w pewnym momencie Jake mówi do tego drzewa że "Ludzie Nieba zniszczyli swoją własną matkę". Więc można przyjąć że wybuchła jakaś wojna nuklearna która zabiła całą roślinność, a ludzie nie mogąc przeżyć są zamykani w kapsułach (jak na początku filmu), oraz próbują podbić inne planety. Troszkę to pogmatwane.
 
31.12.2009 16:31:00

joz:
W sumie jeśli chodzi o fabułę, to bardziej mnie zastanawia to co się działo na Ziemi. Film się dzieje w roku 2154 (tak było na ekranie videologu), a w pewnym momencie Jake mówi do tego drzewa że "Ludzie Nieba zniszczyli swoją własną matkę". Więc można przyjąć że wybuchła jakaś wojna nuklearna która zabiła całą roślinność, a ludzie nie mogąc przeżyć są zamykani w kapsułach (jak na początku filmu), oraz próbują podbić inne planety. Troszkę to pogmatwane.


No ale po co az tak rozkminiac ten film?:) Chyba za duzo oczekujesz od niego. Avatar to jest w fabule prosty filmw sferze fabularnej i tak nalezy go odbierac. Ma za zadanie opowiedziec pewna historie, a to co sie stalo z Ziemia, Ksiezycem jest bez znaczenia. Ponadto troche nie zrozumiales z tymi kapsulami. W SF zaklada sie ze podroze miedzyplanetarne zabieraja kilka,kilkaset i wiecej lat, dlatego byli zamknieci w kapsule- by sie nie zestarzec (sztuczna hibernacja). Rownie dobrze mozna teraz zaczac sie zastanawiac,gdzie oni wracaja na koncu, ale po co? Film ma magie, bardzo milo sie go oglada i to jest najwazniejsze.
 
Gość: Sceptile, host-81-190-91-62.gdynia.mm.pl
31.12.2009 16:42:17

michald:

No ale po co az tak rozkminiac ten film?:) Chyba za duzo oczekujesz od niego. Avatar to jest w fabule prosty filmw sferze fabularnej i tak nalezy go odbierac. Ma za zadanie opowiedziec pewna historie, a to co sie stalo z Ziemia, Ksiezycem jest bez znaczenia. Ponadto troche nie zrozumiales z tymi kapsulami. W SF zaklada sie ze podroze miedzyplanetarne zabieraja kilka,kilkaset i wiecej lat, dlatego byli zamknieci w kapsule- by sie nie zestarzec (sztuczna hibernacja). Rownie dobrze mozna teraz zaczac sie zastanawiac,gdzie oni wracaja na koncu, ale po co? Film ma magie, bardzo milo sie go oglada i to jest najwazniejsze.



Lepiej bym tego nie ujął.
 
31.12.2009 16:43:31
Zdemotywowałem się.
Napisałem pierwszy w życiu komentarz na blogu Kominka, którego czytam od czterech lat.
Gdy miałem już go wysłać, strona się przeładowała. Borze!!!


Dobra, pominę moje wywody. Podobał mi się strasznie - najwidoczniej wystarczy kilka kamieni czy jakichś kapsułek, które lecą w stronę widowni, abym odchylił głowę w celu uniknięcia odebrania tego na klatę. Dobra, dobra,tylko raz mi się tak zdarzyło.

Na filmwebie była wojna, gdy Avatar zajął miejsce Ojca Chrzestnego, który na 1. miejscu był ileś tam miesięcy (lat?). Młodzi gniewni zaczęli wypisywać posty typu: zminusujcie tą bajeczke i dziesiątkujcie ojca! Tym samym porobiło się setki fejkowych kont, barany rozwalilły top100 i aktualnie na 1. miejscu znajduje się Leon Zawodowiec.

Jak ktoś napisał:
rozwalmy top100 do końca śmiesznym akcentem i wrzućmy na 1. miejsce słodką bajeczkę Kubusia Puchatka i Hefalumpy...

No. Pozdrawiam!:)
 
31.12.2009 16:44:58

olorin:

Wady Dolby3D:
- pierwszy raz oglądałem film w technologii dolby 3D z okularami innymi, niż polaryzacyjne. Tu technologia bazuje na lekkim przesunięciu widma koloru w każdym źródle stereo, czyli dla każdego oka. Jedno trochę w stronę czerwieni, drugie zieleni. To najnowsza technologia i potwierdzam, że najlepsza (z tych które widziałem). Wadą tego systemu (dla mnie) był czas adaptacji. Przez pierwsze 2 min. mój mózg nie potrafił zbudować stereoskopii. Nie wiem czemu. Może dlatego, że był przyzwyczajony do polaryzacji. Potem z każdą sekundą obraz dostawał głębi, aż w końcu całkowicie się zaadaptowałem. A wtedy - zero uciążliwości, zero dziwnych objawów zmęczenia. Komfort dużo lepszy niż w polaryzacyjnych.

Zalety Dolby3D:
- zdecydowanie większe odczucie głębi. Mniej przed ekranem, więcej w głębi sceny. Wygląda to porażająco. Mamy odczucie oglądania prawdziwego świata. Sceny w maszynach latający, czy drepczących - bezcenne!
- animacja - gładka, płynna, bez ghostingu - nie da się tego nawet porównać do IMAX. Nic nie szarpie, jest dużo, dużo ostrzej w ruchu, wreszcie szybkie akcje nie pokazują klatkowania animacji (prawdopodobnie 60 fps). Loty na "smokach" to naprawdę opad szczęki!
- ostrość!!! Jest dużo ostrzej. Obraz wreszcie wygląda jak przysłowiowa żyleta.
- kolor, jak z trailera - czyli cyfrowy, soczysty - vivid.
- kontrast - jak należy, bez zamglenia, jak w IMAX.
- dźwięk - masakra. Jak waliło się drzewo, to naprawdę wszystko w sali się trzęsło od wibracji. Rewelacja. Zadziwiające jest to, że technologicznie IMAX oferuje lepszy dźwięk. Niestety - ekipa dała ciała i to co słyszałem w IMAX jest żenująco marne - ciche i płaskie.
- komfort i jeszcze raz komfort (w porównaniu do okularów IMAX)



Moje oczy potrzebowały jakichś 30 min. by się dostosować. Nie wiem dlaczego tak się stało, ale przez ten czas widziałam obraz tak, jakbym nie miała na nosie okularów. Dobrze, że ten film był w miarę długi, to aż tak wiele mnie nie ominęło. Później za to, wynagrodzono mi niedogodności z nawiązką. Jakości nie da się porównać do IMAXu. Ostrość, głębia, radość z obserwowania każdego detalu. I to by było właściwie tyle, jeśli chodzi o zalety tego filmu bo fabularnie... cóż dla mnie naiwna wariacja na temat "Pocahontas" i jakieś dziwne sugestie na temat amerykańskiego imperializmu (momentami śmierdziało Moorem).
 
31.12.2009 16:51:20

michald:
No ale po co az tak rozkminiac ten film?:) Chyba za duzo oczekujesz od niego. Avatar to jest w fabule prosty filmw sferze fabularnej i tak nalezy go odbierac. Ma za zadanie opowiedziec pewna historie, a to co sie stalo z Ziemia, Ksiezycem jest bez znaczenia. Ponadto troche nie zrozumiales z tymi kapsulami. W SF zaklada sie ze podroze miedzyplanetarne zabieraja kilka,kilkaset i wiecej lat, dlatego byli zamknieci w kapsule- by sie nie zestarzec (sztuczna hibernacja). Rownie dobrze mozna teraz zaczac sie zastanawiac,gdzie oni wracaja na koncu, ale po co? Film ma magie, bardzo milo sie go oglada i to jest najwazniejsze.

Ja już tak mam, że zastanawiam się w filmach "co było przed...", "co było po...", itp. Tak już mam. W Titanicu się zastanawiałem czy oni by się nie mogli zmieniać na tych drzwiach, np. co 10 minut.
 
Gość: Blogomotive, chello089075170140.chello.pl
31.12.2009 18:15:51

olorin:
Idź do Multikina w Złotych Tarasach, koniecznie w Sali nr 1. Wybierz sobie miejsce +/- w środku sali, nie dalej niż rząd "H-I", a będziesz PORAŻONY."

Rezerwacja zrobiona: Złote Tarasy, sobota, sala nr 1, rząd I. Zobaczymy, jak to się będzie miało do pierwszego seansu w Silver Screenie (bo mnie tamto 3D nie urzekło bardziej niż to, co widziałem w "Muchach w kosmosie").
 
Gość: michuk, host86-170-204-189.range86-170.btcentralplus.com
31.12.2009 18:33:18
Dobra recenzja, choć sam zupełnie inaczej odebrałem ten film. Dla mnie jest genialny, mimo swoich licznych niedostatków, a James Cameron po raz kolejny udowodnił, że jest królem Hollywood i potrafi nawet na średniej historii stworzyć przełomowe dzieło. "Avatar" estetycznie bije wszystko co do tej pory stworzono w kinie, a jednocześnie, mimo wygładzenia i intelektualnego dostosowania do uśrednionego bywalca multipleksu, dostarcza silnych emocji i świetnej rozrywki. Posypią się Oskary, to pewne jak śmierć i podatki.

Trochę innych polskich recenzji Avatara, co by mieć porównanie:

Recenzje Orlińskiego
- na blogu, tuż po seansie: http://wo.blox.pl/2009/12/Avatar-daje-rade.html
- w GW: http://wyborcza.pl/1,75475,7395568,Nieglupie_przeslanie_z_Pandory.html

"Następne wcielenie"
http://bjag.filmaster.pl/notka/avatar/

Moja recenzja
http://michuk.filmaster.pl/notka/recenzja-avatar/

Recenzja z Klubu Miłośników Kina
http://www.film.org.pl/prace/avatar_v1.html

"Jak Cameron zerżnął z Obcego 2"
http://pozor.filmaster.pl/notka/jak-cameron-zerznal-z-obcego-2/

"Avatar - wielkie rozczarowanie"
http://aniazsk.filmaster.pl/notka/avatar-wielkie-rozczarowanie/
 
Gość: tgn, dynamic-78-8-3-155.ssp.dialog.net.pl
31.12.2009 21:20:16
Bylem na avatarze 3d i bardzo polecam, wizualnie wgniata w ziemie. Ten film sie przezywa a nie oglada. I juz aawet nie chodzi mi tu o uchylanie sie przed granatami czy piaskiem lecacym w oczy, ale kilkukrotnie zlapalem sie na tym, ze dysze razem z bohaterami (podczs ucieczek i plywania) i z tego co podpatrzylem po sasiadach z bokow wcale nie bylem w tym odosobniony :)
Fiilm ma swoje wady - fabula oryginalnoscia nie blyszczy, postacie czarno-biale i calkowicie pozbawione glebi dialogi wprawiajace w zazenowanie wtornoscia i typowo amerykanskim freedomowym patosem :/ Niestety, jest to film dla mas, wiec fabula musi byc zrozumiala dla przecietnego robola. Jedyna jej zaleta jest to, ze mogla byc duzo duzo gorsza (porownajcie z tegorocznymi wtopami: star trek/terminator 4/transformers 2)

Film warto obejrzec ze wzgledu na wrazenia jakich dostarcza, fabulajest ok, bo nie przeszkadza. Cos jak pornol, tylko zamaist cipek sa kolory.
 
01.01.2010 04:36:14
Kominku, chcialabym miec takiego faceta u boku jak Ty. Wszystkiego Naj.
 
01.01.2010 11:48:40

smoothie:
Kominku, chcialabym miec takiego faceta u boku jak Ty.


To się da zrobić. Daj znać po maturze :)
 
01.01.2010 22:09:54

kominek:
Daj znać po maturze :)

nie matura a chęć szczera zrobi z ciebie milionera ! muahahaha :)
(tak mi sie skojarzyło ;)
ide jutro na avatara, jak mi nie wypali oczu, to pewnie napiszę czy ta niebieska kotka kręci mnie bardziej niż kręciła ta lafirynda smerfetka kilka(naście) lat temu, czy też Cameron dał ciała. (apropo - czekam na porno w 3D - tylko se monitor odpowiedni kupie bo do kina to raczej nie raczej .. :)

marzyło mu się, aby ta główna bohaterka kosmitka stała się pierwszą - nieistniejącą w realnym świecie i niebędącą rasy ludzkiej - postacią wywołującą podniecenie u mężczyzn.

no dobra, może wtedy nie byłem jeszcze mężczyzną tylko młodym chłopcem ale Cameron zaliczył fail, bo mnie już dawno podniecała 'nieistniejąca w realnym swiecie i niebędąca rasy ludzkiej' laska :)
aaaa w sumie to smerfetka kręci mnie do dziś .. :)

http://tnij.org/smerfetka1

http://tnij.org/smerfetka2

http://tnij.org/smerfetka3

z niebieskich jeszcze ta z mass effect była fajna. kto się dla mnie pomaluje na niebiesko?
czy to się leczy ?
 
01.01.2010 22:46:30
Tak lisu :) Fiksacje seksualne się leczy :)
podobno z powodzeniem ;)

Avatara nie widzialam ale opinia ml-ki mnie zachecila
 
01.01.2010 22:57:17
sama masz fiksacje .. (:
pełnoletnia jest? jest. a że niebieska .. cóż. jedni lubią czarne inni żółte to czemu ja nie mogę lubić niebieskich HMMM??! :]
 
02.01.2010 00:47:04

lisu:
z niebieskich jeszcze ta z mass effect była fajna. kto się dla mnie pomaluje na niebiesko?
czy to się leczy ?

Lisu, no ja cię proszę, miej Ty litość. To Kominek wrzucił najnudniejszą notkę w historii bloga o fantazjach swoich czytelników, a wystarczyło napisać te jedno zdanie w ankiecie i zrobiłbyś furorę tą fantazją. Co za niefart :)


dziewczynka_do_bicia:
Avatara nie widzialam ale opinia ml-ki mnie zachecila

Właśnie wróciłam niedawno z drugiego razu. Kocham ten film. Jak się nie opamiętam, to pójdę jeszcze raz. I może jeszcze. Mam kompletny i zupełny niedosyt. Mimo wszystkich zauważalnych niedociągnięć. Chcę jeszcze. I znowu się poryczałam. Nie wiem co ten film w sobie takiego ma. Ale ma to coś, co do mnie trafia. Zupełnie.
 
02.01.2010 02:48:04
Kominek,
I see you...:)
Byłam dziś i jestem zaczarowana i mam niedosyt, pewnie zaliczę i drugi raz jak ml76:)
 
Gość: gosc, w3cache.net.pulawy.pl
02.01.2010 03:00:42
z ciekawością otworzyłam sobie twoja strone aby zobaczyć co napisałeś o avatarze i niestety zgadzam się z recenzją, nic dodać nic ująć. No może oprócz tego, że latające pyłki były fajowe.
 
02.01.2010 14:27:51
ja z miła chęcią obejrzę sobie avatara ^^
 
02.01.2010 16:07:52

lisu:
sama masz fiksacje .. (:
pełnoletnia jest? jest. a że niebieska .. cóż. jedni lubią czarne inni żółte to czemu ja nie mogę lubić niebieskich HMMM??! :]


Ależ możesz!:) Możesz nawet trikolorowe :)
Ale to Ty się spytałeś czy to się leczy ;)
a fiksacje to ja tez mam - i jestem z nich DUMNA ;)

ml - idę jutro :)
 
02.01.2010 19:17:14

dziewczynka_do_bicia:
to Ty się spytałeś czy to się leczy ;)

a Ty udzieliłaś błędnej odpowiedzi :]

obejrzałem.
przetrawie i może napiszę potem co myślę ;)
 
02.01.2010 21:02:29
Możesz mi powiedzieć Kominku jakie filmy są dla ciebie dobre skoro "Avatara" oceniłeś dość średnio, a większość, jeśli nie wszyscy, moich znajomych się nim zachwycają.
 
02.01.2010 22:19:51
Kominku pisałeś "No sorry, ale w moim marnym życiu widziałem tylko trzy filmy, których efekty wgniotły mnie w fotel: "Głębokie gardło", "Terminator 2" oraz "Dzień Niepodległości" więc ja polecę Ci oglądnięcie sobie filmu "Rec" (nie zważaj uwagi na nazwę).
Co do Avatara ehh trzymetrowy błękitny kot przekrada się przez porośniętą olbrzymimi drzewami dżunglę, którą rozświetlają wielobarwne promienie tak to jest to co kocham bezsens . Nie wiem już czego oczekiwać po "nowoczesnych" filmach ale ja wolę klasyki z lat 90 teraz wychodzą filmy które są aż tak "przerysowane", że aż się żyć odechciewa co to ma być, że w połowie filmu nasza 10 osobowa ekipa chciała wyrzec się własnej rasy i zostać idealnymi niebieskimi ludzikami, którzy mogą żyć w pełni harmonijnym kraju, gdzie najważniejsza jest przyroda.Myślę, że na temat tego filmu już nic nie będę mówił powiem jeszcze tylko, że jedyną zaletą filmu jest to, że został on zrobiony w 3D.
 
Gość: PoNgO, afgf227.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.01.2010 01:25:57

yamals:
więc ja polecę Ci oglądnięcie sobie filmu "Rec"

Ten hiszpański horror? Przecież tam nie ma żadnych przełomowych efektów!?! To tylko taki lepszy Blair Witch Project. Gdzie tu rewolucja? Gdzie efekty specjalne?
 
Gość: pannakat, host-86-111-111-213.tvk.torun.pl
03.01.2010 13:41:57
Na "Avatar"wybrałam się do kina wczoraj. 3D nie poraziło, a fabuła jakaś taka śliska.

Najbardziej spodobało mi się: "Kkhhhh!" Tak mi się udzieliło, że warczałam tak na Mojego do rana... :)
 
03.01.2010 16:42:14
lisu - nie bez powodu SouthPark podsumował Avatara jako "Tańczącego ze Smerfami" :D

Taki se. I tyle. Ja nawet nie uchylałam się przed latającymi obiektami, fabularnie cienizna, wizualnie piękny. Czyli, jak dla mnie, kategoria "do obejrzenia". I zapomnienia, bo nie ma tam chyba ani jednej rzeczy, która tak naprawdę odciska się piętnem na synapsach.


A Szerlok mnie zawiódł po całości. Jest minimalnie ciekawszy od Avatara, ale też brzydszy - chyba jedynie Tower Bridge w budowie trzyma klimat jak trzeba. Trailer zapowiadał dużo lepszą (a przede wszystkim - sprawniej opowiedzianą) historię. A tu kolejny film taki se, kategoria, jak wyżej (no, z poprawką na most jednak).
 
Gość: adkajestdobra, static-78-8-208-129.ssp.dialog.net.pl
04.01.2010 01:07:46
A mnie się film podobał. Byłam już w kinie 2 razy. W skali 1-10 daję mu 9,5, to najlepszy film jaki obejrzałam od ostatnich paru lat, a 9,5 bo może kiedyś powstanie coś co mnie bardziej zachwyci.
Zakochałam się w Pandorze, ludziach Na'vi i Jakeu który jako avatar był uroczy :D
 
Gość: Blogomotive, chello089075170140.chello.pl
04.01.2010 15:21:24

Blogomotive:
olorin:"Idź do Multikina w Złotych Tarasach, koniecznie w Sali nr 1. Wybierz sobie miejsce +/- w środku sali, nie dalej niż rząd "H-I", a będziesz PORAŻONY."
Rezerwacja zrobiona: Złote Tarasy, sobota, sala nr 1, rząd I. Zobaczymy, jak to się będzie miało do pierwszego seansu w Silver Screenie (bo mnie tamto 3D nie urzekło bardziej niż to, co widziałem w "Muchach w kosmosie").

Szczerze mówiąc żadnej różnicy w jakości obrazu 3D nie zauważyłem. Jedyna różnica na plus związana z oglądaniem filmu w sali nr 1 Multikinie z Złotych to lepszy dźwięk - choć nie znam się, może po prostu było głośniej. Acha - po okularach tak samo mi się w głowie po filmie kręciło.
 
Gość: olorin, aaqi159.neoplus.adsl.tpnet.pl
04.01.2010 21:37:37

Blogomotive:

Blogomotive:olorin:"Idź do Multikina w Złotych Tarasach, koniecznie w Sali nr 1. Wybierz sobie miejsce +/- w środku sali, nie dalej niż rząd "H-I", a będziesz PORAŻONY."
Rezerwacja zrobiona: Złote Tarasy, sobota, sala nr 1, rząd I. Zobaczymy, jak to się będzie miało do pierwszego seansu w Silver Screenie (bo mnie tamto 3D nie urzekło bardziej niż to, co widziałem w "Muchach w kosmosie").

Szczerze mówiąc żadnej różnicy w jakości obrazu 3D nie zauważyłem. Jedyna różnica na plus związana z oglądaniem filmu w sali nr 1 Multikinie z Złotych to lepszy dźwięk - choć nie znam się, może po prostu było głośniej. Acha - po okularach tak samo mi się w głowie po filmie kręciło.

Recenzja A. Jesionkiewicza dotyczyła różnic pomiędzy IMAX (warszawskim), a Multikinem (Złote Tarasy). Widocznie Silver Screen spisał się na 5 z przygotowaniem projekcji Avatara.
Jeśli idzie o percepcję 3D przez różne osoby to na wspomnianym Astro-Forum wywiązała się w tym temacie ciekawa dyskusja (wątek "Avatar" dla chętnych).

W lutym wybieram się raz jeszcze na seans, właśnie do Złotych Tarasów. Porównam Multikino na Ursynowie własnie ze Zł. Tar. Sam jestem ciekaw czy zobacze różnice.
 
Gość: jakanazwatakanazwa, public47036.xdsl.centertel.pl
05.01.2010 02:22:22
Zauważyliście, że Avatar ma dobrą reklamę? Wszędzie o nim pierdolą jaki to super film. W serwisach filmowych wysokie oceny, na film wybiera się pełno znajomych - już nawet wybierałem się obejrzeć ten film, a kominek ładną recenzję strzelił.

Wiedziałem, że jak coś jest tak głośno reklamowane to pewnie jest przereklamowane. Takie czasy, a ludzie zapomnieli, że dobry film nie musi być w 3D, a nawet na małym telewizorze będzie się dobrze oglądać. Większość nowych filmów jest tak chujowych, że trzeba je ratować 3D i innymi możliwymi chwytami.
 
Gość: malagenia, 77-253-207-114.ip.netia.com.pl
05.01.2010 20:44:51
Witam,

opinia kominka zgodna z moimi wrażeniami. Dodam tylko jedno - czuję się "olany" przez polskiego dystrybutora - polskie napisy roiły się od błędów, głównie literowych, skutecznie rozpraszając i odciągając uwagę od akcji i efektów. A dubbing - w tym wypadku, gdyby był jakości szrekowego, to jestem za.
 
Gość: Marcinoff, 153.19.101.194
05.01.2010 21:08:23


Oczywiście w IMAX, bo nasłuchałem się, że tylko w takim kinie możliwa jest pełnia doznań.


To akurat bzdura, film najlepiej wygląda w cyfrowym 3D (takie oferuje np. Cinema City) IMAXy w Polsce (poza Łódzkim, ale tam nie byłem) są analogowe, film był kręcony specjalną cyfrową kamerą, więc obraz ma dużo słabszą jakość (wiem z doświadczenia bo byłem 2 razy - i w IMAX i w Cinema city)

A jeśli chodzi o "efekciarstwo 3D" (wspominane kamyczki itp) to na szczęście głębia w filmie była bardzo podobna do rzeczywistej, więc nic nie wyskakiwało nam za bardzo z ekranu , jak zdarza się często na innych filmach trójwymiarowych (co bardzo psuje efekt)
 
Gość: Luke, 94.254.178.250
05.01.2010 22:35:53

jakanazwatakanazwa:
Zauważyliście, że Avatar ma dobrą reklamę? Wszędzie o nim pierdolą jaki to super film. W serwisach filmowych wysokie oceny, na film wybiera się pełno znajomych - już nawet wybierałem się obejrzeć ten film, a kominek ładną recenzję strzelił.

Wiedziałem, że jak coś jest tak głośno reklamowane to pewnie jest przereklamowane. Takie czasy, a ludzie zapomnieli, że dobry film nie musi być w 3D, a nawet na małym telewizorze będzie się dobrze oglądać. Większość nowych filmów jest tak chujowych, że trzeba je ratować 3D i innymi możliwymi chwytami.

Ja bym się akurat nie sugerował tą recenzją, bo IMO jest nietrafiona. Ale to tylko moja opinia. W każdym razie znalazłem około pięć punktów niezgodnych z prawdą w moim odczuciu.
Pozdrawiam
 
05.01.2010 22:46:57
Byłem w kinie na Tridio, i muszę powiedzieć że nie żałuję film przyjemnie się oglądało. Pomimo niewielkich niedociągnięć.

Liczyłem na więcej efektów że człowiek by uciekał w głab fotela przed zbliżającym się glazem lub czymś podobnym.

4/5
 
06.01.2010 20:42:56
Avatar to historia z Pocahontas (ze wszystkimi motywami), rzucona w świat science fiction wykonany dzięki współczesnej grafice komputerowej.
Postacie płytkie jak kałuża, irytujące do granic możliwości, wykreowane totalnie sztucznie, przerysowane aż miałam ochotę podpalić ekran. Główny bohater ograniczał się do dwóch wyrazów twarzy.
jedyne co mi się podobało to ładne krajobrazy, ładna grafika, tekstury roślin i skóry... tyle że bardziej już byłam zachwycona jak zobaczyłam u kumpla Obliviona na pełnych detalach... gdy próbowałam się skupić na technicznej stronie wykonania filmu, bo na fabule nie było sensu ponieważ jedno liniowy wątek główny znałam całkowicie po pierwszych 20min filmu, to rozpraszali mnie masakrycznie wkurzający swą jedno-wymiarowością bohaterowie
poszłam, obejrzałam, wyszła z kina zniesmaczona...
jest to film z góry nastawiony na gigantyczne zyski - gry na wszystkie możliwe konsole, gry na iPhone, figurki, telefony LG i cała masa innych badziewi z tej całej marketingowej otoczki...
jedyne co zawdzięczam temu dziełu kinematografii to przesiew wśród znajomych. ja rozumiem odmienne zdanie, inne gusta, konwersację na temat gatunków filmowych... ale jak parę osób było bliskich spalenia mnie żywcem na stosie za negatywną opinię na temat Avatara to ja serdecznie dziękuję
 
Gość: el_bandita, 84-203-42-72.mysmart.ie
06.01.2010 22:56:41
Rany ludzie. Ten film to typowy blockbuster, oskara za niego nie dostanie, ale tez mial nie dostac... Czysta rozrywka!
 
08.01.2010 11:47:41
też obejrzałam Avatar. Nie spodziewałam się, ze grafika mnie zachwyci (za dużo tego w pracy miałam) ale była bardzo przyzwoita. Podobało mi się, że pseud-Pandoryjczycy mieli rysy twarzy swoich człowieczych odpowiedników :)
Film był dla mnie jednakowoż trochę za długi, zwłaszcza że było wiadomo o czym będzie i jak się potoczy już po pół godzinie.
Ale bardziej niż długość przeszkadzała mi kompletna nierealność tej historii. utopia totalna - pewnie nie byłam w nastroju na tego typu historię i już - niemożliwe jest, żeby Pandoryjczycy wygrali to starcie.
Zauważyłam, ze Pandoryjczycy byli wystylizowani na ludzi sprzed milionów lat w kwestiach myślenia i ideałów oraz wierzeń - tak sobie wyobrażam ludzkość u zarania dziejów.
I na fali tego spostrzeżenia dochodzę do wniosku, że był to cholernie depresyjny i przygnębiający film, ponieważ nie ma takiej opcji, żeby Ziemianie wrócili do takich ideałów jakimi kierowali się Pandoryjczycy. Ziemianie też nigdy by się w ten sposób nie zorganizowali jak Na'vi - zawsze znalazłaby się spora grupa Ziemian (jeśli nie większość z nas), która zainteresowana byłaby negocjacją i zarobkiem (tym co można dla siebie "ugrać") gdyby zaatakowała nas jakaś inna, bardziej zaawansowana rasa z innej planety. Smutne ale prawdziwe.

Wiele bym jeszcze mogła pisać, bo projekt był ciekawy, ale zakończę stwierdzeniem, że po raz pierwszy zarejestrowałam fakt, że w potyczkach z mieszkańcami innych planet to Ziemianie przegrali. zawsze byliśmy niezwyciężeni a tu proszę - "dzikusy" z warkoczami... :) [przypuszczam, że to najgorsza kara obciąć takiemu Pandoryjczykowi warkoczyk, może nawet wtedy umiera, bo nie ma się jak połączyć z resztą świata ia nie czuje tej energii, której my Ziemianie nigdy nie czuliśmy)

PS. Właśnie zdałam sobie sprawę, że pisząc o nich "Pandoryjczycy" zamiast "Na'vi" postrzegam ich przez typowo ludzki pryzmat, bo przecież oni byli Na'vi - Pandora to nazwa planety nadana jej zapewne przez Ziemian

pozdrawiam
 
Gość: KrOOq, 94-72-106-243.marsoft.net
08.01.2010 15:05:24
A mnie wciągnął bezpowrotnie.
 
Gość: alekjas, abmz27.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.01.2010 15:16:58
Kominku skoro film Ci się nie podobał to pograj w Avatar: The Game. Mnie osobiście film się bardzo podobał i byłem na nim już dwa razy.
 
16.01.2010 23:20:59
Byłam na awatarze dzisiaj. Ja nie wiem Kominek, dla mnie to była bajka taka dla niegrzecznych dzieci, tak to odebrałam. Miewałam momenty znudzenia, ale nie mogę powiedzieć, że było źle. Nie żałuję, że poszłam na ten seans, bo chociaż nasiona se połapałąm. Trochę denna to była historia, bo, skończyła się jak zwykle dobrze, ale jak mówiłam wcześniej, od początku czułam się jak w bajce, a bajki zawsze się tak kończą...
 
17.01.2010 19:49:28
Trochę to po czasie, ale...
też byłam, widziałam, szybko zapomniałam.
Zgadzam się więc z ostatnim akapitem tekstu; avatar jak piękną kobietę trzeba zaliczyć (wg filozofii kominka:) i więcej nie powtarzać, bo nas zemdli:)
Muszę podkreślić plusy, bo nie uważam ten film za nieudany! A więc: bajkowe scenerie Pandory ładnie się w 3D prezentujący, społeczność Na'vi czy jak ich tam zwą, taka trochę z sufitu, ale z ludzkimi przywarami i zaletami, piękne sylwetki, gracja w ruchach - +8 do miłości:)
Efekty 3D letko mnie zawiodły, ale może to sprawka kina, a konkretnie sali, którą "wylosowałam".
Lubię oszołomienie efektami, jednak na pierwszym miejscu zawsze jest u mnie to "coś", co wgniata w fotel.
Może następnym razem będę miała 2in1.
 
18.01.2010 17:44:40
Ja tez ciut po czasie , ale co tam ... pare słów chciałbym napisać w związku "z" ...

na wstępie .. gratuluje recenzji! , naprawdę trzeźwego i szczerego punktu widzenia na kwestie .. jestem tu nowy .. na Twoim blogu , ale ta recenzja spowodowała , że zarejestrowałem się (co bardzo rzadko ma miejsce jak i sam fakt w sobie zainteresowania blogami) , napewno zajrze tu nieraz jeszcze , więc przy okazji WITAM serdecznie.

Avatar ... zanim wypisze tu swoje cyfrowe gorzkie żale , chciałbym podkreślić fakt takowy iż jestem lub tez raczej byłem wielbicielem talentu pana Jamesa Camerona , jestem jedną z tych osób które widząc premiery.. tak , premiery .. filmów Terminator i Aliens 2 zostały zaczarowane na następne X lat , gdzie filmy te stały się wykładnikiem jakości jeśli idzie o atmosferę, wykonanie, napięcie ect..Wracając.

Spodziewałem się DZIEŁA.. i to dzieła przez ogromne D.Z ..filmu który swoim scenariuszem porwie mnie na dobre pare miesiecy, filmu który swoją atmosferą wywoła rekacje notorycznego myślenia "o" (vide Terminator, Aliens .. lat temu nascie) , czy wreszcie spodziewałem się naprawdę efetków spec. z najwyższej półki o detalice bliskiej absolutu ..

to co zobaczyłem natomiast to jakaś okrutna pseudo-bajeczka dla pustych intelektualnie i stylistycznie amerykanów (nie obrażając nikogo) .. Strona merytoryczna filmu to absolutna klapa ziejąca przyziemnym hollywódzkim schemacikiem który zamęcza świat kina od lat..
Strona techniczna skolei to napompowany balon ego okraszony pseudo 3D efektami w celu urozmaicenia gówienka , zaznaczając jednocześnie iż ten FAKE3D efekt na dłuższa metę staje się naprawdę uciążliwy dla oczu i mózgu ..

Jestem kompletnie zdruzgotany ze, osoba kalibru Camerona była w stanie wywalić z siebie film klasy.B wręcz .. natomiast sam huk i orgazm ludzi wokół tej bajki jest dla mnie kompletnie niezrozumiały .. no cóz .. świat się zmienia , lata lecą , ludzie wolą mentalne-biedne pseudo dzieła od rzeczy wartościowych , oryginalnych , z klasą ...

szkoda ...



 
19.01.2010 08:46:57
Żonę w środku nocy obudziły jakieś hałasy z sąsiedniego pokoju. Zakrada się po cichutku... i widzi, jak mąż posuwa gumową lalę. Zezłoszczona pyta:
- Co ty, u licha, robisz?!
- Myślałem, że to twój awatar...
 
Gość: SebeG, 212.182.64.151
20.01.2010 15:27:04

Nadaje nowe znaczenie przebrzmiałemu już mniemaniu, że "niektóre filmy można oglądać tylko w kinie". Dotychczas były to pozycje k


To bezsensowne, gdyż gro ujęć powstało wyłącznie po to, aby widzowie w tych śmiesznych okularkach mogli czuć na sobie każde kopnięcie.


Masz błąd w tym zdaniu. Pisze się gros, a nie gro. Gros znaczy tuzin. A gro ?
 
Gość: Withapain, afed152.neoplus.adsl.tpnet.pl
24.01.2010 13:59:10
Jedyne co było przewidywalne w tym filmie, to reakcja publiczności.
No bo przecież film kończy się dobrze, tak jak każdy ze 'specjalistów' przewidywał.
Jest denny wątek miłosny.
Strzały bez problemu przebijają szkło pancerne, a kamera nie zawsze funkcjonuje tak, jak powinna.

To jedne z licznych rzeczy, które są wypominane produkcji Camerona. Zbiera się szajka ludzi, którzy uważają się za kinowych znawców i rozkładają film na czynniki pierwsze. A nie o to w tym chodzi. Ten film się odbiera całościowo, trzeba wejść w ten świat, poczuć ten klimat. O ile można komentować błędy 2012 z racji jego kiczowatości (znana zasada z podstawówki, zawsze bije się leżącego), to wytykanie małych błędów w wypadku Avatara jest po prostu wynikiem snobizmu.
Fabuła nie była przewidywalna. Może samo zakończenie tak, ale było sporo zwrotów akcji, widz w pewnym momencie naprawdę tracił wiarę w powodzenie tej dobrej strony. Ciekawe ilu z Was przewidziało zniszczenie zamieszkiwanego przez bohaterów drzewa. No, ale może jestem po prostu za mało wykształcony i ruszają mnie takie 'bajeczki'.

Jedynym minusem, który rzeczywiście powinno się wytknąć jest brak walki z tym mitycznym (zapomniałem nazwy) latającym stworzeniem. To był przecież moment zwrotu akcji w fabule, w przeciągu całej historii Pandory tylko 5 osób zdołało go ujarzmić. Oni zamiast tego usunęli tą scenę, robiąc z takiego wyzwania rzecz niezwykle prostą.
 
Gość: tomii, 51.54.51.80.easy-com.pl
24.01.2010 20:01:13

Withapain:
Jedynym minusem, który rzeczywiście powinno się wytknąć jest brak walki z tym mitycznym (zapomniałem nazwy) latającym stworzeniem. To był przecież moment zwrotu akcji w fabule, w przeciągu całej historii Pandory tylko 5 osób zdołało go ujarzmić. Oni zamiast tego usunęli tą scenę, robiąc z takiego wyzwania rzecz niezwykle prostą

tej sceny Cameron nie napisał więc nie możesz powiedzieć że tę scenę usunęli fakt może szkoda że nie została ona napisana.
I do tych wszystkich co Avatara biorą za bajkę polecam scenariusz można pobrać w sieci tam jest wiele scen których nie umieszczono w filmie w sam raz dla was i dla 5 letnich dzieci np: "stykanie się " warkoczami przy drzewie dusz razem z tekstem netiri " całowanie jest dobre ale my mamy coś lepszego" to byś cie dopiero piali
na szczęście do tego nie doszło :D
Osobiście film oglądałem poczynając od słabego cam "dublingu" ivony przez ts'y, r5, czytałem też co gorętsze kawałki scenariusza i mimo tego idę do kina ten film się włącza a potem się kończy, ciężko przerwać "połączenie" jest prawie tak niebezpieczne jak naciśnięcie wyłącznika awaryjnego (to dopiero zabawne cała masa nowoczesnej elektroniki i zwyczajny pospolity grzybek :DDD)
A jak komuś przeszkadza że kilka razy ktoś mówiąc nie patrzył na współrozmówce to polecam kulisy tam widać jak ludzie muszą sobie wyobrażać postacie które pojawią się w filmie dopiero po obróbce pewnie trudno tak grać (usprawiedliwiam ?) ok usprawiedliwiam pewnie powinien dublować aż będzie idealnie
Ja już ten film uwielbiam chociaż na żadnej wersji nie widziałem detali takich jak struktura skóry tylko sam suchy niebieski mam nadzieję że to zobaczę w kinie bo jak nie! to będzie to pierwszy i ostatni wypad do kina :d
Tak zakończę ten trochę przydługawy wywód
 
Gość: Withapain, afdv179.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.01.2010 13:37:25
Nie sprecyzowałem wypowiedzi, miałem na myśli to, że usunęli tą walkę ze swojej wizji filmu.
 
Gość: zazula2007, public-gprs83294.centertel.pl
05.02.2010 20:44:02
Obejrzałam film ponad miesiąc temu i wciąż jestem pod wrażeniem.
Nie wiem czemu wszyscy komentują pociąg seksualny do niebieskiej kosmitki a zapominają o pociągu kobiet do avatara camerona... bo mnie kręcił. Wizja życia na pandorze jak dla mnie doskonała: piękne stworzenia począwszy od "ludzi" na ptakach kończywszy. Mimo, że społeczność dalece zacofana w porównaniu do ziemian, to związek z przyrodą powala. I las nocą - cudo.
I najważniejsze przesłanie filmu. Padł gdzieś tekst w stylu: "zobacz jak ludzie zniszczyli ziemię". Pandorę też chcieli zniszczyć, po co? Dla kasy! Jak już ktoś wspomniał: zwroty akcji. Osobiście faktycznie zwątpiłam w zwycięstwo "dobra" i płakałam.
I do dziś marzy mi się podróż do takiego świata...
Mam gdzieś drobne błędy - jak dla mnie film był doskonały. Największe emocje jakie w życiu przeżyłam... w kinie oczywiście ;)
 
Gość: Ariana, 89.191.132.1
08.02.2010 13:13:32
Ci którzy uważają film za nieudany - jesteście infantylni. Nie potraficie zauważyć nawet tego najbardziej oczywistego sensu dzieła, zwracanie uwagę tylko na rzeczy nieistotne i błahe. To nie film jest rozczarowaniem tylko wy:/
 
Gość: Landraider, bzc235.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.02.2010 18:08:01
Witam. Dodam kolejny mało znaczący komentarz, który prawdopodobnie i tak mało kto przeczyta, ale czuję, że muszę (nie, to nie jakieś głosy w mojej głowie mi to karzą, po prostu nie rozumiem kompletnie ludzi wychwalający ten głupi i nudny film). Do kina wybrałem się po tym jak zaspamował mnie smsami mój siostrzeniec: "To super film! Na 3D wymiata! itp. itd". Dawno w kinie nie byłem, pomyślałem, że to dobra okazja. Wchodzę na salę, same dziadki i staruszki, w trakcie reklam przyszło parę osób płci piękniejszej i to powinno dać mi już do myślenia! Początek filmu bardzo dobry, ale jako osoba często sięgająca po literaturę s-f szybko się jakoś przestawiłem (przyzwyczaiłem?) do technicznych nowości zaprezentowanych w filmie i do koncepcji "myślącej planety". Potem niestety było gorzej. Ta walka i ucieczka przed tym wielkim stworzeniem podczas wyprawy do lasu... Pięciolatki pewno sikały ze strachu w majtki, ale dla mnie była to po prostu żenada. Potem było jeszcze gorzej, autorzy uraczyli nas mdłą przeróbką klasyki kina jakim jest wg mnie "Człowiek zwany koniem", w połowie filmu ziewałem i czekałem na jakąś akcję . Dwie trzecie filmu to jakiś poroniony melodramat! Nareszcie przyszła walka, nie powiem - efektowna i nawet mi się podobała, ale to była końcówka filmu. Podsumowując, autorzy spróbowali zrobić film dla wszystkich i wyszło to tak źle jak w SWI, kobiety i dziadki pozbawione testosteronu pewno łkali w mdłych momentach i na pewno im się film podobał (jeśli oglądasz "Modę na sukces", lub jesteś czyimś wrażliwym siostrzeńcem to możesz się do tej listy dopisać). Ja teraz czekam, aż kominek zrobi recenzję "Bękartów Wojny", by wrazić o nim swoje zdanie :)
 
Gość: Majki-Fajki, ayl150.neoplus.adsl.tpnet.pl
12.02.2010 12:53:30
Fajna, amatorska opinia - choć z profesjonalną recenzją ma wspólnego tyle co końska rzyć z malarstwem Rembranta. Za to lubię Internet - że każdy kto ma łącze, może się stać krytykiem filmowym, literacki, publicystą czy dziennikarzem. Pozdrówa

Czemu komenty nie są podpięte pod jakąś sensowną usługę, typu Disqus?
 
13.02.2010 14:17:36

Majki-Fajki:
Fajna, amatorska opinia - choć z profesjonalną recenzją ma wspólnego tyle co końska rzyć z malarstwem Rembranta

To tyczyło się mojej opinij, czy kominka :) ? Podobało mi się jak użyłaś słowa "rzyć", zamiast "dupa". To dodaje "dorosłości" twojej wypowiedzi.

Majki-Fajki:
Za to lubię Internet - że każdy kto ma łącze, może się stać krytykiem filmowym, literacki, publicystą czy dziennikarzem.

Mi też to się podoba, nawet gdy ktoś ma NEO ( łączę się z tobą w bólu). I chyba na tym polega siła internetu.
 
Gość: noob, chello089075160141.chello.pl
13.02.2010 19:37:13
lol wszystko oczerniasz
lmafo
 
Gość: jaxD, 253.bielsk.net
14.02.2010 01:36:55
ja głównie zgadzam się z tym jest za mało wątków drugoplanowych. W tym filmie leci scena za sceną, już jeździ na koniu, nagle jest w bazie i zdaje raport nagle jest już nowy dzień i gada z tą niebieską w której się zakochał. Zawiodłem się tym bo inne filmy które w sobie sceny drugoplanowe i choć one czasem są nudne, przypominają film a nie streszczenie...
 
14.02.2010 07:50:53
Minie najbardziej bolało w filmie to szybkie skojarzenie z tym filmem o którym wcześniej wspomniałem ("Człowiek zwany Koniem"), praktycznie przez większość filmu potrafiłem się domyśleć co będzie dalej (a to czego się nie domyśliłem było i tak nudne). Dodatkowo łzawe sceny jakoś mnie nie wzruszały i były szalenie oczywiste - miłość między dwojgiem bohaterów, niechęć jej byłego zalotnika, śmierć przywódcy itp. itd - łatwo było się domyśleć, ze do tego dojdzie. Mało było zwrotów akcji, które mogły jakoś zaskoczyć widza (amerykanów pewno wszystko tam zaskakiwało - wiecie, to ONI wymyślili instrukcję mycia rąk ;D). Ja nie lubię telenowel a to dla mnie była taka futurystyczna mydlana opera. Nie twierdzę, że to coś złego, naprawdę spora część osób je lubi, tylko obłudą jest udawanie, że jest inaczej.
 
Gość: ssiruuvi, 87-205-27-197.ip.netia.com.pl
14.02.2010 14:34:04
co do 3d moge powiedziec tyle, ze film rownie dobrze mozna ogladac w 2d poniewaz nie posiada on "bajerow", w ktorych 3d mogloby byc wykorzystane.. tak jak to bylo w final destination.. omijajac sama tresc, efekty byly takie przy ktorych na prawde mozna bylo podskoczyc czy sie przestraszyc.. w avatarze tego nie zobaczysz

"Planeta trąciła sztucznością, znaną graczom z gier komputerowych" - ??? chyba raczysz byc smieszny. Cameron chcial przestawic ala raj, mase roznorodnego zycia, obcowanie z natura.. mysle ze udalo mu sie to znakomicie. moze po prostu powinienes sie przyznac ze masz mala fantazje i nie bawia cie "fikcyjne, swiecace kwatki" czy szescionogie psy(?), najlepiej jakby po lesie biegaly kurczaki i rosly muchomory.. s-f polega na tym ze niektorych rzeczy nie znajdziesz u siebie w ogrodku...
 
Gość: goscgosc, 82-160-228-214.tktelekom.pl
14.02.2010 21:28:06

ssiruuvi:
"Planeta trąciła sztucznością, znaną graczom z gier komputerowych" - ??? chyba raczysz byc smieszny. Cameron chcial przestawic ala raj, mase roznorodnego zycia, obcowanie z natura.. mysle ze udalo mu sie to znakomicie. moze po prostu powinienes sie przyznac ze masz mala fantazje i nie bawia cie "fikcyjne, swiecace kwatki" czy szescionogie psy(?), najlepiej jakby po lesie biegaly kurczaki i rosly muchomory.. s-f polega na tym ze niektorych rzeczy nie znajdziesz u siebie w ogrodku.



jak dla mnie s-f to trochę więcej niż sześcionogie psy... film mi się nie podobał, ale wszystkie powody, dla których mógł mi się nie podobać zostały już wymienione... może mam zbyt bujną wyobraźnię, ale świat a'la Pandora nie zachwycił mnie... i nie, nie chciałabym tam mieszkać i żyć tak jak oni...
 
Gość: lyczos, pc-03037.zdnet.com.pl
17.02.2010 20:57:22

"Avatar" powstał o 20 lat za wcześnie.


Kominek, ale nie mogli go zrobić za 20 lat bo w 2012 będzie przecież koniec świata mam racje? :))
 
Gość: m_v_h, p5484988E.dip0.t-ipconnect.de
20.02.2010 22:57:27
Witam. na strone wpadlem przypadkiem i po przeczytaniu recenzji wnioskuje ze film nie jest w Kominka typie i na kazdy mozliwy sposob proboje go zrownac z dnem. A szkoda. Film ma nominacje na oscara i rywalizuje z The Hurt Locker, rownie dobry film (wg mnie pod wzgledem fabuly lepszy od Avatara). Jednak Avatar ma w sobie to cos, ten inny swiat ktory wciaga. Bylem w Imaxie na nim w Bulgarii i pod wzgledem wygody okularow, naprawde bylem zadowlony. nie wiem moze Kominek film ogladal w jakims polskim marnym kinie i rzeczywiscie okulary byly do bani, a moze po prostu nie podoba mu sie ten krok do przyszlosci.
''Jestem też przekonany, że marzyło mu się, aby ta główna bohaterka kosmitka (wyleciało mi jej imię) stała się pierwszą - nieistniejącą w realnym świecie i niebędącą rasy ludzkiej - postacią wywołującą podniecenie u mężczyzn. Obiektem pożądania. Był blisko. Ale nie udało się. Jest interesującą postacią, ale ma za małe cycki. I ogon. '' - hehe, jaki text, z poziomu 12 - latka. oczywiscie gdyby miala silikony jak pamela anderson moze bylaby dla Ciebie atrakcyjna.
Moze powinienes przerzucic sie na recenzje filmow xxx, :D:D:D
pozdro
m_v_h
 
Gość: kjujijks, ayd125.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.02.2010 21:15:22
żal i kompletne dno ta "recenzja"
 
Gość: Sluger, bis72.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.02.2010 22:46:19
Buahahahhaahhaah dawno się tak nie uśmiałem podczas czytania ;) "KOMINKOWY AKCENT W AVATARZE!" xDDDD Nie no, bez przesady xD To znaczy, że w Jestem Legendą użyli akcentu "Slugerowiskiego", bo główny bohater wstaje o godz. 11 - tak jak ja w czasie wakacji xD
 
27.02.2010 00:13:08
mnie się trafił ten zaszczyt obejrzenia Avatara na pokazie przed-premierowym na przełomie roku z żoną,teściem i szwagrem. i szczerze to powiem że filmem jestem zachwycony. choć nie wiem dokładnie czemu.

główny bohater był drętwym, pseudo-cynicznym schizofrenikiem jak smerfetka co to nie wie czy woli papcia gargamela czy sie z tymi małymi niebieskimi szczurami dymać (ale mi sie udało porównanie z tą niebieskością - wypisz wymaluj główny bohater zerżnięty ze smerfów!)

po głównej bohaterce - jako babie ale rasy obcej - spodziewałem sie czegoś więcej. a tu nie dość że stary oklepany schemat "ty chamie wsiurze ->ah jak ja cie kocham ->won świnio->okey znowu cie kocham", to jeszcze neurotyczka. i po wielkiego CH nam loty kosmiczne? obok pod kołdrą czy 100 lat świetlnych dalej - baby jakie były takie są.

"ripley" jest jak fonetyczna wymowa tego imienia - "Replay", ale jak na ironie bardziej mi sie podoba teraz jako stara dupa niż gdy z gołym tyłkiem latała w Ósmym Pasażerze Nostromo

cały film wygląda jak skrzyżowanie Halo 3 z Farcry'jem - oglądając odruchowo szukam pada/myszy.

okulary 3D na przemian zdejmowałem i zakładałem. i zależnie od kolejki dostawałem zeza zbieżnego i rozbieżnego.

nie wiem jak na oficjalnej premierze ale w moim przypadku napisy sprawiały wrażenie jakby tłumacza regularnie co 2-3minuty ktoś zapinał w tyłek. mimo zawodowej przeszłości tłumacza jestem w stanie przełknąć spłycanie tekstów ale tłumaczenie ODWROTNE ZNACZENIOWO to już o kropelkę za dużo
(scena jak lądują na tej placówce w górach i ripley pokazuje temu inwalidzie jego trumne)
"That's the best one we have" -> "ten jest najlepszy jaki mamy"
a w filmie z napisów dowiedziałem sie że "ten to jest najgorszy jaki mamy". jakim cudem "best" stało sie "worst" przechodzi moje zdolności pojmowania.


a już wiem czemu film mi sie podobał. miał happy end. ja koooooocham happy endy. do tego stopnia że 99 na 100 bez happy endu nawet nie obejrzę. tak mało jest ich w życiu (happy endów znaczy się, nie filmów)
 
05.03.2010 15:40:48
Kominku rozwalasz mnie .. ;) dosłownie..czytam bloga dopiero od kilku dni - wciągając to wszystkie podstarzałe koleżanki. A mimo to juz kocham cię platonicznie. Zapewne będzie to krótki okres - bo należe do ludzi którzy szybko zmieniaja swe fascynacje - a juz czuję że siedząc całymi godzinami przed "Kominkiem" - trace za dużo zbyt cennego czasu - muszę iśc na odwyk. Ale czym lepiej cie poznaję tym bardziej wydajesz mi się podobny (wiem że nikt nie może sie z tobą równać) do mojego kumpla Tomka. Po obejrzeniu Avatara w rodzinnym gronie - gdzie ukochany małżonek raczył nam zamówić bilety w 5 rzędzie, uznałam, iż chętnie wybiorę się do kina jeszcze raz aby nabrać troche dystansu - szczególnie do ekranu. Na filmy nie tylko w 3D chodzę czesto - jestem zmuszana przez dorastające latorośle, więc nowością to dla mnie nie było. Urzeczona fantastycznym światem kolorów i malowniczości terenu - uwielbiająca Tolkienowskie opowieści i całą następującą po nim fantastykę (zawsze lubiłam bajki - może to znak że nadal w środku czuję się dzieckiem) chciałam jeszcze raz - nie skupiając się na wypisanych małymi literkami dialogach chłonąć obraz - (z dobrych źródeł wiem że najlepszy jest do tego 7 rząd). Zabrałam więc wyżej wymionienego kolegę, wraz z jego świerzo nabytą laską i moją starszą córką ktora też jakoś jeszcze Avatara nie obejrzała. Tomasz chciał się wykazać brawurą - od tygodnia zamawiał wirtualnie bilety na wszystkie możliwe dla nas terminy na kolejne nazwiska z naszej grupy. Na miejscu okazało się własnie że wybrał IMAX, (chociaż nigdy w nim nie był) - bo też uznał że jak film 3D to tylko tam należy go obejrzeć. Poza ceną biletów i wielkością ekranu - niczym się zaznaczam nie róznią. Napaliłam się bo miał być to 7 rząd. chociaż przyjechaliśmy godzinę wcześniej - aby odebrać rezerwacje - spóźniliśmy się na seans 10 min, ponieważ, gra w "kraby" była bardzo pasjonująca, kawę trzeba było wypić, co by na filmie nie przysnąć i siary nie zrobić, pomyliliśmy piętra, jeszcze sikanie.. Kiedy w ciemnościach obarczona popcornem, i jakimś innym badziewiem do żarcia - aby nie paść z głodu przez 3 h, zaczełam pchać się deptając już zapatrzonych widzów do upragnionego 7 rzędu - cała reszta grupy - drzeć się za mną zaczeła że to jednak 3 rząd a Tomek pomylił cyferki. Jak kurwa można pomylić cyferki 3 z 7?!! Wcisnełam mimo to okulary , prubując usadzić się dużo niewygodniejszym krześle niż w kinie zwykłym, zdumiona że nie ma stojaczka pod picie(i co mam se teraz trzymać ta 2 litrową wode razem z popcornem między nogami?!!) powyzywałam pod nosem i starałam się zogniskować wzrok na obrazie ekranu. masakra!! rozmywało mi się wszystko i nijak nie mogłam załapać ostrości. Reszta która nie widziała wcześniej filmu była urzeczona i wogóle nie wiedzieli na co ja jęczę. Najbardziej zafascynowana z miłością w oczach w Tomka wpatrzona była jego świerza "Nabytka". A ode mnie dostał straszną zjebkę w drodze powrotnej - że jak ma szpanować to nie wsytuacjach kiedy ja jadę napalona na interesujące widoki a on to niweczy w tak okrutny sposób swoją imprertynencją. Już trzeci raz chyba jednak nie pojadę - zniechęciłam się. Wolę poczytać Eragona.
Sory za przydługą i rozwlekłą wypowiedź - ale ja mam tak w staddarcie, że mi się słowotok włącza. A że jest to mój pierwszy post dla Ciebie - potraktuj go łaskawie i z wyrozumiałością. Pozdrawiam.
 
Gość: Karolina, 91.123.185.254
07.03.2010 20:46:17
Surogaci + Pocahontas + 3d = Avatar ..
 
18.03.2010 04:18:22
Bardzo subiektywna ta recenzja... Nie ukrywam, że wolę obiektywne.

Mi film bardzo się podobał, długo o nim myślałem, on dał wiele do myślenia. Wywołał też dużo (pozytywnych) emocji. Nie już będę się rozpisywał dlaczego.
Nie rozumiem dlaczego tak się czepiacie tego Avatara... Jak film zły to jakoś dużo się o nim nie rozpisują. A tu piszą o nim ale niektórzy źle (czyli jakieś emocje wywołał).

Co do głębszych przesłań... Są. Choćby "Zabili własną matkę i to samo zrobią tutaj" (o naturę chodzi), "widzę cię", "Ludzie Z Nieba (...) mogą brać, co zapragną (...) nie mogą brać tego, co chcą". Zabijanie tubylców spowodowane surowcem i w konsekwencji zagłada rasy - jak wyprawy konkwistadorskie (Na'vi - Aztekowie), wojny irackie, sieć na Pandorze - Internet, Raj - Biblia, współczesna nauka (zdalne sterownie, nadprzewodniki) itd.

Niektórzy nawet robią obliczenia analizując film klatka po klatce (np. odległość Pandory od Polifema i czas obiegu).

Żeby w tym filmie zobaczyć coś więcej niż tylko bajkę trzeba POTRAFIĆ. Ale nawet tylko jako bajka i dla rozrywki sprawdza się świetnie.

/OT/
"Jeżeli się nie zalogujesz, przy Twoim komentarzu pokaże się adres IP."???!!! Ehm.. zostałem zmuszony założyć konto - ale wątpię, żebym odwiedzał Kominka.
/OT/
 
19.04.2010 23:03:45
Nie macie pojecia jak sie ciesze, ze nie jestem jedyna osoba ktora z filmu Avatar wyszla, hm ... lekko zawiedziona ....
Film to jeden wielki zlepek juz_widzianych motywow, nie tylko folmowych ale tez z literatury fantasy.
Trudno, moze nastepnym razem ...
 
Gość: ble, public-gprs93753.centertel.pl
30.05.2010 21:23:00
axis.3city, a czego innego można oczekiwać wybierając się na kolejną "superprodukcję" o walce, honorze, miłości itp.?

Bo ja oczekiwałem jedynie odprężenia. Byłem przygotowany na to, że kolejny raz zostanę zaatakowany oklepanymi schematami i wiesz co? Jakoś mi to nie przeszkadzało ;) Gdybym chciał oglądać ambitne kino, zostałbym w domu i włączył w TV Ale Kino lub Zone Europa.

I właśnie dlatego, piszącemu tą recenzję życzę na przyszłość może odrobinkę więcej "luzu"... Ten fil MIAŁ TAKI BYĆ. To KINO ROZRYWKOWE. Pastwić się nad nim z powodu kiepskiej fabuły czy gry aktorskiej, to tak, jakby wejść do zakładu dla umysłowo chorych i naśmiewać się z pacjentów że są dziwni.

Rozumiem, fajnie jest sobie przyjąć pozę krytyka-hardkora, który widział już wszystko i ze zdegustowaną miną patrzy na płytkość, miałkość i nijakość. Ale czy ten film sobie aby na to zasłużył? Jeśli włączasz wieczorem Polsat, to nie oczekuj że zobaczysz serbsko-chorwacko-bośniacki niskobudżetowy dramat psychologiczny o dzieciach wojny...
 
16.08.2010 17:58:54
Mi się tam podobał ogon Naytiri - taki ruchliwy. I film też mi się podobał - uczucie, które musiało przezwyciężyć wszystko, wielkie bum, cycki pani Rodriquez... Bandzior z pocharataną mordą, zwierzątka i brak dyskryminacji wobec niepełnosprawnych. To wszystko sprawiło, że film oglądam do tej pory co jakiś czas.
 
jako Gość
zaloguj się
zarejestruj się
Jeżeli się nie zalogujesz, przy Twoim komentarzu pokaże się adres IP.
twoja nazwa (wymagane)
e-mail
Podgląd
Dodaj komentarz
niedziela, 27.06.2010
TU MOŻE BYĆ MIEJSCE

na Twoją reklamę.

Ale wcale nie musi, bo na blogu jest jeszcze kilka innych miejsc na banery, a i współpraca z blogiem nie musi obejmować wyłącznie banerów.

 


(tak, można klikać w ten obrazek, można)

soonia, na blogu kominka wszyscy jesteśmy ponad 7 godzin starsi! no mój BOŻE
Lisu, przepraszam, jeśli Cię w jakiś sposób dotknęłam. Trochę sie nie zrozumieliśmy. Nie chodziło mi o to, że burakiem jest ten, kto coś sobie nakręci na ulicy, bo akurat zobaczył coś ciekawego. Sama mam fajny aparat z telefonem i czasem coś sobie nakrece, ostatnio teatr uliczny z Japonii w centrum Aten. Odejdzmy też od tego buraka,bo moze zbyt dosadne słowo. Mnie chodziło raczej o to, ze panowie zobaczyli gołą babkę (właściwie jej cienie) i biegiem kręcą. Jakoś dla mnie ta reklama przedstawia mężczyzn w takim powiedzmy to, niekorzystnym świetle, goła babka, więc automatycznie mordy im się śmieją, ślina cieknie z ust i te kamery wszyscy jak na komendę...


Ja się zastanawiam, czy gdybym coś takiego zobaczyła, to też bym chwyciła za swoją nokię i stanęla na środku i kręciła, bo babka się kąpie. No i... chyba jednak nie, naprawdę. Podobnie jak nie pstrykałabym jak oszalała na widok jakiegoś celebryty w centrum miasta. Co nie zmienia faktu, ze wielu by się posikało, żeby sobie pstryknąć taką fotkę, czego ostatnio mielismy przykłądy przy okazji zjazdu Solidarności.

panpremier:
Mad Men.

bardzo dobry, poza jednym małym ale jakże istotnym szczegółem - główny bohater ma w sobie tyle samo ikry i charyzmy co drewniany Vito Scaletta. Nie dałem rady wyjść poza pierwszy sezon, niestety.

dziewczynka_do_bicia:
Dean Winchester

Dean Dean, co wy wszystkie macie z tym Deanem, on nawet nie umie zjeść kanapki nie paprząc się jak dziecko ;)
"Oranżada" Helleny przeszła ostatnio jakiś relaunch, bynajmniej ja ją spotkałam na wielu półkach sklepowych już :) Gdzieś w jakimś artykule (nie pamiętam niestety gdzie, wiem że to było pismo o FMCG :( ) przeczytałam też, że podobno dostała nagrodę Produkt Roku 2009, więc trzyma się jakoś tam. Na ich stronie internetowej hasło brzmi: "Hellena - łączy pokolenia", jest w tym trochę prawdy :) Ale oranżady w szklanych butelkach (0,2 bodajże) to ja już nie pamiętam od czasów gimnazjum :( A lody Bambino były tym, na co mała Angela czekała całą jesień, zimę i wiosnę (aczkolwiek Magnum z orzechami nie pogardzę :)), nie wiem jaki był motyw postępowania grupy ludzi, którzy przyczynili się do ich zniknięcia :( A oprócz gumy Donald pamiętam, że były też takie Barbie - zbierałam te naklejki i namiętnie tapetowałam sobie nimi pokój i ozdabiałam meble ;)



Zastanawiam się, dlaczego producenci oranżady (bodajże Hellena) nie wpadli na pomysł, aby na znanym wszystkim smaku zrobić napój energetyczny o nazwie Oranżada? Co to za problem dorzucić do składu trochę kofeiny i tauryny? Red bulle wszyscy piją litrami, ten rynek dopiero się rozwija. Jestem święcie przekonany, że ze zwykłej oranżady dałoby się stworzyć markę lubianą przez dzisiejszą młodzież.


Masz rację Kominku, rynek się rozwija, ale ile już produktów tego typu weszło na rynek? Ile wchodzi? Całe mnóstwo - a i tak prawo pierwszeństwa sprawiło, że większość postrzegana jest jako "podróbki" i produkty gorsze od Red Bulla (no, może oprócz "Burna", bo jako produkt wychodzący z pod skrzydeł koncernu Coca - Cola miał dobrą oprawę marketingową i plasuje się na podobnej półce cenowej, przez co jest odbierany również jako produkt typu: "premium"), mimo iż w rzeczywistości takimi nie są. Nie twierdzę, że to niewykonalne, ale myślę, że Hellena mimo znanej marki musiałaby jednak zainwestować duże pieniądze w marketing, żeby się wybić na rynku napojów energetycznych.
No, przyznając się, czekałem na tę reckę. I sądze, że wiele nie napisałeś. Nie odbyło się to jak wcześniej z podziałem na wady i zalety wyodrębnione w odpowiednich akapitach. Jeżeli chodzi o Mafię to spodziewałem się czegoś jeszcze. Na głowę bije fakt, że stworzyli to Czesi... Ale my mamy Wiedźmina to i oni coś mają od życia.

Zima
Od czego zacząć ? A tak... Dla mnie, przynajmniej dla mnie absolutnie świetnie został dobrany początek gry do pór roku. Wątek wojskowy dodaje grze smaczku. Ale i tak najbardziej podoba mi się przyjazd do Ameryki. Zima... Szkoda, że trwa tak krótko, ale z pewnością gdyby trwała dłużej, zwyczajnie by mi się przejadła. Z tego co wiem wcześniej jej nie było, a teraz jest to moja ulubiona pora roku w Mafii...
Ślizgający się na chodnikach przechodnie, wszędobylski nastrój świąteczny i bajerancka muzyka w radio, jednym słowem cudo.
Let it snow, let it snow, let it snow...

Samochody
Model jazdy w jedynce był ciężko przyswajalny, zwłaszcza, że przeciętne auto nie wyciągało zazwyczaj więcej niż 100 km/h. No może wyciągało, ale cicho mi tam ! Wrażenie pozostało jakbym jeździł najszybszym ciągnikiem na świecie...
Akcja drugiej części rozgrywa się w latach czterdziestych i pięćdziesiątych. I nikt mi nie wmówi, że samochody potrafiły wtedy wyciągać 245 km/h. Tuning tuningiem, ale to lekka przesada. Głupotą wydaje się też zamieszczanie licznika w milach na godzine, a podawanie informacji w garażu w kilometrach na godzinę. I siedź tu teraz z kalkulatorem, żebyś mógł szpanować koledze ile wyciągnąłeś przedpotopowym gruchotem... Garaż za to jest świetny, ale ten pomysł już był i to nieraz. Po za tym miło popatrzeć jak opony zmieniają kształt podczas np. wjeżdżania na krawężnik. Takie szczegóły cieszą oko. Jest też do wyboru model jazdy zwykły i realistyczny. Jak opanujesz ten drugi będziesz miał satysfakcję, ale niech każdy gra jak uważa.

Realizm
Twórcy ewidentnie poszli w tę stronę. Mandat za przejście nie na pasach, przekraczanie prędkości, przejeżdżanie na czerwonym... Fajne ? Może i tak, ale jak już grasz w grę parę godzin to jest to bardzo denerwujące, że policja goni cię prawie bez przerwy. Kij, że łatwo uciec, ale to i tak wkurza. Otwieranie zamków znane z poprzednich części. Wybijanie szyb. Jak zaczynasz grę to starasz się tego nie robić żeby nie niszczyć auta, ale uwierz mi... Pod koniec będziesz czcić autorów za to. Po za tym przebieranie się, przemalowywanie auta, własna garderoba... Déjà vu ? Ano... To wszystko było już w gta 4. Nie winie za te rzeczy twórców, ale nie ma ich za co wynosić na ołtarz bo to już BYŁO. Jedynym fajnym pomysłem jest zmienianie rejestracji, tak... to mi robi dobrze.
Oby tylko nie zagłębiali się ekstremalnie w tym kierunku. Nikt by przecież nie chciał podczas misji się wkurzać bo Vito zachciało się siusiu...

Klimat
Kłótnia małżonków ? Oczywiście. Robotnik wrzucający węgiel do piwnicy ? Czemu nie. Sprzątająca kobieta ? Cudowny widok, swoją byłą... zaraz, zaraz... To chyba nie ta bajka.
Masa losowych skryptów potrafi cieszyć. Zwłaszcza jak grę się przechodzi pierwszy raz. Producenci zajęli się tym wzorując się na podstawie filmów gangsterskich. Ponoć obejrzeli ich ponad 50. Ja w to nie wierzę. Pewnie obejrzeli Ojca a resztę czasu spędzili przy piwie grając w czołgi na pegazusie. Tak czy inaczej można się wczuć w ten klimat lat pięćdziesiątych. Twórcy gadali coś tam jeszcze o budowie miasta w taki sposób aby budowało ono klimat. Sami stwierdźcie czy się im to udało. Dla mnie odstawili kawał dobrej roboty.

Grafika
Tak, grafika. Począwszy od postaci, skończywszy na cieniach jest świetna. Faktem jest, że wymagania są jednak zawyżone i chyba tym studiom odbija żeby wypuszczać gry o coraz większych wymaganiach. Popatrzcie na zalecane dla jakiegoś Empire, albo Napoleon Total War. Tak są prawdziwe. Nie, to nie jest zmowa i nie zmienili ich w internecie tylko dlatego żeby was robić w bambuko. Żeby nie pisać w samych superlatywach napisze, że jak wspomniał już Komin ściany są płaskie i momentami przypominają te z "Ojca Chrzestnego", części pierwszej gry oczywiście.

Fabuła
No jakaś tam jest, ale byłem zbyt zajęty zabijaniem żeby ją zauważyć. Nie ma się czym podniecać. Jest i tyle. Za to oryginalność misji to już zupełnie inna sprawa. Żeby nie zdradzać, zachęcam do zagrania.

Dźwięk
Według mnie bardzo dobry. Muzyka pasuje do misji. Ponoć wykupili prawa do oryginalnych utworów z tamtego okresu. Na ile to prawda nie wiem. Koneserów muzyki lat powojennych proszę o sprawdzenie cynku :) Za let it snow to podwyżam dźwięk o ocenę (co z tego, że nie ma tu żadnych ocen ?).

Mechanika
Dużo bicia, dużo strzelania, mało pościgów. System walki wręcz jest bardzo efektowny aczkolwiek to taki swoiste 50/50. Nigdy nie wiesz czy wygrasz. System chowania się to już klasyka kina. Kilka kulek i padasz na machę jak ja po wypiciu dwóch browców. Polecam grać od razu na trudnym poziomie trudności.

Długość
W dobie konsol i niedzielnych graczy gry są coraz krótsze co niestety nie ominęło dzisiejszego tytułu. Po tej grze spodziewałem się przynajmniej dwudziestu godzin dobrej zabawy, a dostałem 10h jak robisz na szybkiego, 11 normalnie, 13 jak się bawisz samochodami, a satysfakcjonujące 20 jak nie wyłączasz gry do spania. Co więcej zwiększenie poziomu trudności nie wydłuża zbytnio czasu rozgrywki.

Ocena ogólna
Mafia to piękna gra z mniejszymi lub większymi niedoskonałościami. Nie ma co porównywać jej do produkcji typu GTA 4 (walić to że właśnie to robię). To zupełnie inna gra i denerwuje mnie porównywanie każdej gry akcji z perspektywy trzeciej osoby do w/w tytułu toteż sam tego nie uczynię. Gra ma wiele smaczków, ale też swoje wady. Według was największą jej wadą jest to, że nie jest "jedynką". Takie rozumowanie jest błędne i grę należy oceniać nie jako sequel, a jako inną produkcje. A pod tym względem jest to jeden z najważniejszych tytułów w tym roku i zdecydowanie polecam towar zakupić.


Czytaj spamera
Mafia to taka gra jak Fallout 2. Czego by nie zrobić, jak świetnej grafiki by nie przygotować, jak fajnych pomysłów - tego po prostu NIE POWINNO się kontynuować, bo nie da się doścignąć pierwowzoru. Nie grałem w M2, ale to o czym piszesz pasuje do moich przewidywań.

Jedynka była doskonała. Była DOSKONAŁA - począwszy od menu (ta muzyka! ta animacja! ten klimat!) poprzez filmowy scenariusz, dialogi, postaci, miasto (nawet GTA 4 się chowa), klimatyczne momenty (motyw w kościele z otwartą trumną, walka w muzeum z latającymi wokół kawałkami obrazów i posągów, motyw na stacji benzynowej, akcja w hotelu no i ten jebany parking)...

Ta gra była po prostu doskonała (powtórzyłem sobie ją nawet jakiś rok temu - nadal jest). Takie gry już chyba nie wrócą, bo serio - w co ostatnio grałeś na takim poziomie? Nawet współczesne RPG, mój ukochany gatunek, robią się niemiłosiernie płaskie i proste. Fallout 3, mimo, że bardzo grywalny i klimatyczny, nie umywa się do "dwójki" - toż w F3 interakcja z innymi postaciami jest sprowadzona do zera i nie można nawet żadnej laski przelecieć.

Dziś gra to gra. Bardzo grywalna gra to tylko... bardzo grywalna, ale gra. Kiedyś gra to była przygoda. Grając w Mafię nie czułem, że jestem kolesiem siedzącym przed kompem - czułem, że jestem Tommym i wpadłem po uszy w niezłe gówno. Grając w Fallouta 2 nie czułem, że gapię się w monitor i czytam zielone literki na czarnym tle - czułem, że właśnie wyrwałem się z mojej rodzinnej wiochy i mam przed sobą cały świat i wielką przygodę.

To chyba już nie wróci, bo gry się zmieniły. Albo my już jesteśmy starzy.
Czytaj spamera
Nie wiem czemu tak dużo osób pisało o możliwej awarii dysku. Przecież autor napisał, że komputer mu się nie uruchamia, a na to nie może mieć wpływu dysk twardy. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że dysk twardy to część, która znajduje się w czołówce części, które psują się w komputerze. Zazwyczaj są to jednak uszkodzenia mechaniczne czyli nie od napięć, a od przegrzania, wstrząsów czy po prostu zużycia. Tylko raz miałem szczęście trafić na uszkodzoną elektronikę dysku, ale sam ją zniszczyłem bawiąc się molexem i wiatraczkiem przy włączonym komputerze. Wysokie miejsce w moim rankingu zajmują płyty główne. Odkąd kondensatory elektrolityczne zostały zamienione na polimerowe to już nie ma tylu awarii, ale właśnie ze względu na starego typu kondensatory dosyć często zdarzały się awarie. Szczególnie niektóre płyty główne jak seria MSI K9N miały tendencje do padania. Zasilacze uplasuję na trzecim miejscu. W ich wypadku sytuacja jest o tyle skomplikowana, że czasami uszkodzony zasilacz może działać ale traci na stabilności. Tego typu awarie znacznie utrudniają znalezienie problemu. Następne są karty graficzne. Mają one obecnie wiele zabezpieczeń, ale nadal potrafią się schrzanić. Kiedyś można było je zepsuć podkręcając FSB, gdy szyna była połączona z AGP, ale aktualnie to już daleka przeszłość :) RAM dosyć ciężko uszkodzić tak by komputer w ogóle się nie uruchamiał. Zdarzają się czasami uszkodzone pamięci, które wysypują błędy w testach, a komputer potrafi z taką pamięcią irracjonalnie pracować. Jednak spalić pamięć nie jest łatwo i one same mają różną odporność. Można je spalić złym napięciem (ale od tego jest szereg zabezpieczeń) i kiedyś gdy były gorsze zabezpieczenia, to można było je uszkodzić, jak się źle je wsadziło. Ja sam miałem sytuację, gdy miałem spięcie na płycie głównej, na której był Kingston i Infineon. Infineon wyzionął ducha, a Kingston działał jak zwykle :) Procesory padają niezwykle rzadko. Potrafią być dosyć wrażliwe, ale od wielu lat ilość zabezpieczeń na płytach głównych nie pozwala na ich uszkodzenie. Na starych płytach głównych (jeszcze z Socket A) bez zabezpieczenia termicznego łatwo było spalić procesor podkręcając go lub źle mocując chłodzenie/rozsmarowywując pastę termoprzewodzącą.
A co do pytania o pozostawienie systemu to skoro działa, to na pewno da się go odratować. Pytanie tylko czy autorowi będzie się chciało go naprawiać (większość użytkowników woli format) lub czy nie znajdzie kogoś, kto nie zrobi tego za niego.
Ponowna aktywacja systemu po wymianie płyty głównej jest standardem od Windows Vista.
Czytaj spamera

kominek:

lo_:Tak , jestem pewnie za młoda niektóre sentymenty o których wspominacie, ale do dziś niezapomnianym wspomnieniem jest jak dostałam swojego pierwszego walkmana.


To mój ukochany walkman. Kupiony w 1996 r. Wyświetlacz, radio, przewijanie w obie strony. To był szpan na całą klasę.
http://img823.imageshack.us/img823/6091/p1070804.jpg



Ja pamiętam mojego pierwszego walkmana w roku 1994 , był taki żółty, bez wyświetlacza (zapomniałam producenta i google też nie pamięta) ;)
Poza tym smaki mojego dzieciństwa to andruty, lody w gałkach za 2000 zł lub-- 20 gr za sztukę - to już było po denominacji na obecne złote :) Potem "Śnieżka", "Murzynki". Poza tym wspominaliście o oranżadzie w dużych szklanych zielonych butelkach "Krzyś". Do tego czekoladowe trójkąty (nadal można je dostać w sklepach ale to już nie ten smak).
Jeździłam najpierw na rowerze "Reksio", potem na Wigry 3. Namiętnie wysysałam mleko kondensowane w tubkach i zajadałam się sorbetem.

Cieszę się, że mam takie wspomnienia mimo młodego wieku (rocznik 1985). Cieszę się że w latach 90-tych powtarzali w TV Misia z okienka i program Słodowego. Pozostałe bajki mojego dzieciństwa to pszczółka Maja, Muminki, Miś uszatek etc.

Jestem wyjątkiem wśród swojego pokolenia, którego zawartość pudełka z pamiątkami Tworzą listy mamy z internowania, listy 18-ście lat starszego brata z wojska, który namiętnie rysował w każdym z nich logo Iron Maden, zbierał puszki po piwie (również EB), pierwsze numery "Twojego weekendu" i temu podobnych.

Czasami mam wrażenie, że dzieciaki wychowane na Teletubisiach, Kotopsie itd., nie będą mogły z rozrzewnieniem wspominać swoich dziecięcych lat. Bo co tu wspominać?
Czytaj spamera
Witam wszystkich!
Kominek, na wstępie bardzo dziękujemy, że skorzystałeś z naszego zaproszenia i testowałeś reklamy na swoim blogu. Bardzo miłe są dla nas słowa dotyczące jakości obsługi klienta, zależy nam, aby nasi Wydawcy mieli pełne wsparcie zarówno przy wdrożeniu jak i przy optymalizacji wyników. Spisałeś sporo ciekawych i inspirujących spostrzeżeń, do których chcielibyśmy się odnieść:
• Porównanie Adkontekst do AdTaily – trudno porównywać oba systemy, ponieważ bazują one na różnych modelach rozliczeniowych; w Adkontekst płacimy Wydawcom za kliknięcie w reklamę, natomiast w AdTaily Wydawca ustala cenę za wyłączność danej reklamy (lub kilku reklam) na serwisie na cały dzień.
• Twój „przypadek” jest o tyle szczególny, że Twój blog jest bardzo rozpoznawalny, należy do 5 najpoczytniejszych blogów na platformie Blox.pl i nic dziwnego, że reklamodawcy chętnie i spontanicznie wykupują kampanie na czas lub na CPM. Ale co w przypadku setek tysięcy innych blogów, które mimo dobrej zawartości merytorycznej, są odwiedzane przez wąską grupę odbiorców – ich właścicielom trudno jest znaleźć „własnego” sponsora. Reklama kontekstowa jest dla nich odpowiednim rozwiązaniem, ponieważ działa na zasadzie „O nic się nie martwię, wklejam skrypt i zbieram pojedyncze kliknięcia. W ciągu roku uzbiera się na opłatę serwera, domeny i innych stałych kosztów prowadzenia bloga czy serwisu”
„za cały dzień zarabiam na adkontekst nieco ponad 1 zł. Biorąc pod uwagę, że ceny w Adtaily za dzień są stukrotnie wyższe, a kampanie banerowe jeszcze droższe, nie możemy tu mówić o czymś takim jak zarobek. Złotówka za reklamę przy 300 tys. odsłon to poniżej mojej godności.”
Odnośnie podanych cyfr: czytając ten fragment można wyciągnąć mylny wniosek, że przy 300 tys. odsłon zarobek wyniósł 1 pln. Ilość odsłon wyrażona jest w wymiarze miesięcznym, a nie dziennym jak podane przychody, a w ciągu całego testu naliczyłem 4 dni, gdy przychód dzienny wyniósł poniżej 1 pln.
• Co do wysokości przychodów, też spodziewaliśmy się, że będzie znacznie lepiej :) trudno jednoznacznie powiedzieć , jaka jest tego przyczyna. Może dlatego, że duża część czytelników Twojego bloga to Internauci, którzy po prostu nie klikają w reklamy i je ignorują (aczkolwiek CTR produktów Adkontekst Intertext jest akceptowalny). Być może jest to też kwestia doboru reklam do treści na serwisie, który jest utrudniony ze względu na dużą różnorodność tematyki postów (test notebooka, wakacje, reklamówka z Federerem). Obserwując sytuację z większej perspektywy wydaje się, że faktycznie wyniki są lepsze na serwisach o tematyce skupionej np. wokół motoryzacji, turystyki, rodzicielstwa, wypieków, finansów, czy nowych technologii.
• Co do form rozliczeń, trudny temat, ponieważ i Adkontekst i właściciele serwisów funkcjonujemy w Polsce. A tu prawo wymaga – jeszcze, być może już niedługo – wysyłania rachunków lub faktur tradycyjną pocztą, aby wypłacić zarobione pieniądze. Naszą odpowiedzią na obecny stan rzeczy jest Transfer Środków, który pozwala przeznaczyć zarobione pieniądze na własna reklamę w sieci Adkontekst. Wydawca otrzymuje wówczas bonus: dodatkowe 40% na własną reklamę. Pomysł z PayPal jest bardzo ciekawy. Cały czas jest to jeszcze nowość na rynku, ale zgadzamy się, że coraz więcej osób posiada tam już konta, które pozwalają w wygodny sposób pobierać pieniądze. Analizujemy ten temat od strony prawnej i jeśli tylko będzie zielone światło będziemy ułatwiali blogerom i właścicielom serwisów współpracę z nami.
Podsumowując: po pierwsze zapraszamy do ponownych testów w przyszłości. Sporo się u nas dzieje i ciągle staramy się dostarczać nowych i unikalnych produktów reklamowych. Po drugie zachęcamy blogerów do przeprowadzenia własnych testów. Coś co się sprawdzi (lub nie) u jednego nie musi (albo może) się sprawdzić u 10 innych osób. Reklama kontekstowa pozwala wykorzystywać powierzchnie samych artykułów i generować w pełni dodatkowe strumienie przychodów.
Czytaj spamera

samjestesmisiek:
soonia_p:to ja już nie będę porywał młodych dziewczyn"przerzucę się na te po 30tce".

ha! moja żona jest po 30! pasuje mi to!
Czytaj spamera
a może ten marsz jest po to, żeby ten, kto ją porwał, pomyślał sobie "o jeju, tylu ludzi nie zgadza się na to, żeby młoda dziewczyna ginęła bez śladu i żadnych wieści. no nie sądziłem... to ja już nie będę porywał młodych dziewczyn".
Czytaj spamera
Dobra, to ja się rozwinę troszeczkę z mojego poprzedniego komentarza, żeby nie było tak mało. SugarSync to praktycznie identyczna kopia Dropboxa. Tak jak dropbox działa na komputerze i ma klient via www. Dokładnie tak samo jak Dropbox ma swoją aplikację na iPhone i Android (swoją drogą, na Androida była szybciej niż Dropbox, więc to mnie zmotywowało do tego, aby się tym zainteresować). Tak samo jak Dropbox oferuje 2GB + chyba 250 za każdego poleconego. Tak samo jak Dropbox ma pakiety płatne. Więc jeśli 2GB z dropboxa nie starcza, można założyć SugarSync i mamy drugie 2GB. Możemy też podzielić sobie SugarSync na pliki jakieś, Dropbox na pliki jakieś.
https://www.sugarsync.com/ - strona www.
Czytaj spamera

Wlasnie dlatego mogli sobie pozwolic na taka prowokacje. Bo target jest zupelnie inny.
99% plebsu, ktory pisze ze Porsche kupuja kolesie tylko po to by przedluzyc sobie fiuta, zmieniloby zdanie po przejazdzce 911. Po drugim biegu.
Tylko plebs musi tlumaczyc swoj umiarkowany, nudny styl zycia "normalnym", a wszystko co wychodzi poza, jest skrzywieniem.


Dokładnie tak. Znam faceta który parę lat temu kupił sobie BMW 645Ci (swoją drogą - naprawdę świetne auto i w przeciwieństwie do Porsche 911 jest naprawdę komfortowe) i na tego rodzaju zaczepki o długości fiuta, odpowiedział tylko:
"Huj mnie obchodzi opinia ludzi, których nie stać nawet na felgi do tego auta".
Nic dodać, nic ująć.

Czytaj spamera
Dlatego nie dodałam Cię na facebooku do znajomych.
Spamuję tylko ludziom, którzy odbierają ze mną na tych samej fali spamu i mój spam cenią. Spamowanie to czynność intymna i nie każdego można do niej dopuścić. Trzeba swój spam szanować.
Czytaj spamera
FB w porównaniu z gronem prezentuje się znacznie lepiej. Ale gdy rozebrać różnice na czynniki pierwsze, widzę że zdecydowały szczegóły. Praktyczniejsze szerokości ramek, prostsze wprowadzanie modyfikacji, mniej nachalne reklamy, prosty system powiadomienia, elastyczniejsza możliwość dyskutowania... Grono, mimo wszystko, prezentuje się dobrze, jest funkcjonalne i intuicyjne. Ma kilka funkcji, których brak na FB czy NK - jak "randki" czy cytowania. Widać, to za mało, by dawni użytkownicy (w tym ja) zaglądali tam częściej. No i zasięg FB jest nieporównywalnie większy (choć to słaby argument, np. GG trzyma się dobrze). Zresztą, NK i grono miały trochę inne funkcje w pierwotnym założeniu i reorganizacja tych portali na kształt FB musiała odbić się czkawką... Po co regularnie korzystać z 3 podobnych produktów? Jeden wygra, a podróbki zejdą na margines.

Regulamin FB jest masakryczny. W sumie, prowadząc regularną aktywność, cholernie ciężko jest nie podpaść pod któryś paragraf. No i chat na FB nie działa doskonale... Spamu jest dużo, ale można z nim skutecznie walczyć. Mi pojawia się go niewiele.

Porównując NK i grono - na tym pierwszym widzę stado odpływających znajomych (w 2010 ilość znajomych spadła o 20%). Na gronie: bez zmian, choć większość to martwe dusze. Gdzie będzie ciężej zaktywizować użytkowników?

Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz: wpływ mody FB na blogosferę. Po swoim przypadku widzę, że czas poświęcany blogom znacznie spadł na rzecz FB. Jakie są przyszłe rokowania? Czy będzie można zaistnieć bez 'ofensywy' na FB?
pozdrawiam
Czytaj spamera

FB ma jeszcze "gorszy" regulamin, jest ciężki w nawigacji, często się sypie, spamu na nim co niemiara, a jednak ich się lubi.

Na początku swojej facebookowej kariery nie mogłam się połapać. Za dużo funkcji, masa zaproszeń, od grup, ludzi aplikacji, ogólny chaos.
Wydawało mi się, że się nie przestawię. Ale jednak prawda jest taka, że jak długo można na nk oglądać cudze zdjęcia? Niezbyt. Nic się tam innego robić nie dało.
Teraz kopiują facebooka w sposób tak oczywisty, że aż uważam że mogliby to robić dyskretniej. NKtalk jest przecież niemal dokładnie skopiowanym czatem facebookowym. A zresztą, moze inaczej nie da się tego zrobić, nie znam się.
Facebook ma jedną wielką przewagę - jest poważnie traktowany przez media. Idealnym rozwiązaniem jest dla mnie to, że mogę sobie przeczytać newsy z Wyborczej czy Przekroju, bo mi wyskakują na głównej stronie. Na dodatek komentarze pod artykułami raczej stały ( teraz powoli to się zmienia) na wysokim poziomie, więc dało się przy okazji też podyskutować.
Facebook bardziej też indywidualizuje użytkownika. Dzięki tym wszystkim "lubię to", dowiaduje się nowych rzeczy o osobach. Nie jest to Bóg wie jaka informacja, ale czasem fajnie dowiedzieć się że ktoś, kogo o to nie podejrzewałeś słucha tej samej co Ty muzyki albo lubi ten sam film.
Co do regulaminu, dziwne że nikt nie podnosi buntu że na facebooku nie da się usunąć konta. Konto może być tylko dezaktywowane, a jak chcesz wrócić to wszystkie Twoje zdjęcia czy posty są, nikt ich z serwerów nie usuwa. Niby to oczywiste, że wszystko co w internecie się zamieści gdzieś tam zostaje, ale jednak to powinno zastanowić tych wszystkich , którzy opieprzali naszą -klasę za regulamin.
Uff, to by było na tyle.
PS. Myślę, że nasza klasa przegapiła swój moment. Teraz nie nadrobi już braków w stosunku do facebooka.
Czytaj spamera
Dobrze, nie strzelam. Ale to drugie logo to też nie Ferrari a Porsche.
Czytaj spamera
Wrzuciłem na playr parę słów od siebie na ten temat w odniesieniu do Twojego tekstu, linka nie daję bo czytałem regulamin, znajdziesz sobie jak chcesz ;)
Czytaj spamera
Ty bandyto!!! Że ja regularnie czytam bloga takiego potwora...
Czytaj spamera
'Ciebie. Mnie nie okrada, bo ja podatków nie traktuję jako moje pieniądze."

No właśnie, nie rozumiem ludzie brzęczących o tym, jakie to podatki są złe. Tak samo nie rozumiem JKM, który by tylko mówił o złodziejach i o tym, że podatek tylko rozkradają. Ja rozumiem, pieniądze nie zawsze są dobrze rozgospodarowywane, ale jeśli ktoś ma manie na punkcie notorycznego okradania państwa przez ludzi u władzy - moim zdaniem przesadza. I ja tu widzę od JKM przesłanie: "ludzie, wy głupi jesteście". Owszem, ludzie bardzo często są głupi, ale jeśli on o tym mówi, nigdy nie zdobędzie władzy. Jest zarozumiały. Po prostu. Stwierdzenie, że "tylko mądrzy na niego głosują, bo głupsi na innych" moim zdaniem jest samo w sobie nieinteligentne. Czy w Polsce z rządzącym Korwinem byłoby lepiej? Prawdopodobnie nie. Choćby dlatego, że ludzie nie przepadają za takim poziomem abstrakcji, który on w swych poglądach prezentuje. Tak, tak, on ma racje, jest plebs, on nie chce głosów masy. Problem w tym, że prezydent (powinien przynajmniej) być dla Polski, a nie dla 5% poparcia ludzi, którzy przeważnie w pełni popierają jego poglądy i dlatego "są inteligentni". Nie wierze, że za JKM byłoby w Polsce lepiej. I podobnie jak Kominek - nigdy go nie poprę, nie zrobię krzywdy jemu (i sobie). MImo tego, że lubie go jako osobę, po prostu trudno mi sobie wyobrazić go jako prezydenta czy kogokolwiek innego "w zarządzie". I to Polsce raczej nie grozi zważywszy na jego dotychczasowe wyniki. Jest raczej marginalną postacią - choć wyjątkową i z tego powodu wazną jako jakąs odskocznie od dotychczas prezentowanego sposobu "bycia politykiem". W każdym razie wywiad mi się jak najbardziej podobał, był ciekawy. Nie byłby taki gdyby nie komentarze, które nadają temu "smaczek". Są celne, dobre. Czyli coraz lepiej.


Ps.: Witajta! Pierwszy mój wpis, razem z pierwsza rejestracją, chociaż bloga czytuje od dosyć dawna. Kiedyś musi być ten pierwszy raz.


Czytaj spamera
Kominek przede wszystkim dzięki że wrzuciłeś to wcześniej a nie o porze kominkowej :) Wieczorem w piatki to raczej unikam siedzenia przed kompem.
Wywiad pozytywnie mnie zaskoczył, pierwsza część spokojna i bez napięć, druga bardziej rozkręcona, widać że podpuściłeś troszeczkę JKM ;) Jest to człowiek stanowczy i mimo że ma szeroka wiedzę to jego poglady na reformy i zmiany sa bardzo proste dlatego trochę się zagalopował z ta pedofilia, nie jest to zarozumiałość ale za wszelka cene broni swoich pogladów, poza tym przyzwyczaił się do mówienia radykalnych stwierdzeń. Jak sam powiedział inaczej nikt by go w polityce nie zauwarzał. Myślę że gdyby dyskusja trwała na ten temat trochę dłużej nie byłoby takich rewelacji, w końcu to tylko pare zdań.
Ten wywiad tylko mnie upewnił w przekonaniu że mimo iż nie ma realnych szans to warto było go poprzeć, będę miał spokojne sumienie jak Kaczyńskiego będziemy się wstydzić albo jak Komorowski będzie kukła Tuska.
Jeśli chodzi o Janosika to został zmiażdżony, podoba mi się światopoglad JKM. To co powiedział na koniec o tym jak się dostać do władzy to jestem pod wrażeniem, nie gada takich głupot jak Lepper, jest spokojny i wywarzony, wie czego, co może zaproponować ludziom, skutecznej polityki z tego nie będzie ale przynajmniej jest ktoś na scenie politycznej kto mi osobiście odpowiada.
Co do samego wywaidu, realizacja świetna, już się przyzwyczaiłem do tego wirtualnego studia mam nadzieję że nie macie zamiaru tego zmieniać. Samolocik w tle rzadzi. Kominek ogólnie full profeska. Czekam na nastepny wywiad. Może jakiś mały konkurs kto będzie następnym gościem ?:)

Lukasz:
Człowieku zastanów się nad tym co napisałeś. Czy to że Państwo wprowadza coraz bardziej idiotyczne i restrykcyjne prawo sprawia według Ciebie że pedofilów jest mniej? Widać dokładnie do której z grup o których mówił Korwin należysz...bo prościej jest ze wszystkich (często bardzo mądrych) wypowiedzi wyciągnąć jakąś "głupotę" i tym przekonywać innych że JKM jest złem wcielonym :/

dokładnie, sam to miałem napisać, ale już nie muszę :)

zxzcxzcxz:
Cos ty mu powiedział? Ze za 3 lata będzie martwy?

żadne nietakt, polityk w tym wieku musi sobie zdawać sprawę z tego co jeszcze może a czego nie, jeśli ma siły na to a z tego co widać po wiecach w wawie i krakowie to ma, to bardzo dobrze. Ja osobiście też bym się o to zapytał. Swoja droga to myślałem że jest jeszcze starszy :)

Kominek, jedno mnie tylko zdziwiło, dobrze Ci się żyje w tym kraju ? Ok teraz może jest ok, ale co później, Państwo legalnie okrada nas na codzien z ciezko zarobionych pieniedzy, o emeryturze osoby w moim wieku moga sobie pomarzyc bo czegos takiego jak zus nie bedzie i sami juz teraz musimy myslec gdzie inwestowac swoje pieniadze, nie wspomne o zlodziejskich podatkach, sporo tego jest co sprawia że to Państwo nie jest takim fajnym miejscem do życia na dłuzsza mete.
Czytaj spamera
Przez chwilkę zastanawiałam się po co Kominkowi podkładka w ręce, ale teraz już wiem - do machania!
Seksowny zarost.
U Janusza Korwin - Mikke oczywiście.. ;-)
Czytaj spamera
wyłączyłem sobie dźwięk, Komorowski wypada lepiej, Kaczyński cały czas oblizuje usta...
Czytaj spamera
Komentarz do kominotki: SMAKOMYK

Dobra, "ikona polskiego rapu/hh" przemówiła .
W internecie zlalezc mozna oficjalne oswiadczenia. Cytuje frakgmenty:
"chciałbym przekazać wyrazy ubolewania nad zaistniałą sytuacją oraz przeprosić opinię publiczną, władze Zielonej Góry, a przede wszystkim uczestników koncertu oraz fanów za moje zachowanie"
A gdzie przeprosiny dla samego poszkodowanego ? ;) Zabrakło odwagi?
"Chciałbym zapewnić, że nie było moją intencją wywoływanie jakichkolwiek negatywnych emocji publiczności, a na pewno nie nawoływanie do przemocy. Moje zachowanie było wynikiem emocji i silnego wzburzenia w skutek prowokacyjnego zachowania jednego z uczestników koncertu. Nie przewidziałem gwałtowności reakcji tłumu oraz tego, iż zdarzenia przybiorą taki obrót"
A komentarze podjudzające tłum do reakcji? Halo? Ktos sie gubi w zeznaniach :)
"Chciałbym zwrócić uwagę, że przez lata mojej działalności artystycznej brałem udział w wielu akcjach charytatywnych i nigdy nie odmawiałem pomocy potrzebującym. Ufam, że to negatywne zdarzenie nie przekreśli tego wszystkiego, co Ryszard Andrzejewski zrobił dobrego."
Dobra zagrywka psychologiczna z ta pomoca charytatywna ;]
Czytaj spamera